Kolejny raz o samodzielnym zasypianiu - nie mogę się zdecydować, żeby zacząć uczyć tego moją ośmiomiesięczną córeczkę. Już raz próbowałam, więc wiem "czym to pachnie"

Wtedy nie dałam rady, mała po prawie miesięcznej nauce cały czas płakała, więc uznałam, że może nie jest gotowa. Ale teraz historia znowu się powtarza - córcia jest ciągle niedospana, każde usypianie to koszmar, budzi się w nocy co godzina, dwie...myślę żeby znowu zacząć - może teraz się uda...Zastanawiam się tylko czy takie "wycie", bo tego inaczej się nie da określić nie wpłynie negatywnie na rozwój emocjonalny dziecka? Tego boję się najbardziej...żebym wiedziała, że to będzie dzień, dwa...ale jeśli znowu zajmie to tyle czasu co ostatnio...napiszcie proszę czy Wasze dzieci też tak strasznie płakały? Czy mimo to się udało? Czy jakoś negatywnie to na nie nie wpłynęło? Mam jeszcze jedno "techniczne" pytanie. Córcia jak zasypiała ok 20 często budziła się ok 5. Co wtedy? Czy mam już uznać, że koniec spania "nocnego" i trzymać ją do porannej drzemki ok 8 czy kłaść pomimo protestów dalej spać...Dziękuję za wszystkie odpowiedzi