rzasia
11.05.05, 12:19
Sex to dla mnie teraz temat tabu. Nie chcę o nim nawet rozmawiać (chodzi
oczywiście o męża). Boję się dotykać nawet ręki mężowskiej, żeby przypadkiem
nie zrozumiał, że może mam ochotę. Ludzie, ja się nawet myśleć o...miłości.
Nie znaczy to wcale, że moje libido zmalało. Po prostu obawiam się skurczy,
krwawień, poronienia. To jakaś obsesja. Czy zdołam przez jeszcze 8 miesięcy
(dodaję okres połogu) unikać, uciekać, wymyślać. Zresztą ja nawet mówię
wprost dlaczego NIE: "bo NIE".