Mój 6-miesięczny synek ma najprawdopodobniej alergię na mleko, dlatego od
listopada jestem na diecie bezmlecznej i zaszła duża poprawa, jego buzia była
już praktycznie gładziutka. Ale ostatnio znowu pojawiły się okropne czerwone
liszaje na czole, przy skroniach, schodzą na policzki. Najpierw myślałam, że
to od Lovelli, w której wyjątkowo wyprałam mu czapkę, ale po powtórnym upraniu
w tym proszku co zawsze (Jelp) nie ma żadnej poprawy a wręcz z dnia na dzień
jest coraz gorzej. Nie zjadłam też nic nowego, czego nie jadłabym wcześniej
(Poza nabiałem jem praktycznie wszystko).
Czy to oznacza, że zaczął go uczulać jakiś inny produkt? Powinnam odstawiać
kolejne rzeczy? Co tym razem, jajka?
Ostatecznie przejdziemy na mm, ale czy to jest rozwiązanie problemu?! Jest mi
tak strasznie przykro, że mój pokarm zamiast być samym dobrem dla dziecka
powoduje tylko problemy

.
W poniedziałek mamy wizytę u lekarza, ale może do tej pory mogę coś zrobić,
czymś to posmarować? Cholera, wygląda to naprawdę brzydko.
Doradźcie mi coś proszę mamy doświadczone w bojach z alergią.