ewekry
26.10.07, 18:31
Nie mam ślubu z ojcem mojego dziecka, narazie mieszkamy razem w jego
kieszkaniu, mała ma 3,5 roku. Jest miedzy nami tak zle ze nie widze
szansy na to abysmy mogli byc razem, oboje pracujemy, ja zarabiam
2,800 netto, tatus ok 20.000 tys, ma własna kancelarie prawna, on
nie chce sie wyprowadzic z mieszkania, wiec to ja bede musiała cos
wynajac z dzieckiem. Pytanie, o jakie alimenty moge wystapic w
sadzie, bo raczej nie dogadam sie z nim bo on caly czas mnie
strzaszy ze nic nie dostane, ze powie w sadzie ze to on bedzie
dziecku wszystkio kupowac a ja mam robic liste zakupow itd wiem ze
to tylko straszenie, ale ja mam juz tego dość.. czy przy tak duzych
zarobkach moge ubiegac sie o kwote 2.000? Dodam ze standard zycia
dziecka w tym momencie jest dosc wysoki, chce aby choc w pewnym
stopniu dziecko na tym nie ucierpiało, czy w tej sytuacji lepiej
ubiegac sie o alimenty procentowe?