nanai11
26.11.06, 11:00
Właśnie mija pół roku odkad mieszkam samodzielnie z synem, bez psychicznego
nadzoru mojego eks. Czasem jeszcze sie boje, że jak wróce to bedzie czekał na
mnie w kuchni zdenerwowany. Bo jak kazdy cżłowiek chory na uzależnienie,
bywał nerwowy, spięty ale jednocześnie przemiły dla innych. Zadawałam sobie
pytanie nieraz czy mogłam go uratować z meczacego nałogu?? Nie, napewno nie
bo sam tego nie chciał, bo lubi brac. Podoba mu sie taki styl imprezowania, z
białym proszkiem na lustrze. I bawi się. A nam z dala od niego jest bardzo
dobrze...