Dodaj do ulubionych

szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!!

06.05.09, 15:33
niestety jestem z moją malutką w szpitalu- to jest jaskiś dramat!!!!
jak to możliwe, że w szpitalu dla niemowląt nie ma warunków do
spania dla matki...? matki śpią tu na podłodze jak na dworcu!!! jest
to naprawde tragedia, w takich momentach nienawidze naszego kraju,
chociaż nigdy nie lubie nań narzekać, ale to już naprawde jest
przegięcie. Są tu też mamy prosto po porodzie, a na cały oddział
jest jedna toaleta i jeden prysznic. Czemu musi być tak
patologicznie?
Obserwuj wątek
    • dordulka Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:36
      Bo nie ma pieniedzy, bo oddzaly dzieciece przez dyrekcje szpitali i samorzday loklane traktowane sa jak:piate kolo u wozu", bo dzieci i tak beda chorowac, a na interne/chirurgie trzeba zachecac pacjentow...
      Moglabym tak wymieniac i wymieniac, a ciebie i tak to nei pocieszy. Duzo wytrwalosci zycze.
      • malamalinkaa pieniadze sa, tylko w czyjej kieszeni 07.05.09, 11:47
        jak moze nie byc pieniedzy jak placimy tak wysokie skladki, przeciez
        gdzies sa te pieniadze. chore!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • baby_4 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:40
      Bo to jest chory kraj!!!!!!!!!!!!
      • kolkakolka Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:49
        nie dość, że już sama choroba dziecka jest dla matki trudnym
        doświadczeniem to jeszcze musi się zmagać z wrednym personelem
        szpitala, który nie wykonuje swojej pracy, za którą bierze pieniądze
        i jeszcze domaga się podwyżek. na oddziałach dla niemowląt personel
        uzanje, że matka sie wszystkim zajmie i nie robią przy dzieciach
        kompletnie nic i jeszcze mają pretensje tak jakby matka była
        pielęgniarką i wszystko potrafiła zrobić...Ale gdy poprosi się o
        zwyczajny kawałek papieru toaletowego to..."dla matek nie dajemy",
        tylko że dzieki temu, że te matki spędzają czas non stop z
        dzieckiem, pielęgniarki mogą w nocy spać!!!!!
    • super-mikunia Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:42
      Spanie na kozetce, jak to spanie na kozetce, ale i tak najgorzej
      wspominam niemiłe pielęgniarki, które miały pretensje o wszystko.
      Z mężem tylko czekaliśmy, aż któraś pięknego poranka wejdzie, któraś
      z jaśnie pań z krzykiem "co jeszcze krew nie pobrana"... wink
    • skierka27 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:45
      Ja z moją młodą miałam "szczęście".Jak miała 6 tyg trafiłyśmy na oddział biegunkowy.Dostałam możliwość "prywatnego boksu"czyli pokój,gdzie byłyśmy tylko we dwie.Ja miałam swoje łóżko i miałyśmy swoją łazienkę.Za ten "luksus" zapłaciłam 27 zł za dobe(byłyśmy dwa tyg).Fajnie.Byłą możliwość,tylko czy aby na pewno musi to być płatne?Dziecko było cycowe.

      Ale fakt,że były sale po 5 łóżek,gdzie mamy spały na podłodze(bezpłatnie).Niestety...Smutna polska rzeczywistość.
      • karro80 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:51
        To u nas laicik - do wyboru łózko na oddziale, zazwyczaj pokoje
        prywatne- mama z dzieckiem, pokoje hotelowe na dole szpitala -
        kibelków nie było tylko w dwóch chyba pokojach. Niestety brak
        pryszniców na oddziale - ale do przeżycia.
        Pielęgniarki w większości fajne.
        • madziarka1978 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:54
          tez byłam z małą w szpitalu 2 tyg. Matki leżały na materacach obok
          łóżeczek swoich niemowląt. Codziennie przed 7 rano musiałyśmy
          spuszczać powietrze z materacy aby wieczorem znowu w nie dmuchać
          powietrze....
      • kolkakolka Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:55
        tu też są takie sale. zapisałam się w kolejke i poszłam spytać czy
        kolejka się już "ruszyła", a pielęgniarka mi powiedziała, że
        właściciwie to jej już nie ma bo skończyła juz na dziś prace i nie
        otworzy zeszytu, który leży na biurku i że nie sprawdzi bo przecież
        to i tak nic nie zmieni!!! i w ogóle to żebym nie histeryzowała.


        skierka27 napisała:

        > Ja z moją młodą miałam "szczęście".Jak miała 6 tyg trafiłyśmy na
        oddział biegun
        > kowy.Dostałam możliwość "prywatnego boksu"czyli pokój,gdzie
        byłyśmy tylko we dw
        > ie.Ja miałam swoje łóżko i miałyśmy swoją łazienkę.Za ten "luksus"
        zapłaciłam 2
        > 7 zł za dobe(byłyśmy dwa tyg).Fajnie.Byłą możliwość,tylko czy aby
        na pewno musi
        > to być płatne?Dziecko było cycowe.
        >
        > Ale fakt,że były sale po 5 łóżek,gdzie mamy spały na podłodze
        (bezpłatnie).Niest
        > ety...Smutna polska rzeczywistość.
        • skierka27 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 15:58
          Cóż...tacy unijni chcemy być,a do uni to nam baaardzo daleko.(Mam na myśli rząd oczywiście).
          • malwisul Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 16:18
            bo te pielęgniarki zapominają czasami że nie idą sobie pospac albo posiedziec do
            pracy a jeszcze jak się podejdzie po godzinie 5 raz czy by mogła łaskawie
            ściągnąc kroplówkę to jeszcze wielkie oburzenie, raz jak kazałam koleżance
            zawołac taką bo kroplówka wogóle nie leciała na wszystkie strony rączkę małej
            prostuje a tu nic (pomijam fakt że mała już ryczała od godziny bo rączki ruszac
            nie mogła wyrwac sobie chciała wszystko itp) to słyszę jak pielęgniarka na cały
            korytarz gada "a co ja mam ją trzymac czy co?! ja nie mam nic innego do
            roboty??!!" a wenflon to 6 dni małej trzymali chociaż że już od 3eg chodziłam za
            nimi ciągle że nie dośc że nie leci to że jak leżałam na patologii ciąży to
            nawet słyszec nie chcieli o dłuższym trzymaniu (3 dni max) u dorosłego to co
            dopiero u niemowlaka to słyszałam "my wiemy lepiej, chce ją pani sama leczyc?,
            ale pani mądra "itp co skończyło się tym że mała miała zakazenie to jej
            opatrunki jak zakładali to jedna mówiła że to tak profilaktycznie, inna że żyła
            jej pękła itp.
      • re.nka Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 11.05.09, 11:57
        Ja też z tych "szczęściar". Miałyśmy swój pokój z własną wanienką i
        przewijakiem dla młodej i łóżkiem dla mnie. Płaciłam koło 10 za noc.
        Toaleta z prysznicem na korytarzu poza oddziałem ale w tym czasie
        pielęgniarki miły oko na córcię. Obsługa była super. Pielęgniarki i
        lekarze do rany przyłóż.
    • w_miare_normalna Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 16:03
      nie denerwuj się.
      ja leżałam z moją mała w styczniu w szpitalu.Przez pierwsze 2 noce
      spałam na krześle,a przez następne 10 na podłodze na kocu.Nie
      interesowało mnie gdzie będę spała i co będę jadła,ważne dla mnie
      było,że mogę być z małą.coraz więcej szpitali u mnie w mieście jest
      takich,że na noc trzeba szpital opuszczać.nie zostawiłabym dziecka
      samego.pozdrawiam
      • kolkakolka Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 16:08
        ale matka, która śpi 10 nocy na podłodze- a w moim przypadku
        raczej "nie śpi" bo nie jest przyzwyczajona do takich warunków nie
        jest w stanie zająć się odpowiednio swoim dzieckiem, ja po takiej
        nocy "widze podwójnie", boli mnie głowa i po trzeciej dobie jest mi
        słabo i boje się, że upuszcze dziecko. więc to nie o komfort chodzi,
        ale też o bezpieczeństwo dziecka.

        w_miare_normalna napisała:

        > nie denerwuj się.
        > ja leżałam z moją mała w styczniu w szpitalu.Przez pierwsze 2 noce
        > spałam na krześle,a przez następne 10 na podłodze na kocu.Nie
        > interesowało mnie gdzie będę spała i co będę jadła,ważne dla mnie
        > było,że mogę być z małą.coraz więcej szpitali u mnie w mieście
        jest
        > takich,że na noc trzeba szpital opuszczać.nie zostawiłabym dziecka
        > samego.pozdrawiam
        • zona_mi kolkakolka 06.05.09, 19:47
          Nie cytuj, proszę, całych wypowiedzi poprzedników - wystarczy akapit
          do którego chcesz się odnieść, albo nic, jeśli odnosisz się do
          całości.
        • w_miare_normalna Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 11:13
          kolkakolka napisał:

          > ale matka, która śpi 10 nocy na podłodze- a w moim przypadku
          > raczej "nie śpi" bo nie jest przyzwyczajona do takich warunków

          a która matka jest przyzwyczajona do takich warunków?
          ja byłam z córcią ponad 2 tygodnie w szpitalu i owszem ledwo żyłam,na
          3 dzień w szpitalu wzięła mnie grypa żołądkową ponieważ panowała na
          oddziale,więc praktycznie do końca pobytu wymiotowałam,spałam na
          podłodze i generalnie źłe się czułam,ale się cieszyłam,że nie musze
          dziecka obcym zostawiać.
          • figrut Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 11:20
            > kolkakolka napisał:
            >
            > > ale matka, która śpi 10 nocy na podłodze- a w moim przypadku
            > > raczej "nie śpi" bo nie jest przyzwyczajona do takich warunków
            >
            > a która matka jest przyzwyczajona do takich warunków?
            Otóż to. Też mnie wczoraj rozśmieszyła ta wypowiedź.
          • malamalinkaa a ja nie jestem szczesliwa 07.05.09, 11:31
            a ja sie wcale nie ciesze, nie jestem typem cierpietnika, ktory lezy
            na podlodze w brudzie i smrodzie- jakos trudno mi byc szczesliwa, ze
            spedzam czas z dzieckiem w takich warunkach uwlaczajacych ludzkiej
            godnosci. (prysznic tu wyglada jak szlauf do mycia zwierzat...)
            • figrut Re: a ja nie jestem szczesliwa 07.05.09, 11:36
              No, ale nikt Cię też nie zmusza do pozostania w szpitalu. Masz wybór. Ja
              cieszyłam się właśnie z tego, że mogłam być cały czas z córką kiedy była chora.
              Luksusy odsunęłam na daleki plan. To jej zdrowie i wygoda były dla mnie
              najważniejsze, nie moje.
              • malamalinkaa Re: a ja nie jestem szczesliwa 07.05.09, 11:45
                to znaczy mam wybierac miedzy zyciem lub zdrowiem dziecka, a
                ludzkimi warunkami...przeciez wiadomo, ze nie mam wyjscia bo nie
                naraze dziecka, wiec raczej zmuszona jestem i takie teksty sa bez
                sensu. przepraszam, ale tak uwazam
                • memphis90 Re: a ja nie jestem szczesliwa 08.05.09, 20:45
                  Wiesz, zawsze możesz zrobić darowiznę i wyremontować jakąś salę...
                  uncertain Warunki w Polsce są, jakie są, przez dziesiątki lat służba
                  zdrowia była traktowana po macoszemu, szpitale mają po kilkadziesiąt
                  lat i od dnia powstania nie były modernizowane- czego więc
                  oczekujesz? Że nagle same z siebie wypączkują jednoosobowe sale dla
                  matek z dziećmi? Takie teksty są bez sensu. Nikt Ci tam nie robi na
                  złość, pielęgniarki za swoje pencje sali Ci nie wyremontują.
                  Zażalenia do Ministerstwa zgłaszaj...

                  • malamalinkaa Re: a ja nie jestem szczesliwa 09.05.09, 11:34
                    "darowizne" odprowadzam co miesiac do ZUS...
                    • figrut Re: a ja nie jestem szczesliwa 09.05.09, 11:48
                      Z tego co do ZUS odprowadzasz, niewiele na zdrowotne idzie. Większość
                      teoretycznie na emerytury przeznaczają. Miej sobie pretensje do NFZ, bo to od
                      nich zależy pula przydzielana na wydatki szpitali, nie od samych szpitali. Od
                      szpitali wymagać możesz co najwyżej wypełniania ich obowiązków, czyli właściwej
                      pracy, dokładnych informacji dotyczących leczenia, ale nie "ludzkich warunków do
                      przebywania na oddziale". Zdajesz sobie chyba sprawę z tego, że Twój pobyt w
                      szpitalu również kosztuje.
                      • malamalinkaa figrut 09.05.09, 13:11
                        figrut, ja rozumiem, ze jestes osoba, ktorej wystarczy spanie na
                        podlodze i nie wymagasz zbyt wiele. jesli tobie to odpowiada i
                        uwazasz, ze to w porzadku to Twoja sprawa. ja jednak uwazam, ze
                        nalezy dazyc do lepszego i nie zadowala mnie byle co. i za autorka
                        watku powtorze, ze sytuacja w szpitalach jest patologiczna.
                        • figrut Re: figrut 09.05.09, 14:59
                          Mylisz się i to bardzo. Jestem osobą która wszędzie jeździ samochodem z wygody,
                          kupuje meble fatty bo mają być wygodne, a nie piękne i którą płócienne
                          prześcieradło uwiera, bo woli mięciutkie frotte. Nie mniej jednak w sytuacjach
                          ekstremalnych z wygody potrafię przejść do ekstremalnej niewygody jeśli są inne
                          priorytety. Mogę jeść suchy chleb popijając mineralną, spać zawinięta w kurtkę
                          na podłodze i kilka dni sypiać po godzinie na dobę. Najzwyczajniej w świecie
                          sytuacja zmusza mnie do tego, aby się nie poddawać i przetrwać burzę.
                          Chciałam zauważyć, że zdrowotne przeznacza się na leczenie, a nie na
                          udogodnienie pobytu osobie zdrowej. Jeśli mam dom i nie stać mnie na luksusy,
                          zadowalam się kuchenką turystyczną, sztućcami z aluminium, karimatą i starym
                          śpiworem. Jeśli mam więcej, kupuję kanapę, pralkę, lodówkę i normalną kuchnię +
                          zestaw normalnych naczyń. Jeśli funduszy mi przybędzie, dokupię zmywarkę, wielki
                          telewizor i wodne łóżko. Wszystko dostosowuję do możliwości finansowych które
                          posiadam, nie na odwrót. Jeśli nie mam na luksusy, na pierwszym miejscu staram
                          się przeżyć. Kupuję coś do jedzenia, zamiast zmywarki do naczyń - proste.
                          • malamalinkaa Re: figrut 09.05.09, 19:12
                            juz mi sie nie chce polemizowac- dla mnie to patologia i tyle. ja
                            wiem, ze to nie jest wina lekarzy i pielegniarek, wiem ze to kwestia
                            przygotowania WRESZCIE reformy takiej, ktora zapewni normalnosc w
                            sluzbie zdrowia.
    • mama-1983 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 16:15
      Ja leżałam w szpitalu z mała w lutym . Byłam o tyle w komfortowej
      sytacji, że byłam na sali sama i mogłam spać na takim rozkładanym
      fotelu. Karmiłam piersią i tylko dlatego i nie musiałam płacić za
      pobyt z dzieckiem. Inne mamy nie karmiące piersią płaciły za dobe
      chyba ok 10 zł. TO juz jest dla mnie wogóle nie zrozumiałe. zycze
      wytrwałości i szybkiego powrotu do domku . Dużo zdrówka.
    • mewa416 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 16:33
      Współczuję.. Też zaliczyłyśmy szpital jak Mała miała 5 tygodni - duszne,
      maleńkie boksy, łóżko tylko dla jednej mamy przy niemowlaku, niemiłe
      pielęgniarki, nieinformowanie o stanie dziecka - koszmar. A najgorsze było to,
      że sama byłam chora i pierwszy tydzień pobytu w szpitalu nie mogłam wejść na
      oddział do małej.
    • mama_nikodemka Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 16:57
      ja mialam szczescie w nieszczesciu...w styczniu synek zachorowal na ciezkie
      zapalenie pluc i trafilismy do szpitala w Zakopanym, wtedy panowala jakas
      epidemia zapalenia oskrzeli i pluc u niemowlakow i w porownaniu z sytuacja w
      warszawskich szpitalach (ogladalam w tv i az wlos mi sie na glowie jezyl) ja
      mialam warunki luksusowe, sale male dla mniejszych dzieci- 2-, gora 3-osobowe,
      moglam spac z synkiem na lozku, dodam ze bardzo szerokim, salowe przychodzily i
      sie pytaly czy nam nie za ciasno i czy chcemy lozeczko dla maluszka! kolezanka
      poprosila i jej coreczka spala w lozeczku a ona sama na szpitalnym lozku!
      jedzenie zapewniali dla dzieci a rodzice musieli we wlasnym zakresie sobie
      przynosic, byla kuchnia do dyspozycji, lazienka i prysznic tez tylko jedna na
      caly oddzial ale to akurat zbytnio nie bylo dla mnie problemu bo zawsze
      trafialam na wolna wink ogolnie bylam pod wielkim wrazeniem warunkow tam
      panujacych ale to co sie dzieje w wiekszosci szpitali to masakra jakas, trzeba
      zacisnac zeby i przeczekac bo nic innego nam nie pozostaje a te pielegniarki
      wszystkie niemile to tylko tluc i patrzec czy zyja...sorki ale taka prawda ja
      akurat mialam pokoj przy pielegniarkach wiec wiem co one robily, 3x dziennie
      roznosily leki a reszte siedzialy, ja akurat nie mam swoim nic do zarzucenia bo
      kazda jedna byla mila ale ogolnie pisze ze zamiast sie cieszyc ze matka caly
      czas przy dziecku i wszystko zrobi to jeszcze maja pretensje ze sie o nie cos
      prosi...koszmar ale moze kiedys sie to zmieni...trzymajcie sie cieplutko i zycze
      szybkiego powrotu do zdrowia i do domku!
      • agaqwerty Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 20:52
        eh brak slow. U nas to boxy z 3 łóżeczkami dla dzieci a matki ( rodzic ) na
        podlodze obok łóżek. gdzie fizycznie nie bylo miejsca polozyc 3"materacy " obok
        łóżeczek. Miałam ten komfart że posiadamy łóżko polowe to je sobie przywiozlam.
        ale na dzien trzeba wszystko pozanosic uprzatac - i tak przez caly dzien nie ma
        gdzie odpoczac wtedy gdy dziecko spi.
        Pielegniarki mowily ze oddzial jest przystosowany tylko dla dzieci którymi się
        opiekowaly pielegniarki nie ma tam miejsc dla rodzica - przpisy sie zmienily ale
        nie zostało to przystosowane - KOSZMAR.
      • w_miare_normalna Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 11:15
        mama_nikodemka napisała:

        > ja mialam szczescie w nieszczesciu...w styczniu synek zachorowal na
        ciezkie
        > zapalenie pluc i trafilismy do szpitala w Zakopanym, wtedy panowala
        jakas
        > epidemia zapalenia oskrzeli i pluc u niemowlakow


        tak tak pamiętam to.ja wtedy tez leżałam z córcią w szpitalu.miejsc
        nie bło na oddziale,więc wypisywali dzieciaki z zapaleniem oskrzeli
        żeby zrobić miejsce dla "nowych " pacjentów.
    • figrut Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 06.05.09, 20:45
      Każdy widzi po swojemu. 13 lat temu rodzice z dziećmi na oddziałach to była
      nowość, która nie funkcjonowała jeszcze w wszystkich szpitalach. Ja byłam
      przeszczęśliwa, że 12 nocy mogłam być z moją córką w szpitalu i ani godziny nie
      była sama. Na trzy godziny w ciągu dnia przyjeżdżała moja Mama z Tatą, abym
      mogła podjechać 15 kilometrów do domu, wykąpać się, przebrać, zjeść coś ciepłego
      i wrócić do szpitala aby nockę spędzić jak zwykle na krześle z głową ukradkiem
      położoną obok córki. Dla mnie luksusem była możliwość bycia z dzieckiem, a
      prysznic, ubikacja i inne mniej ważne sprawy odchodziły na dalszy plan.
      Fakt, że teraz podobno jesteśmy w Europie, ale jest to bardziej bycie
      dyplomatyczne niż rzeczywiste. Jeśli zaczniemy zarabiać jak europejczycy, wtedy
      sytuacja w szpitalach może nas dziwić. Teraz i tak już bardzo dużo się zmieniło.
      Kiedyś odwiedziny u dzieci były dwa razy w tygodniu...
      • liwilla1 Re: figrut 07.05.09, 12:10
        to nie tlumaczy skandalicznych warunków na oddzialach dzieciecych w kraju, ktory
        pretenduje do miana wysoko rozwinietych uncertain
        jak moj syn mial zapalenie pluc wynajelam prywatny pokoj w szpitalu dzieciecym -
        25 zl za zepsute lozko z dziura i zatechla posciela. ale i tak mialam lepiej niz
        inne matki lezace na karimatach.
        szlag mnie trafia, jak widze nowe marmurowe siedziby NFZ a na dzieci "nie ma
        pieniedzy".
        • figrut Re: figrut 07.05.09, 17:14
          > szlag mnie trafia, jak widze nowe marmurowe siedziby NFZ a na dzieci "nie ma
          > pieniedzy".
          Mnie też szlag trafia jak to widzę, ale nie jest to wina szpitali samych w
          sobie, a monopolisty jakim jest NFZ. Szpital nie da dodatkowych łóżek dla matek,
          jeśli nie będzie miał na nie pieniędzy. Nie napompuje też sal które mają taki, a
          nie inny rozmiar. Nie wygoni chorych na korytarz, aby matki miały miejsce na
          rozłożenie materacy. Są rzeczy których przeskoczyć na chwilę obecną się nie da.
          Nie da się z niczego zrobić dodatkowych łazienek, skoro z pieniędzmi na leczenie
          krucho, ani powiększyć sal, czy też oddziałów, skoro na górze zarządzili inaczej.
          To, co może zrobić ordynator oddziału, to nie czepiać się ustawionych w kąciku
          materacy z których rodzice jak widać muszą powietrze spuszczać na czas obchodu,
          czy też udostępnić kuchnię na potrzeby przebywających tam rodziców, wymagać od
          salowych dokładnego sprzątania, wymagać od pielęgniarek wywiązywania się ze
          swoich obowiązków. Wszystko jednak powinno być oparte na wzajemnym zrozumieniu,
          a i rodzice i personel szpitala niestety nie zawsze się nim wykazują. Prosty
          przykład - materace na podłodze. Jak salowa miałaby dobrze umyć salę, skoro na
          cały oddział znalazłoby się z 5 rodziców, którzy nie wykazaliby się zrozumieniem
          dla salowej i ich materace w czasie sprzątania leżałyby sobie na podłodze, bo im
          wolno ? Potrzebna jest nie tylko współpraca personelu, ale i rodziców o czym
          niektórzy rodzice niestety zapominają.
    • filipianka Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 11:21
      niestety Polska jest jeszcze daleko w tym względzie
      ale i tak duzy postęp to w ogóle możliwość obecności przy dziecku

      najgorzej jak nie ma się wyboru, tzn w małej miejscowości jest się skazanym na jeden szpital

      ja byłam w zakaźnym z rota wirusem to były małe sale, w każdej łóżeczko niemowlęce i dorosłe, plus łazienka na wyłączność, dla rodzica można było wykupić obiad bo normalne menu to: kleik ryżowy, marchwianka, kisiel, kleik ryżowy
      byłam jeszcze z zapaleniem płuc w innym szpitalu i akurat ja w sali dwuosobowej, tzn 2 pacjentowej (2 łóżka niemowlęce i 2 dorosłe), ale było dużo sal jednoosobowych
      natomiast wystrzegam się sławnego szpitala gdzie miałam nieprzyjemność zaliczyć izbę przyjęć i widziałam tabuny ludzi wnoszących leżaki, materace, itp, a moją koleżankę (położnicę w 3 dobie!) z córką tam przewieźli i dali taboret...

      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade
    • magdahaaa Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 11:44
      Cześć.

      Mogę coś w tym temacie napisać - moj mlody ma 8 miesiecy a w szpitalu bylismy
      juz 4 razy. Łacznie w trzech roznych szpitalach.

      Dwa pierwsze pobyty - klinika i katedra pediatryczna. Na salach po 3 lozka dla
      dzieci, dla matek - dwa fotele, ktore moga byc rozlozone tylko w nocy, sredno
      wygodne,. lepsze to jednak niz podloga. platne 37 złotych za dobe/ do dzis nie
      zaplacilam .. Klamek w oknach brak, temperatura na sali 27 stopni w zime -
      trudno jest mi sobie wyobrazic co jest w lato. Pielegniarki w miare ... Gdy
      bylam po raz drugi - bylam jakio ta trzeca na sali, i dla mnie fotela nie bylo.
      spalam na ziemi przez ponad tydzien. Przezylam.

      Trzeci pobyt w szpitalu - zupelnie inny standard - to byl szpital wojskowy. mile
      pielegniarki, w porzadku lekarze... Najpier jeden (starszy) syn tafil, po 3
      dniach doszlam z drugim synem. lezaalm z nimi na jednej sali na szczescie,
      dzieci mialy lozeczka, ja duze lozko szpitale. Posilki w ciagu dnia 3. platne 26
      zł za dobe ... jezeli rezgynowales z posilkow - lozko za free. Lezalam z malodym
      dwa tygodnie.

      Czwarty pobyt w szpitalu ... Szpital zakaźny. Na oddziale rotawirusy, i inne
      gowna.. a my na sali z zapaleniem ucha i gronkowcem. Przez tydzien. Spalam na
      ziemi. Za nic nie placilam. Pielegniarki super.


      Ale piątego pobytu.. nie życzę sobie. Po prostu czlowiek ma czasami juz dosc.
      Pierwsze trzy pobyty w szpitalu byly praktycznie jeden po drugim : zaczelo sie w
      listopadzie - 8 dni szpital, 6 dnia w domu, 8 dni szpital, 6 dni w domu i 2
      tygodnie znowu szpital ...

      Zalamana wtedy bylam.

      Rozumiem Ciebie kolkakolka. Ale wierz mi - do spania na podlodze idzie sie
      przyzwyczaić...
      Jak i do innych rzeczy.

      Życze szybkiego powrotu do zdrowia Twojej malutkiej.

      Powodzenia
      • beanata7 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 12:41
        tydzień temu też wróciłam z niekłańskiej - warunki tak jak piszesz.
        Matka jest traktowana jak drugi - albo trzeci gatunek ludzki.
        Pocieszające jest tylko to że opieka nad dziećmi jest porządna i
        profesjonalna - tak było w naszym przypadku.
        • malamalinkaa nieklańska 07.05.09, 12:52
          ja właśnie na niekłańskiej jestem i syf tu jest, lekarze też mnie
          nie przekonują w ogóle...
          • doro77 Re: nieklańska 07.05.09, 13:25
            To co piszecie to jakaś paranoja! Aż mnie dreszcze przeszły jak to
            czytałam!!! My mieszkamy w niemczech i tutaj wyglada wszystko o
            niebo lepiej!
            Byłyśmy w szpitalu w styczniu z RSV wirus. Dzieciaczki zasmarkane,
            kaszlące i duszące się własną wydzieliną pod monitorami, koplówkami
            i tlenem. Koszmar więc po co stresowac jeszcze matki!!! Wylądowałam
            tam z moimi blizniaczkami. Miałyśmy oddzielny pokój dla mnie
            bezpłatnie łóżko i wyżywienie. Matki są tam po to żeby pomóc czyli
            robic wszystko przy dzieciach + proste zabiegi typu inhalacje np. Po
            dziewięciu dniach jedna z dziewczyn została wypisana ze szpitala ale
            została z nami jeszcze przez trzy dni jako "dziecko towarzyszące"
            dopóki druga też nie mogła iśc do domu. I w tym okresie należało jej
            się wszystko jak pacjentce tzn. mleko, pieluchy, witaminy, mydełka,
            olejki itd.
            Ale jedna rzecz mnie wkurzała i to bardzo!! A mianowicie to, że
            niektóre matki traktowały pobyt w szpitalu jak urlop i goniły ten
            biedny, zalatany personel dosłownie o byle gó..., także w sumie
            więcej było pracy z matkami niż z dzieciaczkami.... ale to już inna
            historia!
            Trzymajcie się cieplutko i szybkiego powrotu do zdrowia życzę!
            • malamalinkaa Re: nieklańska 07.05.09, 13:32
              ha, ha, u nas to matki robia za personel medyczny i jeszcze sie je
              opieprza, ze np. nie mierza temperatury, przy czym nikt na wstepie
              nie uprzedza, ze trzeba. no ale przeciez matka musi byc tez
              pielegniarka, lekarzem, sprzataczka w jednym- i jak to??? nie wie,
              ze temperature nalezy mierzyc (wlasnym termometrem..)!!! skandalsmile
              • doro77 Re: nieklańska 07.05.09, 13:45
                Nie, no akurat temperaturę też mierzyłam, ale
                termometrem "publicznym" a nie "prywatnym"big_grin i zawsze jak trzeba
                było coś zrobic to przychodziła piguła i prosiła np. czy mogłabym
                przy następnym przewijaniu zmierzyc temperaturę. Naprawdę nikt tam
                na mnie nie uniósł głosu, wręcz przeciwnie...
                • skierka27 Re: nieklańska 07.05.09, 16:22
                  Za swoje dziecko oddałabym życie.Jakbym musiała,to na stojąco koczowałabym przy jej łóżku w szpitalu miesiącami.Nie odeszłąbym nawet na krok.Gdybym musiała,przyzwyczaiłabym się do najgorszych warunków,bo kocham ją nad życie i nigdy nie chciałabym jej zawieść...Ale ludzie,żyjemy w XXI wieku,jesteśmy w UE,siedziby NFZ w większości aż kipią od luksusu,płacimy składki i niby powinno iść wszystko do przodu,bo postęp itd...Tymczasem w szpitalach trzeba się cieszyć,że można zostać z dzieckiem w warunkach uwłaczających ludzkiej godności...Proszę,nie mówcie,że to ok.W innych krajach Europy jakoś może być lepeij.Tylko nie u nas.U nas mamy się cieszyć,bo ileś tam lat temu nie można było wejść na oddział ile się chciało?To może cieszmy się też,że dziś rodzimy w szpitalach pozostawiających wiele do życzenia,bo przecież dawniej rodziło się w domu, w asyscie akuszerki...My,przeciętne matki musimy znosić dla naszych dzieci wszystko,bo tak trzeba,bo nie wypada pokazać,że nam coś nie pasuje,no bo przecież zdrowie dziecka jest najważniejsze.Jasne,tylko jakoś dzieci polityków,ministrów i lekarzy mają lepsze warunki i ich rodzice też.Dlaczego?Bo dla nich kasa jest,czy dlatego,że oni mają kase...Paranoja...Nie mówcie mi,że mam się cieszyć,bo nie wypada inaczej.
                  • malamalinkaa brak alternatywy 07.05.09, 17:35
                    wlasnie, wypowiedz skierki oddaje postac rzeczy. mnie dziwi tez
                    fakt, ze nie ma nawet zadnej alternatywy w postaci szpitali
                    prywatnych- takze nawet majac pieniadze trzeba lezec w syfie.
    • pychu Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 16:22
      Szpitale - a zwłaszcza lekarze są....lepiej nie gadać. Pewnie nie wszyscy, ale
      ja się przekonałam, że akurat w miejscu gdzie mieszkam nie jest dobrze. Może to
      odbiega trochę od tematu, ale powiem Wam dlaczego. Moja córka jak skończyła 4
      miesiące - pewnego wieczoru "zrobiła" w pieluszkę śluz z krwią - bez kupki. Było
      tego od cholery i ciut ciut. Pediatra kazała jechać na pogotowie, bo było tego
      naprawdę dużo. Pojechaliśmy więc, a bardzo uprzejmy lekarz powiedział z
      niesmakiem w głosie...cytuję: Proszę bardzo, ale niech państwo czekają sobie 2,
      a nawet 3 godziny... Kurcze!!! Dobrze, że następnego dnia wszystko przeszło -to
      była ALERGIA POKARMOWA. Ale sam fakt!!! Jak można tak sprawę potraktować???????????
    • rzeszowkrakow Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 22:20
      niestety tak juz jest - ja tez bylam ze swoim malenstwem w szpitalu
      w Krakowie w Prokocimiu i tam mozna bylo tylko kimac na fotelu
      (zakaz rozkladania karimat itp). takze rowniez koszmar
      • magda.218 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 07.05.09, 23:34
        Mój syn mając 8 mies trafił po 3-dniówce z odwodnieniem do szpitala (pomiajam,
        że nas skierowali z podejrzeniem odry). Żeby nawodnić dziecko musieli podłąćzyć
        kroplówkę. Wypuścili nas całe szczęście do domu na noc (tak troszkę po kryjomu)
        za co jestem bardzo wdzięczna. Zaproponowali mi gołą podłogę, więc miałam się z
        czego cieszyć. Mój mąż jest Włochem. Miesiąc później pojechaliśmy do jego
        rodziny. Syn jego siostry poważnie się zatruł, trafił na tydzień do szpitala.
        Leżał w pojedyńczym pokoju z jednym z rodziców. Każde miało swoje łózko,
        łazienkę w pokoju, plazmę na ścianie, wyżywienie i zabawki dla dziecka. I był to
        państwowy szpital. Nie muszę chyba dodawać, że za nic nie płacili.
        Nie wymagam, żeby u nas wisiały plazmy na ścianie, bo tego pewnie nie doczekamy
        nawet za 10 lat. Ale my też płacimy podatki, dlaczego matka nie może w godnych
        warunkach leżeć ze swoim dzieckiem. Ja się nie cieszyłam z możliwości, że mogę
        zostać z dzieckiem. NA podłodze. Jak pies. Z czego tu się cieszyć!!!!
        Każda z nas jako matka, a w szczególności te które są z maluchami, które często
        są jeszcze na piersi powinny mieć prawo do godności.
        A takiej pielęgniarce, gdyby nie chodziło o moje dziecko przywaliłabym w twarz.
        Bez obrazy dla pielęgniarek, gdyż znam wiele takich, dla których praca to
        powołanie.
    • epreis Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 08.05.09, 00:23
      dla mnie "szpitalnym koszmarem" jest niekompetencja lekarzy i obojętność pielęgniarek na krzywdę maluchów, taki totalny brak serca,podejścia i zrozumienia...

      cała reszta?wisi mi..jest do przeżycia, w momencie gdy DZIECKO JEST W SZPITALU, moja wygoda się nie liczy, bo to nie ja jestem ważna...

      "zwiedziłam" z dzieckiem kilka szpitali, w różnych warunkach i uwierz- nie one są najważniejsze
      • leoncja_uk Nie zgadzam się 08.05.09, 08:53
        Uwierzcie mi, szpitale w uk to jest dopiero masakra. Nie pod względem warunków,
        tylko kompetencji lekarzy, którzy wszystko leczą paracetamolem.
        A ja byłam z Młodym 2 razy w ciągu pierwszego miesiąca życia na fototerapii.
        Fakt, warunki dla matek tragiczne, ale ŻADNA zmiana czy pielęgniarek, czy
        położnych, czy lekarzy nie była niekompetentna. Uprzejmi, fachowi, mili, pełni
        zrozumienia. Miałam zarezerwowane miejsce w pokoju dla matek, to w nocy
        pielęgniary goniły mnie na dół żebym chociaż chwilę odpoczęła. Ja szłam spać na
        te 2-3 godziny, a jak dzieć się budził na jedzenie, to dzwoniły po mnie. Super
        organizacja, super lekarze. Nie mam nic do naszej służby zdrowia.
        Tak samo było przy porodzie i po nim (rodziłam w Polsce, całą ciążę
        przechodziłam w uk, w tym dwa pobyty w szpitalu) dwa tyg przed porodem leżałam
        na patologii - też cudo,naprawdę nie rozumiem tego narzekania. Przejedźcie się
        do UK to zobaczycie jak was będą leczyć.
        Pozdrawiam
        • skierka27 Re: Nie zgadzam się 08.05.09, 09:00
          Owszem,w UK lekarze są do bani.Z tego powodu na czas ciąży i porodu wróćiłam do Polski...Ech żeby tak można było połączyć naszą opiekę i ich warunkiwink
        • duzeq Re: Nie zgadzam się 08.05.09, 10:13
          W Holandii tez lecza wszytstko paracetamolem. Nie wiem kiedy
          przepisuja antybiotyk - nigdy nie udalo mi sie go dostac, chociaz to
          moze akuratnie jest dobre. Ubezpieczenie zdrowotne jest obowiazkowe
          (80-120 euro/miesiac), ale do lekarza, nawet domowego, ciezko sie
          dostac. Najpierw trzeba do niego zadzwonic, opisac pani sekretarce
          co sie dzieje i pozniej pada diagnoza... Zazwyczaj jest to cos, co
          sie da wyleczyc wlasnie paracetamolem smile. Czasami lekarz ustala bez
          ogladania pacjenta na oczy jaki rodzaj leku (jezeli to nie jest
          paracetamol) trzeba wypisac, sam dzwoni do apteki a w aptece
          przygotowywuja ten lek do wydania pacjentowi (mozna isc tylko do
          JEDNEJ apteki, do tej, ktora sie wybralo).
          W czasie ciazy oglada cie tylko polozna - do gina mozna trafic tylko
          i wylacznie kiedy sa jakies DUZE problemy. Nie ma usg po 20
          tygodniu - wszytsko na macanego. W czasie ciazy badaja tylko mocz i
          cisnienie. W moim przpadku probowali paracetamolem "leczyc" skurcze -
          przez ponad 30 godzin (nie bylo obowiazkowych 3 cm otwarcia).
          Znieczulenie dostalam dopiero kiedy maz zrobil lekka awanture. Wg
          polskiego lekarza mialam przynajmniej 3 wskazania do cesarki - tutaj
          postanowili, po 10 godzinach meczenia sie ze mna, ze co tam,
          wyciagnie sie dziecko proznociagiem i juz. Mottto przewodnie
          poloznych to "zadne dziecko nigdy nie zostalo w srodku...". Niewazne
          co z matka.
          Za to personel szpitalny - doskonaly (zaliczylam 4 zmiany, jedna
          lepsza od drugiej). Warunki - doskonale. Lozko bylo rowniez dla meza.

          Ja mysle, ze w UK i Holandii lekarze sa kompetentni tylko po prostu
          chca wszytsko robic jak najtaniej. Epidural jest drogi, antybiotyki
          sa tez nietanie (leki w Holandii sa za darmo) wiec probuja wszytsko
          stlamsic paracetamolem, cesarka to w ogole drozyzna (bo anastezjolg
          i cala ekipa kosztuje, na dodatek w nocy i w weekendy sa problemy ze
          znieczuleniem, bo czasami brak jakiegokolwiek anastezjologa i trzeba
          wyciagac go z pieleszy domowych - nikt w Polsce nie chce w to
          wierzyc) wiec cesarek sie unika jak ognia, nie mowiac o tym, ze w
          kraju gdzie aborcja jest rownie latwodostepna jak syrop na kaszel,
          cesarek na zyczenie nie ma.
          Kasa wiec zostaje na szpitale i obsluge.
          • tijgertje Re: Nie zgadzam się 08.05.09, 11:39
            duzeq, ja tez z wiatrakowa i to co piszesz, faktycznie czesciowo sie
            zgadza, duzo jednak zalezy od tego na kogo trafisz i na ile sobie
            pozwolisz. Ja mam super domowego (mamy w praktyce 2, do drugiej
            lekarki nie chodze). Na wizyty umawiam sie normalnie, dzwonie i
            mowie, ze chce isc do lekarza i odmawiam odpoweidzi, jak sie ktos
            pyta z czym. Musze isc i koneic. Z dyzurami wieczorno-weekendowymi
            faktycznie sekretarka 9z przygotowaniem medycznym!) decyduje, czy
            cie przyjma, czy masz poczekac do nastepnego dnia i isc do swojego
            lekarza. Z antybiotykami nie mialam problemow, jak sa KONIECZNE, to
            lekarze je przepiusuja. w ciazy mialam 2 USG, kilka badan krwi,
            lacznie z cukrzyca i nawet mnie na 3 miesiace na zwolnienie
            wyslalismile Odbieranie lekow w jednej aptece ma swoje zalety: maja
            jasny obraz tego, jakie leki kto bral. lodego skierowali do
            alergologa, musialam przywiezc wykaz lekow, poszlam do apteki, pani
            wydrukowala mi w minute liste wszystkich lekow z dawkowaniem, ktore
            mlody bral przez 2 lata, rowniez uwagi wpisane przez lekarza o
            mozliwej nadwrazliwosci na dany lek sie na tym znalazly.

            szpitale to zupelnie inna bajka niz w Polsce. Na konowalow wszedzie
            mozna trafic. Tu faktycznie staraja sie nie zlecac badan "na wszelki
            wypadek", ale ubezpieczenie pokrywa w zasadzie wszystko. A tak
            szczerze, mimo, ze chyba wszyscy oplacaja ubezpiecznie w Polsce ile
            badan i lekow trzeba oplacac samemu??? No owszem, mozna czekac na
            badania na NFZ przez 2 lata zamiast zrobic je prywatnie w 2
            tygodniewink
            W holenderskim szpitalu bylam kilkakrotnie, mlody tez. Najdluzszy
            pobyt to 3 tygodnie jak maly mial 8 miesiecy. Oddzial czysty i
            kolorowy, pokoje 1-3 osobowe z szafkami, z ktorych na noc wysuwalo
            sie lozka dla rodzicow, w kazdym pokoju lazienka z wanna albo
            prysznicem, wiekszosc przystosowana dla niepelnosprawnych. Osobno
            pokoj dla rodzicow z wygodnymi fotelami, tv, radiem, mozliwoscia
            zrobienia kawy i herbaty, telefonem (komorek nie wolno uzywac).
            Dostep do lodowki i mikrofalowki, jedzenie dla dzieci zapewnione
            (sloiczki tez, ale gotowane bylo pyyyychaaaa), rodzice mogli
            korzystac z lodowki albo wykupic obiady w stolowce dla personelu,
            ewentualnie zjesc cos nieduzego w niezlej szpitalnej restauracji.
            dla dzieci, ktore nie byly w izolatkach ogromny pokoj zabaw i 2
            panie pedagog, a raz w tygodniu frajda nie lada, przychodzilo 2
            klaunow z Clini clauwns wink Personel przemily. Mam problemy z
            plecami i miednica po porodzie, wstawalam polamana po nocy na
            wygniecionym skladanym lozku, gdzies komus cos niechcacy
            powiedzialam, to oddzialowa natychmiast skombinowala mi porzadne,
            szerokie lozko regulowane pilotemwink Poniewaz moj mlody nie byl
            chory na nic , co wymagalo lezenia (odmawial jedzenie i strasznie
            tracil na wadze), dostalismy nawet pozwolenie na codzienne spacery,
            na terenie szpiutala, ale bylo tam sporo zieleni, a teren duzy, wiec
            bylo sie gdzie przewietrzyc. mlody potem byl kilka razy ale tylko na
            pare godzin (usuwanie migdalow), ja mialam 3 operacje (migdaly, nerw
            w lokciu i kamyczki w pecherzyku), moj brat, ktory przyjechal kiedys
            w odwiedziny malo zawalu nie dostal jak zobaczyl szpital z
            wykladzinami dywanowymi, luksusowymi lazienkami, telewizorami
            oddzielnymi dla kazdego pacjenta, a juz najbardziej byl w szoku, jak
            zobaczyl co mi jesc dawali, mniamsmile Warunki i obsluga jak w dobrym
            hotelu, hehe. sporo przeszlam z tubylcza sluzba zdrowia, ale w
            Polsce tez mi dali w kosc i z dwojga zlego, to ja zdecydowanie wole
            Holandiewink
            • duzeq Re: Nie zgadzam się 08.05.09, 13:47
              Tijgertje, dobrze wiedziec, ze ktos tu jeszcze z krainy depresji
              zaglada smile Kiedys gdzies widzialam twojego nicka i pomyslalam
              sobie "o, tygrysek", ale jakos kurde nie zaczailam, ze mozesz tez
              byc stad.
              Ja na sluzbe zdrowia tutaj nie chcialam tak specjalnie narzekac,
              uwazam tylko, ze ten minimalizm, ktory stosuja ma chyba na celu
              zniechecenie pacjenta do nekania lekarzy z powodu kataru i
              wybierania "darmowo" drozszych lekow. Ot, prgamatyzm
              holenderski... smile. A moze musze z malzem pogadac na temat zmiany
              lekarza domowego. I dobrze masz, ze mozesz sekretarce odmowic
              podania przyczyny, bo mi nawet jak sie cos w ciazy dzialo, co w
              POlsce wymagaloby jednak gina, to i tak musialam sie spowiadac
              sekretarce pomimo usilnych zapewnien z mojej strony, ze ja musze do
              gina... A co do ciazy, to sie zniesmaczylam dlatego, ze do 5
              miesiaca mieszkalam jeszcze w Hiszpanii i tam mialam rewelacyjnego
              lekarza... Nie mowiac o USG w 7 tygodniu, 9 tygodniu (bylo male
              ryzyko, ze moge poronic), 11 tygodniu etc. Badania jakie mi zlecili
              nie obejmowaly chyba tylko mierzenia dlugosci moich wlosow... smile)).
              I podejscie do matek jest inne - "sin madre no hay nene" czyli bez
              matki nie ma dziecka, wiec zadbajmy rowniez o kobiety, zeby nie
              musialy sie wyzylowac w czasie porodu.
              Natomiast co do szpitali, to jest tak jak opisujesz i to jest
              super smile).
              • tijgertje Re: Nie zgadzam się 08.05.09, 18:10
                duzeq, jest nas duuuzo wiecejsmile Bylas juz "u nas"? :
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24320
                • duzeq Re: Nie zgadzam się 11.05.09, 10:22
                  Dzieki ci, dobra kobieto, za linka! Nie wiedzialam, ze jest nas/was
                  az tyle smile)).
        • epreis leoncja 08.05.09, 18:52
          to są dwa różne kraje, dwie różne kultury sposoby wychowania i leczenia - DWA RÓŻNE ŚWIATY, dla mnie porównanie to jest bezsensu...

          wolałabym porównanie szpital w szczecinie a np w warszawie bo też jest różnica.... ;///

          powody do narzekania są..jak pisałam "zwiedziłam" kilka szpitali, i mimo, że wszystkie wm oim rejonie zamieszkania warunki i moje wspomnienia różne..

          w jednym ze szpitali rodziłam i byłam BARDZO zadowolona, w tym samym szpitalu leżałam z dzieckaczkiem na oddziale dziecięcym- PORAŻKA, taka szpitalna umieralnia dla dzieci.
          leżałam tydzień- przez tydzień obchód był.....2 razy, gdy dyżur miała ordynator, z czego uwaga!raz obchód wyglądał tak, że w związku z jej przeziębieniem stała w uychylonych drzwiach nie badając pytała mnie o stan dziecka.
          o tym, że jesden "pan" jest lekarzem dowiedziałam się przy wypisie-PRZYPADKIEM, bo u nas w sali był raz! zmierzyć okna bo wymieniali na plastikowe..myślałam, ze to salowy...
          nasza lekarka prowadząca!?wpadała i wypadała....gdy raz zgłosiłam, że tsan mojego dziecka jest cięzki, bardzo ciężki i zapytałam czy są dfuże powody do niepokoju usłyszałam "owszem, to nie jest normalne, przyjdę go obejrzeć" po czym...poszła do domu...

          KOSZMAR!
          co oczywiście nie oznacza, że takie "praktyki" sa normą we wszystkich szpitalach w polsce...
          na świecie itp..

          takie porównania są BEZ SENSU

          ja tylko nadmieniłam, że w związku z postem autorki, leżąc z maluchem i będąc w tych wszystkich szpitalach nie myślałam owłasnej wygodzie,myślałam o komforcie malucha...
          a uwierzcie trudno było- ostatni nasz opbyt wiązał się z zostawieniem w domu pod opieką ojca cyckowego niemowlaka, 100% cyckowego...
          myślałam, że pęknę, że cycki mi odpadną..
          byłam w pokoju z moim synkim, kilkuletnim chłopcem i chłopakiem niewielemłodszym ode mnie...którzy mieli gości- jak w takim towarzystwie ściągnać mleko1?
          a synka, przywiezionego dopieor co z operacji napewno nie myślałam zostawić!!!!

          ja też lubię komfort i wygodę, ale w obliczyt gdy dziecko cierpi swój egoizm i rozkapryszenie trzeba schować do kieszeni!
          • leoncja_uk Re: leoncja 08.05.09, 20:57
            Ja staram się znaleźć pozytywy w naszej służbie zdrowia.
            Gdy byłam na majówce nad morzem u znajomych, wywiązała się rozmowa nt służby
            zdrowia u nas i w innych krajach. Mój wujek, jednoczesnie ojciec mojej
            najlepszej przyjaciółki - kapitan Żeglugi Morskiej, miał (nie)przyjemność byc
            leczonym w wielu zakątkach świata, jako,że 9 miesięcy w roku spędza na morzach i
            oceanach.
            I z tego, co mówił, to u nas ta opieka medyczna wygląda różowo.
            W Kanadzie np. rwali mu zęba bez znieczulenia w super-ekstra wypasionej,
            nowoczesnej (gdy tam wchodził, tak mu sie wydawałowink) klinice.
            Zdaję sobie sprawę, że my i UK to inne światy, próbuje tylko powiedziec innym
            mamom, że są pewne plusy w naszej słuzbie zdrowia, i naprawde mamy wybitnych
            specjalistów. A że warunkami odbiegamy... no,cóż, my zaczynalismy z innego
            pułapu. U nich po wojnie rozwinął sie kapitalizm, u nas twór tłamszący
            nowoczesność. Zanim sie pozbieramy po poprzednim ustroju - trochę czasu minie.
            Co do porównywania szpitali w Polsce - ja mam doświadczenie tylko z
            Klinicznego nr 1 na Pomorzanach w Szczecinie. Warunki salowe jako takie, ale
            personel w moim przekonaniu cudowny. I to na każdym z oddziałów, na których byłam.
    • kochasia6 Re: szpitalny koszmar!!!!!!!!!!!!! 08.05.09, 10:00
      A my bylismy na w K-owie na Strzeleckiej- Dr prowadząca cudna, pielęgniarki w 99% cudne... Warunki- podłoga i materac, ale dla lozko itp bylo ostatnią rzeczą o któej myslałam. Osobiscie polecam ten szpital. Nie mogę nic zarzucic. NIC! A najwazniejsze to jest to, ze mozna z malenstwem byc.
      • malamalinkaa co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 10:54
        kolejny wpis o tym, ze najwazniejsze to byc z dzieckiem, niewazne
        czy na ziemi czy na taborecie!!!!! Kobiety, co z Wami, naprawde nie
        oczekujecie jako matki przyszłych obywateli, podatników nic więcej,
        odrobiny szacunku, naprawde uwazacie, ze Wasz komfort nie jest
        wazny????
        • leoncja_uk Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 11:35
          Tysiąckroć bardziej wolę kompetentnego lekarza i warunki takie, jakie są, niż
          warunki brytyjskie ze szpitala chelsea&westminster (w którym przyszło mi leżeć)
          i "cudowny lek" paracetamol.
          Nie wiem, może kopnięta jestem.
        • tijgertje Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 11:46
          malamalinkaa napisała:

          > kolejny wpis o tym, ze najwazniejsze to byc z dzieckiem, niewazne
          > czy na ziemi czy na taborecie!!!!!

          no coz, jesli wszyscy sie godza na takie traktowanie po to, zeby byc
          z dzieckiem, to nie ma co liczyc na zmiany. Jakby kazdy po takim
          pobycie w szpitalu napisal szczegolowy list do rzecznika Praw
          obywatelskich, to moze wczesniej czy pozniej cos by ruszylo, a tak
          to szpitale maja wladze absolutna i rodzic jest traktowany gorzej
          niz zwierzesad
          • malamalinkaa Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 13:01
            a jeszcze niektore mamy z czekoladkami lataja do
            pielegniarek...przeciez to jest ich praca, a nie grzecznosc ze sie
            zajmuja pacjentami. ja tego niestety nie rozumiem...
            • memphis90 Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 20:55
              A w restauracji napiwek dajesz? Przecież przyniesienie talerza z
              uśmiechem jest obowiązkiem kelnera, więc po co napiwki...?
              • malwisul memphis90 09.05.09, 09:07
                no to pytanie do pielęgniarki: to nie jest lenistwo i nie przykładanie się do
                obowiązków jak niemowle przez 6 dni wenflonu nie ma ściągniętego co kończy się
                zakażeniem? (to nie było zagapienie się bo po 3cim dniu chodziłam i prosiłam
                żeby jej ściągneli, no i co drugie dziecko miało to samo, lub kroplówka nie leci
                dziecko płacze przeraźliwie i chce sobie wszystko wyrwac siedzimy tak ok 1,5
                godziny i słyszymy "co ja będę latac, mam swoje zajęcia" (siedziała z inną
                pielęgniarką w kuchni do której wstęp miały tylko one i kawe piły) dodam tylko
                że zawieszając kroplówkę widziała że nic nie kapie i powiedziała ZARAZ
                PRZYJDę... inny przykład po cesarce koleżanka ruszac się nie może, dziecko obok
                leży tak że mama go dosięgnąc nie może a co dopiero podnieśc i płacze bo chce do
                cyca tak przez jakieś 40 minut ona dzwoniła z 6 razy po położną.... no cóż
        • figrut Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 13:32
          naprawde nie
          > oczekujecie jako matki przyszłych obywateli, podatników nic więcej,
          > odrobiny szacunku, naprawde uwazacie, ze Wasz komfort nie jest
          > wazny????
          W sytuacji kiedy tonie statek, priorytetem jest wpakowanie tyłka na ponton
          ratunkowy, w drugiej kolejności będzie się myśleć o kocach i jedzeniu. Kiedy
          mamy wypadek samochodowy, priorytetem jest wyciągnięcie nas z spłaszczonego
          samochodu, a nie uważanie na złamaną nogę - to w drugiej kolejności.
          Kiedy szpitale nie mają kasy, priorytetem będzie położenie chorego w godnych
          warunkach i wydanie tej kasy na leczenie, a nie na komfort osoby mu
          towarzyszącej. Jasne, szpital to nie tonący okręt, ale też nie hotel, gdzie
          wszyscy deklarujący zamieszkanie muszą dostać tapczan. Nie ma kasy, to kupuje
          się za to co jest lekarstwa i wygodne łóżka dla chorych, a nie tapczany dla osób
          towarzyszących. W sytuacji, gdzie tej kasy jest full, można sobie już pożyczyć
          dużo lepszych warunków, ale z pustego i Salomon nie naleje.
          Sytuacja z szpitala gdzie pracuje moja przyjaciółka. Bydgoszcz, oddział
          dziecięcy. Sale małe jak na dzieci z rodzicami razem, ale są rozkładane fotele
          na których można się przespać w nocy. Pielęgniarki proszą o złożenie tych foteli
          przed obchodem, a w salach gdzie leży dziecko wymagające kroplówki o określonych
          godzinach wcześniej. Matka pewnego dziecka się buntuje, bo ona "całą noc nie
          spała" i twierdzi, że po to są te fotele, aby rodzice mogli na nich odpocząć
          podczas trudnego pobytu w szpitalu i jak by nie było zajmowania się dzieckiem.
          Tak, one po to są, ale co ma zrobić pielęgniarka, która wkłuwa się w żyłę
          lawirując między łóżkiem dziecka i rozkładanym fotelem ? Co jeśli ona się
          potknie, zrobi krzywdę dziecku ? Co, jeśli podczas późniejszego składania fotela
          ktoś przez nieuwagę w tej ciasnocie stojak z kroplówką przewróci ? Jak mają umyć
          dzieci na koniec dyżuru, skoro nie można się z miską przecisnąć ? Sala nie jest
          jedna. Jest ich kilkanaście. Załóżmy, że w co trzeciej JEDEN z rodziców stworzy
          jakiś problem.
          To, czego wymagać możemy, a nawet musimy, to wywiązywania się z dobrego
          wypełniania swoich obowiązków personelu medycznego. Nie jesteśmy krajem bogatym.
          Na oddziałach noworodkowych często trzeba dziecku pieluszki dostarczyć, bo
          szpital pieniędzy nie ma, więc w takiej sytuacji jedyne czego możemy wymagać, to
          szacunku dla małego pacjenta i szacunku dla nas samych, a nie zbywania przez
          lekarzy i pielęgniarki półsłówkami.
          • malamalinkaa Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 14:28
            "Co jeśli ona się
            potknie, zrobi krzywdę dziecku ?"

            a co jesli matka nie poda dziecku lekow, ktore pielegniarka przynosi
            i kaze podawac, a co jesli zrobi krzywde termometrem rteciowym do
            pupy- kto za to odpowiada gdy dziecko przebywa na oddziale
            szpitalnym...?
            • figrut Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 14:49
              > a co jesli matka nie poda dziecku lekow, ktore pielegniarka przynosi
              > i kaze podawac, a co jesli zrobi krzywde termometrem rteciowym do
              > pupy- kto za to odpowiada gdy dziecko przebywa na oddziale
              > szpitalnym...?
              Przeczytaj sobie dokładnie kodeks szpitalny i walcz o swoje, proste. Nie
              spotkałam się jeszcze w żadnym szpitalu z jakimiś ściśle określonymi prawami
              dotyczącymi godziwych warunków które szpital musi zapewnić przebywającym osobom
              towarzyszącym choremu. Nie było zapisów typu " osobie towarzyszącej choremu
              przysługuje łóżko, łazienka 5 metrów od sali" itp. Był zapis, że opiekun dziecka
              ma prawo przebywać wraz z dzieckiem na oddziale, ale nie ma przepisów
              zapewniających godziwy odpoczynek nocny opiekunom.
              Mój Tata leżał w hospicjum i mimo, iż osoby bliskie mają prawo przebywać na tym
              oddziale całodobowo, szpital nie zapewnia im warunków do odpoczynku. Trzy łóżka,
              trzy drewniane krzesła, trzy stoliki z szafkami. Nie przyszło mi do głowy żądać
              posłania dla siebie, bo spędzałam tam dużo czasu. Ważne, że mój Tata miał
              odpowiedni materac antyodleżynowy, morfinę podaną na czas, szybką interwencję w
              razie konieczności. Mój komfort nie był ważny.
              • malamalinkaa Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 17:29
                nie musze czytac kodeksu bo jasne jest ze za stan pacjentow
                odpowiada personel medyczny- zadalam retoryczne pytanie! dla mnie
                matka i niemowle to jedno, szczegolnie matka karmiaca powinna miec
                zapewnione odpowiednie warunki higieniczne- uwazasz figrut, ze dla
                40 matek (w tym sa poloznice) jedna toaleta i jeden prysznic czynny
                do 18 to jest ok? czy uwazasz ze jak ja w toalecie "zlapie"
                rotawirus to nie ma znaczenia dla dziecka???? czy uwazasz, ze ja
                spiac na podlodze (akurat od przeciagu zawialo mi szyje...) moge byc
                w formie, zeby zajmowac sie chorym dzieckiem???? ja nie wymagam tu
                warunkow hotelowych, tylko podstawowe...
                • mama_nikodemka Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 17:51
                  zgadzam sie, nikt nie wymaga warunkow jak w hotelu 5-gwiazdkowym tylko jakis
                  podstawowych, tak jak napisalam w poscie wyzej ja moglam spac razem z synkiem na
                  lozku szpitalnym i bylo to dla mnie njawazniejsze, przynajmniej sie wyspalam i
                  mialam sile na kolejny dzien, wydaje mi sie ze zapewnienie takich lozek a nie
                  tych metalowych lozeczek juz zalatwiloby sprawe, moja kolezanka przez tydzien
                  byla w szpitalu i na noc nie mogla nawet polozyc sie na podlodze tylko musiala
                  na taborecie kimac, fakt ze to ze mozesz zostac z dzieckiem jest najwazniejsze
                  ale za jaka cene? nie wyobrazam sobie siedziec przez tydzien dzien i noc na
                  taborecie przy lozeczku tylko i wylacznie dlatego ze nie bylabym w stanie
                  zajmowac sie dzieckiem, nie wymagam oddzielnej sali, oddzielnego lozka i toalety
                  i posilkow 3 x dziennie ale my jako rodzice tez powinnismy miec zapewnione w
                  miare normalne warunki bytowania
                  • figrut Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 19:00
                    Toaleta nie powinna być czynna do godziny 18 i mówiąc szczerze nie chce mi się
                    wierzyć, że matki mogły załatwiać swoje potrzeby do godziny 18. Jaki to szpital ?
                    wydaje mi sie ze zapewnienie takich lozek a nie
                    > tych metalowych lozeczek juz zalatwiloby sprawe,
                    No właśnie, wydaje Ci się. Za co szpital miałby załatwić takie łóżka i gdzie
                    miałby je wstawić, jeśli sala przewidziana na ileś tam dzieci z reguły i tak
                    jest dość ciasna. Licz się z tym, że raz będzie tam dwójka dzieci, raz piątka.
                    moja kolezanka przez tydzien
                    > byla w szpitalu i na noc nie mogla nawet polozyc sie na podlodze tylko musiala
                    > na taborecie kimac, fakt ze to ze mozesz zostac z dzieckiem jest najwazniejsze
                    > ale za jaka cene? nie wyobrazam sobie siedziec przez tydzien dzien i noc na
                    > taborecie przy lozeczku tylko i wylacznie dlatego ze nie bylabym w stanie
                    > zajmowac sie dzieckiem,
                    12 nocy "przespałam" na drewnianym krześle obok łóżka córki. Żyję do dziś. Nie
                    było mi fajnie, nie było wygodnie, ale byłam z moją córką i to było
                    najważniejsze. Nikt nie zmusi Cię do zajmowania się dzieckiem, jeśli tego nie
                    będziesz chciała. Możesz tego WYMAGAĆ od pielęgniarek, bo to jest ich praca.
                    Musisz jednak nastawić się na to, że nie zawsze pielęgniarka będzie miała
                    możliwość zająć się w tym czasie akurat Twoim dzieckiem, gdyż nie tylko Twoje
                    tam będzie.
                    Człowiek to taka istota, że jak musi to da radę choćby miesiąc spał na taborecie.
                    nie wymagam oddzielnej sali, oddzielnego lozka i toalet
                    > y
                    > i posilkow 3 x dziennie ale my jako rodzice tez powinnismy miec zapewnione w
                    > miare normalne warunki bytowania
                    My jako rodzice jesteśmy tam, bo MOŻEMY tam być, ale nie MUSIMY - to jest wielka
                    różnica. Dostęp do kuchni, możliwość spania na własnym materacu i przymykanie
                    oka na stojące i nie wadzące nikomu materace stojące gdzieś w kąciku,
                    udostępnienie łazienek dla pacjentów osobom towarzyszącym chorym - to leży w
                    mocy personelu medycznego i o to można powalczyć, a nie o zapewnienie nam łóżek
                    do spania czy dodatkowych toalet. Potrzebna jest jednak współpraca personelu z
                    opiekunami, a tu bywa różnie z obu stron. Jeśli trafi się kilku opiekunów,
                    którzy zaświnią łazienkę, nie uprzątną materaca, zapakują szpitalną lodówkę w
                    kuchni własnymi produktami nie patrząc na innych, to szpital nie chcąc mieć tych
                    problemów wprowadzi zakazy, żeby nie musiał się użerać z opiekunami.
                • pitulina Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 22:17
                  Rozmawiamy o warunkach szpitalnych, nie o sposobie leczenia. Bo to
                  akurat temat na inny link.
        • epreis malamalinkaa 08.05.09, 18:55
          oczywiscie, że oczekuję szacunku, oczywiście, ze uważam swój komfort za ważny ale..

          nie najważniejszy a już napewno nie w przypadku gdy to moje dziecko cierpi, nie ja...

          takie to głupie i nieodpowiedzialne myśleć ciągle tylko o sobie ;/
          • beanata7 Re: malamalinkaa 08.05.09, 20:39
            Ja byłam w sali nr 3 - i były tam tylko 2 łożeczka dla dzieci.
            Położyłam więc w miejsce trzeciego łóżeczka swój materac - wszytkich
            kolił w oczy i za każdym razem słyszałm komentarz - "to jest miejsce
            na łóżeczko a nie na materac". Mówię że ok - ale w tej chwili nie ma
            młóżeczka - i jeśli będzie to ja materac zabiorę - i co za 2
            godziny "miłe" panie pielęgniarki (było taka jedna zmiana z ruda
            francą na czele" przeciągnęły łóżeczko z jakiejś sali i dorzuciły
            nam osobę + lampy do naświetlania.
            Prysznic do 18 - a drzwi do niego trzeba zastwiać stołkiem żeby nikt
            nie wszedł - wink.
            O 7 rano usłyszałam też komkentarz - a czemu ten materac jeszcze
            rozłożony - co nie wyspała się? Mówię że tu się nie da wyspać - a
            ona - to nie jest hotel tylko szpital - to ja na to - tak???? - a
            mąż mówił że mnie na wczasy prztywiózł - głupio jej się zrobiło i
            poszła. Lepiej nie mówić.
            • mama_nikodemka Re: malamalinkaa 08.05.09, 20:45
              skoro czasy sie zmienily i mozna z dzieckiem przebywac na oddziale to te
              oddzialy powinny byc dostosowane do przebywajacych tam rodzicow tak by nikomu
              nikt nie przeszkadzal a nie w sali 2x2 stoja 4 lozeczka a na podlodze spi 4
              dorosle osoby, i jak te dzieci maja zdrowiec w takiej zatloczonej dziupli??
              oczywiscie ze jakby trzeba bylo to 12 nocy bym przespala na taborecie, nawet bym
              i przestala jakby byla taka koniecznosc bo dziecko najwazniejsze ale nie wierze
              ze byscie sie nie cieszyly jakby warunki sie zmienily
        • memphis90 Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 20:54
          > kolejny wpis o tym, ze najwazniejsze to byc z dzieckiem, niewazne
          > czy na ziemi czy na taborecie!!!!!
          Tak, bo to JEST najważniejsze.

          Kobiety, co z Wami, naprawde nie
          > oczekujecie jako matki przyszłych obywateli, podatników nic
          więcej,
          > odrobiny szacunku,
          Nie odbieram braku łóżka dla matki czy sali jednoosobowej jako braku
          szacunku. Takie są warunki w Polsce i nie zależą od pielęgniarek czy
          lekarza.
          • pitulina Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 22:14
            Uwazam ze to skandal! A matka to juz nie czlowiek?! Ludzie! Tak nie
            mozna. Przeciez wiadomo,ze zadna z nas nie chce zostawic swojego
            malenstwa w szpitalu, w obcym miejscu samego. Nikt go tak nie
            rozumie jak matka.
            Na codzien mieszkam w Anglii. Tu byloby to nie do pomyslenia. Matka
            zostaje z dzieckiem bez dodatkowyh oplat. A w specjalistycznych
            klinikach (Liverpool), gdzie dzieci sa na dluzszy czas, matka ma
            osobny pokoj w hotelu. BEZPLATNIE.
            Czy w tej naszej polskiej sluzbie zdrowia cos sie wreszcie zmieni?!
            Warunki jak sprzed stu lat!
            To sie do gazet nadaje.
            • figrut Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 23:06
              Pitulina, rozmawiamy o polskich szpitalach w Polsce, nie o angielskich. O
              angielskich to temat na inny wątek tongue_out
              • magda.218 Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 23:59
                Ale nie wiem czy zrozumiałaś intencje autorki, którą komentowałaś. Żyjemy
                wszyscy w UE, każdy z nas płaci podatki. Dlaczego wprawei wszystkich krajach
                Unii mały pacjent i jego opiekun nie może liczyć na godne warunki. O opiece
                medycznej nie będę wspominać, bo to inny temat.
                Wiadomo, że każda matka jeśli nie ma wyboru zostanie i dwa tygodnie na podłodze
                ze swoim dzieckiem. Ale chyba nie o to chodzi. Jak to możliwe, że tylko w naszym
                kraju te niemałe składki, które są od nas zabierane zamiast trafiać do szpitali
                i innych tego typu instytucji dziwnym trafem się rozpływają lub trafiają na
                konto Panów "Dyrektorów" lub innych urzędników.
                Jak możecie pisać, że matka jest samolubna, bo myśli tylko o swojej wygodzie.
                Ona chyba też musi mieć siłę na to by zaopiekować się swoim dzieckiem pod
                nieobecność personelu i komfort, by nakarmić dziecko piersią Pod warunkiem, że z
                tego wszystkiego nie straci pokarmu!!!!
                • figrut Re: co sie z Wami dzieje??? 09.05.09, 00:31
                  Dlaczego wprawei wszystkich krajach
                  > Unii mały pacjent i jego opiekun nie może liczyć na godne warunki.
                  Chyba chciałaś napisać MOŻE.
                  Bo większość krajów unii urządzona była już dawno, a my dopiero raczkujemy. Bo
                  inne kraje przez lata w których my udawaliśmy, że pracujemy, pracowały naprawdę.
                  Bo najzwyczajniej w świecie była u nas komuna, inny system, pojmujesz ?
                  >O opiece
                  > medycznej nie będę wspominać, bo to inny temat.<
                  No właśnie nie pisz, bo jak widać po niektórych wpisach mam mieszkających w
                  innych krajach, porównanie wyszłoby dla innych na minus tongue_out
                  Jak to możliwe, że tylko w naszy
                  > m
                  > kraju te niemałe składki, które są od nas zabierane zamiast trafiać do szpitali
                  > i innych tego typu instytucji dziwnym trafem się rozpływają lub trafiają na
                  > konto Panów "Dyrektorów" lub innych urzędników.
                  Idź na wybory, zmień rząd jeśli to w Twojej mocy.
                  > Jak możecie pisać, że matka jest samolubna, bo myśli tylko o swojej wygodzie.
                  > Ona chyba też musi mieć siłę na to by zaopiekować się swoim dzieckiem pod
                  > nieobecność personelu i komfort, by nakarmić dziecko piersią Pod warunkiem, że
                  > z
                  > tego wszystkiego nie straci pokarmu!!!!
                  W większości szpitali matka która karmi dziecko do 6 miesięcy piersią, ma
                  pierwszeństwo w otrzymaniu miejsca do spania jeśli takowe jest. Z takiego powodu
                  pokarm ciężko stracić chyba, że jesteś strasznie wydelikacona i każde
                  niepowodzenie powoduje u Ciebie zanik pokarmu. Kobiety karmiły i w obozach
                  koncentracyjnych, jeśli cudem udawało im się ukryć dziecko.
                  Jeśli masz ograniczoną pulę pieniędzy, to wydasz je na fajniejszą pościel kiedy
                  musisz leki kupić ?


                  • magda.218 Re: co sie z Wami dzieje??? 09.05.09, 18:47
                    Wyobraź sobie, że pojmuje jaki system u nas panuje, bo sama w nim żyłam.
                    Sama karmiłam piersią i jakoś mi nikt nie zaproponował, żebym skorzystała z
                    łóżka. Zresztą wcale, bym tego nie żądała, widząc, że inne kobiety też leżą na
                    podłodze. I nie trzeba być wcale wydelikaconym, żeby stracić pokarm. Wystarczy
                    stres z powodu choloby dziecka. Ale może Ciebie to nie dotyczy, bo jak widać
                    mało rzeczy cię rusza..
                    A nie widzę powodu dla którego nie miałybyśmy domagać się takich samych warunków
                    jakie mają rodziny w innych krajch Unii.

                    Masz rację najważniejsze jest zdrowie naszych dzieci. Ale poza tym należą się
                    nam również warunki do tego by ze swoim dzieckiem przebywać. Może Tobie to nie
                    przeszkadza, ale ja akurat nie jestem przyzwyczajona do tego by spać na podłodze
                    i tam też karmić dziecko piersią. Dodam, że w obecności innych rodziców.
                    No tak, ale zapomniałam, że zawsze mogę iść na wybory i wszystko się
                    zmieni.....jasne
            • epreis Re: co sie z Wami dzieje??? 08.05.09, 23:54
              a wiesz co mnie wkurza?
              ja nie wnikam do powodów twojej emigracji, każdy żyje jak chce..
              ale wkurza mnie takie "wielkopaństwo", pojechałaś i sie zahłysnęłaś co?
              nagle to co "jamerykańskie" cyz też w twoim przypadku angielskie jest lepsze, fajniejsze..

              ale forum to co polskie?bo lepsze?

              oczywiście, że byłoby fajnie iść z dzieckiem do szpitala i żeby dziecko miało megaluksusy, i żeby ja mogła z tym dzieckiem być podczas jego opbytu najlepiej w apartamencie, oczywiściew, ze w czasie tego pobytu na obiad chciałabym dostawać jakies pyszne dania a nie prosić się i płącić za jakiś niejadalny szajs i resztki...
              jasne, że chciałabym..
              tu wielemogłabym wymieniać...

              ale wobec powyższego, ze w polsce dużo rzeczy wymaga poprawy nie czepiam się!
              nie czepiam się braku luksusu i komfortu dla siebie!
              dużo ważniejsze jest dla mnie to, żeby dziecko miało nowe wygodne łóżeczko a nie metalowy rozsypujący się szajs z materacem tak obrzydliwym, że aż się rzygać chce!
              żeby kolory w salach dla dzieci były ładne, żywe, wesołe-we WSZYSTKICH szpitalach nie tlyko wybranych..
              i żeby lekarze,pielęgniakri inne osoby które są odpowiedzialne za życie i zdrowie mojego dziecka (oprócz mnie) podczas jego pobytu w tymże szpitalu były kompetentne,miłe, życzliwe i...wypoczęte..
              bo ja sięn ie dziwie zmęczonym lekarzom, że mają w dupie pacjentów..

              ja też jak jestem zmeczona, to nie myślę o spełnianiu wszystkich zachcianek moich dzieci, wybieram tlyko te niezbędne..skupiając się na regenracji sił dla siebie!
        • kochasia6 Re: co sie z Wami dzieje??? 11.05.09, 09:20
          tak.Potwierdzam. Najważniejsze to zdrowie dziecka- moj komfort w szpitalu, kiedy nie ja choruje a moje dziecko, nie jest ważny. I mozesz sobie myslec co chcesz. Nie dawno w mojej rodzine ur sie wczesniak, matka dziecka po 5 dniach zsostała wypisana do domu, a dziecko zostało w szpitalu. Samo. Mogla dochodzic tylko na karmienie. Byl to szpital uniwersytecki.Podobno najlepszy w K-owie. I nie bylo siły by sprawic zeby matka mogla przebywac ciagle ze swym dzieckiem..
          Ponadto w szpitalu sie leczy a nie wypoczywa.I wcale to nie znaczy, ze w domu spie na podłodze i myje sie i sikam od godz 18tej.
          • epreis i trzeba było się tu nie odzywać... 13.05.09, 17:30
            napisałam, opisałam..i w sobotę wieczorem z DWOJGIEM dzieci trafiłam do szpitala... ;/
            • malamalinkaa Re: i trzeba było się tu nie odzywać... 13.05.09, 17:39
              napisz swoje wrazenia. zycze zdrowia dla dzieciakow!!!
              • epreis Re: i trzeba było się tu nie odzywać... 13.05.09, 19:17
                wrażenia? okropne! wie to każda mama której dzieci chorują...
                jestem zmęczona..

                jeśli idzie o szpital?zaskocozna pozytywnie, byłam w nim ok 3,5 roku temu ze starszakiem który wtedy był maleńki, wyszłam i powiedziałam, że NIGDY WIĘCEJ do TEGO szpitala nie wrócę...
                niestety zgodnie z "nigdy nie mów nigdy" sytuacja zmusiła mnie, żeby tam iść...
                warunki? jak dla mnie ok, mała dostała łóżeczko, ja ze starszym synkiem spałam na jego łóżku, dali nas razem do jednej sali...

                generalnie młodszą zostawili na obserwacji na początkui bardziej "dla towarzystwa", bo starszy bezwględnie wymagał przyjęcia. żebym nie musiała wybierać które dziecko bardziej mnie potrzebuje...

                miłe bylo to, że zarówno lekarz który mnie rzyjmował pamiętał mój ostatni pobyt mając tylu pacjentów w międzyczasie
                i miłe było gdy jedna z siostr pytała o mój ostatni pobyt, tak nagle..
                zmieniła się troche obsada lekarzy i poza jedną zarazą któa była ijest, lekarze są cudowni, pielęgniarki już wtedy były..
                i to dla mnie najważniejsze!
                bo dawało mi to poczucie bezpieczeństwa, że dzieci są pod dobrą opieką..

                starszy wyszedł dzień wcześniej, zabrała go moja mama...nie było problemów, żeby mi zostawić jego łóżko...

                tak jak pisałam wcześniej- idąc do szpitala Z DZIECKIEM, moja wygoda nie jest dla mnie ważna!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka