Dodaj do ulubionych

nasze zmartwienia

19.01.05, 16:04
Dziewczyny, nie dopatrujmy sie tragedii, chorób, anomalii i problemów z
naszymi fasolkami. Zobaczycie! Będzie dobrze! Torbiele się wchłoną, za małe
fasolki - szybciutko podrosną, mdłości - są po to by sie z nich cieszyć (tak
tak!! gdzie tak przeczytałam!! smile). Nie panikujmy, uspokujmy się bo co
będziemy robic jak za parenascie lat "maleństwo" nie wróci na umówioną
godzine do domu?? Albo w wieku 16 lat powie, że kocha i chce sie żenić smile...
że nie będzie chodzić do szkoły, albo, że będzie żołnierzem i wyjedzie daleko
na wojnę?? Uspokujmy się wszystkie i cieszmy się bo to naprawde wspaniałe, że
mamy w sobie małe, słodkie istotki, które też chcą życ!!

Uszy do góry!!
KIKA i F.
Obserwuj wątek
    • kaminia76 Re: nasze zmartwienia 19.01.05, 18:55
      hej
      podczas czytania Twojego postu popieram calkowicie Twoje postulaty droga
      moderatorkosmile abysmy mniej sie przejmowaly a bardziej cieszyly z naszych
      upragnionych ciaz,ale az sie mimowolnie usmiechnelam na to,co przeczytalam o
      naszych przyszlych synach chcacych wstapic do wojska a co za tym idzie mogacych
      kiedys znalezc sie na wojnie...
      otoz ja mam do tego troche inne podejscie,bo od 5 lat jestem zona pilota
      wojskowego i akurat w tym przypadku wyjazd na wojne do Iraku jest prawdopodobny
      choc na szczescie nie w tym roku uffffffff ale wiem co to rozlaka, poltora roku
      temu maz wyjechal do USA na jezykowe i wojskowe kursy i bylam sama przez 7
      miesiecy, jakos to znioslam (a bylo ciezko) bo nie moglammu zabronic takiej
      szansy, wiem za kogo wyszlam za maz i wiem co to dla zolnierza znaczy rozkaz...
      teraz bedac w ciazy podswiadomie czuje,choc moze to irracjonalne bo to dopiero
      poczatek ciazy (8tydzien), ze nosze w sobie syna a wiec istnieje potencjalne
      ryzyko tego,iz pierworodny zechce pojsc w slady ojca ... coz jako matka tez nie
      moge mu tego zabronic, jasne bede drzala byc moze wielokrotnie o jego zycie ale
      z drugiej strony trzeba patrzec na zycie z optymistycznej strony, wierzyc ze
      wszystko bedzie dobrze i modlic sie (wersja dla wierzacych smile)
      podoba mi sie zakonczenie Twojego postu, nasze istotki chca zyc i cieszyc sie
      danym przez nas zyciem i jezeli pasja mojego dziecka bedzie lotnictwo nie bede
      podcinala mu skrzydel i pozwole mu zrealizowac swoje marzenia wysylajac go do
      dęblinskiej Szkoly Orlat (notabene Dęblin to moje rodzinne miasto z samolotami
      jestem za pan brat smile))
      PS jest jeszcze taka mozliwosc ze dziecko,ktore w sobie nosze to dziewczynka
      ale w armii jest coraz wiecej kobiet wiec tak czy tak przeznaczenia sie nie
      uniknie smile
      pozdrawiam wszystkie wrzesniowe brzuszki i zapraszam do dalszych przemyslen smile
      kaminia
      • kika_kika Re: nasze zmartwienia 20.01.05, 09:59

        smile o wojsku nie napisałam przypadkowo smile - mój brat jest wojskowym i te tematy
        nie są mi obce. wiem co to szkolenie w USA, wiem co t "groźba" wyjazdu do
        Iraku - mój braciszek jest po WAT-cie i pełni naziemną słuzbę lotniczą smile
        cokolwiek to znaczy ale wiem, że pod sobą - jako mini dowódca ma z 3 hangary z
        samolotami i taaaaaaakie tam smile
        Jutro do mnie przyjedzie i dowie się że będzie wójkiem smile))
        Ja dziś zaczynam 8tc i... jakoś tez mam przeczucie że to synek będzie i pewnie
        ojciec chrzestny sie postara żeby mały poszedł w jego slady smile

        Pozdrawiamy serdecznie i cieplutko,
        KIKA i Fasolcia
    • may2004 Re: nasze zmartwienia 19.01.05, 19:36
      o tak! moim największym zmartieniem są moje zmartiwenia!
      (i jeszcze, RH (_), i antybiotyki, kt. bralam w pierwszym tyg c. i
      przeziębienie, które mnie dugo męczy i i i i...ryzyko pustego pęcherzyka i
      wlaściwe wszystkie zmarwienia świata...)
      • kika_kika Re: nasze zmartwienia 20.01.05, 10:02

        oj oj, spokojnie, maleństwu nie pomożesz w ten sposób! Moja koleżanka w 1tc
        miała zapalenie wyrostka robaczkowego, otrzewnej, miała otwartą jamę brzucha i
        czyszczenie i całą serię antybiotyków i teraz jest w 7mcu ciąży - z dzidziusiem
        wsio ok, a panikowała straszliwie, aż chciała jechać do łodzi na badania.

        Buziaki i uszy do góry!!

        KIKA i Fasolcia
    • may2004 Re: nasze zmartwienia 20.01.05, 12:21
      dzięki za pocieszenie, wiem,zę stres w niczym nie pomaga, ale..trudno jest mi
      nie panikować...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka