Juz neiw iem co mam robć.
Moja mała ma 2 miesiące i od jekiegoś czasu strasznie męcza ja gazy. Kilka
razy dziennie , co godzina albo dwie ma taki "atak", pęży brzuszek, płacze,
popierduje i widac , ze sprawia jej to ból. Daje jej infacol i to nieco
łagdodzi objawy ( skraca czas trwania "nalotu"), czasami też poję gripe
wather ale baczki nadal sa i nadal straszą

Karmiona jest pół na pół z piersi i bebiko omneo ( które pomogło jej w
problemie z robieniem kupy).
Macie jakąs metodę?
A moze "bączki" mijają w 3 miesiącu tak samo jak kolka?
Pocieszcie przynajmniej ...