Probowałam nauczeć ją samej zasypiać...

26.08.05, 09:02
na noc usypia super budzi sie ok 23 polulam ja bo nawet przy daniu smoka nie
usnie a lulanie chwilke pomaga i zasypia ale ok 1-2 jest tragedia
probowalismy ja nauczyc fakt to pierwszy dzien bylam twarda mala plakala a le
poki co to byl to placz wymuszony wskazujacy na wziecie na rece po paru
minutach wpadla wszal noi wzielam ja tak bylo mi jej zal tylko sie
zapowitrzala a na rekach patrzyla na mnie miajac wyraz twarzy "nie mozna bylo
tak od razu?" a ja wam sie to udaje? jestescie twarde?
    • monis_26 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 26.08.05, 12:12
      Witam,
      ja właśnie jestem na etapie nauczania synka samodzielnego zasypiania (właśnie
      leży w łóżeczku i płacze w niebogłosy) czuję się jak wyrodna matka.
      Jest to drugie podejście do tej metody usypiania, nie mam pojęcia jak się
      skończy.
      Mam straszne wyrzuty że nauczyłam małego zasypiać przy piersi, a teraz on się
      męczy i nie wie o co chodzi.
      Czy będę twarda? zobaczymy, dać znać o rezultatach wink
      • just773 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 26.08.05, 13:02
        Ja też nauczyłam małą zasypiać przy piersi i teraz jest ciężko. Ala ma 11
        miesięcy i jest strasznym nerwusem. Myślałam o tym aby zacząć uczyć ją
        zasypiania metodą Tracy Hogg, nawet kuoiłam jej książke. Ale chyba jednak
        zrezygnuje. Ala czasem wieczorem ma problemy z zaśnięciem (jak jest za bardzo
        zmęczona) i wtedy płacze. Płacz trwa ok 15-20 minut i potem zasypia. Wiem, że
        przy próbie nauki zasypiania taki przerazliwy płacz bedzie trwał duzo dłużej a
        ja chyba tego nie wytrzymam. Poza tym szkoda mi dziecka, które najpierw przez
        11 miesięcy zasypia wtulone w mame, a potem nagle ląduje w łóżeczku, mamy nie
        ma i nie wie o co chodzi. Ale trzymam za was kciuki. Jak się uda to czekaja Was
        spokojne wieczory i noce.
        pozdrawiam
        Justyna
        • ewelisia7 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 26.08.05, 16:55
          Moja córcia jest ewidentnym przykładem że można.... metoda zaklinaczki nam w
          tym pomogła chociaż nie obyło się bez łez zarówno córci jak moich ...bo niby
          to wyrodna jestem.... od 2 miesięcy zasypia sama... (ma 8)pierwszego dnia
          płakała 45 minut... koszmar... ja od podnoszenia i układania po uspokojeniu jej
          miałam zakwasy... następny dzień był już lepszy chocaż płacz trwał 20
          minut ...a trzeciego dnia powtórzył się tylko w momecie położenia do
          łóżeczka... dodam że przez cały czas ...do ok. tygodnia stałam za jej
          łóżeczkiem aby czuła moją obecność... dzisiaj każda drzemka i zasypianie
          wieczorne przebiega idealnie ...kiedy zauwarzę oznaki zmęczenia a nadchodzi
          pora spanka ( dodam że godziny są ściśle przestrzegane) kładę małą i wychodzę
          z pokoju , potrafi już sama się ululać...przesypia noc (od 20 do 6), jest
          wypoczęta i szczęśliwsza a my mamy czas dla siebie wink)))ale wierzcie mi ...
          serce wnet mi pękło ...tylko że teraz wiem że było warto....
          • jusia9 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 26.08.05, 17:13
            Mój synek ma skończone 3miesiące.Najczęściej go usypiam na rękach ale od
            pewnego czasu zauważyłam że jak jest bardzo zmęczony i wierci się do snu to
            kładę mu pieluszkę przy policzku przekręcam go na boczek i zaraz usypia. Może
            ci pomoże ten sposób.Spróbój.
          • iza_krak Re: do ewelisia7 27.08.05, 21:45
            napisalas ze mialas zakwasy .. to znaczy ze mala choc na chwilke przestawala
            plakac? napisz prosze wiecej


            pozdrawiam
            iza
            mama Michalka (7lat) i aGatki (5mcy)
        • morenaa Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 28.08.05, 12:21
          Justynko i e-mamy!
          Pozwole sobie dodac 3 grosze. Moja Jagoda skonczyla 10 m-cy. Zasypia przy
          piersi (i wieczorem i w dzien).

          Wczoraj wyszlismy z mezem po raz pierwszy od urodzenia Jagi do znajomych
          wieczorem, przed 22:00 kiedy Mala juz spala (od 20:30). Zostala z Babcia, ktora
          bardzo dobrze zna i swietnie sie z nia czuje. Babcia bez problemu i placzu
          usypia ja wowczas w ciagu dnia i sila rzeczy nie uzywa do tego piersi. O 24:00
          Babcia zadzwonila, ze Jagoda przebudzila sie i nic nie pomaga. Placze coraz
          glosniej i coraz bardziej sie nakreca tym placzem. Biegiem i taxowka wrocilismy
          do domu - dziecko zapuchniete od placzu, babcia bezsilna. Podalam corce piers -
          dziecko zasnelo w try miga, usmiechniete i spokojne.

          Od kiedy skonczyla pol roku probuje odzwyczaic ja od spania w naszym lozku
          (kiedy zasypia, wkladam ja do lozeczka, ale okolo polnocy kiedy budzi sie na
          cycusia biore ja do lozka bo tak nam najwygodniej, zasypiamy obie i spimy tak
          do rana). Probowalam nie dwac jej o polnocy piersi, tylko glaskac ja po
          pleckach, nucic, ew. wyjac z lozeczka, pobujac i odlozyc do lozeczka, ale
          dziecko zasypialo na ok minute, potem drugie podejscie, efekt taki sam, a za
          trzecim to juz nie zasnela dopoki nie dostala piersi.

          Miekka jestem i placzu Jagody nie przetrzymam, nie ma szans. Zaklinaczke
          ZNIENAWIDZILAM, kiedy w jednym z odcinkow kazala ojcu, przy ktorym dziecko
          nigdy nie zasypialo usypiac je, a matce stac pod drzwiami i bron Boze wejsc i
          uspokoic placzacego Maluszka. Plakalam w glos razem z tym dzieckiem, w koncu
          wsciekla wylaczylam TV i nigdy wiecej nie obejrzalam Zaklinaczki.

          Czytalam gdzies, ze na placz dziecka trzeba reagowac, bo to jedyny sposob w
          jaki Malenstwo jest w stanie sie z nami komunikowac i kiedy na ten komunikat
          nie bedziemy reagowac, ono przestanie czynic wysilki by dac nam cokolwiek do
          zrozumienia. Jaga absolutnie nie jest marudnym dzieckiem, wszystko ja ciekawi,
          ciagle sie smieje, sasiedzi mowia, ze placzu Jagi jeszcze nie slyszeli (a
          sciany w blokach sa jak z papieru). Kiedy wkladam ja wieczorem padnieta do
          lozeczka i mam nadzieje za dziecko polozy sie i zasnie - ona siada, potem
          wstaje, patrzy na mnie i czeka az ja wyjme. Gada, potem marudzi, w koncu
          zaczyna plakac kiedy nadal siedze obok, glaskam ja, przemawiam do niej
          Ciiiiiiii ciiiiii ciiiii i nuce kolysanki co robie zawsze gdy zasypia przy
          piersi. I nic. Gdzie popelniam blad? Pomozcie prosze! Bo widel we wlasnym oku
          nigdy nie widac.
          Pozdrawiam cieplutko!
          Hania
    • maja42 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 26.08.05, 21:53
      Ja wytrzymałam tak dwa dni jak Janek miał chyba 7 miesięcy i stwierdziłam, ze to
      nie ma moje nerwy i nie na nerwy mojego dziecka. Zaczęłam siedzieć przy
      łóżeczku, głaskać po pleckach, śpiewać kołysanki. Po tygodniu okazało sie, ze
      Janek przy tym śpiewaniu zasypia w kilka minut. Stwierdziłam, że wolę śpiewać i
      głaskać po pleckach bo te kilka minut nic mnie nie kosztuje a to chyba milsze
      dla dziecka niż płacz w samotności.
      Teraz Janek ma prawie rok i prawie od miesiąca kładę go do łóżeczka daję buziaka
      i mówię dobranoc i wychodzę z pokoju a on sam zasypia bez płaczu spokojnie i szybko.
      Chyba do tego dorósł bo jakoś tak płynnie samo to przyszło. Poprostu któregos
      dnia byłam zmęczona, więc zamiast spiewać położyłam się w naszym łózku, tak że
      mnie nie widział i mimo to zasnął, więc nastepnego dnia postanowiłam spróbować i
      wyszłam i okazało sie że nie ma problemu.
      A teraz bardzo sie cieszę, że zaoszczędziłam mojemu dziecku i sobie stresu
      samotnego płakania w ciemności.
      Ale wiem, ze są różne dzieci (i matki) i rózne rzeczy dla nich są dobre.
      Pozdrawiam.
      M.
      • mysia124 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 27.08.05, 07:04
        Oczywiście masz absolutną rację, ale muszę coś uściślić. Póki głaskanie i zasypianie trwa 20 minut, to wszystko ok, ale znam przypadki 2-u godzinnego pacyfikowania malca w łóżeczku dzień w dzień również tą metodą i wtedy już ona ok mi się nie wydaje, ale to tak jak napisałaś różne mamy, dzieci i preferencje.
        • kayah73 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 28.08.05, 04:35
          Jesli "pacyfikowanie malca w lozeczku" trwa 2 godziny, to chyba zaczyna sie go
          klasc do lozka w nieodpowiedniej dla niego porze? Tak sobie teoretyzuje... Ja
          juz dawno machnelam reka na zmuszanie corki do spania w wybranej przez mnie
          porze. Na szczescie kiedy nie chce jej sie spac, potrafi sie soba sama zajac.
          • mysia124 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 28.08.05, 06:26
            I tu się z Tobą nie zgodzę. Syn mojej siostry jest czasem tak zmęczony, że śpi na stojąco, ale położyć się go nie da w 20 min. To samo na spacerach. Jest nie do pokonania: jedzie w wózku, śpi na pałąku, a odchylony żeby się oparł, bo to przecież niedobre dla kręgosłupa spać w takiej pozycji, otwiera oczy i spać nie bedzie do następnego przyśnięciu na pałąku- i tak w koło macieja. A co do kładzenia o różnych porach, to właśnie jest to co mi nie pasuje. Nauczyłam dziecko zasypiać tak jak radzi Zaklinaczka i przestrzegam pór snu (zresztą tak jak innych rzeczy). Dzieki temu mam czas na pracę (pracuje w domu), męża, a w niedalekiej przyszłości kolejnego malucha. Dodam że dla mnie tak jest wygodnie i nikogo nie przekonuje do swoich metod.
            Pozdrawiam
            • mysia124 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 28.08.05, 06:50
              miało być: ... do nastepnego przyśnięcia
              • nataliamackowiak Mi też się udało:-) 28.08.05, 08:05
                Ja usypiałam Oliwkę przy piersi przez 8 miesięcy. I wtedy postanowiłam z tym
                skończyć, przy pomocy metody: zaklinaczki i Uśnij wreszcie. Udało się i jestem
                z tego powodu bardzo zadowolona. Juz po kilku dniach Oli zasypiała sama. Teraz
                po prostu ja kłądę do łóżeczka, wychodzę, a ona słodko zasypia.
                Opłaca się Dziewczyny, powodzenia.

                Nataliasmile
    • mwk2 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 28.08.05, 10:19
      Kochane poradzcie mi!
      Moj synek ma 2,5 miesiaca. Wieczorem zasypia sam zaraz po kapieli i po
      wieczornym karmieniu. W nocy tez po karmieniu zaraz zasypia. Co prawda dzien
      zaczna sie mu o 5 ale to nie problem.
      Nie wiem natomiast jak sobie poradzic w dzien. Jak jestesmy w domu to nauczylam
      go zasypiac w foteliku i przed kazdym zasnieciem musze go bujac az zasnie.
      Natomiast na spacerze za nic nie zasnie w wozku tylko na rekach. Jak go odloze
      do wozka to zaraz ryczy.
      Jak nauczyc spac w wozku? Rozumiem ze jak jestesmy w domu to powinen spac w
      lozeczku a nie w foteliku? Czyli powinnam oduczyc zapiania w foteliku tak? Od
      kiedy powinam miec stale pory karmienia bo dopiero wtedy moge wprowadzic stale
      pory snu?
      • oda100 Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 28.08.05, 10:36
        moj synek ma 6 tygodni, mam identycznie jak mwk2, w miare poprawne nocki, w
        dzien jest karmienie, troche zabawy, a potem koleczka, kwekanie, znuzenie i
        niestety problem ze spaniem. Udaje sie go czasem uspic na rekach, z
        przelozeniem do lozeczka jest gorzej. W ogole w dzien moje dziecko malo sypia i
        to indywidulana sprawa kazdego dziecka. Wydaje mi sie mwk2, ze mozesz nad swoim
        maluchem pracowac do woli, ale moze on po prostu nie potrzebuje az tyle snu -
        male dzremki przy karmnieniu+ pare minut tu i tam i uzbiera sie troche. Tyle ze
        w domu nie mozna nic zrobic sad
        Jezeli dziecko wie do czego jest lozko w nocy, to w dzien chyba tez ?
        Prawdopodobnie mamy dobre nocki, bo w dzien nasze dzieciaki sa aktywne.
        szkoda ze ja tez nie moge pospacerowac, bo w wozku trzeba lezec, a tego maly
        nie lubi. Niektorzy probuja spacerowac z krzyczacym dzieckiem az do ululania,
        ale ja wolalabym zeby spacer byl dla malego przyjemnoscia.
        Jak ktos ma pomysly prosze o rade, dzieki
        • nataliamackowiak Re: Probowałam nauczeć ją samej zasypiać... 28.08.05, 12:51
          Mi sie wydaje, że trudno nauczyc stałych pór karmienia i spania takie małe
          dziecko 2,5 mies. Ja Oliwkę nauczyłam dopiero jak miała 8 miesięcy-moż4e ciut
          późno...
          Spróbujcie jednek położyć dziecko do łóżeczka wtedy, jak zacznie ziewać, jak
          trze oczka itp. Zróbcie żeby było ciemno w pokoju, włączcie radio,
          pogłaskajcie, usiądźcie na tapvczanie, mówcie "cicho, cicho"... Ja tak robiłam,
          jak uczyłam Oli zasypiac bez piersi.
          W pierwsze dni dziecko drze sie nawet godzinę zanim zasnie, ale to
          nieuniknione... Musicie to przetrwać.
          Dziecko 2,5 mies. może wg mnie juz dostawac jedzenie o stałej w miare porze,
          tak co 3 godzinki w dzień, w nocy przerwa 6 godzin-chyba że na piersi to w nocy
          może częściej.
          Powodzenia.
          Nataliasmile
Pełna wersja