Ponieważ laktacja zaczęła drastycznie siadać postanowiłam się zabrać za jej rozkręcanie. Przede wszystkim chodziło o nocne wstawanie gdy moja Mała grzecznie spała. Zasady są dwie więcej razy ściągać i każdego dnia 10 ml więcej niż dnia poprzedniego. Jak na razie się sprawdza choć nie codziennie ale sukcesów jest więcej. A ściągam już pół roku po 2 miesiącach "naturalnego" karmienia.
Dodam, że wierzę w magiczną uodparniającą moc kobiecego pokarmu i jak do tej pory nie mamy na koncie żadnego katarku ani kaszlu.
Może ktoś skorzysta z mojego pomysłu