manu0001 Re: Czerwiec 2004 - część V 07.09.07, 17:16 Czesc Wam Nazywam sie Manuela i jestem mama malej rozrabiaki co ma na imie Julia. Julka jest urodzona w wyjatkowy dzien "Dzien Ojca", 23 czerwca 2004. To dla nas byl szczegolny dzien, tak jak dla karzdych rodzicow co oczekoja swoich pociech. Julka chodzi do przedszkola i od poczatku bardzo lubi, nie bylo z nia zadnego problemu. Ladnie je i spi, dzis troche plakala, ale tylko z tego powodu ze ja obudzili ze snu,ale pozatem jest dzielna dziewczynka, i mam nadzeje ze tak zostanie. To tyle o nas. Mam nadzeje ze przyjmiecie nas do waszego grona. Podaje link gdzie mozecie sie zapoznac z Julka. Pozdrawiam Manuela i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
manu0001 Re: Czerwiec 2004 - część V 07.09.07, 17:21 A tu Julka community.webshots.com/user/julicia101 Odpowiedz Link Zgłoś
manu0001 Re: Link do zdjec 07.09.07, 17:19 community.webshots.com/user/julicia101 Odpowiedz Link Zgłoś
manu0001 Re: Czerwiec 2004 - część V 07.09.07, 17:23 A tu moja mala Julka community.webshots.com/user/julicia101 Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 08.09.07, 21:09 Witaj manu w naszym gronie))))) Niestety jakoś nie mogę Twoich zdjęć zobaczyć((( Ale może moja przeglądarka nawala? Ja teraz biegam na 4 fronty!!!!!! Moje mieszkanie dom siostry remont u teściów i praca!!!! Jeszcze przedszkole i Oleczka, która dzielnie znosi wszystkie trudy!!!!! Wczoraj w ostatniej minucię ją odebrałam. Została bidula już jedna, wszystkie dzieci poszły ale nie płakala, tylko taka troszkę smutna i zagubiona była!!!! Pózniej mi powiedziła: Ola bojała!!!!! Przeżyła bidula stres, ale goniłam jak szalona z Białegostoku, żeby zdążyć, a tu korki po drodze i remonty dróg. Teścia ze szpitala zabraliśmy i on też się kiepsko czół, a tu jeszcze taka nerwówka!!!! Dzisiaj Ola była bardzo rozczarowana, że przedszkole zamkniete!!!!!! To chyba mimo wszystko dobry znak??? Zharałam sie dzisiaj jak osioł!!!! A to za sprawą remontu u teściów. Pojechałam trochę posprzątać, jak zaczęłam to cały salon wyszorowalam!!! Teściowa jest też trochę zmęczona, a to śmierć matki, a teraz teść w stanie bardzo poważnym!!!!! Nie wyrabia się ze wszystkim i też jej sił brakuje. A ja z kolei jak coś zaczynam, to chcę, żeby to dobrze wyglądało. Wiec poleciałam sama się za pożądki wziąć!!! Kolana mnie bola jak diabli!!! A jeszcze dekoracje muszę jakieś solidne porobić, bo już dawno były potrzebne, ale przy okazji odnowienia chaty, to już sie muszę za to zabrać!!! Brakuje mi czasu na cokolwiek!!!!! Już nie mam siły się nawet zmęczyć!!!! Teraz jeszcze pranie robię, ale daruję sobie mycie czegokolwiek!!!! Pozdrawiam wszystkich i piszcie co u waś?????? Marto, dostałaś meila ode mnie???? Papapapa Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 08.09.07, 23:35 cześć Manu! czesć dziewczyny! wszystkie piszecie o wrażeniach z przedszkola. a jak wasze dzieciaki śpią? zasypiają wcześniej? w przedszkolu spią? . nie iwem co robię źle ale moja mała ma trudności z zasypianiem . własciwie ciągnie sie to od zawsze. ale były juz całkiem dobre okresy. coraz gorzej jest od urodzenia aleksa. a juz ostatnio to kosmos. kładziemy sie tak kolo 20 tej a zasypia kolo 22 czasem nawet o 23. wymysłiłam nawet ze jak nie chce spac to niech "czyta" sobie ksiazeczki. ale ona nie chce. chce żeby koło niej siedzieć a ostatnio to nawet położyć sie z nią.aaa ona sie boi petard, czasem u nas w miescie organizowane sa pokazy. jak chce wyjsc to mowi mamo a jak będą petardy. juz sił mi brakuje bo chciałąbym miec wieczór dla siebie, coś zrobic np podgotować obiad na drugi dzień. a o 22 to mi sie nic nie chce. no i poza tym przeciez jeszcze aleks niestety budzi sie co chwila. co wiecej corka przychodzi do mnie w nocy, tak gdzies w połowie i nie mam sil ja odprowadzac z powrotem. macie jakieś sugestie co robić? aaa jakie ksiazki teraz czytacie z dziecmi? u nas ciągle brzechwa. ale nie tylko. ostatnio kupiłam Joanny papużińskiej Moja mama czarodziejka. bradzo sie nam spodobała. Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 09.09.07, 15:06 a propo spania to ja chyba odkryłam przyczynę złego humoru Julci wieczorami- wczoraj po poludniu spała i wieczór był zupelnie inny, spokojniejszy i o wiele mnej było NIE. od poniedziałku maja probować leżakowć w przedszkolu i chyba bym jednak chciała żeby było, bo wychodzi że julka nie jest jednak gotowa... co do zasypiania nie pomoge- Julka też cuda wymyśla żeby z nią być (ale tylko mama) a ja po prostu już późneij nie wstaje bo nie mam siły. a tak wogole to załapała w piątek katar i nie wiem co będzie z jutrzejszym przedszkolem Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 09.09.07, 19:40 Cześć Mam dwa stresy 1. Szymon w przedszkolu jest niegrzeczny! Bada sobie grunt i "ustawia" dzieci. Niestety, zaczyna gryść!! Przed jutrzejszym dniem mam nerwy straszne 2. Szymon ma katar;/ Dzwoniła koleżanka że jej syn jutro nie idzie bo kaszle. No więc się zaczyna. Nie myślałam że tak szybko! Zamieściłam nowe zdjęcia na linku Madzi. Zapraszam. A co do spania - Szymon usypia szybko i bezproblemowo. Madzia to samo. W przedszkolu mają leżakowanie czyli leżą na leżakach lub podłodze ale nie śpią. Słuchają muzyki klasycznej lub bajek. Są dzieci które zasną ale Szymon do nuch nie należy. Odpowiedz Link Zgłoś
leefka gryzienie 10.09.07, 12:39 A, Iwonko, odnośnie gryzienia T. właśnie przed chwilą (tj. w czasie gdy pociłam się nad poprzedni postem) ugryzła M. w policzek, bo ta jej "zepsuła domek z koca". Niestety, wspólna zabawa ma też swoje ciemne strony i to zazwyczaj T. jest stroną atakującą. Tj. M. nie jest bez winy, bo często po prostu bezpardonowo T. wyrywa zabawki, albo niszczy misternie sporządzone konstrukcje z klocków, ale to T. wali po głowie czym popadnie, gryzie itp. Mam nadzieję, że w przedszkolu nie będzie się tak zachowywała... M. jakieś dwa tygodnie temu wreszcie nauczyła się korzystać z nocnika i właśnie przed chwilą usłyszałam "Mama, włąć mi światło w ubikacji. Chcę kupę", a kiedy przyszła "Gazietkę daj" (u nas w WC jest stojak na gazety) i jeszcze "Nie cieśkadziaj". Posikać się można z jej tekstów Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 09.09.07, 19:40 Ola kładzie sie sama))) Przez cały czas!!!! Jakoś nigdy nie musiałam jej usypiać, tak jakoś od początku ją przyzwyczailam. Nigdy nie spała przy cycu i chyba to zaważyło. Tera jak jest zmęczona, to bierze sobie ręcznik złazienki i kładzie się na kanape i zasypia! Nawet nie czeka na pójście do łóżeczka na górę. Zgodzę się z Toba Kata, ze sen w czasie dnia, jest jeszcze bardzo potrzebny naszym maluchom. ola nie zawsze śpi w dzień, i wtedy jest trochę bardziej grymaśna i jakieś humorki miewa. A jak se pośpi z godzinkę, to zupełnie co innego!!!!!! Joasi, przed przedszkolem, Ola nie spala barzdo długo!!!!!!! nawet do 23 czasami, ale w dzień potrafiła spać nawet 3 godziny, a ja wracałam bardzo pózno, więc dla mnie to nie przeszkadzało, że kładzie się tak pózno, bo i tak mało czasu z nią spędzałam w dzień. No sama nie wiem, może po porostu pozwól jej pobiegać aż sama padnie???? No w kominku mi sie nie chce palić(((((((( Nie mam pojęcia dlaczego???? A ta smerfica moja oczywiście na boso lata!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 09.09.07, 21:23 Hej. Meila dostałam, paczkę zapakowałam. Jutro wyślę U Oli w przedszkolu 3/4 dzieci choruje. Julka już lepiej Ola w zasadzie tylko lekko przytkana. Obie dzisiaj były na basenie. Julkę siła zabierałam tak jej się super chlapało Macha skubana łapkami ale tak na boki i do tego nóżkami super się czuje na basenie. Ja ten tydzień też mam szalony. BO ja w pracy jutro jeszcze zebranie teściówka ma przyjść dziewczyn popilnować. Dobrze, że opiekunka chodzi po Olę. A i jeszcze jutro Ola z tatą do dentysty. Co do spania to nie jest najgorzej ale... Najlepiej jak mama usypia obie na raz... Julka łaskawie może być przez tatę ale po 23 już śpi tylko przytulona ze mną, przynajmniej nie wstaję. No i czasem w nocy wodę pije. Ola musi się do mnie przytulić przy zasypianiu. Wie, że nic nie wskóra typu (bajki, jedzenie itd.) wodę ma przy łóżku. Ja ją pacyfikuję co by nie gadała to wtedy usypia szybko no i że dziewczyny śpią w jednym pokoju to musi być cisza i ciemno. Zasypiają tak między 20-20.30 Czasem Julka gorzej zasypia, na szczęście Ola ładnie śpi do rana u siebie w łóżku. Teraz szykujemy się do oddania im swojej sypialni ale i tak zastanawiam się czy nie zrobić im tam sypialni a dotychczasowy pokój zostawić na zabawy. Przyzwyczaiły się, że sypiają w jednym pokoju. A Ola nie śpi w dzień odkąd skończyła 1,5 roku. Jak przychodzi z przedszkola to chce bajkę bo na nic innego nie ma siły. Leżakowanie mają ale (kocyki i poduszki na podłodze) zabierałam ją ten tydzień wcześniej. No i jak Ola sypia mi w ciągu dnia to zdecydowanie ma wtedy kłopoty z zasypianiem wieczorem. Śpi tak do 7 - 7.30 Ciekawe jak ten tydzień będzie w przedszkolu? Zdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
leefka po latach ;-) przedszkolnie i nie tylko 10.09.07, 12:13 No, ciekawa jestem kto nas tu jeszcze pamięta Cóż, sama jestem sobie winna, zamilkłam na dość długi czas. Na początku - Mamozuzinki ogromne dzięki za namiary na Jastarnię - mimo iż pogoda była do bani (przełom czerwca/lipca), to dziewczyny zachwycone, a kobitka traktowała nas jak własną rodzinę, normalnie przy pożegnaniu się poryczałam. Od wyjazdu nad morze, a dziewuchy wyjeżdżały z drugim już w tym roku zapaleniem oskrzeli i kolejny raz na antybiotykach, przez całe wakacje spędzone zresztą poza Warszawą, nawet najlżejszy katar ich nie gnębił. I co? Wróciłyśmy do domu w ubiegły weekend, a w czwartek M. trafiła do lekarza z rozpoznaniem ... szkarlatyny. Zatem trzeci raz antybiotyk (od maja). T. w piątek nie poszła już do przedszkola i jest na domowej obserwacji. Wczoraj zaczęła narzekać na gardło, lekka gorączka (do 38), lekki katarek, dziś po katarze nie ma śladu, gardło wciąż boli, ale wysypki brak. Może to coś innego? Póki co, siedzą ze mną w domu, a za oknem szaruga. Szkoda, że lato tak gwałtownie od nas odeszło... Jeśli chodzi o przedszkole, nasze jest dosłownie pod blokiem (z okna mogę obserwować T. jak hasa po placu zabaw ) i dziewczę od czasu, kiedy poszła tam ze mną pierwszy raz po informacje tak w okolicach marca o niczym innym nie mówiła. Odprowadza ją tata w drodze do pracy i tylko pierwszego dnia był płacz, bo na obiad było mięso (znaczy sztuka mięsa w sosie), a "ja takiego nie lubię". Histeryczka. Następnego dnia było lepiej, bo były naleśniki, a na pytanie jakie ma koleżanki odpowiedziała: No, Damian... i jeszcze Mikołaj. Mój mąż chyba jednak doczekał się syna Generalnie z przystosowaniem się raczej nie miała problemów. Trochę się obawiam leżakowania. W ubiegłym tygodniu panie od środy rozkładały leżaki dla tych dzieci, które chciały się położyć, ale od tego tygodnia już wszystkie dzieci mają leżeć. Nie muszą spać, ale powinny leżeć. Puszczają im wtedy kołsanki, albo muzykę klasyczną. W środę T. podobno leżała, a w czwartek siedziała i słuchała muzyki (tak sama powiedziała). Ona od ubiegłych wakacji nie sypia już w dzień, zdarzało jej się to sporadycznie jeśli wyjątkowo późno poszła spać, albo wcześnie się obudziła. U nas problem jest nie tyle z zasypianiem co z budzeniem, bo T. ma zwyczaj spać (a nawet bardziej wylegiwać się) do 9, a nawet 10 rano. Na razie do przedszkola jej jakoś wcześnie nie zrywaliśmy, przychodziła już po śniadaniu, ale pewnie wkrótce trzeba to będzie zmienić. Co do spania, dziewczynki nadal śpią oddzielnie, ale dojrzewamy do zmiany, bo M. zajmuje nasz tzw. salon, więc całe życie wieczorowe ogranicza nam się do sypialni i kuchni. Ostatnio M. zasypia wprawdzie na naszym łóżku i potem ją przenosimy, ale to rozwiązanie tymczasowe. Do tego, żeby lalki spały razem musimy im pokój przystosować, mieliśmy to zrobić latem, ale mąż zdecydował się w końcu zrobić zabieg na palcu u stopy i był przez dobry miesiąc unieruchomiony). Znając życie prowizorka przetrwa jeszcze spokojnie do kolejnych wakacji, kiedy znowu uciekniemy z miasta. Dziewczyny kąpią się ok. 20.30 - 21.00, T. zasypia po obowiązkowym czytaniu bajki (kładzie się do łóżeczka i góra 5 minut później śpi), a M. jeszcze bardzo różnie: albo zaśnie sama, albo trzeba jej śpiewać kołysanki, albo czytać książeczki, tj. raczej opowiadać co jest na obrazkach. Jeśli chodzi o książeczki, to u nas hitem są opowieści o Franklinie (wydawnictwo Debit), seria bajek z GW i parę innych otrzymanych na różnorakie okazje. Co jeszcze? Teraz mam już trochę łatwiej, bo dziatwa coraz dłużej potrafi się zająć sama sobą, bawią się w gotowanie, leczenie, wychowywanie dzieci, plac zabaw (do tego demolują stary narożnik w pokoju T.) itp. Miśka już świetnie mówi, więc i dogadują się nieźle, T. zaczęła wymawiać "r". Żeby tylko zdrowsze były... Już sama nie wiem, może powinniśmy się wyprowadzić z miasta gdzieś na wieś? Może nam ta Wawa nie służy? Postaram się bywać tu czasem, teraz mam jesczze luzik, bo zajęcia na uczelni zaczynają się dopiero w ostatnim tygodniu września, ale i tak mam nadzieję, że czasem zajrzę. Bużka ! Odpowiedz Link Zgłoś
evita33 no i ja witam po długim czasie 10.09.07, 21:54 Dawno nas nie było. Witam wszytskie razem i każdą oddzielnie. Odczytałam dzisiaj bardzo...bardzo ... bardzo duzo waszych postow.Widze , ze dzieciaki przybyły , jedne poszły do przedszkola, drugie malutkie, i jeszcze mniejsze. Pozdrawiam mojego ulubieńca Szymka ... a to chyba dlatego mi sie utrwalił w pamięci bo jest z ego samego dnia co mó j MAciek . No i oczywiscie jego śliczniutka rozkoszną siostrę. Pozdrawiam równiez Mamamuzinke - a to tez dlaego że jej córki są w wieku moich dzieciakow ( Agta do II klasy ) . U nas - Agata w II klasie - klasa sportowa o profilu tańca towarzyskiego juz 2 rok. Idzie nieżle , występowali juz na tuniejach.Narazie podstawowe kroki no ale Taniec z gwiadami oglądany koniecznie. NAuka dobrze, czytanie super, dodatkowo angielski prywatnie. Gaduła straszna, dominujący chaakter przez co ma zatargi z równie podobną z charakteru kolezanka z klasy. Maciek - oj oj oj....duzo by pisac. Jest cudowny do bólu ....ale upier straszny. Kłótnie straszne z Agata i to po jego prowokacjach.Ostatnio ja bije. I własnie jak to u was Mamazuzinki.Jak sobie radzisz ze skupieniem Julki nad lekcjami przy Zuzi. Maciek w przedszkolu juz od stycznia takze wrzesien dla niego pestka. W tyczniu tez zaklimatyzował sie od razu. Tesknil w ciagu dnia ale nie płakał. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Wieki super że się odezwałaś. 10.09.07, 22:00 Poproszę o zdjęcia dziewczyn na meila) U nas dzisiaj było zebranie w przedszkolu - prawie 2 godziny. Pani pozbierała pieniądze na zakupy różności do zabawy, wypełniłam tonę formularzy i zostawiłam melia. Ważne informacje będą mi wysyłane, to się nazywa technika, przypomnienie o pieniążkach również No i Ola dzisiaj na gardło narzekała. Zobaczymy jutro chyba nam też zaczyna się chorowanie. Ech... mnie też coś bierze. Dzisiaj w pracy tak przemarzłam, że teraz powinnam wziąć coś na rozgrzewkę. Młoda będzie miała angielski codziennie po 30 minut, raz w tygodniu plastykę i raz w tygodniu gimnastykę korekcyjną. Ta pogoda mnie dołuje Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Wieki super że się odezwałaś. 11.09.07, 10:39 dziewczyny jak miło Was widzieć. ja właśnie wulądowalam na L-4, prozaiczna grypa/przeziębienie nibi nic a czlowiek rozlożony na maxa. ale stwierdzilam że siedzienie w pracy w takim stanie nie ma sensu to poszlam do lekarza ide się zapakować w łóżko bo choruję dopoki julka nie wroci Odpowiedz Link Zgłoś
manu0001 Re: Czerwiec 2004 - część V 11.09.07, 14:54 Julka usypia dosyc szybko, nieraz ma humory i nie bardzo chce, ale to sie zadko zdarza. W przedszkolu tez ladnie spi. Wiec z tym nie ma zbyt wielkiego problemu. Dzis siedzi w domu poniewaz zlapala maly katarek, zadko jej leci z noska, ale ja wole dmuchac na zimno. Dzis w poludnie nie spala, ale napewno wieczorem padnie. W przedszkolu nie ma z nia problemy, no wczoraj miala taki maly dolek i poplakala sobie troche, ale Pani powiedziala ze to normalne. Dobrze ze chce chodzic. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 11.09.07, 21:10 Moja Olcia na szczęście nie płacze)) Dzielną mam dziewczynę i sama trzymam kciuki, żeby tak zostało!!!!!!!! Teraz już normą jest, że wychodzimy ostatnie z przedszkola!!!!! Ale Ola już się nie boi i jak wchodzę to zawsze jest czymś zjęta))) dzisiaj jek towarzystwa dotrzymywała 5-latka, aż żal było mi ją zostawiać, wiec porozmawiałam trochę z Panią a dziewczynki jeszcze się chwilę pobawiły razem. Moze kiedyś jakaś mama mi się zrewanżuje i poświęci trochę więcej czasu, żeby dziecko samo nie zostało???? Witajcie dawno niewidziane mamuśki!!!! Cieszę sie, że macie się dobrze i zaglądajcie częściej do nas)))) Ja ciągle w młynku strasznym jestem!!!! Teraz pożądki w domu, do teściów też trzeba polecieć, bo tam remont totalny!!!!! Praca i przedszkole!!!! Już sobie alarmy w tele nastawiłam, żeby czegoś nie przeoczyć, albo się nie spóznić!!!!! Kocioł straszny!!!!! Nadal szukam gosposi, jakos nikt się nie zgłasza((( Na razie rozpóściłam wieści po znajomych. Jeszcze trochę poczekam. Może się coś wyklaruje????????? A mnie znowu dopadają jakieś dolegliwości z kratanią(((( ło matko!!!! po tych migdałkach ciągle jakieć komplikacje!!!!!! A dzisiaj z podwórka wróciłyśmy z kolejną miską maślaków)))) Tylko kto je wyczyści??? Ale fajnie tak sobie na własnym podwórku grzybki zbierać)))) Pozdrawiam wszystkich))))) papappapa Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 12.09.07, 12:27 Cześć A ja w proszku jestem. Wczoraj pojechała mama i zostałam sama. Normalnie nie wyrabiam. Najgorzej i właściwie o to chodzi jest z tym że nie umiem zgrać Madzi z Szymkiem z jego odprowadzaniem/przyprowadzaniem z/do przedszkola! Dziś rano sajgon - jedno jeść, drugie qpa, jedno ubrać, drugie sie właśnie rozebrało! Magda wstała o 6 rano więc o 8 była gotowa do spania a nie do wychodzenia z domu. Jak zaprowadziłam Szymka była 9. Magda usnęła w wózku. Miałam nadzieję że się wyspała i uda mi się ja przetrzymać do 14-tej. Nie udało się! Właśnie mi zasnęła a ja mam iść na 14-tą do przedszkola. Będę ją musiała obudzić. A tak fajnie było jak była mama!!!!!! Mój syn to cwaniak cholerny! Od kiedy ugryzł chłopca w przedszkolu to cały czas wałkujemy temat nie bicia i nie gryzienia dzieci. Szymon pare dni temu oglądał bajkę o Kreciku. Krecik wdząc jak lis chce zabrać z gniazka jajka zrobił podkop i zabrał jajka. Lis włożył łapę do dziury a wtedy Krecik go walnął po łapie. Szymon stwierdził że skoro Krecik mógł i nie miał kary!!!! to on przecież też może! Już mi argumentów brakuje;/ Wzięłam się więc na inny sposób i przekupuje go. Za każde dobre zachowanie czyli jeśli pani powie że nie bił dzieci i nie gryzł to dostanie nagrodę. Działa! Panie mówią że jest dużo grzeczniejszy choć zabierze komuś zabawkę ale inne dzieci jemu też zabierają. Mam nadzieję że nie zapeszyłam i dziś też będzie ok. Puk puk puk..... Wstawiłam na linku Madzi jeszcze kilka nowych zdjęć... Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 12.09.07, 21:23 Tak oglądam te zdjęcia Madzi i Szymka. Od razu widać, że to rodzeństwo. A moja takie różne i charakterem, i wyglądem, prawie jak Wenus i Mars. No i zmieniają się w marudzeniu. Jak jedna ma dzień rączkowy bo zęby idą to druga się ładnie bawi, a dzisiaj Julka super a Ola maruda bo jej obiad nie pasuje i ona takiego nie zje i tak przez 3 godziny. Muszę na jutro zupę pomidorową ugotować. Życzenie starszej. Zauważyłam, że Ola po tym pobycie w przedszkolu już zaczyna się inaczej bawić. No i mam problem bo Julka jej psuje. Nieumyślnie bo ona też chce się bawić np karmić lale i czasem ta lala się przewróci no i Ola w płacz, że Julka jej psuje. No i czasem tak na okrągło. Albo Julka się przewróci na coś czy potknie i też awantura. Mamozuzinki ty miałaś podobny problem i jak to rozwiązałaś. U nas o tyle problem, że dziewczyny mają wspólny pokój przynajmniej jeszcze przez pół roku. Potem je rozdzielimy. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 13.09.07, 09:26 Leffka, Evitka jak super ze się odezwałyście Ja z tej kwaterki w Jastarni też byłam super zadowolona Jeśli jeszcze kiedykolwiek będę tam jechac to napewno do tej kobitki) Ja tez mam problem Evitko ze spokojem przy odrabianiu lekcji Julki. Jezeli Julka daje sonbie radę sama to pół biedy bo wyłazimy z pokoju i ma spokój. Gorzej jak musze Julce w czyms pomóc to wtedy oczywiście ogon Zucha lezie za mną i przeszkadza. Zucha chodziła do przedszkola tydzień i jeden dzień. W poniedziałek odebrałam ja z glutem. WOda jej sie ciurkiem lała z jednej dziurki. Siedzimy w domu nie posuneło sie bardziej cały czas jej siedzi w nosie tylko na szczęscie. Ja się mało odzywam bo sie do życia nie nadaję Namnówiła mnie ginekolog 3 miechy temu na branie tabletek antykoncepcyjnych Yasmine. Od tamtej pory czuję sie coraz gorzej.Stany depresyjne naprzemian z atakami furii dzikiej. Najgorsze jednak jest to ze zwariowało mi ciśnienie. Miewam teraz tak po 140/100 i przez to tak mnie baniak boli że nie moge wytrzymac a co gorsze nie pomagaja żadne proszki. Wczoraj byłam u lekarki która kazała mi jak najszybciej iść zrobić EKG i iść do kardiologa. Jest masakra normalnie nie nadaje sie do życia w rodzinie............. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 13.09.07, 12:32 Witajcie No, my też już się nachodziliśmy do przedskzola;/ Dziś rano Szymon wstał z kaszlem krtaniowym, Madzia w nocy też jakoś dziwnie oddychała. Poszłam od razu do lekarza. Oboje czyści, Szymon tylko lekko czerwone gardło a Madzia ma chrypke. Dostali na wszelki wypadek antybiotyk bo weekend przed nami. Obstawiłam ich taką ilością leków że byka powala Głównie eurespal, mukosolwan, duuuuuuuuuuuża dawka wit C i spreje do nosa. Szymkowi wieczorem robię inhalacje - siedzi z nogami w ciepłej wodzie z dodatkiem amolu. Mam nadzieję że Magda się nie rozłoży bo za tydzień mamy tomograf i ona musi być zdrowa. Szymon i Magda są wizualnie bardzo do siebie podobni, charakterkiem też się do siebie zbliżają. Szymon niedawo powiedział że Madzia jest beznadziejna i brzydka! Był na nią zły że mu przeszkadza w zabawie. Ona bardzo lubi być w jego pokoju, bierze jego zabawki i coraz częściej są konflikty właśnie przez to że coś mu zburzy, zniszczy.... Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 13.09.07, 21:12 He he Iwonko to wiesz co ja przeżywam. Np ciastoliną Ola bawi się jak Julka śpi bo inaczej jest zjadana. No Julka mi się trochę rozkłada, więc wzywam jutro lekarkę. No w sumie Ola też chodziła do poniedziałku więc podobnie. No i przez te choroby Ola dostaje mega gorączkę w nocy i wybudza Julkę no i wtedy mamy przechlapane bo zanim z powrotem usną mijają godziny. Od wtorku chodzę na rzęsach. Mamozuzinki ja właśnie zaczęłam brać te tabletki. Oby te tabletki na mnie inaczej zadziałały Właściwie ja bez tych tabletek a za to po zarwanych nockach czuję się nie rodzinna. A do tego w tym tygodniu pracuję więc już w ogóle na nic czasu. Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 13.09.07, 22:47 Ja jeszcze też o przedszkolu skrobne! Dzisiaj Ola miała pozakładane na odwrót buty!!!!!! ło matko!!! Czy żadna Pani tego nie zauważyła??? Jeśli nawet włażyła je sama po leżakowaniu to chodzila tak od około 14 do prawie 17!!!!! W domu jeszcze raz utrwalałyśmy prawa - lewa!!!! Poza tym teraz w przedszkolach jest strasznie zimno!!!! Nie grzeją. A dzieciaki jak chodzą na sisi, to się same poubierają Bóg wie jak! Oczywiście koszuje nie powkładane w gatki i plecy na wierzchu!!!! dzisiaj się baaaardzo sprawdziła tuniczka, którą nam kupiłaś Marto!)))) Dlatego tak bardzo mi zależy, żeby bluzki były w miarę długie. Muszę jutro z Panią porozmawiać i powiedzieć jej o tym!!!! Nie dzxiwie sie wcale, że po pierwszym tygodniu wszystkie dzieciaki nagle mają katar!!!! Ola troche kicha, ale daje jej wit C i tran zaczęłyśmy pić. Moze to wzmocni trochę i uodporni???? Do Marty: Jeszcze raz dzieki za zakupy))) Pieniądze w drodze. Dzisiaj już przetestowałam bluzke z tuniką i już nawet po praniu! Świetnie się pierze i wszystko na swoim miejscu. Wklej proszę jeszcze raz linka bo cos mi nie działa i jakoś śmiesznie mi ta poczta chodzi(((( Ostatnio faktycznie cos się potykam o ludzi, ale nadal patrzę z nadzieją, że są jeszcze tacy w których warto wierzyć, choćby nasze forum!!!! Dla mnie to baaardzo duża ostoja i oparcie. Fotki wkleje jak tylko chwile znajdę??? Pozdrawiam wszystkich gorąco!!!!! pappa Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 14.09.07, 09:47 Wcześnie pracę ostatnio zaczynam, więc znalazłam chwilkę by zamieścić trochę fotek oli)))) Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 14.09.07, 22:09 Hej penie ci chodzi o link TCHIBO www.systemtchibo.pl/?nodeid=strona_glowna&aph_zawartosc_cmt_id=281 A my mamy za sobą kolejną nockę z gorączką i z marudzeniem. Ech lekarka zastanawia się na zmianą antybiotyku. Julka została dzisiaj przetrzymana z drzemką na przyjście p. doktor i ogólnie poszła spać o 13 (zasnęła podczas badania) a wstała o 16 no i potem koszmar wieczorny. Teraz Julka śpi w łóżku Oli a Ola w naszym. Ciekawe gdzie my będziemy spać. Coś czuję, że się Julka powoli wyprowadza z łóżeczka i czeka nas wydatek dwóch łóżek. Ech + do tego buty, kombinezon dla Julki. My mamy dwa ciągle psujące się mercedesy a może volvo nie wiem które mają droższe części Joasi moja Ola ma pokupowane długie podkoszulki na ramiączka i zazwyczaj je wpuszcza w rajtuzki. A jeżeli nie to jej tunika zostaje. Chociaż ja nie zauważyła, żeby dzieciaki łaziły z powyciąganymi podkoszulkami. U Oli w przedszkolu jedna z pań chodzi z grupką do toalety więc pewnie je tam ogląda po ubraniu no i pomaga myć łapki. Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 pierwszy kryzys 15.09.07, 08:53 wychodzi mi że mamy pierwszy kryzys przedszkolny. juz 2 raz Julka mówi że nie chce iść do koszałka przypuszczam tez że znalazłam powód , Julka szybko zaakceptowała fakt, że dzieci się nie bije, nie popycha, nie gryzie... ona tego po prostu nie robiła i nie robi, a w przedszkolu dzieci ją popychają, wczoraj opowiadala że dziewczynka podeszla do niej chwyciła ją za szyje jedną ręką i ścicneła czy ja mam ją uczyć jak się bronić? ale czego ja mam jej uczyć szkoda że życie musi modyfikowac nasze zachowania w taki sposób smutno mi bardzo z tego powodu... a to dopiero poczatek, Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: pierwszy kryzys 17.09.07, 09:15 My też!!!! Dzisiaj Ola się rozpłakała w przedszkolu!!!! Musiałam z nia trochę pobyć, bo jakoś nie mam serca jej wrzeszczącej zostawiać, jak się juz trochę uspokoiła, tyo dała mi buzi i poszłam. Na dodatek kaszel ją meczy!!!. Nic poza tym, tylko kaszle, ale pójdę dzisiaj jeszcze do lekarza się osłuchać!!!! Mam nadzieję, że nic poważnego, bo nie chciałabym jej teraz fundować przerwy od przedszkola, bo pózniej będzie gorzej. Chyba każde dziecko musi w jakis sposób, porędzej, czy pózniej odreagować swoje. Wczoraj jak zasnęła o 18, to spała do 7 rano dzisiaj, ale to chyba i zmęczenie i ten kaszel trochę ja osłabił? Na dodatek Tatuś nam wyjeżdza na dniach i pewnie też porzeżyc nie zabraknie? Znowu się wrażenia skumulują na jedną chwilę!!!! Jak ja to wszystko wytrzymam sama juz nie wiem?????/ pozdrawiam Pappa Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: pierwszy kryzys 17.09.07, 09:18 A i zapomniałam jeszcze dodać, że Pani się dzisiaj pytała o sen Oli???? W domu śpi spokojnie, nie budzi się wogóle, chybaże się dużo napije przed snem, top na sisi. A w przedszkolu od 2-3 dni krzyczy przez sen!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!I pochlipuje!!!!!!!!!! Nie mam pojecia co to znaczy??????? Zapytam się dzisiaj naszej dokturki, może coś pomoże????? Odpowiedz Link Zgłoś
zosia-grafik Re: dluuuuga nieobecnosc 17.09.07, 10:05 Cześć dziewczyny! Pamietacie mnie jeszcze? Ostatnio pisałam, ze wybieram sie na usg, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku z moja ciążą. Niestety nie było - dostałam skierowanie do szpitala i zwolnienie na tydzień. Po tygodniu dostałam antybiotyk i zwolnienie na drugi tydzień, a potem przyszłam w poniedziałek do pracy (11.09), zaczęłam czytać Wasze posty - dostałam gorączki 39,5'C i ... poszłam na tydzień zwolnienia z powodu przeziębienia. A ponieważ w domu nie mam dostępu do internetu - wiele ciekawych dyskusji mnie ominęło. Przede wszystkim z ciekawością przeglądałam reakcje Waszych dzieci na przedszkole. Z przykrością muszę stwierdzić, ze Antek chyba zniósł pójście do przedszkola najgorzej - z naszego forum. Kazdego dnia płacze i prosi: przed, po i wieczorem "żeby już nigdy nie iść do przedszkola". Mowi, ze tam jest za głośno, ze dzieci płaczą i krzyczą, ze nie może tego wytrzymać. Na zajęciach z rytmiki wszystkie dzieci śpiewały i tańczyły, a on jeden stal z zatkanymi uszami przez cale zajęcia "bo było za głośno". Pani wychowawczyni twierdzi, ze poza rytmika, Antek bawi sie dobrze i nie płacze. Przedszkole i choroby to temat baaardzo ciekawy. Antek poszedl do przedszkola 3 wrzesnia i po 4 dniach przyszedl juz do domu z goraczka 39,5. Zadzwonilam do przedszkola, zeby powiedziec, ze synka nie bedzie, a wychowawczyni mowi: a tak, dzis juz polowy dzieci nie ma z powodu goraczki, przyszlo tylko siedmioro! Na szczęście było to przeziębienie bez powikłań. Tradycyjnie w takich wypadkach Antek dostawał wit. C, Eurespal, oraz sok z cebuli z czosnkiem. A potem ja sie od niego przeziębiłam... ale Antek już po 6 dniach był zdrowy i poszedł (z płaczem) do przedszkola. Bardzo ten jego stres i płacz przezywam. Chce mieć jednak absolutna pewność, ze Antek naprawdę sie tam źle czuje, na dłuższą metę - a nie po prostu w ten sposób komunikuje zwykły stres towarzyszący nowym doświadczeniom. Jeśli przez najbliższe 2 tygodnie Antek będzie, tak jak obecnie, zalewał sie łzami każdego ranka - (a zostaje tylko do obiadu), to chyba będę musiała sobie przedszkole podarować w tym roku. Szkoda, bo to już duży człowiek i miałby cały rok siedzieć z babcia w domu? A wszystkie dzieci w przedszkolu i nikogo w wieku Antka na placu zabaw? Zobaczymy. Rzucam sie teraz na czytanie Waszych postów z przeszłości, bo dużo muszę nadrobić, a w pracy jeszcze nic nie dostałam do roboty, bo sie dopiero decydenci budzą, ze już w pracy jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
leefka Re: dluuuuga nieobecnosc 17.09.07, 11:45 Fajnie, dziewczyny, że nas jeszcze pamiętacie Tosia dziś pierwszy dzień w przedszkolu po infekcji wirusowej. Na szczęście nie złapała szkarlatyny od M., ale za to sprzedała swój katar młodszej i reszcie rodziny i my teraz jeszcze pociągający mocno, a Stara już jak rybka. Wszystkiego do tej pory była w przedszkolu 4 dni, więc dziś jakoś ciężko jej się było zebrać, tym bardziej, że od tygodnia jest u mnie mama i sporo się dziewczynkami zajmuje. Zadzwonię przed leżakowaniem i zobaczę jak jej się wiedzie. Póki co, nadrabiam zaległości towarzyskie i dogadzam sobie - mama wyjeżdża w piątek, a od przyszłego tygodnia - back to school czyli do roboty. Nadal tylko dwa dni w tygodniu, bo liczę się z tym, że dziewuchy wirusy i zarazy wszelakie do domu mi będą znosiły. Marto, zdjęcia podeślę jak ściągnę z karty, choć tym razem mam sporo "analogowych", autorstwa mej matusi, a skanować jakoś mi się nie chce, wybacz. Kasiu (mamozuzinki), Jastarnia faktycznie w dechę i pewnie za rok też się tam wybierzemy jeno na dłużej. Choć może coś innego wartałoby sprawdzić? Fajnie myśleć o wakacjach, gdy w najbliższej przyszłości czeka nas szaruga i chłód Jeśli chodzi o zabawy dziewczynek, to i u nas jest problem z mniej lub bardziej nieumyślnym niszczeniem/ingerowaniem w zabawę przez Młodą. Coraz częściej potrafią się wprawdzie zgodnie bawić razem, ale są zabawy, do których Stara nie chce Młodej dopuścić. Np. kiedy buduje z klocków, a M. jej burzy, bo chce "identyczny" klocek. W ogóle słowo "identyczne" to jedno z podstawowych w kłótniach. Bo żeby zaspokoić żądania, to wszystko musi być identyczne właśnie. Jak zapewne jesteście sobie w stanie wyobrazić niewiele mamy rzeczy, które byłyby dokładnie takie same... Dobra, śmigam do sklepu po kurze cyce na obiad, a Wam buźka! Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: dluuuuga nieobecnosc 17.09.07, 13:56 Cześć Szymek w domu. Nie poszedł do przedszkola bo nadal ma katar i trochę pokasłuje. Madzia też zakatarzona. Może jestem dziwna ale duuuuuuuuużo łatwiej mi jest gdy Szymek jest w domu. Nie mam stresa z organizacją jak i o której go zaprowadzić/przyprowadzić. Jak do tej pory to naprawdę organizacyjnie świetnie sobie radziłam z dwójką. Teraz jednak czuję że nie umiem temu wyzwaniu sprostać! Szymek widzę jakoś strasznie za przedszkolem nie tęskni, choć nie przeczuwam też płaczu gdy go zaprowadzę, chyba w środę pójdzie. Teraz mamy świetną pogodę więc spacerujemy sobie.... Kata, Są dzieci takie wrażliwe jak twoja Julka i wierzę że takie agresywne zachowanie może je zniechęcić do przedszkola. Kiedyś na forum wychowanie przeczytałam że jedna z mam w taki oto sposób uczyła swoją córkę reagować na zaczepki - otóż gdy ktoś jej coś zabrał, popchnął itd ona miała GŁOŚNO krzyczeć "Tak nie wolno! Nie wolno bić/ zabierać/ popychać"! Ponoć to działało a jednocześnie dziecko nie uczyło się negatywnych zachowań. Zosiu, trzymaj się! Przesyłam mnóstwo ciepłych uścisków i pozytywnych myśli Odpowiedz Link Zgłoś
zosia-grafik Re: dluuuuga nieobecnosc 18.09.07, 09:56 No, już przeczytałam zaległe posty i odpowiadam: Kata74: opisałaś sytuacje jak Twoja córka położyła coś na podłodze i skłamała, ze to tata, żeby ciebie zabolało. A może to był taki jej przekaz nie wprost, wynikający z kompleksu Edypa (Elektry?), który dzieci przeżywają w tym wieku? Chciala Ci powiedzieć: tatuś chce żeby Cie bolało, tatuś cię już nie kocha, tylko mnie - lub coś w tym stylu. Czy jak byłaś mała to nie chciałaś ożenić sie z tatusiem? Ja chciałam. Wiele dziewczynek przezywa zazdrość wobec matek i konkuruje z nią. W takiej sytuacji trzeba pamiętać, żeby nie zranić uczuć dziecka, bo ono właśnie sie uczy jak kochać i te doświadczenia pierwsze zabierze w przyszłość. Tak wiec ojciec dziewczynki nie powinien jej wyśmiewać ani "odtrącać" jej miłości, tylko spokojnie wyjaśnić, ze to mama jest jego zona, ze ja kocha, nie chce żeby ja bolało i tak zostanie. Jeśli wasza córeczka zobaczyła, ze po tej "akcji" pokłóciliście sie, to w zasadzie osiągnęła swój cel i może próbować robić tak częściej. Moze to nadinterpretacja tego, krotkiego incydentu z Twoja córką, ale wygląda ze wszyscy to bardzo przeżyliście. A przypomniało mi sie to dlatego, ze Antek raz na 2 dni mówi do mnie: choć tu, przytul sie do mnie moja zono. Ale ja jestem Twoja mama! Nie zona! Mamazuzinki: pytałaś do jakiego lekarza chodzę? Dok. Andczak-Judycka, w przelocie dok.Kwasniewski. A polecasz mi może kogoś? S.ivona: dziekuje za zyczenia i usciski. Zastanawialam sie nad tym co napisalas o wizycie u lekarza i psychologa. Ta lekarka rzeczywiscie nie byla ani kompetentna ani empatyczna. Jednak wiele rodzin ma trudności w zachowaniu równowagi rodzinnej, gdy jedno z dzieci wymaga nadzwyczajnej troski i czasu. Często chcąc tym dzieciom wynagrodzić cierpienie - pozwala im sie na zbyt wiele. A przecież najlepiej jest gdy dziecko mimo swej choroby jest traktowane "normalnie". To taki efekt psychologiczny, ze jak komuś ustępujesz nadzwyczajnie to niby mu jest lepiej, ale zarazem to najbardziej podkreśla ta jego "ułomność" i dziecko zaczyna o sobie myśleć źle, ze jest za słabe, za głupie itp. Oczywiscie to co teraz napisalam to bardzo przesadzony obraz sytuacji jaka czasem sie w rodzinie tworzy po wielu latach takiego traktowania dziecka. Jak jest u Ciebie? Mi jest trudno czasami utrzymać rownowage i rozgraniczyc dodatkowe porcje milosci i czulosci, ktore sie choremu (np. przeziebionemu) dziecku naleza od pozwalania "wejsc sobie na glowe". Jeśli to jest mądry psycholog to na pewno będziesz mogla z nim porozmawiać o sytuacji i wyjaśnić ewentualne wątpliwości. Ten komentarz o niedostosowaniu Madzi to kompletna bzdura. Jeśli cokolwiek w zachowaniu dziecka w tym wieku jest niepokojące, to wystarczy jak rodzic zmodyfikuje swoje zachowanie, dziecka nie trzeba "leczyć" u psychologa. No ale jeśli ten psycholog jest głupi to wtedy stracisz czas niestety... Polecam goraco ksiazke: Francois Dolto "Zrozumiec dziecko" www.gazetawyborcza.pl/1,75517,967913.html Odpowiedz Link Zgłoś
zosia-grafik Re: dluuuuga nieobecnosc 18.09.07, 10:01 No, już przeczytałam zaległe posty i odpowiadam: Kata74: opisałaś sytuacje jak Twoja córka położyła coś na podłodze i skłamała, ze to tata, żeby ciebie zabolało. A może to był taki jej przekaz nie wprost, wynikający z kompleksu Edypa (Elektry?), który dzieci przeżywają w tym wieku? Chciala Ci powiedzieć: tatuś chce żeby Cie bolało, tatuś cię już nie kocha, tylko mnie - lub coś w tym stylu. Czy jak byłaś mała to nie chciałaś ożenić sie z tatusiem? Ja chciałam. Wiele dziewczynek przezywa zazdrość wobec matek i konkuruje z nią. W takiej sytuacji trzeba pamiętać, żeby nie zranić uczuć dziecka, bo ono właśnie sie uczy jak kochać i te doświadczenia pierwsze zabierze w przyszłość. Tak wiec ojciec dziewczynki nie powinien jej wyśmiewać ani "odtrącać" jej miłości, tylko spokojnie wyjaśnić, ze to mama jest jego zona, ze ja kocha, nie chce żeby ja bolało i tak zostanie. Jeśli wasza córeczka zobaczyła, ze po tej "akcji" pokłóciliście sie, to w zasadzie osiągnęła swój cel i może próbować robić tak częściej. Moze to nadinterpretacja tego, krotkiego incydentu z Twoja córką, ale wygląda ze wszyscy to bardzo przeżyliście. A przypomniało mi sie to dlatego, ze Antek raz na 2 dni mówi do mnie: choć tu, przytul sie do mnie moja zono. Ale ja jestem Twoja mama! Nie zona! Mamazuzinki: pytałaś do jakiego lekarza chodzę? Dok. Andczak-Judycka, w przelocie dok.Kwasniewski. A polecasz mi może kogoś? S.ivona: dziękuje za życzenia i uściski. Zastanawiałam sie nad tym co napisałaś o wizycie u lekarza i psychologa. Ta lekarka rzeczywiście nie była ani kompetentna ani empatyczna. Jednak wiele rodzin ma trudności w zachowaniu równowagi rodzinnej, gdy jedno z dzieci wymaga nadzwyczajnej troski i czasu. Często chcąc tym dzieciom wynagrodzić cierpienie - pozwala im sie na zbyt wiele. A przecież najlepiej jest gdy dziecko mimo swej choroby jest traktowane "normalnie". To taki efekt psychologiczny, ze jak komuś ustępujesz nadzwyczajnie to niby mu jest lepiej, ale zarazem to najbardziej podkreśla ta jego "ułomność" i dziecko zaczyna o sobie myśleć źle, ze jest za słabe, za głupie itp. Oczywiście to co teraz napisałam to bardzo przesadzony obraz sytuacji jaka czasem sie w rodzinie tworzy po wielu latach takiego traktowania dziecka. Jak jest u Ciebie? Mi jest trudno czasami utrzymać równowagę i rozgraniczyć dodatkowe porcje miłości i czułości i ustępstw, które sie choremu (np. przeziębionemu) dziecku należą od pozwalania "wejść sobie na głowę". Jeśli to jest mądry psycholog to na pewno będziesz mogla z nim porozmawiać o sytuacji i wyjaśnić ewentualne wątpliwości. Ten komentarz o niedostosowaniu Madzi to kompletna bzdura. Jeśli cokolwiek w zachowaniu dziecka w tym wieku jest niepokojące, to wystarczy jak rodzic zmodyfikuje swoje zachowanie, dziecka nie trzeba "leczyć" u psychologa. No ale jeśli ten psycholog jest głupi to wtedy stracisz czas niestety... Polecam gorąco książkę: Francois Dolto "Zrozumieć dziecko" www.gazetawyborcza.pl/1,75517,967913.html czytałam tez: Pierwsze dwa lata, Cramer Bertrand i tez bardzo polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: dluuuuga nieobecnosc 20.09.07, 21:39 Zosiu ciesze się że się odezwałaś,trzymaj się dzielnie!!! no i widze że ostro nadrobiłaś forumowe zaległości. co do mojej sprawy to może się ma coś na rzeczy że jest "drugie dno" z tym że u nas to raczej jest sytuacja że to julka ma być najważniejsza dla mnie a nie kto inny (czyli tatuś) no i chyba masz dużo racji w tym że niekiedy zupełnienie zdajemy sobie sprawy jak pewne rzeczy nasze dzieci sobie tłumaczą i że ich zachowanie nie zawsze jest takie oczywiste my startujemy II raz do przedszkola, jednak znów na krócej, teraz julke odbiera babcia, generalnie wyjście do przedszkola nie jest najłatwiejsze ale dajemy rade odpukać Ivonko ja doprawdy nei wiem jak ty dajesz sobie rade z 2 maluchów, ja mam problem zorganizować się z jednym, musze być maksymalnie spięta rano żeby wyjść na czas, no bo musze zdążyć do pracy trzyjmajcie się... Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 21.09.07, 00:03 Iwona co znaczy że nie wyrabiasz organizacyjnie? ja właśnie dlatego bałam sie posłać zuzię do przedszkola. bo myśłałam ze nie poradzę sobie, z "transportem" tam i spowrotem. bo mieszkam daleko od centrum i brak mi prawa jazdy( właśnie jestem w trakcie kursu) cały czas sie zastanawiam jak by to było gdyby zuzia chodziła do przedszkola. ogólnie to coraz mi ciężej. może tak odczuwam bo teraz nikt mi nie pomaga. bo nie znalazłam jeszcze żadnej kobity do sprzatania , nie mówiac o opiekunce. musze dac ogłoszenie, bo wici nic nie dały. mam strasznie ogromny dom, ufffffffff tyle tu roboty. nie nadązam z 2 małych. a zuzie zapisze do szkoly jezykowej . bedzie chodzila 2 razy w tygodniu na niemiecki. zawsze to coś. szukalam wolnych miejsc w przedszkolach ale niestety, musztarda po obiedzie. jestem zapisana na rezerwowej liscie jako 10. to chyba marne szanse. w niemieckim przedszkolu na 20. jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 21.09.07, 13:24 Cześć Najpierw chciałam wam powiedzieć że mam bardzo ale to bardzo dzielną córkę! Ja nie wiem skąd ona czerpie siły i.....mądrość. Dziś miałam umówioną tomografie. Już był nastawiony anestezjolog do uśpienia Madzi, ja cała w nerwach prawie z płaczem jechałam do szpitala. Na oddziale panie zaproponowały że spróbujemy bez usypiania. UDAŁO SIĘ! Madzia płakała ale była dzielna. Pozwolili mi być z nią cały czas. Ona leżała przywiązana do takiego specjalnego stołu - ręce i głowe. Ja musiałam jej trzymać głowę na lini szczęli żeby nie ruszała się. Cały czas patrzyła mi w oczy, ja do niej mówiłam i była spokojna choć bardzo zestresowana. Z wynikami idę we wtorek do lekarza. Ulżyło mi! Udało się jeszcze iść na wizytę do antropologa. Zmierzyła Madzie, zważyła (niestety, trochę spadła z wagą) i powiedziała że wszystko jest dobrze. Madzia rozwija się dobrze. Ma 73cm i 2mm oraz waży 9 kg i 35 dkg. Biorąc wzrost do wagi to ma...nadwagę Nie wyrabiam organizacyjnie bo - rano jak wychodzimy do przedszkola to jest sajgon. Nakarmić i ubrać obydwoje. Wczoraj już ubrani stoimy w drzwiach i nagle Szymon stwierdził że chce qpe! No i zamieszanie. Jak wychodzę to Magda jest śpiąca ale ona w wózku nie uśnie. W przedszkolu muszę wdrapać się na piętro, rozebrać obydwoje (jest strasznie gorąco), przebrać Szymka w dresy, oddać go paniom, ubrać Magdę, zapakować do wózka i wracam do domu. Wychodzę spocona jak mysz! Magda w domu idzie spać (jest 9 rano). Potem wychodzimy na spacer. Szymka odbieram generalnie o 12:30. W domu jesteśmy na 13. Obydwoje nakarmić i położyć spać. Opadam z sił. Czasem odbieram Szymka później więc Magdę muszę przestawić na inne pory spania i jedzenia co znów wprowadza zamieszanie. Szymek w przedszkolu spać nie chce ale po powrocie do domu pada jak kawka więc dlatego odbieram go wcześniej. Raz w tygodniu w przedszkolu jest teatrzyk więc wtedy odbieram później więc znów zmiana dla Magdy. Uffff, ciężko mi to wszystko zgrać. Jak wygląda jedzenie waszych dzieci w przedszkolu? Szymon niby je a głodny wraca;/ Jak tylko wpadnie do domu to od razu wyjada lodówkę. On ma w przedszkolu od razu zupę i drugie danie i nie jest w stanie zjeść obu więc tu dziubnie tam dziubnie. Potem w domu chce kolejny obiad. U nas w domu zawsze jest obiad ok 16. Kolejna sprawa - w przyszłym tygodniu mają wyjazd do groty solnej. Zapisałam Szymka ale się trochę martwię bo jak wygląda sprawa zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa w autobusie? Mamozuzinki - jakie masz w tym temacie doświadczenia z Julką? A właśnie Mamozuzinki gdzie się podziewasz? Jak się ma Zuzia? gryzę się z myślami czy zrezygnować z basenu czy nie;/ W sumie to prawie 200zł za 9 zajęć. Już nie byliśmy na jednych, dziś niby mam iść ale Szymon ma nadal gdzieś tam katar choć z nosa mu się nie leje. Sama nie wiem..... Co ciekawego robią wasze dzieci w przedszkolu? Szymon wczoraj zrobił naszyjnik z makaronu, pokolorował go farbami Dużo malują i dużo ćwiczą. Codziennie pokazuje mi jakieś nowe "pajacyki". Są też konflikty. Wczoraj przyszedł z sinym nosem bo oberwał od kolegi. Właściwie wiele się tym nie przejął, widać uznał że zasłużył;/ Pewnie chciał tamtemu coś zabrać;/ Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 21.09.07, 19:24 Ivonko jak ja sie ciesze że tak wam ładnie poszło na tym tonografie Buziaki wielkie dla Madzi Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 23.09.07, 12:43 jestem .........czytam.......nie chce mi sie pisac bo mam doła. Nienajlepiej dzieje sie w moim małżeństwie ale pozwolicie że nie będę się wywęnętrzać........powiem tylko tyle że chłopy są beznadziejni.......... Zosiu bardzo Ci współczuję poronienia Musisz teraz się wzmocnić , odpocząć potem wybadac i za pół roku spowrotem do roboty)) Przeszłam przez to i Tobie również sie uda Dosłownie dzień przed napisaniem przez Ciebie postu dowiedziałam sie od kolegi że jego mama przeniosła sie z Damiana do Limu do Mariota więc napewno u niej sie nie leczyłaś Iwonko masz dzielną córcię i sama jesteś super dzielna bo to dzięki Twojemu spokojowi Madzia to zniosła. Co do wyniku to rozumiem że jeszcze nic nie wiesz??? To badanie to w związku z tymi powiększonymi komorami??? Szcerze mówiąc Iwonko to ja raczej nie wyobrażam sobie jazdy z grupą trzylatków autobusem. Ja takich doświadczen nie mam. U nas w pierwszej grupie nie ma wycieczek a jeśli juz to pod koniec gdzieś w okolicę albo autokarem jeśli był to np. jakiś teatrzyk. Znasz swojego synka i wiesz że on ma przeciąg w dupsku Zakładając że jest kilku takich Szymonków to niewyobrażam sobie żeby ich upilnować. Ja chodziłam przez cały poprzedni rok z klasą Julki na wycieczki i uwież mi że mimo że to 8-latkowie to jazda autobusem to zawsze był najgorszy koszmar. Oni mają pomysły niesamowite jak chcą sie popisywać przed sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 23.09.07, 12:51 Zapomniałam jeszcze napisać że obie moje baby są prychające. u Zuzi właściwie trwa to juz 2 tyg , wczoraj miała gorączkę jutro znów bedę musiała do lekarza. Julka też kaszle i narzeka na gardło ale poszła z babcią do kościoła bo przeciez komunia przed nami.Opuszczac szkoły tez już teraz tak za bardzo nie można więc duzo dzieci łazi właśnie takich zasmarkanych póki może. Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 24.09.07, 17:25 czesc jestem chora, zalapałam jakis wirus. do tego bardzo boli mnie lewa pierś. nie iwem co sie z nia dzieje. ciagle karmie malego, bo on tylko tak zasypia. odkad ma zeby to co rusz mnie gryzie. a teraz to mnie boli nie tylko sutek ale i cala piers. dzwonialam do doradcy laktacyjnego . poradzila okłady z kapusty i przemywanie roztworem genicjany. wiecie jak sie to robi, rozcieńcza sie ją ?? no i dlatego ze mam leżeć, wpadłam na forum bo mąż wspaniałomyślnie wziął dzieciaki na spacer. znaczy ja mu to podpowiedziałam. mam jeszcze jedno pytanie do iwony: to kiedy ty robisz porzadki , gotujesz prasujesz, bo to wydaje mi się niemożliwością. aaaa i jak sie robi takie korale z makaronu? moze zrobie z zuzia w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Zabawy z dziećmi w domu 24.09.07, 21:03 www.inspirander.pl/ngmc/inspiracje.php Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Zabawy z dziećmi w domu 24.09.07, 21:07 program.aupair.fm.interia.pl/gdy_talent_wielkanoc.htm Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 24.09.07, 21:16 Hej a ja zagoniona, że na nic czasu. Mam nadzieję, że wyniki Madzi będą OK. Moja ma kupki OK. Więc niestety lekarze będą szukać dalej. Ech nikt nie przyjmuje do wiadomości, że ten typ tak ma A tak z innej beczki to już nie mogę patrzeć na te przedwyborcze przepychanki. Najchętniej bym cały rząd zwolniła i nie powoływała innego ale coś trzeba będzie wybrać a wybór niewielki. Moje dziecko już nie płacze w przedszkolu ale za to ciągle kiepsko z jedzeniem. A no i już mąż wymyślił i robotę. Może jeszcze coś skrobnę Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 27.09.07, 18:45 hej co Was tak wymiotło??? smutno... Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 27.09.07, 22:24 Oj czasu jak na lekarstwo. Dziewczyny znowu chore i marudne. Rozkopują mi ogródek i muszę przekopywać i sprzątać. Zaraz kopara wjedzie i mam nadzieję, że nie zrujnuje do reszty ogrodu. Ja nie wiem jak ja tą budowę przeżyję? Cały czas jeżdżę i coś załatwiam. Oli przez choroby się żołądek skurczył i jest histeria przed obiadem. W przedszkolu nic nie chce jeść. Jakiś horror jedzeniowy mamy. Nawet słodkości nie chce jeść. Ech ciężko. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 28.09.07, 09:28 Cześć A ja jeżdźe od lekarza do lekarza. We wtorek Madzia skończyła rok! We wtorek byłam u hematologa - wyniki marne ale lekarz powiedział że w takim dniu to on nie będzie Madzi kładł na oddział i przetaczał Mamy przyjechać za tydzień. We wtorek byłam u psychologa. Wizyta była naprawdę sympatyczna. Najpierw wywiad odnośnie choroby i rozwoju Madzi a potem Magda miała wykonać testy np włożyć klocki do kubeczka, wyciągnąć coś z czegoś, wyciągnąć klocka zza szyby, postukać, opukać itp itd. Wykonała prawie wszystkie próby dla dzieci do 12m i jedną dla dziecka 14m! Wynik - jest świetnie rozwinięta, rozwój harmonijny. Przy okazj psycholog powiedział że parząc na małą widzi ogromną pracę mamy nad rozwojem dziecka! Stwierdził to na podstawie rozumienia komunikatów werbalnych przez Magdę. Miło mi się zrobiło) Wczoraj byłam z wynikami tomografu. Wyczekałam się 4 godziny i dowiedziałam się że mam przyjść na kontrol za 2 miesiące! Właściwie na podstawie wyniku niewiele można powiedzieć bo, owszem, komory są powiększone ale nie ma żadnych zmian w mózgowiu i co najważniejsze nie ma cech nadciśnienia tętniczego. Trzeba to kontrolować. U Szymka wszystko dobrze. Wczoraj zaliczył pierwszą przedszkolną wycieczkę - pojechali do groty solnej. W planach mają takie wycieczki co miesiąc a dodatkowo ekstra wycieczkę do kopalni soli w Wieliczce. Szymkowi coraz bardziej się podoba w przedszkolu, nie chce do domu iść. Codziennie przynosi jakieś nowe piosenki (wczoraj śpiewał Hej ho hej ho do pracy by się szło). Jak go wczoraj odbierałam i już ubieraliśmy sie w sztani to na sali pani włączyła tę piosenkę. Szymon jak ją usłyszał to się rozpłakał że dzieci się bawią a on do domu idzie!! Asiu, korale robi się z makaronu rurki. Nawlekasz je na sznurek (makaronu nie gotujesz!) a potem możesz makaron pomalować farbami. Proste i fajne. Ja jak wracam rano do domu po tym jak odprowadze Szymka to kładę Magdę spać. Ona śpi ok 1,5 godziny więc mam czas wtedy żeby w domu coś zrobić np posiedzieć na forum)), uprasować, przygotować obiad. Potem idę na spacer, odbieram po drodze Szymka. Potem idą oboje spać i ja mam znów czas na coś tam. Już Magda się wpasowała w rytm więc jest coraz łatwiej. Natomiast ja latam jak fryga, jestem niedożywiona, troche schódłam (co oczywiście mnie cieszy) i czuje się ogólnie osłabiona. Byłam na filmie Katyń. Całkiem fajny (o ile taki film może być fajny), końcówka jest porażająca. Myślę że warto zobaczyć. Widzę że pobyt Szymka w przedszkolu dobrze mu robi na relacje z Madzią. Widać że za nią tęskni a po powrocie chętniej się z nią bawi. Kilka dni temu wziął ją do pokoju i mówi - Madzia, poczytam ci bajeczki. Wziął "Kłamczuche" i przeczytał (albo raczej opowiedział, bo zna na pamięć) całą, łącznie z pokazywaniem obrazków. Madzia siedziała i słuchała. Fajne to było. A co do jedzenia w przedszkolu, to ogólnie je ale i tak wracając do domu wyjada pół lodówki. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 28.09.07, 21:14 Hej Madziu Sto lat. Zupełnie mi umknęło. Jak ten czas szybko leci. Super dziewczyna się z niej robi. Tak trzymać) Buziaki od cioci. u nas załamka. Ola ma lekkie zapalenie ucha, i mega temperatury. No i znowu antybiotyk. Ja nie wiem jak tak dalej pójdzie to więcej będzie siedzieć w domu niż w przedszkolu. Odwołałam wizytę Julki na szczepienie MMR. Dlaczego ta moja Ola tak choruje. Julka ma tylko katarek. Ech do tego nocki przechlapane bo mamusia najlepiej jak trzyma za rączkę i tuli w tych trudnych chwilach. A że obie chcą mnie to łażę od jednej do drugiej. Mąż ma luzik. Ja zaraz zacznę sobie powtarzać "byle do lata" (( Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 28.09.07, 22:15 Cześć babeczki!!!! ja oczywiście zatyrana na calego((( szwagier przyjedzie w poniedzialek, ale pewnie mi sie szykuje wyjazd do W-wy na lotnisko(( Wcale nie mam ochoty ani czasu na taką drogę((( Madziulku, wszystkiego naj, naj dla Ciebie i trzymaj się dalej!!!! DUUUUŻO zdrówka dla Ciebie!!!!!!!!! I gratulacje dla dzielnej mamy!!!!!! Iwonko, jesteś super mamą!!!! Ja ciągle mam wyrzuty, bo czasu brak na wspolne zajecia z dzieckiem(((( Za to dzisiaj sobie male disco zrobiłyśmy))))) Dla mnie szykują się pewnie chrzciny!!!!! A to za sprawą mojej sąsiadki. Kiedyś trzymalam ją za ramię do bierzmowania, a teraz szykuje się, że będe chrzestną dla jej dzieciny malusiej)))) Trochę sie tych chrześniaków juz nazbierało, ale napewno nie odmówię a dziewczynka jest przeslodka!!!!!! O matko!!!! Już zapomnialam jak takie noworodki wyglądają!!!! Taka malusia i leciutka!!!! ola ciągle nosem pociąga((( I trochę jescze kaszle(( Wszyscy dookola chorują!!!! Ja też mialam mały kryzys, ale juz jest oki. Do tego wszystkiego nie wiem co jutro zrobie, bo przedszkole zamknięte, a ja do pracy iść muszę??????? W przedszkolu całkiem spoko, chociaż Ola ciągle ma jakieś humorki przy zostawianiu??? Nie jest żle, ale .... ???? Pozdrawiam wszystkich i nie chorujcie dzieciaki!!!! Trzymam kciuki za wszystkich, żeby jak najłagodniej do zimy się przystosować. pappa Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.10.07, 17:46 Julka nie chce spać w przedszkolu. Staram się wieczorami konsekwentnie działać -kolacja między 18-18.30, mycie, bajka, spać śpi całą noc, problem z pobudką rano. Potem rankiem nielada działania żeby umyć, ubrać i wyjść tak żebym zdążyła do pracy Mamozuzinki jak tam sprawy? Lepiej już? Trzymam kciuki żeby było!!! Joanzac moja Julka też podkaszlnie, ale nie ma kataru, ani innych objawów Marto jak tam dziewczyny? Wyzdrowiały? Antybiotyk pomógł? Kurcze jak to źle jak dzieci chorują Ivonko- ciesze się że wyniki Madzi nie budzą zastrzeżeń. Oby tak dalej. No i zazdroszcę Szymkowi zadowolenia z przedszkola. Oczywiście Twoje zabawy z makaronem – super pomysł. No i napisz jak tam było na roczku!!! Buziaki dla Jubilatki Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.10.07, 21:28 Cześć. Padam na pyszczek. Ola w poniedziałek wstała 6.20 i oglądałyśmy tęczę (wschód słońca) bo ona była bardzo głodna i musiała natychmiast jeść. Potem o 6.30 weszła ekipa do ogródka - rozbudowujemy się a już o 10 kopara utknęła. Moja opiekunka z zapaleniem płuc i zapaleniem gardła w domu. Ja sama z dwójką dzieciaków i problemami z budową. Ech teściowie musieli zacząć. Dziewczyny marudne, znudzone i rozrabiające. A tu jeszcze obiad trzeba ugotować. Jutro dziewczyny zawożę do teściowej bo będą lać fundamenty. A do tego mąż chory i go korzonki bolą. No normalnie porażka Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 03.10.07, 13:18 Cześć Czuję się tak jakbym w jakimś kołowrotku żyła. Ciągle jestem w biegu czego wcześniej nie było. Wczoraj Madzia dostała krew a ja dostałam kolejną porcję nerwów, stresu. Znów minie kilka dni zanim wrócę do równowagi psychicznej. Wiecie co jest najgorsze? Wcale nie choroba dziecka ale brak diagnozy i ruchy na oślep, po omacku. Lekarze łapią się czego mogą żeby "ugryść" chorobe Madzi. Ja wczoraj poznałam panią. Ma 13letniego syna. 13 lat na transfuzjach!!!! Też ma anemie hemolityczną. Znają rodzaj tej anemii a że anemie są podobne do siebie więc ja już, po tym co mi powiedziała, wpadłam w panikę. Oczywiście, nie musimy mieć tej samej anemii, ale wiecie jak wyobraźnia pracuje Boję się, tak bardzo się boję..... Dziś też byłam w szpitalu. Lekarka od rehabilitacji powiedziała że wszystko pod względem fizycznego rozwoju jest ok. Madzia nie chodzi jeszcze ale ma na to jeszcze czas. Madzia tej lekarki chyba nie lubi, cały czas marudziła w gabinecie (to była ta lekarka od niedostosowania społecznego). Przy wyjściu Madzia się na koniec uśmiechnęła a lekarka na to - o! jaki ładny uśmiech społeczny! Szymek całkiem nieźle się trzyma. Ma tylo cały czas nos zatkany. Wczoraj poszedł z tatą do piwnicy. Zobaczył tam stare swoje zabawki. Przyszedł do mnie i pyta czy może je zabrać do domu. Byłam już tak zmęczona że machnęłam ręką i mówię - a róbcie to chcecie. Szymon poszedł do piwnicy, wrócił z workiem najgorszego badziewia jakie powynosiłam. Ręce mi opadły i pytam - po co ci to? a Szymon na to - przecież mówiłaś, róbcie co chcecie!!!! Co ze mnie za matka! Nawet Madzi urodzin nie zrobiliśmy! Chrzestny chory, Szymon był zakatarzony więc nikogo nie zapraszaliśmy. Może w ten weekend uda się coś zrobić....Nawet Madzi prezentu nie kupiliśmy! Dziś chrzestna przysłała jej pierwszą lalkę. Szymon już sobie na nią ząbki ostrzy) Powiedział że lalka będzie spała w jego ciężarówce)) Odpowiedz Link Zgłoś
joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 04.10.07, 11:19 wszystkiego najlepszego dla Madzi, przede wszystkim zdrówka. jak czytam co piszesz Iwona to czuje że mam wielkie szczęscie bo mam zdrowe dzieci. i chciałabym żeby wszystkie dzieci nie miały takich kłopotów. a pani doktor jest "rewelacyjna", nie dziwie sie Madzi że tak na nią reaguje. jak sie nauczy mówić to jej jeszcze powinna cos powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 04.10.07, 23:17 Jestem wreazcie cos musze skrobnąc bo wkońcu opier......zbiorę W domu sytuacja z chłopem sie wyklarowała i póki co jest spokój. Zaczął sie natomiast mój "ulubiony " sezon jesienno zimowy...... Zucha w przedszkolu była tylko 1 tydzien wrzesnia i cały czas jest chora.W niedziele skończyła brać antybiotyk i juz myslałam że zacznie wychodzic na prostą..........nio i tak wyszła że wczoraj przed północa wzywałam karetke bo miała taki atak duszności. Teraz zapalenie krtani..... nie zostawili nas naszczescie tylko dostała czopa z hydrokortizonem i do domu przed 2 wróciłysmy. Teraz przez 2 dni bedzie jeszcze na sterydach ogólnych i zobaczymy jak dalej. Szlak mnie trafia bo pogoda taka ładna a ja siedze w chałupie,,,,,,,, Tysiace całusków dla Madziuni** w szoku byłam że juz roczek strzelił . Zdrówka chorowitkom zycze i obiecuje częsciej pisac Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 15:57 Cześć Wiecie co, mam dylemat odnośnie przedszkola. Nadal nie mogę wpaść w rytm, organizacja dnia wali mi sie na głowę. Dziś przyszłam po Szymka do przedszkola, otwieram drzwi sali a on grzecznie siedzi na krzesełku i coś koloruje w grupie dzieci. Żal mi się go zrobiło że do domu mam go zabrać. Poprosiłam więc panią na rozmowę. Dowiedziałam się że Szymon jest grzeczny, ładnie się bawi, jest bardzo chętny do zabaw i ćwiczeń. Nie widać po nim oznak zmęczenia. Jak coś przeskrobie to idzie na krzesełko, siedzi tam grzecznie aż kara się skończy. Ogólnie pozytywnie. Jak chcę go zabrać do domu to płacze że nie chce iść. Czyli właściwie nie powinnam się martwić a jednak..... Martwi mnie to co się dzieje po przedszkolu. Szymon wraca do domu i od razu zasypia, a przecież niby nie jest zmęczony! Po tym jak się obudzi (śpi dwie godziny między 13 - 15 max do 15:30) jest strasznie płaczliwy, marudny, wszystko go wkurza. Zasypia wieczorem ok 21. No i zaczęłam się zastanawiać czy nie zostawiać Szymka dłużej i tym samym zredukować mu spanie w dzień. Zostawianie go dłużej bardzo by mi ułatwiło życie, szczególnie odbieranie go razem z Madzią. Martwie się czy odebranie mu spania (tylko nie wiem czy słusznie?) odbiłoby się jakoś na jego samopoczuciu, odporności organizmu itp. Nie wiem co robić? Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 17:52 Ivonko a Szymek nie ma leżakowania? U nas jest podobnie, były ataki histeri właśnie wtedy gdy Julka była odbierana wcześniej teraz jest lepiej no i albo już się trochę przyzwycziła, albo jednak ją relaksuje leżakowanie (chociaż podobno nie śpi) Nadrabia w weekend spanie- wtedy wyrabia normę za cały tydzień. Teraz odbera ją babcia ok 15, ja wracam ok 16.30, dwa razy w tygodni mamy MDK. Po 18 zbieramy się do kolacji, spania i zasypia około 19.30 i wstaje ok 6-6,30 Ivonko ja też sie strasznie stresowałam że może to niespanie jej na dobre nie wyjdzie, ale nie narzekam Także nie stresuj się na zapas. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 18:09 Kata, dzięki Kochana Szymon nie ma leżakowania, po obiedzie jest albo słuchanie muzyki klasycznej albo czytanie przez panie bajek. Jakoś szczerze powiem nie widzę w grupie dzieci które by leżakowały. Siły mają niesporzyte, czy co? Całe popołudnie myślę o tym co zrobić i chyba go zostawię na próbę dłużej przez tydzień. Zobaczymy jak będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 20:52 Ola też bardzo choruje. U Oli w przedszkolu jest właśnie muzyka relaksacyjna i dzieciaki leżą na kocykach i poduszkach na podłodze. Pani się śmiej, że im głowy poprzykleja Tak sobie leżą minimum 15 minut. Są dzieci co zasypiają i sobie śpią nawet jak inne dzieci się potem bawią. Nic na siłę. Organizm musi się przyzwyczaić. Ja mam za to inny problem bo Ola odzwyczaiła się od przedszkola i mam bunt. No a że teraz jestem sama z dwóją to czasem Ola się nudzi. Mówię jej wtedy, że w przedszkolu by się nie nudziła. Nie wiem jak ją przekonać. No i jak ją namówić do jedzenia. Niby mówi, że będzie jadła no ale ... Zazdroszczę ci Iwonko, że Szymek się tak ładnie zaaklimatyzował. A czy w weekend też tak długo śpi. Dzieci w przedszkolu do południa mają bardziej intensywne zabawy a po objedzie się już wyciszają. Myślę, że powinnaś spróbować zostawić go na dłużej. A pomyślcie do tego moja Julka nie przespała jeszcze ani jednej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Dylematy przedszkolne 05.10.07, 21:41 No to ja jestem szczęśliwą posiadaczką przedszkolaka!!!!! Ola dzisiaj nawet nie zdążyla sie pożegnać ze mną!!!! Idziemy około 8,20 żeby zdazyć na sniadanie i zabieram ją około 17!!!!!!!!!! Ola zazwyczaj już sama jest i czeka tylko na mnie!!!!!!!!!! Ale dzielna jest i podziwaim ją za jej odwagę!!!!!! Jest cały dzień w przedszkolu już od 3-go dnia!!! Na szczęście nasze problemy zdrowotne nie eliminują nas z uczestnictwa w przedszkolu)))) Ja jestem strasznie zatkana przez moje zatoki ((((( Może warto zostawić dzieciaki do końca dnia???? Spróbujcie, szczególenie ty Iwonko!!!!? Jeśli Szymek sie dobrze bawi, to może warto spróbowac???? i dzisiaj moglam sobie popatrzeć na wystawę prac zajączków)) Tzn grupy Oli)))))))) Ładnie namalowała liść jesienny farbami, oczywiście łapkami)))))) Co widać było na ubraniu))))) Pozdrawiam pappaap Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Witajcie poniedziałkowo 08.10.07, 13:24 Ola dzisiaj poszła niezbyt przekonana do przedszkola. Julka sobie śpi - padła po zakupach Joasiu w Macdonld's do zestawów dla dzieci dodawane są drobiazgi z hello kitty Moja opiekuna ma zachłystowe zapalenie płuc, leży w szpitalu i no właśnie jestem sama z rozpoczętą budową. Materiały zwieźli a murarze przyjdą w środę. Ech ten dział jakoś taki nieterminowy. Jutro muszę się przejechać za oknami. Mamy z dwójką jak wy sobie dajecie radę organizacyjnie znaczy się - moje dziewczyny preferują inne zabawy. Jedno co uwielbiają wspólnie robić to malować farbami ale wtedy to ja mam całą kuchnię w farbach włącznie ze na szczęście plastikowymi meblami. Ola bardzo by chciałaby grać w gry na kompie ale jest mało samodzielna - ma czasem problemy z myszką i włączają jej się inne aplikacje. Czy wy pozwalacie. My nieprzerwanie Puchatkowe i Teletubisiowe. A co u was słychać??? Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Witajcie poniedziałkowo 08.10.07, 14:33 Cześć Ja dziś odstawiłam syna na cały dzień do przedszkola. I tak do końca tygodnia jak się po drodze coś nie podzieje (puk puk). W tym tygodniu mają tyle atrakcji że ło matko, mogliby obdzielić ze dwa przedszkola: spotkanie z policją (nie wiem jak to przeżyje Szymon bo on się panicznie boi policji!!), spotkanie ze strażą miejską, spotkanie z strażą pożarną, wyjazd do groty solnej, teatrzyk. Ja dziś cały dzień sprzątam i prasuje. Straszne miałam zaległości) Marta, a jaki remont rodzicie tzn się czego? Domu? Ja mam jutro wyjazd do neurologa. Trzeba podjąć decyzje odnośnie szczepień;/ Nasza neurochirurg rozkłada ręce i mówi że nie wie czy szczepić czy nie i każe wypowiedzieć się neurologowi. Szczerze powiedziawszy to strasznie się boję szczepić!!! A i jeszcze niestety muszę wam powiedzieć że od kąd Szymon poszedł do przedszkola zrobiłam się strasznie nerwowa tzn zawsze byłam ale teraz to chwilami świruje. Cały czas się martwie chorobami, trzęsę się nad nim bardzo, co rusz pakuje w niego coś na uodpornienie. Paranoja normalnie!!! Niestety ;/ mam bardzo przemądrzałe dziecko. Wczoraj poszliśmy na spacer na Wawel. Kiedyś kupiliśmy tam pistolet do baniek. Ja często przekupuje Szymka żeby dał sobie zrobić zdjęcie. Najczęściej mambą. No i wczoraj Szymon wypalił " Mamusiu, jak mi kupisz pistolet do baniek to pozwolę zrobić sobie zdjęcie"!!!! Pistoletu nie kupiłam więc zdjęć też nie było tzn są ale prawie wszystkie poruszone lub zrobione z zaskoczenia) Mamusia wpadłą we własne sidła) A to co udało mi się zrobić to zamiesciłam na linku Madzi. Marta a jakie gry masz na myśli? Parę dni temu kupiłam gazetę "Przedszkolak". Tam była dołączona płytka z grami. Wszystkie właściwie dla dzieci starszych. Tylko jedna w miarę na teraz. Chodziło o wybranie figury i pokolorowanie odpowiednią farbą. To jest jedna i jedyna gra na którą pozwalam. Szymon za to bardzo chętnie pisze literki. Ogólnie rzecz ujmując nie pozwalam na gry. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Witajcie poniedziałkowo 08.10.07, 22:12 Iwonko oto linki Oli www.bbc.co.uk/cbeebies/teletubbies/funandgames/ disney.go.com/characters/pooh/html/hunny/clouds.html disney.go.com/characters/pooh/html/merry/index.html disney.go.com/disneyvideos/animatedfilms/pooh/flashcards/index.html Są tam łatwiejsze i trudniejsze gry, przy trudniejszych siedzimy razem. Jak jest angielski to ładnie powtarza za lektorem. My monotematycznie, na inne gry nawet nie chce spojrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Zmiany zmiany zmiany... 09.10.07, 14:21 Cześć U nas dupa!!! Szymon chory!!! Wczoraj wrócił z kaszlem krtaniowym i gorączką. Dziś już lepiej sie czuje, kaszle mniej ale chrypi strasznie. zaraz idę z nim do groty solnej. A Madzia? No lekarka u której dziś bylismy powiedziała (co mnie juz dawno chodziło po głowie) że Madzia ma wodogłowie stacjonarne! Wiedziałam to, właściwie nic to nie zmienia, tyle tylko że wiem jak się nazywa. Chodzi oczywiście o te komory powiększone. Pod względem neurologicznym Madzia rozwija się świetnie. Jest więc szansa że te komory nic złego nie zrobią. Oczywiście musimy się kontrolować. Do póki Madzia ma ciemię to usg, potem jak zarośnie to dno oka i ewe. rezonans magnetyczny. Pozwoliła Madzie szczepić. Jutro jadę do szpitala na konsultacje ds szczepień. Ech.... Ale i tak nie mam najgorzej) Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Zmiany zmiany zmiany... 09.10.07, 23:05 no i u nas komplikacje!!!!! Ola ma zapalenie ucha i poraz pierwszy muszę jej podawać antybiotyk!!!!! Dostałyśmy ospamox jakaś smieszna zawiesina i atekortin do ucha. Jeśli ktoś ma doświadczenia z tymi lekami to proszę o opinie. Już po pierwszym podaniu znaczna poprawa i ucho nie boli. No już muszę iść bo cos mi tam kwili((( papa Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Zmiany zmiany zmiany... 10.10.07, 11:38 Ola na zapalenie ucha brała antybiotyk zinat i do tego kropelki otin, przeszło po 3 dniach ale trzeba potem na ucho uważać co by się nie zamoczyło. A czy Ola nie miała katarku, nawet takiego głęboko. U tak małych dzieci zapalenie uch podobno najczęściej wynika z nieumiejętności smarkania nosa. My się musimy uczyć Dmuchać np mąkę Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Zmiany zmiany zmiany... 10.10.07, 20:13 No oczywiście, że miała!!!! Smarka się od jakiegoś czasu a nosa nie wydmucha!!!!!!!! Ucho już nie boli, temperetury też nie ma. Ale kicha i kaszle((((((( Narazie w domku posiedzimy. No nie mam kiedy popisać, bo ciągle cos się dzieje(((( pappa i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Zmiany zmiany zmiany... 11.10.07, 20:56 no tp mnie przeraziłyście z tym uchem. julka za chiny ludowe nie chce smarkać- na każdą prośbę reaguje - buuuu ja nie chcę... Ivonko- trzymam kciuki za Madzie!!! Julka coraz cięzej zostaje rano w przedszkolu... a ja mam stresa. Odpowiedz Link Zgłoś
ekasia1 Chcę się wyżalić... 11.10.07, 23:48 Cześć dziewczyny, Długo się nie odzywałam, bo najpierw całe wakacje mieliśmy popsuty komputer. A we wrześniu Kamil się bardzo rozchorował. Cały miesiąc leżał w szpitalu, a ja byłam dzień i noc przy nim. Jedynie na 2-3 godziny wracałam do domu, żeby choć trochę pobyć ze starszą córcią. Ciężkie to były dla nas dni, a ja potrzebuję się trochę wyżalić, dlatego piszę. Kamil bardzo przeżył ten pobyt w szpitalu, jak teraz, w domu, zasypia to płacze i w nocy też budzi się z płaczem. Powiem Wam, że nigdy bym się nie spodziewała, że dziecko, które do tej pory było zdrowe, może się tak poważnie rozchorować. W ciągu miesiąca Kamil miał wielokrotnie przetaczaną krew i płytki, miał zakładane (w znieczuleniu ogólnym) cewniki do dużych żył i był dializowany, bo nerki mu przestały pracować. Gdyby nie współczesna medycyna, to już bym go chyba straciła. Teraz jesteśmy w domu (od tygodnia), ale nadal nie wiadomo w jakim stopniu nerki wrócą do swojej sprawności. W listopadzie mamy kontrolną wizytę w szpitalu, to się okaże. Strasznie się o niego boję i tak mi go szkoda, że musi się tyle wycierpieć. On do tej pory był taki ufny, nie bał się obcych. A teraz tylko mamusia i mamusia. Do tego Kinga też bardzo przeżyła tą całą sytuację. Płakała, że chce żebym ja była z nią w domu, nie chciała chodzić do przedszkola, bo ja nie mogłam jej odbierać. Babcie się nią zajmowały. A teraz, mimo że wszyscy już jesteśmy w domu ona nie chce wracać do przedszkola. No i jeszcze na dodatek nasza niania od nas odeszła. Tak więc teraz moja mama mi pomaga, a później trochę teściowa obiecała pomóc. Ale i tak ktoś na stałe by się przydał. Tylko, że Kamil może się bać zupełnie obcej osoby, a ja na razie nie mam siły, żeby szukać nowej opiekunki i to do chorego dziecka. Na jakiś czas mogę wziąć urlop lub opieką, ale na dłuższą metę i tak będę musiała coś wymyśleć. Na razie jednak czekam do listopada, kiedy to okaże się jak pracują nerki Kamila. Tak bardzo się o niego boję. A on jest taki kochany, przychodzi i pociesza mnie "nie pać (czyt. płacz) mamusiu, bedzie dobźe". Dzięki, że mogłam się wyżalić, bo w domu staram się jakoś trzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Chcę się wyżalić... 12.10.07, 08:54 Kasia, jedno co mogę Ci poradzić to weź ten urlop. W ten sposób choć jedna sprawa będzie załatwiona. Teraz dzieci muszą mieć poczucie bezpieczeństwa. Przedszkole możesz sobie jeszcze odpuścić na 1 - 2 tyg. ale Kinga musi wiedzieć że do niego wróci! Rozmawiaj z nią o tym! A możesz powiedzieć, na co Kamil zachorował? Co się stało? Trzymaj się! Jesteśmy z Wami Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Chcę się wyżalić... 12.10.07, 11:13 To rzeczywiście bardzo trudna sytuacja. Ja myślę, że musisz teraz trochę czasu poświęcić starszej. Niech mąż za to nacieszy się młodszym. A jak trafi się fajna opiekunka to młody może ją szybko zaakceptować. Na pewno urlop musisz wziąć co by z dzieciakami posiedzieć na spokojnie. Może posyłaj małą na bardzo krótko. Moja Ola dzisiaj poszła bez płaczu do przedszkola. A to dlatego, że poszłyśmy po śniadanku na 9 i mam ją zabrać przed obiadem około 13. Zje wtedy spokojnie w domu. Pani ją dzisiaj nie poznała. A ja się rozłożyłam. Całe szczęście, że idzie weekend to moi rodzice trochę się dzieciakami zajmą. Ja ciągle bez opiekunki ale łatwiej jest jak Ola chodzi do przedszkola. Z samą Julką łatwiej urzędowe sprawy pozałatwiać. Zaczęłam podawać Oli "cerutin junior" na wzmocnienie mam nadzieję, że dziewczyny się ode mnie nie zarażą, bo właściwie mąż mnie zaraził więc z tym paskudztwem miały już kontakt. Trzymajcie się cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
ekasia1 Historia choroby Kamila 13.10.07, 13:49 Cześć dziewczyny, Dzięki za wsparcie. Chyba rzeczywiście od poniedziałku zacznę posyłać Kingę do przedszkola, tylko na kilka godzin, np.do 12. A na spanie będę ją zabierać do domu. Może jakoś na nowo się przyzwyczai. Bo jak na razie to mówi, że nie pójdzie do żadnego przedszkola. Chociaż na początku września chodziła w miarę chętnie. A mój Kamil miał zespół hemolityczno-mocznicowy. Zaczęło się od zwykłej biegunki w sobotę, a w niedzielę robił już kupy z krwią i śluzem. Ogólnie był w dobrej kondycji, ale zaniepokoiła mnie ta krew, więc pojechałam z nim do szpitala i tam nas już zatrzymali. W poniedziałek z rana miał robione badania z krwi (różne) i wszystko wyszło w normie, ale jego stan ogólny był gorszy, bo nie miał już na nic sił, tylko leżał. Nic nie jadł i nie pił, wymiotował żółcią i robił mnóstwo kup. We wtorek stan się nie poprawiał. Wszyscy myśleli, że to będzie Salmonella, ale we wstępnych wynikach badań nie potwierdziło się to. No więc poszedł na usg brzucha i tam pani doktor stwierdziła, że nerki jej się nie podobają i żeby mu zrobić diagnostykę w tym kierunku. Tak więc miał zleconą dobową zbiórkę moczu. Od wtorku po południu zbierałam mu mocz do woreczków. Dwa razy zrobił ładnie siusiu, a potem przestał sikać i tak do środy rano już nic nie zrobił. W środę rano już był cały obrzęknięty, a w kontrolnej morfologii miał bardzo niskie płytki krwi, hemoglobinę i czerwone krwinki. To bardzo wszystkich zaniepokoiło. Nikt nie wiedział, co się dzieje, a z nim było coraz gorzej. Miał zleconych mnóstwo badań i różnych konsultacji. Na szczęście byliśmy w Klinice Pediatrii, więc wszystko miał robione na miejscu. W końcu jak zaczęły przychodzić wyniki badań, to okazało się, że bardzo mu narosły mocznik i kreatynina (świadczą o pracy nerek), miał wysoką bilirubinę (świadczy o rozpadzie krwinek czerwonych). Po jeszcze kilku innych badaniach pani nefrolog rozpoznała u niego ten zespół. I został przeniesiony na nefrologię. Tam miał przetaczaną krew i był leczony, ale do soboty jego stan bardzo się pogorszył i wtedy miał robione dializy. Trwało to 13 godzin. Koszmar. Bo musiał leżeć na wznak, a on mimo podania wielu leków uspakajających nie chciał tak na dobre usnąć. Wiercił się i popłakiwał. Po dializach miał w miarę oczyszczony organizm, ale nerki nadal nie chciały pracować i znowu z dnia na dzień rosły mu poziomy mocznika i kreatyniny. Wtedy profesor stwierdził, że jak ten proces się nie zatrzyma, to wymienią mu całe osocze na nowe (plazmafereza). Strasznie się tego bałam, ale chyba jakoś się wymodliłam i wieczorem jego wyniki się nie pogorszyły i później z dnia na dzień było o troszkę lepiej. Nadal tracił dużo krwi, więc cały czas miał przetaczaną, ale za to nerki zaczynały pracować. Żeby nie było za dobrze, później dołączyło się pokrwawianie do przewodu pokarmowego i zapalenie płuc. Ale po prawie trzech tygodniach udało nam się to zwalczyć i teraz jesteśmy w domu. W moczu Kamil nadal ma sporo białka i ma nadciśnienie, ale dostaje leki na stałe i mam nadzieję, że z czasem i to mu przejdzie. A całe to spustoszenie w jego organizmie wywołała bakteria E.coli 0157:H7 wytwarzająca werotoksynę. Nie mam pojęcia, jak doszło do zakażenia i pewnie już się tego nie dowiem. Mam tylko nadzieję, że Kamil wróci do zdrowia. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu. My już po spacerku. Kamil śpi a Kinga bawi się w szpital. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Historia choroby Kamila 13.10.07, 16:45 O matko!!!!! To przeżyliście KOSZMAR!!!!!! Bardzo Ci współczuje!!!!!! Ale chyba też mieliście sporoszczęścia, że trafiliście we właściwe miejsce? Duuuużo zdrowia dla Kamila i Tobie również!!!! Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Historia choroby Kamila 13.10.07, 20:02 Kasia jestem w szoku.........przeżyłaś koszmar....... trzymam kciuki żeby Kamile kwrócił w 100% do zdrówka.... Po takiej historii to chyba nie powinnam nażekać ale też juz jestem bliska obłędu........ Ja już nie wiem co jest Zuzi.......... czy to zapalenie krtani czy top zapalenie oskrzeli czy może zapalenie płuc czy może zaostrzenie objawów astmy............ona kaszle cały czas ..........ja już dostaję świra........ od wczoraj bierze trzeci antybiotyk a ja póki co poprawy nie widzę....... Ja już nie chcę krakać ale normalnie wisi nade mną widmo szpitala chyba........zaczynam w panikę wpadać.........a ona kaszle ........normalnie tak jakby żadne leki na nia nie działały.......... dzisiaj w nocy spałam na raty może 4 godz tak ja męczyło........dodatkowo ona jest oczywiście juz tak zmęczona i rozdrażniona tą chorobą że jest nie do zniesienia normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Historia choroby Kamila 14.10.07, 12:27 No to się biedny Kamilek nastresował. A moje dziewczyny obie w nocy dostały wysoką temperaturę. I nic poza tym, jak zbiłam to hasały. Nie wiem co im jest, Ola mówi, że nic ją nie boli? Czyżby 3 dniówka? Ja już też nie mam siły z chorobami a to dopiero początek sezonu chorowania((( Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 14.10.07, 13:04 Cześć EKasiu, z całego serca wierzę że będzie dobrze! Wyjdziecie z tego szczęśliwie) Trzymam kciuki. U nas tak sobie. Madzie coś łapie od Szymka. Właściwie nie kaszle tylko w głosie słychać coś takiego krtaniowego. Szymon już lepiej się czuje. Jutro idziemy na kontrol do pediatry. Ja podaje do picia len mielony. Działa super ochraniająco na gardło. Nie jest to najlepsze w smaku więc mieszam z sokiem malinowym. Mamozuzinki - może Zuzie powinien ktoś bardzo dokładnie zdiagnozować? Ja wiem że masz alergie na lekarzy ale może jakiś immunolog by się przydał...no nie wiem.... Trzymajcie się cieplutko! Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 15.10.07, 18:17 Cześć Szymon już jest zdrowy. Za to Madzia ma zapalenie oskrzeli. A ja mam problem bo nie mogę z nią wychodzić a Szymon do przedszkola może iść. Myśl o kolejnym tygodniu siedzenia w domu z dwójką doprowadza mnie do szaleństwa. A co u was? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 15.10.07, 20:55 Hej. A ja dzisiaj oszalałam. Mają lekką infekcję taką która mi się kończy. A nie wiem czy męża nie łapie też coś. Dostały bactrim i już. Julka ma katar a u Oli znowu siedzi głęboko. No i mam jutro gastrologa Julki. Ale chyba wybiorę mniejsze zło i Ola jednak pójdzie do przedszkola. Bo właściwie jej już nic nie jest - przestała gorączkować i nie kicha. A w przychodni przyszpitalnej wcale nie będzie lepiej. No ja już nie mam siły do Oleńki, wszystko jest na nie. Albo ona coś bardzo chce zjeść a jak jej zrobię to ona już nie będzie jadła. Ale tylko mama tuli, usypia. Iwonko ja do tego mam jeszcze rozbudowę domu. Kończą fundamenty. Dziadkowie mają czas wieczorem a mężuś sobie wyjeżdża w środę na otwarcie kina i wróci w czwartek. Ech ja się muszę zwolnić z posady mamy bo normalnie oszaleję. Słucham debaty i ten rząd który powstanie też będzie kulał bo niema koalicjantów. Ech ..d...d... Ale przynajmniej stoją jak w debatach europejskich, idziemy do przodu. A nie wiem czy pisałam wam, że moja opiekunka leżała cały tydzień w szpitalu na zachłystowe zapalenie płuc i dostała do tego sepsę. Nie wiem kiedy będzie miała siłę do nas przyjść. A ja miałam wrócić do pracy i nie ma jak. No i jeszcze mi się przypomniało, że jak zaczyna się zapalenie ucha lub coś z uchem to laryngolog polecił rozgrzaną sól wsypać do lnianego (bawełnianego) woreczka i położyć za uchem. Też może szybko przynieść ulgę. A co u was. Mam nadzieję, że dużo lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 15.10.07, 22:52 poszłam dzis znowu z Zuchą do lekarza.......osłuchała opukała nic niepokojacego nie słychac ............. a ona kaszle. póki co todo środy czekam jeśli sie nie poprawi będzie miała zdjęcie płuc robione i sie okarze co dalej..Juz myślałam o krztuścu i mykoplaźmie tak jak rok temu ale lekarka twierdzi że te antybiotyki które zjadła to powinny wytłuc juz tą zarazę. kazała mi ja troche zacząć wietrzyc......... Zucha przeszczęśliwa bo juz w tej chacie świra dotawała a ja z nią.......byłyśmycałe 40 min w parku puszczać łódkę..... zawsze to coś Marzę o spokojnej nocy....... Asia jak Oleńka??? Opamox brała kiedys julka na anginę........Mam nadzieję że to będzie pierswzy i oby ostatni antybiotyk ,może nie w życiu, ale na długo długo... Marta a opiekunka Twoja to jakie miała objawy tego zapalenia płuc???? mnie sie dzisiaj lekarka tez pytała czy się Zucha przypadkiem nie zakrztusiła??? Jakie były objawy???? ja sobie nie przypominam zeby Zucha się zakrztusiła ale cholera wie moze to jest powód jej kaszlu........... Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.10.07, 20:36 No nie miała typowych objawów tylko wyszło na prześwietleniu i nie działały antybiotyki. Miała kłopoty z oddychaniem i sercem. Ale ja bym małej zrobiła też USG przełyku. Bo u opiekunki zastawka przełyku zaszwankowała. Zachłystowe zapalenie płuc może wystąpić u każdego nieprzytomnego chorego, a szczególnie łatwo u osób reanimowanych i nieprzytomnych, u których wykonuje się płukanie żołądka. Objawy chemicznego zapalenia płuc Objawami zachłystowego zapalenia płuc są: sinica, tachykardia, obustronne rzężenia, głównie u podstawy płuc. Objawy radiologiczne sugerują obrzęk płuc. Badanie gazometryczne sugeruje hipoksemię. W okresie późniejszym może dołączyć się gorączka, kaszel z wykrztuszaniem resztek pokarmowych lub ropnej plwociny. Rozpoznanie Wymienione wyżej objawy, które wystąpiły u nieprzytomnego chorego, nasuwają podejrzenie zachłystowego zapalenia płuc. Leczenie chemicznego zapalenia płuc Leczenie polega na zaintubowaniu chorego, odessanie zachłyśniętej zawartości żołądka, stosowaniu tlenu o wysokim stężeniu, podawanego często w warunkach naprzemiennego ciśnienia dodatniego (wskazaniem do jego stosowania jest niedotlenienie nieustępujące po zwykłej tlenoterapii), hormonów kory nadnerczy (zmniejszają odczyn wysiękowy) i dla zapobieżenia powikłaniu bakteryjnym zapaleniem płuc – antybiotyków o szerokim spektrum. Zapobieganie zachłystowemu zapaleniu płuc Zapobieganie zachłystowemu zapaleniu płuc polega na stosowaniu antybiotyków o szerokim spektrum z uwzględnieniem dodatkowo penicyliny (możliwość zakażenia beztlenowcami) oraz na odpowiednim ułożeniu chorych nieprzytomnych (nigdy na wznak, zawsze na boku z głową płasko), niewykonywaniu zabiegów mogących spowodować zachłyśnięcie nieprzytomnego chorego i właściwym postępowaniu u chorych z upośledzonym odruchem połykania. Rokowanie Rokowanie jest poważne. Często zgon następuje w pierwszym okresie choroby, czasem dochodzi do ciężkiego bakteryjnego zapalenia płuc. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 17.10.07, 09:14 Witajcie kobitki)) Ola czuje się juz dobrze, ucho przestało boleć po pierwszym podaniu antybiotyku, teraz kaszle strasznie, ja też((( Byłyśmy w poniedziałek na kontroli, ucho oki, więc zapalenie zdławiłyśmy w zarodku))))))) Ale ten kaszel u mojej Oli utrzymuje się już dość długo!!!!! Więc yeż sie martwie??? A osłuchowo wszystko dobrze!!! Nie mam pojecia co to moze3 być???? Moze przejściowe, po przeziebieniu???? Ja końcówkę tygodnia i cały weekednd przechorowałam okropnie!!!!!! Mega przeziebienie!!!!! Jeszcze nie czuję się zbyt dobrze. ale pracować niestety trzeba. Czasu mi brakuje, bo jeszcze z teściem do szpitala jezdzę. Jego stan też kiepski. Poza tym Marto, moja Olka też jest na nie!!!!! We wszystkim!!!! Cokolwiek nie powiem to słyszę tylko: nie nie nie nie I tak kilkanaście razy!!!!!! No cóż trzeba to przejść z cierpliwością))) Do przedszkola też ostatnio z niechęcią chodzi, po przerwie. Oczywiście słyszę w kólko nie nie nie. A mnie jescze dentysta dzisiaj czeka!!!! O ile zechce mnie taką posmarkaną przyjąć???? Pozdrawiam i zabieram się za papierkową robote. papap Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 17.10.07, 13:03 Cześć Czuję sie jakbym była na pierwszej lini frontu Wczoraj wieczorem uzgodniłam z koleżanką, której synek chodzi z Szymkiem do grupy, że dziś rano zabierze Szymka do przedszkola. Już sobie znalazłam osobę do odebrania Szymka. A tu dziś rano koleżanka dzwoni że jej synek jest zakatarzony i nie idzie! No więc mój też nie poszedł! W sumie nie tak źle bo przyjechała moja przyjaciółka którą Szymon uwielbia więc dobrze się bawiliśmy. Nie wiem co z kolejnymi dniami;/ Ja uziemiona jestem z Madzią. Ja już dawno temu przestałam z Szymkiem dyskutować i przejmować się jego NIE. Jak mówi że np NIE idzie gdzieś-tam to ja na to "ok, to nie idź. Pójdziemy bez ciebie". Szymon natychmiast zmienia zdanie Nie przekonuje, nie dyskutuje. I powiem wam że to przynosi efekt. Dzieci teraz śpią więc idę poczytać "Wyznania gejszy". p.s. Ekasiu, a co u Was? jak sie macie? p.s. Kata, gdzie jesteś???? Odpowiedz Link Zgłoś
ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 17.10.07, 21:23 Cześć dziewczyny, U mnie na razie wszystko ok. Kamil tak ogólnie wygląda dobrze, apetyt ma. A o pracy nerek przekonam się w listopadzie. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Oprócz tego, że bardzo schudł w szpitalu, to nie widać po nim choroby. Nawet już nie budzi się w nocy z płaczem. Czasami się przebudza, ale woła pić i śpi dalej. Mam nadzieję, że jakoś powoli wszystko wróci do normy. Kinga od wtorku chodzi do przedszkola. Generalnie wraca zadowolona, ale rano płacze, że chce jeszcze spać i siłą muszą ją ściągać z łóżka. Tak ją zmęczył to poranne wstawanie, że dziś zasnęła już o 20. A narmalnie to zasypiała nie wcześniej niż o 22. W przedszkolu podobno dziś trochę spała, ale najwidoczniej za krótko. Jak wiecie, nie mam niani. I do połowy listopada jestem na zwolnieniu. A później muszę coś wymyślić. No i pomyśleliśmy z mężem, że może zapiszemy dzieci do prywatnego przedszkola. Mogłyby wtedy chodzić razem, byłoby im raźniej. Udało mi się nawet znaleźć takie przedszkole (nie było to łatwe), gdzie przyjmą mojego Kamila (niespełna 2 lata). Do piątku muszę podjąć decyzję. I chyba spróbuję. Kamil przy Kindze się czuje bezpieczniej i tak nie płacze za mną. A i Kindze będzie raźniej, mimo że będzie musiała zmienić przedszkole. Poza tym jest to małe przedszkole. Tylko 22 dzieci podzielone na 2 grupy. Mam nadzieję, że dobrze im tam będzie. No i jeszcze muszę wspomnieć, jaka ze mnie gapa. Dziś chciałam pojechać z Kingą na basen. Już miesiąc nie chodziła przez ten pobyt Kamila w szpitalu. Pojechałam odwieźć Kamila do teściowej. A stamtąd miałam pojechać po Kingę do przedszkola i wtedy na basen. Ale jak wyciągałam wózek z samochodu, to zamknęłam bagażnik a kluczyki zostawiłam w samochodzie. A samochód był zamknięty. A że nie mam zapasowych kluczyków, to musiałam wzywać ślusarza no i on mi dopiero otworzył samochód. Oczywiście na basen już nie zdąrzyłam, a po Kingę do przedszkola jechał mąż - musiał się zwolnić z pracy. Ale byłam na siebie zła, zwłaszcza o ten basen. U nas to tyle. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 18.10.07, 08:59 Cześc Kasiu, super że już słoneczko widać u Was)) Będzie dobrze Bardzo się cieszę. Ja dziś wypchnęłam Szymka do przedszkola. Poszedł z innym kolegą i jego mamą. U nas na osiedlu jest dużo dzieci z przedszkola (niekoniecznie z grupy) więc jakoś mi się udało. Szymon nie był za bardzo zadowolony że ja nie mogę iść ale poszedł. Martwię się bo Szymon w przedszkolu nie chce jeść obiadów. Drugie śniadanie czy podwieczorej zje bez problemu. Na nic tłumaczenia, zakaz jedzenia mamby czy jajka niespodzianki;/ Martwie się bo Szymon troche schódł. Samo niejedzenie mnie nie martwi tylko właśnie to że chódnie. Ja w domu daje mu obiad po południu ale cóż z tego jak on pól dnia jest o drożdżówce czy kanapce z szynką. Myliłam się mówiąc że dzieci w przedszkolu jedzą patrząc na inne;/ Inne jedzą a on nie;/ Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 18.10.07, 09:13 przepraszam, już trzy razy podchodziłam, do wpisu ale.... Julka chora, nie chce mi brać tabletek moja mama (opieka nad Julką) chora mnie coś trzasneło w kark i boli (chociaż już lepiej) jestem na zwolnieniu za ścianą remont, który się ciągnie jak flaki z olejem a ja się nie umiem zorganizować Odpowiedz Link Zgłoś
mmamamax witam po przerwie, w dwupaku:) 18.10.07, 09:31 5 miesiąc, dorobiliśmy Maksowi brata, ekshibicjonistę, na usg nic tylko siuraka pokazywał, młody przedszkolem wzgardził więc siedzimy leniwie w domu, ciekawe co będzie jak sie urodzi drugi, problem mam tylko z imieniem, miała być natasza, a tak? Odpowiedz Link Zgłoś
zosia-grafik Re: witam po przerwie 18.10.07, 14:49 Czesc! Jak zwykle, bywają u mnie w pracy takie tygodnie, ze nie mam nawet czasu zajrzeć do netu i poczytać, a co dopiero napisać. Dziś robie sobie wolne. Duzo pisałyście od ostatniego mojego logowania. Prawie wszystkie dzieciaki chore i/lub zakatarzone. Najbardziej przejęłam sie choroba Kamila eKasi. Bardzo współczuję małemu i Tobie Kasiu! To tak trudno patrzeć na cierpienie dziecka i bezradność lekarzy. To cudowne, ze udało sie Wam wyjść z tej ciężkiej sytuacji. Myślę, ze Twój synek z czasem nabierze znowu zaufania do ludzi. Co słychać u mnie? Pracuje i czekam, kiedy znów będę mogla z mężem starać sie o dziecko (jeszcze miesiąc). Antos od kiedy rozchorował sie po pierwszych 3 dniach przedszkola - ciągle chodził kaszlący i z katarem. Po paru dniach (u lekarza -żadnych zmian w płucach) posłałam go do przedszkola, a po tygodniu zaczął zostawać na cały dzień. Prawdopodobnie z emocji i stresu lub braku snu w ciągu dnia - zaczął kaszleć koszmarnie. Zostawiłam go w domu, postawiłam bańki, po 2 dniach kolejne bańki - żadnej reakcji, taki sam kaszel. Więc udałam sie do lekarza z absolutna pewnością, ze Antek ma zapalenie płuc, a ja go chce wpędzić do grobu, stosując jakieś archaiczne, nieskuteczne sposoby leczenia. Jednak okazało sie, ze kaszel cały czas przeziębieniowy jest. żadnego antybiotyku nie dala, bo nie było na co. Antka trzymałam przez cały tydzień w domu: herbatki z lipy i bzu, nacierania, masaże kamfora, syrop z cebuli i prawoślazu itp. Nic,cały czas kaszel i katar. W końcu sie wkurzyłam i posłałam go do przedszkola.Niech już sie porządnie rozchoruje, bo ile można tak na pół gwizdka chorować 3 tygodnie? A poza tym sam Antek juz głupawki w domu zamknięty dostawał. Wczoraj w przedszkolu było pasowanie na maluszka. Byla to jak do tej pory jedyna znana mi atrakcja dla dzieci. Jak słucham Iwono o planach zajęć w Twoim przedszkolu to nadziwić sie nie mogę. Antek cały czas dostaje do pokolorowania odbijane na ksero rysunki. żadnego malowania farbami, makaronu, plasteliny... żadnych wycieczek, spotkań ze strażakami... będę musiała porozmawiać o tym z wychowawczynią. Dziś była jakaś nowa, młoda osoba na zastępstwo, bo Pani Basia sie rozchorowała. Ciekawe jak Antek zareaguje na zmianę? Na fotoforum zamiescilam zdjęcie Antka z pasowania > dyrektorka położyła każdemu na ramieniu gigantyczny, czerwony ołówek i każde dziecko dostało po misiu. Antka to wogole nie zainteresowało, najbardziej wspominał wieczorem landrynki, którymi mógł sie wtedy poczęstować... No i oczywiscie gratulacje wielkie dla Mamy Maxa! Jesli wczesniej poobwieszczałaś te nowinę - to jakoś mnie ominęła - dlatego gratuluje Ci dzis pierwszy raz. Bedziesz miec trzech facetow w domu... Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: witam po przerwie 18.10.07, 19:23 Mamo Maksa!!!!! Wielkie gratulacje!!!!!!!!!!!!!! A dla Zosi sukcesu w kolejnej próbie))))) Ja się z kaszlem borykalam bardzo długo i..... w końcu zaczęłam Oli podawać clemastin! Syrop dla dzieci ze wskazaniem alergii, no i pomogło!!!!! Ola przestaje już kaszleć!!!! A kaszlala mi tak prawie od 2 tygodnia września! Wiec moze ten kaszel to jakaś reakcja alergiczna???? Na razie jest dobrze i coraz lepiej, czego nie mogę powiedzieć o sobie(((( Ja ciagle żle sie czuje(( dzisiaj też miałam niezłą jazdę!!! Bo teścia ze szpitala przycholowałam!!!! O matko, stan poważny, żadnej nadziei, tylko można jedynie dbać o jego kondycje, by wytrzymał jak najdłużej(((((( Bardzo przygnębiająca perspektywa(((( Święta pod znakiem zapytania, noe rezerwuję sobie nawet biletu, bo jeśli nawet będzie dobrze, to chyba l;epiej dla niego będzie jak my będziemy w pobliżu? Sama nie wiem, bo scenariusz rysuje sie bardzo pesymistycznie pod każdym względem((( Jeśli pojedziemy do Hiszpani, dziadkowie zostaną sami, jeśli zostaniemy, my zostaniemy same((( Cokolwiem nie zdecyduję nie będzie tak jakbym sobie wymarzyła((( Ech te życie!!!!!!! Chwila jedynie!!!! Cokolwiek sie stanie postaram się zrobić wszystko, by Ola miała frajdę. Już planuję lampki i choinkę i jeszzcze wiele innycg rzeczy....... Może to śmieszne ale ja juz myślę o świętach... Widzę, że większośc złapało przesilenie jesienne((( No taki czas!!!! Trzeba to jakos przetrzymać i sie do nowej pory roku przystosować! Mama nadzieję, że zbyt szybko nie przyjdzie. Uwielbiam zimę, ale tylko na natrtach!!!!!! Pozdrawiam i wszystkkim zdrówka życzę!!!!!!! Trzymajcie się babeczki i dzieciaki też!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 19.10.07, 11:46 Cześć Mamo Maxa - wielkie gratulacje! Trzymajcie się cieplutko U nas nastał kryzys. Szymon odmówił pójścia do przedskzola! Normalnie szok, po tych wszystkich "ochach" i "achach"! Dziś normalnie wył w przedszkolu! Pani pomogła mi go jakoś zagadać, dała mu książeczkę i jakoś poszedł. Na sali się szybko uspokoił. Poprosiłam wychowawczynie o rozmowę. Ona przez ostatnie dnie nie widziała zmian w zachowaniu Szymka, jak przychodził do przedszkola to był uśmiechnięty. Z dziećmi bawi się ok poza jednym chłopcem który go bije choć Szymon nie jest mu też dłużny (trafił swój na swego!). Ja sobie myślę że ten kryzys wynikł z ostatnich zmian u nas w domu. Codziennie wałściwie inny scenatriusz. Codziennie ktoś inny brał Szymka z/do przedszkola. Codziennie zabierany był o innej godzinie. Chyba poczuł się przez mnie opuszczony;/ Problem się niestety zaostrza bo u Madzi nie ma poprawy Dziś lekarka chciała jej przepisać kolejny antybiotyk ale się nie zgodziłam. Zobaczymy co będzie w poniedziałek. Czekam też na wyniki morfologii. Pewnie będą niskie więc z labolatorium szybko zadzwonią;/ We wtorek jest pasowanie na przedszkolaka. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić występującego na scenie Szymka. Słyszałam że dzieci i panie przygotowują jakiś pokaz. A dziś jechali do kina na "Ratatuj" ale myślę że to film dla starszych więc Szymon nie pojechał. Marta, byłaś u tego gastrologa? Co powiedział? Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Kata i Joanzac 19.10.07, 11:48 Trzymajcie się Kochane!!! Przesyłam dużo ciepłych uścisków! Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 19.10.07, 13:42 Wygląda na to że 99% to choruchy., strasznie nieciekawy klub nam się stworzył. Ivonko- dzięki za pozdrowienia, trzymamy się jak możemy. Problem z tabletkami, polegał na tym że Julka odmówiła ich jedzenia. Ale wpadłam na pomysł przemycałam w jabłuszkach jabłuszkach kompotu. Dobrze szło 4 dnibo się Julka skapneła, potem zaczeła się walka. Mój mały detektyw wyszukiwał „dodatków” i urządzał histerie. Potem zaczeły się pytania: czy to jest do gryzienia czy do połykania, bo jak do połykania to je nie chcę. Teraz przemycam w kinderbłeno- zupełnie wbrew moim zasadom, ale cóż cel uświęca środki… EKasiu- straszne te wasze przeżycia, ciesze się że choć troche się sytuacja u was normalizuje. Historia z basenem rzeczywiście koszmarna, współczuję nerwów. Gratulacje dla kolejnych mamuś!!! A tak całkiem z innej beczki. Czy lubicie Nigdy w życiu?? Bo ja uwielbiam ale tylko I część. Z całym szacunkiem dla p. Wolszczak i serialowej Jungowskiej- nie cierpie ich. Strasznie żałuję że para żmijewski/stenka nie pojawiają się w każdej części, dla mnie byli rewelacyjni. Ivonko czy zupełnie nie ma możliwości ustrzelić męża na zawożenie Szymka do przedszkola? Joanzac faktycznie narobiło ci się w domu. Zdaje sobie sprawę z ciężkości dylematów. Ale w obliczu rzeczy ostatecznych trudno jest sensownie wybierać. Co do opnii Zosi na temat przedszkola to tak samo jest w naszym. I jak słucham informacji od Ivonki no to jestem w dużym szoku. No odrobiłam trochę to lece się za obiad szykować. PS. a przy okazji strasznie mi dobrze w domu., no i nie chce mi się wracać. A z ostatnich rewelacji pracowych – to pani pełniąca obowiązki dyrektorki zabroniła nam rozmów prywatnych (siedzimy nią , we 4 na jednym piętrze), gdyż ją to rozprasza i denerwuje… Czy ktoś się jeszcze zastanawia dlaczego ja narzekam na prace? Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 21.10.07, 20:17 Ja już mam schizę , wpadam w paranoję normalnie.......... Zuzi kaszel nasilił się znowu........W piątek pojechaliśmy z męzem na 50- tke wujaszka na wieś, została tesciówka z dziewczynami i oczywiście wczoraj musielismy wracac bo Zucha dała babci popalis w nocy z piatku na sobotę. Wczorajsza noc tez była koszmarna.......... kaszle tak że mało jej oczy z orbit nie wyłażą........... oczywiście jest na lekach wziewnych na non stop plus sterydy........... ryczec mi się chce normalnie 2 godz temu juz nie wytrzymywałam psychicznie spakowałam torbę i pojechałam na swiąteczny dyżur pediatryczny prosic o skierowanie do szpitala albo chociaz na rentgen. Wróciłam z kwitkiem doktórka ją niby osłuchała stwierdziła ze jest czysto i nie ma powodu do robienia rentgenu na cito....qrwica mnie szarpła bo kazała jej dawac STODAL homeopatyczny delikatny syropek ........ no żart normalnie. Oczywiście złośliwe moję dziecię całą drogę w samochodzie kasłała tak ze bałam się że pawia bede z pleców sobie sciągac a jak weszła do przychodni to zapomniała kasłać............ Jutro w kazdym razie uderzam z rana do sanepidu robić badania w kierunku krztuśca i może mykoplazmy ik napewno będziemy prześwietlać płucka..... Mamomaxa gratuluje kolejnego siurka w rodzinie))) Odpowiedz Link Zgłoś
zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 22.10.07, 10:42 NO tak, bardzo wspolczuje ci Mamo Zuzi. Wydaje sie, ze nie masz dobrego lekarza, ktoremu moglabys zaufac. Sama musisz stawiac diagnozy i organizowac leczenie. To bardzo smutne. Jednak moja rada jest taka, bys sprobowala spojrzec na chorobe coreczki calosciowo. Np. Antek dlugo i mocno chorowal po moim powrocie do pracy z urlopu wychowawczego, a teraz jest drugi raz: gdy poszedl do przedszkola. Duza zmiana = dluga choroba, przynajmniej tak jest u mnie. Raz, dlugotrwaly kaszel (po przebadaniu na alergie, zapalenie pluc i wszystko inne) wyleczylam dajac tusipekt - przeciwkaszlowy i tyle. Z innych lekow polecam taki srodek, ktorego nazwy nie pamietam (ale moge sprawdzic jesli chcesz). Dziala silnie przeciwkaszlowo, uspokajajaco i przeciwwymiotnie. Nie leczy, ale pomaga spokojnie przespac noc - co jest dla dziecka bardzo wazne, zeby nabralo sil. Bardzo sie sprawdzil mojej kuzyne przy zapaleniu krtani u synka. Moj synek obecnie tez caly czas kaszle, a dzis doszlo do tego ropienie oczu, czyli od 4 wrzesnia Antek jest non-stop chory, przy czym jest to "przeziebienie", na ktore nie dostaje zadnych lekow, tylko wit. C itp. Lece dzis z nim do okulisty. A wogole to ja juz nie mam cierpliwosci do panstwowej sluzby zdrowia i wszystko zalatwiam prywatnie. A jesli Twoja coreczka czesto choruje to moze oplaca sie wykupic abonament w ktorejs z lecznic? Czesto jest to oplata rzedu 100zl, a badania i wizyty u lekarzy sa nieograniczone. NO a jesli zuzia ma alergie - to wiecie na co? bo to chyba najwazniejsze, zeby alergen wyeliminowac. Ja w sobote odkrylam, ze Antka caly zbior kasztanow splesnial - wszystko wywalilam i umylam, a moze to powodowalo u niego podraznienie i ten kaszel z wymiotami? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 poniedziałkowo:) 22.10.07, 10:37 Julka śpi, Ola w przedszkolu, teściowa obiad przywiezie. Żyć nie umierać. Mam chwilę czasu. U gastrologa byłyśmy mimo kataru. Pani powiedziała, że wynik są OK i widzimy się w grudniu na kontroli. Julka ma więcej odpoczywać po posiłkach co by ich tak szybko nie spalała Hm tylko jak ją utrzymać, a drzemkę ma przed obiadem. Zęby gadzinę męczą więc i nocki różne. Choć zdarzyły się takie w miarę sensowne, że przespała u siebie do rana. Ola lepiej chodzi do przedszkola. Ale warunek, że przychodzi po śniadaniu a wychodzi przed obiadem. Może z czasem zacznie jeść obiad. Na razie czasem zje drugie śniadanie, no i bawi się więcej z dziećmi. A i tylko mama zaprowadza i mama odbiera i mama usypia i mama ogółem. Julka przez to też mama i mama. M wyjeżdża od środy do piątku ech.... Mam nadzieję, że Ola trochę pochodzi do przedszkola. Tak mi się marzy co by dziewczyny na weekend do rodziców wysłać. Julka już dojrzałą. Ale Ola bez Julki się nie rusza. Takie dwie papużki się zrobiły. Gratuluję ciąży i życzę szybkiego rozwiązania. Buziaki i piszcie. Mamozuzinki a czy to nie astma ją tak dusi, co na to alergolog. Może jakieś alergeny masz teraz w domu i ją podrażniają. Albo może to na tle nerwowym jak kaszle to nie idzie do przedszkola. Ola czasem mówi, że nie chce iść do przedszkola, bo się źle czuje??? Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: poniedziałkowo:) 22.10.07, 11:58 cześć szymon nadal płacze przy wychodzeniu do przedszkola! Zraził się tym że był w tamtym tygodniu tak długo. Chyba spotkała go u starszaków jakaś przykrość bo teraz cały czas mówi żeby go tam nie zostawiać. Madzia w miarę ok. Moefologia całkiem dobra (Hb8,8), nie dostała kolejnego antybiotyku tylko eurespal. Jeszcze siedzę z nią w domu tzn wychodzę tylko po Szymka. Szymon podobnie jak twoja Ola, Marto, też mówi że jest chory i nie może iść do przedszkola. Szczerze powiem to nie wiem jak na to reagować, jakich argumentów używać. Szymon twierdzi że on woli się nudzić w domu niż iść do przedszkola. Zachodzę w głowę co mogło zajść że aż tak to wszystko przeżywa. Na forum o alergiach wynalazłam wątek o sposobach leczenia stosowanych przez babcie. Link poniżej. Może się przyda. Ja codziennie obkładam Madzie liśćmi kapusty forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=55728864 Odpowiedz Link Zgłoś
ekasia1 Re: poniedziałkowo:) 22.10.07, 18:32 Cześć, My dzisiaj byliśmy z Kamilem na badaniach. Wyszły nie najgorzej. W moczu nie ma już białka, ale mocz nie jest zagęszczony prawidłowo. We krwi hemoglobina mu spadła przez te dwa tygodnie od wyjścia ze szpitala; teraz ma 9,0, a w szpitalu miał 10,3. A mocznik i kreatynina we krwi wyszły w normie, co mnie cieszy, bo jak wychodziliśmy ze szpitala to były podwyższone. Kamil oczywiście cały czas bierze leki, no i zobaczymy co powiedzą w szpitalu w listopadzie. Kinga nie chce chodzić do przedszkola. Dziś jej nie posłałam, bo w nocy dostała straszny katar, że ledwo oddychała. Nie poślę jej do końca tego tygodnia na pewno. A w ogóle to zrezygnuję z tego przedszkola. Bo, tak jak pisałam wcześniej, chcę dzieci posłać razem do nowego przedszkola. Mogą tam zacząć chodzić od listopada. Przez pierwsze dwa tygodnie będę chodziła z nimi, a później mam nadzieję, będą zostawać już sami. Mam nadzieję, że jakoś wszystko dobrze się ułoży. Mamo Maxa gratuluję kolejnego chłopaka w rodzinie. Pozdrawiam Was wszystkie i życzę dużo zdrowia wszystkim dzieciaczkom. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: poniedziałkowo:) 22.10.07, 20:09 A no moja Ola też dokładnie to samo. "Szymon podobnie jak twoja Ola, Marto, też mówi że jest chory i nie może iść do przedszkola. Szczerze powiem to nie wiem jak na to reagować, jakich argumentów używać. Szymon twierdzi że on woli się nudzić w domu niż iść do przedszkola. Zachodzę w głowę co mogło zajść że aż tak to wszystko przeżywa." Jak coś wymyślisz to mów. Ja na razie na zasadzie marchewki. Skróciłam pobyt od 9 do 13.30 bo o 14 jest obiad. W przedszkolu dostaje niespodzianki, ale ostatni za to że płacze i nie sprząta nie było no i już jest gorzej. No normalnie nie mam już pomysłów. Ale już się jedzeniem tak nie stresuje. W zeszłym tygodniu niby było ok. Ja myślę, że dzisiaj ją ta gimnastyka korekcyjna zraziła. Chyba ją muszę wypisać a tak chciałam żeby chodziła bo ma krzywe pięty. U ciebie myślę, że niestety winne jest to, że to nie ty odprowadzałaś Szymka do przedszkola. Ja odprowadzałam pierwszy tydzień, potem odprowadzał tata i było gorzej, teraz odprowadzać mogę tylko JA. Ech... Musimy się z Julką wszystkie szykować... Mam z tego powodu doła... Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: poniedziałkowo:((( 22.10.07, 21:30 A u mnie od poniedziałku kiepsko się zaczęło((( Ja jestem chora, i nie mam pojęcia co jest??? Poszłam do lekarza, ale ludzi tyle było, że zapisałam sie na jutro rano!!!! Może wkońcu się czegoś dowiem??? Mnie też straszny kaszel męczy!!!!!! I nic nie pomaga!!!! Nie mam przy tym żadnej temperatury, ale pojawia sie ni stąd ni zowąd katar!!!! Juz zaczynam jakąś alergię podejrzewać???? Sezon grzewczy się zaczął, więc roztocza mają pole do popisu!!!! Ola na szczęście sdrowa i z przedszkolem wiekszych problemów nie mam)) Zostaje, chociaż musi się troche popieścić przed moim wyjściem i buziaki mi daje ze 100razy!!! Zostaje na cały dzień i zabieram ja przeważnie juz ostatnią!!!! Jest dzielna i chociaż czasami marudzi, to jakoś się dogadujemy w tej kwestii)) poniedzialek przyniósl jeszcze więcej złych wiadomości!!!! Zmarła mama mojego szwgra!!! Bardzo się lubiłyśmy i jakoś tak mnie to wszystko przygnębiło((( Idę chyba spać zaraz, bo ostatnio mam problemy z organizacja i własną koncentracją((( Czasu barak na wszystko, a jak coś nie zrobione to jeszcze bardziej mnie to roztraja. Pozdrawiam i zdrówka Wam i dzieciakom życzę!!! Trzymajcie sie papa Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki to ja na wtorkowo:(( 23.10.07, 16:42 Stało się od wczoraj jesteśmy w szpitalu na oddziale alergologiczno- pulmunologicznym. Sprawa wygląda w ten sposób ze lekarza mam dobrego tylko dziecko nietypowe jeśli mozna tak powiedzieć albo cięzki przypadek poprostu Nawet lekarz w pierwszym szpitalu do którego trafiłam odesłam mnie z kwitkiem..........Dostałam skierowanie z przychodni rano i pognałam do Instytutu Matki i dziecka tam lekarka osłuchała(oczywiście akurat ataku nie miała kaszlu)oskrzela w których jak zwykle nie było nic słychac. Zrobili rentgen płuc w którym nic nie wyszło i pani doktór zmodyfikowała lekko leczenie które Zuzia miała prrzez cały czas i stwierdziła że to nasilenie astmy poinfekcyjne i że nie ma powodu do hospitalizacji. Mnie to niesatysfakcjonowało więc tel skontaktowałam sie z naszą alergolog która była w szoku że nie zrobili jej morfolofgii. Wziełam Zuchę i pojechałam robić morfologie prywatnie w której wyszły ponoć jakies wskaźniki zapalne. Alergolog zapisała mi jeszcze jedno lekarstwo ale Zucha juz odmówiła współpracy i żygała. Nie czekałam na kolejny atak tylko sie zapakowałam i pojechałam do innego szpitala. Celowo nie robiłam jej zadnej ihalacji i dobrze bo na izbie przyjęć wreszcie pokazała swoje ja. Po 20 min kaszlu bez przerwy zrobili jej inhalację z Ventolinu która pomogła jej może na 5 min i atak zacząl się na nowo i trwał następpne pół godz ciurkiem aż żygneła. Wreszcie lekarz mógł zobaczyć jak to wyglada w domu, jak jej oczy z orbit wyłażą przez ten kaszel. Oni nie wiedzą co jej jest w 100% : czy to żeczywiście astma czy jakiś wiruś, jutro bedą jej robić badania z krwi w tym kierunku. Dziś badał ją laryngolog który twierdzi że jest ok. A ONA KASZLE NADAL................ cdn.......... Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: to ja na wtorkowo:(( 23.10.07, 18:25 ojej Kasia- jakże ja wam współczuję Biedna Zuzinka ileż ona się nastresuje. Tak mi Was szkoda... no i kurde nie od zawsze się mówi że 90% sukcesu to prawidłowa diagnoza... Julka powoli wychodzi ze swojego kaszlu, ale pewnie do końca tygodnia posiedzi w domu. a ja mam się zgłosić po leki uodparniające do lekarki. wypisze w czwartek. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: to ja na wtorkowo:(( 23.10.07, 18:51 Ło matko!!!!!! Współczuje ci Kasiu!!! I dla Zuchy!!!! Ale moze wkońcu badania jej porobia i cos się wyklaruje??? Najgorzej jak nie wiadomo na co leczyć??? Zdrówka!!! Ja juz dzs\isiaj posta skrobnęłam z pracy, ale niestety gdzieś go wcieło((((( Wkońcu się sama do lekarza wybrałam i skończyło się antybiotykiem!!!! O rety, czuję się okropnie(((( Ale mam nadzieję, że mi cos też w końcu pomoże??? I wspomagam się mlekiem z miodem i czosnkiem. Pozdrawiam, idę kasi robić dla Oleczki. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 23.10.07, 19:49 Cześć Kasiu - trzymaj się! Uściskaj mocno od nas Zuzie! Naprawde mam nadzieję że w końcu powiedzą co się dzieje.... Ekasiu - a ta hemoliza krwi to przez tą e-coli? To się unormuje? A robili Kamilowi reticulocyty? Dziś było "pasowanie na przedszkolaka". Panie wraz z dziećm przygotwały program muzyczno-artystyczny. Dzieci śpiewały piosenki "Jestem sobie przedszkolaczek", "Krasnolódki" i tańczyły do muzyki celtyckiej. Na końcu wszyscy i dzieci i panie i rodzice tańczyli do "Kaczuszek") Było fajowo choć oczywiście program na pewno nie wypadł tak jak sobie to panie zaplanowały bo dzieci jak tylko zobaczyły rodziców swych to jedne w płacz (grupa Szymka czyli 3latki była połączona z grupą maluszków 2,5latków), inne zapomniału co mają śpiewać ale co tam....i tak było śmiesznie Szymon był bardzo przejęty i cały dzień nic nie jadł! Trochę płakał i w końcu nie zgodził się przebrać za krasnala. Coś tam śpiewał (choć wszystkie piosenki umie naprawdę dobrze bo w domu mi śpiewał), ruchy pokazywał.... W nagrodę dostał od nas samochodzik. Marta, ja niestety, przyznaję się, przekupuje Szymka..... Jest też coś co mnie bardzo martwi...Szymon notorycznie ogryza pazury a teraz jeszcze dubie w nosie!!! No szlag mnie trafia!!! Cholery dostaje!! Nie macie pojęcia jak mi dziś było przykro i wstyd na tym przedstawieniu za Szymka;/ Właśnie za to ogryzanie pazurów. Panie w przedszkolu zwracają mu uwagę i twierdzą że to z nadmiaru emocji, z tego że jest taki ruchliwy....Możecie coś poradzić? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 23.10.07, 20:32 Hej. Kasiu mam nadzieję, ze Zuzia teraz już przynajmniej zostanie dobrze zdiagnozowana. Może poradzą coś na przyszłość a i wirusów już mniej jest w powietrzu. Joasiu trzymaj się i nie zarażaj Oleńki. Jak ja ci zazdroszczę, że Ona tak ładnie chodzi do przedszkola. U mnie nic nie skutkuje. Dzisiaj sobie pogadałyśmy, że ją Lawinia i Kuba biją i jakieś dziecko łopatką walnęło na podwórku. A ona nie umie się bronić. No i że dzieci ją szturchają. I ona będzie chodzić do przedszkola jak nie będzie Lawinii. No i ja jej na to, że może Lawinię trzeba uczyć tak ja my uczymy Julkę. Ja ją dziecko uderzy to ma wołać " au to boli" głośno co by Panie słyszały. Nagrody na niewiele się zadają. Ona tęskni za mną. No to jutro po objedzie (w domu) jedziemy do sklepu kupić dynię do przedszkola. No już mi pomysłów (tanich) brakuje. A jak ty Szymka przekupujesz. Julce dolne 3 lub 4 idą i strasznie marudna. Nocki kiepskie bo popłakuje. No i na dodatek sama będę aż do piątku. Jak ja tego nie lubię. Ech ciężko mi ostatnio z moimi marudami i przylepami. Trzymajcie się zdrowiutko Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 hej hej. 25.10.07, 20:35 Dziewczyny co tam u was słychać. Ja sama z dwójką dzieciaków - teraz smacznie śpią ale nie wiem jak długo Ciągle lekko podziębione chodzą. Ola nawet miała dzisiaj stan podgorączkowy. To przedszkole mnie dobija. A ona do tego ciągle nie może się przekonać. Dzisiaj zaniosłyśmy dynię a jutro niesiemy mambę. Mówi rano, że chce iść i kiedy wychodzimy, a jak dojdziemy to płacz. Wychodzi cała w skowronkach. Rozmawiam z Paniami ale nie mamy pomysłów. Teraz zmiana taktyki z niezmuszania na zmuszanie. Julka piszczy jak wychodzimy po Olę. Widać, że tęskni. Dziewczyny ładnie się bawią, ale Julka burzy Oli jak sobie coś poukłada. Jak ja się cieszę, że zbliża się weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: hej hej. 26.10.07, 09:44 Cześć Ja też odpadam. Od rana mam zawroty głowy i mnie mdli. Nie jestem w ciąży hihihi tylko jestem przemęczona. Znów trace na wadze. Szymon mnie wkurza! To jego marudzenie że nie idzie do przedszkola normalnie krew mi się burzy. Bo to jest takie marudzenie "nie bo nie". Jak już jest w tym przedszkolu to jest ok. Choć z drugiej strony Szymon sam nie wie czego chce np było to pasownie. Najpierw płakał że on nie wystąpi a teraz po kilku dniach o niczym innym nie mówi tylko o tym że CHCE występować! Normalnie kota można dostać. Dziś np płakał że w przedszkolu jest fotograf i będzie robił zdjęcia w strojach krakowskich. On oczywiście nie wystąpi! Przeryczał w domu a w przedszkolu to już pani go wręcz siła wzięła do sali. Po minucie się uspokoił. Szymon nie lubi za dużo zmian a w tym przedszkolu prawie codziennie coś się dzieje nowego. To chyba nadamiar szczęścia więc może nie zazdrośćcie że u nas tyle atrakcji)) Ja też rozmawiałam z paniami i w jednym się zgadzamy że bez względu na wszystko tzn jak jest zdrowy, idzie do przedszkola. Nie ma odpuść! Madzia już jest zdrowa. Szymon trochę kaszle i smarka. Lekarka go wczoraj osłuchała, oczywiście jest czysto. Powiedziała że to reakcja organizmu na nowe środowisko. Musi się po prostu uodpornić. Szymon ma w niedzielę imienimy, chciałam mu coś kupić ale nie mam pomysłu tzn moje oczekiwnia nie bardzo pokrywają się oczekiwaniami Szymka. On chciałby kolejny samochód a ja gry czy układanki. Madzia i Szymon też za sobą tęsknią ale coraz częściej dochodzi do spięć - głównie o zabawki. Niestety, Szymon rości sobie pretensje do wszystkiego co jest w domu. Madzia nawet nie ma prawa pobawić się zakrętką od butelki! Czasem, w przypływie dobrego humoru, może się pobawić w jego pokoju ale zaraz jest awantura bo coś zrzuci, przewróci itd. Zazwyczaj obrywa się Szymkowi, jest proszony żeby ustąpił, oddał, dał, pożyczył.....Marta, a jak ty łagodzisz takie konflikty? Madzi trzeba przyznać że charakterek to ona też ma i walczyć o swoje umie Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: hej hej. 26.10.07, 11:40 Witajcie babeczki)) Wczoraj miałam okropny dzień!!!!!!!! Nie miałam siły stać na nogach a pojechałam na pogrzeb zmarłwm matki mojego szwgra. Ledwo wytrzym,ałam w kościele, ale do tego wszystkiego polazłam na cmantarz!!!!! A tam, ku mojemu zaskoczeniu, piękne słońce i ciepełko!!!!! Pózniej stypa. Już byłam tak zmęczona, że myślałam że padnę tam na stół!!!!! Wytrwałam obiad i 1 część różanca, i pojechałam po Ole . Kiedy wróciłam do domu to poprostu padłam na łóżko i już nie wstałam!!!!!!!! A moje dziecię chodziło samopaś. Kiedy ocknęłam się około 22 zobaczyłam, że wszystkie światła pogaszone, drzwi zamknięte a moja Olcia śpi w opakowaniu za moimi plecami!!!!!!! Nie mam pojęcia co robiła????? nawet jej kolacji nie dałam!!!!!!! Wstałam ledwo trzymając się na nogach, wzięłam kolejną dawkę antybiotyku i postanowiłam, że dzisiaj pójdę do lekarza, bo coś musi być nie tak!!!!?????Skoro z nóg mnie zwala!!!!! Może trzeba antybiotyk zmienić???? Poszłam spać dalej, i ku mojemu zaskoczeniu rano odzyskałam siły!!!!!!!!!!!!!!!!! Ło matko!!!!!! Sama nie mogłam uwierzyć, że się tak dobrze czuję!!!!!!! Oczywiście inne dolegliwości zostały, ale teraz pion trzymam !!!!!! Chyba zmarła Zosia sie mi odwdzięczyła za moje poświęcenie???? Nie mogłam sobie wyobrazić, że mnie nie bedzie, bo bardzo kobiete szanowałam!!!!!! mam nadzieję, że idzie ku lepszemu, że nastąpił jakiś przełom???? Ale kolejna seria antybiotyku nieunikniona!!!!!! Ola niby jest grzeczna, ale zauważyłam ostatnio, że niezbyt ładnie się do mnie odnosi!!!! Mam wrażenie, że mi rozkazuje i rząda wszystkiego!!!!!! Albo jest wrzask. I mam też wrażenie, że robi mi na złość????? A kiedy chcę jej coś wytłumaczyć ona o czym innym!!!! Jakby wogóle nie słyszała co do niej mówie!!!! Juz 2 dni miała zakaz bajek, bo w tym czasie mówiłam jej, żeby sobie przemyślała wszystko. Raz nawet klapsa zaliczyła!~!!!! Zobaczymy co będzie dalej???? Ale muszę ją trochę utemperować!!!! Rodzic to nie koleżanka z przedszkola!!!!! Iwonko, cieszę się, że Madzia juz jest zdrowa. Teraz powinnaś też troichę odpocząć!!! Bo ja przez brak snu i nadmiar pracy i przez ten ciągły ped i zaniedbywanie siebie, doptowadziłam sie do takiego stanu!!!!!!! Teraz planuje jeszcze wizyty u fizykoterapeuty)))) Czas najwyższy zrobic coś dla siebie!!!!! Trzymajcie się i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
evita33 przedszkole leki, nosek 26.10.07, 12:19 pozdrawiam wszystkie z Was , współczuję tych beznadziejnych choróbsk. Człowiek wkurzony jest na maksa jak dziecko chory.NIc sie przez to nie chce. U nas jakos pomału , Maciek ogólnie z nosem lekko zakatarzonym ciągle chodzi . Miesiąc temu od długiego czasu miał oskrzela i niestety nie dało zbic sie inhalacjami.Dostał Klacid. Teraz dała mu jakies lekarstwo uodparniające któe sie bierze po 4 szt. w miesiącu przez pół roku. Ribumol czy jakos tak- niepamietam teraz nazwy. Faszeruje go codzinnie rutinoscorbinem, tran - na szczescie tabletki łyka chętnie. Nosa tez go nauczyłam smarkać - kazałam mu nabierac powietrza do ust i z zamknieta buzi dmuchac nosem- i jakos załapał. Do przedszkola chodzi chętnie, codziennie opowiada co robili, ze był teatrzyk i tp. Pani ich motywuje do wszystkiego w przedszkolu rozdawaniem medali z papieru. Wypisuje - Dzisiaj byłeś Maciusiu grzeczny- bravo itp. W koncu tez nauczył sie chodzić za rękę po ulicy bo to był dla mnie tez koszmar- a przyczynił sie do tego wierszyk z przedszkola: Po ulicy ida dzieci gdy zielone światłoświeci Gdy zobaczysz zas czerwone - czekaj grzeczniena zielone Trzymaj rękę dorosłego i na światła patrz kolego. Agatkai MAciuś Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: przedszkole leki, nosek 26.10.07, 13:27 Hej. Ja patrzę która zawiniła, czasem jak Ola zabiera to ja wychodzę z Julką i idziemy bawić sie same. Ola wtedy taka skruszona przychodzi i już się ładniej bawią. Ale staram się Oli tłumaczyć, że musimy Julę nauczyć bo ona jest malutka. No i jak są same to słyszę jak Ola ją poucza. Czasem jak się bawią to Ola traktuje ją jako małą zabawkę i np. kładzie na łóżku zbudowanym z puzzli i każe leżeć, przykrywa kocykiem. Generalnie największy problem jest wtedy, gdy Julka chce coś co Ola właśnie ustawiła sobie na tacy a ona przewala jej wtedy wszystko. Zdarza się, że Ola wtedy Julkę popchnie i Ola ląduje w kącie. Potem przeprasza Julkę i razem się bawią, ale już w coś innego. Cierpliwości muszą dorosną. Julka dzisiaj nie spała od 2 do 5 w nocy (pełnia, ech..), potem odsypiała do 8.30. A na drzemkę padła zamiast o 10 i spać do 11.30 to dopiero o 11.40 i do teraz śpi. Muszę ją obudzić bo po Olę do przedszkola musimy iść. O 14 obiad i będzie płacz. Ech a opiekunka dopiero 5 listopada będzie. Idę ją budzić. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: przedszkole leki, nosek 27.10.07, 08:46 A Oli oczko ropieje((((((( Jak się pogorszy to pewnie do pogotowia z nią pojadę, bo w weekend trudno o jakiegokolwiek lekarza((( Na razie uzyłam atekortinu 1 kropelkę. Ja już zdecydowanie lepiej się czuje, ale dla odmiany mam suchy kaszel i juz przepona mnie boli od tego kasłania((( I mam skoki temperatury!!! Raz wzrasta pod 39 a pózniej spada do 35,5. Przy tym jest mi zimno jak diabli!!!! Ale chyba wkońcu organizm zaczął się bronić???? Weekend spedzamy w domku, odpuściłam sobie pracę na dzisiaj. Wczoraj tak się dobrze poczułam rano, że chyba przecholowałam w czasie dnia z lataniem i nadrabuaniem wszystkiego!!!!!! Lepiej se odpuszczę. Świay sie w końcu nie zawali!!!! Trzeba odpocząć i nabrać nowego spojrzenia na wszystko. Na dodatek szykują sie nowe problemy(((( Więc jasny umysł będzie mi bardzo potrzebny!!!!! Pozdrawiam i się pewnie jeszcze odezwę, bo co ja będe robić cały dzień w domu??)))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Okłady z kapusty 27.10.07, 10:56 Iwonko, pisałaś, że stosujesz takie oklady dla Madzi. Napisz proszę więcej na co pomagają?????? Nie przeczytałam całego watku, który nam podesłalaś, moze tem była odpowiedż? Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Okłady z kapusty 27.10.07, 16:08 Cześć Okłady z kapusty pomagają na choroby dróg oddechowych, u nas konkretnie to było zapalenie oskrzeli. Liście kapusty białej wkładałam do gara, tochę podgrzałam żeby były ciepłe, rozbiłam te grube końce i kładłam Madzi na piersi jak spała. Szymon też dostał ten Atecortin, tyle że on ma taki zółtawy katar. A w ogóle ja zdycham Dostałam @@@@ i mnie powaliło. Na zmiane łykam no-spe i ibuprom. Poza tym w domu ARMAGEDON! No mówie wam, nie wiem czy to pełnia, czy pogoda (leje deszcz) czy co....ale na zmiane jak nie Madzia ryczy to Szymon. Do tego dziś Szymon nie chciał spać i chodzi marudny. Madzie obudził wcześniej tymi rykami i efekty widać;/ Wczoraj pojechaliśmy kupić Szymkowi prezent. W Smyku odstawił scene bo chciał śliczną, różową!!! kasę sklepową!!!! Udało nam się go przekonać i wybrał lawete z koparą) Madzia ma niesamowity apetyt. Pochłania wszystko jak leci, na słoiczki już patrzeć nie chce Na razie nie widzę żeby miała jakieś zmiany alergiczne Trzymajcie się zdrowo. p.s. czekam na dostawe pizzy bo mi się gotować nie chciało Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Choróbsko:(((( 29.10.07, 17:41 No niestety mnie nie opuszcza(((( Poszłam dzisiaj się do lekarza zapisać a pielęgniarka mi mówi, że nie numerków!!!!! Wiec ja do niej, to proszę domalować!!!!!! Myślałam, że mnie tam coś trafi!!!! Poczekalam na dokturkę, oczywiście obiecała, że mnie przyjmie, ale żebym około 16 przyszła. Więc poszłam i ku mojemu zaskoczeniu, ludzi masa!!!!! a z gabinetu słyszę swoje nazwisko!!!!!!! Nawet 5 minut nie czekałam!!!!!! Leków mi nie odstawiła, żadnych zmian do jutra, bo mam zrobić prześwietlenie!!!! No to może wytrzymam do jutra?! Oli dziś lekko 2 oczka zaropiało, ale po kropelce przeszło. Nie panikuję, bo nic poza tym sie u niej nie dzieje, na szczęście!!!! A co u was????????????????? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Choróbsko:(((( 29.10.07, 19:54 ASIA trzymaj do jutra!!!! trzymam kciuki z trafną diagnoze i szybkie wyleczenie ja gonie w piętke- malujemy mieszkanie, ale fachowcy chodzą w kratke i sie wszytsko przedłuża, jutro będa szlifowane podłowgi w nowej cześci, w środe malujemy kuchnie, a w przyszłym tygodniu wykuwamy drzwi i łączymy starą cześć z nową (już się nie moge doczekać) Julka śpi u moich rodziców.w piątek tak wywijała że zrobiła takiego orła z kanapy to znaczy przeleciała przez około 1,5metra rant kanapy głową w dół. myślałam że oszaleję na szczęście nic się nie stało oprócz tego w pracy kolejne stresiory (, sympatycznie jest jak w rodzinnym grobowcu Choruchy duże i małe prosze się szybko wyleczyć!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Choróbsko:(((( 29.10.07, 21:20 nio wreszcie się zebrałam............ moje dziecię to poprostu nie może chorowac jak inne dzieci......... Ona ma katarz zanosowy......normalnie dzieciom wisi szpik do połowy brody a moje wisi ale do gardła.......dzieci nie maja jeszcze wykształconych zatok i nie wiem o co tu chodzi naprawde..... Grunt że zastosowali inny lek wziewny-efedryne -która w końcu ją rozkurczyła i widac było poprawę zdecydowaną. Robili jej różne badania i wyszło że to jakis wirus RSV ja zaatakował. Dziś odebrałam niby wypis ale cały czas nie mogę powiedzieć że jest dobrze. Nos przypchany gdzies tam głęboko i kaszle cały czas tyle że już ślipia na wierzch jej nie wyłażą.16 listopada idziemy na testy skórne bo trzeba zdiagnozowac czemu sie to tak przewleka. Ja mam schizę............cały czas sie w nią wsłuchuję i chyba chciałabym żeby juz wiosna przyszła buuuuuuuu Asia trzymaj się...... oby to nie nie ten sam wirus co miał Zucha bo jej 3 antybiotyki nie pomogły((( pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Choróbsko:(((( 29.10.07, 21:34 Kasia fajnie, że się odezwałaś. Mojej Oli też katar leci do gardła i potem zaraz infekcja gardła idzie. Julce szybko wychodzi na wierzch i na katarze się kończy. No i Ola dzisiaj coś zaczęła lekko pokasływać. A taki zapchany nos ma już od dwóch tygodni ale dzisiaj jakby gorzej, na szczęście nie ma temperatury i innych objawów. Taki wirus, ja też mam katar od dwóch tygodni. Ech czekam z tobą do późnej wiosny) Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Choróbsko:(((( 30.10.07, 09:10 Ło matko, to strasznie się komplikuje taki cieknący w 2 strone katar!!!!! Mam nadzieje, ze teraz bedzie u was lepiej??? Marto, ja też chodziłam około 2 tyg z takim ciągnącym nosem i nic z tym nie robiłam!!!!! Katar leczony, czy nie powinien trwać 7 dni, jeśli się przedłuża idż do lekarza, bo jeszcze sie nabawisz tego co ja!!!!!Lepiej nie zwlekać, ja się okropnie teraz męczę(((( Domowe sposoby zawiodły((( Fotkę juz zrobiłam, ale pójdę za około 1,5 godz po odbiór i od razu do lekarza. Biorę sie do pracy, może zdołam coś jeszcze zrobić??? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Choróbsko:(((( 29.10.07, 21:29 Ola moja chrypi. Napsikałam tantum verde może ja nie rozłoży. Ech ja mam dość jesieni, zimy i wczesnej wiosny. Chcę ciepełka. A na dodatek ją coś pogryzło i chyba w przedszkolu. Ma dwa bąble swędzące na nodze. Zresztą ja też nie czuję się najlepiej. Ale uwaga Ola po raz pierwszy poszła z uśmiechem na twarzy do przedszkola i wszystko ładnie zjadła. Już mi lepiej, no i Panie też już się cieszą. Ładnie się bawi i zabieram ją później. Zostaje nawet na spaniu tak jej dobrze. Mnie zresztą też. A Julka dzisiaj dzielnie asystowała na zakupach w Ptaku a ja sobie kupiłam kurtkę, była po prostu małym aniołkiem, jak jej się znudziło w wózku to szła za rączkę nie uciekała i nie biegała. Patrzy jak łanie Ola chodzi i papuguje. Na korzyść. A jak Madzia, już zdrowa. Kasia a jak Zuzia, jeszcze jesteście w szpitalu??? Odezwij się jak możesz. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 14:31 Cześć Kata, tekst o rodzinnym grobowcu jest the best!! Wpisałam go sobie w opos gg)) A jakie lekarka przepisała Julce leki uodparniające? Ja dziś kupiłam Ehinacee. Zobaczymy.... Ręce mi opadają z tym moim synem. Dziś wylądowałam na dywaniku u dyrektorki bo Szymon pluł po ścianach, i dziewczynce do kubeczka! Tak myślę że to jest efekt plucia Madzi! Ona się tego niedawno nauczyła i ma wielką radochę jak razem z Szymkiem plują! Pytam Szymka - czemu plułeś po ścianie? A on mi na to - nie plułem tylko lizałem żeby była czysta!!! Z jednej strony śmiać mi się chce ale z drugiej.....Czasem mnie to osłabia. Wczoraj też tak się zachowywał w przedszkolu. Miał kare. Dziś obiecał że będzie grzeczny. I efekt jak wyżej;/ O ironio, a matka nauczycielka!!! Madzia zdrowa. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 17:37 wiecie co ja juz wysiadam z tą moją Zuchą.........dzisiaj rano był znowu prawie godzinny koncert kaszelkowy......... juz mi wszystko opada nie tylko ręce..... poleciałam do mojej lekarki w przychodni bo ona ma wielką cierpliwość i zaspakaja moja medyczną ciekawość..... To co oni myślą że Zucha ma to katar zanosowy jak pisałam albo inaczej mówiąc zespół zatokowo-oskrzelowy.......... dostałam skierowanie do polikliniki przy szpitalu w Dziekanowie Leśnym bo tam ponoć są rozsądni laryngolodzy..... teraz w szpitalu laryngolog ją oglądał i nie widział żadnego problemu bo akurat gluta z gardła wykasłała a dzisiaj nawet ja jak jej do gardła zajrzałam to widziałam żółtego fluka............ najbardziej to mi szkoda że do tego przedszkola nie chodzi. Rozleniwiła sie na maxa teraz przez ta chorobe bo wiecznie jest nie skacz , nie biegaj, usiądz ........żeby tylko nie kasłała. Ja będę dla Zuchy kupowała Buccaline na uodpornienie i juz mam nawet receptę tylko musze wyczaić kiedy kolega do Włoch będzie jechał żeby mi kupił. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 18:25 oj, Kasiu!!!! Współczuję tobie a jeszcze bardziej Zuzi!!!!! Ja też miałam maraton kaszlowy, teraz tylko kilka minut na szczęście i potrafi mnie to tak wykończyć, że nie mam siły stać na nogach!!!! Co dobiero Zucha!!!!!! Oby do wiosny!!!!!!!! Iwonko, no Szymek twój zawsze miał pomysłów masę! Na szczęście z Olą nie mam takich problemów Ale odkąd soboty spędza u szwagierki, gdzie jest młodszy o rok brat, to widzę, że też próbuje coś od niego przejąć! Teraz mi cały czas o cycusiu mówi))))))) Z moich przejść chorobowych niestety nie mogę pochwalić się poprawą(((( Zdjecie oki, ale jednak jakieś szmery mam w płucach!!!! 3 lekarzy mnie dzisiaj badało!!! Okazuje się, że mam początki zapalenia płuc!!!!! Zastanawiam się co miałam tydzień temu???? Skoro po tygodniu przyjmowania antybiotyku, taka diagnoza??? Wkońcu zdecydowali dać mi jeszcze 1 antybiotyk w zastrzykach, przy czym obecny mam kontynuować!!!!! ło matko, jak ja to wytrzymam????? Najgorsze jest to, że wieczorem muszę do pogotowia jezdzić!!! No i niestety z Olą!!! Na kaszel jeszcze jakies tabletki dostałam, ale niestety w czasie dnia ich przyjmować nie mogę, bo autem jeżdzę!!!! A już i tak mam opóznione reakcje!!!! I czuję się oszołomiona. Zapominam co gdzie położylam i wogóle..... Marto, jeśli masz ten cholerny katar jeszcze to idz proszę do lekarza, bo naprawdę nie wiadomo co sie może przyplątać!!!!!! Pozdrawiam ps, Kata, a co za remont robicie???? Czy tylko domek się powiększy???? Czy może też rodzinka???)))) Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 19:18 Ivonko napisze ci te nazwy leków na uodpornienie, ale wszystko mam u mamy a nie pamiętam Mamozuzinki- tak mi żal Twojej malutkiej. może ta wizytau arelgologów da w końcu efekt? Joanzac- przebijamy ściane i będziemy mieć nową sypialnie i garderobe, a w starej sypialni julak będzie miała pokój. na razie powiększamy mieszkanie... ide oklejać szafy- jutro malujemy kuchnie Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 20:07 Hej. Olcia tak sobie ale faszeruję ją lekami i mam nadzieję. Dostaje Ceruvit Junior - on jest z Jerzówką + bez czarny + rutyna + takie tam jeszcze dobrocie. Do nosa krople euforbium i na gardło tantum verde. Mnie się katar skończył ze dwa dni temu, Julci też ale w 4 mamy znowu jakieś problemy z gardłem. Płucze i sse tabletki + skorbolamid - zobaczymy czy się uda. Na szczęście nikt nie ma temperatury (odpukać) M. poszedł się uodparniać przepalanką)) A ja z Julką jak wyszłam z domu po dziewiątej tak wróciłyśmy po 13. Biedna padła na koniec w samochodzie i spała aż do 14.30 prawie. Jutro jeszcze też nas czekają małe zakupy. Oleńka zdecydowanie lepiej chodzi do przedszkola, ładnie się bawi z dziećmi i ślicznie je. Dzisiaj zjadła pierogi z mięsem, a do tej pory grymasiła. Normalnie rewelka. Ale niestety warunek, że mama musi odprowadzać. Dzisiaj tata został z Julką a ja odwiozłam Ole. A ile Julka się na odwiedza przedszkole. Jak tylko słyszy idziemy po Olę to pędzi zakładać buty. Ola teraz jak wychodzi na spacery to z zafascynowaniem zbiera liście. Trzymajcie się zdrowiutko) Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.07, 20:26 Hej. Olcia tak sobie ale faszeruję ją lekami i mam nadzieję. Dostaje Ceruvit Junior - on jest z Jerzówką + bez czarny + rutyna + takie tam jeszcze dobrocie. Do nosa krople euforbium i na gardło tantum verde. Mnie się katar skończył ze dwa dni temu, Julci też ale w 4 mamy znowu jakieś problemy z gardłem. Płucze i sse tabletki + skorbolamid - zobaczymy czy się uda. Na szczęście nikt nie ma temperatury (odpukać) M. poszedł się uodparniać przepalanką)) A ja z Julką jak wyszłam z domu po dziewiątej tak wróciłyśmy po 13. Biedna padła na koniec w samochodzie i spała aż do 14.30 prawie. Jutro jeszcze też nas czekają małe zakupy. Oleńka zdecydowanie lepiej chodzi do przedszkola, ładnie się bawi z dziećmi i ślicznie je. Dzisiaj zjadła pierogi z mięsem, a do tej pory grymasiła. Normalnie rewelka. Ale niestety warunek, że mama musi odprowadzać. Dzisiaj tata został z Julką a ja odwiozłam Ole. A ile Julka się na odwiedza przedszkole. Jak tylko słyszy idziemy po Olę to pędzi zakładać buty. Ola teraz jak wychodzi na spacery to z zafascynowaniem zbiera liście. Trzymajcie się zdrowiutko) Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 09:26 pewnie już śniadanko jecie i szykujecie się na cmentarze........ echhhhhhhh......ja jestem uziemniona niestety........Mój Tomek pojechał ze swoją babcią na groby a ja nie odwiedze dziś grobów niestety............ Julka mi sie zasmarkała też, czemu się w zasadzie nie dziwię bo w szkole jest pozoga normalnie. We wtorek na basen poszło tylko 6 dzieci z 21, bo cześci albo nie było albo zaflukani fest. Z Zuchą mam perspektywę kolejnego leżenia w szpital;u niestety. Wczorajszy wieczór i noc była znowu tragiczna mimo oczywiście cały czas branych leków. Mam nadzieję tylko że psychicznie wytrzymam chociaż do niedzieli bo kłaść się teraz przed weekendem to bez sensu bo i tak jej żadnych badań nie zrobią. Muszą się w końcu określić co to jest w 100 % i jak to leczyć bo przecież dzieciak nie może chyba dusić się do końca życia.......... Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 13:55 Mamozuinki- ja teś się nie szykuję bo Julka śpi. o ile się obudzi do 15 to może pójdziemy, ale później to dopiero wieczorem. Mam nadzieję, że w końcu ktoś wam w tym szpitalu pomoże, no bo do choinki ile może się Zuzinek męczyć. Ivonko podaje ten zestaw leków na uodpornienie- saszetki do pica nadczo Ribomunyl, do ssania Engystol i Thymuline, te do ssania to mam całą rozpiske jak je brać- generalnie mam je skońcyć w kwietniu. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 14:32 Cześć My to nie wiem czy sie wybierzemy na cmentarz. Dzieci śpią, potem to już szarówka a cmentarz jest malutki i dziś to tam ciężko by było z dziećmi chodzić. Ja podaje Szymkowi taki napój na czczo - przepis ściągnęłam z forum jakiegoś. 3 cytryny wycisnąć 2 ząbki czosnku posiekać 5 łyżek miodu to wszystko wymieszać w szklance przegotowanej wody. postawić w ciemne miejsce na 24 godziny, potem przecedzić i pić codziennie rano po łyżce aż do dna (ma to stać w lodówce). Taki napój to zawsze rano robił sobie mój tato, u mnie w domu to była norma ale ja tego nigdy nie piłam bo w smaku okropne. Szymon to wypije wszystko co mu się da więc problemu nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 15:51 Cześć dziewczyny, My już po wizycie na cmentarzu. Byliśmy dziś z samego rana. Wyjechaliśmy o 8, a na cmentarz dotarliśmy po 9, takie były korki. Ja to wolę z rana, bo później korki są jeszcze większe, a poza tym po południu dzieci śpią i trudno jest się wyrobić. Wczoraj też byliśmy na cmentarzu, ale mniejszym i bliżej domu, żeby już dzisiaj nie jechać. Tak więc wszystkich udało nam się odwiedzić. Mamozuzinki współczuję choroby Zuzi. Mam nadzieję, że w szpitalu postawią wreszcie trafną diagnozę, bo najgorzej to chyba nie wiedzieć, co leczyć. My po weekendzie też idziemy do szpitala i mam nadzieję, że tylko na jeden dzień. Kamil ma niską hemoglobinę, ale na razie lekarz kazał podawać żelazo. Nie wiem dlaczego ta hemoglobina tak mu idzie w dół i lekarze na razie też się nie wypowiedzieli, co do przyczyny. Mam tylko nadzieję, że nie będzie konieczne przetaczanie krwi w poniedziałek. A tak ogólnie, to Kamil dobrze wygląda, nie jest jakiś apatyczny. Energii ma dużo i ciągle biega z Kingą. Apetyt też ma bardzo dobry, zdecydowanie je więcej niż Kinga i chyba trochę przytył wreszcie. A Kinga ostatnio złapała jakiś katar, ale żadnych innych objawów. Niestety ona nie weźmie do ust niczego z lekarstw, więc czekamy aż samo przejdzie. A co do wspólnych zabaw, to różnie to u nas bywa. Jak się bawią jakąś konkretną zabawką, to najczęściej jest o nią kłótnia. No i to Kinga zabiera zabawkę, bo jest starsza i silniejsza. Wtedy albo każę jej tą zabawkę oddać (jeśli Kamil bawił się nią pierwszy), albo każę Kindze znaleźć dla Kamila inną zabawkę (jeśli jednocześnie zapragnęli jakiejś zabawki). A jeśli chodzi o wspólną zabawę bez zabawek, np. bieganie po domu, skakanie po łóżku, to są zgodni i razem rozrabiają, tylko ja nie chcę im na to pozwalać. Ale potrafią też razem bawić się klockami Lego (mają ładne zoo i domek dla lalek). Jest to na razie taka zabawa obok siebie, ale nie kłócą się wtedy. Pozdrawiam Was wszystkie i życzę dużo zdrówka dla dzieci i mam. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 19:04 Kasiu, trzymajcię się dziewczymy!!!!! A ja zaciskam pięści i trzymam kciuki!!!! My dzisiaj też od rana w terenie!!! Niestety poleżeć mi nie dane((( Rano na pogotowie na zastrzyk, wiec wstać trzeba było. Pojechałyśmy od razu na cmentarz i do dziadków. dziadek kiepsko się czuje od 3 dni nie wstaje(((( Tam też groby odwiedziłam, ale juz sama, Ola z babcią posiedziała. Przyjechałyśmy do domku i razem sobie pospałyśmy dopiero)) A jak sie razem kładziemy, to 3 godziny nas nie ma)))))) Zaraz też muszę jechać na zastrzyk i trochę sie bać zaczynam, bo jutro mam iść na kontrolę a nadal jakos kiepsko sie czuję(((( Na dodatek wczoraj mi sarny przed auto wyskoczyły wieczorem!!!!! Ledwo wychamowałam!!!!!!!!!!! Wystraszyłam się jak diabli!!!! Ola się strasznie gadająca zrobiła)))) Cały czas jakieś rozmowy, dyskusje, do taty ciągle dzwoni i cały dzień mu opowiada, oczywiście trzymając rękę przy uchu))) A jednego dnia, kiedy się bardzo zle czułam i padłam na łóżko i wogóle sie ruszyc nie mogłam to moja córka nie wiedząc co ma zrobić i jak mi pomóc wpadła na pomysł, że pójdzie zaraz loda mi kupi, bo "cieba mamę wykończyć"!!!!!!! Ot se chowam!!!!!! Zaraz się jednak zreflektowała, że coś nie tak powiedziała i zaczęła próbować poprawiać))) No całe szczęście, bo tak naprawdę chciała mi bardzo pomóc)))) Teraz mi chusteczki nosi)) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.07, 20:34 Och a moje dziewczyny dzisiaj maraton miały Ale ładna pogoda była i miły spacerek. Dziewczyny pospały trochę w samochodzie a potem Julka dospała w wózku jak szliśmy do grobów. (mieliśmy dwa cmentarze ale z przerwą na deserek). W sumie one przyzwyczajone do takich różnych maratonów. A szczególnie Julka ostatnimi czasy jak musimy załatwiać urzędowe sprawy czy biegamy po sklepach. Wczoraj stałyśmy w kolejce po kapustę na kapuśniak i mała się pruje. Babki w sklepie zauważyły dziecko ale ja mówię spokojnie, że poproszę pączka i postoimy. Przynajmniej mi nie kruszyła w samochodzie a jak grzecznie stała. Całego zjadła Teraz dziewczyny śpią u moich rodziców a my będziemy spokojnie oglądać film Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 03.11.07, 15:21 To labe z mężem mieliscie)))) Fajnie tak czasami odpocząć)) A my w piątek obydwie na zastrzyku wylądowałyśmy!!! Ola zaczęła w przedszkolu wymiotować, pózniej w domu, kiedy pojechałyśmy na pogotowie, wdepnełam do pediatry. Jakis wirus żołądkowo- jelitowy(( ola dzielnie zniosła zastrzyk, nawet nie pisneła!!!!! I juz było oki))) Troche słabo je dzisiaj, ale nie ma się co dziwić. Dobrze, że pije dużo)) Ja dla meża lot powrotny rezerwuję, i sama nie wiem czy cieszyć się czy nie???? A wszystko za sprawą teścia. Z dnia na dzień jest coraz słabszy stąd ta decyzja o szybkim powrocie mojego męża(((( Mnie jeszcze trochę zastrzyków czeka, pani doktor dolożyła jeszcze troche i w poniedziałek może juz będzie koniec????? Jeszcze sie mam na wizyte stawic. Idziemy chyba sobie pospać, strasznie zimno i wieje u nas jak diabli!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 04.11.07, 12:29 Cześć Chyba jestem złą matką;/ Nie radzę sobie z Szymkiem. Pare dni temu rozmawiałam z panią pedagog w przedszkolu. Pytałam czy może jej zdaniem Szymon jest nadpobudliwy, może ma cechy ADHD....Powiedziała że absolutnie nie! Powiedziała że Szymon faktycznie jest ruchliwy ale to raczej niedojrzałość układu nerwowego. Powiedziała (i potwierdzają to panie wychowawczynie) że Szymon umie się skupić na zadaniach, rozumie polecenia i w ogóle jest ok. No fajnie ale ja wymiękam Dziś w kościele to porażka co wyprawiał - nie był niegrzeczny, po prostu w ciągłym ruchu - bieganie dookoła nas, wchodzenie/schodzenie z wózka, kucanie/wstawanie, itd itd. Dzieci w jego wieku stały w miare spokojnie a on ciągle w ruchu. W domu też go rozsadza ale to akurat nie problem bo umie sie zająć zabawą. Tam w kościele to zupełnie inny rodzaj tego ruchu (nie wiem czy jesteście w stanie mnie zrozumieć). Drugi problem to realcje z Madzią. Jest coraz gorzej Ogólnie ją akceptuje, lubi, dba o nią ale za nic w świecie się z nią niczym nie podzieli! Nic jej nie da! Wszystko zabiera. Dziś awantura była bo Madzia płakała więc maż zrobił na szybko zabaweczke - do słoiczka włożył jakiegoś ludzika. Szymon od razu, że to jego, że on chce to mieć, że Madzia nie może....Słoiczek był po koncentracie pomidorowym a ludzik wygrzebany prawie że ze śmieci! To jest właśnie typowa sytuacja - Madzia nawet śmieci nie może ruszyć bo WSZYSTKO jest Szymka! Kolejna sprawa - nie można powiedzieć Szymkowi że ma czegoś mało np dam ci pare paluszków. Nie! bo zaraz jest płacz bo on chce mieć DUŻO!! Jeszcze nie zjadł/ nie wypił tego co dostał a już chce więcej. Szymon jest egoistyczny, zachłanny choć np powie że czymś podzieli się z kolegami i podzieli się ale to musi nastąpić już, w chwili gdy ma się czym podzielić bo nie ma takiej możliwości żeby np zatrzymał coś (najczęściej słodycze) na później. Nie ucieszy się z jednej np mamby tylko od razu całe opakowanie chce. Oczywiście z nim rozmawiamy, tłuamczymy ale on jest po prostu zawzięty. Mam dość tych ciągłych awantur, płaczu o wszystko jak nie Szymka to Madzi. Nie wiem co robić bo czuje że robimy coś źle..... Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 04.11.07, 16:39 Ivonko – chciałabym ci coś sensownie poradzić, ale cóż… nie wiem jak. Mogę jedynie powiedzieć że Julka też mimo wielu tłumaczeń i napomnień nie chce się dzielić. W czasie wakacji spotykamy się często z o pół roku młodszą sąsiadką no dziewczyny walczą po prostu o każdą najmniejszą pierdołę- o łopatke, o kamyczki itp. U nas godzenie polegało na tym że informowało się dziewczynki, że najpierw pobawi się jedna a za chwile dostanie to druga i tak na zmiane. Nie zawsze się udawało zrobić to bez protestu (częściej tą obrażoną stroną była Julka), jednak często dawało to rezultaty i po kilku razach dziewczyny wiedziały jakie są zasady, aż do następnej sprzeczki o coś. Wydaje mi się że w takich przypadkach musisz być szalenie konsekwentna niestety. Co do siedzenia na miejscu Juleńce się to raczej nie zdarza. Ona nawet jak siedzi to skacze. Interesują ją tylko bajki- wtedy potrafi posiedzieć ciut dłużej. Sama się raczej nie bawi. Joanzac – smutno mi że was takie kłopoty nawiedzają. I prawdopodobnie ciężkie chwile czekają. No i jeszcze choróbska te wstrętne. Jutro zamiarujemy iść do przedszkola po 2 tygodniowej przerwie… doprawdy nie wiem jak będzie… no i oczywiście stresa już załapałam z tego powodu. Mamozuzinki jak Zuzinek? Bezwzględnie szpital??? Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 04.11.07, 18:22 To ja Olę też zapisuję do klubu małych egoistów!!!!! Niestety, wszystko Oli!!!!! Albo, to moje!!!!! Tylkże my nie mamy młodszego rodzeństwa, wiec w domu spokuj, wszystko Oli!!!! Ale czasami spotykamy się z młodszym bratem i czasami dochodzi do draki, ale i tak jestem pełna podziwu, bo wspaniale umią sie razem pobawic)))) Ale moze tak Ola się zachowuje tylko u kogoś??? Bo w domu i u babci, to juz inaczej i jest walka o każdą pierdułe!!!! Ja jutro na kontrole do lekarza Moze się wkpońcu skończą te zastrzyki???? Już mnie 4 litery bolą!!!! Małżonek w środę przylatuje, ale w takich okolicznościach to ciężko się cieszyć. Byłam też u dziadka, i ... nie jest dobrze((( Uf!!!! Ale mam rok!!!!!!! A na finiszu to nieżle daje mi w kość!!!!! Ciężko będzie o nim zapomnieć!!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.07, 14:26 Iwonko moja Ola podobnie. Jak się Julka czymś bawi to Ola podchodzi i jej zabiera. A ostatnio oddając Julce za to że ta ją pogryzła to kilka dni Julka nosi na sobie jej ząbki. Ja wiem, że tu akurat Julka zaczyna ale jej się bardziej obrywa. No i staram się interweniować jak któraś płacze. A no i Julka też potrafi już zabawki swoje odbierać. A w kościele to on się po prostu nudzi. A nie ma mszy, że by dzieci śpiewały albo coś bardzie dla dzieci. Moja Ola za to siedzi i na głos mówi, że się nudzi i wychodzimy. Generalnie mam wrażenie, że jak się dzieciom nudzi to rozrabiają. Joasiu a twój mąż to gdzie pracuje. Ja bym nie mogła tak żyć na odległość. Bardzo cierpię jak mąż wyjeżdża na kilka dni. Pewno, gdyby sytuacja nas zmusiła to bym się przyzwyczaiła ale na razie nigdzie go nie puszczam. A no i od dzisiaj mam opiekunkę. Czy wy wydajecie zabawki i robicie miejsce na następne. Nas chyba czeka przegląd przed gwiazdkę bo już nie mam miejsca. Można powiedzieć, że zabawki wypływają z pokoju dziewczyn. Trzymajcie się zdrowiutko, bo grypka znowu szaleje. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.07, 20:29 Hej kobitki))) Ja po kolejnej wizycie u lekarza. O ile juz sie dobrze czuję i nic nie słychać, to mam jednak kaszel i kolejną serie antybiotyku!!!!! Tym razem tabletki i 1/3 dawki. Jak to pani doktor powiedziała, żeby wyleczyc do końca!!! Pośladki mnie juz bolą, wiec jestem wdzięczna, ze nie muszę już ganiać na pogotowie na wieczorne zastrzyki))) Marto mój małżonek obecnie w Hiszpani przebywa, tam też mieszka moja siostra z mężem i synem, wiec ma się gdzie zatrzymać i przede wszystkim ma meldunek do normalnego zatrudnienia. Ja się raczej przyzwyczailam, a raczej odzwyczaiłam od męża)) hahaha już dosyc dawno, bo my nawet na miejscu to w różnych domach mieszkaliśmy. Ale tak bywa, może za jakiś czas znajdziemy środek???? na razie jest pokręcone wszystko!!!!! Marto, a kiedy się po zakupy wybierasz???? Mogę mieć jakieś życzenia???)))) Juz coś tam sobie a raczej Oli wypatrzyłam))) Przy okazji chętnie skorzystam z Twojej uprzejmości))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.07, 22:22 Na takie zakupy może się wybiorę w czwartek. Jutro mam alergologa, może powie jak tę moją Olę wyleczyć z tego kataru. Zakażenia bakteryjnego nie ma więc mam nadzieję, że obejdzie się bez antybiotyków. Najbardziej mnie martwi to, że jak przyjmuje leki typu zyrtek to szybciej wychodzi uczulenie pokarmowe i gorzej je zaleczyć. Najlepsze byłyby krople. Julka coś niespokojnie śpi. Mam nadzieję, że to tylko ząbki. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 06.11.07, 14:43 Cześć A ja dziś po wizycie na hematologii. Nie jest źle Wczoraj w tajemniczych okolicznościach, w domu, zginął Madzi smoczek. W aptece na osiedlu nie było. Dwa razy w ciągu dnia kładłam Madzie spać bez tego smoczka. Dwa razy płakała ok 20min po czym zasypiała. Wieczorem nawet nie jęknęła. Zasnęła bez bólu a ja głupia jako że byłam w Tesco to kupiłam nowy i dziś jej dałam!!!!!! Wszystko przez to że byłyśmy w tym szpitalu. Troche tam płakała więc się ulitowałam;/ Chyba źle zrobiłam....a już tak blisko było żeby go odstawić;/ Madzia nauczyła się schodzić tyłem z wersalki)) Dzieci z przedszkola mają w przyszłym tygodniu wyjazd do kopalni soli w Wieliczce. Po rozmowie z panią wych. chyba jednak Szymek nie pojedzie. Pani twierdzi że 3latki (nie chodzi konkretnie o Szymka) mogą sie bać (ciemno w windach kopalnianych, zimno), poza tym to tylko 3latki. A wy póściłybyście? Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac :((( 06.11.07, 21:15 no ia tak sie szybko stało, że teściu mój już odszedł!!! Żałuję tylko, że mój mąż nie zdążył się z nim zobaczyć, przylatuje jutro wieczorem więc pogrzeb na piątek odłożyliśmy. Zaganiałm się dziaij z tym wszystkim i tak dobrze, że większość spraw organizacyjnych mój szwagier załatwił. Ale do końca tygodnia, raczej nastroje smutne będą. Próbowałam Oli wytłumaczyć co się stało, ale nic nie rozumie. Może jak zobaczy dziadka to troche da jej do myślenia. Przygotowuję ją, bo będzie z nami uczesniczyć w uroczystościach pogrzebowych w piątej i jutro pojutrze wieczorami. Nie mam pojęcia jak zareaguje???? Na wsi to zawsze cała masa ludzi i wogóle.... Mam nadzieję, że nie bedzie rozrabiać??? Pozdrawiam Ps, Marto, chyba muszę odłożyć te zakupy(( Iwonko, ja chyba też bym miała obiekcje do takiej wycieczki. Z rodzicami to jednak inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: :((( 06.11.07, 21:41 Bardzomi Asiu przykro z powodu śmierci Tescia(( Dużo spada na Ciebie ostatnio(( Odnośnie uczestniiczenia dzieci w takich żałobnych uroczystościach to powiem szczezre że nei jestem za ale to moze wynika z moich "mieszczańskich " nazwijmy to, nawyków. Wiem że na wsiach zawsze schądzi się wiele osób i modla sie razem przy zwłokach. Wydaję mi się jednak że czy tak czy owak takie 3 latki sa jeszcze za małe zeby ogarnąc temat śmierci. Nie jestem w szpitalu jak widać) Sytuacja nie jest super bo cały czas kaszle ale intensywność zmalała więc czekam do 16 -ego i wtedy jedziemy na testy. Sama od czwartku zaczełam jej ładowac do nosa taka robiona maść którą kiedyś dostałam ood laryngologa i to chyba jej pomogło trochę. Żeby mi nie było przykro to do Zuchy dołączyła Julka i teraz jak je łapie to mam kaszelek w stereo. Iwonko w sobote nawiedzam Kraków)))Jedziemy z mężem pociagiem raniutko. On musi sobie pozałatwiac służbowe sprawy potem trochę pozwiedzamy a z wieczora pewnie gdzies zabalujemy w knajpce. Mieszka w Krakowie gościu z Którym Tomek współpracuje i on ma nas oprowadzać) Mieszkac bedziemy w jakimś hoteliku chyba w Wieliczce nie wiem dokładnie. AAAAAAA no najwazniejsze......... młode zostaja z teściówką Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: :((( 07.11.07, 14:24 Cześć Asiu, współczuje bardzo! Trzymajcie się! Ja też jestem przeciwna i ja na pewno nie zabrałabym Szymona na uroczystości pogrzebowe. Pomyśl o opiekunce....tak sądze.... Mamozuzinki - a nie miałabyś choć godzinki czasu wolnego wtedy jak Tomek będzie załatwiał te sprawy służbowe? Może byśmy się zobaczyły na Rynku? Jakby co to masz mój nr telefonu.... Ty to masz fajnie z teściową...mmmm..... marzenie Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 **** 08.11.07, 16:16 Oj bardzo Ci współczuję Joasi. Trzymajcie się. Byłam dzisiaj u Prof. Kaszuby, dermatologa dziecięcego i powiedział mi, żebym Oli normalnie mleko dawała ale odstawiła wszystkie kwaśne zupy. Poza tym standardowo orzechy, kakao, czekoladę, cytrusy z wyjątkiem mandarynek. Dziewczyny dostały zatem do jedzenia budyń bananowy Czekam na efekty. No i w tym miesiącu wydałam majątek na lekarstwa dla całej rodziny. Moje budy poszły do apteki Czy budowlańcy muszą robić 10 budów na raz i ciągle ich nie ma. A jak są to coś się im nie zgadza i potrzebna konsultacja z architektem to się potem na niego czeka i czas ucieka. Ech, co chwila coś. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: **** 09.11.07, 10:59 u nas pogoda barowa ...pfeeeeeeee..... mimo wszystko jutro o 6 mamy pociag i jedziemy do Krakowa .......ehhhh....chyba ze jakiś numer wywinę............... wczoraj miałam dziką jazdę bez trzymanki ale tym razem ze sobą......... gadałam sobie spokojnie rano przez telefon z teściówką i w trakcie czuję ze mi usta zaczynaja puchnąc ale mało tego to jeszcze zaczełam czuć klucha w gardle......... tesciowa wystrasznona zaraz przyleciała bo przeciez samam byłam z zuchą......... naćpałam sie leków p/alergicznych, mama moja w międzyczasie zadzwoniła do znajomej lekarki i gnałam do przychodni do niej. Dostalam salwę w żyłę strydów, clemastin w dupsko nasiedziałam sie az mi ta opuchlizna zacznie schodzić. Teraz musze byc na diecie bo nie wiadomo co spowodowało tak silną reakcję uczuleniową. Mam pewne podejrzenia co do aspiryny którą wczoraj sobie rozpuściłam bo jakby mnie coś rozbierało. pierszy traz miałam podobną reakcję z miesiąc temu , powiązałam ją z perfumami które dostałam od znajomych. Perfumy odstawiłam na szafkęi ich nie dotykałam od tamtej pory więc to nie to napewno. Jesli atak by sie powtórzył mam skierowanie do szpitala. Wogóle to jestem w szoku bo mi od razu staneła przed oczami Ewa Sałacka która udusiła sie przeciez po ugryzieniu osy. Bedę prosiła ta lekarkę zeby mi przepisała ampułkę adrenaliny żebym miała to przy sobie w razie czego cały czas. Ehhhhhhhhhh znowu nasmuciłam............ i ja się dziwię że mam herlawe dzieci..... Iwonko mysle niestety ze będziemy zalatani bardzo i się nie uda nasze spotkanie(( ędziemy w Krakowie o 9 i od razu z Tomkiem jade do jakiejś firmy załatwić sprawę a potem będziemy zwiedzać. Jak jest plan zwiedzania nie wiem bo to miał chłopak do którego jedziemy cos wymyślić. Jeśli bedę wiedziała co jak o której i gdyby była szansa na spotkanie z Toba to napewno będe dzwobnić. To bedzie dzien wariata napewno........ Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: **** 11.11.07, 09:46 Kasiu, bardzo ci współczuje!!!!!! Z alergią jak widać nie ma żartów!!!! Najgorzej jak nie wiadomo co uczula???? Ale widze, że nie tylko dziewczynki, ale również ty masz baaardzo duży problem z tym dziadostwem, i mam nadzieję, że szybko to zlokalizujesz!!!! My po wszystkich uroczystościach. Uf, cieżko było i nerwowo!!! Ola chodzila do przedszkola, popłudniami ją zabieralam. Ciało dziadka nie zrobilo na niej większeko wrażenia. Powtarzała, że dziadek śpi a jak się obudzi, będzie juś zdjowy!!! I życzyła mu miłych snów. Ale całe zgromadzenie trochę ją wytrącało z równowagi. Generalnie było oki, była grzeczna. Na sam pogrzeb jej nie zabrałam, została w domu z ciocią i swoim młodszym bratem. Za to wczoraj dostała temperatury!!!! Małżonek spanikował około 14 i przywiózł ją do mnie, więc pojechaliśmy na pogotowie, bo słaniała sie na nogach((((((((((((( Pani doktor nie stwierdziła poważnej choroby))) osłuchowo oki, chociaż Ola wogóle odmówiła współpracy((( Skończyło sie na lekach przeciwgorączkowych i od kaszlu. Dzisiaj jest lepiej, nie gorączkuje, ale pokasłuje. Iwonko, właśnie wczoraj zrobiłam te miksturę z czosnku, cytryny i miodu. dzisiaj Ola połknęła 1 łyżeczkę bez większych problemów. Do menu Oli dodałam jeszcze syrop z cebuli. A Szymkowi też już ją podajesz??? Jak reaguje??? Mam nadzieję, że trochę to wzmocni nasze małe ciałka??) Ja z tego wszystkiego zapomniałam o swoich lekach i w czwartek nie wziełam antybiotyku((( Zostały mi jeszcze 3 dawki, ale skoro juz przerwałam, to trudno. Pewnie w poniedziałek mnie wizyta u lekarza czeka??? Z mężem nawet nie miałam kiedy porozmawiać((((( Wczoraj, żeby zamienić z nim słówko, dzwoniłam do niego z pracy!!!!! Po prostu sajgon!!!!! A na czwartek juz lot zarezerwowany!!!!!!! Pozdrawiam wszystkich i piszcie co u was????????? Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: **** 11.11.07, 09:51 No a za oknem mamy troszke śniegu!!!!! Ola strasznie przeżywa, że nie ulepi bałwanka, bo jest chora((( Ale i tak za bardzo nie byłoby z czego!!! Mam nadzieję, że tej zimy go za dużo nie będzie!!!!! Bo jak pomyślę o odśnieżaniu, to włosy mi się jezą!!!!!!! A ja nadal na letnich oponach!!!!! Mój termin przepadł i teraz muszę czekać!!! Ale może małżonek to załatwi??))) Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: **** 11.11.07, 21:56 Asiu- współczuję ostatnich przeżyć. nie przypuszczałam że może się Wam tak szybko potoczyć.Dobrze że Ola spokojnie to zniosła. Ja aktualnie wyemigrowałam do mamy. Julka po 3 dniach przedszkola dostała nawrotu choroby. Tym razem zatakowane są Jelita + gorączka.A ja wziełam opieke na Julke- i będę z nią w domu. Te cholerne fachowcy od podłogi nie skończyli na czas, a jutro wchodzą malarze. nie wiem co to będzie ale malarzy nie odwołuję. w tym tygodniu czeka nas wielkie łączenie nowej i starej części domu Kasiu(Mamozuzinki) jak weeekendzik? chorobsko uspokoiłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: **** 12.11.07, 09:51 Cześć Szymka odstawiłam do przedszkola. Troche marudził ale pani od logopedii go wzięła i poszedł. Zapomniałam wam powiedzieć że Szymon chodzi na zajęcia logopedyczne bo nie wymawia K i G. Szymek nie bardzo chce chodzić na przedstawienia teatralne. Co tydzień przyjeżdżają aktorzy (dziś też będą i właśnie dlatego nie chciał iść) i robią przedstawienia. Dziś ma być Kopciuszek. Fajne są te przedstawienia. Mam nadzieję że z czasem będzie chciał chodzić. Szymek bez problemu łyka wszystko co mu dam, Madzia też Mnie niestety martwi to że Szymon ciągle kaszle;/ W piątek byłam go osłuchać ale oczywiście jest ok. On kaszle tylko rano, po spaniu. Lekarz Madzi powiedział że to może trwać nawet do wiosny! U nas też śnieg ale już robi się chlapa. Wczoraj wieczorem Szymon poszedł z mężem na spacer. Wrócili przemoczeni ale na szczęście Szymek ma świetny kombinezon więc nie ma obawy My wczoraj mieliśmy chrzciny w rodzinie. Impreza myślę się udała. Szymon był zachwycony że byli wszyscy jego wujkowie. Madzia, niestety, źle sie czuła w tym towarzystwie;/ Dużo marudziła, nie dała się nikomu dotknąć, cały czas siedziała mężowi na rękach. Za to ja miałam całkowity luz) Teraz muszę obmyślić przebranie dla Szymka. W przedszkolu mają być andrzejki Znalazłam sposób na Madzie żeby się nie wykopywała spod kołdry - kupiłam śpiworek! Rewelacja! Pakuje ją w niego, zamykam i nie trzeba już kołderki. Madzia śpi spokojnie a przede wszystkim jest jej ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Tego juz za wiele! 12.11.07, 20:09 Mam mega katar!!!!!!! Z nosa leci i oczu też i jeszcze mnie krew zalała!!!!! Ja się chyba wykończę!!!!!!!!! Z Olą też poszłam do lekarza, bo w czoraj w nocy przez 2 godziny walczyłam z temperaturą!!!!!! Skoczyła jej do 39,5!!!! Robiłam okłady na nóżki i czoło i co 15 min mierzyłam temperaturę. Spadała powoli, aż wkońcu okolo 2 w nocy poszłam spać. Lekarka przepisała dzisiaj antybiotyk. A mnie kazała się kurować. Tylko kiedy?????? Terminy mam zarwane, ludki się zaczną niecierpliwić.... ło matko!!!!! już nie wyrabiam!!!!! Tera się grzanym piwem kuruję. Albo się wyleczę, albo się upije!!!! Przynajmniej ciepło mi się zrobilo!!!!! Iwonko, widzę, że w Szymka przedszkolu strasznie dużo się dzieje!!!!! Aż mam wrażenie, czy nie za dużo!!! Straszne tempo jak na 3 latki. Mamozuzinki, co słychac?????? Jak się czujecie????? O jety, ledwo na oczy widzę((( kata, nie denerwuj się , z majstrami to zawsze są jakieś problemy i opóznienia(((( Najgorzej, że Juleczka znowu się pochorowała, a to wcale nie pomaga w organizacji czegokolwiek(((( Pozdrawiam wszystkich i zdrówka życzę!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Puk, puk!!! 13.11.07, 23:26 Odpukuję, bo dzisiaj poprawa)))) ja swój katar wczoraj w piwie grzanym utopiłam a Ola przestała gorączkować)))) No mam nadzieję, że idzie ku lepszemu????? Ale pracy nadal masa i jeszcze nie nadrobilam wszystkiego((( Może jutro będę mogła trochę dłużej popracować, bo jeszcze męża będę miała, więc się Olą zajmie. Pozdrawiam i czekam na wieści od Was???? Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Puk, puk!!! 14.11.07, 08:13 jestem jestem)) Wróciłam z Krakowa cała ale nie zdrowa niestety. Teraz mnie dopadła zaraza i ja kaszle jak dziki osioł......... W Krakowie było super ale wszystko w stasznym tempie załatwialiśmy. Udało nam sie pozwiedzaćsuper ale popołudniu w sobotę to myslałam że mi nogi w tyłek wejdą) Asia bidaku nie masz kiedy tego choróbska wyleżeć to nie dziwne że tak wraca jak bumerang. Życzę Ci więcej czasu dla siebie........ Dzisiaj w nocy znowu miałam godzinny koncert kaszelkowy Zuzi. Juz mnie szlak trafia....... w piatek jedziemy na testy do szpitala i bede się tam prosić żeby ja jeszcze bardziej diagnozowali bo to przecież juz przegięcie tyle czasu...... Byłam u mojej alergolog i na kazała mi dokupić do nebulizatora jeszcze jedną końcówkę do terapii zatok. Jak tylko mi przyślą to będziemy 2 razy dziennie płukac nos. Moze wreszcie coś na nią zadziała ale wkurza mnie to eksperymentowanie......... Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Puk, puk!!! 14.11.07, 09:15 Cześć Mamozuzinki, ja sie wcale nie dziwię że wróciłaś z Krakowa niezbyt zdrowa - jeśli w taką pogodę jak była w sobotę łaziliście po mieście.... Gdzieś na forum czytałam że dziecko jednej z mam kaszlało tak 2 lata! W końcu zrobili tomograf komputerowy zatok i się sprawa wyjaśniła....hmmmm może o to zapytaj.... Czy w przedszkolu u waszych dzieci będzie Mikołaj? U nas ma być, rodzice ponoć mają zrobić zrzute na prezenty żeby wszyscy mieli takie same..... A ja nie wyrabiam z porządami w domu. Po prostu kataklizm mam a nie dwoje dzieci;/ Już nie mam sił patrzeć na ten armageden nie mówiąc już o sprzątaniu;/ dlatego siedzę od rana na kompie (Madzia śpi). Wczoraj zakupiłam prezent dla Madzi - zamek do którego wrzuca się 4 piłeczki i one spadają. Fajna zabawka. Szymon oczywiście chciał ją sobie przywłaszczyć. Wytłumaczyliśmy mu że on ma swoje zabawki a Madzia swoje. Myślałam że dotarło ale po jakimś czasie przychodzi i mówi - "przemieniłem zamek. Zamkami mogą się bawić tunewny (czyt królewny). Ja jestem tunewna i ty mamusiu tez jesteś tunewna. Madzia nie jest tunewna więc nie może się bawić". Normalnie ręce mi opadają. Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Puk, puk!!! 14.11.07, 19:57 Joanzac - czy ty jesteś jakaś Wróżka....!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ekasia1 Re: Czerwiec 2004 - część V 14.11.07, 22:30 Cześć dziewczyny, I ja się odzywam po dłuższej przerwie. A u nas całkiem dobrze. Na początku listopada byłam z Kamilem w szpitalu na kontroli i właściwie wszystko wyszło ok. Hemoglobina mu wzrosła (10,5) i mocz jest lepiej zagęszczony. To zresztą łatwo było mi zauważyć, bo Kamil już tak dużo nie siusia w nocy i pieluchy już nie przesiąkają. Jedynie w obrazie usg są jeszcze widoczne zmiany w nerkach, ale same nerki wróciły do poprzednich rozmiarów (były znacznie powiększone) i inne narządy też już nie są powiększone (wątroba, śledziona). Nadal Kamil dostaje leki, ale zmniejszyli nam dawkę o połowę. No i następna kontrola już w poradni a nie w szpitalu. Z tej radości, że wszystko jest na dobrej drodze pojechaliśmy na weekend do mojej rodziny do Gorzowa. Rodzinka się ucieszyła, bo też wszyscy bardzo się martwili o Kamila. A moje dzieci w zeszłym tygodniu zaczęły chodzić do nowego przedszkola. Na początku cały czas z nimi byłam, ale wczoraj i dziś zostali już sami na 3 godz. (wczoraj) i 4 godz.(dziś). Kamil trochę płakał przy rozstaniu. Ale w domu wytłumaczyliśmy mu, że mamusia idzie do pracy, a po pracy kupi princeskę kokosową i przyjdzie po Kamilka i Kingę. I on to dobrze zapamiętał. Bo jak poszłam, to panie mówiły, że on powtarzał, że mamusia przyniesie princeskę. I nie płakał. Bawił się ładnie z dziećmi. Brał udział w angielskim i ćwiczył na gimnastyce. Nawet panie mówiły, że są mile zaskoczone, że on to tak dzielnie znosi. Z Kingą nie ma problemów, ona chętnie poszła i już pierwszego dnia wyganiała mnie do pracy. Na razie są w jednej grupie w maluchach, ale panie chcą przenieść Kingę do średniaków, jak Kamil się bardziej zaaklimatyzuje. Przedszkole jak na razie bardzo mi się podoba. W maluchach jest dziesięcioro dzieci, a w starszych grupach chyba jeszcze mniej. Panie dużo z dziećmi śpiewają i wymyślają różne zabawy. Codziennie są jakieś zajęcia dodatkowe (ang, gimnastyka, rytmika, tańce). A jutro dzieci jadą do teatru (ja też jadę). Mam nadzieję, że dzieci będą chętnie chodzić do przedszkola, no i że nie będą chorować. Bo to chyba najważniejsze. A co do Mikołajek, to chyba jakieś będą. Bo jak na razie to w piątek był Bal Pani Jesieni, a pod koniec listopada będą Andrzejki. Więc pewnie i Mikołajki będą. Pozdrawiam Was wszystkie i dużo zdrowia życzę dla dzieci i mam. Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 14.11.07, 23:22 Witajciwe kobitki. Ja czekam na męża, ale dzisiaj w nocy już wyjeżdza(((((( Już się zaczyna,m denerwować, że go nie ma jeszcze????? Ekasiu, bardzo sie cieszę z poprawy u Kamila!!!!! Oby tak dalej!!! U nas w przedszkolu nie mam pojecia jakie są plany, bo teraz Ola nie chodzi i do końca tygodnia pewnie se odposcimy. Ale napewno cos Mikołajowego będzie))) Mamozuzinki, dla mnie też by sie coś takiego na zatoki przydało!!!! Dzisiaj mnie dopadł zatokowy ból głowy!!!! ło matko, myślałam, ze czaszke mi rozerwie!!!!!! Też muszę cos z tym zrobić??? Kata, a co wywróżyłam Tobie????))))))))) Czy to przy tym powiększeniu domku coś jednak więcej????????????? Umieram z ciekawości!!!!!!! Mój małożek to mnie ostatnio prawie czarownicą nazwał!!!!! jak zobaczył te wszystkie mikstury, zapach czosnku dookoła...... a na koniec jak robilam inhalację z majeranku, to już wymiękł do reszty!!!!))))) No czary-mary prawdziewe)))))) Najważniejsze, że pomaga)))) Pozdrawiam i czekam na wieści!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.07, 20:58 Hej. A u nad M z dziewczynami mają zapalenie gardła + katar. Ja jeszcze na razie cała i zdrowa oby tak dalej. Kupiliśmy sobie z mężem już prezent urodzinowy wspólny bo on młodszy ode mnie o 3 dni a my strzelce Postanowiliśmy kupić nowy aparat cyfrowy. Szybciej robi zdjęcia i łatwiej uchwycić minki dziewczyn. Ma możliwość podłączenia zew. lampy błyskowej więc może za jakiś czas się dokupi i w nocy będzie można robić ładne zdjęcia Zastanawiam się nad kupnem dla dziewczyn stolika do rysowania lub inne prezenty co wy na to? www.allegro.pl/item266649109_hit_tablica_magnet_z_literkami_cyferkami_krakow.html www.allegro.pl/item267197895_przekladanka_kubus_w_ogrodzie_fisher_price_2007.html www.allegro.pl/item268454332_4_w_1_tablica_2_stronna_projektor_stolik_lawka.html www.allegro.pl/item268669845_biurko_malucha_7462_od_step_2_nowosc_.html A co wy kupujecie. Już sama nie wiem. Tyle tego ale nie chciałabym aby to była następna lalka, pluszak lub układanka. Myślę o czymś rozwojowym. A z drugiej strony wiem, że dziewczynom brakuje czegoś do rysowania. A wy jak. Ola miała iść w ten wtorek do figloraju i co dzień słyszę, że on dzisiaj idzie do przedszkola. W przyszłym tygodniu mają wypad do teatru. Mam nadzieję, że się do tego czasu wykuruje. A co do dalszych planów to zobaczymy. Panie mają dużo pomysłów. I trzymajcie się cieplutko. A tak swoją drogą znacie jakieś pomysły na chrypkę i podrażnione gardło. Ola z M. tak mają ale ich gardła nie bolą. M. pokasłuje jak za dużo mówi. Brakuje mi pomysłów. Nic nie działa. Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 16.11.07, 09:20 ło matko, u nas zima na całego. Śniegu tyle że ho ho! Tzn Szymon chyba tylko szczęśliwy z tego powodu Ja mniej bo jak rano szłam z wózkiem i Szymkiem po tych nieodgarniętych zaspach to wcale mi nie było do śmiechu..... Marta, na chrype to dobre jest siemie lniane lub normalny kisiel tyle że jak wyczytałam siemie lniane ma jeszcze właściwości uodparniające, podobne do tych jakie ma tran! Trzeba kupić takie które wystarczy tylko zalać wrzątkiem, nie trzeba już gotować. Polecam z dodatkiem np soku malinowego. Szymon ciągle kaszle. Wczoraj byłam go osłuchać. Czysto tylko słychać że wydzielina jest w krtani. Co do prezentów to ja wczoraj w Carrefourze (właśnie od wczoraj do 24 grudnia są w Carrefourze super promocje na zabawki a w Tesco od dziś do niedzieli - 20%) kupiłam dla Szymka wielki dźwig sterowany pilotem i gre z Trefl "Magic Pen". Chciałam mu jeszcze kupić jakiś tor wyścigowy z Hot Wheels ale na razie bije sie z myślami bo uwaga! Szymon chce żeby mu kupić....piekarnik! No i gdzie ja mam to kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.11.07, 22:24 Hej. U nas zimno ale śniegu brak. Julka dzisiaj cały dzień popija siemię lniane, zobaczymy jutro. Osłuchowo OK był lekarz. Ola chrypi dalej mamy czekać. A co do piekarnika, to taki mały ale wydający dźwięki pieczenia i świeci jest firmy AGATA fakt, że różowy ale naprawdę fajny. Pierwszy Oli i hit do tej pory. Dość trwały bo już przeżył bycie krzesełkiem i upadki Jak znajdę linka to wrzucę, kiedyś były w KDC. Jutro piszemy list do Świętego Mikołaja Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Nasz pierwszy raz!!!! 16.11.07, 22:33 A ja dzisiaj Oleczkę do babci zawiozlam!!!!! I mam zamiar odebrać ją dopiero jutro wieczorem!!!!!!!!!!!!! Dla mnie o pierwszy raz, że zostaję sama w domu!!!!!!! Ciągle spoglądam na kanapę!!!!! Ale już nie chcę dzwonic bo napewno śpią!!! Jeszcze 2 godz. temu Ola się swietnie bawiła))) No musiałam podjąć w końcu tę decyzje, bo ciężko mi jak diabli i jazda po nocy ani dla mnie ani dla Oli nie jest taką frajdą!!!!!! Siedzę teraz sama i tak mi srasznie ....pusto....... Już sama nie wiem co się dzieje????? Wszystko na głowie stoi!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Nasz pierwszy raz!!!! 16.11.07, 22:40 Dobrze cię rozumiem. Człowiek, chce stara się co by dzieci podrzucić do rodziców a jak już ich nie ma to pusto i jakoś tak dziwnie. Ale najbardziej brakuje porannych pobudek. Za każdym razem jest dziwnie, nie mija. A dzieciaki świetnie się bawią. Chyba my bardziej to przeżywamy Wyśpij się spokojnie Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Iwonko 16.11.07, 22:35 A może coś takiego www.sklepzabawka.pl/catalog/product_info.php/products_id/3982 A moje dziewczyny mają taką, dwa palniki i piekarnik. bajkowo.pl/Agatka_Kuchnia_z_dzwiekiem_i_swiatlem.html Odpowiedz Link Zgłoś
s.ivona Re: Prezenty 17.11.07, 16:56 Plisss, podpowiedzcie co kupić Madzi...Co wasze dziewczynki dostały na ok 12-18m Madzia ma dużo po Szymki np zabawki z Fischer Price, chodziki, Dajcie jakiś pomysł! Odpowiedz Link Zgłoś
kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 17.11.07, 17:10 Cześć Kochane odpisuję szybciutko - po pierwsze w zawiązku z remontem nie mam dostępu do neta po drugie... po drugie Wróżko Joanno powiększy się nam nie tylko mieszkanie... termin mam na 3.07,)) w czwartek byłam u lekarza. dziś jednak moja radość została zachwiana- plamienie z rana. dosatałam nakaz calkowitego leżenia. i strasznie się zestresowałam Trzymajcie kciuki. a ja staram się o niczym nie myśleć i wracam leżeć Odpowiedz Link Zgłoś
joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 17.11.07, 18:03 O rety!!!! Kata!!!! No czułam to, sama nie wiem jak???!!!!! Ale trzymam teraz kciuki!!!!! Oby było oki i leż i odpoczywaj!!!!! Wielkie, wielkie gratulacje!!!!!)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 17.11.07, 20:18 Oj widzę, że niektórzy już sobie robią prezenty pod choinkę) Trzymamy kciuki I odpoczywaj) Ja mam duży problem z Julką. Gro zabawek ma po Oli ale najbardziej interesują ją te, którymi Ola akurat się bawi. Chyba kupię jej coś z grupy wiekowej powyżej 2+. Chociaż w twoim przypadku masz większe pole do popisu bo masz całą gamę zabawek typowo dziewczęcych. Julka już zasuwa z wózkiem i lalkami, a może kuchnię kup Madzi i Szymon będzie musiał się z nią dzielić. Ola dostała na 18 miesięcy kuchnię i już się bawiła. merlin.pl/frontend/browse/product/206,558599.html merlin.pl/frontend/browse/product/206,542316.html merlin.pl/frontend/browse/product/206,465278.html merlin.pl/frontend/browse/product/206,511697.html merlin.pl/frontend/browse/product/206,459343.html merlin.pl/frontend/browse/product/206,558291.html Ale moim zdaniem powinnaś jej kupować typowo dziewczęce zabawki. Lalki, wózek, kuchnia. Może skoczek no koń RODYY. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 18.11.07, 15:18 Miałam nie marudzić.......ale nie mam innego wyjścia <_< Zucha ma znów mega nawrót....... kaszle poprostu cały czas bez przerwy zaraz OSZALEJE!!!!!! W piatek byłam z nia w szpitalu bo miała robione testy skórne......... qrdee blaszka nic nie wykazały............mozna zgłupiec.......... Wczoraj gnałam do laryngologa bo juz tak kasłała że pół nocy było z g lowy, kazał jej psikac do gardła i nosa Bioparoxem po którym nie ma zadnego efektu tylko chyba ja bardziej podrażnił............ jedyne co dobre z tej wizyty ze pobrali wymaz z gardła i moze tam coś wyhodują........ Jutro z rana gnam do przychodni niech decyduje lekarka czy nie trzeba się znowu do szpitala kłaść, ...............według mnie trzeba............ Ja narazie kupiłam dla Julki prezent , wypatrzyłam Mate do tańca moga być z tym niezłe jaja www.allegro.pl/item267759407_promocja_mata_do_tanca_gra_na_cd_170_utworow_.html Dla Zuzi myslałam o piaskolinie..... www.allegro.pl/item266376397_bb_moon_sand_piaskolina_zamek_cobi_rekl_tv.html Odpowiedz Link Zgłoś
mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 18.11.07, 15:20 Kata wielkie gratulacje)))) Jak każą to leż i sie nie ruszaj)) Trzymam kciuki zeby było wszystko dobrze. Odzywaj się w miare mozliwości Odpowiedz Link Zgłoś