Dodaj do ulubionych

metoda Vojty

10.08.06, 08:06
Dziewczyny mam skierowanie do rehabilitanta na instruktaż ćwiczeń metodą
Vojty, ale termin dopiero na 21.08 i chciałam się dowiedzieć jak wyglądają te
ćwiczenia. Oczywiście nie zamierzam wcześniej sama próbować ale pytam z
ciekawości,zasatanawiam się czy wytrzymam to psychicznie. Teraz jak tylko
położę małą na brzuszku dostaje szału i płacze okropnie a nie wiem czego się
spodziewać jak zaczniemy ćwiczyć. Teraz nie mogę wytrzymać tego płaczu bo
serce mi pęka, ale wiem ze muszę ją kłaść na brzuszku zeby próbowała podnosić
główkę i w ten sposób na razie z nią ćwiczyć.
dziękuję za odpowiedzi.

Amelka: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=46271473
Obserwuj wątek
    • agamama123 Re: metoda Vojty 10.08.06, 09:21
      Niestety, przy tej metodzie płacz jest nieodłącznym towarzyszem cwiczen.
      maluchy Vojty nie lubią i wcale im sie nie dziwię. U mojego synma Vojta nie
      zdała egzaminu ponieważ darł się jak opetany, spinał jeszcze bardziej i szybko
      przeszliśmy na NDT Boobath. Na efekty nie musieliśmy długo czekaćsmile
      • nataliaostrowska Re: metoda Vojty 10.08.06, 09:26
        nie znam tej metody, ale moja tez na poczatku bardzo nie lubila lezec na
        brzuszku. plakala jak sie ja kladlo. ale sposobem ją wziela. czyli kladlam na
        brzuszku i czekalam do momentu az sie zdenerwuje i szybko ptrzekladalam. tez
        myslalam, ze nigdy sie nie bedzie podnosic o raczkowaniu nie wspomniawszy. ale
        powolutku, stopniowo zaczely te momenty kiedy nie plakala sie wydluzac i
        wydluzac, a potem zaczela sie bawic na brzuszku a potem i spac a potem pelzac i
        w koncu raczkowac. teraz ma prawie 10mies i raczkuje jak szalona, chodzi przy
        meblach i jest super.
    • p_renula76 Re: metoda Vojty 10.08.06, 09:27
      Witam, juz kiedys pisalam cos na ten temat ale skrobnę coś jeszcze. Z twojego
      postu wynika że Mała nie dźwiga jedynie główki, no chyba że jest jeszcze cos
      niepokojącego w jej rozwoju? Jesli chodzi wiec o te główke to powiem ci ze mój
      synek nie dźwigał jej prawie do 5 miesiąca w pozycji brzuszkowej, której nie
      znosił. tez sie martwiłam, bylismy u lekarzy, jedna pani doktor stwierdzila ze
      jak za miesiąc nie będzie poprawy oczywiście -rehabilitacja bo to moze być
      wzmożone napięcie mieś. kolejna tez cos w tym stylu ale że obnizone, a ja
      jakos intuicyjnie wiedzialam że to nie będzie potrzebne tym bardziej że
      widzialam jak płaczą dzieciaczki ćwiczone metoda Vojty, to prawdopodobnie nie
      boli tylko daje dziecku jakis dyskomfort bo uciska sie określone punkty
      nerwowe. W końcu trafilismy do kolejnej pediatry która diagnozuje dzieci Vojtą
      i ta stwierdziła jedynie ze to mały leniuszek no i ze sa takie dzieci które
      najzwyczajniej w świecie nie toleruja pozycji brzuszkowej i że mam go
      oczywiście kłasc na ten brzuszek ale tylko jak bedzie w dobrym humorze, i
      bedzie mial na to ochote ale pod zadnym pozorem nie ma płakac z tego powodu. No
      i uspokojona zaczęłam tak własnie robić. Nie uwierzysz ale po 2 tygodniach(moze
      akurat wszedł własnie w te fazę rozwoju) sam zaczął przweracac sie na brzuch,
      opierac sie na rączkąch itd. i od tej pory brzuszek to ulubiona pozycja,
      zasypia na nim , nawet czasem spi z wypiętym kuperkiem. Teraz ma 7,5 miesiąca
      wiec robi juz inne rzeczy typu-siedzi,przymiarka do raczkowania, wstawanie. Ale
      wreszcie do czego zmierzam- otórz chodzi mi o to że b. często dzisiaj spotyka
      siediagnozę typu-wzmoż. lub oniżon. napięcie i temu podobne sprawy i od razu
      kierunek rehabilitacja, niewiem ale mi to słowo kojarzy sie jakos tak
      nieciekawie, ja wiem że napewno jest to doskonała metoda pomagajaca
      dzieciaczkom z problemami, ale czy faktycznie jednoznacznie należy kwalifikowac
      na nia wszystkie dzieci jesli tylko cos tam odbiega od normy? Absolunie nie
      neguję dobrego wpływu tej formy ćwiczeń jesli jest ona naprawde potrzebna tylko
      dziwi mnie troche jej schematyczne przyporządkowywanie każdemu dziecku.
      • 1a6 Re: metoda Vojty 10.08.06, 10:31
        wejdz na forum na rehabilitacja dzieci.ja cwicze od ok 4 m-ca zeycia
        synka.teraz ma 10,5 mca.tez nie dziwigał główki na brzuszku i jak go sie brało
        za raczki.u niego stwierdzono asymetrie.inaczej tez brał zabawki jedna
        raczka.dziecko z tego nie wyrosnie, oczywiscie bedzie chodził, siadał ale
        bedzie pogłebiał wade krefosłupa i w wieku szkolnym bedzie miał juz powazana
        wade postawy(mowie o asymetrii)nieleczona asymetria moze prowadzic tez (choc
        nie musi ale sa przypadki)do dysleksji.cwiczenia sa okropne.trzeba cwiczyc 4
        razy dziennie, rozebrac dziecko.dzicko płacze przy tych cwiczeniach, nie boli
        go to ale jest to dla niego dyskomfort,nie moze sie ruszyc.ale musisz byc
        dzielna i wytrzymac ten płacz.krzywdy dziecku nie robisz,on zapomni o tych
        cwiczeniach.ja miałam wielokrotnie chwile załamania i chciałam przestac cwiczyc
        ale dzieki Bogu wytrwałam, efekty sa, asymetrii juz prawie nie ma.jak patrze na
        dzieci w wieku szkolnym, jak chodza i jakie maja postawy to wiem ze robie
        dobrze.badz dzielna.robisz to dla dziecka.
    • szopiczek Re: metoda Vojty 10.08.06, 10:33
      Z tego co wiem cwiczenia Vojty to cwiczenia bierne, polegające na uciskaniu odpowiednich miejsc aby wywołac odpowiednie reakcje dziecka. Czesto mozna przeczytac na forum jak podczas cwiczen matka placze razem z dzieckiem.
      Moja mala jest cwiczona metoda NDT i Bobath i musze powiedziec ze jestem mile zaskoczona, gdyz mala calkiem dobrze znosi cwiczenia, smieje sie do rehabilitantki i guga podczas cwiczen. A efekty widac po miesiacu - mala tak wysoko zadziera glowke gdy lezy na brzuchu, nie wygina sie w literke c i w ogole polubila lezenia na brzuchu nie mowiac o spaniu na nim.
      Cwiczenia NDT i Bobtah to cwiczenia poprzez zabawe i cwiczenia rozciagające. Z tego co mowila rehabilitantka na zachodzie raczej odchodzi sie od cwiczen metoda Vojty poniewaz sa malo przyjazne dla dziecka.
      • maja2081 Re: metoda Vojty 10.08.06, 10:57
        u nas nie stwierdzono asymetrii tylko mała nie podnosi główki w pozycji na
        brzuszku. Zastanawiałam się właśnie czy nie lepiej zapłacić rehabilitantce zeby
        ćwiczyła z małą niż zebym robiła to ja. Boję się ze nie wytrzymam lub ze będę
        to robiła nieumiejętnie i więcej szkody zrobię niż pomogę.


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=46271473
        • demarta Re: metoda Vojty 10.08.06, 11:13
          co do vojty miałam te same wątpliwości, czy nie zrobię czegoś źle i nie
          zaszkodzę bardziej niz pomogę. zmieniliśmy vojtę na bobath i to był strzał w
          dziesiątkę. po dwóch seansach rehabilitacji i oczywiście notorycznej zalecanej
          formy pielęgnacji przez 2-3 tygodnie widzę wielkie zmiany na plus. teraz tylko
          kontynuować odpowiednią pielęgnację wybrać do końca godzinki rehabilitacji i
          wierzę że wszystko wróci do normy szybciej niż myslałamwink))) no i od września
          bez problemu idziemy do żłobka, a już myślałam, że przez tą asymetrię i wnm się
          nie uda.
          • 1a6 Re: metoda Vojty 10.08.06, 11:43
            raczej to nie bardzo mozliwe bys sama tego nie robiła.cwiczenia wykonuje sie 4
            razy dziennie w odstepach czasowych nie krótszych niz 2 godz i nie dłuzszym niz
            5 godzin.nie zawsze ci sie uda pocwiczyc na czas, bo dziecko moze spac, byc
            głodne, a po jedzeniu 30min nie mozna cwiczyc.wiec nie wiem czy ci wypali to z
            rehabilitntka zeby jej zapłacic.musiałabys nie wiem ile zapłacic zeby
            przychodziła do ciebie 4 razy dzinnuie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka