• monique76 Re: Luty 2003 29.03.04, 21:46
      Witamy po dlugiej przerwiesmile
      Wlasnie udalo nam sie zwalczyc paskudne wirusisko grypy zoladkowejsmile Że też to
      moje biedne dziecko zawsze musi coś paskudnego załapaćsad Przez tą jej chorobę
      i zmiany u mnie w pracy to zupełnie nie miałam siły pisać czegokolwiek na
      forum... Jak tylko Dominika szła spać to ja też padałam na łóżkosad Być moze to
      jakieś przesilenie wiosenne, ale naprawde, uwierzcie, nie mam siły zupełnie na
      nicsad
      A w pracy zmieniliśmy siedzibę i z pokoju 4-ro osobowego przeszłam na otwartą
      halę, gdzie siedzi 15 osób i dodatkowo mamy korytarz do innych hal jako cześć
      naszej hali... koszmar. Po 7,5 godzinie pracy jestem nieprzytomnasad

      No ale wracając do dzieciowych tematówsmile Dominika ma 10 zębów już - w tym
      dolne czwórki, które wyrodna mamusia zauważyła dopiero jak już były zupełnie
      wyrżnietesmile Widać z tego, że Dominika ząbkuje niezauważalnie dla rodziców, co
      mnie baaaardzo cieszysmile
      Dzisiaj dokonaliśmy zakupu nowych butków wiosennych - nr 21 (to informacja dla
      Zuzi i jej długostopej panienkiwink))) - trochę za duże, ale nie chciałam
      kupować takich dopasowanych bo to zupełnie bez sensu - zważając na cenysmile

      Dobra, naprodukowalam się, strasznie duzo jak na mniesmile
      Aaa Warszawianki - ustalmy jakaś datę na spotkanie!!! Z braku Agaty ja
      mogę "montowac" wink czy najbliższa sobota bądź niedziela (3-4 kwietnia)
      wchodziłyby w grę????
      • fringilla Re: Luty 2003 29.03.04, 23:48
        O zaraz z braku Agaty. Oto jestem zwarta i gotowa!
        Dla mnie może być sobota, niedzielę mam zajętą.
        Praca napisana już od prawie dwóch tygodni, tylko mój promotor się ociąga z
        czytaniem. Mam jednak nadzieję, że uda mi się obronic jeszcze przed Wielkanocą.
        Młody ok, odpukać zdrowy, raz grzeczny, raz nie (częściej to drugie), ale mi ze
        zmęczenia i napięcia coraz częściej nie staje cierpliwości. Ostatnio
        najczęściej zwracam sie do niego per potworze lub buraku. wink
        • monique76 Re: Luty 2003 30.03.04, 20:16
          No to co Warszawianki? SOBOTA moze byc???? halo, halo... smile))
          Mi sobota jak najbardziej pasuje, mam nadzieje, ze reszta tez sie odezwiesmile
          • kingha Re: Luty 2003 30.03.04, 22:15
            Sobota wstepnie nam pasuje, a na spotkanie juz nie moge sie doczekac. Wiekszosc
            miala juz chyba grype jelitowa, wiec istnieje szansa, ze drugi raz nas nie
            zlapiesmile
            Nadia ciezko zniosla chorobe, po 4 dniach glodowki i biegunek nie miala sily
            stac, przewracala sie i byla jak nacpana. W wannie podczas kapieli to po prostu
            siedziala, nawet nie w glowie jej bylo chlapanie czy inne zabawy. Straszne i
            oby jak najrzadziej. My nie jestesmy przyzwyczajone, bo oprocz trzydniowki byla
            to nasza pierwsza choroba.
            Za to teraz jest super, dziecko odzyskalo sily, a apetyt ma za trzy kruszynki.
            Usmiecha sie na butelke z mlekiem, co jej sie w zyciu nie zdarzalo. Zjada
            wszystko co jej wpadnie do buzi, w weekend zajadala sie ciastem biszkoptowym a
            dzis wyjadla tacie z talerza kasze gryczana z kotletem mielonym.
            No i jeszcze sen, po chorobie wydluzyl sie do 10 godzin, a dzieki przesunieciu
            czasu moje dziecie zamiast o 5.30 wstaje 7.15. Mam nadzieje, ze nie zapesze!
            Fionna, jak bedziesz na spotkaniu w sobote, moglabym Ci podrzucic troche
            kaszeksmile)))
            Jutro na tapecie usg i Roszkowski, ciekawe czy zobaczy cos nowego.
            • monique76 Re: Luty 2003 30.03.04, 22:56
              Kinga - moze Cie nie pociesze... ale nie licz na to ze grypa zoladkowa raz
              zlapana uodparnia na jakis czassad Jak jakas franca bedzie latac w powietrzu to
              niestety dzieciaki ja zalapiasad Moja dominika pierwszy raz chorowala na grype
              zoladkowa w listopadzie, drugi raz teraz, w zeszlym tygodniu... A w
              miedzyczasie miala jeszcze trzydniowke i zatrula sie pizza (wiem, wiem wyrodna
              matka daje dziecku pizzewink))

              Dzisiaj przegladalam forum na temat zlobkow bo chyba bede musiala oddac mala do
              zlobka... Jakos specjalnie mnie to na razie nie przeraza, zobaczymy co bedzie
              jak sie faktycznie okaze ze ten zlobek to koniecznoscsmile
          • fringilla Re: Luty 2003 30.03.04, 22:16
            Ja niestety odwołuję gotowość do spotkania. We wtorek mam obronę, więc weekend
            poświęcam na powtórki.
            Sorry sad
            • monique76 Re: Luty 2003 30.03.04, 22:51
              Ojjj to niedobrzesad Znaczy się dobrze, ze wreszcie masz obrone, ale niedobrze
              co do spotkaniasad W takim wypadku to nie wiem co ze spotkaniem... Jak reszta
              Warszawianek? Robimy spotkanie, w czasie ktorego trzymamy kciuki baaaardzo
              mocno za Agate? Czy robimy spotkanie pozniej (chyba dopiero po swietach by dalo
              rade w takim razie)?
              • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 30.03.04, 23:37
                Hejo! Qrcze ja tez nie bardzo mogę w sobotęsad Moze jednak po obronie? Bez
                Agaty to nie to samo-nikogo nie urażającsmile)) Nie piszę więcej bo nie mam siły
                a tylko chciałam dać znak,ze żyjęsad Młoda ma kaszel w związku z czym sypia w
                systemie 15min snu-15 kaszlu-30 ryków i tak w kołosad Papa!
                • umargos Re: Luty 2003 31.03.04, 01:20
                  A my wyszłysmy wreszcie z choróbska...tzn. dziecko, bo mnie nadal trzyma.
                  Wczoraj byłyśmy u lekarza na wizycie kontrolnej i nic nie stwierdził, uszka
                  czyste, oskrzela czyste...ufff. Szkoda tylko, ze nasza pani doktor na urlopie
                  była, więc z konieczności wizyta u innego lekarza, w typie "marudny" staruszek.
                  Dziecko mi się rozryczało strasznie w gabinecie, zwłaszcza jak doszło
                  rozbierania, bo Weronika chyba myślała, że zastrzyk będzie, a kilka ich
                  przeżyła przez 8 dni...lekarz osłuchał takie wrzeszczące stworzenie i zadawał
                  pytania, które o dziwo do mnie jakoś docierały...moje odpowiedzi do niego zaś
                  nie, bo powiedział z kamienną twarzą: "wie Pani, to dziecko tak wrzeszczy, że
                  nic nie słyszę"...no twardziel po prostu...strasznie się obśmiałam jak już
                  wyszłam z gabinetu ;o)))))
                  Za to dziś dziecko radośnie egzekwowało spacerki. Przy czym drugi odwlekałam w
                  czasie, więc znalazła sobie inną rozrywkę i jak ją w końcu zapytałam czy
                  idziemy na spacerek to podskoczyła, autentycznie ryknęła radośnie TAK!!!! i
                  popędziła po butki.
                  Na szczęście przestała sie znowu budzić w nocy i trochę jej się poprawił
                  apetyt...o tyle, że słowo bleee przestało być w trakcie jedzenia nadużywane i
                  prawie pół dużej zupki (czyli jakieś 120 ml) udaje się w nią wmusić bez
                  większych ekscesów tzn. część wypluwa jeżeli czujność mi osłabnie. A no i
                  nieodwołalnie ulubioną rzeczą stał się Misiowy Sad ze zbożami....byłaby gotowa
                  tylko tym się żywić. Potrafi wyciągnąć cichaczem z szafki w kuchni i mi wręczyć
                  z odpowiednim komentarzem (typu da albo am).
                  Pieknie też mówi hustawka :o))))
                  Pozdrawiam
                  Ula
                  • jowa3 Re: Luty 2003 01.04.04, 17:49
                    Witam!
                    U nas przez zmianę czasu nastąpiła zmiana rytmu całego dnia. Lena zsypia ok.24,
                    wstaje ok.9-10, a w ciągu dnia śpi bez przerwy 3godz. Już próbowałam kłaść ją w
                    dzień o różnych porach, żeby spała krócej i zasypiała wcześniej wieczorem...
                    NIC, Ona ma swój rytm i koniec. Załamanie,
                    idę, właśnie się obudziła, znowu czeka nas dłuuuuuugi wieczór.
                    A mieliśmy wczoraj z mężem taaaaaaakie plany...
                • monique76 Re: Luty 2003 01.04.04, 19:15
                  No więc spotkano po świętachsmile Już się nie mogę doczekaćsmile)

                  A mam pytanie - wiecie moze jak przekonać dziecko do picia Bebilonu Pepti albo
                  Bebika sojowego? A może jakieś inne sojowe mleko ma lepszy smak niż Bebiko?
                  Pytam, bo chciałabym powoli zacząć odstawiać małą od cycusia, a ona za nic nie
                  chce pić mleka modyfikowanego... Bebilon pepti da rade zjeść tylko z owocową
                  kaszką, ale nie chcę w nią pakować 3 razy dziennie tej kaszki bo strasznie dużo
                  cukru w niej. Myślałam o samym mleku z kleikiem ryżowym, ale mleka z butelki to
                  nawet przez sen mała nie chce pić. No i mam dylematsad Jak by było fajnie
                  gdybym mogła jej dać jakiś serek, albo jogurtsmile
                  • fionna Re: Luty 2003 01.04.04, 22:29
                    Hehe - kolejna "miłośniczka" bebilonu pepti - mój młody właśnie przez to
                    paskudztwo wylądował w szpitalu. Wg lekarzy powinnien być alergikiem (obciążony
                    wywiad), więc głupia mamuśka pakowała w niego to świństwo, a on zjadał coraz
                    mniej i mniej, aż się całkiem zaparł. Dopiero kiedy dałam zwykłe mleko zaczął
                    zjadać normalne porcje - niestety lekarze uważali, że to nie może być wstręt do
                    pepti, bo tyle dzieci je..... itd. W szpitalu próbowano go oszukać dosładzając
                    mleczko glukozą, ale też nie działało (zresztą chciałabyć przecież uniknąć
                    dodatkowego cukru).
                    Może spróbuj z Humaną (SL to chyba sojowa, mają też HA, ale chyba będzie
                    nieodpowiednia dla Dominiki, skoro ma stwierdzoną alergię), większość lutowych
                    dzieciaczków uwielbia Humanę (2xWeronika, Ida i Bruno).
                    Mój młody zjada dość mało mleka (mniej więcej 300-400ml), ale wciąga jeszcze
                    bakusie i bieluchy, więc mam nadzieję, że dostaję odpowiednią ilość wapnia.
                    Coraz lepiej idą obiadki (te powyżej 12 miesiąca), już nie muszę ich
                    rozdrabniać, tylko przy pierwszej łyżce Bruno robi "rybkę" - wygląda jak
                    wyciągnięta z wody rybka, której zabrakło powietrza. Potem jakoś idzie.
                    Nie mogę się doczekać, kiedy wyjdą wszystkie zęby - 8 ma już od dawna i prawie
                    już wyszły całe górne czwórki i kły się przebijają (ale tylko z jednej strony).
                    Przez to młody nie daje sobie umyć zębów (muszę go unieruchomić na podłodze
                    chwytem zapaśniczym i myć na siłę), oczywiście jest strasznie wkurzony, wyje,
                    kopie mnie itd.
                    W poniedziałek jedziemy na ważenie - zobaczymy ile waży mój "klocuszek".
                    Pozdrawiamy
                    Fionna&Bruniś
                    • umargos Re: Luty 2003 02.04.04, 00:30
                      Weronika znowu jedzie na Humanie SL, to tak a propos mleka dla alergików. Nie
                      ma objawów nietolerancji po mleku modyfikowanym na bazie krowiego, piła Humanę
                      2, ale się jej odwidziało, więc dostaje raz dziennie SL (rano). Poza tym mleka
                      więcej nie, bo nie chce, a wysłuchiwania jej "bleeee..", płaczów i plucia, a i
                      w konsekwencji wylewania mleka do zlewu, mam dość. Ale może jeść przetwory i
                      nic się zupełnie jej nie dzieje. Natomiast po prawdziwym mleku krowim miała
                      objawy nietolerancji, bo pojawiły się takie suche placki na udach i pod
                      kolanami. Mało i niby się nie jątrzyły, no ale były...a teraz, od ponad dwóch
                      tygodni nie dostaje mleka krowiego, i zniknęly. Nie mam pojęcia dlaczego Humana
                      SL jej smakuje, ale zawsze kiedy były problemy z innym mlekiem to je piła bez
                      problemu. Może Dominice też będzie smakować??? Tylko w miarę możliwości też na
                      receptę, bo drogie - ponad 23 zł, choć dość ekonomiczne w użyciu.
                      Pozdrawiam
                      Ula
                      • umargos Re: Luty 2003 02.04.04, 00:47
                        Aaaa...no i zapomniałam donieść, że wymacałam dziś 5 nowych ząbków...brakującą
                        do kompletu czwartą dwójkę i wszystkie czwóreczki. Jeszcze się do końca nie
                        przebiły, ale wszystki juz troche i jak przygryza to czuję ząbki, wiec pewnie
                        niedługo :o))) A no i niestety wczoraj zgubiłyśmy na spacerze ulubiona gumową
                        kaczkę...ja nie zauważyła gdzie i kiedy...mała to nie wiem nie donosiła. A dziś
                        szukała jej wszędzie i dobijała się do drzwi łazienki mówiąc "kaczka", ale jak
                        otworzyłam drzwi trochę ją zastopowało...stwierdziła, że bauuauuau (bo gumowy
                        dalmatyńczyk siedział sobie spokojnie na wannie) i do kaczki nie
                        wracała....jutro idziemy kupic nową...
                        Pozdrawiam
                        Ula
                        • kubara1 Re: Luty 2003 02.04.04, 14:04
                          Marysi własnie wyszedł jedenasty ząbek okupiony lekką gorączką i całodniowym
                          pobytem u mamy na ręce - już nie miaąłm wcozraj siły - ani chodzić, ani się
                          bawić,ani spać nic -tylko na ręku. A 10,5 kilo przez tyle godzin to jest co
                          nosić. na szczęście dzisaj humorek dopisuje, a ja odpoczywam w pracy. Na dowrze
                          wprawdzie sloneczko, ale rano byl mróz!!! Czy ta wiosna oszalała? Ile może być
                          tego zimna.

                          Co do bebilonu pepti to ja na szczęście nei musiałam przekonywać, bo mój
                          pedoatra, jak tylko wyszła skaza białkowa - w 3 miesiącu życia - kazał
                          podawaćpepti raz dziennie, żeby potem nie było problemów, kiedy przestanę
                          karmić piersią. I w związku z tym nie miałam problemów, jak Marysię odstawiałam
                          w 10 miesiącu.. Znaął ohudny smak bebilonu doskonale i bardzo go lubi . A
                          propos piersi - karmicie jeszcze? Ja już zapomniałam o karmieniu, chociaż
                          czasami za tym tęsknię. Ten cmoktający łapczywie ryjek i zapatrzone w mamę
                          oczka. Wjtek mówi, że chyba mam ochotę na drugiego dzidziusia. może malutką,
                          ale jeszcze nie teraz.

                          miłego i słonecznego weekendu( ja mam w planach przedświąteczne sprzątanie -
                          fuj!!!)

                          Basia
                          • mysiam Re: Luty 2003 02.04.04, 22:48
                            Hejka,
                            zgłaszają siĘ Katowice-pewnie nikt nas nie kojarzy.....fakt ostatni raz pisałam
                            grubo ponad miesiąc temu,ale czytam Was regularnie (ku przerażeniu moim
                            imojego męża)-chodzi o rachunki...nie mamy stałego łacza ,więc przewalam kupę
                            kasy na net....a mężuś na to haruje(ch czy h ?nie wiem)
                            U nas :Misiek od soboty wreszcie sam chodzi!!!!jak Chaplin....ale chodzi-dziś
                            wreszcie kupłam mu buciki-mąz chwycił się za glowę ,kiedy usłyzał
                            cenę ...zważywszy ,że za 3-4 miesiące pewnie kupić trzeba będzie
                            kolejne....jeśli nie szybciej.Zębów mamy całe...4! Piąty od tygodnia się nie
                            może wyżnąć .Pediatra pocieszyła ,ze im póżniej zęby tym będą dlużej zdrowe.oby!
                            Choróbska się nas nie imają !oprócz 2 niegrożnych przeziębień zimowych i 3
                            dniówki pół roku temu,Misiek jest okazem zdrowia.Za tydzień wyjeżdząmy na
                            święta do Ustki-spedzimy je z tatą ,a pózniej tatusiowie do pracy a my z
                            koleżanką i naszymi bąblami , będziemy wdychać jod do 3 maja..już sie nie mogę
                            doczekac .Ja już tęsknię za pracą ,ale jak wrócę do nie to dostanę
                            wypowiedzenie ,więć szukam czegoś ,ale na razie echo....
                            a zapomniałabym o najważniejszym -od 19 03 Miś nie je juz cycusia-ja już miałam
                            dość całonocnego wiszenia przy cycku-Misiek zachowywał sie jak
                            niemowlak...Dokładnie w dniu skończenia przez niego 13 m-cy poweiedziałam -
                            stop.BYŁO TROCHĘ MARUDZENIA ,ale o dziwo ten wielki cyckomaniak bardzo szybko
                            zapomniał o cycu-a to łobuz -mimo wszystko żal tych chwil....oj maLy zrobił
                            pobudkę ,pa,mysiam
                            • idaro Re: Luty 2003 02.04.04, 23:18
                              Nas tez nie bylo, moze nie miesiac, ale dlugo... Nie wiem, co robic, zeby miec
                              wiecej czasu... Biore sie za tyle rzeczy, ze nic dziwnego, ale jeszcze zyje.
                              Ula, ale sie obsmialam przy twoim poscie o lekarzu staruszkusmile Samo zyciesmile
                              Dzisiaj odkrylam u Idy dwie gorne czworki, dwa tygodnie temu byly juz dolne,
                              czyli Idusia ma w sumie 12 zebow i pewnie sa slabe jak u mamy, ale co zrobic.
                              Caly czas kocha Humane 2 i jest uczulona na przetwory mleczne, ale mimo
                              wszystko daje jej czesto Bakusia wlasnie ze wzgledu na zeby.
                              Dzisiaj zaczela chodzic przy chodziku-pchaczu, ale az tak, ze pot sie lal. Ja
                              latalam za nia i zdejmowalam kolejne ciuchy. Czy wasze dzieci tez sa takie
                              ambitne? Ida siedzi przy jakiejs zabawce do konca, czyli jak sie nauczy ja
                              obslugiwac. Polsrodki nie wchodza w gre. Denerwuje sie strasznie przy kazdej
                              nieudanej probie. Przy sorterze kiedys siedziala i plakala, az sie nauczyla.
                              Dostanie pierwsza pale i w depreche wpadnie, matko.
                              Dziewczyny, co ze spotkaniem warszawskim? W przyszlym tygodniu? Agata, trzymaj
                              sie na obronie, ale najlepiej nic sie nie ucz. Bedziesz moze bardziej
                              wyluzowana. Ja studiowalam ksiazki z bibliografii, a spytali mnie zupelnie z
                              czego innego i strasznie sie wkurzalam.
                              Pozdrawiamy serdecznie,
                              Anita i Idusiasmile
    • marzynka Re: Luty 2003 04.04.04, 21:23
      Znowu mialam dluuga przerwe w bywaniu tutajsmile
      Krzyskowi wyszly wlasnie 3 czworki, ostatnia nie wiem czy jest, bo moje dziecko
      nie daje sobie sprawdzic.. po prostu gryzie mi palce i mowi "nie". Oprocz nie
      dalej najczesciej uzywanym slowkiem jest "to" oraz "da to", mylone czesto przez
      mojego meza z "tato" hehehe. Maly coraz wiecej sie wspina.. no i kontuzje z
      tego powodu odnosi najrozniejsze. Powoli chyba zaczyna rozumiec co sie do niego
      mowi i to mnie cieszy, bo do tej pory jakos tak malo kumal.
      Krzysiek ma jakis krostki na twarzy, lekarka sie upiera, ze to nie z jedzenia,
      ale ja wole isc do dermatologa, bo nie chce mu to zejsc. Zobaczymy co tez on
      powie.
      Pozdrawiamsmile
      • agatkar1 Re: Luty 2003 05.04.04, 10:49
        hej dziewuszki i chłopaczki!
        Jestem szczęśliwa, bo dostałam pracę! A niedawno skarżyłam się na jej brak.
        Pozdrawiam Was wszystkich!
        U nas dobrze, mmmmmmmm, bardzo dobrze. Jagoda nie choruje, jest rozbrajająca,
        ostatnio robi ciągle minki, wytyka język, ciągnie się za uszy, uśmiecha się na
        pokaz itp. ciekawe kto ją tego nauczył...
        Wczoraj byłyśmy na wsi, a że pogoda była extra to miałyśmy raj na ziemi!!!
        Jagoda uwielbia zieleń, psiaki i kocury... po prostu szał!
        Wróciłyśmy padnięte....
        Na razie kończę
        Pa
        Agata i Jagoda
        • jogaj Re: Luty 2003 05.04.04, 15:22
          Gratulacje z okazji znalezienia pracy,oby bylo fajnie smile
          Powodzenia dla Agaty z zwiazku z jutrzejsza obrona.
          Dzis Szymon padl przy jedzeniu zupy,taki byl zmeczony po spacerze,ze ostatni
          lyzka jedl juz z zamknietymi oczami,potem tylko go przechylilma na bok i spi.
          Jowa kiedy przeprowadzka?
          Skladam juz zyczania swiateeczne,bo nie wiem kiedy uda mi sie znowu zalogowac,
          dzis logowalam sie pol dnia.
          Zdrowia,szczescia,ladnej pogodny,radosnych dzieciatek,duzo wolnego
          czasu,mokrego dyngusa,no i co tam jeszcze Wam sie marzy skladaja Jola i Szymon
        • monique76 Re: Luty 2003 05.04.04, 22:12
          Gratulacje z okazji znalezienia pracy!! Oby byla ciekawa i niestresujaca!!

          No i trzymam kciuki za Agate!!! Daj znac jak juz Cie nerwy opuszczasmile
          • fringilla Re: Luty 2003 05.04.04, 23:52
            Dzięki, za dobre słowo. Trzymajcie kciuki wink
            • fionna Re: Luty 2003 06.04.04, 07:30
              My też od rana ściskamy kciuki!!!!!
              Fionna&Bruniś
              • umargos Re: Luty 2003 06.04.04, 10:05
                my też...my też...
                Pozdrawiam
                Ula
                • agatkar1 Re: Luty 2003 06.04.04, 10:50
                  Witajcie!
                  Fringilla ja trzymam bardzo mocno kciuki za Ciebie i wiem, że pójdzie Ci ok.
                  Dziękuję Wam za miłe słówka, ja również wierzę, że moja nowa praca będzie
                  satysfakcjonująca, na razie wczytuję się w ustawy, ponieważ od maja ma ruszyć
                  kancelaria notarialna, za dwa tyg. dołączy do nas prawnik i wspólnie z szefową
                  będziemy się uczyć. Podejrzewam, że kolejek na początku nie będzie, ale
                  właściwie to mogłyby być....
                  Jagódka dobrze znosi rozstania ze mną, tym bardziej, że opiekuje się nią babcia
                  i moja siostra, jestem o nią spokojna.
                  Muszę kończyć, trzymajcie się cieplutko!
                  Agata
                  • kubara1 Re: Luty 2003 08.04.04, 08:37
                    W zwiazku z tym ze to mój ostatni dzien pracy i juz nie bede miala raczej
                    dostepu do kompa chcialabym wszystkim mamom i maluchom zyczyc radosnych,
                    pogodnych, spokojnych swiat, mokrego dyngusa i bogatego Zajaczka. mam nadzieje
                    ze prognoza pogody sie nie sprawdzi i bedzie mozna chodzic na dluge sloneczne
                    rodzinne spacerkismile)).
                    A u nas wszystko w poradku. Mala zaczela lepiej spc w nocy, budzi sie tylko raz
                    nawypicie mleczka i spi dwanascie godzin. Biega po calym domu, coraz wiecei
                    mówi i tak zabawnie powatarza nasze slowa. Oczywiscie "nie" jest slowem -
                    faworytem. Na zajaczka kupilam jej kolejne buty i kapcie bo nózka rosnie w
                    strasznym tempie. Wyrosla jakos tak nagle ze wszystkich bluzeczek, spodenki
                    przykrótkie. Trzeba zakupic wiosenna garderobee.
                    My swieta spedzamy na tzw. "pasozyta' czyli u dziadków i prababci. Chociaz w
                    tym roku wyjatkowo mam ochote poczarowac w kuchni i zrobic cos
                    tradycyjnego.Jutro bede pichcic caly dzien, bo Wojtek zostaje w dom i zajmie
                    sie Marysia.
                    Kochane, trzymajcie sie cieplutko i do uslyszenia po swietach.
                    Basia

                    Ps: Trójmiasto, planujemy jeszcze w kwietniu spotkanko na Witominie w
                    tym "klubie malucha?" Mam nadzieje , ze Ela z Julcia sie w koncu odezwa i moze
                    tez znajda troche czasu.
                    Jowita, jak tam przeprowadzka. Swietujecie juz w nowym domku?
                    • fringilla Re: Luty 2003 08.04.04, 10:50
                      Dziękuję wszystkim za miłe słowa i duchowe wsparcie. Mam to juz z głowy, jestem
                      wreszcie magistrem! Jednak chyba odzwyczaiłam się juz od zdawania egzaminów, bo
                      stres mnie niemalże sparaliżował.
                      Teraz obiecuję większą aktywność na forum.
                      • kubara1 Re: Luty 2003 - gratulacje dla pani magister 08.04.04, 11:12
                        Agata1 Gratulacje! ciesze sie, ze masz juz to za soba. Mozna spokojniej
                        odetchnac, prawda/ A ile czasu na pisanie na forum. trzymamy za sBowowink)0
                        Wesolych Swiat.
                        Basia
                      • monique76 Re: Luty 2003 - Gratulacje!! 08.04.04, 19:10
                        Noo nareszcie sie pani magister odezwalawink Wczoraj liczylam na jakies posty w
                        stylu "Zdalam" a tu cisza.... sad No ale dobrze, ze juz mozna puscic kciukismile
                        Gratulacje Agata! wiem, jakie to fajne uczucie miec za soba stres zwiazany z
                        obronasmile
                        No i teraz prosze mi tu montowac spotkanie Warszawkismile

                        Jeszcze moze by sie Zuzia odezwala - jak tam Werka? kaszel juz minal??
                        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 - Gratulacje!! 08.04.04, 20:39
                          Hej wszystkim! Jestem ale już kilkakrotnie chciałam coś napisać i wciąż albo
                          czas przekroczony albo nie moge sie zalogowacsad Czy może mieć tu znaczenie,że
                          mam modem? Jeśli chodzi o Werkę to chwilowo nie chorujesmile) Odpukać wszystko w
                          porządku. Zaczęła już wreszcie chodzić-jeszcze śmiesznie ale spędza więcej
                          czasu na nóżkach niż raczkując. Z nowych zwyczajów pomału przestawia sie na
                          jedną drzemkę w południe ok 2-2,5godz i o ósmej wieczór jest tak zmęczona,że
                          pada bez większych problemów.Jedyny minus-pobudka ok 8 a czasem i o 7 rano
                          błeee.Pani magister już wielokrotnie gratulowałam osobiście ale uczynię to
                          jeszcze raz publiczniesmile Wielkie gratulacje mimo mojej olbrzymiej zazdrości:-
                          )) Dziewczyny nie wiem czu uda mi sie jeszcze zalogować więc na wszelki wypadek
                          przyjmijcie wszystkie moje najszczersze życzenia spokojnych,szczęśliwych i
                          zdrowych Swiąt! A tak w ogóle to wywołuję do tablicy miłe panie,które ostatnio
                          zupełnie się opuściły...już Wy wiecie o kim mówię... Fionna co u Was,Edyta jak
                          tam ćwiczenia? Warszawka mobilizować się-proszę wziąć przykład z Trójmiastasmile
                          Pozdr!
                          • umargos Re: Luty 2003 - Gratulacje!! 09.04.04, 01:57
                            Ja też sę do gratulacji dołączam...od dziś możesz sie Agato przedstawic -
                            "cześć jestem magister, dla przyjaciół megi" ;o))))...i zazdroszczę bo moja
                            praca w lesie, duuużo pisania przede mną a przez chorowanie dziecka a potem
                            moje trochę wypadłam z rytmu. Rośnie mi awanturnik, a ja ćwiczę sie w
                            opanowaniu - czyli dziecko się drze (najczęściej, jak czegos bardzo chce a
                            dostać nie może, albo zabiorę coś fajnego co właśnie sobie znalazła) a ja
                            przeczekuję. Bawi mnie też, chyba typowo dziecinna umiejetność do raptownych
                            zmian nastroju - od złości do radości (lub odwrotnie). Wzrasta nam ilość
                            drobnych urazów, bo dziecko wszędzie musi wleżć a nie zawsze pamięta żeby
                            schodzić a nie spadać w nadziei, że ktoś złapie...Ostatnio przebojem jest
                            jedzenie na stojąco, odkąd nauczyła się bardzo sprawnie stawać w
                            krzesełku...choc za każdym razem boję się że mi zleci...ale mam do wyboru, albo
                            trzymanie jej lub posadzenie przemocą i niejedzenie oraz wrzaski, albo ciągłe
                            skakanie w krzesełku i jedzenie (choc czasem do podskakującej buzi trudno
                            trafić). Na samodzielność w kwestii jedzenia mamy niestety trochę czasu, bo na
                            to to ona ma zdecydowanie za mały apetyt i zawsze zabawa jest ciekawsza niż
                            samo jedzenie...W przyszłym tygodniu idziemy na szczepienie to zobaczymy ile
                            waży :o))))

                            A no i składam wszystim życzenia wspaniałych Świąt - zdrowych, radosnych i
                            pogodnych.

                            Pozdrawiam
                            Ula
                            • idaro Re: Luty 2003 - Gratulacje i zyczenia 09.04.04, 09:19
                              Agatko, wielkie buzi - jestes madra i zdolna dziewczyna! Jak juz bedziesz miala
                              wizytowke, to koniecznie przed imieniem wstaw mgrsmile Moja kierowniczka ma mgr
                              inż. (jeszcze lepiej).
                              Z okazji swiat skladam wam najserdeczniejsze zyczenia: duzo zdrowia, radosci,
                              smacznego jajka, mokrego dyngusa, mnostwo wiosennego slonca i jak najwiecej
                              wesolych dni spedzonych z dzieciaczkamismile
                              My tu sie chwalimy naszymi pociechami, ich umiejetnosciami, a tu wczoraj dzwoni
                              przyjaciolka mojego mezawink z Gdanska i mowi, ze jej o miesiac mlodsza coreczka
                              zapalila zapalke. Toz to geniusz. Spadlam z konia. Wole spokojna Ide.
                              Anita i Idusia
                              • agatkar1 Re: Luty 2003 - Gratulacje i zyczenia 09.04.04, 11:50
                                JA RÓWNIEŻ DOŁĄCZAM SIĘ DO GRATULACJI... AGATKO JESTEŚ WIELKA!!!
                                I składam wszystkim e-mamom i lutowiczom i nie tylko wszystkiego najlepszego z
                                okazji świat wielkanocnych, mokrego dyngusa i smacznego jaja oraz w ogóle
                                wszystkiego naj, naj, najlepszego. acha, zeby jeszcze choc troszkę słoneczko
                                wyjrzało zza chmurek, tego Wam życzę...
                                Agata i Jagoda
                                • edytaiola Re: Luty 2003 - Gratulacje i zyczenia 09.04.04, 12:04
                                  Witam kochane mamuśki lutowiczów

                                  Jak miło móc tu zajżeć
                                  Praca tak dała mi w kość że przez ostatnie 2 tyg nie miałam czasu nawet dopić
                                  jednej herbaty.
                                  Ale w sumie nie było najgorzej, jak się lubi to co się robismile

                                  Na początku gratuluje świeżo upieczonej Pani Magister Agacie vel Fringilli !!!

                                  U nas po staremu. Do zdrowia małej nie ma się co czepiać gdyby nie pleśniawka -
                                  dorwało ją to cholerstwo pierwszy raz nie wiem skąd się przyplątało. Po
                                  nystatynie Ola ma odruchy wymiotne, aftin też nie pomaga - pomóżcie!!
                                  Co do jej chodzenia to ćwiczenia w toku
                                  ale do efektów jeszcze daleko
                                  Ale chyba zgłosimy się do jeszcze innego neurologa
                                  jak już będę wiedziała dokładnie wszystko to opisze.
                                  Poza tym Oli wszyscy dają jakieś 6 m-cy a nie 14-naście
                                  Chorobcia ani ja ani mąż do szczuplutkich nie należymy a lala jaką taka drobna
                                  Waży obecnie 7.900 (dane z ostatniego szczepienia)

                                  Latem prawdopodobnie czeka nas wesele w Gdyni u kuzynki męża z Witomina smile))
                                  (no chyba że nie zaprosząsmile
                                  A więc bardziej realne staje się poznanie Trójmiejskich mama i maluchówsmile
                                  • edytaiola Re: Luty 2003 - Gratulacje i zyczenia 09.04.04, 12:05
                                    pochrzaniłam coś z pisaniem postów
                                    • kingha Re: Luty 2003 09.04.04, 19:04
                                      Agata gratulacje, niech Ci Zuzia i reszta zadrosci, wtedy sie szybciej wezma
                                      sie za pisanie swojej pracy wink))
                                      Chce na 2 tygodnie (przelom kwietnia i maja)wyjechac nad morze do Krynicy
                                      Morskiej. Jeden tydzien spedze z mezem a drugi jeszcze nie wiem, moze ktoras z
                                      Was ma ochote na jodowanie z dzieckiem???
                                      Nadia jest na etapie przytulania, calowania swojego misia, jest nim zachwycona,
                                      nosi go ze soba po calym mieszkaniu. Wyglada to smiesznie, bo mis jes niewiele
                                      mniejszy od Nadii.
                                      Chyba brak mi dzis weny tworczej, spadam
                                      • fringilla Re: Luty 2003 09.04.04, 22:23
                                        Bardzo dziękuję za gratulacje! jesteście wspaniałe, srce roście wink
                                        No, ja zgodnie z obietnicą odrabiam zaległości.
                                        Od bardzo dawna nie pisałam o młodym. Pewnie dlatego że tak mi daje w kość.
                                        Terrorysta z niego straszny się zrobił, nauczył się wrzeszczeć przenikliwie i
                                        głośno i uznał, że to najlepszy sposób na rodzinę. Budzi sie z wrzaskiem i
                                        wrzeszczy przez większą część dnia. Mam nadzieję, że mu minie, oby jak
                                        najprędzej. To już taki duży facet, a ja nadal nie mogę sie spokojnie załatwić,
                                        bo idzie za mną i demolkę w łazience robi, ech! Żadnych dzieci, już nigdy
                                        więcej !!! Z drugiej strony jak chce, potrafi sie świetnie sam bawić, choć dom
                                        zazwyczaj po jego zabawie wygląda jak po przejściu tajfuna. O apetycie nie
                                        piszę, bo po co denerwować mamy niejadków? Na pocieszenie mogę napisać, że
                                        chyba juz powinnam zacząć synka odchudzać... Z nowinek, odkopałam w szafie
                                        zabawki do piasku - witajcie piaskownice (znowu)! I fotalik rowerowy, lada
                                        dzień inaugurujemy sezon, musze tylko kupić kask, bo Natalkowy już jest
                                        zdezelowany.
                                        Co do spotkania, to może niedziela po świętach? Styczniówki spotykają się w
                                        sobotę, to może my w niedzielę? Albo następny weekend jeśli któraś ma szkolę /
                                        gości / albo inne atrakcje przewidziane. Jeśli będzie pogoda, proponuję mojego
                                        faworyta Lolka.
    • marzynka Re: Luty 2003 09.04.04, 22:29
      Witamsmile
      Oczywiscie gratulacje dla swiezo upieczonej pani magisterwink)
      A dla naszych pociech i ich rodzicow "zyczenia jajeczka smacznego, zajaczka
      puchatego, baranka rogatego"wink))
      Krzysiek teraz mowi tylko nie i nie albo daj, wlazi na wszystko co sie da i
      przyprawia mame o ryzyko zawalu, nauczyl sie dawac buzi i na pytanie "jak robi
      krowka"? mowi "mmmmmmmmm" bez usmile Rozumie coraz wiecej, zaczyna sie bawic ze
      swoim dwuletnim kuzynem,no ina szczescie jest zdrowysmile)
      Pozdrawiamysmile
      • fringilla Re: Luty 2003 09.04.04, 23:44
        Dziewczyny, naprawdę odrabiam zaległości. Wrzuciłam dziś tyle zdjęć, głównie z
        naszych spotkań, kilka moich dzieciaków w miarę aktualnych, że moderatoka mnie
        chyba wyklnie! W każdym razie zapraszam do obejrzenia, linki w mojej sygnaturce.
      • monique76 Re: Luty 2003 10.04.04, 15:49
        Niech nadchodzace Swieta beda dla Was czasem radosci i milosci! Bo to przeciez
        taki radosny czas!

        Mnie najbardziej cieszy nadchodzaca wiosna i ciepelko, ktore niedlugo - mam
        nadzieje - bedzie! Przymierzamy sie do kupienia fotelika rowerowego - wiecie
        moze na co zwrocic uwage?? Bo ja zupelnie zielona jestem w tej kwestii...

        Agata napisala, ze jedzeniem Lukasza nie bedzie sie chwalic co by nie dolowac
        mam niejadkow... Ja chyba powinnam sie przylaczyc do Agaty... moje dziecko
        przypomina jako zywo mojego psa... oboje biegiem leca do kuchni jak ktos cos w
        kuchni je albo otwiera lodowkewink)

        Aaa no i widze, ze Dominika nie odstaje od reszty dzieci lutowych w probami
        egzekwowania roznych rzeczy za pomoca krzykow... Dominika drze sie w sposob
        zawodowy, ostatnio doszlo do tego rzucanie sie na podloge jak tylko nie dam jej
        tego, co ona akurat chce, albo jak jej zabiore cos z raczek... Ja generalnie
        jestem mocno wyluzowana jak ona sie tak drze, ale ciekawa jestem co sadza o tym
        moi sasiedziwink)

        Co do spotkania to szczerze mowiac wolalabym sobote, a nie niedziele... ale sie
        dostosuje do wiekszosci... No i Lolek moze byc, nie widze przeciwskazan... smile
        No i juz sie ciesze na to spotkankosmile))
        • fringilla Re: Luty 2003 10.04.04, 23:20
          Ja też przyłączam się do zyczeń. Nie jestem w tym dobra, ale ze sczerego serca,
          wszystkiego naj... wink

          Ja fotelik rowerowy kupowałam baaaardzo dawno temu, Natala jeszcze roku nie
          miała. Jest mocowany do bagażnika, co sprawia, że jakoś czuję się z nim
          pewniej, te nowsze na specjalnych wysięgnikach nie budza mojego zaufania, choć
          oczywiście są równie bezpieczne. Mój nie był specjalnie drogi, nie jest też
          firmowy, choć kupowałam go w sklepie rowerowym. Jednak wytrzymał wiele, więc
          chyba jest ok. Moim zdaniem ważne , żeby fotelik osłaniał z boku głowę.
          Ewentualne upadki sa najczęściej na bok, więc mimo kasku, dziecko może uderzyć
          twarzą w podłoże, więc ważne, by na wysokości głowy oparcie było wyprofilowane
          odpowiednio. Poza tym wszystkie foteliki sa podobne i wyposażone w podobne
          akcesoria: pasy itp. Ja wolę fotelik mocowany do bagażnika jeszcze z jednego
          powodu: dziecko ma w nim więcej miejsca, jest dalej od pleców rodzica, co jest
          ważne szczególnie w nico straszym wieku, kiedy robi sie ciekawe, co jest z
          przodu i zaczyna sie niebezpievcznie wychylać żeby wyjrzeć zza pleców mamy lub
          taty, no i może zająć ręce zabawką bez dźgania mnie nią w plecy wink ale sie
          rozpisałam! No cóż, uwielbiam jeździc na rowerze!

          Narzekałam na mojego synka, a dziś znalazłam w jego paszczy dwie nowe czwórki.
          Jest trochę usprawiedliwiony.

          Cieszę się że Wookie nie jest jedynym, któremu zdarzają się napady złości. dziś
          zostawiłam go na chodniku i odeszłam ostencatyjnie go ignorując - co z tego,
          skoro niemal każdy kto przechodził zatrzymywał się i coś do niego gadał. Czy
          ludzie nie widzxą, że skoro matka jest w pobliżu, ale nie reaguje, to musi mieć
          powody, a dziecku się krzywda nie dzieje? Nakgorzej jednakl znosiła to Natala:
          mamo, pójdę do niego, wezmę go, nie moge poatrzeć jak płacze. Moja kochana
          córeczka! wink

          Zdjęcia chyba będą dopiero po świętach, moderatorka zdaje sie tez ma wolne.
          • jogaj Re: Luty 2003 11.04.04, 11:03
            My juz po sniadanku,w tym roku dziwne swieta,bo moi rodzice pojechali do mojej
            siosty do Londynu,wiec spedzamy siweta sami.Mieszkamy u rodzicow,bo ich pies,na
            szczescie podlaczyli inet smile
            Co do fotelikow to ja sie calkiem na tym nie znam,ale czytalam,ze te montowane
            na ramie sa lepiej amortyzowane.
            U nas w koncu ladna pogoda i cieplo wiec zaraz ruszamy na spacer.
            Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Wszystkich.
            Jowa swieta chyba w nowym domu skoro sie nie odzywasz juz tak dlugo,Julciar co
            u Was?
            Koncze,bo rozrabiakasie dobiera do kieliszkow,Szymon tez sie zlosci,lezy na
            ziemi i krzyczy,walac rekami i nigami w podloze smile
            Buziaczki-Jola
    • umargos Re: Luty 2003 12.04.04, 20:29
      A my powróciliśmy dziś ze światecznych wojaży, od mojej mamy. Konkursowo
      objedzeni, chyba będę pościć przez najbliższe kilka dni, bo o jedzeniu myślę z
      najwyższą niechęcią. Poza tym wizyta upłynęła pod hasłem komentarzy do mojej
      wagi, ostatnio piórkowej, i podtykania mi artykułów o anoreksji oraz jedzenia.
      Co jest tym bardziej absurdalne, że ważę te 47 kg i problemów z jedzeniem jako
      żywo nie posiadam. Mam jednak nadzieję, że mój mąż będzie bardziej skłonny do
      jedzenia i zje zapasy, którymi mama nas obdarowała. Weronika lekko
      przegorączkowała kilka dni światecznych, bo chyba przebijają się do końca
      pozostałe czwórki, już od jakiegoś czasu wyczuwalne, ale jeszcze nie całe na
      wierzchu i w związku z tym była bardziej marudna niż ma w zwyczaju ( i jak
      słyszę trochę jej zostało, bo teraz też się wydziera zamiast spać...idę
      utulać :o))) A i wycałowała się kilkakrotnie z psem :o))))
      Pozdrawiam
      Ula
      • jowa3 Re: Luty 2003 12.04.04, 22:42
        Zgłaszam swą obecność. Byłyśmy tydzień u babci i dzisiaj wróciłyśmy. Ja też
        jestem objedzona strasznie...
        Owszem pakujemy się powoli ale do Słowenii. Jak już wcześniej pisałam mąż
        dostał "zadanie" z pracy i jedziemy na rok do Słowenii. Cieszę się bo to niezła
        przygoda, ale przygotowań dużo, tym bardziej, że mieszkanie w remoncie smile
        Skrobnę cosik więcej jutro bo strasznie chce mi się spać...
        Pa
        Pozdrawiamy
        Mama i Lena 16.02.03r.
      • monique76 Re: Luty 2003 12.04.04, 23:01
        No i po swietach... z jednej strony to dobrze, bo przestane sie obzerac, z
        drugiej zle bo musze wrocic do pracysad a tak mi sie podoba spedzanie calych
        dni z Dominika... Wiem, wiem, mamy siedzace w domu zaraz mi napisza, ze one to
        by chetnie zostawily swoje dzieciaki i uciekly do pracy.. smile Ale mi naprawde
        szkoda ze nie moge spedzac z Dominika wiecej czasu... Ona jest naprawde bardzo
        grzeczna, nie daje w kosc w ciagu dnia... nawet jak jej zeby ida. Bo wlasnie
        zauwazylam dzis, ze przebily sie gorne czworki - tak samo niepostrzezenie jak
        dolne.
        Dobra, pomarudzilam sobie i troche mi lepiej.. zawsze po weekendzie mam dola ze
        musze wracac do pracysad

        Warszawianki niech sie wypowiedza w sprawie spotkania!! Nastepny weekend ma byc
        baaardzo cieply podobno wiec spotkaniu w Lolku byloby fajne!

        Dzieki Agata za uwagi a propos fotelika - zupelnie nie zwracalam uwagi na to
        oslanianie glowy!
        U nas fotelik bedzie montowany do ramy bo nie mamy w rowerach bagaznikow. No i
        w tym tygodniu zamierzam dokonac zakupu co by w przyszly weekend zainaugurowac
        sezon rowerowy po dwoch latach przerwysmile Ciekawa jestem czy bede jeszcze
        umiala na rowerze jezdzicwink
        • agatkar1 Re: Luty 2003 13.04.04, 09:36
          Witamy wszystkie e-mamy po świętach
          Ja także jestem na maxa przejedzona...
          A powiem szczerze, że niezłe odchudzanko sobie przed świętami sprawiłam i
          efekty widoczne były - 4 kilo... Ale po świętach nie wchodziłam jeszcze na
          wagę... pewnie zadziałał efekt jojo, bo spodnie znowu ciasne, ale mam nadzieję,
          że nie całe 4 kilo... od dziś znowu zaczynam dietę i ćwiczenia.
          Jagoda także ma napady złości, wykańcza mnie swoim płaczem do tego stopnia, że
          publicznie stwierdziłam, że więcej dzieci nie chcę i nie będę mieć...
          Wyobraźcie sobie, że ja kocham dzieci i marzę przynajmniej jeszcze o jednym,
          ale Jagoda czasami doprowadza mnie do granic wytrzymałości... Nie wiem, ale mam
          wrażenie, że nasiliło się to jeszcze bardziej, gdy poszłam do pracy...
          W ogóle to miałam strasznie napiętą sobotę, Jagoda dostała w czwartek jakiś
          podejrzany antybiotyk - Vercef - W sobotę w nocy jechaliśmy na pomoc doraźną,
          bo ona bidulka miała jakieś dziwne bóle, jęczała dosłownie, a ja nie mogłam jej
          pomóc. Stwierdziłam, że to jest chyba ból pęcherza... nie mogła zrobić siusiu,
          a pipcię miała całą zaognioną. I faktycznie ten lek zadziałał na układ moczowy,
          tak stwierdziła lekarka, obudzona z głębokiego snu i to w przeddzień świąt...
          Makabra...
          Tak to już jest z tą moją kruszyną, ciągle się jej coś czepia w tym układzie
          moczowym, że już na pytanie co ją boli odpowiada - pipa... smile)
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 13.04.04, 20:44
            Witam serdeczniesmile Po Świętach ledwo się mieszczę za biurkiemsad Ale było
            fajnie,ja tam lubię świętowacsmile Werka była całkiem znośna,dużo się wokół
            dziąło więc dała mi odpocząć.Nie choruje odpukać jak to dzieci maja w zwyczaju
            w Swiętasmile Co do spotkania-je jestem baardzo za niestety muszę jednak trochę
            pomarudzić-i w sobotę i w niedzielę mogę po południu.Wolałabym niedzielę bo
            wcześniej kończę zajęcia i 13.30-14 będę juz wolna.W sobote dopiero po 16.
            Bardzo proszę o wzięcie tego pod uwagęsmile) Super byłoby w Lolku jeśli będzie
            ciepło.Pozdr!
            • umargos Re: Luty 2003 14.04.04, 01:08
              Hej...byłyśmy dzisiaj zaszczepić się Priorixem (za 4 tygodnia znowu stresik jej
              fundujemy, bo szczepimy przeciw kleszczom)...wrzasku narobiła na całą
              przychodnię. Weronika waży 9270, no i pani doktor wypatrzyła dalsze zęby (dolne
              trójeczki) przeze mnie przegapione, bo boję się sprawdzać w obawie o całość
              swoich palców...juz mam z lekka obolałe, bo jak ma okazję to niestety zagryza z
              całej siły. Ale wygląda na to, że w najbliższym czasie Weronika będzie
              prezentować 16 zębów. Niestety musze ją trochę podręczyć Peritolem, choć to
              chyba na własne życzenie, bo miałam obawy co do apetytu...no i pani doktor
              przepisała, zastrzegając od razu żeby jakiejś poprawy oczekiwać najwcześniej za
              6 tygodni, jeśli oczywiście wytrzymam te wrzaski przy podawaniu.
              Poza tym trenuje usilnie "floppy infant syndrom" ;o)))) to znaczy kiedy
              zabieram ją z miejsca potencjalnie niebezpiecznego robi się zupełnie bezwładna
              i bardzo ciężka i "leje" sie przez ręce, żeby mi to uniemożliwić. Terroryzwoać
              też próbuje, ale nie za często, zwłaszcza, że mocno jestem odporna na
              wymuszanie :o)))
              Pozdrawiam
              Ula
              • kubara1 Re: Luty 2003 14.04.04, 08:41
                Tydzien mnie tu nie bylo i wreszcie maialam duzo do czytania. Jakos sie mamy
                swiatecznie rozpisaly. Po pierwsze jestem bardzo pocieszona, zenie tylko
                Marysia jest ostatnio malym ryczacym potworkiem, który musi natychmiast dostac
                to co chce. ja tylko niestety na lzy nieodporna jestetm absolutnie i ona
                doskonale to wie. za to z tatusiem nie próbuje takich numerów jak ze mna. A
                rykczec potrafi popisowo. tez sie czasami zastanawiam co na to sasiedzi. u nas
                ostatnio piekna wiosenna pogoda a nasze spacerki ograniczaja sie jedynie
                do...piaskownicy. Marysia odkryla ze na swiecie jest cos tak fantastycznego jak
                piach , który mozna przesypywac, obsypywac siebie, wkladac do butów i zjadac
                przede wszystkim. a biedna mama w ciaglym pogotowiu, zby ten piach z buzi
                wygarniac. Wystarczy ze najedna sekunde spojrze w bok - juz cala buzia
                naladowana. Ale poza tym wszystko w porzadku. Mala jak zalapala chodzenie to
                caly dzien chodzi i przenosi zabawki z jednego pokoju do drugiego. Chowa je w
                róznych przedziwnych miejscach - np w pralce dzisiaj znalazlam jablko i kromke
                chlebawink))). Ostatnio ulubionym slowem jest hopa hopa . czyli chce skakac a ja
                mam ja trzymac za rece. Apetyt jak zwykle wspanialy Musze sie przyznac, ze w
                swieta machnelam troche reka na alergie i dlam jej spróbowac sernika i babki -
                wiec i gluten i bialko jednoczesnie. Na razie , odpukac, nic sie nie zieje.
                Moze przeszlo?????

                jowita, nic nie wiedzialam o waszych planach wyjazdu do Slowenii. Zazdroszcze,
                to bardzo piekny kraj. szkoda tylko, ze na tak dlugosad((. Baedziemy tesknic.

                Zabieram sie do pracy. Buziaki
                Basia
                • agatkar1 Re: Luty 2003 14.04.04, 10:21
                  I ja kliknę parę słówek, na rozpoczęcie dnia.
                  Dzieciaki nam rosną, rosną im ząbale i różki...
                  Oby tylko były zdrowe, to najważniejsze.
                  Jagoda płacze, gdy wychodzę do pracy... najgorsze jest jak uwiesi mi się nogi i
                  nie chce puścić, jakoś staram sie ją zagadać, a potem uciekam choć jest to
                  bardzo trudne.
                  Za to po pracy jest super. Zabieram ją na dwór i ona szaleje z dzieciakami
                  przed blokiem. W blokowiskach jest o tyle dobrze, że wszędzie jest pełno
                  maluchow, szał, jest kilka dziewczynek takich 9-cio - 11-stolatek, które
                  wspaniale się zajmują Jagodą, pilnują na każdym kroku, wtedy ja mogę troszkę
                  posiedzieć na ławeczce z koleżankami... Oczywiście staram się miec oczy szeroko
                  otwarte, obserwuję Jagodę, ale te dzieciaki sa niesamowicie bystre i doskonale
                  sobie radzą w roli opiekunek...
                  U nas w poprzednim roku urodziło się 12-cioro dzieci, Jagoda jest trzecia w
                  kolejce, niektóre - grudniowe - są takie malusieńkie, zadziwiające, że to ten
                  sam rocznik...
                  Kończę, bo czas do pracy. Ale niewykluczam, że jeszcze się tutaj pojawię.
                  Pa.
                  Agata i Jagoda
                  P.S. Fantastycznie, Jowita wybywa z kraju, niektóre z Was planują wakacje, a ja
                  będę siedzieć w tym Koninie...
    • agatkar1 CO SIĘ STAŁO??? :-( 15.04.04, 12:35
      Hej kobiety!
      Tego jeszcze nie było, zaglądam i nie mam co czytać...
      Czy to nie czasami jakas awaria? Gdzie się podziałyscie?
      mmmmmmmmmmmmm, chyba zaraz zacznę płakać sad(
      Jagódka wczoraj była ze mną w Mc Donald's, skubana kojarzy miejsce, bo zanim
      doszłyśmy do Maca ona już z daleka wołała -ba, czyli balona, ostatnio tam go
      dostała. Co prawda parę razy w przeciągu ostatnich dwóch tygodni tam byłyśmy,
      bo to był mój były pracodawca i właśnie teraz się zwalniałam z racji tego, że
      dostałam nową pracę... Może zdziwicie się, że pracowałam w takim miejscu, ale
      miało być na chwilę, kiedy to podczas studiów nie miałam za co opłacać
      czesnego, a skończyło się na uff.. ileż to .. pięciu latach... z czego pół roku
      ciąży, 16 - tyg. macierzyńskiego i prawie rok wychowawczego. Jak ja się cieszę,
      że już tamten rozdział mojego życia zakończyłam smile
      Dobra spadam, a Wy kobitki piszcie....
      Agata
      • kubara1 Re: CO SIĘ STAŁO??? :-( 15.04.04, 15:04
        Ja tez zagladam, zagladam i nic, buuuu, az nie wierze. Zawsze chociaz ze trzy
        posty byly. Mysle ze wszystkie mamy na spacerkach bo dzis tak pieknie. Ja
        niestety siedze w pracy, a Marysia zjada piach pod okiem babci:0)). Piszcie,
        dziewczyny bo przy czym ty pic kawe/
        Basia
        • monique76 Re: CO SIĘ STAŁO??? :-( 15.04.04, 21:04
          No to fakt, ze straszne pustki na forum lutowymsad Ciekawa jestem gdzie jest
          Agata co to obiecywala sie odzywacwink)
          U nas zadnych nowosci - no poza tym, ze Dominika juz chyba na stale
          zrezygnowala z drugiej drzemki w ciagu dnia... Od jakis 3 tygodni spi raz
          dziennie, kladzie sie spac baaardzo grzecznie ok. 20:30 i spi do jakiejs 6-ej.
          Rano wstaje razem ze mna i przeszkadza mi sie ubrac i zjesc sniadaniewink)

          Ja po raz kolejny niesmialo pisze i spotkaniu warszawkismile Zuzi bardziej pasuje
          niedziela, Agacie chyba tez, co z reszta? Fionna? Edyta?? Kinga? Moze Tygrys by
          sie zjawil?? I wszyscy nie wymienieni z imienia i nazwiskawink
          • fringilla Re: CO SIĘ STAŁO??? :-( 15.04.04, 21:33
            No właśnie drogie panie. Z Zuzią i Tygrysem spotykam się dość regularnie, miło
            byłoby się zobaczyć z mamami zapracowanymi i wszystkimi, których dawno nie
            widziałyśmy. Tak więc proszę się ujawniać i wypowaidać. Niedziela, godzina 16 w
            Lolku może być?

            U nas wszystko ok, nie dzieje się nic szczególnego na szczęście, młody zadziwa
            mnie wciąż nowymi przebłyskami intelektu i dobija tym, jak niecnie go
            wykorzystuje - do wymuszania, terroryzowania itp. Wrzeszczy strasznie jak mu
            sie coś nie spodoba, a jak spodoba to też wrzeszczy. W ogóle jest cwaniak, ale
            staram sie być twarda i nie dawać sie potworowi.
            • agatkar1 Re: CO SIĘ STAŁO??? :-( 16.04.04, 10:58
              Hej Dziewczyny!

              Ja się zgłaszam na spotkanie..... Chciałabym.....
              U nas wszystko w porzadalu, Jagoda także przestawiła się na jedną drzemkę w
              ciągu dnia, jest tak zafascynowana dworem, piachem w piaskownicy i dziaciakami
              na podwórku, że nie ma czasu na sen.
              Wczoraj zadziwiła mnie swoim zachowaniem. Gdy jechaliśmy w windzie od
              teściowej, pocałowałam ją w policzek mówiąc; moja córcia, na co ona pokazała na
              tatę paluchem, potem na mnie mówiąc -mama, co znaczyło, że tata ma mnie
              pocałować. Niesamowite jak dzieciak łączy rodziców, uśmiałam się do łez...
              Poza tym Jagoda już nie myli zwierząt i wie co robi krówka, kot, pies, kura i
              kaczka. W końcu załapała, bo jeszcze dwa dni temu na pytanie co robi kotek
              mówiła -hoł...
              Acha, chyba moja córcia chce zmienić operatora telefonicznego, ciągle powtarza -
              - heyah,

              No to heyah,
              Agata i Jagoda

              P.S. Najbardziej zastanawia mnie nieobecność Edyty i Oli, gdzie jesteście,
              czyżby coś się stało, czy po prostu to brak czasu?
              • zuzia_i_werka Re: CO SIĘ STAŁO??? :-( 16.04.04, 11:56
                Hello! My jesteśmysmile Monika Werka tez już nie spi dwa razy-od ok 3tyg jak
                Dominika.MA to swoje dobre strony bo wieczorem uspypia w 10-15min.Ale za to
                rano czasem spi do 8 ale niestety coraz częsciej budzi się o 6-6.30sad A ja nie
                wstaję do pracy..... NA spotkanie jestem zwarta i gotowa,już zaczynam Młodej
                papiloty kręcićsmileNiedziela o 16-dla mnie miódsmile Nic to-młoda usnęła biegne
                kwiatki przesadzać zanim wstanie. I proszę do tablicy wszystkie Panie,które się
                czają i tylko czytają a nic nei piszą! Pozdr!
            • monique76 Nic sie nie stalo;-) Spotkanie w Wawce 16.04.04, 19:48
              Niedziela, Lolek, 16-stasmile Juz sie ciesze na okolicznosc spotkaniasmile)) Pewnie
              bede chwile wczesniej co by pospacerowac milo po polach Mokotowskich wiec do
              zobaczyskasmile
              • fionna Re: Nic sie nie stalo;-) Spotkanie w Wawce 16.04.04, 20:09
                Witam,
                Mam nadzieję, że do niedzieli wyzdrowiejemy. Bo młody pierwszy raz jest chory
                (tzn. przeziębiony).
                Zaczęło się w Wielki Czwartek - obudził się z rykiem, nie chciał jeść. Nic
                nowego. Wyjeżdżaliśmy na Święta (prawie 500km), w czasie postoju w Macu młody
                też nie chciał jeść i po paru łyżeczkach puścił pawia. Kiedy dojechaliśmy na
                miejsce okazało się, że ma 38,3. Poszliśmy do jakiejś lekarki, która od razu
                przepisała antybiotyk, mimo że nic nie stwierdziła w uszach i oskrzelach.
                Młodego chyba bolało gardło, bo nie chciał nic jeść ani pić. Wmuszałam w niego
                picie strzykawką, darł się przy tym i wymiotował. Jednym słowem horror.
                Następnego dnia gorączka spadła, ale był marudny i dalej nie chciał jeść i pić.
                A taki był już tłuściutki sad( chciałam się nim pochwalić...
                Teraz jest już lepiej, nie ma gorączki, je też w miarę, ale jest
                trochę "smarkający". Dwa razy obudził się parę godzin po jedzeniu z wielkim
                rykiem i bekaniem i troszkę się "ulało". Nie wiem teraz czy to wielki powrót
                refluksu (syrop przeciwgorączkowy też podrażnia żołądek), czy to objaw
                przeziębienia - mniej wrażliwe osoby proszę o nieczytanie - w tym, co
                zwymiotuje są takie jakby pasemka gęstej śliny??? może połyka to, co ma w nosku
                i to potem drażni go?
                I jak sobie radzicie z katarem u takich maluchów, które nie umieją wydmuchać
                noska? Na razie katar jest tzw. lejący się, więc tylko wycieram.
                Oprócz tego pan mąż też jest chory (to gorsze niż dziecko), ja też jestem
                kichająca. Mam nadzieję, że do niedzieli się wykurujemy. Ma być chyba ładna
                pogoda to i tak w domu bym nie wysiedziała.
                Pozdrawiam
                Fionna&Brunello
                • zuzia_i_werka Re: Nic sie nie stalo;-) Spotkanie w Wawce 16.04.04, 21:37
                  Hej!
                  Fionna ja bardzo proszę uruchomić wszystkie sposoby uzdrawiania! I koniecznie
                  się stawić z tłuściochemsmile Apropos-siemię tuczy więc włącz je mlodemu na stałe
                  a zamiast syropu dawaj czopki-są zalecane przy wszelkich dolegliwościach ze
                  strony ukł pokarmowego jako lepiej tolerowane. Przypomniało mi się,że miałam
                  potwierdzić to że Wookie wrzeszczy-to fakt a dodatkowo robi to w jakiejś
                  przeraźliwie wysokiej tonacji i efekt jest piorunujący-daruję sobie litościwie
                  dokładne opisy co działo się gdy mama Agata poszła mierzyć spodnie w sklepie a
                  Łukanio został ze mną i werkąsmile) Czułam dziwne spojrzenia hehe. Oczywiście nie
                  znaczy to,że Werunia jest aniołkiem-co to to niesmile Jej głosik słyszalny jest
                  zwykle przy próbie zapakowania do wózka na placu zabaw. Już jestem ciekawa co
                  się będzie w tym Lolku działo-ostatnio jak tam byłyśmy to bąble były jeszcze
                  mało aktywne a przez to łatwe w okiełznaniusmile) Do zobaczenia!
    • aga173 Re: Witam Was wszystkie 16.04.04, 22:20
      A ja znowu się "zapuściłam" w pisaniu.Sory dziewczyny.Kacperek miewa się
      dobrze,dużo je waży ok.11 kg(może wiecej) Święta spedziliśmy u
      tesciowej,Kacperek ma teraz siniaka na czole i paluszek spuchniety bo starszy
      braciszek przyczasnął mu drzwiami(bedzie schodził paznokieć brr....)Ale
      przynajmniej wiem ze to bedzie drugi rozrabiaka w domusmile
      Z kaszek powoli rezygnuje woli chleb z kiełbasąsmileMleczko dalej pije sojowe
      (alergiczne) a tak biedaczek chciałby zjeśc jogurcik a niemoże.
      Kupiliśmy nowy wózek parasolke i lżej teraz na IV pietro targać.A od
      poniedziałku bierzemy się za generalny remont(zaczynamy od łazienki)ale na
      szczęście(nieszczęście) przenoszę sie z dziećmi do tesciowej na 2 tygodnie.Za
      tydzień Kamilek kończy 3 latka(25.04) a tak niedawno to było jak sie urodziłsmile
      Pozdrawiam Aga
      • idaro Re: spotkanie Wawki 16.04.04, 22:43
        Bardzo sie ciesze, ze sie zobaczymy. Postaramy sie bycsmile
        Fionna, kuruj Bruniastego, bo jest naszym ulubiencem i musi byc. Ciekawe, jak
        dzieciaki beda poruszac sie po Lolkusmile
        My ostatnio chodzimy po trawie przed domem. Na poczatku Ida przestraszyla sie
        nowego podloza, a teraz przebywamy na powietrzu bardzo dlugo. Kazde zdziebelko,
        kazdy patyczek, kazda koniczynka, kazdy listek - wszystko musi byc dotykane i
        obejrzane. Za siatka mamy psa-ujadacza, wiec Idusia go przekrzykuje i macha na
        niego raczka, zeby przestal. Obydwie lubimy psy, ale tego po prostu sie nie da
        lubic. Szczeka nawet na swoich, glupek.
        No dobra, do zobaczenia.
        Anita i Idusiasmile
        • kingha Re: spotkanie Wawki 17.04.04, 09:54
          My tez sie piszemy na spotkanko, pewnie wpadniemy w ostatniej chwili, ciezko mi
          z brzucholem i rozrabiaka zgrac wszystko. zwykly spacer jest dla mnie
          wyzwaniem, bo Nadia zawsze ma ochote isc w przeciwnym kierunku, efekt krecimy
          sie w kolko a do placu zabaw idziemy pol godziny smile))
          Ja sie juuuuuz za trzy miesiace rozsypie, takze pewnie bedzie to jedna z
          ostatnich mozliwosci spotkania, bo potem....
          Moje dziecie wlasnie sie wlasnie bawi samo, rzadko tak jest gdy siedze przy
          kompie, ale ostatnio kredki i proby malowania sa wazniejsze! Na topie sa tez
          schody, jest niezmordowana, moze wschodzic i schodzic przez godzine, pierwsza
          ja trace kondycje. Z nowosci Nadia odmawia wspolpracy przy jedzeniu, gdy nie
          dajemy jej mozliwosci samej machania lyzka, taka zosia-samosia. No i wreszcie
          ma sile i zaczyna wszystko przenosic sama np. stolki. Do ulubionych zajec
          nalezy przytulanie i calowanie misia, ktory wielkosciowo jest tylko troszke
          mniejszy od niej.
          • jowa3 Re: Luty 2003 17.04.04, 16:47
            Witam!
            U nas choróbsko jakieś, albo zęby. W święta Lena miała trochę katar, wczoraj
            zaczęła kaszleć tak odrywająco, myślę, że to przez ten katar, dzisiaj w nocy
            źle spała i rano miała 37,6. Mieliśmy jechać na zakupy związane z wyjazdem, a
            tak siedzimy z Lenką w domu.
            Nie jest tak bardzo upierdliwa i strasznie mi jej szkoda...
            Waga Lenki to 11kg i 78cm wzrostu, chociaż ubrania nosi od 74 do 92.

            Trochę się muszę pożalić.
            Dzisiaj kończą remont mieszkania i albo ja jestem za bardzo
            wymagająca, albo fachowcy nie są fachowcami tylko partaczami...
            np. zamawiając okna z ładnymi klamkami dostałam klamki brzydkie,
            a pan na to: wie pani teraz tak w Polsce jest, że cenę przy produkcie w
            supermarkecie ma pani 7zł, a przy kasie płaci pani 20zł...
            Paranoja.
            Zamówiłam klamki za 20zł, a dostałam za 7zł-To jest normalne? Ja mam się do
            tego przyzwyczaić?
            I jeszcze masa innych rzeczy, ale nie będę Was zanudzać,
            bo znowu się we mnie gotuje...

            Zazdroszcę spotkania Warszawce, ja mam dzisiaj gości,
            ale bez dzieci, więc Lenka się nie ucieszy.
            Może Trójmiasto się zmobilizuje i zorganizujemy jakieś spotkanie 25 kwietnia.
            Pozdrawiamy
            Mama i Lenka 16.02.03r.
            • agatkar1 Re: Luty 2003 17.04.04, 22:23
              Jatakże zazdroszcze Wam dziewczyny spotkania...
              Jestem wykończona, Jagódka śpi smacznie, a ja za chwilkę także się położę.
              Byliśmy na wsi, u ciotki i moja córa po prostu kocha wieś, mój teść stwierdził,
              że ona jest wsiowa... a ja dodałam, że na pewno nie za mamusią smile
              Taka prawda...
              Za to Jagoda kocha wieś, psy, trawkę i piach, traktory, motory i stare szopy...
              Podczas całego dnia ani razu nie zapłakała, nie marudziła i nie okazywała
              żadnych ataków złości, widocznie ten klimat jej służy...
              No, dobra raz się rozpłakała, bo mama jej uciekła z wujem na motorze. Ale za
              chwilkę się uspokoiła i zanim mama wróciła już wcale a wcale nie beczała tylko
              bawiła się z psami...
              Spadam bo naprawdę jestem padnięta
              Agata i Jagoda
              • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 17.04.04, 23:03
                Hej! Dziewczyny mam nadzieję,że pomimo zawirowań pogodowych jutro pojawi sie
                kompletsmile Do zobaczenia a te mamy,które z różnych powodów nie mogą sie z nami
                spotkać pozdrawiam i niech zazdroszcząsmile) Do zobaczenia!
                • edytaiola Re: Luty 2003 19.04.04, 08:01
                  To ja na chwilke

                  Mam nadzieje że na spotkaniu było miło szkoda że mi nie wyszło
                  ale tak się niespodziewanie zmienił plan dnia
                  no cóż siła wyższa....
                  Poza tym załapuje aktualnie wielkiego doła
                  Kiedy czytam o Waszych dzieciach

                  i zaraz porównuje je do Oli
                  np. jak piszecie o bieganiu dzieci, o chodzeniu po schodach, o rysowaniu
                  o jedzeniu
                  moja mała ani nie chodzi sama anie nawet przy meblach, nie rysuje
                  Q...a że jej się to przyplątało a najgorsze jest to ze to moja wina
                  za puźno poszłam do neurologa
                  • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 19.04.04, 09:29
                    Hej! Na temat frekwencji się nie wypowiem bo szkoda słówsad Jak zwykle były te
                    osoby,z którymi spotykamy się na okrągło. szkoda,że resztę wypłoszył ten
                    maleńki deszczyk... Edyta nie masz się co dołować i robić sobie wyrzutów bo to
                    i tak nic nie da oprócz tego,że będziesz zła i wiecznie zmęczona! Dzieci do
                    trzech lat rozwijają się bardzo różnie i nawet jeśli sa pewne opóźnienia to i
                    tak odpowiedznie ćwiczenia i rehabilitacja spowodują się ich cofnięcie-najwyżej
                    zajmie to trochę więcej czasu ale na pewno sie wyrównasmile Pozdr!
                    • kubara1 Re: Luty 2003 19.04.04, 11:21
                      Edytko, wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Ćwiczenia usprawnią Oleńkęi niedługo
                      zacznie chodzić jak inne.

                      Trojmiasto, no chyba musimu osobiście pożegnać Jowitę i Lenkę przed wyjazdem???
                      Jogaj, czemu się tak strasznie rzadko odzywasz???? A Ela, halo, halo?
                      Basia
                      • kingha Re: Luty 2003 19.04.04, 12:46
                        Niestety na spotkanie nie dotarlam, mimo najszczerszych checi i dokonanych
                        planow. Nieoczekiwanie skrecilam noge i uziemilam sie w domu na dobre sad((((
                        Najwieksza atrakcje mam moje dziecko, widzac mame na czworakach gania mnie i
                        lapie za piety. W sobote mam zaplanowany wyjazd nad morze, takze moj ambitny
                        plan to lezec teraz, by w sobote miec sile prowadzic auto skrecona noga przez 5
                        h. Brzmi malo rozsadnie ale moze sie uda.
                        Edyta, glowa do gory, nie ma co sie zadreczac i obwiniac, kazde dziecko jest
                        inne i w swoim tempie osiaga wszystko. Prosze sie uzbroic w cierpliwosc i
                        optymizm a wszystko bedzie dobrze.
                      • fionna Re: Luty 2003 19.04.04, 13:11
                        Witam,
                        Mam nadzieję, że nie polecą na mnie gromy za nieprzybycie - młody wczoraj był
                        dość marudny, jest teraz na etapie lejącego się katarku. A że od małego wręcz
                        nienawidzi, jak mu się dotyka nosa, więc za każdym razem, jak spróbuję mu
                        wycierać, dostaje histerii. Jak sobie radzicie z katarkiem? Dodam, że młody ma
                        nos drożny, więc nie zapuszczam na razie aerozolu. Tylko ciągle mu cieknie, aż
                        pod noskiem porobiły się ranki.
                        Na spotkanie chciałam dotrzeć, ale ojciec młodego się zbulwersował, że małego,
                        chorego chcę gdzieś ciągać. I zaczął marudzić o pogodzie...
                        Ale w przyszły tydzień ma być chyba ładnie, mam nadzieję, że wyzdrowiejemy
                        wszyscy.
                        Parzę młodemu len (nie jest tym zachwycony, konsystencją przypomina to smarki),
                        ale wyczytałam, że działa hamująco na apetyt????? Może mamusia sobie zaparzy?
                        Ciepło się robi i pora wcisnąć się w wiosenne ciasne ciuszki...
                        Edyta - nie martw się - mój młody też jeszcze nie chodzi, ale jak mówią
                        pediatrzy - norma jest do 18 miesięcy. I za parę lat nikt nie będzie pamiętał,
                        kiedy które zaczęło chodzić. Ja trochę bywałam w szpitalach i okolicach i
                        widziałam naprawdę chore dzieci, przy których moje problemy robią się takie
                        malutkie.
                        Ostatnio mamy ubaw przy jedzeniu. Młody za punkt honoru postawił sobie zwalenie
                        miski z zupą, wylanie jej na siebie lub chociaż wsadzenie łapek i rozmazanie po
                        włosach. A matka ćwiczy refleks - to lepsze niż gry komputerowe. Po jedzeniu
                        zaś trzeba młodego otrzepać nad zlewem, bo się sypie.
                        W ogóle zauważam, że moje dziecko to destruktor, nie przejawia chęci do
                        jakichś "budujących" zabaw - woli wywalać zabawki, klocki itd. niż je wkładać,
                        burzyć, niszczyć. I jak mu cos nie wychodzi, to się wścieka. Ostatnio sobie
                        siedział i oglądał książeczkę, a jak nie mógł przewrócić strony, to się
                        wściekał. Raz mu pomogłam, drugi raz, za trzecim sywierdziłam, niech sobie
                        radzi sam. I dostał histerii wręcz, nie mogłam go uspokoić. Nerwową mamy teraz
                        młodzież.
                        Pozdrawiamy
                        Fionna&Brunek
                        • idaro Re: Luty 2003 19.04.04, 16:06
                          Ja tez przepraszam (ktora to juz jestem w kolejce do przprosin?), ze nie
                          dotarlysmy, ale Idke cos bierze od soboty. Wolalam nie narazac innych dzieci.
                          Na razie goraczka i dziwne zachowanie. A zebow juz ma pod dostatkiem, wiec to
                          raczej nie to. Strasznie mi przykro, ze nie przyjechalysmy, szczegolnie, ze
                          wiem, jak to boli osoby organizujace. Zobaczymy, czy ktos przyjedziecie do nas
                          na Choszczowke. Jak bedzie pogoda na pewniaka, to organizuje grilla na
                          Choszczowce. Niektorym juz chyba wspominalam juz zimasmile Mile widziane wasze
                          polowki (do pomocy przy pilnowaniu dzieci oczywiscie). Mysle, ze
                          najrozsadniejszy termin to po wielkiej majowce. Czy sa chetni?
                          Co do chodzenia, nie ma co sie przejmowac. Moja mama (babcia Idy), jak ktos ja
                          pyta przez telefon, czy Ida juz chodzi, odpowiada arogancko, ze co to za
                          roznica, czy juz chodzi, czy jeszcze nie chodzi, raptem pare miesiecywink
                          Pozdrawiamy,
                          Anita i Idusiasmile
                          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 19.04.04, 19:55
                            Hej! No niech Wam będziesmile Kinga trzymaj się dzielnie,kładź się z nogą do
                            góry,rób chłodne okłady to może się udasmile Anita mnie Choszczówka nie przeraża
                            a grill brzmi bardzo smakowiciesmile)) Fiona Werka tez więcej niszczy niz tworzy
                            hehe-moze zostanie politykiem? Tfu tfu.A co do tego chodzenia to nie
                            narzekajcie-ja już zaczynam marzyć o takim spacerku kiedy siadałam sobie na
                            ławce z gazetką,teraz wracam ledwo żywasmile Pozdr!
                            • jogaj Re: Luty 2003 19.04.04, 22:54
                              czuje sie wezwana do tablicy wiec pisze smile
                              Na spotkanie jestem chetna i mam nadzie,ze maz nie wywinie mi tym razem zadnego
                              numeru w ostatniej chwili.
                              Jowita kiedy wyjezdzacie?
                              Karola chyba zaprzyjaznila sie z kangurami i zostala dluzej,bo sie nie odzywa.
                              Od czwartku odstawiam Szymona od cycusia,jakos tam mnie naszlo
                              nagle,posmarowalam pieprzem ziolowym i rewelacyjnie zadzialalo,bo Szymon bez
                              placzu stwierdzil,ze cycus sie pospul i jest niedobry i juz sam nie chce.Trzy
                              razy probowal czy naprawde niedobry,a potem juz nie. No i nareszcie sie nie
                              budzi w nocy smile jestem bardzo wyspana,super.
                              Szymon tez szaleje na dworzu,fascynuja go starsze dzieci i bardzo chce je
                              nasladowac,co czesto konczy sie bolesnymi upadkami,ale radosc ogromna.
                              My cale snie spedzamy na placu zabaw,wpadajaco tylko do domu na szybki posilek.
                              Pozdrwaiamy-Jola z Szymonem
                              • julciar Re: Luty 2003 20.04.04, 09:06
                                Cześć
                                Dawno nie pisałyśmy ale ostatnie dwa tygodnie (łącznie z świętami) spędziłyśmy
                                w szpitalu. Ze żłobkiem skończyliśmy przynajmiej na rok. Juleczka przyniosła ze
                                żłobka rotawirusa ze wszystkimi możliwymi powikaniami zapalenie spojówek
                                zapalenie gardła katar zapalenie uszu i zapalenie płuc przez pierwszy tydzień
                                przktycznie była malo przytomna miała temperature 39-40 stopni potem było
                                lepiej zaczęła siadać i chodzić w piątek wyszłyśmy do domu i jest już całkiem
                                nieźle kaszlu już nie ma ucho prawie zdrowe najgorszy jest nosek bo jak
                                odciągali jej katar to rozerwali dziurkę od noska i teraz nie chce się za
                                bardzo goić ale najważniejze że już jesteśmy w domu, Julka waży 8200 i ma z 76
                                cm. strasznie zmizerniała po tym szpitalu jest taka blada i strasznie boi się
                                ludzi. mam nadzieje że szybko dojdzie do siebie i stawimy się na spotkanie.
                                pozdrawiamy wszystkie mamusie
    • edytaiola Re: Luty 2003 20.04.04, 11:37
      Witam
      i dzięki za postawienie do pionu
      Aą mi się głupio zrobiło kiedy przeczytałam posta Julciar
      Moje problemy to pestka w porównaniu z tym co przechodzi Ela z małą Julką.
      Zapisałysmy się do jeszcze jednego neurologa (prywatnie)na sobote,
      poza tym zmieniamy basen, Ola teraz będzie dodatkowo rehabilitowana na basenie.

      My cicho zgłaszamy się do Choszczowej - jesli Idaro pozwoli.
      Kinga trzymj się ciepło - jak pech to pech
      Fionna - z jakiej okazji Bruniasty pije siemie i jak z jego jedzeniem z tymi
      wymiotami?
      Wracam do pracy
      P.S podaje swój GG i tlen może czasm ktoś zastuka
      GG 1983823
      edytek1@tlen.pl
      • fionna Re: Luty 2003 20.04.04, 12:44
        Witamy,
        My też się zgłaszamy na grilla - tata młodego też by chciał, ale nie wiem, jak
        mi podpadnie, to go nie zabiorę.
        Siemię lniane ma dużo substancji śluzowych i w związku z tym działa osłaniająco
        na przewód pokarmowy. Jest polecany jako środek osłaniający przy nieżycie
        żołądka. Poza tym ma dużo makro i mikroelementów i dobrze działa na sierść (u
        mojego psa, więc u ludzi też chyba). Niestety - po przyrządzeniu wyglądem
        przypomina wydzielinę z nosa i młodemu za bardzo nie pasuję. ALe daję mu po
        parę strzykawek. Na razie jeszcze nie zauważyłam nic szczególnego, ale na to
        trzeba czasu.
        Z jedzeniem jest nieźle - młody je znowu mniej więcej tyle, co przed chorobą,
        tylko czasami (ostatnio w niedzielę), z godzine, dwie po jedzeniu jest taki
        rozdrażniony, bękający i czasami zdarzy się pawik. Nie wiem czy to po chorobie,
        czy leki podrażniły mu żoładek.
        Edyta - czy możesz mi napisać, gdzie chodzicie na basen i czy ta rehabilitacja
        na basenie rózni się od normalnych zajęć? Młody lubi wodę i chętnie bym się
        wybrała na takie zajęcia. Tylko najpierw sama muszę się doprowadzić do stanu
        oglądalności.
        Pozdrawiamy
        Fionna&Bruniś
        • edytaiola Re: Luty 2003 20.04.04, 15:05
          Jak na razie umówiłam się z instruktorką z Wodnika (tam gdzie teraz chodzimy)
          że za tydzień lub dwa pojedziemy na Łabiszyńską
          Tam też prowadzi zajęcia a dodatkowo jest sobie taka Magda, króra prowadzi z
          dziećmi zajęcia i ćwiczy z nimi w wodzie - czyli ona rodzice i maluchy. Madzia
          owa zajmuje się takimi przypadkami jak wzmożone czy obniżone napięcie mięśniowe
          i inne temu podobne. Z tego co zrozumiałam jest ona pracownikiem CZD.
          Jak już będę wiedziała więcej szczegółów to dam znać. Poza tym tam płaci się
          połowe kasy za karnet z racji tegoż złego napięcia.

          Mój stary tez chętny na wszelkie spotkania, a grilowe jak najbardziej, poza tym
          robi za kierowce.
        • edytaiola Re: Luty 2003 20.04.04, 15:08
          fionna napisała:

          Tylko najpierw sama muszę się doprowadzić do stanu
          > oglądalności.
          to ja się nie powinnam pokazywać w kostiumie ale
          olałam to
          i teraz mają na basenie okaz wieloryba
          Zastanawiam się kiedy ekolodzy przyjadą go ratowaćsmile)))
          • idaro Re: Luty 2003 20.04.04, 23:20
            Bardzo sie ciesze, ze chcecie przyjechac na Choszczowke, he, he. Oby tylko nie
            byl to slomiany zapalsmile Moze ustalmy wstepna date spotkania na 15 maja
            (sobota). Juz raczki zacieramy z Robertem (moim mezem), bo jeszcze takiej
            imprezki z dzieciaczkami to nie mielismysmile A dzieciarnie uwielbiamy, nie
            mowiac o Idusi, ktora dzisiaj zaprzyjaznila sie z malymi sasiadami. Byla
            noszona na rekach przez 7-letnia dziewczynke, no i chyba zakochala sie w 4-
            latku w okularach. Az piszczy na jego widok. W zwiazku z wiosna i zabawami w
            ogrodzie spi teraz godzine dziennie, a jest wielkim spiochem z natury. Nie
            tylko na nas wiosna robi wrazeniesmile
            Pozdrawiamy,
            Anita i Idusiasmile
    • umargos Re: Luty 2003 21.04.04, 07:03
      A u nas dziń w dzień rozróba. Dziecko demoluje wszystko co wpadnie jej w ręce,
      a wpada coraz więcej, bo coraz sprawniej sięga wysoko wykorzystując nawet swój
      samochód (chodzik-pchacz) żeby sobie na nim stanąc i ściągnąc coś ze stołu, no
      a stabilny to on nie jest...W związku z tym mamy w trzech miejscach
      przygrozioną wargę i to tak, że wygląda jakby ktoś ja uderzył...Poza tym zęby
      chyba rosną intensywnie, więc dziecko jeść nie chce. Niestety dotyczy głównie
      dań obiadowych i dziś chyba przygotuję wariant awaryjny, czyli sama ugotuję,
      ale będzie problem jeżeli tego też nie będzie chciała zjeść :o(( Już mam dość
      wpychania jej tego jedzenia, bo skutek jest taki, że w ciągu ostatniego
      tygodnia ze trzy duże gotowe dania wylądowały w koszu...Pozostawienie jej
      pewnej samodzielności w jedzeniu obiadu też nie daje rezultatu, bo wtedy nawet
      nie próbuje tego jeść tylko zajmuje się zabawą i rozmazywaniem zawartości
      miseczki po krzesełku...Może ktoś zna sposób na niejadka???
      Pozdrawiam
      Ula
      • agatkar1 Re: Luty 2003 21.04.04, 11:42
        Oj wiele się u Was moje drogie panie działo i wygląda na to, że jeszcze będzie
        się działo... grillek ... w miłym towarzystwie...
        Ale przejdę do rzeczy, czytam posty Edyty i próbuję ją zrozumieć, ale
        jednocześnie wiem, że to jest chwilowe. Malutka Olka z pewnością ruszy do boju
        i Edytka zapomni o swoich rozterkach... U nas przed blokiem była taka mała
        Agniesia, która bardzo późno zaczęła chodzić, a dziś jako czterolatka, jest
        takim urwiskiem, że jej mama za nią nie nadąża, do tego jest bardzo zdolna i
        pojętna, a to że zaczęła późno chodzić nie wpłynęło na dalszy jej rozwój. Jest
        to rodzina biedna, nie mieli możliwości uczęszczania na zajęcia pływania, czy
        specjalistyczne wizyty u lekarzy, pamiętam jak ta pani czekała na pierwsze
        kroczki Agniesi, bo mój chrześniak jest w jej wieku i zaczął chodzić dość
        wcześnie... Dlatego Edytko, trzymajcie się i dzielnie ćwiczcie a z pewnością
        będziemy świętować wkrótce pierwsze kroczki Olki...
        Co do tych czapeczek Jagody to robi je moja ukochana mamusia...
        Kingo, serdecznie ci współczuję jak ty sobie radzisz z tą niedyspozycją...???
        Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia...
        Jakaż ta nasza rzeczywistość jest okropna, dać dzieciaka do żłobka i od razu
        nałapie jakichś chorób, to straszne, trzymajcie się dzielnie dziewczyny i niech
        Julka już nie choruje więcej...
        Podzielam opinię, że młodzież nasza dzisiejsza jakaś taka nerwowa się robi,
        Jagoda jest tego żywym przykładem,
        nie wiem jak ja ją wychowam z tymi jej atakami histerii....
        Czy siemię lniane działa coś jak lacidofil lub lakcid? tylko jest naturalnym
        składnikiem czyli zdrowszym, może także podam je Jagodzie bo ona co chwilę ma
        jakieś antybiotyki ?Ostatnio po Vercefie (czy może któraś z Was podawała taki
        antybiotyk swojemu malcowi?) miała silny ból w pęcherzu, po prostu wyjałowił
        jej drogi moczowe i zamiast pomóc zaszkodził... oczywiście nie śmiem myśleć
        jakie spustoszenie zrobił w żołądku u małej...
        Ach, brak słow
        Trzymcie się pa

        Agata i Jagoda
        • fionna Re: Luty 2003 21.04.04, 14:14
          Hej,
          Lakcid zawiera tzw. dobre bakterie, uzupełniana florę bakteryjną po kuracji
          antybiotykowej, biegunce itd.
          Zaś siemię lniane (czyli nasionka lnu) to kopalnia mikro i makroelementów, ma
          dużo białka (40%), błonnika (30%), substancje śluzowe (20%), olej (10%).
          Własnie te substancje śluzowe działają osłonowo na przewód pokarmowy (przy
          nadmiernym wydzielaniu kwasów trawiennych - co występuję u młodego), oprócz
          tego błonnik dobrze działa na dalszą część układu pokarmowego.
          My też się cieszymy na grillowanie - wstępnie rezerwujemy 15 maja. Już nawet
          znalazłam Choszczówkę na mapie...
          Wredny młody śpi już 2 godziny, a taka ładna pogoda, że wyszłabym już na dwór.
          Pozdrawiam
          Fionna&Bruniasty
          • agatkar1 Re: Luty 2003 21.04.04, 21:15
            Fionna Dzięki za informacje,
            Ależ piękny dzionek mamy za sobą! Cieplutko, wiosenka w pełni, czad jednym
            słowem!
            Jagoda wspina się zawzięcie na schody i ucieka na parking, gdzie podziwia
            titity... Trzeba ją pilnować i to nieźle, już nie mogę jej pozostawić pod
            opieką starszych kolezanek.... szok! A jaka niedobra... szczególnie, gdy trzeba
            wracać do domciu.
            Pozdrowionka
            Pa
            Agata i Jagoda
            • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 21.04.04, 21:37
              Hej! Uśmialam się czytając o Jagodzie-jakbym Werunię widziałasmile) W piaskownicy
              i w ogole na placu zabaw cały czas toczy wojnę!Bezbłędnie jest zawsze tam gdzie
              najniebezpieczniej-pod rozpędzoną karuzela,pod zjeżdżalnia itp.Każda próba
              zabrania kończy się dzikimi wrzaskami,gdzy jakies dziecko zabierze zabawkę-
              dym,gdzy trzeba wsiąść do wózka dym,gdzy mama nie pozwala zjeżdżać na główkę z
              najwyższej zjeżdżalni dym i łzy rzęsiste-o rany niedługo znienawidzę spacery:-
              )) Wracając po kilku godzinach czuję sie jak po wyrawie na biegun a potworella
              rozparta w wózku poija sok z niekapka i pokrzykuje żebym dała paluszkasmile Jak
              tęsknię do tych spacerków spędzanych na ławeczce z gazetką... Ech... A poza tym
              wszystko gra tylko Agata sie obraziła i powiedziała,że nie będzie tu zaglądać
              bo ją wszyscy(z nielicznymi wyjątkami) olali. Teraz trzeba ją przebłagaćsmile
              Pozdr!
              • monique76 Re: Luty 2003 21.04.04, 22:10
                Witam
                na temat ostatniego spotkania to sie wypowiadac nie bedewink niech te co nie
                przyszly zalujasmile Na spotkanie 15 go maja sie wpraszamwink Moj malzonek to lwem
                salonowym co prawda nie jest... ale do opieki nad Dominika sie nadajewink) Wiec
                w swej laskawosci moge go zabracsmile

                Jestem teraz na etapie myslenia o zlobku i jak przeczytalam relacje Eli to mi
                sie wlosy na glowie zjezylysad Ale nic to, dzis byly pierwsze koty za ploty -
                znaczy sie bylam w zlobku dopytac sie o wszystko... I moze od sierpnia Dominika
                bedzie zlobkowiczem - takim nie na caly etat co prawda bo chce ja oddawac tylko
                na jakies 4 godziny... Moze nas zadne chorobska nie dopadna... Obysmile)

                Co do Oli i Edyty - wiem, ze czytanie o osiagnieciach innych dzieci jest dla
                Ciebie ciezkie Edyta... ale tak zawsze bylo i bedzie, bez wzgledu na to czy Ola
                juz chodzi czy jeszcze nie... Taka nasza natura, ze jak czytamy ze czyjes
                dziecko cos tam robi, a nasze jeszcze tego nie robi, to pojawia sie mysl: czy
                oby na pewno wszystkos z naszym szkrabem w porzadku?? Ja co prawda mocno
                wyluzowana jestem pod tym wzgledem i nie przejmuje sie np. ze Dominika obgryza
                piankowe puzle zamiast je ukladac, rzuca klockami zamiast je ukladac, jak
                tajfun rzuca sorterem zamiast wrzucac w niego odpowiednie klocki (sorter to w
                zasadzie chyba schowam bo ona dostaje histerii jak te okropne klocki nie chca
                wlazic tam gdzie ona by chciala... smile) Tak, wiem, wiem.. zaraz mi tu Zuzia
                zada pytanie jak wyglada moje dziecko z histeria bo to chyba niemozliwewink
                Dominika przy obcych ludziach jest ucielesnieniem spokoju i usmiechusmile Tak
                wiec Edytko - wyluzuj po prostu... Rehabilituj mala zgodnie z zaleceniami
                lekarza a pewnego dnia napiszesz wspanialego posta ze Ola pieknie zaczela
                chodzismile
                No i na koniec napisze wam ze bylam dzis z moim wyjcem na szczepieniu (jak
                ktoras jeszcze nie szczepila na odre, swinke i rozyczke to uprzejmie informuje,
                ze ta szczepionka weszla do kalendarza szczepien i jest za darmosmile)) no i przy
                okazji sie wazylysmy i mierzylysmy... No i Dominika ma 77 cm, a wazy 9900.
                Przez ostatnie pol roku urosla 7 cm, a przytyla tylko 1,2 kg... Zalecenie mamy
                takie, ze za poltora miesiaca mamy przyjsc znow na wazenie... ale chyba taka
                jej natura, ze bedzie nieduzo wazyc po prostu...
                Dobra, rozpisalam sie i pewnie juz zasnelyscie zanim doszlyscie do koncasmile))

                Aaa i zapomnialam dodac, ze moja Dominika boi sie chodzic po trawie, piasku itp
                rzeczach, ktore nie sa chodnikiemsmile)
            • aguska3 Re: Luty 2003 21.04.04, 21:56
              Witam wszystkich bardzo serdecznie. Po bardzo długiej przerwie prawie
              miesieczniej odzywam sie i ja. Przerwa spowodowana była na poczatku z przyczyn
              technicznych a óxniej z lenistwa.
              U nas wychodza wreszcie te pieruńskie czworki wiec dziecie nieco rozdraznione
              ale da sie przezyć. My tez bardzo chetnie bawimy sie w piaskownicy i na
              chuśtawkach a najbarzoej Pietrucha lubi podpatrywać inne dzieci i je oczywiście
              zaczepiać. Dziadza nauczył go dawać rączke na cześć z czego jest bardzo dumny
              (dziadzia oczywiście a nie Piotrek) Odkad buchneli nam wózek z przed drzwi to
              ogólnie meczymy sie z ciezką spacerówka- to nie był udany zakup.sad((
              Chwilowo męczy mnie jeszcze katar dlatego postaram sie poprawić w najbiższym
              czasie ale dziś juz ide spać.
              Pozdrawiam
              Aguśka i Piotruś.
              • edytaiola Re: Luty 2003 22.04.04, 11:03
                Dzieki dziewczyny za słowa otuchy
                jednak co forum to forum
                czasem napada mnie taki nastrój
                wiem wiem że nie powinno porównywać się dzieci
                Moja mała też niczego nie buduje czeka
                natomiasta aż ja postawie coś z klocków i ze śmiechem to burzy
                gumowych puzli też nie układa tylko gryzak sobie z nich zrbiła
                terroryzowac prubuje a i owszem i wie na kogo to najbardziej działa
                babcia jest na każde jęknięcie,
                zawodowo lecą już łzy jak grochy - a zła matka tylko zagaduje a na ręce wziąść
                nie chce.
                Mój stary cieszy się na spotkanie u Idy- lubi takie imprezy.
                Agate chyba trzeba ugłaskać, wiem ja bym tez poczuła się totalnie olana ale
                Fringillla wybacz.
                U nas idzie druga górna dwójka więc slinotok straszny, ale o dziwo noce super
                przesypiamy.
                A co do kapelusików - kolezanka przysłała mi kilka projektów. Jakieś niedrogir
                miały być a kilka mi się podoba nawet nawet. I chyba Oli zamówie chociaz ona
                obraziła się na czapki stara się je zdiąć z głowy.
                To na tyle wracam do pracy i szefowej która dziś ma napad złości
                papapapa
                • agatkar1 Re: Luty 2003 25.04.04, 10:35
                  Jagoda niestety zachorowała, katar, gardełko i powoli zaczyna się kaszel. nie
                  byłam z nią jeszcze u lekarza, bo akurat weekend się zaczął, a na pogotowie to
                  chyba za wcześnie, poczekamy do jutra. Swoja drogą pediatrzy w naszej
                  przychodni są kiepscy, myślałam nawet o zmianie przychodni, ale jakoś nie
                  potrafię, nie wiem, tak długo cała moja rodzina leczy się tutaj, ze troszkę mi
                  glupio, ale chyba tak zrobię, bo nerwy tracę na tych lekarzy...
                  Dobra, spadam bo Jagoda marudzi
                  agata i Jagoda
                  • idaro Re: Luty 2003 25.04.04, 23:29
                    Ale tu puuuuchy!
                    Dziewczyny, zbierzcie sie w sobie, bo trzeba Agate udobruchac do przyjazdu na
                    Choszczowkesmile Kochana Agatko, nasz kowcusmile, zapraszamsmile
                    Czy juz wozicie swoje dzieciaczki na rowerach? My sprzedalismy moj gorski, bo
                    strasznie byl niewygodny i kupujemy tzw. komfortowy. Iduska szalala dzisiaj w
                    salonie Gianta miedzy rowerami. Bardzo jej sie spodobalo.
                    Zycze chorym ozdrowienia!
                    Pozdrawiamsmile
                    Anita
    • edytaiola Re: Luty 2003 26.04.04, 08:20
      To fak t
      pusto strasznie
      a i pogodą trudno to tłumaczyć
      bo te dwa dni nie były za słoneczne

      My byliśmy u nowej pani neurolog
      i nowej rehzbilitantki
      Wizyta trwała ponad 1,5 h
      przez ten czas dowiedziałam się więcej niż dotychczas
      od wszystkich lekarzy razem wziętych.
      Ola ma nierówne napięcie mięśnieowe z lewej strony swojego małego ciałka
      rehabilitacja polega głównie na odpowiedznich ćwiczeniach w domu,
      czeste krutkie serie (4 x po 6 min) a nie jak dotychczas 30 minz obcą babą.
      Nie dziwie się że Ola tak strasznie płakała, w domu jest lepiej.
      Poza tym okazało się że dobrze że jeszcze nie chodzi. W MSW prowadzili
      ćwiczenia na nóżki a powinni zacząć od ramion i pleców bo mała miała wogóle nie
      czuje mięśni przy łopatkach i nie podciągnęła by się za chiny, nie raczkowała
      by iiiiiiiiii jest tego dużo już nie nudze
      Jednym słowem powiedziała że dobrze że Ola jeszcze nie chodzi bo doprowadziło
      by to do strasznej wady postawy a wtedy było by jeszcze trudniej.
      No i prawdopodobie (na 70%) mała jest nadpobudliwa. Ale tym zajmiemy się
      puźniej.

      Więcej nie nudze bo nie wiem czy przez przebrniecie przez czytanie moich
      wypocin.
      papap
      • kubara1 Re: Luty 2003 26.04.04, 08:40
        Ola, ciesze sie ze jestes spokojniejsza i dotarlas do jakiejs madrej neurolog.
        teraz, jak bedziecie z mala cwiczyc, na pewno wszystko bedzie ok.

        My z Marysia bylismy wczoraj w zoo. Planowalismy ze zwiedzimy cale i pokazemy
        malej jak najwiecej zwierzatek. niestety Marysia stala pol godziny przy lamach
        i za zadne skarby nie dalo sie jej odciagnac od klatki. A poza tym szla zawszew
        przciwna strone niz my i absolutnie ale to absolutnie nie da sie zlapac za
        raczke. Efekt jest taki za poznalismy dokladnie zycie lam w zoo i Marysia ma
        zdarty calu nos, bo jak nam uciekala to sie wywrócila strasznie na buzie. jak
        ja babcia rano zobaczyla.... o matko!!! Oczywiscie bylo kazanie, jak to my nie
        pilnujemy dzieckasmile)). A jak tu pilnowac non stop takiego malego zlosnika?
        Mam dzisiaj duzo pracy musze sie sychicznie przygotowac na awanture z szefowa.
        chce jej powiedziec ze od lipca ide na wychowawczy. Bo juz psychicznie tu nie
        wyrabiam Wyobrazacie sobie, ze poza tym ze ona pali w pracy non stop papierosy
        od 1,5 miesiaca nie zmienila swetra???? I jeszcze ma dlugoe siwe, tluste wlosy
        do pasa. Zygac sie chce. Przepraszam,nie chcialam nikomu zniesmaczyc
        poniedzialku. trzymajcie tylko za mnie kciuki.
        Basia
        Ps. jowita, kiedy Ty wyjezdzasz?
        • agatkar1 Re: Luty 2003 26.04.04, 09:06
          Cieszę się Edytko, że trafiłaś na dobrych lekarzy, którzy pomogą Twojej małej,
          jednocześnie podziwiam Cię, bo każda z nas mówiła, iż to normalne, a jednak
          okazało się, że trzeba pomóc troszkę Oleńce...
          Wszystko będzie ok!
          A co do zdartego nosa Marysi to muszę powiedzieć, że moja Jagoda także sobie
          rozbiła nosek... ma teraz strupek i kilka zadrapań, wystarczyła chwila nieuwagi
          i mała wylądowała nochalem w piachu, płacz niesamowity do czasu kiedy poczuła
          piasek w buzi... teraz się śmieję, ale to wyglądało okropnie...
          Pozdrawiam
          Agata i Jagoda
          • fionna Re: Luty 2003 26.04.04, 11:27
            No i zaczynam kolejną setkę - musimy się sprężyć, bo nas styczeń goni.
            Po pierwsze - Agato - wybacz nam - co zrobimy bez naszego forumowego KaOwca???
            Bruno chciałby wiedzieć, co się dzieje u Wookiego.
            W piątek prawie, że wybiłam tacie młodego zęba (1) - chcieliśmy stare konie
            pokazać młodemu, jak sie gra w ręczną w dużym pokoju i przyblokowałam starego w
            zęba. Trochę mu się szkliwo ukruszyło - zobaczymy co powie dentysta. Jak nie
            mamy kasy, to zawsze się jakieś nieszczęścia trafią.
            Poza tym młody wychodzi już z choroby - dziś byliśmy na kontroli i już jest
            zdrowy, ale ciągle ma jakieś problemy z żołądkiem, mamy teraz podawać Trilac
            (jako mocniejszy od Lakcidu). Mam nadzieję, że to nie nawrót refluksowy.
            Z tymi neurologami to tak jest - każdy ma inną opinię. Młodego kiedyś badało w
            krótkim odstępie czasu 3 i każdy miał inną opinię (wg pierwszego miał
            podwyższone napięcie, wg drugiego w normie, trzeci stwierdził nieco obniżone).
            Teraz trzymamy się dr Potakiewicz - ma chyba same dobre opinie.
            My też z młodym mało ćwiczymy nogi - głównie ręce, ramiona i grzbiet.
            Rzeczywiście - największe szkody robi się sadzając je na siłe, a potem
            stawiając, kiedy kręgosłup nie jest na to gotów. Lepiej niech zacznie chodzić
            parę miesięcy później, ale prawidłowo.
            Młody ma ostatnio tzw. fazy - kiedy jest jedzenie od razu jest słaby, śpiący,
            pokłada się na foteliku itd. Za to wieczorem zaczyna szaleć - skacze po
            materacu (na siedząco), zostawiłam go wczoraj na chwilkę i usłuszałam huk -
            młody odbił się i wylądował na podłodze, potem demolował łóżęczko, wyciągał
            różne rzeczy spod (tam mam składzik ciuchów), prawie zerwał baldachim. Tatuś
            się pytał, czego mu dosypuję do jedzenia. Albo przyśnie na podłodzę, więc go
            przenoszę do łóżeczka i za chwilę jest reaktywacja - już nie ma spanie jest
            szaleństwo.
            Teraz na szczęście bestia śpi - na szczęścia zdarza mu się robić sobie 2-3
            drzemki w ciągu dnia.
            Pozdrawiamy
            Fionna&Bruniasty
            • agatkar1 Re: Luty 2003 27.04.04, 11:28
              Hej, ja jak zwykle na moment
              W pracy na razie spokój, ale od maja chyba mam cały etat i właściwie Jagoda
              wtedy już całkiem zgłupieje, już teraz jak wracam to uczepi się mnie i nigdzie
              się nie mogę bez niej ruszyć. Ale co ja się dziwię, przecież jestem jej mamą i
              ona zawsze była ze mną, aż tu nagle...
              Fionna, smile uważaj, nie uszkodź czegoś innego swemu mężczyźnie sad to byłoby
              niemoralne i to na oczach synka!!!
              Agata i Jagoda
    • monique76 Re: Luty 2003 27.04.04, 22:56
      Faktycznie jakas cisza tu u nas ostatniosmile
      Ja dziś późnym popołudniem rozpoczełam 6-cio dniowy odpoczynek od pracysmile))
      Nawet nie wiecie jak sie cieszesmile
      Miałam sie jutro wybrac do kina, ale szczerze mówiąc boje sie... Samochodu nie
      bede mogla jutro wziac... a przez centrum Wawy boje sie z Dominika jechac...
      Mam znajomego policjanta i rozmawialam z nim dzis - stanowczo mi odradzil
      jeżdżenie z Dominiką przez centrum Wawy przez najbliższe 3 dni... wiec chyba
      sobie odpuszcze to kinosad
      A swoja droga to pierwszy raz widze Warszawe w takim stanie - w centrum
      wszystkie sklepy po kolei maja okna zabite deskami i płytami drewnianymi,
      policjantow na ulicach jak mrowkow, co chwila jezdza kolumny policyjnych
      samochodow na sygnale... A jak bylam jeszcze w pracy dzis po poludniu to w
      ogole poczulam sie jak na wojnie - zaraz obok budynku mojej firmy są koszary
      policyjne. I były tam dzis ćwiczenia - dwa helikoptery robily co chwile pętle
      nad naszym budynkiem, po placu ganiali uzbrojeni po zęby policjanci itp... No
      generalnie wesołosmile
      • agatkar1 Re: Luty 2003 28.04.04, 11:39
        Niesamowite, ja oglądam wszystko tylko w wiadomościach, oby nie było tak
        tragicznie jak mówią... Antyglobaliści mają swoje racje i idee, ale czy od razu
        muszą niszczyć wszystko co popadnie? Jestem temu przeciwna, oprócz demolki na
        Mc Donald's... niech rozwalą kilka... Ja tam pracowałam i jestem zrażona...
        Okropieństwo. Choć dla innych ta restauracja jest super, mnie i wielu byłych i
        obecnych pracowników przeraża... Pracowałam również w kilku poznańskich
        restauracjach podczas szkoleń przed otwarciem w Koninie i muszę stwierdzić, że
        wszędzie jest tak samo. Koszmar, wyzysk, dorabianie się prezesów na pracowniku
        i okropne traktowanie...
        Oczywiście nie piszę poważnie z tym demolowaniem, bo przede wszystkim niewinni
        ucierpią!
        A u mnie i mojej córci wszystko ok, Jagoda wraca do zdrówka, tylko ciągle
        kaszle w nocy. A przychodni nie zmieniłam, choć mam to w planach i jakoś nie
        mogę.Przede wszystkim liczy się dobro dziecka, a chyba najważniejsze jest mieć
        zaufanego pediatrę, co o tym sądzicie?
        agata i jagoda
        • kubara1 Re: Luty 2003 29.04.04, 14:05
          Halo, , halo? Anybody here?
          • monique76 Re: Luty 2003 29.04.04, 20:20
            My dzis korzytslysmy z pieknej pogody i sporo bylysmy nba dworzu... Dominika po
            raz pierwszy bawila sie w piaskownicy - tzn.mamusia robila babki,. a dziecko je
            rozwalalosmile Obdywie nieźle sie bawiłyśmy... smile
            A tak w ogóle to obchodzimy dzis z mężem 4 rocznicę ślubusmile I on w ramach
            prezentu przyniósł... wypowiedzenie z pracy.... sad Generalnie rzecz biorąc
            humor popsuł mi się nieziemsko... I szybciorem poszukuję kogoś kto zna się na
            prawie pracy... Może któraś z was pracuje w kadrach?
            • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 29.04.04, 22:02
              Hej! Monika-współczujęsad Fajny majowy weekend sic! Życzę,żebyście coś
              załatwili niestety temat zupełnie mi obcy więc nie umiem pomócsad
              U nas ogólnie ok ale Młoda od kilku dni marudna,chyba znowu zęby tym razem
              trójki. Na spacerach gania we wszystkixh kierunkach oprócz właściwego czyli
              mamusiowego hehe. Piaskownica owszem ale jakieś 5minutsad Pogoda faktycznie jak
              drut i aż sie chce cały dzień spędzić na dworze-no właśnie może macie pomysły
              co robić w długi weekend jak sie nigdzie nie wyjeżdża?? Wymyśliłam ogród
              botaniczny,Zoo i może coś jeszcze? Pozdrawiam Zuzia
              • edytaiola Re: Luty 2003 30.04.04, 09:26
                U nas nie będzie ani ogrodu ani zoo
                Ola ma 38,3, jak kaszle to wymiotuje i katar leje się z małego noska
                w nocy cały czas kazała się przytulać,
                generalnie dopadło ją 3 zaziębienie.
                cholerstwo z dnia na dzień ją dopadło,
                Monika strasznie mi przykro, ale nic nie umie pomóc
                Mam nadzieje, że na Idarową działke Ola będzie już zdrowa
                pappa
                • fionna Re: Luty 2003 30.04.04, 12:25
                  Oj, smutno się zrobiło - niestety, ja nie mam już od jakiegoś czasu styczności
                  z kadrami, moja mama się tym zajmuję (ale to jednostki budżetowe), więc nie
                  wiem czy będę mogła pomóc.
                  Za to ja optymistycznie - wygrałam z moim mężem wycieczkę do Strasburga -
                  jedziemy w niedzielę. Młody zostanie z babcią (specjalnie przyjeżdżają, żeby
                  się nim zająć). Muszę napisać szybko instrukcję obsługi młodego... i posprzątać
                  mieszkanie........ i jeszcze się uczyć do egzaminu, który zbliża się wielkimi
                  krokami.
                  Bruner też po chorobie ma rozwalony żołądek, co jakiś czas robi się taki
                  skwaszony, trochę wymiotuje. Też mam nadzieję, że do majówki mu się polepszy.
                  I dużo zdrowia dla Oleńki.
                  Pozdrawiamy
                  Fionna&Bruno
                  • agatkar1 Re: Luty 2003 30.04.04, 22:20
                    Hej
                    Fionna jak fajnie, gdzie wygrałaś tę wycieczkę? Gratulacje,
                    Monia niestety nie mogę pomóc, nie znam się na prawie pracy,
                    Edytko, niech mała Oleńka zdrowieje!!! Mojej małej właśnie skończył się katar i
                    modlę się, żeby powtórnie się nie zaziębiła, ponieważ dziś byliśmy na wizycie u
                    nefrologa 30 km od Konina, a wiadomo jak to w samochodzie....
                    Całuję Waswszystkie i życzę miłego weekendu, szczególnie dla Fionny, niech bawi
                    się świetnie w Strasburgu!!!
                    Agata
    • umargos Re: Luty 2003 04.05.04, 00:00
      Długi weekend zmierza niestety ku końcowi. Dla mnie bez różnicy, bo ja i tak
      nie mam wolnego od mojej pracy, i w sobotę i dziś spędziłam kilka godzin z
      promotorem...ale był ucieszony kiedy okazało się, że nie wszystko
      wydrukowałam....bo po trzech godzinach to chyba był już nieźle zmęczony. Ale
      niestety mojemu mężowi urlop się kończy i będzie miał urwanie głowy w pracy
      więc nawet nie wiem kiedy znowu przyjedzie...ja to ja, ale dziecko będzie
      niepocieszone. No i tylu atrakcji też nie będzie - ogród botaniczny, zoo, park
      wodny, pracownia konserwatorska mojego kolegi z pracy....pozostaną tylko
      spacerki z mamusią i okoliczne place zabaw (chyba z 5...w odległości do 10
      minut spacerkiem :o)))))))
      Pozdrawiam wszystkich cieplutko (a i rzecz jasna Fionnie gratuluję
      wycieczki...fajne miasto :o)))
      Ula
      • jonquille Re: Luty 2003 04.05.04, 08:14
        Witamy po dluzszej przerwie w czasie ktorej zaliczylismy:
        - atak rotawirusa: okropnosc i piec dni wycietych z zyciorysu (Jasiu nie jadl
        przez caly ten czas, pil tylko roztwor glukozy i soli fizj. w ogromnych
        ilosciach, pieluszki byly zmieniane co godzine, posciel 3 razy dziennie,
        podlogi myte co dwie). Ale uniknelismy odwodnienia, zakonczylo sie bez
        komplikacji. Teraz Jasiu nadrabia stracone posilki jedzac praktycznie przez
        caly czas…;
        - tygodniowa wizyte w Polsce, gdzie dziadkowie rozpieszczali wnuka ze ho, ho.
        - rozpoczecie nowego etapu w zyciu malucha tzn. zlobka…Wczoraj byl pierwszy raz
        (w Belgii 3 maja pracujemy I jakos poszlo, ale juz dzisiaj zdal sobie sprawe,
        ze zostawiamy go samego na pol dnia wiec byl placz i rzucanie sie na podloge.
        Wynegocjowalam z mezem, ze to on odwozi go rano do zlobka, slusznie
        podejrzewajac ze moje serce mogloby tego nie wytrzymac. I teraz caly dzien
        zastanawiam sie co porabia moj synek i jak adoptuje sie do nowej sytuacji….

        Monique, jedyne co moge Ci poradzic w sprawie meza to udac sie do Sadu Pracy i
        na miejscu sprawdzic czy pracodawca postepowal zgodnie z prawem. Pamietam, ze
        nie tak dawno moj tata mial problem z pracodawca, ktory nie zaplacil za
        wykonane zlecenie i sam, korzystajac z kodeksu pracy wysadzil sie o swoje
        wynagrodzenie + odsetki karne + satysfakcje ze nie trzeba byc prawnikiem zeby
        moc zawalczyc o swoje. W kazdym badz razie powodzenia!

        I na koniec, spoznione ale szczere, gratulacje dla Agaty! Kolejny chodzacy
        dowod, ze dzieci nie musza ograniczac naszych marzen i celow. I tak trzymac.

        Asia i Jasiu

        • monique76 Re: Luty 2003 04.05.04, 20:23
          Witam
          dzisaj poszlam do pracy po tygodniu wolnego... ehhh... ciezko, ciezko mi bylo
          pracowacsmile) takie przerwy są niewskazanesmile)
          Humor do tego mam podły, bo zdaje sobie sprawe z sytuacji na rynku pracysad No
          ale cóż, trzeba wziać się w garść i myśleć pozytywniesmile Może jakiś spotkanko??
          Spotkania z lutówkami zawsze poprawiają mi humorsmile)
          • idaro Re: Luty 2003 04.05.04, 23:52
            Musze zareagowac, bo widze, ze niektorzy juz zapomnieli, ze za poltora tygodnia
            zapraszam do nas na Choszczowke na wielkie grillowaniesmile Godzina jeszcze do
            ustalenia. Prosze pisac do mnie, kto przyjedzie, bo chcialabym wiedziec, ile
            kilogramow kielbasy mam kupicsmile
            Moj e-mail to anitkah@discipline.pl.
            Jeszcze news: Idusia zaczela chodzic w czwartek, wiec zdazyla przed majem.
            Zaczela chodzic w Toruniu. Ciekawe, czy to znaczy, ze tam bedzie mieszkacwink
            Pozdrawiam,
            Anitasmile
            • agatkar1 Re: Luty 2003 05.05.04, 13:59
              Gratulacje dla Idusi, niestety my mieszkamy za daleko, by do was dołączyć.
              Nie było nas troszkę, spodziewałam się czytania długiego, a tu zaledwie 4 posty!
              Ale ja także nie zaglądałam troszkę na forum. Praca mnie pochłania, spacerki z
              Jagodą i nie nadążam.
              Dziś byłam z Jagusią w szpitalu, ona jest nadpobudliwa, odkąd poszłam do pracy
              nie może znieść widoku białego kitla, a przecież kiedyś nawet pośmiała sie do
              lekarzy. Wystarczyły dwie wizyty u lekarza bez mamy i już płacz. Ostatnio
              jechali z nią na pogotowie bo nabiła takiego guza na czole, że rósł w oczach.
              Zrobili jej prześwietlenie i mała okropnie płakała. Dziś mieliśmy badanie -
              cystografię mikcyjną, dziś miała prawo płakać, ale niestety nie udało się
              przeprowadzić badania do końca, mała rzucała się, krzyczała i trzymała się mnie
              kurczowo, a ja płakałam razem z nią. Nawet luminal nie pomagał. I mamy powtórkę
              z rozrywki za tydzień.
              A teraz spadam do domku bo mała czeka
              Agata i Jagoda
              • edytaiola Re: Luty 2003 05.05.04, 15:25
                Agata moja mała też ma alergie na lekarzy
                przekonałam się o tym po ostatniej wizycie u neurologa
                tak strasznie płakała że aż dławiła się własną śliną.
                Takiego urazu nabawiła się po wizytach w MSW na rehabilitacji
                tam strasznie ją męczyli 30 min ćwiczeń
                na szczęście to już poza nami.

                Do Choszczowej się wybieramy
                ciekawe jak Agata bo od ostatniego spotkania chyba jest nieubłagalnie obrażona

                Umargos jak tam praca, ja na szczęście miałam super promotora czytał te moje
                wypociny i nawet zbytni nie narzekał.

                Fionna gratuluje szczęścia - wycieczki
                My ze starym od czasu do czasu gramy w totka w wyśl zasady kto nie gra nie
                wygrywa ale też bez przesady.

                Zuza, Agata napiszcie co u Tygrysa i Basi i przeslijcie pozdrowionka
                pappaa
                • kubara1 Re: Luty 2003 07.05.04, 10:46
                  No włąsnie, też ostatnio myślałąm o Tygrysie i Basi, koniecznie napiszcie co u
                  nich słychać i absolutnie żądamy zdjęć. I proszę je uściskać od stęsknionych
                  forumowiczek. mogłyby się chociaż raz w miesiący odezwać - w końcu bywają u
                  koleżanek z internetemsmile)))).
                  U nas wszystko ok. Marysia zaczyna bardzo dużo mówić. Naśladuje naszą mowę, ale
                  bardzo szybko zapamiętuje nazwy. Sukces nocnikowy - małą od trzech tygodni ani
                  razu nie zrobiła kupki w pieluchę. Krzyczy "upa, upa" i szuka nocnika. Mamy już
                  4 nocniki - i to takie same: jeden u nas, jeden u jednej babci, jeden u drugiej
                  i jeden w bagażniku , bo ostatnio zrobiła taki cyrk w samochodzie, że jej się
                  chce kupkę, że ho ho. I wytrzymała do domusmile)). Latem poćwiczymy chodzenie bez
                  pieluchy.
                  Na spacerach króluje piaskownica i rozwalanie babek starszym dziecim. Jak
                  wychodzimy na dwór Marysia od razu woła: baobo, babo - czyli idziemy robić baby
                  w piaskownicy. A jak się obudzi, nieodmiennie pierwszym słowem jest "am" ,
                  potem"daj". Śniadanko musi być podawane w ekspresowym tempie, mama jest ciągle
                  przynaglana głodnymi okrzykami:'daj, daj, am". I tak wogóle, mamuśki, to naszła
                  mnie po raz milionowy, banalna refleksja, że super jest być mamąsmile))))
                  Pozdrawiam
                  Basia
                  • umargos Re: Luty 2003 07.05.04, 12:25
                    Moje dziecko niestety nie z tych co domagają się jedzenia. Chyba że rzecz
                    dotyczy jabłek, bananów albo chrupków kukurydzianych...w trakcie normalnego
                    posiłku pokazuje paluszkiem i domaga się - kako, kako (jabłko), nan, nan
                    (banan) i chupek/pek (oczywiście chrupki). Nocnik niestety ignoruje z dużym
                    uporem, siedzenie ją nudzi i dłużej niż pół minuty nie wytrzyma (oczywiście bez
                    książki w garści nie da się posadzić, bo tatus też zawsze czyta w
                    toalecie ;o)))))...więc na razie jej odpuszczam, żeby się nie zniechęciła,
                    próbujemy od czasu do czasu. Za to potrafi domagać się bez przerwy wychodzenia
                    na spacer, ledwo wstaje, jeszcze bez śniadania i w piżamce już przynosi buty i
                    komunikuje - mama papa. Poza tym, nauczyła się już bardzo sprawnie schodzić z
                    kanapy i dużego łóżka, i za każdym razem jak zejdzie bije sobie brawo :o)))),
                    jak uda jej się dosięgnąć jej książeczki na półce (baaardzo musi się wyciagać)
                    to też bije brawo. Zresztą jak nie jest na spacerze, nie śpi albo nie je, to
                    bez przerwy ściga książki i "czyta", no i każe czytać mi. Prawie wszystkie
                    zabawki poszły w odstawkę. No poza kredkami...zawsze uda sie pomazać kawałek
                    podłogi. I lubi na spacerze rysować wapieniami po chodniku, więc będę musiała
                    zakupić kredę :o))))
                    Pozdrawiam wszystkich i domagam się delikatnie większej aktywności...coś tu
                    cicho i pusto...
                    Ula
                    • agatkar1 Re: Luty 2003 07.05.04, 20:19
                      Gratuluję Marysi sukcesów nocnikowych, Jagódka za żadne skarby nie chce
                      siedzieć na nocniku. Za to szybko po narobieniu w pieluszkę mówi ee i podnosi
                      nocnik stojący w kącie pokoju.
                      Nie powiem, bo bardzo ładnie mówi. Powtarza imiona Asia lub Aśka, Ania, Eła
                      (Ewa), Buba (Kuba), a poza tym wymawia bardzo trudne wyrazy takie jak krzyżyk
                      czy słyszę - sizik i sisie, co powtarza na zawołanie, albo czytam. Ostatnio
                      zadaję jej pytanka - Jagódka słyszysz? a ona sisie! Jagoda czytasz? a ona -
                      czytam...
                      Na piłkę mówi pipa, co wyraźnie rozśmiesza dzieci przed blokiem, na papcie
                      papy, na buty buci,
                      Jedzenia się nie domaga, ale za to ciuciu woła kilka razy na godzinę.
                      Kłóci się mówiąc ti, ti, ti beeee!!! Informuje co cie i co nie cie, a
                      najdłuższe zdanie jake wypowiedziała moja córa to - nie cie to cie ciuciu...
                      A tak w ogóle to powtarza wszystko.... /
                      No p
                      o ,22222222222 00prosut,3,6+6
                      Sorki, właś
                      nie don63636
                      +domaga się kąpieli - myj,myj...
                      To pa, pa, aciu ide!
                      Jagoda i Agata
              • asiawy Re: Luty 2003 07.05.04, 20:12
                CześcsmileMoja Zuzia 18.02 jeszcze nie chodzi!!!Pomocy!!Czy to normalne trzyma sie
                za jedną raczke i nie chce się puscic.11.05 jedziemy do CZD na cystoskopię
                (refluks 4 st.prawostronny)-mam nadzieje ze juz to zakonczy naszą udrękęsmilei tu
                pytanie do agatkar1-czy jagoda ma refluks?jezeli chcesz trochę informacji jak
                co gdzie to napisz na mojego maila asiawy2@o2.pl-chętnię pomogęsmile.Zuzia je
                wszystko i w ilosciach niesamowitychsmiledzisiaj dorwała się do mojej sałatki
                greckiej i nie było przeproś!wsuwała razem ze mnąsmilepóźniej zjadła pół steka i
                cały rumsztyk, a oprócz tego serek danio. To wszystko w przeciągu 40 minut.A
                waży wcale nie tak dużo bo,11,2 kg. Świetnie posługuje się sztućcami.Ponadto
                uwielbia tańczyć.Ma niesamowite poczucie rytmu. Preferuje hause i technosmile oraz
                muzykę z reklamsmile.Chodzi sopać o 18.45 i przesypia całą noc mniej więcej do 6.
                W dzień śpi raz przez ok. 2 godziny. Pozdrawiam serdecznie wszystkie
                mamusie,tatusiów i ich dzieciaczki- ASI&Maciek$Zuzia
                • agatkar1 Re: Luty 2003 07.05.04, 20:24
                  Asiu! Napiszę do Ciebie po badaniu, ponieważ jak już pisałam nie udało się
                  zrobic cystografii za pierwszym razem. Nie martw się, że Twoja córka nie
                  chodzi, na tym forum jest parę dzieci, które także nie zaczęły, poczytaj posty
                  wstecz i nie martw się na pewno bedzie ok!
                • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 07.05.04, 20:41
                  Hej! Witam po dłuższej nieobecnoścismile Poczytałam sobie posty-za dużo to ich
                  nie ma niestety!! i w odpowiedzi-Werka nie mówi zrozumiale oprócz mama i tata,
                  nie używa sztućców,nie uznaje nocnika ew do suwania nim po podłodze i wydawania
                  strasznych pisków,zabawki zdecydowanie woli rozwalać,lubi takie pchane na
                  kiju,sortery są dla frajerów,czytanie ją nudzi za to jest znowu chora i ma
                  gorączkę do 40 stopni trzeci dzień. Myślę więc,że jest zupełnie przeciętna i
                  oksmile Może choruje nieco więcej niż inni rówieśnicy ale pocieszam sie,że
                  później może będzie zdrowszasmile Na szczęscie całkiem dobrze znosi te choroby i
                  nawet nir jest jakoś bardzo upiorna-tylko trochę hehe.NA pocieszenie dla mnie
                  pogoda się zepsuła i nie szkoda mi,że muszę w domu siedzieć a do grilla na
                  pewno wyzdrowiejesmile Spadam ja uspic papa
                  • tygrynio Re: Luty 2003 08.05.04, 23:23
                    Hej
                    Strasznie tu pusto !!!
                    U nas wszystko po staremu Basia rośnie i rozwija się prawidłowo choć nie
                    książkowo, ma swoje temposmile
                    Czytałam posty i własnie chiałam Was zapytać jak nauczyć takiego malca
                    operowania sparwanie sztućcami??? Myślałam, ze jak Basia będzie jadła z nami
                    posiłki to wsytarczy a jednak nie.... umie jeść tylko łyżeczką a kiedy
                    wprowadzić resztę zastawy i sztućce??? Jeżli możecie to napiszcie mi jeszcze
                    kiedy dzieci zaczynają rozróżniać kolory, wczoraj gdy bawiłysmy sie plasteliną
                    odniosłam wrażenie, ze Młoda nie rozumie który kolor jest np. czerwony..... JAk
                    z Waszymi pociechami i kolorami????
                    A bawicie się w taką zabawę... chodzicie po domu i z różnych miejsc
                    wynajdujecie tylko te w jednym określonym np. niebieskim kolorze????
                    Dzieki za odpowiedzismile
                    Bedę zaglądać teraz częściej bo wkońcu mam netsmilebez ograniczeń
                    Pozdrawiam i czekam na posty piszcie więcej bo ja mam duzy kube na kawęsmile
                    • umargos Re: Luty 2003 09.05.04, 00:52
                      Ha...witaj Tygrysie!!!Miło, że będziesz zaglądać częściej :o)))))

                      Kolorów moje dziecko nie rozróżnia, choć od dłuższego je czasu "nazywam"...mam
                      nadzieję, że nie do znudzenia podziwimy zieloną trawkę, czerwone spodenki,
                      niebieski samochód sąsiada itp. Rysowanie też nam idzie tak sobie....najlepiej
                      wychodzi na podłodze :[ Choć chyba powinnam zacząć skrzętnie zapisywać co
                      zaczyna wyprawiać moje kochane dziecko. Niedawno na spacerze pokazałam jej, że
                      można rysować kamieniami, bardzo jej się spodobało, więc nabyłam kredę.
                      Poszłyśmy rysować, pobazgrała po chodniku i poszła szukać kamyków....znalazła
                      ślimaka. Cała szczęśliwa przyniosła pokazać zdobycz. Potraktowała biedaka
                      paluchem (znaczy pomacała), po czym usiłowała wpakować mi ten palec do
                      buzi...no bo ślimak mokry...nie zgodziłam się, więc wytarła swoją rękę o moje
                      spodnie. Potem usiłowała ślimakiem rysowac po chodniku, więc mimo protestów
                      zwierzątko zarekwirowałam i ewkauowałam na trawkę, poszła szukać...i znalazła
                      zachwycona dwa następne :o((

                      Sztućcami też się nie posługuje, nawet łyżeczką za bardzo nie, bo w jedzeniu
                      samodzielnym najbardziej interesuje ją zabawa, jeść nawet nie próbuje (chyba,
                      że trzyma w łapce, wtedy nawet je)...a po zabawie zawartość miseczki lub
                      talerza do jedzenia się nie nadaje...więc karmię ja - skutek... od trzech dni
                      nie zjadła obiadu...jest nie, bo nie, i już. A na ostatnim ważeniu było
                      9.300...Niby w normie, ale tak na moje oko to całkiem chuda jest, tylko dość
                      umięśniona (jak na tak małe dziecko rzecz jasna)...no i większość spodni
                      dobrych na długość z niej spada i musi biedactwo nosić szelki. Dzieki temu ma
                      zajęcie, a ja chwilę spokoju, bo z uporem usiłuje je rozpiąć, zawsze trochę jej
                      zejdzie zanim się nie wkurzy ;o)))
                      Pozdrawiam
                      Ula
                    • jogaj Re: Luty 2003 09.05.04, 23:02
                      Jak milo sie slyszec Trygrysie,bez Ciebie watek podupal,ale mysle ze teraz sie
                      cos ruszy.
                      Szymon nie je sztuccami,lyzeczka tez raczej sam sie nie najje,bo wiekszosc
                      laduje na nogach. Na kolory chyba za wczesnie,mimo,ze ja usilnie nazywam
                      wszystkie,w ogole Szymon mowi niewiele,ale rozumie juz bardzo duzo,wykonuje
                      polecenia,no ale nie slyszy jak jestesmy na podworku i biega swoimi
                      sciezkami,za reke nie chce chodzic,chyba,ze mu potrzebna pomoc.
                      Pozdrowienia-Jola
                      • tygrynio Re: Luty 2003 10.05.04, 08:13
                        Uff...no to ciesze sie bardzo z braku umiejetności dziecięcych:o)))
                        Młoda też za rękę nie spaceruje, ba nawet jest chetna oddalac się z
                        nieznajomymismile i zaczepa wszytkie psysad
                        A co słychać u mam? Jak Wasze samopoczucie? Jakie palny na wakcaje?
                        Myslę, ze watek będzie teraz skromniejszy ....wiem sama po sobie, że dziecko w
                        tym wieku jest strasznie zajmujące...a!!! Młoda praktycznie mówi bardzo dużo
                        ale w swoim językusad nie wiem jednak co chyba jakies śmieszne rzeczy bo
                        ogólnie jest zawsze uśmiechniętasmile
                        Wczoraj byliśmy z nią na końcówce pasa startowego na Okęciu popatrzeć na
                        samoloty bo samoloty to jej nowe zainteresowanie. Nad naszymi blokami latają
                        non stop i tak będzie jeszcze przez dwa tygodniesad Mam nadzieję, ze wkońcu jej
                        się znudzą bo ja osobiście mam już dośćsad((
                        Pogoda dzisiaj jest okropna a ja musze zacząć załatwiać formalnośći z zasiłkiem
                        rodzinnym ....ale tak mi się nie chceeeeeeeeeee bleeeeeee

                        NAjlepsze życzenia urodzinowe dla Agaty oby wszytko się spełniło i Młody żeby
                        był grzeczniejszywink ale w sumie on jest taki ładny:o)))

                        Nowe foto wrzuciłam na ZOBACZCIE!

                        Zmykam bo Młoda już chyba nie ma chęci na swoje ulubione płatki i tak to jest a
                        kawy nawet nie ruszyłamsad
                        piszcie więcej no i nie tylko o dzieciarach:o)))
    • franca1 do Zuzi od francy ze "styczniaków" 10.05.04, 11:33
      Zuziu, serdecznie dziękuję za informację o "Potworach", to naprawdę cenna
      informacja, wie o tym każdy, kto w domu ma małego maniaka. Napisałam w tej
      sprawie do Ciebie maila na e-mail gazetowy.

      Pozdrawiam serdecznie wszystkie lutowe dzieciaczki z mamami
      • kubara1 Re: do Zuzi od francy ze "styczniaków" 10.05.04, 12:59
        Oj Tygrysku, jak się cieszę, że Cię słysze i u Was wszystko dobrzesmile)). Mam
        nadzieję, że wraz z Tobą wróci ruch na naszym wątku. Wiadomo, że dzieci
        potrzebują teraz o wiele więcej uwagi, ale napisanie posta zajmuje 5 minutsmile)).
        Co do moich planów na wakacje, to mamy mały domek nad jeziorkiem - w śrenim
        stanie i b. malutki ale za to w pięknym miejscu i napewno się tam nie raz w
        wakacje wybierzemy. Szczególnie, że mam prawie 2 miesiące wolnego bo na
        uniwerssytecie praca w wakacje zamierasmile)) NIestety mój mąż ma biuro
        turystyczne i wakacje to dla niego okres wytężonej pracy. Będzie mógł z nami
        pojechać najwyżej na tydzień, więć resztę czasu spędzimy z dziadkami bo bałabym
        się z małą sama w tym lesie. Ale z dziadkami jest ok, bo ja mam też mały urlop -
        np. od chodzenia na psacery, bo dziadek się rwiesmile))) Już się nie mogę
        doczekać lipca i pierwszych kąpieli Marysi w jeziorkusmile) i latania po trawce
        na bosaka i bez pieluchysmile)).
        Byle do lata dziewczyny
        Basia
        • jogaj Re: wakacje 10.05.04, 21:59
          Tygrysku sama nie napisalas czemu Cie nie bylo,gdzie teraz mieszkasz,co u
          Ciebie no i jak Wasze plany wakacyjne.
          Dolaczam sie do zyczen dla Agaty,no i odbraz sie,bo my z Trojmiasta niewinni smile
          Moj maz chce rozkrecic interes w wakacje,wiec razem niegdzie nie pojedziemy,no
          ale bardzo chce,zeby cos sie w koncu ruszylo w naszym zyciu i skonczyla sie
          wegetacja.
          Poza tym jade z moja mama i Szymonem oczywiscie do mojej babci na tydzien do
          Gabina, no i na tydzien lub dwa (zalezy jak Szymon bedzie to znosil) na jacht
          na Jeziorak z moimi rodzicami,przez tydzien bedzie tez moja siostra z mezem
          mieszkajaca w Londynie. W zeszlym roku bylo super,ale nie wiem jak Szymon
          zniesie tak mala przestrzen teraz jak juz sam chodzi.
          Nie chwalilam sie,ze odstawilam Szymona i juz nie jestesmy cycusiowi,obylo sie
          bez histerii,wszystko super.
          Pozdrowionka-Jola
          • tygrynio Re: wakacje 11.05.04, 01:00
            Hej
            No teraz to na pewno będzie dużo postów, bo ja często piszęsmile a reszta???
            hmmmm...co robi?
            Plany wakacyjne to na pewno 2 tyg. na Mazurach (wczasy zakładowe), do znudzenia
            możemy siedzieć na działce u rodziców w lesie 20 km od Warszawy, mamy też
            zaproszenie do Wspaniałego miejsca na Mazurach, ale czy wypali i jak będzie z
            finansami zobaczymy...... Najchętniej to pojechałabym w góry w Izery ehhhhh ale
            teraz to marzenia może w przyszłym rokusmile
            Moje zawirowania, które były przyczyną nieobecności na forum zakończyły się
            sukcesem i powrotem do poprzedniej konfiguracjismile. Wniosek jeden mężczyźni
            uczą się na błędach :o)))
            Dzisiejszy dzień nie był najlepszy pogodowo, ale wykorzystałam to i pierwszy
            raz w tym roku a Młoda w swoim życiu chodziłyśmy po kałużach i mokłyśmy,
            liczyłyśmy krople deszczu smile była też tęcza niestety nie zauważalna przez
            moje "gapciowate" dziecko. W ogóle to Młoda strasznie się dzisiaj rozgadała
            buzia jej się nie zamykasmile. Jak zacznie mówić to jej nikt nie przebije :o)))
            Pozdrowienia
            PS, Co z tym grillem Anita? Termin wyznaczony zbliża się nieubłaganie:o)))


            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5775279
            • tygrynio Re: wakacje 11.05.04, 08:06
              oooooooooooo !!!!! WOW!!!!! gazeta dzisiaj chodzi jak burza :o)))
              Rozumiem, ze nasze forum to już tylko dla Wybranychsmile)))
              Pozdrawiam
              • agatkar1 Re: wakacje 11.05.04, 11:25
                ja również cieszę się z powrotu Tygryska i Baśki,
                witajcie dziewczyny!!!
                Jagoda również nie potrafi jeszcze jeść sama, choć sadzam ją przy stoliczku i
                daję talerzyk z dużymi kawałkami ziemniaków, widelczyk, a ona stara się jeść.
                Nawet jej się udaje... nabija ziemniaka na widelec i wsuwa, choć rzecz jasna
                dużo pyrek ląduje na podłodze...
                Co do planów wakacyjnych to marzyły się nam góry, mój mąż miał zarabiać fortunę
                w Niemczech i mieliśmy jechać w bieszczady, ale misiek w paszporcie jest, niby
                można jechać jeszcze raz, ale kary ponoć straszne są za pracę nielegalną w
                Unii... Dlatego nigdzie nie pojedziemy...
                Ale na pewno często będziemy jeździć nad jeziorko... już nie mogę się doczekać
                • idaro Re: grill 11.05.04, 13:28
                  Grill oczywiscie aktualny. Wegiel drzewny kupionysmile Tylko ja zapracowana, wiec
                  nie pisze. Ciekawa, czy pogoda dopisze.
                  Dziewczyny, palec pod budke, kto u mnie bedzie, bo musze jakies sztucce i
                  talerze przygotowac. Piszcie na adres anitkah@discipline.pl, to podam wszystkie
                  namiary, jak dojechac, itp. No i jeszcze jedno, poniewaz ze mnie to zadna
                  kuchara, wiec bedzie proste jadlo typu kielbaska, moze jakis kurczaczek, no i
                  ciasto. Jezeli ktos chce przyniesc jakas miecho po swojemu przyrzadzone, to nie
                  bede sie bronicsmile Proponuje godzine 13.
                  Piszcie prosze na tego e-maila, bo tu rzadziej zagladam. Na razie swoja
                  obecnosc zadeklarowaly (w kolejnosci alfabetycznej): Agata, Edyta, Fionna,
                  Monika, Tygrys, Zuzia. Mam nadzieje, ze dotrzymaja slowasmile Kto jeszcze?
                  Pozdrawiam,
                  Anitasmile
                • edytaiola Re: Tygrys Basia i plany na wakacje 11.05.04, 13:35
                  Witamy po długiej nieobecności
                  Panią Tygrysową i jej maleństwo smile

                  My jesteśmy po kontroli u gastrologa
                  Ola waży o 200 gram mniej niż na początku kwietnia teraz 7.700
                  ale załapała się na 3 centyl i z obwodem główki i z długością
                  także powiedzieli że może być
                  Poza tym mała jest rehabilitowana i najprawdopodobniej ćwiczenia kosztują ją
                  dużo energii
                  coś w tym musi być bo zaczęła jakby więcej jeść i nie wybrzydza.

                  Asiawy - moja mała nie chodzi bo ma obnirzone napięcie mięśniowe a sama widzisz
                  że wagowo jej daleko do Twojego dzieciaczka.

                  Wakacje Mazury, i może gdzieś jeszcze aktualnie się dogadujemy ze znajomymi
                  terminy urlopów, miejsce, kasa itp.
                  • tygrynio Re: Tygrys Basia i plany na wakacje 11.05.04, 14:13
                    Hej
                    W końcu coś drgnęłosmile ale i tak dalej TWIERDZĘ, że forum jest dla
                    wybranych :o))) nie wszyscy chcą się podzielić z nami tym, co u nich słychać
                    ciekawego...
                    Pamiętacie ile było piszących na LUTYM 2003 a teraz proszę sama śmietanka może
                    jednak się ktoś dołączysmile
                    • monique76 Re: Tygrys Basia i plany na wakacje 11.05.04, 19:48
                      Witam
                      u nas plany wakacyjne w niejakiej rozsypcesad Ale mam nadzieję, że
                      wygospodarujemy troche kasy i chociaż na kilka dni skoczymy w Tatry... nie
                      łaziłam po górach dwa sezony... trzeciego nie przeżyjewink)) Mazury są dla nas
                      zupełnie nieznanym obszarem, Bieszczady również. Nad morzem strasznie nudno
                      więc ten kierunek zupełnie nas nie interesujesmile

                      W sobote mam nadzieję pogoda dopisze pogodasmile) No i mam nadzieję, że
                      zainteresowani stawią się w kompleciesmile
    • franca1 do Zuzi 11.05.04, 14:15
      Zuza,

      właśnie zakupiłam! Bu siedzi u mnie na biurku, dzięki za namiary... ciekawa
      jestem jaka będzie reakcja.

      pozdrawiam
      • jowa3 Re: Luty 2003 11.05.04, 19:09
        Witam, witam!
        Nie wyobrazacie sobie jak bardzo sie ciesze, ze moge tu zagladac. KLAWIATURA
        nie taka i cos powoli idzie mi pisanie. Ogolnie jest super, poza tym, ze maz
        pracuje do 18.
        Mieszkamy w Ljubljanie przy Starym Miescie. Kafejki, zielono, czysciutko,
        place zabaw, parki.... Czekaja mnie dŁugie wakacje...
        Od jakiegos czasu Lena lgnie do dzieci i mam wrazenie ze mamy siebie troszke
        dosyc, dlatego dzisiaj bylismy w pewnym przedszkolu dla takich maluszkow (10
        osob w grupie!!!), i prawdobodobnie bedziemy chodzic na dwie godziny dziennie
        razem, zeby Lena pobyŁa z innymi dziecmi.
        Kupilišmy Jej rowerek, ktory možna prowadzič i ježdzimy sobie. Lena kolorow nie
        zna i na razie nawet nie myšlaŁam,žeby Ja uczyć, ale može zaczne, dužo rozumie,
        przynosi to o co poprosze ( oczywišcie to co zna...smile, je na razie widelcem
        pokrojona ugotowana marchewke i palcami kawaŁki kanapki.

        Jestem w kafejce, maz czeka, odezwe sie w weekend, mam nadzieje, ze uda mi sie
        przeczytac reszte postow.
        POZDROWIENIA SERDECZNE ZE SLOWENII

        Papa
        • monique76 Re: Luty 2003 11.05.04, 20:11
          Ojej, jak Wam fajniesmile Noy kraj, nowe doswiadczenia... super!
          Pozdrawiamy Warszawysmile
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 11.05.04, 21:05
            witamsmile Jowa ale Ci fajnie-normalnie zazdroszczęsmile) Widzę,że Tygrys tu nieźle
            zamieszał swoimi pytaniami-proszę jaki się ruch od razu zrobił!! U nas za
            ostatnie z większych osiągnięć uważam to,że Młoda po kolacji i myciu zębów na
            hasło idziemy spać rusza sama bez protestów do łóżka,włazi na nie i po chwili
            obracania na boki zasypia bez większych problemówsmile I jej szczęście bo poza
            tym jest upiorna i coraz bardziej mi się narażasad Ogłosiła strajk głodowo-
            piciowy a ja jestem do tego zupełnie nieprzyzwyczajona i strasznie się wkurzam
            jak nie chce jeść-mam nadzieję,że to chwilowa niedyspozycja bo nie nadaję się
            na matkę niejadkasmile A propos-co się dzieje zFionną ja pytam??? Proszę się tu
            odezwać,stęskniłyśmy się za Wamismile Co do wakacji to jeszcze zero planów-
            totalna zapaść finansowasad( Dziewczyny czy któraś z Was stara się może o
            zasiłek rodzinny? Bo ja gdy dowiedziałam się,że góra dokumentów które
            nazbierałam wciąż nie wystarcza o mało dziś nie dostałam szałusad I jeszcze mi
            kazali donieść następne wrrr... Ciekawa jestem czy ktoś jeszcze przeżywa tą
            wątpliwą przyjemność jaką jest kontakt z Mopsem? Spadam coś zjeść bo potworella
            zasnęła papa
            • umargos Re: Luty 2003 11.05.04, 22:41
              Heh..aż mi lepiej, że ktoś też ma dziecię-niejadka (czyt. kapryśne przy
              jedzeniu). Weronika zamiast przybierać na wadze z trudem utrzymuje
              constans...okupiony zresztą moimi wysiłkami przy wpychaniu jej papu. A zadanie
              mam utrudnione, bo z założenia nie dostaje dostaje słodyczy, ani smakołyków
              słodyczopodobnych i również z założenia nie ma podjadania między posiłkami,
              nawet jeżeli przekąska miałaby być z tzw. zdrowych, bo potem normalny posiłek
              zje lub nie...częściej nie. Generalnie to jest słodka, do tego stopnia, że do
              poniedziałku opiekunka numer 2, do której się dziecko przyzwyczaja od kilku
              dni, myślała, że mała w ogóle nie płacze...Niestety aż tak dobrze to nie ma.
              Poza tym moje dziecko postanowiło zostać łyse. Od kilku dni wyrywa sobie włosy.
              I czy ktoś zna sposób na to....poza permanentnym noszeniem czapki, która i tak
              udaje jej się zdjąc, lub ogoleniem głowy na tzw. zero, do czego się przymierzam
              (ale może dałoby się uniknąć??).
              Pozdrawiam
              Ula
              • fionna Re: Luty 2003 11.05.04, 22:50
                Jestem już jestem, jutro obiecuje długiego posta, bo teraz chcę
                obejrzeć "Dowcip"
                Młody waży 8450 (ɛ centyla) i 79 cm (tu za to 50 cebtyl).
                Apetyt całkiem niezły (dzisiaj 6 sporych posiłków), tylko go czasami męczy
                refluks.
                papa
                Fionna&Bruni
      • zuzia_i_werka Re: do Zuzi 11.05.04, 21:07
        Super-mam nadzieję,że się spodobasmile Koniecznie daj znać! Pozdr!
        • jogaj Re: Luty 2003 11.05.04, 23:51
          Jowita Ty juz tam? Myslalam,ze zdazymy sie spotkac przed Twoim wyjazdem. Tez
          zazdroscimy,pisz co u Ciebie jak najczesciej.
          Ja tez bym sie nie nadawala na matke niejadka,na szczescie moj Szymon to wielki
          jadek,jak mu nie dam to awantura.
          Ktos tu napisal,ze morze jest nudne!!! Monika narazasz mi sie wink)) Ja nie
          wyobrazam sobie,zebym nie mieszkac nad morzem,bo to jedna z moich
          milosci,zegluje,przed ciaza plywalam na desce,wiekszosc mojego zycia zwiazanego
          jest z woda. Natomist dusze sie latem w gorach,w ogole w miejscach gdzie nie ma
          wody,no ale ja rybka jestem smile
          Pozdrawiamy-Jola z Szymonem
          • tygrynio Re: Luty 2003 12.05.04, 00:50
            Hej
            Fionna ja czekam na posta juz od 8.50 z kubkiem kawysmile
            Miło jest jak taki ruch na forum ....
            • tygrynio Re: Luty 2003 12.05.04, 00:52
              A!!!!!!!!!!! Jowa zazdroszczę Ci, bardzo, trzymaj sie smile
              • kubara1 Re: Luty 2003 12.05.04, 10:33
                Ojej Jowita, jak Wam zazdroszcze tego wyjazdu do Slowenii. Jak bedziesz miala
                troche wiecej czasu to napisz cos wiecej. I czy to prawda, ze mozna sie dogadac
                zupelnie bez prolbemu. Ja kiedys slyszlam pewnego Slowenca- o wiele wiecej
                rozumialam niz jakby mówil Czech. Usciskaj Lenke ode mnie o d Marysi i wjedz nz
                zdjecia Marysi bo tam zaraz umieszczeoprtret obu dziewczynek z ostatniego
                naszego spotkania.

                Jogaj - w koncu sie odzywasz, myslalam ze sie obrazilas na to forum bo juz tak
                dlugo nie pisalaz co tam u Ciebie i Szymonka

                Tygrys sie wlaczyl i od razu ruch wiekszysmile)))))

                Ja mam zrabany chumor bo kupilamsobie wczoraj ksiazke "alergie" dr Mylek i sie
                zalamalam jak sobie poczytalam jakie rózne moga byc objawy, jak alergia wplywa
                na mózg dziecka itd. czasami lepiej nie czytacsad(((.

                Jestem ciekawa co slychac u Karoolli - chyba wrócila juz z tej Australii?! Mamy
                sobie wyjezdzaja, a ja siedze na cholernym osiedlu z którego wszedzie daleko i
                mam dola. Mieszkam nan nowym osiedlu, za Gdanskiem. Niby ladne bloki ale
                zadnego drzewa, piaskownice naslonecznione tak, ze nie mozna wysiedziec i
                wszedzie daleko. Uch, jak ja nie znosze tego miejsca.

                Oj, spadam, bo slysze kroki sefowej

                Buziaki
                Basia
                • edytaiola Re: Luty 2003 12.05.04, 14:14
                  Co do niejadków mogę słuzyć rada od 15 prawie miesięcy ćwicze to z Olą
                  mała nieźle mnie przetrenowała smile

                  Fiona ty już byłaś w tym Strasburgu?
                  Jowa zazdroszcze klimatu, wrażeń, odmiany,
                  Idaro my będziemy na 100% tylko pewno trochę pużniej
                  o 12 mamy wizyte u rehabilitantki w Aninie. Od Choszczowej to drugi koniec
                  miasta.

                  Co do nocnika to Ola woła eeee czasem zdarzy jej się nie zdąrzyć jeszcze z
                  siusianiem nie łapie ale powoli
                  Kolorów nie odróżnia, ale tak naprawde nie starłam się ją tego uczyć
                  O zasiłek się nie starałam ale ostatnio o tym myślałam, zobacze najpierw czy
                  wogóle się kwalifikujemy.
                  A i zapomniała bym gratulacje dla Iduśki pierwszych kroczków, ja z utęsknieniem
                  czekam na takowe u Oli
        • franca1 Re: do Zuzi 12.05.04, 14:46
          to daję znać ... spodobała się, przez długą chwilę było "dzidzia, dzidzia, bo,
          bo".
          Teraz zaczynam polowanie na Bu bez przebrania, chyba myśliwym zostanę .... smile

          pozdrawiam
          • jogaj Re: Luty2003 12.05.04, 18:14
            Basiu ja caly czas sie odzywam,nie bylo ruchu na forum,to ja tez pisalam
            mniej,bo nie lubie pisac sama do siebie smile
            A ja wlasnie lubie naslonecznione pisakowice,przynajmniej jest cieplo i mozna
            sie rozebrac i jest przyjemnie.
            Moj maz od trzech dni serwisuje nasze rowery i cale dnie spedza na balkonie.
            Pogoda okropna,bo jest zimno,wieje taki bardzo chlodny wiatr,brrrrr Juz sie nie
            moge doczekac Trzech Ogrodnikow i Zoski,bo potem to juz musi byc cieplo.
            Pozdrowionka-Jola
            • zuzia_i_werka Re: Luty2003 12.05.04, 20:44
              Hej! No to chyba znalazłam przyczynę naszych kłopotówsmile Znaczy Werki wrednego
              usposobienia od kilku dni-po kąpieli przy ubieraniu Werka leżała bawiąc sie
              suszarką(odłączoną od prądu mimo,że chwilkę się zatanawiałam...smile)i w pewnym
              momencie stuknęła się nią w głowę co wywołało wielki krzyk i wtedy własnie w
              rozdartej paszczy zauważyłam górne kłysmile) Prawy juz przebity,lewy bieleje tuż
              pod skórą-może i od nich ten spadek odporności i choroba była? No nic mam
              nadzieje,że jak juz wyjda całe to sie opanuje trochę-liczę na to ja i moje
              biedne nerwysmile A propos uwago Jogaj o Zofi to własnie przez nią niestety musze
              odwołac swoja wizytę u Anitysad(((( Qrcze zapomniałam na śmierć o imiennach
              swojej chrześńicysad Własnie mi bratowa przypomniała! Nie ma szans bym mogła
              tam nie być a niestety pogodzić też się nie da bo impreza jest w Sadowej-
              dokładnie w drugim końcu W-wysad Anitko i wszystkie dziewczyny-strasznie
              strasznie mi przykro,że sie z Wami nie zobaczę-niestety innym razemsmile Ale
              pocieszające jest to,że już jest cieplutko i coraz łatwiej będzie sie gdzieś
              umówic np w jakimś parkusmile Ok-wykorzystam to,że Młoda padła o 20.10-huraa!!- i
              zrobię coś w domu póki jeszcze mam siłe i ochotesmile Papa
              • idaro Re: Luty 2003 12.05.04, 21:27
                Dziewczyny, zaczynam sie powoli wkurzac. Agaty nie bedzie, Zuzi nie bedzie,
                czyli stalych imprezowiczek. Poniewaz nie chce, zeby kielbasa zzieleniala
                (jeszcze jej nie kupilam), mozemy przesunmy grilla na za tydzien, bo chce, zeby
                byli wszyscy, ktorym poznalam na tym watku rowniez w realu. Co wy na to?
                Pomozcie gospodyni.
                Anitasmile
                • tygrynio Re: Luty 2003 13.05.04, 00:08
                  ....buuuu nie ma postu od Fionny ehhhhh....
                  ja nie wiem co się dzieje ale ja sie wybieram na grillasmile
                  pozdr!
                  • edytaiola Re: Luty 2003 13.05.04, 08:02
                    IDARO jak dla mnie 22 też może być
                  • edytaiola Re: Luty 2003 13.05.04, 08:03
                    tygrynio napisała:

                    > ....buuuu nie ma postu od Fionny ehhhhh....
                    Fionna chyba jest na tej wycieczce
                    inaczej już by coś wystukała - tak mi się wydaje
                    • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 13.05.04, 09:59
                      HeJ! Niestety w przyszły weekend wyjeżdżam ale np w niedzielę 16 mogę jak
                      najbardziejsmile Później sie odezwe-teraz potworzyca szalejesad Pa!
                      • agatkar1 Re: Luty 2003 13.05.04, 10:44
                        ojojoj jak fajno poczytać super tempo, mnie nie było kilka dni i już nie
                        nadążam z czytaniem, ale szefostwo wyszło więc mogę troszkę posiedzieć
                        U nas okropieństwo, byłyśmy powtórnie na cystografii, dali Jagodzie dawkę max
                        na uśpienie, a ona i tak się wybudziła i musieliśmy ją siłą z mężem trzymać na
                        rentgenie, nie wiem czy ci lekarze pogłupieli? Albo usypiają, albo nie... Po
                        badaniu musiałam jeszcze siedzieć w szpitalu z bidulką, bo musiała się przespać
                        i potem cosik zjeść. Lekarze chcieli sprawdzić czy nie będzie wymiotować.
                        Troszkę sie zestresowałam całą sytuacją, ponieważ Jagoda marnie wyglądała, ja
                        zwolniłam się tylko na dwie godziny, musiałam dzwonić do szefowej, koszmar...
                        Fionna, czy twój szkrabik ma refluks? Napisz mi coś o tym, jak go wykryli?
                        My na razie czekamy na wyniki cystografii.
                        Jagoda waży 10 kg, jest wysoka, bo na roczek miała 84 cm, a teraz któż to wie...
                        Kolorów nie rozróżnia, nawet jej nie próbowałam uczyć.
                        Apetyt, nie powiem, odkąd wyszło jej wszystkie 16 ząbali (czyli tak od połowy
                        marca) ma wyśmienity...
                        Pozdrawiam wszystkie e-mamy,
                        Agata i Jagoda

                        p.s. na grilla jestem chętna, ale mamy za daleko!!!
                    • kattkak witam na forum! 13.05.04, 22:31
                      Witam wszystkie lutowe mamusie!
                      Jestem także lutową mamą - Arturka( 21.02.03).
                      Arturek to "żywe sreberko", wszędzie wsadzi swoje łapki(pralka,kuchenka,
                      zmywarka to jego ulubione sprzęty).
                      Interesują go tylko zabawki gdzie mnożna coś pokrecić, oderwać,nacisnąć.

                      Zaczął chodzić gdzieś w okolicy 13 miesiąca, ale teraz szybko nadrabia
                      zaległości (chodzi po schodach).
                      Z jedzeniem nie ma problemu pod warunkiem że dostaje to co lubi. A nie lubi i
                      nie jada nabiału,jajek i mięsa.

                      Aktualnie Arturek przechodzi ospę i wyjątkowo siedzi z tatusiem. Wczoraj tatuś
                      nauczył go samodzielnie jesć zupkę.

                      Oprócz tata, to niestety nic nie mówi, ale krzyk i wrzask to mu wychodzi
                      doskonale.
                      Mieszkam w Olsztynie. Pracuję od świtu do zmierzchu.

                      Kasia
                      P.S. nie zaglądałam do Was, bo sądziłam że w tak zgranym towarzystwie(tyle
                      postów) po co Wam jeszcze jakaś nowa baba, ale Umargos wysłała zachętę.
                      No to jestem!
                      • umargos Re: witam na forum! 14.05.04, 00:01
                        Ha witaj na forum! No i dobrze, że jesteś, bo mimo imponującej ilości postów
                        ostatnio ruch u nas wyraźnie osłabł. Wszyscy zajęci i zapracowani. Sama też,
                        niby zaglądam codziennie, ale z braku czasu zazwyczaj piszę co kilka dni.

                        Weronika też uczy się wchodzić na schody, ale niestety wyznaje zasadę, że
                        wchodzenie na czworakach nie dla niej i koniecznie musi w pozycji
                        wyprostowanej, i to najlepiej nie noga do góry i dostawiamy, tylko prawa-lewa-
                        prawa-lewa.
                        Przefajnie robi muu (bo krówki robią muu) i praiwe, że robi miau (aauuu na
                        wysokim tonie) jak kotki, choć i jedne i drugie zna tylko z obrazków...ale jeść
                        łyżką nadal nie próbuje, podejrzewam, że pod tym względem długo pozostanie na
                        etapie nieucywilizowania, bo zabawa interesuje ją dużo bardziej niż jedzenie.
                        Nadal uwielbia też rozwalać zabawki i nie daje się namówić na zabawę
                        w "sprzątanie", za to dużą radość sprawia jej zanoszenie rzeczy do prania, do
                        tego stopnia, że wynosi wszystko czego czystość zakwestionuję..słowo brudne (i
                        pranie) weszło na listę słów zakazanych (podobnie jak spacer, kąpiel, chrupki,
                        jabłko, Misiowy Sad, a ostatnio ksiązki i czytanie) czyli takich, których nie
                        wypowiada się jeżeli czyn nie pójdzie za słowem, czyli pójść, zrobić, dać,
                        nakarmić, przeczytać...jak mówię, że coś jest brudne (nawet jeżeli oznacza to,
                        że po prostu nie należy się tym owijać i nie oblizywać) to jest zanoszone do
                        prania, wepchane do pralki i należy ją natychmiast włączyć, bo inaczej robi się
                        mała awantura.
                        Na placu zabaw na topie jest zjeżdżalnia, ale oczywiście zjeżdżać dziecko chce
                        od samej góry i to oczywiście samo, nawet jeżeli zdarza jej się wykonać
                        fikołka, bo w trakcie zjeżdżania zanadto wychyli się do przodu...innymi słowy,
                        ostatnio zamiast grzebać w piasku miotamy się między huśtawką, karuzelą i
                        zjeżdżalnią, w międzyczasie robiąc próby we wchodzeniu na drabinki, a że nogi
                        ma jeszcze za krótkie i uparta jest bardzo jak nic skończyć się to może
                        wybiciem zębów...
                        A pojutrze obcinamy włoski...na pałę...buuu...
                        Pozdrawiam
                        Ula
                        • kubara1 Re: witam na forum! 14.05.04, 08:44
                          Witamy nowa mame i Arturka. Towarzystwo zgrane, ale chetne do poszerzenia o
                          kazda lutowa mame i jej maluchasmile)).
                          Ja dzisiaj jestem nieprzytomna, bo Marysia ostatno bardzo zle spi, budzi sie w
                          nocy i domaga mleka. chcialabym juz przestac jej dawac w nocy mleko, bo to zle
                          i na zabki i zoladek przeciez musi odpoaczac.Dziewczyny, cz któres z maluchów
                          jeszcze pije mleko w nocy/ Powaznie tez zastawnaiam sie nad opdjeciem
                          drastycznych kroków wyproszenia Marysi z naszego lózka, bo ja od 14 miesiecy
                          ani razu nie spalam sama. Ona okolo polnocy wstaje w lózeczku i placze dopóki
                          jej nie wezme. Podobno jest taka metoda z ksiazki"Usnij wreszcie" i dziewczyny
                          sobie chwala, ze dzieci pózniej pieknie same zasypiaja i spia cala noc. Ale to
                          jest minimum tydzien strasznego placzu i nie wiem czy jestem w stanie to zrobic
                          i czy mam prawo fundowac córecze taki stres. W koncu to mój blad pedagogiczny,
                          bo z lenistwa po karmieniu nigdy jej nie odkladalam do lózeczka tylko juz
                          zasypiala z nami. No i jest efekt. A tak sie smialam z mojej bratowej, ze spi z
                          dwójka dzieciakówsad(((.
                          Marysia juz bardzo ladnie mówi, ale wiekszosc slów sobie skraca. Wczoraj
                          bylysmy w sklepie"Zabka" i ona zauwazyla zabe na neonie. Stalysmy z kwadrans bo
                          moje dziecko krzyczalo z uporem "Aba" pokazujac swoje odkrycie kazdemu, kto
                          przechodzil .A nie daj bóg, niechby ktos nie spojrzal we wskazane miejsce - od
                          razu nerwy. Najsmieszniej dzwoni przez telefon" Alo, alo tata' -to jej
                          najdluzsze zdanie. Ostatnio lubi tez rysowac i tak jak Weronika Umagros,
                          wuielbia ksiazeczki. Ma jedna która ogladamy 15 razy dziennie. Tam jest pelno
                          zwierzatek i musze jej mówic: poszukaj sowe i ona wyszukuje na kazdej stronie
                          sowe, potem "cici" czyli kotka itd. Ja juz na ta ksiazeczke nie moge patrzec,
                          MArysia wrecz przeciwnie.
                          No i czekamy az zimni ogrodnicy sobie pójda i bedzie mozna sie lzej ubrac i
                          poganiac na spacerkach.
                          Pozdrawiam
                          Basia
                          • tygrynio Re: witam na forum! 14.05.04, 10:02
                            Witamy nowych Lutowiczów smile odzywajcie się częściej nie tylko na temat dziecka
                            to forum jest dla mam i dzieci, piszcie o wszystkim smile
                            Kubara no nie wiem, co Ci napisać z tym spaniem to chyba taki okres rozwoju.
                            Młoda przez pewnie czas zasypiała jedynie ze mną i budziła się około 2 w nocy z
                            krzykiem nie do opanowania taki sam etap przechodziła i Zuzi Werka i Ida Anity.
                            Teraz juz nie budzi się każdej nocy, ale zdarza jej się przyjść do naszego
                            łóżka, jeżeli nie usłyszę, ze płacze i nie pójdę jej przytulić. Nie wiem, jakie
                            są metody w książkach w każdym razie, jeśli teraz jest Ci szkoda tygodnia a
                            wcale niepowiedziane, że może być to dłuższy bądź krótszy okres czasu to
                            pomyśl, co będzie jak Marysia będzie jeszcze starsza????? Myślę, ze wtedy to
                            jeszcze gorzej będzie coś zmienić, przecież do tej pory pozwalałaś a teraz
                            nagle nie? Trochę konsekwencji i będzie dobrze. Na początek zamiast mleka dawaj
                            jej wodę. Myślę po za tym ze jak jej zafundujesz jakiś męczący dzień typu
                            piaskownica i placyk zabaw "od rana do nocy" czy jakieś zakupy no nie wiem to i
                            w nocy będzie łatwiej ja opanować, bo będzie nieprzytomna ze zmęczeniasmile
                            przynajmniej tak jest z Baśką. No i nie martw się stresem Młodej myślę, ze
                            szybko się przestawi, jeżeli będziesz mogła jej poświęcić dużo czasu i
                            przytulaćsmile, być przy niej...
                            O matko, ale się rozwinęłam we wstępie i jeszcze taki bełkot....
                            Strasznie się źle czuję wczoraj przemokłam do ostatniej nitki a dzisiaj ledwo
                            mówię i głowa mi pęka, więc wybaczcie...
                            Młoda oczywiście ogląda Jedyneczke, więc mam czas na stuknięcie kilku słów, a
                            poza tym to wszystko u nas dobrze tylko Baśki, apetyt jakby mniejszy, ale w
                            sumie się nie dziwię rosną jej 4 trzonowcesad
                            Zmykam...
    • edytaiola Re: Luty 2003 14.05.04, 11:12
      Witamy nowa mame i Arturka
      Miło miło smile))

      U nas jedzenie w nocy powoli się kończy jeszcze czasem o 4-5 rano mała dostanie
      trochę mleka ale to już sporadycznie
      ograniczałam jej przez jakiś czas ml ilośc mleka w nocy
      i jakoś poszło
      Mała usypia ze mną potem przekładam ją do łóżeczka ale i tak w nocy ląduje u nas
      no cóż ja mam za miękkie serce żeby słuchać jej płaczu
      i tak musze znosić jej płaczliwa mamamamama i łzy jak groch kiedy ćwiczymy
      wredna matka zamiast pomóc dziecku to zmusza go do wysiłku.
      Ola od książeczek woli gazety (chyba że to książeczka ze zwierzątkami)
      gazety przekłada kartka po kartce w jedną i drugą strone i nawet ich nie drze
      (no czasem)

      Czytałam że w warszawskim zoo 30,31 maja i 1 czerwca dzieciaki maja darowe
      wejście chyba już czas odwiedzić misia & company.

      Tygruniu jak tam odchudzanie bo pamiętak że pisałaś o tym?
      U mnie ni jak dalej waże dużo ;-((
      brak mi samozaparcia
      a jak mówi mój teść - Łakomstwo gorsze od faszyzmu
      papapap wracam do pracy
      jeszcze 5 h i mam weeckand
      BUziaki
      • tygrynio Re: Luty 2003 14.05.04, 12:01
        Hej dla naszych dzieci ZOO i tak jest za darmosmile my już byliśmy.
        Odchudzanie no cóż.... schudałm 10 kilo i koniec... zaczełam jeść i myśleć, że
        się musze odchudzac i w ten sposob już odrobiłam 3 kg. Masa wyjściowa nadal
        mnie nie zadowala.
        Fionna czy ty piszesz ten długi post czy tylko czytasz???
        • agatkar1 Re: Luty 2003 14.05.04, 12:46
          Witam również bardzo serdecznie nową mamusię i Arturka!!!
          Wpadłam na chwilkę,
          Jagoda jest cudoowna, ładnie śpi i dużo je...
          Mówi jak Marysia na kotka cicik, a jak Werka na krówkę muuu, no i inne
          zwierzaczki też rozpoznaje, kaka, koko, ptapta, pipi - myszka,
          również uwielbia czytać, może siedzieć godzinami przy książce,
          tylko rano troszkę dołuje mnie sprzątanie książek wywalanych z biblioteczki...
          • agatkar1 Re: Luty 2003 14.05.04, 12:53
            Dopiero teraz mogę troszkę sensownie popisać, ponieważ już szefostwo wyszło.
            Mnie także dołuje odchudzanie, za bardzo efektów nie widać. Były sporawe, przed
            wielkanocą, kiedy nie jadłam słodyczy, kolacji i regularnie ćwiczyłam. Ale
            rzecz jasna, zaprzestałam troszkę ćwiczyć i zaczęłam ponownie jeść... i nie
            wiem czy znów nie zacząć diety, wszystko od początku... żalosne...
            A lato się zbliża wyjazdy wakacyjne, jeziorko, plaża... A tu taka okropna
            pupa!!!
            Pa
            Agata i Jagoda
            • fionna Re: Luty 2003 14.05.04, 19:25
              Już wróciłam dawno i miałam już posta napisanego (obiecanego Tygrysowi), ale
              właśnie nas odcięli od sieci (nasz kochany provider - firma PPI czyli Polscy
              Partacze Internetowi), trzymajcie się od tej firmy z daleka, gdyby chcieli Was
              podłączyć kiedyś do sieci.
              A tu jest stary (zaległy) post, którego cudem sobie skopiowałam

              Witam,
              Jak zapewne wiecie - bylismy ze starym w Strasburgu. Nie jestem wielką
              patriotką, ale wzruszyłam się, kiedy polska flaga była wciągana na maszt.
              Miasto jest bardzo ładne (dużo domków z muru pruskiego i olbrzymia katedra) i
              bardzo "zroweryzowane". Tego im zazdrościłam najbardziej. Ścieżek rowerowych
              było więcej niż chodników. Ale straszna eurokracja i bezsensowne wydawanie
              pieniędzy na parlament, który na dobrą sprawę nie ma zbyt wielu uprawnień i
              który ma siedzibę w 3 miejscach (Strasburg, Bruksela i Luxemburg).
              A młody został z babcią i dziadkiem - dodam tylko, że na co dzień nie przebywa
              z nimi (mieszkają 500km stąd), widzimy się głównie na święta. Baliśmy się jak
              zareaguje, zacznie płakać itd. Okazało się, że młody w ogóle nie zauważył
              naszego braku, tylko ostatniego dnia nie chciał jeść. Ale tego nie wiązałabym z
              tęsknotą za nami. Cieszył się jak wróciliśmy, chciał się ciągle przytulać do
              mnie, ale on lubi większość ludzi, więc nie jestem pewna czy to była radość z
              mojego powodu, czy po prostu był taki towarzyski.
              Teraz nie wiem - cieszyć się czy martwić - wyszliśmy na wyrodnych rodziców, za
              którymi dziecko nie tęskni. Z drugiej strony może łatwiej będzie mu się
              przystosować do żłobka.
              Młody powoli wychodzi z choroby (tzn jego brzuszek), apetyt jest całkiem
              niezły, tylko od czasu do czasu ma takie ataki - budzi się spocony z wrzaskiem,
              coś tam w brzuszku się kotłuje itd. Ja też nie daję mu słodyczy (on zresztą
              nie chce), babcia oczywiście próbowała dawać mu ciastko, ale młody to olał
              (opluł). Nie daje mu słodzonego jedzenia (wyjątek – Bakuś), jogurty je za to
              naturalne, owoców i soczków nie słodzę (wg mnie są i tak naturalnie słodkie).
              Jedyny środek dotuczający to oliwa z pestek winogron (do zupki lub kaszki).
              Młody mówi dużo, ale bez sensu, tzn w sobie tylko zrozumiałym języku, czasami
              tylko powtarza końcówki (szczególnie w jego ulubionej piosence - "kiedy byłam
              jak kropelka" ) np. kropelka to "kekelka".
              Kolorów nie odróżnia, nie rysuje, chociaż lubi długopisy, sortery są dla
              frajerów (fajniej się wywala). Czasami (gdy zaczyna stękać) sadzam go na
              nocnik, ale na razie nic z tego nie wychodzi, usiłuje z niego złazić tylko albo
              jak ja to nazywam – pokłada się na nim.

              Ja też zazdroszczę Jowie - żeby mojego starego chcieli gdzieś wysłać...

              Pozdrawiamy
              Fionna&Bruniś

              A teraz na bieżąco - ściga mnie Urząd Skarbowy i to nie za jakieś oszustwa
              podatkowe, tylko za niepoinformowanie w terminie o ślubie. Jestem strasznie
              wk........ Wiem tylko, że RPO chciał coś interweniować w tej sprawie, ale z
              braku netu nic nie mogłam sprawdzić. Jeszcze będziecie mi paczki posyłać. Muszę
              teraz napisać do nich długie pismo...
              Jeśli chodzi o termin grilla to nie ukrywam, że bardziej pasowałby mi przyszły
              weekend. Mam w sobotę egzamin, więc powinnam zakuwać.
              A i jeszcze witam nową mamę i synka lutowego.
              Jeśli chodzi o refluks to zapraszam na forum edziecko - zdrowie (ostatnio
              pisałam tam sporo o młodego refluksie), poza tym nasz ulubiony wątek o
              niejadkach:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=10281405&v=2&s=2
              Pozdrawiamy
              Fionna&Bruni
              • idaro Re: Luty 2003 14.05.04, 23:23
                Fionna, wreszciesmile Nie wiem, czy dostalas mojego e-maila, ale w kazdym razie
                badz na grillu. Napisz do mnie, to podam wszelkie namiary
                (anitkah@discipline.pl lub GG 5444525).
                Dziewczyny, juz oficjalnie i mam nadzieje ostatecznie zapraszam na niedziele o
                godz. 13. Niewazne, o ktorej dotrzecie, caly dzien jest zarezerwowany dla
                lutowiczowsmile
                Witam nowa mame z chlopczykiemsmile
                Nie wiem, jak wy sie dzisiaj czujecie, ale mi leb peka, jutro bedzie ostro
                padalo. I jeszcze meczy mnie zbolaly pecherz, posikuje jak maly piesek.
                Ciekawe, jak Ida przezyje najazd dzieci w jej domusmile Sasiadow kocha, ale jest
                ich tylko dwojka.
                Chyba widac, ze mnie glowa boli, bo taki chaos mysli.
                Dobrej nocy.
                Anita i Idusia (w fazie snu)
                • tygrynio Re: Luty 2003 14.05.04, 23:31
                  W końcu sie doczekałam smile
                  • kattkak Re: Luty 2003 15.05.04, 11:20
                    Widzę, że nie tylko ja się odchudzam. Od stycznia zrzuciłam już 4 kilogramy,
                    mam zamiar pozbyć się jeszcze ze 4 kilo, tylko nie wiem jak długo starczy mi
                    silnej woli. Mój największy problem to obżarstwo po godzinie 20. Potrafię zjeść
                    przed telewizorem 0,5 kg żółtego sera, a na obiad 2 zupy i 2 drugie dania. I
                    tak mam fenomenalną przemianę materii, bo normalny człowiek przy tej górze
                    jedzenia wyglądałby jak słonica w ciąży. W moim przypadku tylko należy
                    ograniczyć ilość jedzenia, tylko jak to zrobić jak nieustannie chce mi się jeść?

                    Artrurkowi już dwa razy obcinałam włoski. Pierwszy raz po urodzinach, po
                    miesiącu ustawiłam męża maszynkę na 7 mm i zrobiłam z niego ślicznego rekruta.
                    Wygląda bosko.
                    Strupki po ospie już odpadają. Gdyby nie ta koszmarna pogoda( 8 stopni i pada)
                    to może wyszlibyśmy na pierwszy spacer od tygodnia.

                    Wpadnę chyba tutaj w kompleksy, Mój Arturek nic nie mówi (oczywiście z
                    wyjątkiem tata). Tylko pokazuje palcem i wrzeszczy. Chyba cały intelekt
                    koncentruje na tym co można zepsuć, pobić, jak wspiąć się do okna, jak coś
                    ściągnąć ze stołu, jak otworzyć drzwi.
                    W domu kuchenka jest odłączona od prądu (wyłączamy bezpiecznik), bez problemu
                    otwiera i włącza już zmywarkę i pralkę, telewizor. W domu wszystkie szuflady i
                    szafki mamy powiązane, inaczej chwila nieuwagi i wszystko byłoby wyrzucone na
                    podłogę. Miska z wodą psa jest wstawiana pod krzesło, inaczej byłaby już na
                    jego głowie.
                    Wczoraj wydawało mi się że tylko chwilkę byłam w łazience. W tym czasie Arturek
                    pokonał zabezpieczenia, wyciągnął kilka kompaktów i wrzucił do miski z wodą.
                    Jak położę małego o 21 to już jestem tak zmęczona ganianiem za nim że mi się
                    nic nie chce i padam, ale zawsze czekają jeszcze domowe robótki. Do tego Młody
                    budzi się co godzinę w nocy, śmieję się, że sprawdza "łączność z rodzicami". W
                    nocy mleka nie pije, ale za to wypija ok pół litra soku. Śpimy z Młodym na
                    zmianę z mężem. Od 7 miesiąca łóżeczko stoi puste. Nie opłaca się nam wyjmować
                    beksę, poić, usypiać i dalej do łóżeczka. Z wygody Młody zaczął sypiać z nami.
                    Mam tylko nadzieję, że wkrótce z tego wyrośnie i zacznie robić przerwy chociaż
                    4-5 godzinne.
                    Kasia
                    • jonquille Re: Luty 2003 15.05.04, 15:31
                      A ja sobie mysle ze ten watek jest odwiedzany przez sporo mam (tatusiow?) ale
                      wiele osob sie nie ujawnia. Mysle, ze mamy ktore maja okazje sie spotykac (W-wa
                      czy Gdansk) sa bardziej zmotywowane do pisania o tym co sie u nich dzieje a jak
                      nie pisza to wywolywane przez kolezanki imiennie (vide Tygrys).
                      Wiec tutaj prosba do mam "niewidzialnych": wystukajcie czasem pare slow, co
                      wam szkodzi. Uwazam, ze takie pisanie ma sens, i chcialabym zeby tew watek
                      trwal i trwal i nawet kiedys tak sie rozmarzylam, ze z okazji 18-stki naszych
                      pociech zorganizujemy jakies spotkanie o ile nie swiatowe to napewno
                      europejskie ; )

                      A teraz wracajac na ziemie: za Jasiem dwa tygodnie chodzenia do zlobka, szybko
                      sie przyzwyczail, podobno udoskonala samodzielne jedzenie lyzka, nauczyl sie
                      tez walczyc o zabawki i stawia sie nawet starszym od siebie (a wczesniej co
                      najwyzej reagowal placzem). Kolorow jeszcze go nie uczylam, za to sam opanowal
                      otwieranie drzwi od kuchni i tzw. wspinaczke, czyli stoleczek przy krzesle i
                      hop na gore…
                      Swiadomie wypowiada caaaaale trzy slowa: mama, dada (krzyzowka polskiego "tata"
                      i franc. "papa") i "train" ("pociag" po francusku).
                      Z jedzeniem zadnych problemow, 11,4 kg na wskazowce wagi to potwierdza (81 cm
                      wzrostu).
                      Ksiazke "usnij wreszcie" przeczytalam, wprowadze w zycie kiedy:
                      1 wyjedzie od nas babcia
                      2. wrocimy z wakacji (wtym roku morze)
                      3. przekonam do tej metody meza
                      Ale szczerze mowiac, to licze na to ze do tego czasu sam sie nauczy (na razie
                      wprowadzam tzw. rytualy wieczorne i po odczytaniu 4 wierszykow i 5 minutowym
                      nuceniu zasypia sam, ale jeszcze nie w swoim lozeczku tylko na poduchach w
                      salonie - i wlasnie to chcialabym zmienic).
                      Ostatnio niezle sie usmialam podczas czytania "Lokomotywy", kiedy synek zerwal
                      sie z poduchy i z satysfakcja zawolal "train, train" wink Ha, takze pierwsze
                      tlumaczenie ma juz za soba.

                      Asia i Jasiu
                      • kingha Re: Luty 2003 15.05.04, 16:27
                        Po 3-tyg przerwie zacznie nieskromnie: mam przecudowna corke smile)))))) To jest
                        moj entuzjazm z ostatniej chwili, wlasnie karmilam sloiczkowym tworem w ramach
                        odmiany i musialam sie niezle gimnastykowac, zeby zechciala otworzyc buzie,
                        modlic, zeby nie wyplula i blagac, zeby polknela. Maz stwierdzil, ze moze by
                        tak zapodac tej pysznej botwinkowej, ktora ugotowalam dla nas przed chwila, no
                        iiiiiiiiiiiii zjadla caly talerz, otwierajac buzie chetniej niz kiedykolwiek.
                        Generalnie Nadia odrzuca juz wszystko co sloiczkowe, ktore sporadycznie dla
                        wygody jeszcze chce wcisnac. Mimo skromnej wagi mojej cory, tez na apetyt
                        ostatnio nie moge narzekac. Choc byl moment kiedy poczytalam watek o
                        niejadkach, ze posadzalam Nadie o bycie niejadkiem (to ten watek, gdzie
                        udzielaja sie nasze dziewczyny: Fionna i Edyta). Na szczecie wyjechalam na 2-
                        tyg wczasy do Krynicy i okazalo sie, ze moje dziecko potrzebuje jedynie do
                        szczescia odmiany i kombinacji. Od tego czasu na sniadanie zjada pol bulki z
                        wedlina, serkiem zoltym, bialym, ostatnio nawet z lososiem do tego popija z
                        checia herbatke z cytrynka. Ruszyl nam apetyt, od nadmiaru swiezego powietrza i
                        malych zmian formy podawania posilku i miejsca.
                        Mnie zostaly jeszcze 2 miesiace do rozsypania sie i w czwartek niewiele
                        zabraklo, by porod odbyl sie szybciej. Jadac do pracy jakas kompletnie
                        nieodpowiedzialan baba zajechala mi droge w poprzek jezdni i mialam wypadek
                        samochodowy, duzo nerwow i pobyt w szpitalu na sprawdzaniu czy wszystko ok. Na
                        szczecie mlody "nie zostal uszkodzony" i calosc skonczyla sie na potwornych
                        nerwach. Postanowilam, ze do pracy bede chodzic do konca maja, poza tym i tak
                        sie czuje taka duza i ciezka.
                        Jutro grill, my sie planujemy stawic, tylko mam prosbe zacznijmy punktualnie,
                        bo ja musze przed 3 uciekac, a chcialabym sie Wami nacieszyc smile)))))
                        • agatkar1 Re: Luty 2003 15.05.04, 17:26
                          Na osiemnastce naszych dzieciaków zapewne spotkamy się same, bo młodzież w tym
                          wieku z pewnością zorganizuje swoje imprezki... Ale ja jestem za i na pewno
                          będę się z wami spotykać tak długo jak tylko to bedzie możliwe.
                          Jagoda uwielbia układać piankowe puzzle, oczywiście z kimś, bo sama to tylko
                          wszystko rozwala, ale lubi je dociskać... Ponadto odkąd Tygrys poruszył wątek
                          jedzenia sztućcami, rozpoczęlam dawanie Jagódce jedzonka na stoliczku i muszę
                          stwierdzić, ze moja córa znakomicie sobie radzi. Wcina ziemniaki (pyi)
                          nabijając kawałeczki na widelec... łyżka nie odpowiada jej wcale a wcale. Śmiać
                          mi się chce, bo teraz stoi przy mnie i mówi już kilkakrotnie, no mamu...
                          Z ostatnich słówek to najlepiej powtarza wua i ciocia Niesia, a także Sisia i
                          Aga. Krysia to moja mama, a na druga babcia pozostaje Babą, nie pasuje jej imię
                          Zośka. Jagoda ma kilku kolegów na podwórku: Eik, Eła i Ea, reszta to dzidzie i
                          dzieci. Ulubione danie Jagody to lizik i jajo.
                          Niestety Jagódka nie chce siadać na nocnik, wie do czego służy, ale tylko
                          wkłada nogi do niego, albo sadza lalę...
                          Soczków wcale nie pije, nocki całe przesypia, późnym wieczorem daję jej mleko i
                          śpi do rana jak suseł, a o siódmej domaga się mleka. Ogólnie pije 3 X dziennie
                          po 180 ml. Ok 10 - tej je śniadanie, tzn, chlebek z serkiem topionym, albo
                          szynką. O 14 obiadek, zupkę lub ziemniaczki z mięskiem lub rybką. Na
                          podwieczorej jakiś biszkopcik z herbatką, albo kisiel, albo jeszcze jakieś inne
                          dobre rzeczy. Kolacja ok. 19-tej jajo, chlebek, lizik z cukrem itp. A tak w
                          ogóle to w międzyczasie moja córa potrafi wszamać banany, jabłka,
                          pomarańczka... nie przepada za słodyczami,,,
                          Pa
                          Agata i Jagoda
                          • asiawy Re: Luty 2003 15.05.04, 18:41
                            Cześc!jesteśmy już po cystoskopii w CZD-lekki koszmar-ale juz wszystko w
                            porządku ,tak naprawdę czy refluks się cofnął dowiemy się za poł rokusadkolejne
                            badania).Zuzia zasypia sama ,śpi całą noc -polecam system 3,5 8-czyli każde
                            dziecko moze nauczyć się spaćsmile))prawie zaczęła chodzi przebiega ode mnie do
                            taty ale nadal sama sie nie puszcza tylko chodzi za paluszeksmilemówi
                            mama,tata ,baba, ciocia,mniam-na jedzenie,oraz całe kwieciste wypowiedzi we
                            własnym narzeczusmiletroszkę się robi łobuziakiem:0Gólnie na każde pytanie
                            odpowiada stanowczo-NIE!pozdrawiam pa
                            asia i Zuzia
    • umargos mam prawie łyse dziecko... 15.05.04, 23:45
      Dokonaliśmy dzis pierwszych postrzyżyn...maszynką...w atmosferze nieopisanych
      wrzasków i dramatyzowania. Aż sąsiedzi się zbiegli, żeby zapytać co się stało,
      bo nie obcinaliśmy w mieszkaniu tylko na galerii, z której wchodzi się do
      mieszkań. Dziecko wygląda jak mały rekrut...choć bardzo jej ładnie :o))) No i
      mam nadzieję, że skończy się wyrywanie własnych włosków. Jeszcze muszę
      przyuważyć, czy jest w stanie w tej chwili złapać i pociągnąć, jeżeli tak to
      będziemy musieli obciąć jeszcze bardziej. A jeszcze tatuś kupił dziecku
      spodenki i bluzę khaki...ze wstawkami moro...tym bardziej te włoski (a raczej
      ich brak) pasują do reszty :o)))
      Pozdrawiam
      Ula
      • jogaj Re: chora 16.05.04, 10:22
        Jestem chora i nic mi sie nie chce,boli mnie glowa i wszystko i gardlo,a z nosa
        leci,wszystko przez ta cholerna pogode,w czwartek bylo tak zimno,ze
        zalowalam,ze nie wzielam zimowej kurtki,no i skutki sie pokazly juz wczoraj.Jak
        tylko Szymon padl na drzemke ja tez do lozka,a,ze pol dnie wczoraj padalo to
        troche pospalismy,dzis juz mi lepiej.
        Mam nadzieje,ze swieci u Was slonko i jest cieplutko,zeby sie grill udal,bawcie
        sie dobrze,zyczymy,zeby wszyscy sie stawili na spotkanko.
        Pozdrowionka-Jola
        • agatkar1 Re: chora 16.05.04, 11:28
          Jogaj życzę powrotu do zdrowia,
          Zastanawiam się czy nie było ci Umagros szkoda obciąć Werkę na krótko sad ja bym
          chyba mojej nie obcięła, czekamy z niecierpliwością na dłuższe włoski...
          A tu maszynka.... wow, smile
          Mam nadzieję, że imprezka się uda, na szczęście wyszło słoneczko, tak więc
          życzę udanej zabawy.
          niestety moja córa nie pozwoliła sobie tak łatwo zrobić cystografii, dostała
          potrójną dawkę leku uspokajającego i to nie poogło, bo zaraz się obudziła i
          musieliśmy ją z mężem trzymać siłą, ohyda. Teraz czekamy za wynikami...
          Poczytałam troszkę na forum zdrowie o refluksach, zarówno układu pokarmowego
          jak i moczowego. Trochę to sobie poukładałam...
          Dziś idziemy na imieninki do babci Zosi, przygotowałam dla niej prezent od
          Jagody, tzn, albumik z jej zdjęciami, począwszy od narodzin, aż do dziś. Nie
          zapomnimy oczywiście o kwiatku,
          To na razie
          Pa pa
          Pozdrawiam
          • umargos Re: chora 16.05.04, 11:56
            Bardzo było mi szkoda, ale sytuacja była przymusowa. Zaczęła sobie wyrywać
            włosy i przez niecały tydzień zrobiła sobie przyzwoitą łysinkę z lewej strony
            głowy. Mam nadzieję, że teraz zapomni, a jak nie to cóż, będziemy obcinać do
            skutku, aż przestanie. Nie miałam pojęcia, ze wyrywanie sobie włosów może tak
            błyskawicznie wejść w nawyk, na który nie pomagało noszenie czapki bądź
            chusteczki na głowie przez cały dzień ani kładzenie spać w czapce. Nieważne jak
            przemyślnie bym ją zawiązała dzicko walczyło tak długo aż udało się zdjąć i
            oczywiście dalej sobie wyrywała.
            Pozdrawiam
            Ula
            • fringilla Luty 2003 16.05.04, 23:56
              Witam szanowne panie po długiej przerwie.
              Długo nie pisałam, ale zaglądam na forum i muszę powiedzieć ze bardzo tu
              niemrawo. Na rozpaczliwe nawoływania Tygrysa, który zrsztą też nie udziela sie
              zbyt intensywnie, jest słaby odzew, a w ogóle to wstyd, żeby trzeba było takie
              wytrawne forumawiczki wywoływać do odpowiedzi wink
              Miło było sie dziś spotkać w REALU (sic!), mam nadzieję, że wkrotce ukaza sie
              zdjęcia z tego spotkanka. Dzieciaki porosły, widać na nich upływ czasu,
              niestety. A może stety? W ogóle to fajnie, że juz tak długo sie znamy,
              obserwujemy (wirtualnie i nie tylko) jak rosna nasze dzieciaki. Przyłączam się
              jednak do apelu Tygrysa: piszmy nie tylko o dzieciach, nasze/wasze wink
              przemyslenia i problemy sa rownie interesujace.
              • tygrynio Re: Luty 2003 17.05.04, 00:13
                Hej

                Jolu ja podobnie jak Ty wybrałam się w czwartek do MOPS-u i strasznie zmokłam
                zmarzłam i w ogóle.... szkoda słów, gardło jeszcze mnie boli i kaszlę
                strasznie, ale generalnie już mi lepiej tak, więc trzymaj się ciepłosmile
                Słońce wyszło dzisiaj na życzenie „Warszawy” około 14smile Impreza była naprawdę
                miła, dzieciary szczęśliwe, winko i grillowanie kiełbaski super ( ciasto tyż
                pycha) smaczne dodatki, i ten klimat ….uhhhh….. Jak ja bym chciała mieć taki
                Domek na uboczu pod miastem, powietrze, spokój …ehhh…pomarzyć dobra rzecz…
                Zazdroszczę ludziom tek swobody, jaką mają mieszkając w domku z ogródkiem.
                Ula, kiedy zamieścisz zdjęcia rekruta???

                Powracając do wątku usypiania trzeci dzień praktykujemywink naukę zasypiania
                samej.
                Mam już dość!!!... usypiania jej i dlatego taka decyzja ciekawe, kiedy
                osiągniemy sukcessmile

                Pozdrawiam serdecznie
                • fionna Re: Luty 2003 17.05.04, 11:36
                  Witam,
                  Było bardzo fajnie, pogoda nam na szczęście dopisała, słoneczko łaskawie się
                  pojawiło. Jedzonko pyszne, okolica prześliczna. Odezwały się moje atawizmy -
                  chęć mieszkania blisko lasu i w domku z ogródkiem. Mój mąż oczywiście woli
                  mieszkanie, a ja chciałabym domek, ogródek, gzdie mogłabym pogrzebać w ziemi.
                  Stary obiecuje mi penthousa z 100 metrowym tarasem, ale to nie to samo. Poza
                  tym - kiedy on na to zarobi???
                  Najbardziej cieszę się, że się Agata odobraziła na nas smile)) i wróciła na forum.
                  Co do problemów z usypianiem - przynejmniej w tym moje dziecko jest dobre.
                  Nigdy nie miałam z tym problemów. Od zawsze śpi sam w swoim łóżeczku, kładę go
                  po prostu, puszczam muzyczkę i zasypia. Jak jest padnięty, to zasypia w każdym
                  miejscu: w foteliku do jedzenia, na podłodze, u tatusia na kolanach przed
                  kompem. Jak był barzdo malutki (1-2 tygodnie może), to miał parę niespokojnych
                  nocy.
                  Pozdrawiamy
                  Fionna&Bruniasty
                  • fringilla Re: Luty 2003 17.05.04, 22:25
                    Fionna napisała:

                    Najbardziej cieszę się, że się Agata odobraziła na nas smile)) i wróciła na forum.
                    >
                    Zrehabilitowałyście się wink
                • idaro Re: Luty 2003 17.05.04, 11:36
                  Dziekuje wszystkim gosciom za przybycie na grilla na daleka Choszczowkesmile
                  Mam nadzieje, ze wszyscy dobrze spali po pobycie na swiezym powietrzusmile Ida
                  plakala za ostatnimi odjezdzajacymi. Widac juz, ze jest stadnym osobnikiem.
                  Dla nieobecnych na grillu - bylo 15 osob doroslych + 7 dzieci. Pogoda nam
                  dopisala, kielbaski tradycyjnie lekko przysmolone, dzieci usmiechnieto-spokojno-
                  rozwrzeszczano-placzace,rodzice niech sie sami wypowiedza. Nieobiektywnie
                  mowiac: impreza udana, bylo super!
                  Przy zmywaniu zbilismy 4 kieliszki (od tesciow), ale nie plakalismy. Oczywiscie
                  zostaly miski, salaterki, kubek-niekapek Baski, wiec to wrozy nastepne
                  spotkaniesmile
                  Pozdrawiam,
                  Anitasmile
                  • tygrynio Re: Luty 2003 17.05.04, 11:51
                    Witam
                    To kiedy kolejny zjazd???
                    Może w czerwcu???
                    Dziewczyny Warszawskie co z dniem dziecka??? jakie palny???
                    Czy ktoś wybiera się w ten weekend na Służewiec będzie tam impreza organizowana
                    przez TVN???
                    Zmykam
                    Kurcze auto nam odmówiło posłuszeństwa buuuuu....
                    ...poniedziałek....

                    Poztaram się dzisiaj jakieś foto zamieścić ze spotkaniasmile
                    • kubara1 Re: Luty 2003 17.05.04, 14:13
                      Oj jak zazdroszę Warszawce, że się spotkała i to w tak licznym gronie - my w
                      Tórjmieście pozostałyśmy dwie na placu boju- Jowa w Słowacji, Eluniad zniknęła
                      z forum kompletniesad(((((.
                      A ja ostatnio żyję w świecie żab. Moja Marysia ma świra na punkcie żab - na
                      obrazkach wyszukuje tylko żaby, w sklepie "Żabka" wpatryje się z uwielbieniem w
                      neon z żabą, krzycząc na całe gardło: aba aba", śpi z żabą przytulanką.
                      Napomknięcie o innych zwierzątkach wywołuje protest - aba, mówi stanowczo moje
                      dziecko i każd pokazywać sobie żaby w gazetach, na talerzyku ( ma taki
                      plastikowy) i wyciąga z szuflady koszylkę z żabą mówiąc; aba -ja. A ja tak się
                      boję żab, brrrwink))0
                      Pozdrawiam
                      Basia
    • umargos Re: Luty 2003 17.05.04, 15:35
      A ja mam pytanie do mam warszawskich...takie nieśmiałe...w związku z tym, ze
      będę w piątek 28 maja w Warszawie, w celach zdecydowanie rekreacyjnych (czyli
      tzw. wolny czas) to czy nie byłoby możliwe zorganizowanie jakiegoś małego
      spotkania popołudniowego (np. w Lolku), bo chciałabym poznać realnie osoby,
      które znam wyłącznie wirtualnie????
      Pozdrawiam
      Ula

      ps. wrzuce dziś zdjęcia mojego "wyłysionego" dziecka na forum, pewnie jutro będą
      • monique76 Re: Luty 2003 17.05.04, 17:55
        Tak, tak!!! ja jestem za spotkaniem z Umargossmile Szczególnie, ze w zwiazku ze
        zmiana dnia spotkania nie mogłam dojechać na grilla na Choszczówkęsmile))

        A tak w ogóle to jest prawie 18... siedze jeszcze w pracy na dyżurze i
        dopatrzyłam się że moge korzystać z netusmile)) Tak więc korzystam z okazjismile I
        daje znać że żyjemysmile I mamy się bardzo dobrzesmile

        Co do spania to akurat tutaj nie mam żadnych problemów z Dominiką - zasypia
        pieknie sama w zasadzie od zawsze, śpi w łóżeczku... Sa oczywiście dni - tak
        jak wczoraj - że mała usypia u nas na łóżku wydrapana po plecach (to ma po
        mamusi - uwielbiam jak ktoś mnie drapie po plecach, zasypiam wtedy w tempie
        ekspresowymsmile)))).

        Ostatnio Dominika odkryła jak fajnie sie biega po łóżku - szczególnie po
        krawędzismile Mama ma wtedy fajną minę - przerażenie w oczachsmile))

        Dobra, ide do domku... wieczorem moze dam rade dopchać się do kompa i coś
        napisacsmile
      • fringilla Re: Luty 2003 17.05.04, 22:32
        Co prawda ja juz spotkań nie organizuję, ale zgłaszam chęć i akces. Niech mamy
        pracujące wypowiedzą sie co do godziny, bo my to jesteśmy raczej dyspozycyjni.
        • monique76 Re: Luty 2003 17.05.04, 22:54
          No ja jako mama pracujacasmile do Lolka dam rade dojechać gdzieś na 16:30... nie
          wczesniej... No chyba ze sie troche zwolnie z pracy... smile w zasadzie okazja
          jestsmile
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 18.05.04, 11:47
            Witamsmile My również bardzo chętne na spotkanko np w Lolkusmile Umagros ja
            rozumiem,że będziesz z rodziną w w-wie? Miło będzie się poznać w rzeczywistości
            nie tylko wirtualnej. Jeszcze raz bardzo dziękujemy za grilla-było bardzo
            fajnie,oby więcej takich zjazdówsmile) Pozdrawiam i spadam na spacer.
            • jogaj Re: Luty 2003 18.05.04, 12:23
              Ja sie obrazam na pogode. Znowu zimno,wieje tak,ze glowe chce urwac i
              dzis,pierwszy raz,moj Szymon chcial wracac do domu!!!
              Zazdroscimy spotkania. Edyta kiedy masz to wesele w Gdyni? Mam nadzieje,ze sie
              spotkamy,no i w ogole jak ktos bedzie sie wybieral w okolice Trojmiasta to
              zapraszam na kawe do mnie lub spotkanie na neutralnym gruncie.
              Pozdrowionka-Jola
              • fionna Re: Luty 2003 18.05.04, 12:48
                Ja też się cieszę na spotkanie w Lolku. Fajnie będzie poznać w "realu" Ulę i
                Weronikę. Godzina jest miobojetna - przyjadę wcześniej, to sobie pojeżdżę na
                rolkach, bo w ramach odchudzania staram się codziennie pojeździć trochę.
                Bruniasty ostatnio zrobił sie kaszkożerny bardzo, zjada parę razy dziennie
                porcję kitu.
                Pozdrawiamy
                Fionna&Bruniś
            • jowa3 Re: Luty 2003 18.05.04, 12:33
              Witam!
              Super, že takie poruszenie na naszym forum.
              Lena zaczyna ješč Łyžeczka, nawet niežle jej to idzie, ukŁada z klockow wieže,
              ciagnie pieska na spacer, zasypia kiedy jest juž naprawde zmeczona, w dzien
              tylko w wozku ok 12 na 2godz., a wieczorem sama przy mnie ok. 22-23godz.
              Ostatnio coš koŁa nam w wozku nawalaja, wiec byŁy dni bez wozka to zasypiaŁa z
              pŁaczem ok.15. Tak sobie spacerujemy, že jedno koŁo maž dwa razy juž sklejaŁ i
              co chwila schodziŁo powietrze, dzisiaj rano pojechaŁ do serwisu i dali mu nowe,
              mam nadzieje, že na jakis czas wystarczy.
              Kubara my jestesmy w SŁowenii, nie w SŁowacji...
              Bardzo tesknie za pogaduszkami polskimi, nie dorwaŁam tu jeszcze žadnej Polki
              z wozkiem, ale jak jakaš spotkam to na pewno sie na nia rzuce... smile
              Mam juž telefon do jakiegoš pana z Towarzystwa Polskiego, tylko nie moge jakoš
              Go zastać w rozsadnej godzinie.

              Dla informacji godzina w kafejce internetowej kosztuje tu 20zŁ.
              Jest tu troche drogo, caŁy czas przeliczam i serce mi šciska.l..
              Pozdrawiamy goraco
              Pa
              Jowita i Lenka
    • umargos Re: Luty 2003 18.05.04, 12:59
      Heh! Bardzo się cieszę :o))))...tego Lolka rzuciłam tak (bo małżon podsunął),
      bo to blisko pracy mojego męża, a on przecież musi zaprezentować publice swoje
      dziecko (te wszystkie panie z sekretariatu, bibliotek itp. by mu nie darowały),
      godzina popołudniowa jest jak najbardziej ok, dostosuję się...a że nia mam
      jakiś czasowych ograniczeń więc czekam na konkretne propozycje co do godziny
      (może tak jak pisała Monika 16.30-17 ????).
      Pozdrawiam
      Ula
      • idaro Re: Luty 2003 18.05.04, 22:17
        Ja jeszcze w temacie niedzielnego grilla. Oto zdjecia z impry z naszego punktu
        widzenia (gospodarzy):
        splash.art.pl/lutowe
        Ogladajcie i komentujcie.
        W piatek chyba nie damy rady przyjechac. Samochod pojdzie do warsztatu, buusad,
        wiec robcie zdjeciasmile
        Pozdrawiam,
        Anitasmile
      • fringilla Re: Luty 2003 18.05.04, 22:42
        Ula, trafilas w dziesiatke, Lolek to nasze ulubione miejsce spotkan w
        sezonie wink

        Moj ukochany synek dzis bawil sie paleczką od swoich drewnianych cymbalkow
        (ukłony dla Anity wink), stukał w różne rzeczy, także w nas, mimo moich
        protestów, aż w końcu... stuknął w szybkę w drzwiach u Natalki i oczywiscie
        stłukł!

        Kilka dni wczesniej stlukl mi szklo w okularach, jak ja do kina pojde? E tam, w
        koncu i tak wiekszosc czasu spedzam przed ekranem.
        • idaro Re: Luty 2003 18.05.04, 23:02
          Chciialam tylko tak krotko napomknac, ze zostal jeszcze ekran do stluczeniawink
          Dobranoc,
          Anitasmile
          • fringilla Re: Luty 2003 18.05.04, 23:13
            I pare innych rzeczy. A oprócz pałeczki młotek i drewniana kaczuszka na kiju wink
            • fionna Re: Luty 2003 19.05.04, 02:40
              Co ja robię o tej porze na forum?????????? Obejrzałam Tytusa Adronikusa i
              odkryłam właśnie zdjęcia, dzieciaki mamy boskie, my zresztą też niczego
              sobie.... i Anita ma śliczną trawkę, taka wiosennie jadowito zielona.
              Jutro napiszę więcej (jak nie będzie awarii netu of koz)
              • jogaj Re: Luty 2003 19.05.04, 08:39
                Oj dopiero teraz jak obejrzalam zdejcia zazdroszcze Wam tego spotkania,to
                cudownie tak sie moc spotkac z tyloma rowniesnikami i ich mamami. Czemu ja
                mieszkam tak daleko? Tylko jeszcze nie bardzo wiem kto jest kto na tych
                zdjeciach,moze jakies podpisy? Czekam na reszte zdjec.
                Pozdrawiamy-Jola
                • kingha Re: Luty 2003 19.05.04, 10:29
                  Zdjecia fajne, bardzo, i jasno z nich wynika, ze bylismy za krotko na imprezie,
                  niestety, odbijemy sobie nastepnym razem.
                  • edytaiola Re: Luty 2003 20.05.04, 09:09
                    Witam
                    po fajnej niedzieli w pracy straszna orka
                    dopiero teraz obejżałam fotki,
                    z których jasno wynika kto w naszym domu zajmuje się dzieckiem smile))
                    Mówiąc krótko było bardzo miło i prosze o więcej.

                    Co do spotkania w Lolku to ja chyba - znów ze starym -
                    inaczej nie wyrobie się za chiny na tą godzinę.

                    A co do wesela w Gdyni to dokładnie jeszcze nie wiem.

                    U nas karmienie łyżeczką nie wchodzi w gre
                    jak sama jej nie nakarnie to nie zje nic,
                    dobrze że jest jeszcze nieśmiertelne mleko, jedyna rzecz którą moża wlać w moje
                    dziecko bez większych oporów.
                    • kubara1 Re: Luty 2003 20.05.04, 10:14
                      Dziewczyny, odpadam. Trafilam do pracy, gdzie sa same swiry. jak komus to
                      opowiadam to nie moze uwierzyc i twierdzi ze zmyslam. Pracuje na 1/2 etatu, za
                      600 zl a robie tysiac rzeczy które nie sa w moich obowiazkach i znosze dwie
                      kretynki. MOja szefowa, o której juz tu chyba pisalam jest w ciaglej depresji
                      po smierci meza. Owszem, zal mi jaj ale wspólczucie tez ma swoje granice -
                      szczególnie dla osoby która sie...nie myje. Tzn moze sie i myje, ale od 1.5
                      miesiaca jest w tym samym swetrze i spodniach. Do tego dlugie do pasa tluste
                      wlosy i dwie paczki papierosów dziennie - w tym jedna w pracy - a siedzimy
                      razem w pokoju. Po co przestrzegac kodeksu pracy - jej i tak nikt nie ruszy bo
                      jest protegowana rektora i nie mam nawet komu zlozyc na nia skargi. Ona raz
                      placze za mezem, raz przychodzi po psychotropach i rzuca"kurwami" ( przepraszam
                      za wyrazenie). Druga babka sie dwa tygodnie temu zwolnila , a trzecia -
                      dziewczyna w moim wieku jest ok, ale niestety ma ...cyklofre3nie. To jest
                      choroba psychiczna, która sie objawia atakami raz na jakis czas. No i wczoraj
                      miala atak, musialysmy wzywac jej tate, zeby ja zabral. Dzisiaj jest juz w
                      psychoatryku. Podlecza ja i znowu pól roku bedzie dobrze, ale ja zostaje sama
                      na placu boju - bo szefowa juest zdenerwowana i ma okres i nie przyjdzie dzis i
                      jutro do roboty. .Super nie? nie wiem co robic...chcialabym zamknac ta
                      redakcje, wyjsc stad i juz nie wrócic. Z drugiej strony nie mam na razie
                      perspektywy innej pracy i wiem, ze jesli teraz sie zwolnie to szefowa
                      naprawdemoze tez wyladowac w psychoatryku. Dziewczyny, gdzie ja trafilam.
                      MOglam sie nie zwalniac ze szkoly - tam byly jasne reguly gry,pracujesz od tej
                      do tej i ludzie byli normalni. A tu normalnie telenowela brazylijska. Jedyna
                      dobra rzecz, to dostep do internetu. Przepraszam,ze Wam truje, ale musialam sie
                      wyzalic.
                      Basia, która niedlugo tez zwariuje
                      • karollaa Re: Luty 2003- spotkanie trojmiejskie? 20.05.04, 12:22
                        Cześć Basiu,
                        generalnie to współczuję. Ale z drugiej strony na pociechę powiem Ci, że masz
                        szczęscie bo pracujesz prawie w zawodzie wink a na dodatek na pół etatu.
                        Fakktycznie brzmi to wszystko okropnie, ale znając nasz uniwerek, wierzę Ci w
                        100 procentach. Może spróbuj poprostu olać te sprawy, rób swoje i nie przejmuj
                        się nieczym innym, w końcu jakby Cię chcieli wyrzucić, to wyjdzie to tobie
                        lepiej, niż zwolnić się samemu, bo zapewne muszą zapłacić odprawe, dać okres
                        wypowiedzenia itp...
                        Ja jestem na etapie szukania pracy, ale powiem szczerze, że chyba powoli sobie
                        odpuszcze. Kasy jakoś bardzo mocno nie potrzebujemy, a ja nie chce dostawać
                        codzień świra w jakiejś dziwnej firmie, w dodatku za gorsze - ktore i tak pójdą
                        na opiekunke. Fakt, że siedzenie non stop z dzieckiem w domu, bez jakiegoś
                        dodatkowego zajęcia i prowadzenie domu jest męczące... ale podejrzewam, że
                        będzie właśnie jeszcze gorzej, bo nie dość że nie będę miała okazji patrzeć jak
                        Damian rośnie, to i tak obowiązki domowe zostaną te same, a na dokładke może
                        jakaś rąbnięta szefowa psychol wink Wię szukam czegoś do robienia w domu, moze
                        długopisy zacznę skladać wink))
                        A tak wogóle to dawno się nie odzywałam, po powrocie z Australii chyba z
                        miesiąc dochodzilismy z mlodym do siebie.... i na dodatek ta wiosna jakos w tym
                        roku nie chce przyjsc... ja myslalam, ze jak juz wroce z Sydney to tu bedzie
                        dosc mila pogoda... a tu lipa.

                        MOZE SIE SPOTKAMY MAMY Z TROJMIASTA??? Faktycznie wiele nas nie zostało.
                        Ja wprawdzie jestem malo mobilna, ale Gdansk wchodzi w gre...nie mam prawka, a
                        mąż dlugo pracuje i srednio jest chetny na babskie spotkania...

                        no to pozdrawiam

                        Basiu trzymaj się, bedzie dobrze !!!!
                        • kubara1 Re: Luty 2003- spotkanie trojmiejskie? 21.05.04, 09:16
                          Karollaa - jak milo, ze sie w koncu odzewalas. Ja na spotkanko jestem bardzo
                          chetna, niech sie jeszcze tylko uda Jogaj zmobilizowac. A na razie uciekam, bo
                          psychol dzisiaj szaleje.
                          Pozdrawiam
                          Basia
                        • kubara1 Re: Luty 2003- spotkanie trojmiejskie? 21.05.04, 09:17
                          Psychol=oczywiscie moja szefowa, a nie Marysia
                          • tygrynio Re: Luty 2003- spotkanie trojmiejskie? 21.05.04, 09:54
                            Hej
                            Kubara współczuję ale cóż wariatów jest pełnowink i skoro pasuje Ci ta praca to
                            daj sobie na luzik lepiej pracować ze znanymi juz wariatami niż z obcymiwink.
                            Trudno coś Ci doradzić więc jak masz dość to pisz na forum i już...
                            Karola witaj smile Damian sie bardzo zmienił z bobasa w chłopakasmile

                            Po spotkaniu warszawskim jakoś nikt nic nie pisze, Edyta i Kinga rozumiem z
                            pracy piszą ale reszta??? Kurcze chyba naprawdę trzeba zamknąć ten wątekwink

                            A co u nas??? My chorujemysmile oczywiście nie obłoznie ale samopoczucie podłe.
                            Młoda ma nalot grzybiczny na gardle a nie jak zdiagnozowała doktor NFZ anginę,
                            dzieki mojej intuicji nie podałam jej zapisanego bez wachania antybiotyku
                            (penicylina) tylko poszłam do drugiego płatnego (niestety) lekarza na
                            konsultacjesmile i wyszło na to, ze czujności nigdy za wiele a antybiotyk mógłby
                            jej jedynie bardzo zaszkodzić w tym przypadku. Ciekawa jestem czy najlepszy
                            ekonomista kraju uleczy NFZ? ja to bym najchetniej całą naszą służbe zdrowia
                            wysadziła w powietrze...
                            Nie mam weny na pisanie....uhhhh pogoda dzisiaj jakas spiąca.... a w niedzielę
                            mam urodziny kurcze stuknie mi 30 lat ehhh chyba się zastanowię nad zyciem bo
                            to juz półmetek...
                            Zdjęcia z impry u Anity bedę niebawem rozsyłac jesli ktoś zainteresowany niech
                            skrobnie @ do mnie na adres tygrys74@interia.pl bo oczywiście po kolejnej
                            modernizacji kompa nie mam połowy adresów mam forumowych.
                            POZDRAWIAMY
                            • idaro Re: Luty 2003 21.05.04, 10:09
                              Kubara, nie przejmuj sie. Trzeba sie uodpornic na wariatow, a nawet dobrze sie
                              z nich posmiac. Przyszla mi tylko taka mysl - moze kupilabys taka bardzo modna
                              ostatnimi czasy zabawke, ktora zwie sie Smierdzielem. Sa rozne rodzaje, z tego,
                              co pamietam, jakis Potliwy Jasio bylwink Tez pracowalam z taka kobieta, tyle ze
                              w moim wieku, wiec raczej nie mialam tylu skrupulow i jej napomknelam o tym, ze
                              moglaby sie zmienicsmile
                              Tygrysie, dobrze, ze wierzysz swojej intuicji, dzieki temu Baska bedzie
                              zdrowsza. Duzo zdrowka!
                              My codziennie ogladamy (niby przez przypadek) zdjecia z imprezy i wspominamy.
                              Ida na widok dzieciaczkow strasznie krzyczy i zaciska piastki z radosci.
                              Ciekawe, kiedy jej przejda te nachalne odruchy milosne, bo ogladamy rowniez
                              filmik, jak Ida zaatakowala Werke (to jednak nie bedzie opublikowane). Ucze ja
                              ciagle glaskania, delikatnego podejscia do ludzi, ale i tak w pierwszym odruchu
                              jest zawsze napasc. Dobrze, ze nie mamy zwierzaczka, bo juz by go nie bylosmile
                              Pozdrawiam,
                              Anitasmile
                              • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 21.05.04, 10:55
                                Witam drogie Paniesmile I panów podglądających nas równieżsmile Pogoda sie zbiesiła
                                co mnie okrutnie martwi bo za kilka godzin mam jechac na weekend do Krakowasad
                                Cóż jak będzie lało to w sobotę wrócimy ale szkodasad Kubara uwierz mi,że z
                                wariatami da sie pracować-heh mam wprawę-w końcu pracuję 6 lat w pogotowiusmile
                                Tylko trzeba sie przyzwyczaićsmile) Anita-my sie do dziś śmiejemy jak sobie
                                przypomnimy atak milości nagłej i nieutulonej w wydaniu Twojej córki hihismile
                                Wyobrażam sobie tego szczeniaczka albo kotka-pewnei by przed nią uciekali jak
                                kot mojej cioci przede mną heh-pod szafę(ale i tak go wygarniałam-pogrzebaczem:-
                                )) Wstydzę się słowo! Mam nadzieje,że uda sie kontynuować zwyczaj imprezeksmile
                                Pozdr!
    • aamm25 Re: Luty 2003 21.05.04, 11:23
      CZEŚĆ DZIEWCZYNY,
      szczęśliwe mamy kochanych lutniaczków.
      Piszę poraz pierwszy. Trafiłam na wasz ślad przypadkiem. Troszkę smutno, że w
      większości jesteście z okolic trójmiasta (z tego co zauważyłam). Ja mieszkam w
      Zawierciu, pracuję w Karowicach. Jestem szczęśliwą mamą Magdy.
      Do napisania zmusił mnie właściwie problem ze szczepionką MMR, z którą w
      zeszłym roku RMF wywołał taką aferkę. i stoję przed dylematem szczepienia MMR
      czy jak to w zeszłym roku obowiązywało tylko na odrę.
      Poradzcie coś i napiszcie co zrobiłyście same?
      Dziękismile
      • karollaa Re: Luty 2003 21.05.04, 11:43
        Cześć Aamm, witamy wink
        z tymi szczepionkami to mozna faktycznie oszalec.
        Ja tez sie wahalam co zrobic, zwlaszcza jak zobaczylam watek o tych
        szczepieniach na forum.
        Ale o ile dobrze pamietam to zla szczepionka, obciazona wielom skutkami
        ubocznymi jest trimovax czy jakos tak.....
        Co do MMR to polecila nam ja nasza lekarka, do ktorej mam wielkie zaufanie,
        zreszta Pani ta pracuje prywatnie w Medicover, gdzie leczymy sie cala rodzinka.
        Wiec nie sadze, by prywatna przychodnia proponowala kiepskie szczepionki. POza
        tym tam i tak sie placi za szczepienia, wiec kwestia kasy tez ich nie
        interesuje. Pani doktor opowiadala nam nawet o paru zjazdach naukowych a propos
        szczepionek na ktorych ostatnio byla... no i jasno z nich wynika, ze media
        zwykle nie maja pojecia o co chodzi i robia afere.
        Po szczepieniu na szczescie Damian nie mial zadnych problemow, lekki stan
        podgoraczkowy na drugi dzien i tyle. Nawet specjalnie marudny nie byl wink

        Z tego co sie orientuje od kwietnia tego roku obowiazkowe jest juz szczepienie
        potrojne - nie mozna chyba zaszczepic tylko na odre.

        A wiekszosc forumowiczek jest jednak z Warszawy wink
        Z trojmiasta jest nas moze 3.
        Z twoich okolic tez ktos sie odzywal, o ile dobrze pamietam.
        A jak rosnie twoja mala? Kiedy sie urodzila? Ile wazy i mierzy?

        pozdrawiam
        • aamm25 Re: Luty 2003 21.05.04, 12:02
          Mam na imie Agnieszka, aamm to poprostu podwójny skrót mojego i Magdy imienia.
          Magda urodziła się 18.02.2003 o 16:05. Ma dzień dzisejszy nie znam wymiarów
          dokładnie bo jestem przed wizytą u lekarza i nieszczęsną szczepionką.
          Ale gdy miała roczek to ważyła 8,600 i miała 74 cm o ile dobrze pamiętam.
          Straszny uparciuch, wszystko musi być tak jak ona chce ciężko się z nią
          pertraktuje. Mówi po swojemu czasami można uchwicić jakieś słowo ale
          przypadkowe (no tylko mama i tata używa świadomie).
          Od 17 kwietnia przestała jeść pierś w nocy i od 2 tygodni wyprowadziła się do
          swojego pokoju i nie chce z nami już spać.
          Z jedzeniem różnie najlepsze na świecie mięso w każdej postaci i ilości, nie
          wiem po kim ona taka mięsożerna smile).
          To w skrócie.
          • tygrynio Re: Luty 2003 21.05.04, 12:39
            Hej
            Aga witamy w naszym gronie lutowiczówsmile
            Fakt, ze z Twoich okolic niewiele mam sie odzywa ale wiem, ze czytają tak więc
            teraz moze coś drgniesmilena forum
            Szczepionka dla dzieci z 2003 oczywiście MMr jest darmowasmile my idziemy chyba
            16 czerwcasmile
            pozdr
            • fionna Re: Luty 2003 21.05.04, 13:31
              Ale się wkurzyłam - a mnie te wredne ..... z mojego ośrodka zdrowia skasowały -
              najgorsze jest to, że nie mam rachunku. Jeszcze sie pielęgniarka pytała czy
              potrzebuje rachunek. A ja głupia powiedziałam, że nie. Ale im nagadam przy
              okazji...
              Mój młody po szcepionce też nie miał żadnych objawów - nawet gorączki. Ale on
              jest dość odporny na leki, zastrzyki itp. Tylko jedzenie go wkurza.
              Witam nową mamę z córeczką - mój młody odwrotnie - nienawidzie mięsa, jest tzw.
              laktowegetarianem, a ściślej laktofrutarianem - uwielbia owocki, kaszki i serki.
              Ja też co chwilę oglądam zdjęcia z imprezki u Anity (tam też jest
              udokumentowany atak na Werkę).
              Ja też się zastanawiam, ile osób nas czyta i się nie ujawnia - na początku też
              mi się wydawało, że tu jest już zżyta ze sobą grupka i się nie wkręce. Ale
              udało się. Szczególnie zainteresowali mnie panowie(tatusiowie???) podczytujący
              nas - może by się ujawnili. Bo na razie mamu tu tzw. babski punkt widzenia.
              Pozdrawiamy wszystkich
              Fionna&Bruniasty
              • aamm25 Re: Luty 2003 21.05.04, 13:40
                Chciałabym pokazać wam moją Madziulę ale nie pamiętam jak wkeić zdjęcie,
                przypomnijcie.
                Odezwę się dopiero w poniedziałek, niestety internet tylko w godz. pracy (a
                może i dobrze).
                Pozdrawiam Wszystkich, słodkie te Wasze maluszki.
                Aga.
                • tygrynio Re: Luty 2003 21.05.04, 13:58
                  Najlepeij skorzystac z takiego wątku na Zobaczcie! tam jest wszystko opisane
                  jak zmaieszczać jak robic sygnaturke itd> pozdr
                  • mysiam Re: Luty 2003 21.05.04, 21:30
                    Hejka!
                    no to Tygrynio nas wywołał-zgłasamy się Mysiam i Michał -z Katowic.Czytam was
                    namiętnie i regularnie ,ale z pisaniem gorzej -jestem modemowcem więc rachunki
                    są straszne!!!!więć wolę tylko czytać .....bo mój mężulek nie "napracuje " tylu
                    pieniążków
                    My juz po małych wczasach-10 .04 pojechaliśmy do Ustki i zostaliśmy tam do
                    04.05 ...fajnie było ,Miś mawdychał się jodu -mam nadzieję ,że będzie miało to
                    zbawienny wpływ na jego zdrówko.
                    Tak czytam i wnioskuję ,że już większość lutowych bąbli odpuściło cyca-my nie
                    jemy już (cyca oczywiście)od 2 m-cy.poprostu się zbunowałam i powiedziałam
                    basta-Misek poprostu traktował cyca jak smoczek i spał całą noc pos
                    warunkiem ,że cycuś był w jego paszczusi!!!Teraz z wielkim smakiem wywala butlę
                    mleka rankiem(o 5,30 lub 6,00-o zgrozo!!!!!!) wieczorem takze .No i zdarzyło mu
                    się przespać już kilkanaście nocy samemu w łózeczku bez pobudki-wiem,wiem dla
                    niektórych z Was to normalka ale dla mnie to nowość i delektuję się tym
                    bardzo.Jutro próba-Miś zostaje na noc u dziadków a mama i tata idą na balangę-
                    zobaczymy....
                    Miś wcina wszystko -a najlepiej jeśli jest to parówka albo jajecznica,zębów
                    mamy całe ....6!
                    Wazy pewnie ok. 12 kilogramów ,wózek jest do bani ,lepiej wszędzie
                    potuptać .Sieje destrukcje wszędzie gdzie się pojawi-dziś rozwalił moje okulary
                    słoneczne bez których ja poprostu nie funkcjonuję -200 zł do kosza.........
                    A tak wogóle jest przekochany-pochwaliłabym sie nim Wam ,ale ja ni w ząb nie
                    kumam jak te zdjęcia zamieścić na zobacvzcie,pozdrawiamy mysiam i Miś
                    (19,02,2003)
                    • aga173 Re: Luty 2003 - cześć:) 21.05.04, 21:56
                      Wreszcie po 5 tygodniach na wygnaniu jestem przed netemsmileMieliśmy remont w
                      mieszkania i mieszkałam z dzieciakami u teściowej.Kacperek pieknie
                      rośnie,zaczyna gadać jak "przekupka" ale po swojemu tylko pojedyncze słówka
                      czasami mu wyjdąsmileStracił w "wypadku" z bratem 2 paznokcie(u ręki i nogi)
                      Ma już 8 ząbków ( a 2 z samego tyłu!!!Strasznie wychodziły!!!!!)
                      Pozdrawiam i idę dalej sprzątać.
                      Aga mama Kacperka i Kamilka
                      • agatkar1 Re: Luty 2003 - cześć:) 21.05.04, 22:51
                        Witajcie nowe e-mamy i ich małe dzieciaczki ( i czy oby takie małe... rosną jak
                        na drożdżach...) Szczególnie witam Madzię i przesyłam jej buziaczki od mojej
                        córki a jej astrologicznej bliźniaczki - Jagody. Czyli jest już nas dwie - 18-
                        sto lutowiczki...
                        Cieszę się, że piszą na forum mamy z innych miast, ja jestem jedyna z Konina.
                        Ostatnio przeżywam w pracy prawdziwy stres. 1 czerwca moja szefowa otwiera
                        kancelarię notarialną, ja ledwie wdrożyłam się w temat od strony
                        notarialnej..., a tutaj się okazało, że dojdą mi wszelkie czynnosci
                        rachunkowe... tzn. ZUSy, VATy i inne takie tam, jak również księga przychodów i
                        rozchodów. Losie, jak ja podołam???
                        I właśnie z tego powodu wpadam tu rzadko... A chciałabym częściej....
                        Jagoda rośnie, wszystko ok, waży 10 kg., ale w przybliżeniu, bo za żadne skarby
                        nie chce się zważyć u lekarza, mamy już wyniki badań, jednak wykryto u niej
                        refluks w ukł mocz. na szczęście tylko I stopnia.
                        I do tego jeszcze ta pogoda - dobija mnie!
                        Całuję Was,
                        bardzo zapracowana, sfrustrowana i wyczerpana
                        Agata

                        Całusy od Jagody
                        • tygrynio Zamieszczanie zdjec 22.05.04, 09:36
                          Hej
                          Widze, ze nie chce Wam sie poszukac ohhhh
                          Nim zamiescicie foto musicie je pomniejszyc przy pomocy jakiegos programu
                          graficznego tak aby zdjecie nie mialo więcej niż 64kB i 700 pikseli szerokości
                          • tygrynio Re: Zamieszczanie zdjec 22.05.04, 09:38
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5590622
                            A w tym poscie sa wszytkie watpliwosci rozwiane przez moderatora forum Zobaczcie
                            Pozdr!
                            • umargos Re: Zamieszczanie zdjec 22.05.04, 13:14
                              A gdyby były problemy z programem graficznym to służe pomocą....można pisać na
                              mail gazetowy, albo na umargos@wp.pl....można też, wysłać zdjęcia do moderatora
                              forum zobaczcie z prośbą o dostosowanie ich do potrzeb i też nie będzie problemu
                              Pozdrawiam
                              Ula
                            • fringilla Coś na poprawe humoru... 22.05.04, 14:20
                              Ale w sumie żałosne.
                              Dziś rano dzieciaki jak zwykle dokazywały w moim wyrku, a ja twardo usiłowałam
                              ignorować fakt, ze młody skacze mi po plecach i głowie. Byle tylko za włosy nie
                              szarpał. Natala dobre dziecko nakarmiła go jakimś serkiem i dzielnie zabawiała,
                              a ja drzemałam. W pewnym momencie młoda mówi:
                              - Mamo, mały chyba zwymiotował.
                              - Taak? - wymamrotałam nie przeczuwając nic złego mimo, że siedział mi na
                              plecach.
                              - No - zwymiotował ci na piżamę.
                              - To weż pieluchę tetrową i mnie wytrzyj - poprosiłam nie ruszając się i nie
                              otwierając nawet oczu. Gdy po jakichś 40 minutach musiałam już wstać w
                              pierwszej chwili nie wiedziałam co tak śmierdzi. A to moje włosy...
                              Żałosne, naprawdę, taka już jestem matka - polka, że nie rusza mnie nawet jak
                              mnie dziecko obrzyga. A może po prostu za mało sypiam? wink

                              Założyłyśmy z Tygrysem prywatne forum. Zapraszamy na pogaduchy. Link poniżej smile
                              • tygrynio Re: Coś na poprawe humoru... 22.05.04, 22:00
                                ...zdeydowanie wiecej snu wtedy wogóle bys nie wiedziala co sie stalo wink
                                Pozdr!

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5775279
                                • jonquille Re: Coś na poprawe humoru... 23.05.04, 07:54
                                  Hej Fringilla, nawet matka Polka musi kiedys spac, to po pierwsze, a po drugie
                                  nie raz jeszcze i nie dwa dziecku moze sie "ulac", wiec nie dziwi mnie, ze
                                  stalo sie to akurat w tym danym momencie (pamietacie prawa Murphego?).
                                  Siedze przed komputerem z elektroniczna niania na podsluchu i sciagam Jasiowi
                                  piosenki z netu. Kurcze, jak te Fasolki sie dlugo laduja... Dziecko jeszcze mi
                                  spi i mam nadzieje, ze jeszcze jakas chwile to potrwa.
                                  Na temat pracy chyba nie bede sie wypowiadac, bo nawet jak czasami jestem nia
                                  troche przemeczona i wkurzam sie na pewne uklady to nie moge narzekac, bo
                                  uwazam ze dopisalo mi szczescie i udalo mi sie znalezc zajecie, ktore jest
                                  zwiazane z wyuczonym zawodem, niezle motywujace, dobrze platne i co
                                  najwazniejsze udalo mi sie ja zdobyc mimo bariery jezykowej i powszechnej
                                  opinii, ze w obcym kraju graniczy to prawie z cudem.
                                  Slysze, ze syn juz wstal, ide szykowac butelke (a propos czy wasze dzieci nadal
                                  jedza z butli?)

                                  Pozdrowienia,
                                  Asia i Jasiu
                              • monique76 Re: Coś na poprawe humoru... 23.05.04, 14:30
                                Noo Agata... swoją opowieścią przbiłaś wszystkie innesmile) Stanowczo wiecej snu
                                Ci sie należy!!
                                Rzadko sie ostatnio odzywam, bo wieczorem jak juz mala pojdzie spac to ja
                                jestem tak padnieta, ze nieraz nawet nie zagladam do kompa... Chyba mnie
                                dopadlo jakies przesilenie wiosenno letnio, bo naprawde chodze padnieta... Mala
                                budzi sie o 5:30 - w sobote i niedziele rowniez... Do tego dochodzi zmeczenie
                                praca na hali - ktos kto wymyslil ze pracownikow to lepiej usadzic na hali
                                zamiast w malych pokojach to jakis idota byl...
                                No i do tego wszystkiego dochodzi fakt, ze mialabym ochote jakos czesciej
                                spotkac sie z kims, wyjsc z domu... ale po pracy to juz nie mam sily nigdzie
                                wychodzic, soboty i niedziele jakos szybko mijaja... ehhh... jakis dol mnie
                                dopadl... Nie bede smecic...
                                Jeszcze tylko napisze, ze Dominice cos sie zrobila na uchu - jakby opryszczka -
                                takie krostki ropne, rozlewajace sie... Dostala masc z antybiotykiem ale po
                                masci bylo jeszcze gorzej... Jutro idziemy jeszcze raz do lekarza bo wyglada to
                                askudnie... A w piatek probowalam ustalic gdzie mala w weekend przyjac
                                dermatolog - okazuje sie w Wawie NIGDZIE nie przyjmuje na ostrym dyzuze
                                dermatolog dzieciecy...
                                • zuzia_i_werka Re: Coś na poprawe humoru... 23.05.04, 22:34
                                  Witamsmile Uff właśnie wróciłam z miłego(pomimo paskudnej pogody) weekendu i
                                  uzupełniam braki forumowesmile Zaliczyliśmy Kraków i Zakopane-Młoda rośnie na
                                  podróżnika i nie marudzi w samochodzie co mnie bardzo cieszysmile Umargos-Wasze
                                  knajpy są o niebo lepsze od warszawskich-potwierdza się to już któryś raz a
                                  restaurację Szarą z jej zupą rybną natychmiast bym tu przeflancowałasmile) W
                                  Zakopanem padał śnieg z deszczem a Werka była chyba najlżej ubranym dzieckiem
                                  heh na ulicysmile Mam nadzieję,że sie nie zaziębismile Mimo przeciwności pogodowych
                                  i tak było fajnie i oscypki zdobyliśmy! Agata-jak widzisz czujny sen,z którrego
                                  sie nieraz śmiałaś czasem ratuje przed takimi dziwnymi zdarzeniami hehe. Idę
                                  opchnąć oscypki i poleżec przed tv-pozdr!
                                  • tygrynio Luty 2003 24.05.04, 08:00
                                    Hej
                                    Po upiornej niedzieli zapowiada sie nie mniej ciekawy poniedzialek.
                                    Baska wczoraj wstala o 8 i nie spala przez caly dzien do 21. ZERO SPANIA.
                                    Wieczorem przewracala sie o wlasne nogi, ale spanie dla frajerowwink, mamusia
                                    tez.... Baska osoatanio wszytko ma na nie!
                                    Dzisiaj pól dnia spedze w MOPSie poniewaz bede skaladac wnoski o zasilek wiec
                                    znow upiornie;-(
                                    Monika moze te krosty u Dominiki to tez sparwa jakis grzybow albo alergii, jak
                                    dowiesz sie czegos konstruktywnego to napisz.
                                    Oki zmykam mam jeszcze kawke wiec przeczytam troche postow i czekawink az
                                    BArbarella wstanie.... oby jeszcze pospala....
                                    Zuzia a gorale nie mowili Ci nic na temat wiosny badz lata??? Nie wiesz kiedy
                                    bedzie wkoncu cieplo???
                                    Kurcze klawiatura odmawia posluszenstwa....
                                    Papas

                                    o juz nie przeczytam bo wlasnie kochana babcia obudzila Basie, kiedy my wkoncu
                                    bedziemy mieszkac sami ojojojoj mam juz tego dosc!!!
                                    • agatkar1 Re: Luty 2003 24.05.04, 10:10
                                      Ależ ale, upiornie zimno dzisiaj, aż nic się nie chce robić.
                                      Pozdrowionka
                                      A&J
                                      • aamm25 Re: Luty 2003 24.05.04, 10:49
                                        Cześć Dziewczyny!
                                        Pogoda faktycznie dziś przeokropna, szczególnie jak trzeba wstać rano o 5:00 i
                                        jechać do pracy. Na dworcu wieje to dobrze, że nie leje. Magda jeszcze rano
                                        wstała o 4:30 ( ma rewelacyjne wyczucie ). Ale udało mi się ją zapakować do
                                        łóżka i usneła. Generalnie wstaje ok godziny 7:00.
                                        Czy wasze dzieciaki oglądają już bajki np. Teletubisie (sugerują, że to bajka
                                        dopiero dla 2 - latków). Magda je lubi ale nie za dułgo tak przez chwilkę
                                        popatrzy. Hitem jest SHREK mogłaby go oglądać bez przerwy. A jak jest smutna
                                        scena, że się kłucą to biegnie po rodziców i czasami płacze.
                                        Nie wiem czy jest to bardzo edukacyjne ale przynajmniej na 10 min można coś
                                        zrobić.
                                        Nic praca mnie goni.
                                        Pa, Aga.
                                        • fionna Re: Luty 2003 24.05.04, 12:09
                                          Witam po paskudnym i nudnym weekendzie.
                                          Młody jest okropny, ale to nie jego wina czy złosliwość. Znowu mu brzuszek
                                          nawala. Muszę znaleźć jakiegoś nowego gastrologa, bo nasz poprzedni niby jest
                                          ok, ale ma dziwną metodę - chce znowu robić ph-metrię, a jak ona nic nie
                                          wykaże, to szukać dalej. Tylko że terminy na ph-metrię są za około 1,5
                                          miesiąca. A co z młodym do tego czasu? A jak przyjdzie termin, to wszystko
                                          będzie dobrze.... Potem czekamy 1,5 miesiąca na kolejne badanie.....
                                          Wg mnie teraz to nie są objawy refluksowe, młody je chętnie (chyba że
                                          ma "atak"), całkiem sporo. Jakieś 2-3 godziny po jedzeniu budzi się z
                                          wrzaskiem, jest cały spocony, odbija mu się strasznie, wymiotuje (jeśli ma
                                          jeszcze jedzonko), jak jest parę godzin po jedzeniu (np. nad ranem), to próbuje
                                          wymiotować, ale nie ma czym za barzdo. Za chwilkę jest już wesoły, skacze itd.,
                                          zjada nawet zupkę.
                                          Chyba zapiszę się do CZD, co prawda też będę czekać z 2 miesiące, ale jak już
                                          trafię do specjalistów, to się nami zajmą.
                                          A - zakupiłam młodemu kaszkę hippa (brzoskwinie z bananem), smakuje mu bardzo,
                                          tylko starsznei dużo muszę jej nasypać, żeby była odpowiednia konsystencja.
                                          Wczorajszy rozkład dnia młodego wyglądał mniej więcej tak:
                                          -wsatł koło 10, zjadł bardzo chętnie około 250ml kaszki (na mleku na gęsto
                                          dość). Był wesoły, wszystko było ok.
                                          -potem trochę spał, jak się obudził (koło 15) zaczęłam dawać mu bakusia, i jadł
                                          go prawie 1,5 godzimy. Jak jest zdrowy, to wciąga go w parę sekund. Po każdej
                                          łyżeczce, wrzesczał, odbijało mu się itd.
                                          - koło 18 miał dobry humor - zjadł 150ml kaszki+żółtko
                                          - o 19 zjadł całego banana + pół słoiczka deserku bobovity (morele z czymś
                                          tam), cały czas ma dobry humor.
                                          - o 21 zjadł porcję kaszki hippa (ze 150ml).
                                          - około 24 obudził się z dzikim wrzaskiem, bekający itd., zwymiotował część
                                          kaszki, trochę się uspokoił i za chwilę znowu.
                                          Nie wiem - przejadł się? Ostatnio stosuję taką metodę - jak nie chcę jeść, to
                                          mu nie daję (w rezultacie nie je i z 8 godzin), potem jak ma apetyt, to to
                                          nadrabia - może za dużo zjada?
                                          Przepraszam, że taka monotematyczna jestem, ale mam doła. Mam już dość tego
                                          cyrku wokół młodego i jedzenia, pawiów i całej rezsty.
                                          Pozdrawiamy
                                          Fionna&Bruner
                                          • braszczyki Re: Luty 2003 24.05.04, 12:24

                                            hej
                                            to my się tez ujawniamysmile
                                            czytam Was regularnie z pisaniem jak widać kiepściutko
                                            Leo ma już 12 zębów, ale dalej ciągnie cyca, nie ma mowy o odstawieniu
                                            poza tym fascynują go samoloty potrafi długo oglądac programy o nich na
                                            discovery itp kanałach, wydaje przy tym różne dźwięki typu bźźź, wźźźź, żżżżuuu
                                            i tak dalej, i macha ręką pokazując jak to wysoko te samoloty latają.
                                            generalnie jest słodki ale ma charakter - wołamy na niego Dyrektor albo Generał
                                            za dużo nie gada, głównie tata, czasem mama, co własciwie należy tłumaczyc jako
                                            SOS, bo słyszę ma-ma jak upadnie albo wsadzi łapkę gdzie nie trzeba.
                                            mówi ''nie'' - oczywiściesmileco jeszcze - waży koło 11 kg, i lubi bawic się w
                                            piasku
                                            niestety ja mam examin we wrzesniu przeokropny i wszyscy znajomi już sie uczą a
                                            ja tylko płaczę ze mam mało czasu i nie zdążę - kanał.dlatego tez tak rzadko
                                            piszę
                                            ktos szukał dziewczyn z okolic zawiercia - ja jestem z Częstochowy smile
                                            pozdrawiam Was wszystkie, buziaki
                                            Karola mama Antka (29.04.1999) i Leosia (10.02.2003)
                                            • kingha Re: Luty 2003 24.05.04, 12:58
                                              witam wszystkich, obojetnie jakiej plci, tych aktywnych i niewidocznych.
                                              Mam dzis okropny nastroj i nie potrafie zlokalizowac przyczyny, odliczam dni do
                                              zwolnienia, bo serdecznie mam ochote odpoczac. Choc tak naprawde odpoczynku nie
                                              bedzie wiele. Do porodu zostalo mi ciut ponad 1,5 m-ca a ja zamierzam zrobic
                                              generalny remont lazienki, wlacznie z wybijaniem okna, zamiane pokoi wlacznie z
                                              zakupem mebli, tj. sypialnie z dziecinnym, nadrobic zaleglosci u kosmetyczki,
                                              fryzjera i dentysty, no i oczywiscie kino.... Kuzynka sie zapytala a co bedzie
                                              jak wczesniej urodze, odparlam, ze nie ma takiej mozliwoscismile)))))
                                              Tyle u mnie, weekend nawet minal przyjemnie: basen i imprezka urodzinowa,
                                              uroczysta kolacja z kuzynka i 2 seanse w kinie. Maz mnie zaskakuje swoja
                                              pracowitoscia, wlasciwie Nadia to ja juz sie nie zajmuje, probowalam ostatnio
                                              uspic dziecko, meczylam sie przez 15 min, przyszedl Darek i zalatwil ja w
                                              ciagu 2 min, ale to sie wszystko potrafi pozmieniac. Kiedys to ja bylam recepta
                                              na wszelkie smutki mojej niuni a teraz,ale sie ciesze z takiego obrotu,
                                              przynajmniej Nadia nie bedzie sie czula calkowicie odrzucona jak sie urodzi
                                              mlody.
                                              Fionna moim skromnym zdaniem, to porzadnie przekarmilas Bruna, nawet dorosly
                                              by nie wytrzymal takiej dawki, zwlaszca pod wieczor. No chyba, ze Twoje
                                              dziecie, tak ma i potrafi jesc duzo, po to by pozniej przez 8 h nic nie jesc.
                                              My mamy z Nadia unormowany dzien jedzeniowy:
                                              6 - 120 ml mleka
                                              8 - pol bulki z parowka, albo wedlina
                                              11 - 3/4 kubka zupki
                                              14 - deser sloiczkowy albo w naturze, banan, jablko
                                              17 - 3/4 kubka dania
                                              20 - kubek kaszki, gestej
                                              Wydaje mi sie to zdrowe, duzo posilkow, a w mniejszych ilosciach, chcialam jej
                                              kiedys zmniejszyc ilosc posilkow na poczet wielkosci, ale nie dalysmy rady,
                                              takze bujam sie co kilka godzin z jedzeniem, na razie jest ok

                                              Co do bajek, Nadie sa w stanie zainteresowac tylko Teletubisie, potrafi
                                              siedziec nieruchomo nawet 10 min. Inne bajki nie sa ciekawe, przynajmniej nie
                                              potrafi jeszce sie skupic na ogladaniu.
                                              • fringilla Re: Luty 2003 24.05.04, 22:39
                                                Hej. Chciałam sie tylko pochwalić sygnaturką wink Doskonale umiejętności.
                                                Pozwoliłam sobie na jakiś czas wrzucić link do zdjęc Anity.
                                                • idaro Re: Luty 2003 24.05.04, 23:44
                                                  Hej,
                                                  Agata, dobrze zrobilas, bo ja sprobowalam raz - nie wyszlo - wiec dalam sobie
                                                  spokoj. A ogladanie fotek napedza mnie na nastepnego grillasmile Oczywiscie, jak
                                                  juz bedzie pogoda na bank.
                                                  Fionna, czy probowalas na Nieklanskiej? Znajomi znajomych mieli problem z
                                                  coreczka, ktora za malo wazy. Ma chyba 14 miesiecy i wazy 6300 g. Pani doktor
                                                  dala im skierowanie do szpitala na Nieklanska i po tygodniu ich przyjeli.
                                                  Okazalo sie, ze po prostu mala jest niedozywiona. Na szczescie to nie jest
                                                  powazna chorobawink Jak bedziesz zainteresowana, to dowiem sie wiecej. Bo dwa
                                                  miechy dla Bruniastego to kawal czasu.
                                                  Bede w piatek w Centrum, bo mam przymusowe zebranie na 14. Czy piatek w Lolku
                                                  nadal aktualny?
                                                  Ciesze sie, ze odzywaja mamy-niewidki i zupelnie nowesmile
                                                  Pozdrawiam,
                                                  Anitasmile
                                                  • umargos Re: Luty 2003 25.05.04, 07:47
                                                    Hej! No ja mam nadzieję, że piątek jest aktualny, bo będę w piątek w
                                                    Warszawie...no i już się nastawiłam na miłe spotkanie :o))))) A tak a propos
                                                    spotkań...popodziwiałam super zdjęcia "grillowe"...aż zazdroszczę :o)))))

                                                    Cieszę się Zuziu, że miałaś miłe wrażenia po Krakowie (festiwal zupy jak
                                                    mniemam??), pomimo że pogoda była raczej mało ciekawa. Mi już obrzydła,
                                                    zwłaszcza, że Weronika ma w nosie to, że pogoda brzydka (i że ja nie lubie
                                                    wtedy wychodzić), przynosi buty, czapkę, kurtkę i się domaga wyjścia. A potem
                                                    nie chce wracać do domu i musze gdzieś moknąć albo marznąć brr...Innymi słowy -
                                                    rozpuściła ją opiekunka, dzięki której spędza ok. 7 godzin na dworze, z mamusią
                                                    już tak fajnie nie jest ;o))))

                                                    Pytanie o spacerek zreszta należy do tych, na które moje dziecko nie mówi "nie"
                                                    (podobnie jak kąpiel), na nie jest sugestia powrotu do domu, wyjścia z wanny,
                                                    jedzenia obiadu, pójścia spać itp.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ula
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003 25.05.04, 10:24
                                                    Witajcie
                                                    Jagoda uwielbia oglądać język angielski dla dzieci na TVP 1 w soboty i
                                                    niedzielę rano... to jest tak głupawy program, ale zrobiony z myślą o małych
                                                    dzieciach trwa tylko 3 min. i Jagoda wtedy zastyga w bezruchu. A potem chodzi i
                                                    mówi helo, albo okej.
                                                    Co do posiłków to:
                                                    - rano - mleko z miarką kleiku 180ml
                                                    - II śniadanie chlebek+wędlina, lub jajo na miękko, lub smażone na masełku,
                                                    - ok. 13.00 druga porcja mleka
                                                    - 15-16 obiadek zupka, albo ziemniaki z kurczakiem, albo i to i to
                                                    - 18 kisiel, kaszka lub jakieś inne przysmaki, (drożdżówka, bułka z rodzynkami
                                                    itp.)
                                                    - 21 - trzecia porcja mleka
                                                    Właściwie to daję już wszystko to co my jemy oprócz rzecz jasna smażonych mięs
                                                    itp. Ale ogólnie jak jest zupka to Jagoda ją je i nie gotuję jej osobno.
                                                    Z wychodzeniem na dwór to jest podobnie do Werki, i muszę stwierdzić, że
                                                    niekonieczna jest wina opiekunki, że dzieciak się rwie na spacer. Jagoda
                                                    wychodzi na dwór ze mną dopiero jak ja wrócę z pracy, a i tak cały dzień ciąga
                                                    za sobą ubrania, pape, buti, i woła ata. Takie są te dzieciaki mądre, wiedzą co
                                                    dobre, powietrze, luz...
                                                    Pozdrowionka
                                                    Agata i Jagoda
                                                  • umargos Re: Luty 2003 25.05.04, 11:40
                                                    Jak tak czytam co Jagoda je (i ile) to aż zazdroszczę. Weronika mleko pije raz
                                                    dziennie (z kaszką) i to sojowe, bo innego obecnie nie chce i nie mam sposobu
                                                    żeby ja przekonać :o((( Ale dostaje jeszcze dwa posiłki "nabiałowe" - serek
                                                    Bakuś + owoce (w południe) i Bielucha (pół, z bananem i owocami) na kolację.
                                                    Obiadki ostatnio zjada symboliczne - czyli kilka łyżeczek i koniec (bez względu
                                                    na to co usiłuje jej podać - danie ze słoiczka, moja własna produkcja,
                                                    jajecznica na maśle itp.), ale gdybym dała serek to zje...owoce też w każdej
                                                    ilości. W sumie przez te jedzeniowe fochy dietę ma dość monotematyczną (mleko
                                                    sojowe, serki i owoce)...ale wszelkie próby zmian, jak na razie, kończą się
                                                    niepowodzeniem. Chyba muszę powtórzyc morfologię, bo boję się, że wyniki jej
                                                    się pogorszają....choć wygląda zdrowo, no ale też na wadze to raczej nie
                                                    przybiera lub tylko minimalnie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ula
                                                  • aamm25 Re: Luty 2003 25.05.04, 11:40
                                                    Oj, Kochani udało się. Człowiekowi czasami na oczy zajdzie.
                                                    Moja Madzia tak wyglądała w okolicach 11 miesięcy.
                                                    Jak sie urodziła to miała ciemne włoski, które się nie wytarły. Do dziś ma
                                                    pojedyńcze kosmyki, które sięgają jej do łopatek.
                                                    Co do jedzenia w szczegółach wygląda to tak:
                                                    - ok. 7:00 śniadanko kaszka na mleku gęsta ok. 16 ml lub jajecznica + kakao ok.
                                                    160 ml z dwoma łyżeczkami kaszki kukurydzianej ewentualnie jajko na miękko +
                                                    kakao przez weekend dodatkowo kanapki rodziców.
                                                    - ok. godz. 10:00 II Śniadanie i tu różnie : soczek, jogurt, serek, chrupki,
                                                    paluszki, jabłko, banan.
                                                    Później drzemka od 1 godz. do 3 jeśli jest dezczowa pogoda.
                                                    - ok. 13:00 rosół z kaszką (czasami + makaron + mięsko) potrafi zjeść do 250ml.
                                                    Rosół gotuję raz w tygodniu dzielę na porcje i zamrażam (później rozmrażam w
                                                    mikrofali).
                                                    - ok. 16:00 obiad czyli co dobrego mają rodzice na talerzach.
                                                    - ok. 17:00 podobnie jak przy II śniadaniu + budyń kisiel
                                                    - ok. 19:00 kolacja i tu jak przy śniadaniu tylko tak żeby nie powterzać w
                                                    ciągu dnia tych samych potraw.
                                                    chodzi spać w przedziale od 20:00 do 21:00 w zależności jak minie jej dzień.
                                                    Pozdrawiam, Aga.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12913831
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003 25.05.04, 12:12
                                                    No to mniej więcej tak samo moja gwiazdka wcina, nie dodałam właściwie, że
                                                    uwielbia jabłka i pomarańcze. Zupki także czasem zamrażam i odgrzewam w
                                                    mikrofali. ale przeważnie je to co my.
                                                    Hi, hi, zaraz idę do domciu.
                                                    Acha, a jak jest u waszych pociech ze spaniem?
                                                    jagoda śpi raz dziennie, ok. 11 - tej - 1,5 godz., a potem wieczorkiem zasypia
                                                    gdzieś ok. 21. Przesypia całą nockę, a budzi się o 6.30...
                                                    Ale nie narzekam choć z natury jestem śpiochem i bardzo chciałabym pospać
                                                    dłużej. Od 1 czerwca zacznę chodzić do pracy na 8.00 więc to będzie normalna
                                                    pora wstawania, a jak słyszę, że niektóre z Was wstają ok 6-tej to mnie ciarki
                                                    przechodzą.
                                                    Pozdrowionka
                                                    A&J
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003 25.05.04, 12:18
                                                    Acha, mam pytanko do Agi, Twoja córa urodziła się 18 lutego czy 18 marca?
                                                    Na stronce zobaczcie napisałaś 18 marca,
                                                    Pozdrowionka
                                                    agata i jagoda
                                                  • aamm25 Re: Luty 2003 25.05.04, 13:43
                                                    Oczywiście się pomyliłam, ale to literówka. 18.02.2003.
                                                    Przepraszam ale jestem w pracy i ...
                                                    No same wiecie.
                                                    Aga.
                                                  • fionna Re: Luty 2003 25.05.04, 14:15
                                                    Witajcie
                                                    Młody dziś się miewa trochę lepiej, rano co prawda obudził się zły, ale dałam
                                                    mu tylko siemię i poszedł spać dalej. POtem wstał koło 10 i było już dobrze.
                                                    Na wszelki wypadek mam prośbę do Anity o zrobienie małego researchu - czy byli
                                                    w szpitalu na oddziale, czy mają może namiary na jakiegoś godnego polecenia
                                                    lekarza (najlepiej prywatnie, bo chcę uniknąć państwowej służby zdrowia). I nie
                                                    chciałabym iść do szpitala (naszej służbie zdrowia nie opłaca się przyjmować
                                                    ambulatoryjnie, wolą "położyć" na parę dni).
                                                    Dzisiaj bawię się w Boba Budowniczego i składam szafy, jedną prawie skręciłam,
                                                    ale i tak nie ma jak przejść. Młodego trzymam w foteliku albo łóżeczku, żeby
                                                    coś na siebie nie zwalił i się wścieka. Ale może w końcu zdołam upchnąć
                                                    wszystkie śmieci.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Fionna&Bruniasty
    • monique76 Re: Luty 2003 26.05.04, 19:47
      Witam wszystkich
      coś tu sie jakoś cichutko zrobiło... Ja też co prawda ostatnio rzadko sie
      odzywam, ale wieczorem to już po prostu padam na pysk... i nie mam sily sklecic
      dwoch zdan... smile
      Co do piątku to oczywiście mam zamiar sie stawic w Lolku! Znak rozpoznawczy dla
      Umargos - bede pewnie z dzieckiem na plecach - znaczy sie w nosidlesmile
      Dokonalam wlasnie zakupu i musze troche potrenowac noszenie malej w tym
      urzadzeniu bo do wyprawy w gory nie duzo zostalosmile
      Wszystkie tu opisywałyście co jedza wasze dzieci - a ja - wsytd sie przyznac -
      nie wiem co je Dominika i o ktorej... To jest wlasnie skutek uboczny
      pracowania... Rano mala je ze mna śniadanie - znaczy sie wyjada moje kanapkismile
      Potem na pewno dostaje kaszke (ktora je albo nie je - zaleznie od humoru),
      potem obiad (zupka, albo to co jest naszykowane normalnie na obiad dla
      rodziny), jak wracam z pracy to oczywiscie cycus (bez tego nie ma gadkiwink),
      wieczorem kolacja razem z nami (najlepsze sa kanapki z musztardawink)
      No i wieczorem cycus.. i w nocy tez cycus (ostatnio tylko jedna pobudka smile)
      Nieraz mysle o odstawieniu (jak mam jakas mocno nieprzespana nocsmile) ale na
      razie brak zamiennika.. Jak dałam małej troche jogurtu i ja sama tez zaczelam
      czesciej jesc nabial to kupy... no coz, pozostawiały wiele do życzenia...sad I
      na buzi jakieś paskudztwa sie porobiłysad Tak więc na razie cycuś rulezsmile

      Aaa Tygrysie - ucho zaleczone zwykłą jodyną... co to było na tym uchu to nie
      mam pojęcia - ale jodyna poradziła sobie całkiem nieźle. Na dzień dzisiejszy
      posotały strupki, które chyba muszą nieźle swędzieć bo Dominika cały czas sie
      próbuje drapaćsad

      Nooo rozpisałam się - jak nie jasmile
      Do zobaczenia w piąteksmile
      Aaa no i witam nową mamę!
      • jogaj Re: Luty 2003 26.05.04, 21:49
        Mnie nie bylo przez ponad tydzien w domu,bo mieszkalismy u rodzicow,bo moj tata
        wyjechal,a mama sama sie boi,wcale sie nie dziwie,bo kradzieze tam zdarzaja sie
        nagminnie,u rodzicow jest komp,ale tylko modem,no i jakos nie udaje mi sie
        znalezc czasu zeby wejsc na internet.
        Ja protesuje przeciwko takiej pogodzie!!! ja chce wiosne i cieplo.
        Co do trojmiejskiego spotkania jestem bardzo chetna czekam na date,godzine i
        miejsce smile
        Koncze,bo chlopaki (Szymon i maz) koncza kapiel.
        Pozdrowionka-Jola
      • fionna Re: Luty 2003 27.05.04, 16:23
        Ciekawe, gdzie się wszyscy podziewają - biorąc pod uwagę, że w Warszawie pada
        to... pewnie siedzą gdzieś i opychają się tiramisu (właśnie przeczytałam
        Tygrysi przepis i napaliłam się na zrobienie). Tygrysie - dziękuję za zdjęcia i
        powiedz mi gdzie kupujesz mascarpone i ile kosztuje??
        Ja oczywiście planuję stawić się w Lolku - o której dokładnie? Może byśmy
        zsynchronizowali zegarki??? Koło 16 czy 16.30?
        Odezwijcie się!!!!
        Pozdrawiamy
        Fionna&Bruniasty
        • agatkar1 Re: Luty 2003 27.05.04, 20:25
          Pozdrawiam Was dziewczyny, trzeba położyć spać dziecię, a mąż już wyzywa, ze
          późno, a Jagoda buszuje, przecież jeszcze wcześnie, a ona i tak nie zaśnie, bo
          u nas salon fryzjerski się zrobił... przyszła siostra męża Aśka, ulubiona
          ciocia Jagody i obcina ją nasza fryzjerka domowa...
          No to pa pa...
          Agata i Jagoda
          P.S. wczoraj miałam doła i płakałam bo obowiązki w pracy koszmarne.
          • fringilla Re: Luty 2003 27.05.04, 20:54
            Mamy pracujące, o której się wyrobicie do Lolka? Bo my to od rana możemy
            siedzieć wink
          • fringilla Re: Luty 2003 27.05.04, 21:01
            A, moge odpowiedzieć za Tygrysa: nie używamy mascarpone tylko
            polskich "odpowiedników", a ostatnie tiramisu było nasączone, czym,
            ćwiarteczką? Dobrze pamiętam? Panie Tygrysie?

            Agata, chyba pogoda tak wpływa na ludzi, o tej porze to wszystko jest mocno
            dołujące. A płacz jet zdrowy. Ja dla odmiany mam ochote płakać nad moim synem,
            bo jest koszmarny, a ja jestem skazana na niego 24h na dobe sad I nad mężem,
            który też jest koszmarny, na sczęście rzadko go widuję wink
            • monique76 Re: Luty 2003 27.05.04, 21:09
              Ja wczesniej niz na 16 na pewno do Lolka nie dotre... Powiedzialabym,, ze
              blizej 16:30 powinnam byc... Więc do zobaczeniasmile
              • fringilla Re: Luty 2003 27.05.04, 22:13
                Ok, ale z tego co sie orientuje, Monique konczy prace dość wczesnie, a jak
                Kinga, Anita, Edyta i reszta?
                • fringilla Re: Luty 2003 27.05.04, 22:15
                  He, zressztą może niech bedzie 16.30, najwyzej posiedzimy, poczekamy... i
                  wydamy wiecej pienidzy... wink
                  • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 27.05.04, 22:47
                    Hellołsmile Oczywiście my też się wybieramy,będziemy pewnie chwilę wcześniej.Ale
                    ciekawa jestem jak tam dwie Panie na cześć których mamy się tam stawić??
                    Ciekawe czy Ula jeszcze tu zajrzy czy już jest w drodzesmile)?
                    A co do zaglądania na forum to nie ukrywam,że brak mi weny i nastroju-zwaliło
                    mi się kupę osobistych kłopotów na głowę,usiłuję załatwić kredyt,muszę zrobić
                    remont i wyprowadzić się z obecnego mieszkania,mam coraz wększe długi,totalną
                    zapaść finansową i co najważniejsze i najgorsze ciężko chorą mamę,którą muszę
                    się zajmować głównie osobiście. Od 1 czerwca net tylko przez modem Tepsy więc
                    będę jeszcze rzadziej,na stałe łącze liczę dopiero po przeprowadzce-na razie
                    będe częściej odwiedzać Tygrysa i Agatę-ale częściej to chyba juz tylko z
                    noclegiem hehe. No i coraz poważniej myślę o pracy i żłobku,żebym całej pensji
                    nie wydała na opiekunkęsad ale dopiero po wakacjach jak dopilnuję remontu blee.
                    Ogólnie gdyby nie mój olewczy ogólnie stosunekdo życia to bym juz sznurek
                    kręciła a tak to tylko humor na bardziej wisielczy mi się zmieniłsmile A co do
                    Tiramisu to jesli dobrze pamiętam to była whiskysmile) Pozdro Z.
                    • umargos Re: Luty 2003 - spotkanie 27.05.04, 22:55
                      Ja nie w drodze tylko na etapie prasowania-pakowania (cóż normalnie olewam
                      żelazko, ale postanowiłam się z nim przeprosić i te co bardziej wymiete
                      przejechać gorącym). Do Lolka rzecz jasna się wybieramy, 16.30 jak najbardziej
                      mi odpowiada...moge być ciut wcześniej lub ciut później (ale ciut, bo ja
                      zasadniczo punktualna jestem) i jak się tam pojawię to bedę się rozglądać albo
                      zajmę jakąś strategiczną pozycję (znaki rozpoznawcze - mąż z długimi włosami
                      czyli z kucykiem, ciekawskie dziecko i ten no "kurdupel", bo ja niewysoka
                      jestem). Ranyyy...jak się cieszę big_grinDDDDD
                      Pozdrawiam
                      Ula
                      • umargos Re: Luty 2003 - spotkanie 27.05.04, 23:05
                        Aha...podam mój nr telefonu, w razie czego mały sms rozwieje wszelkie
                        wątpliwości 0605352644.
                        Pozdrawiam
                        Ula
                        • kingha Re: Luty 2003 - spotkanie 28.05.04, 08:58
                          Tak sie sympatycznie zlozylo, ze opiekunka ma dzis szkole, a to oznacza, ze
                          Nadia bedzie mi przywieziona do pracy ok 16, z centrum do Lolka pewnie w pol
                          godziny zawine, chyba, ze jakies niespodziewane niespodziewanki. Do 17 mozecie
                          sie nas spodziewac.
                          • idaro Re: Luty 2003 28.05.04, 10:46
                            Nas nie bedziesad Przelozyli w pracy zebranie na 16 i nie wiem, ile potrwa.
                            Zycze milych pogaduch mamom, a dzieciom swietnej zabawy z rowiesnikamismile
                            Z nowosci - obcielam Idusi grzywke. Wyglada zabawnie. Zrobilam "to" dziecku w
                            kapieli - inaczej chyba by sie nie dalo. Robert bardzo cierpial przy
                            postrzyzynach.
                            Zuziu, nie przejmuj sie, za chwile wyjdziecie na prosta. U nas jest tak ciagle -
                            gorki, dolki. Mamy trzy kredyty i jest nam troche ciezko, ale cos za cos.
                            Najgorzej jest zima, bo mamy wszystko na prad, a nasz domek nie nalezy do tych
                            cieplych. No, koniec biadolenia.
                            Fionna, podalam ci namiary na priva.
                            Pozdrawiam,
                            Anitasmile
                            • tygrynio Re: Luty 2003 28.05.04, 11:24
                              ooooooooooooo jak milo, ileż postów wygenerowanychsmile
                              My będziemy ale nie wiem o której, musze jeszcze skonsultować się z paroma
                              osobami na gg.
                              Tiramisu rzecz jasna robie z serkiem dawnym Tosca a teraz Turek, daje na 5
                              żółtek i 4 białka 400/450 ml serasmile
                              A z alkoholem jest tak: likier kawowy jest ok ale szybko znika z barku bo mało
                              procentowy wiec polecam JW mocny a smaczny i jeszcze jest....
                              Może być tez amatretto no i generalnie co kto lubi. Dla fanów mniej
                              rozpływajacego się ciasta polecam biszkopty tanie a dla fanów pływającego
                              smakołyku lepsze są te puszyste i droższe biszkopty
                              Cholera jasna znowu nie mam polskich znaków;-(
                              Czy słonko za oknem to prowokacja czy raczej juz na stale?
                              Pisałyście co jedzą Wasze maluchy, ja staram się aby Młoda jadła 4/5 razy
                              dziennie, rano dostaje gęsta kasze mleczno-ryżową, potem kolo 10-11 zjada
                              płatki i owoce oraz chleb razowy, kolo 14 -15 obiad najchętniej risotto ze
                              szpinakiem, kasze gryczaną lub duszone buraki, spagetti, zupy smakują prawie
                              wszystkie, nie lubi mięsa chyba ze jest to pulpet czy klops i nie znosi ryb, o
                              17 zjada jakiś jogurt, o 19-20 zjada serki, kanapki z żółtym serem, jajecznice,
                              kabanosa, sucha krakowska... Na spacerach wyjazdowych z wózkiem zawsze wcina
                              jakieś chrupki albo płatki. Pije soki i herbatki oraz herbatę z cytryna. Ze
                              słodyczy przy okazjach (średnio raz w tygodniu) dostaje sernik i bezy (własnej
                              domowej roboty), 1-2 ptasie mleczko, czasami gorzka czekoladę. chodzi spać o 22.
                              Zapoznała się juz z truskawkami ale nie wykazuje chęci jedzenia tylko
                              rozmazywania w tym sezonie nie będzie jadłasmile
                              A ja po sezonie imieninowo urodzinowym postanowiłam, że od dnia dziecka wracam
                              na dietkęsmile

                              Dobra zmykam poczytać gazetkę i kawkę dopić w spokoju, dzieciar ogląda
                              jedyneczkę wiec mam jeszcze 30 minut dla siebiesmile
                              • fionna Re: Luty 2003 28.05.04, 11:58
                                Cześć,
                                Nie wiem czy dojadę do Lolka - wszystko zależy od samopoczucia młodego. A jest
                                ono bardzo zmienne. Jest wesolutki, skacze itd, i nagle wykrzywia mu się buzia
                                i mówi tak "ge ge ge" z takim starsznym żalem i bólem (tak się "żali"), a mi
                                się serce ściska, bo na dobrą sprawę nie mam jak mu pomóc. Obiecuję mu, że
                                znajdziemy lekarza, który naprawi brzuszek. Potem dosłownie bulgocze mu w
                                brzuszku, czasami puści pawia, potem albo jest zmęczony i zaśnie, albo znowu
                                jest wesolutki i dokazuje. Boję się jeczać z nim samochodem, nie wiem czy by
                                się nie zadławił..... Horror.
                                Pocieszyłyście mnie tym polskim serkiem. Bo czytałam opinie purystów
                                jedzeniowych,którzy uważali, że tylko mascarpone itd.... A on jest koszmarnie
                                drogi.
                                Anitko - dziękuję bardzo, zaczęłam działać. Jeden szpital znam, drugiego nie,
                                więć mam co poznawać.

                                Pozdrawiam
                                Fionna&Bruniś
                                • fringilla Re: Luty 2003 28.05.04, 12:19
                                  Fionna, ja byłam kiedyś z natalą w szpitalu na Niekłańskiej, co prawda z
                                  zupełnie odmiennych powodów, więc nie zabierałam głosu, ale sam szpital jet
                                  moim zdaniem ok. Nasza pani dr uważa że są tam świetni specjaliści, a ja jako
                                  matka byłam zadowolona, ponieważ wszystkim wydawało się rownie naturalne jak mi
                                  ze powinnam zostac w szpitalu z dzieckiem, mialam nawet pokoik dla siebie i
                                  natki i obie wspominamy ten pobyt milo, natala to bardziej jak wczasy wink
                                  • tygrynio Re: Luty 2003 28.05.04, 13:30
                                    hej
                                    Wlasnie sprawdzilam u mnie w sklepiku 250g mascarpone koszztuje 9,70 pln.
                                    Pozostane przy tosce bez solismile za 4 pln 450 ml
                                    Ogolnie to juz u nas tak sprofanowano tiramisu, a ten przepis o ktorym mowimy i
                                    tak ponoc jest nabardziej podobny do oryginalusmile
                                    • jowa3 Re: Luty 2003 29.05.04, 00:09
                                      A w Ljubljanie od poniedziałku do czwartku słonecznie i dzisiaj zaczął padać
                                      deszcz i pewnie przestanie padać w niedzielę wieczorem brrrrrrrrrrrr.
                                      Miasto czyste, to już pisałam, ale nie pamiętam czy pisałam, że ludzie zbierają
                                      kupy po swoich pieskach, czego w moim rodzinnym mieście nie mogłam zauważyć.
                                      Lenę z czystym sumieniem tu w Ljubljanie mogę puścić na trawnik.
                                      W weekendy zwiedzamy Słowenię, a we wrześniu mąż będzie miał urlop i wybieramy
                                      się na Chorwację. Jak ktoś będzie przejeżdżał przez Ljubljanę to serdecznie
                                      zapraszam.

                                      Mamy internet podłączony do telefonu, więc będę się czasami odzywać i
                                      oczywiście czytać namiętnie. Nie muszę znowu zaznaczać, że zazdroszczę
                                      wszystkich spotkać tym bardziej teraz gdzie nie mam do kogo gęby otworzyć ( no
                                      jedynie do Leny i do męża), ale to są inne gadki.......

                                      Dzisiaj kupiliśmy Lenie cymbałki i wózek dla lalki ( to z myślą o Dniu
                                      Dziecka), ucieszone dziecko po uszy...., po całym sklepie jeździła i potem w
                                      domu, najgorsze było to, że chciała do niego usiąść, ale po dyskusji z mamą i z
                                      tatą odpuściła sobie.
                                      Leny menu wygląda tak: Rano ok. 5 tata robi bardzo rozcieńczone mleko 120ml (
                                      bo Lena niczego innego nie pije..),
                                      potem kiedy się przebudzi ok.8 dostaje mleko z normalnej dawki 150ml ,
                                      ok. 10 deserek ze słoiczka,
                                      11 rozcieńczone mleko 100ml.,
                                      ok. 14 zupa 190ml ze słoiczka,
                                      15 rozcieńczone mleko,
                                      18 serek 180ml,
                                      21 kasza rzadka z butelki,
                                      w międzyczasie poskubie z nami obiad, daję jej małe herbatniki lub kawałek
                                      czekolady.
                                      Lubi też pomarańcze.

                                      Kubara, no nieźle masz w tej pracy, ale lepiej chyba pracować ze świadomymi
                                      wariatami niż z takimi co ukrywają pod swoją normalnością chamstwo i egoizm...
                                      Ale tak poważnie to nie masz widoków na jakąś zmianę? Chętnie bym się z
                                      Wami spotkała, zobaczyła Marysię i Szymona i Julkę, której mama się nie odzywa.

                                      Fionna, współczuję męczarni Twojemu synkowi, jedyne co mi przychodzi do
                                      głowy i czym mogłabym pomóc to oczywiście rada: a może spróbuj nie dawać mu
                                      kaszy. Z tego co napisałaś on je jej naprawdę dużo i to gęstej. Moja
                                      koleżanka, kiedy dała swojej małej pierwszy raz kaszę, ta zaczęła strasznie
                                      wymiotować i się dusić, wylądowały w pogotowiu i na USG wykazało, że gdzieś w
                                      przewodzie pokarmowym stoi jej ta kasza.

                                      Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
                                      Jowita i Lenka (16.02.2003r.)
                                      • kubara1 Re: Luty 2003 31.05.04, 08:26
                                        O, jak milo Cie slyszec Jowitasmile))))). Ciesze sie ze u Was wszystko w
                                        porzadku. Ja mam dzisiaj stresujacy dzien bo wraca kolezanka po leczeniu
                                        psychoatrycznym i ona po takim leczeniu jest kompletnie inna osoba. Naprawde
                                        nie wiadomo jak do niej podejsc zeby nie ugryzla. PRzydalby sie tu psycholog
                                        zamiast mnie.
                                        Poza praca wszystko ok, tylko siedzimy z Marysia same caly tydzien bo Wojtek
                                        wyhechal na tydzien - na Mazury, buuu. To wprawdzie jego praca, ale i tak sobie
                                        odpocznie na jachtach. Zazdroszcze mu. My tez na DzieD Dziecka kupilismy Marysi
                                        wózek i lale i obwozi ja teraz codziennie po calym domu. A poza tym musialam
                                        jej nakupowac ubranek bo znowyu wszyskie spodnie za krótkie. Ale ceny poszly op
                                        1 maja w góre, uff. A poza tym czekamy na prawdziwa wiosne, bo nad morzem
                                        oczywiscie najchlodniej. Slyszalyscie amerykanskie prognozy, ze w sierpniu w
                                        Polsce ma spasc snieg? A ja w sierpmiu mam urlop. To sie swietnie sklada;-((((.
                                        Buziaki
                                        Basia
    • edytaiola Re: Luty 2003 31.05.04, 09:58
      Cześć
      Ja tylko na chwile
      w pracy kołomyja na 5 dziewzyn jest nas 2 a dyr jak była
      tak jest upierdliwa, do tego goniące terminy więc mam mętlik w głowie
      Szkoda mi strasznie piątkowego spotaknia
      ale praca siła wyższa....... i nie dało rady.

      Mam prośbe do Tygrysa czy możesz mi przesłać na edytek1@tlen.pl przepis na
      tiramisu
      tyle się o tym naczytałam i nasłuchałam że może niebudolnie uda mi się je
      zrobić
      To na tyle spadam do pracy
      buziaki
      • fionna Re: Luty 2003 31.05.04, 13:21
        Przepis jest tutaj:
        www.kuchnia.3miasto.pl/4314.htm
        Ja też się napaliłam na jego wykonanie.
        • edytaiola Re: Luty 2003 31.05.04, 14:07
          właśnie wymyśliłam - ide uczyć się włoskiego :-b
          • jogaj Re: Luty 2003 31.05.04, 18:41
            Przedwczoraj mielismy w domu strzyzenie,no i Szymon obciety na 6mm,a maz
            lysy,dobrze,ze mnie oszczedzil i zostawili wlosy w spokoju. Dopadlam aparat
            taty i zmiescilam nowe zdjecia na Zobaczcie,po awarii skanera dawno nic nie
            zamieszczalam.
            Moj maz znowu zabiegany wiec my z Szymonem w weekend bylismy u moich
            rodzicow,oni maja ogrodek przy domu wiec caly dzien na dworzu,szkoda,ze ciagle
            sie nie chce zrobic cieplo,i tak juz jest lepiej,ale do prawdziwego ciepla
            jeszcze daleko.
            Spadamy na jeszcze jeden spacerek,a tu znowu pustki,nawet sie Tygrys nie odzywa.
            Pozdrowionka-Jola
    • umargos Re: Luty 2003 31.05.04, 22:49
      Ledwo żywi wróciliśmy z wojaży po stolicy z przyległościami. Dziś cały dzień
      się reanimowaliśmy (wszyscy), bo wylegiwaliśmy się do południa, Weronikę
      obudziliśmy o 11 żeby zjadła śniadanie.
      No i przywiozłam masę miłych wrażeń. Bardzo się cieszę, że poznałam niektóre z
      Was w realu (Zuzia, Agata, Monika, Kinga) i Wasze bąble....i cieszę się, że
      dałyście mi szansę, pomimo mojego 40 minutowego spóźnienia :o))) A całe trzy
      zdjęcia jakie udało mi się zrobić dzieciom (na wszystkich trzech dwie Werki,
      Nadia i o wiele za dużo tła, więc dzieci niestety malutkie) zamieszczę na
      Zobaczcie. Mam nadzieję, że uda się to kiedys powtórzyć.
      Bardzo dziękuję i pozdrawiam :o))))
      Ula
    • jogaj Re: Luty 2003 01.06.04, 08:15
      Wszystkigo najlepszego dla Wszystkich dzieciaczkow w dniu ich
      swieta,radosci,zdrowia, calego dnia spedzonego na zabawie,najepiej w gronie
      rodzinnym i duzo,duzo cudownego smiechu.
      Buziaczki-Jola
    • edytaiola Re: Luty 2003 02.06.04, 07:47
      No tak ładna pogoda to na wątku straszne pustki smile
      ale od czasu do czasu miło coś przeczytać więc piszcie !!!!!!

      U nas klęska z tiramisu
      talentu kulinarnego to ja nigdy nie miałam,
      ale generalnie zjadliwe to jest tylko o jakiejś dziwnej
      półpłynnej konsystencij he he he
      no nic będzie powtórka z rozrywki jak rodzina zmęczy tą porcje

      Lekarz kazamł mi się przebadać w sensie tarczycy (nadczynności) bo podobno mam
      może znacie jakiegoś lekarza od takiej przypadłości??

      już nie mogę doczekać się wakacji i mazur
      - lubie te nasze mazury.
      Poza ty mamy zaplanowany każdy wolny dzień w wtym i następnym miesiącu
      chociaż tyle rozrywki, bo pracy mam już dosyć.
      • fionna Re: Luty 2003 02.06.04, 09:55
        Witam,
        Ja jeszcze nie próbowałam tiramisu, może w weekend. Tylko nie mam żadnego
        wysokoprocentowego alkoholu oprócz koniaka, a on mi jakoś nie pasuje.
        Staram się codziennie jeździć na rolkach, ostatnio założyłam je w domu,
        zjechałam windą, zeszlam po schodach i dotarłam na odpowiednie tereny
        rolkarskie nie powodując katastrofy komunikacyjnej. Z wózkiem też całkiem
        przyjemnie się jeździ, ludzie patrzą zdziwieni, jakim cudem tak szybko pcham
        wózek.
        Na mamie cud znalazłam parę ciekawych dietek....
      • tygrynio Re: Luty 2003 02.06.04, 14:44
        Hej
        Edyta jak chcesz to możesz zapisać się do Przychodni Bonifratrów na ul.
        Sapieżyńskiej, to jest koło Nowego Miasta a nawet juz Muranów. Tam korzystam z
        usług dr. Drozd. telefon do rejestracji to 635 53 44 albo 635 83 47.
        Nie mam pojęcia ile kosztuje wizyta bo nie byłam tam od roku. Mogę jednak
        szczerze polecić tą doktor. Ona prowadziła mnie do operacji i przez ciąże i
        jest uważam dobrym endokrynologiem, jak będziesz szła na pierwszą wizytę do
        jakiegokolwiek endokrynologa to zrób sobie wcześniej badania krwi na czczo:
        morfologie, TSH, FT3 i FT4 to są podstawowe badania niezbędne do wystawienia
        jakiejkolwiek diagnozy
        Pozdrawiam.
    • monique76 Re: Luty 2003 02.06.04, 17:35
      Witam po długiej przerwiesmile
      na początku to chcialabym napisac ze w piatek na spotkaniu warszawsko -
      krakowskim bylo baaaardzo milosmile Szkoda ze nie wszystkie warszawianki dotarly:-
      (
      A tak w ogole to u nas żadnych zmiansmile Mała sie cos zakatarzyla, pewnie za
      cienko ja ubralam ostatnio na rower. Jeżdżenie w foteliku rowerowym Dominice
      sie spodobalo - i nawet udalo sie nam jej zalożyć kask... Co prawda nie obeszlo
      sie bez przemocy fizycznej na poczatek, ale teraz jest juz ok...
      Dominika stala sie ostatnio fanka piaskownicy - rozwalanie babek i
      przesypywanie piasku to jest to, co tygrysy lubia najbardziej podczas spacerow:-
      ) I kiedy probujemy ominac piaskownice to jest wielki ryksmile

      Mialam jeszcze napisac o rowerku - Kinga - ten rowerek ktory kupilas Nadii w
      Decathlonie faktycznie teraz kosztuje 169 zł. I jestem na 100% pewna ze cene
      podniesli przed dniem dziecka bo dwa tygodnie temu były po 118 zł. Specjalnie
      sprawdzałam czy ta cena dotyczy tego modelu rowerka wiec o pomyłce nie ma mowy!
      Ja im nie dam zarobić - poczekam az cena znow spadnie do 118 co pewnie niebawem
      nastapismile Dominika piszczy na widok kazdego mijanego rowerka wiec musimy
      dokonac zakupu - tylko ciekawa jestem gdzie go postawimy w domusmile Chyba trzeba
      bedzie podwiesić pod sufitemsmile Te problemy z mala iloscia miejsca w domu mnie
      dobijajasad Na dodatek zadnych sensownych perspektyw... No po prostu dol mam
      jak tylko sobie o tym pomyslesad
      • agatkar1 Re: Luty 2003 02.06.04, 22:29
        Witam po długiej przerwie...
        Wczoraj zabrali nam komputer w pracy, odlot, otwarcie kancelarii, a tu jakieś
        dziwne rzeczy dzieją się przy sprzęcie, no i nie mogłam rzecz jasna nawet
        poczytać postów.
        Jagoda także dostała na dzień dziecka wózeczek od chrzestnego. Niezły mam ubaw,
        gdy spacerujemy po dworzu i Jagódka zamiast prowadzić wózek zaczyna go nosić...
        Od wczoraj zaczął mi się cały etat i wracam dopiero o 16... Mimo tylu godzin
        moja ukochana córa nawet buzi mi nie da na powitanie... ona w ogóle tylko by na
        dworze siedziała, i najlepiej jeszcze w piaskownicy. Nic inne się nie liczy, a
        płacz jest niemiłosierny, gdy nastąpi próba wyciągniecia jej z krainy babek...
        Ostatnio coś mi córa się zrobiła strasznie wybredna, naburmuszona na cały
        świat. Nie należy do dzieci, które na każde spojrzenie np. sąsiadki reaguje
        uśmiechem, a wręcz przeciwnie robi dziwne miny jakby miała powiedzieć co się
        gapisz babo!!! Nie lubi ciuciania, nienawidzi tego, rzadko do kogo się
        uśmiecha, zazwyczaj do osób które najmniej ją zaczepiają... W kontaktach
        towarzyskich nie jest zbyt miła także dla rówieśników. Dzisiaj na powitanie
        koleżanki zamiast cześć było bij bij, a potem tylko nie dam, nie, nie cie, idź
        i titi, nie wspomnę już o ciągłym zabieraniu zabawek. W piaskownicy Jagoda ma
        manię zabierania wszystkim dzieciom łopatek, co czasami kończy się dla niej
        tragicznie... Ach, czy to oznacza że moja córa będzie skąpa, łapczywa i
        nieuprzejma??? smile) Ciekawe po kim to ma...smile) Acha, jak wychować taką
        buntowniczkę...
        zrozpaczona Agata i jej rozwydzrzona Jagoda big_grin
        • jowa3 Re: Luty 2003 02.06.04, 23:50
          Witam serdecznie z pięknej krainy
          O! nasza Lena też nieźle porafi się wydrzeć, jak wracając z zakupów, my idziemy
          w stronę domu, a Ona na plac zabaw (piaskownicy to tutaj jeszcze nie
          widziałam sad )
          Teraz proszę się podzielić wielką tajemnicą tzn. co dostały Wasze Dzieci na
          Dzień Dziecka, ja nie mam w ogóle głowy, naprawdę nie wiem czym takie dziecko
          może się bawić, najlepiej to Ona bawi się z mamą i tatą, wygłupy, przewalanki,
          chichoty, to najlepsza zabawa. A jak oglądam zabawki w sklepie to tylko
          postawić na półce i kurz wycierać, może nie mam tak bujnej wyobraźni .........
          jak producenci zabawek J
          A !!!!!!!!!!!!! przecież bym zapomniała, kamyczki są super zabawką. Jest taka
          ścieżka, którą prawie codziennie przechodzimy, cała z kamyczków, no i można
          byłoby spędzić tam pół dnia, ale tata wymyślił, żeby wziąć trochę tych kamyków
          do domu, żeby dziecko się nacieszyło i teraz na balkonie jest super zabawa.

          Chcieliśmy Lenę wziąć na jakąś imprezę, ale w Słowenii nie obchodzą Dnia
          Dziecka.

          Lena już by chciała wszystko robić tak jak my, pić z kubka, ale to musi być
          oczywiście nasz kubek, nie Lenki plastikowy. Plastikowe talerze i sztućce są
          dla frajerów.
          Sama chodzi po supermarkecie i każe mi wkładać do koszyka to co Ona wybierze,
          potem po cichu, żeby nie widziała musimy te Jej zakupy odkładać na półkę, bo w
          ogóle nie są nam potrzebne, np. ostatnio włożyła złotą wstążkę do ozdabiania
          prezentów.
          Z samego rana, kiedy ja akurat jem śniadanie, a Lena już zjadła, nakłada krzywo
          swoją czapkę i puka do drzwi, żeby Jej otworzyć bo Ona idzie da da, albo bierze
          taką plażową torbę i robi mi pa pa. Na spacerze wszystkim się przygląda, z
          kobietami nawet pogawędzi, ale brzydkich Panów to się boi i ucieka do mnie.
          Jemy sobie razem lody, Lena ma swojego wafelka i ja jej daję po trochu loda,
          smakują Jej.
          Dużo rzeczy pokazuje w książkach, ale i tak cały czas myli Jej się pies z
          kotem,
          tzn. pies oczywiście zawsze szczeka i kot czasami, wtedy mój mąż mówi, że kot
          tak szczeka jak dostaje po tyłku....

          Pozdrawiamy
          Jowita i Lena 16.02.03r.

          Najbardziej mi brakuje kogoś do pogadania, tak o wszystkim i o niczym, bo ile
          można rozmawiać w kółko ze swoim mężem???, tym bardziej, że jesteśmy z innej
          planety...

          Lecę spać bo jutro wstanie mały człowieczek i będzie chciał, żeby mu patrzeć
          prosto w oczy a nie tylko się odzywać, qrcze.


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
          • agatkar1 Re: Luty 2003 03.06.04, 08:11
            Przesyłam pozdrowionka dla Lenki od Jagody i rzecz jasna dla ciebie Jowa...
            Co do zabawek to Jagoda nie powiem lubi wózeczki i lalki, piłki - potrafi przez
            godzinkę robić hopa z Tomkiem, ostatnio zaczęła bawić się samochodami, ma dwóch
            kuzynów, z których bierze przykład...
            Ale ogólnie Jagoda woli robić inne zachwycające rzeczy - uciekać na schody,
            wychodzić i wchodzić z piaskownicy, rozlewać picie z butelki, karmić psa
            Kruczka mięsem z obiadu, albo ciągać go za ogon. To jest zabawniejsze i
            ciekawsze od jakichś zabawek
            Pozdr
            A&J
            • jonquille Re: Luty 2003 04.06.04, 08:01
              jestem w szoku, wczoraj polozylam wieczorem Jasia do lozeczka, zapowiedzialam,
              ze przeczytam dwa wierszyki po czym synek spojrzal na mnie, pomachal i bez
              szemrania odwrocil sie na drugi bok. Jeszcze nie dowierzajac wyszlam z pokoju
              oczekujac zwyczajowych wrzaskow, a tu nic. Zasnal sam. Pochwale sie tez, ze od
              jakichs dwoch tygodni zasypia sam w poludnie,w swoim kojcu, nie jak dotychczas
              w wozku na spacerze. I teraz nie wiem, czy to dzieki ksiazce "usnij wreszcie",
              bo nie trzymalismy sie wcale kurczowo przepisu (czytaj: zostaw dziecko na 3, 5,
              7 minut nawet jak placze)czy to Jasiu dorosl do samodzielnego spania?
              Wlasnie, a jak tam Baska? Tygrysie, napisz prosze, czy zasypia juz sama?
              W kazdym badz razie, jezeli ktoras sobie zyczy to chetnie opisze nasza metode.

              i jeszcze à propos tiramisu, moj maz ktory jest specjalista w robieniu tego
              deseru, czasami urozmaica go dodajac do serka rozgniecione banany (albo nawet
              je miksuje?)innym wariantem jest uzycie pol na pol biszkoptow i kruchych
              ciasteczek tzw:speculos. Nie wiem, czy sa one osiagalne w polsce, ale moze
              traficie na jakis ekwiwalent, sa to ciasteczka z gozdzikami, cynamonem i innymi
              przyprawami, wiem, ze sprzedaja takie w Ikei w czasie swiat. Takie tiramisu
              serwuje sie w Belgii na ogol w zimie.

              Pozdrowienia,
              Asia i Jasiu
              • fionna Re: Luty 2003 04.06.04, 10:32
                Nie będę się chwalić moim młodym, bo on zasypia sam od bardzo dawna
                (przynajmniej w tym jest dobry). To chyba ta metoda z książki - kładę go,
                puszczam melodyjkę (ostatnio młody nauczył się sam naciągać pozytywkę, co
                wymaga dość sporej siły), czasami mu się to nie podoba i trochę kwęczy, ale
                trwa to dosłownie 30 sekund.
                Zrobię to tiramisu jak skończe dietę (dziś mam 2 dzień "13") i tylko myślę o
                jedzeniu. Oprócz tego starm się codziennie pojeździć z 1-2 godziny na rolkach.
                Młody miał 2 lepsze dni (bez wymiotowania), wczoraj nie chciał jeść za bardzo -
                zjadł 2 posiłki - kaszkę rano i potem jogurt z deserkiem. Przed snem tylko
                zjadł pół bakusia.
                Najgorsze jest to, że młody w ogóle nie chce pić. Próbuje go nauczyć picia z
                niekapka, ale on problem w tym, że on nie chce pić, więc trudno mu z własnej
                woli "pociągnąć". Chyba lepiej zaczniemy ze zwykłym kubkiem, kiedyś młodemu
                całkiem nieźle szło picie z nakrętki od aventu.
                Młody rośnie na podrywacza. Wczoraj pojechaliśmy do Tesco na zakupy i
                oczywiście Bruniś zaczął uśmiechać się do dziewczyny, która stała za nami. A
                ona powiedziała do niego - "rośnie z Ciebie wielki podrywacz". Tatuś się
                rozochocił i stwierdził, że będą razem chodzili na podryw, tylko młody musi
                przestać puszczać pawie. Bo to mało profesjonalne zwymiotować na podrywaną
                właśnie laskę.
                • kubara1 Re: Luty 2003 04.06.04, 14:10
                  A ja mam doła, ogólnego i niesprecyzowanego - czyli wielki żal do świata o
                  tysiąc głupich spraw, więc nei będę Was zanudzać, tylko sobie poczytam - np. o
                  grzecznych dzieciach, które same zasypiają. Muszę się zebrać i przeprowadzić
                  metodę o której pisze Jounqille, może będę się mogła raz wyspać sama w spokoju -
                  bo nie zrobiłąm tego od prawie 16 miesięcy;-((((
                  • monique76 Re: Luty 2003 04.06.04, 19:33
                    Kubara - z dolem to mozemy sobie reke podacwink) Ale ja staram sie nie myslec o
                    tysiacu dolujacych rzeczy, wypisuje sie tu nieraz na forum i jest mi lepiejsmile

                    A co do spania to moja Dominika jak ma dzien i ochote to pieknie zasypia sama
                    bez marudzenia.. a nieraz wyje w lozeczku do czasu az ja wezme na rece....
                    Takich dni z ladnym zasypianiem jest co prawda wiecej ostatnio... ale i tak
                    noce mam nieprzespanesmile Jezu... ja juz zapomnialam jak to jest jak sie
                    przesypia cala noc bez pobudkismile
                    • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 04.06.04, 20:41
                      Hello! Na doły polecam przyjaźń z Agatąsmile) Można zapomnieć o największym
                      jedząć jej pyszności-wczoraj zrobiła niesamowicie pyszną tartę z ziołowo-
                      mięsnym farszem-humor poprawił mi się natychmiast!! Polecamsmile Ja usiłuję
                      ogarnąć chaos który mnie ogarnął i zacząć remont-przy okazji wielka prośba do
                      warszawianek-jeśli znacie jakąś ekipę,bądź nawet pojedyńczego fachowca od
                      remontów,glazur,wybijania ścian itp błagam o kontaktsmile Fionna nie wiem czy
                      oglądasz South park ale jeśli dobrze pamiętam to bodajże Kyle miał zwyczaj
                      wymiotować z wrażenia na swoją ukochanąsmile) Ogólnie u nas wszystko gra,młoda
                      trochę daje czadu ale da sie wytrzymaćsmile Pozdr!
                      • idaro Re: Luty 2003 04.06.04, 23:00
                        Nie dolujcie sie dziewczeta, lato idzie i moje kolejne urodzinysmile
                        Dzisiaj wybieramy sie na trzydzieche mojej kolezanki i wybrac sie nie mozemy.
                        Jest juz prawie 23 - chyba jednak nie pojdziemy.
                        Dzisiaj dzien pelen przygod, poza tym boli mnie gardlo, Robert ma katar, ech,
                        stare pryki z nas. Coraz czesciej niedomagamy.
                        Iduska od jakiegos czasu trenuje stawanie na glowie. Dzisiaj byl tego krwawy
                        efekt - rozwalila sobie dolna warge. Oczywiscie, przed snem. W poniedzialek
                        wypowiedziala zdanie "Mam domek", ale swiadkiem byla moja mama, wiec patrze na
                        to z przymruzeniem oka. Musi to powtorzyc przy mnie. Natomiast ja zauwazylam,
                        ze nawet z sensem sobie podspiewuje. Fajnie to brzmismile
                        Na Dzien Dziecka w sumie od nas nie dostala nic, a od mojego brata sliczny
                        kolorowy budzik. Z nami byla na frestynie z walczacymi rycerzami i to niby byl
                        ten prezent. Tu zdjecia z tego dnia:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6823690&a=13059536Pozdrawiamy,
                        Anita i Idusiasmile
                      • fringilla Re: Luty 2003 05.06.04, 20:24
                        zuzia_i_werka napisała:

                        > Hello! Na doły polecam przyjaźń z Agatąsmile) Można zapomnieć o największym
                        > jedząć jej pyszności-wczoraj zrobiła niesamowicie pyszną tartę z ziołowo-
                        > mięsnym farszem-humor poprawił mi się natychmiast!! Polecamsmile

                        Nie podlizuj się, uwagi o moim zlewie i tak ci nie zapomne wink
                        • fionna Re: Luty 2003 05.06.04, 21:13
                          Nie wiem jak u Was, ale u mnie (w Ursusie) jest właśnie po burzy - stoję na
                          balkonie i wdycham świeże powietrze. Cały dzień się coś wisiało w powietrzu,
                          chociaż nie wiem czy to już koniec burzy.
                          U nas na osiedlu jest teraz sajgon - remontują uliczki osiedlowe (dodam tylko,
                          że położone z 3 lata temu), nie wiem co to za beton, ale dosłownie się rozpada.
                          Zaczęli akurat po naszymi oknami i wczoraj od 8 chyba wielka maszyna rozwalała
                          beton. Młodego to nie ruszało, spał twardo do 10. Sama go w końcu obudziłam, bo
                          poprzedniego dnia jadł ostatni posiłek o 17. Oczywiście - okien nie możma
                          otworzyć, bo kurzy się strasznie.
                          Jeśli chodzi o wyrażanie uczuć poprzez wymiotowanie na ukochaną, to młody jest
                          w tym niezły - udało mu się (nie raz) puścić pawia za dekolt mamusi, a ściślej
                          w biustonosz (z gąbką, więc nie przeciekał), a bluzka pozostała czysta.
                          A co zrobiła Zuzia? Obraziła twój zlew???
                          • jowa3 Re: Luty 2003 05.06.04, 23:33
                            Dla podtrzymania niektórych na duchu, też mam dzisiaj strasznego doła, choć w
                            sobotę nie powinnam – mąż w domu, dziecko dopieszczone, ja też. Ale czasami
                            takie beznadziejne myśli mnie nachodzą......
                            Jak to jest? W jednym dniu można „góry przenosić”, a drugiego wszystko wydaje
                            się bez sensu. Ale dobrze, że istnieje grupa wsparcia mam lutowych
                            dzieciaczków, co zrozumieją co nieco, tartę dobrą zrobią, na spotkanie się
                            umówią...............
                            No, i już trochę lepiej.

                            W Słowenii pogoda deszczowa, więc nie było innego wyjścia jak zakupy, mały
                            spacer z wypiciem kawy w kafejce gdyż Lenka zasnęła i lekkie porządki (mąż
                            jeszcze niestety nie pozmywał podłóg bo trochę Go przewiało, obiecał skończyć
                            niebawem..............)
                            Co do zasypiania Lenki, to ja się za bardzo nie stresuję. Kiedy widzę, że już
                            trze porządnie oczy, zazwyczaj jest to ok. 21:30-22:00, oznajmiam, że idziemy
                            się myć, potem usypiające jest mleko lub kasza i dziecko po paru przewrotach,
                            wysłuchaniu mamy i taty kołysanek zasypia wtulona w mamę i śpi bez budzenia do
                            ok.6 tata daje mleko i ciągniemy do 8:00-9:00.
                            Z Leną nic na siłę nie da się zrobić, muszę mieć na nią jakiś sposób.
                            Wczoraj tata wymyślił, mycie włosów Leny bez płaczu, bała się mi położyć na
                            ręce, żebym mogła Jej wypłukać włosy, więc teraz On staje na wannę i robi
                            jakieś cuda – niewidy ... działa!!!

                            \
                            Jakie tu są pyszne lody!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            W pierwszym tygodniu z wrażenia przyjazdu trochę schudłam, ale jak zaczęłam
                            próbować tych ich specjałów, znowu waga stanęła w miejscu. No nic, moja wola
                            raczej do najsilniejszych nie należy. A lato idzie i jakiś strój kąpielowy
                            trzeba będzie włożyć, z dzieckiem się poplumkać..............

                            Pozdrawiamy serdecznie.
                            Jowita i Lenka 16.02.03r.
                          • fringilla Re: Luty 2003 05.06.04, 23:33
                            fionna napisała:

                            > Nie wiem jak u Was, ale u mnie (w Ursusie) jest właśnie po burzy - stoję na
                            > balkonie i wdycham świeże powietrze. Cały dzień się coś wisiało w powietrzu,
                            > chociaż nie wiem czy to już koniec burzy.

                            Uwielbiam takie wiosenne deszcze i burze. Ale nie znoszę dni przed burzą -
                            duszno, ciężko, okropnie. Chociaż może dzięki temu taka burza sprawia jeszcze
                            większą przyjemność?
                            Całe sczęście że mój mały twardziel już nie boi się grzmotów.

                            > Jeśli chodzi o wyrażanie uczuć poprzez wymiotowanie na ukochaną, to młody
                            jest
                            > w tym niezły - udało mu się (nie raz) puścić pawia za dekolt mamusi, a
                            ściślej
                            > w biustonosz (z gąbką, więc nie przeciekał), a bluzka pozostała czysta.

                            He, niektórzy (nie bede pokazywac palcami) bedą wypominać mi do konca życia
                            pawia w moich włosach, który nie zmusił mnie do wstania z wyrka. Cóż, Zuzia po
                            prosty zazdrości mi że mam mocny sen wink
                            Najlepsza historia z pawiem w roli głównej przytrafiła się mojej młodej.
                            Znajomy w górach wiózł nas do lekarza samochodem, który właśnie odebrał z
                            salonu. Jechał jak wariat po tych górskich serpentynach a ja modliłam się,
                            żebym zdążyła złapać pawia w pieluche. Byłam cała, nazwijmy to po imieniu:
                            obrzygana, łącznie z bielizną, ale tapicerka w nowiutkim samochodzie pozostała
                            nietknieta.

                            > A co zrobiła Zuzia? Obraziła twój zlew???

                            Cytuję:
                            - Co się stało z twoim zlewem?
                            - Co?
                            - Jest pusty!!!

                            Bez komentarza wink
                            • edytaiola Re: Luty 2003 07.06.04, 08:37
                              U mnie dla odmiany mała radość
                              rehabilitantka powoedziała że są postępy !!!!!!!!!!!
                              małe bo małe ale są.
                              Może około 2 roczku zacznie chodzić.
                              Ostatnio mija teściowa przyszła wściekła ze spaceru bo jakaś baba rzucała
                              kąśliwe uwagi odnośnie wieku a wyglądu mojego dziecka i tego że nie chodzia.

                              JA już nie moge doczekać się wyjazdu na mazury pracą już delikatnie wymiotuje.

                              Kolejny raz postanowiam się odchudzać.
                              Tylko ja za łakoma jestem a do tego za leniwa i zazwyczaj kończy się na
                              chęciach.
                              A co do ciast (i odchudzaniasmile u nas w rodzinie hitem jest obecnie (podobno
                              stary przepis) snickers, w sumie łatwy w przygotowaniu.
                              W niedziele nie dotarłam na basen a miałam nadzieje zobaczyć się z Kingą.
                              Ciekawa jestem co u niej - jak ktosiek?
                              • kingha Re: Luty 2003 07.06.04, 12:47
                                Ja sie od tygodnia urlopuje, i jest ok. Dzis wreszcie sie wyspalam, nie bede
                                reszty draznic z podaniem godziny, ale jeszcze jestem w pidzamie smile)))))
                                Moje plany remontowe wczoraj legly w gruzach, brak kasy, koncepcji i niestety
                                czasu. Najbardziej chcialam zrobic lazienke, ale to wiaze sie z wyjazdem, na
                                ktory ja nie moge juz sobie pozwolic. Takze jedynie co moze zrobimy, to bedzie
                                nowy dziecinny.
                                Nadia ostatnio strasznie chumorzasta i placzliwa, przebijaja sie jej dolne
                                trojki. Ostatnio jemy juz coraz wiecej, wiem, ze nie jest uczulona na czeresnie
                                i truskawki i wiem jak spierac plamy po takim jedzeniu. A niech ma dziewczyna
                                frajde.
                                Edyta na basenie w niedziele nie bylam, bo mialam babski wypad do miasta Lodzi -
                                pewnie ostatni w tym roku sad I chyba mam nosa do terminow, bo byly jakies
                                zawody i do 12 nikogo nie wpuszczali. A Ktosiek -jeszcze bezimienny- ma sie
                                dobrze, choc potwornie sie rozpycha, chyba zaczyna mu doskwierac brak miejsca,
                                juz niewiele zostalo ok1,5 miesiaca, moz ewytrzyma. Wreszczie wiem gdzie bede
                                rodzic: Orlowski albo w przypadku remontu tego pierwszego Inflandzka.
                              • fionna Re: Luty 2003 07.06.04, 12:53
                                Witam,

                                Młodemu wczoraj, a właściwie dzisiaj totalnie odbiło. Poszedł spać koło 19. O 3
                                się obudził. Moje nieszczęście polegało na tym, ze usłyszałam, że nie śpi.
                                Zagadałam do niego itd. Był bardzo "obudzony" i w bardzo dobrym humorku, więc
                                stwierdziłam, że może byśmy coś zjedli. Zjadł bardzo chętnie kaszkę i dalej nie
                                chciał spać. Wzięłam go do nas na materac, czytałam Brzechwę, aż tatuś kazał
                                nam się przymknąć. Młody oczywiście sprawdzał, czy tata śpi (głównie szarpiąc
                                go za włosy i sprawdzając, czy na pewno ma zamkniete oczy). W końcu straciłam
                                głos od czytania, młodego to nie rusza. Oczywiście cały czas skacze po łóżku i
                                w pewnym momencie przywalił mi w usta swoją twardą głową. Jego to nie ruszyło,
                                a ja miałam wielkiego krwiaka. Odłożyłam wariata do łóżeczka, a on przez chyba
                                jeszcze godzinę puszczał sobie pozytywkę. Nie wiem co jeszcze robił, bo spałam,
                                ale przez sen ciągle słyszałam melodyjkę. A rano co mnie obudziło - ta debilna
                                melodyjka!!!! Oraz młot pneumatyczny pod oknem (ciągle ryją ulicę).
                                Horror.
                                • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 07.06.04, 22:10
                                  Hej! Fionna wspólczujęsad Ja niestety mam lekki sen i pewnie słysząc pozytywkę
                                  w ogóle bym nie spała. Moja w miarę dobrze przesypia noce tylko czasem np dzis
                                  jak sie za wczesnie przebudzi to drepcze do mnie do łóżka i jeszcze śpimy
                                  trochę razem(heh dziś przyszła o 5.30smile) Ogólnie tez marudna i przegina ale
                                  chyba widze dolne kły-to pewnie to bo nie chce jesc a to u nas typowy objaw
                                  ząbkowania. Kinga jak sie juz wyspisz i obrobisz daj znak życia-w srode graja
                                  Troję-może się skusisz? Pozdr
                                  • fionna Re: Luty 2003 07.06.04, 23:34
                                    Młody dla odmiany teraz szaleje. Pomaga mi pisać. Jest już dość zmęczony, ale
                                    spanie jest dla frajerów. Chce na rączki, ale za chwilę usiłuje złazic (na
                                    główkę najlepiej). Rzuca zabawkami, a zasięg ma całkiem niezły. Zaraz sąsiadki
                                    będą dzwonić, że remonty robię po nocach. Pocieszające jest, że jak już uśnie,
                                    to pośpi do 10 co najmnie. O - potwór padł, powieki opadają...
                                  • fringilla Re: Luty 2003 08.06.04, 20:44
                                    Heloł.
                                    A moje dzieciory właśnie szaleją, tańczą na stole do Supreme Robbiego
                                    Williamsa wink Natala jak zwykle gdy nadchodzi pora spania jest znakomitym
                                    kaowcem, a młody zachwycony że siostra opuściła swoję twierdzę i zwraca na
                                    niego uwagę. Jest pocieszny. A moja córka to już znakomita tancerka, niebawem
                                    będzie rządzić na dyskotekach wink
                                    Miałam dziś fatalny dzień, ale już mi przechodzi, zwłaszcza jak na nich patrze.
                                    No i jutrzejsza Troja trzyma mnie przy życiu wink A film długi, trzeba wziąć
                                    spory zapas paluszków.
                                    • fionna Re: Luty 2003 09.06.04, 11:34
                                      Ale tutaj pustki - część Warszawy zapewne siedzi w kinie. A co z resztą -
                                      dzisiaj u mnie przynajmniej jest dość lodowato, więc trudno zwalać na ładną
                                      pogodę. Młody śpi, więc mam chwilkę. Wczoraj złamałam moją dietę i obżarłam się
                                      truskawkami i czereśniami - ale takie "kupne", to nie to samo, co z własnej
                                      działki. Młody też wczoraj pierwszy raz jadł truskawki, nawet mu smakowały, na
                                      razie żadnych niepokojących objawów nie ma.
                                      • idaro Re: Luty 2003 09.06.04, 12:07
                                        Hej,
                                        Dziewczyny w kinie i ogladaja pewnie Brada Pitta. Czytalam ostatnio, ze to
                                        najbardziej przepocony amant Hollywoodu. Jak sie przepoci, to kupuje nastepna
                                        koszule Calvine'a Kleina i w ten sposob walczy z brudem. Kaluzynski w
                                        Hollywoodsmile
                                        Ida chora - ma wirusowe zapalenie gardla, wiec nici z naszego wyjazdu na
                                        Mazury. W nocy troche marudzila. Byla cala mokra, jak do niej weszlam w nocy.
                                        Goraczka zrobila swoje. Pewnie zarazila sie od mamusi. Tyle ze ja 3 dni
                                        chorowalam, a ona pewnie tydzien. Bede musiala jeszcze isc z Idka do
                                        endokrynologa dzieciecego, bo lekarka sie zmartwila jej powiekszonymi
                                        pierchami. Odstawilam jajo, podaje indyka, kurczaka czasami i mimo wszystko...
                                        Tez dawalam Idce truskawki i nawet jej smakowaly, chociaz troche sie krzywila.
                                        Obeszlo sie bez wysypki, na szczescie.
                                        Fionna, bylas u tego profesora z Brunkiem?
                                        Pozdrawiamy,
                                        Anita i Idulla
                                        • edytaiola Re: Luty 2003 09.06.04, 14:51
                                          i prawie długi weeckand smile)))))))
                                          jeszcze 2h - prubowałam pogonić zegarek ale z marnym skutkiem
                                          u nas po truskawkach też wysypi nie było więc można do woli się nimi najadać
                                          Ola zaczęła sama presówać się po podłodze na dupce ale
                                          za chiny nie daje się ułożyć do raczkowania
                                          strasznie mocno prostuje nóżki - ale ja powalcze jeszcze troche.
                                          W wawie kino a 3miasto chyba spacery nad morzem - ciepło już sezon prawie się
                                          zaczął........
                                          Moja teściowa znów ma jakieś ataki - menopałza się odzywa więc i w domu jest
                                          niedozniesienia, a ja pilnuje się żeby czegoś czsem nie powiedzieć chovciaż
                                          czasem tak nie kusi....ech
                                          Na te 4 dni jedziemy za miasto, będzie miło smile))))))
                                          papapa do poniedziałku
                                          • agatkar1 Re: Luty 2003 10.06.04, 23:17
                                            Jagoda także próbowała truskawki, ale nie bardzo jej wchodzą, nie lube mówi, na
                                            szczęscie nie zauważyłam żadnych zmian... Za to uczulenie na rozmaite leki
                                            objawia się na okrągło. Za każdym razem jak jej coś nowego przepisują to boję
                                            się jej podać. Vercef, furagina, ostatnio także Siraliden, po którym ją
                                            wysypało chrostkami i wymiotowała kilka razy, a lekarze nie dowierzają...
                                            że to od leku...
                                            Ogólnie u nas ok, tylko niestety teściom popsuło się auto i nie pojechaliśmy na
                                            wieś, a w Koninie nudy i Jagoda, jakby wiedziała, że omija ją weekend na wsi,
                                            coś jakaś taka niemrawa, marudzi, popłakuje,
                                            dopiero wieczorkiem troszkę się rozbawiła.
                                            Bez własnego samochodu człek się ruszyć nie może... TRzeba by kupić jakiegoś
                                            grata. Ale mój mąż nie pracuje w tym momencie i to chyba nie w porę.
                                            Pozdrawiam
                                            A&J
                                            Polecam wierszyk kiedy macie ochotę pośmiać się z męża, albo od tak...
                                            Tylko nie mówcie że okrutny, bo ja uwielbiałam go mówić w dzieciństwie...

                                            CZY TO CZY TO CZEKOLADKA,
                                            CZY TO CZY TO MARMOLADKA..?
                                            NIE... - TO TATULEK MÓJ KOCHANY,
                                            PRZEZ AUTECZKO PRZEJECHANY...
                                            • umargos Re: Luty 2003 - miałam sen 12.06.04, 00:21
                                              Rzecz działa się w Japonii. W jakimś dużym sklepie, przylegającym nie wiedzieć
                                              czemu do hotelu, w którym imprezę urządzał Michał Wiśniewski...
                                              Nie do końca wiem dlaczego, ani jak, w tym miejscu się znalazłam, ale byli ze
                                              mną mój mąż, dziecko i jedna koleżanka z pracy. Ogladałam sobie z
                                              zainteresowaniem dział bieliźniany i mimowolnie stałam sie świadkiem "rozmowy"
                                              jakieś zachodniej (w sensie europejskiej) turystki ze skośnooka obsługą na
                                              temat stringów. Dodam, że owa turystka odziana była w spodnie biodrówki spod
                                              (zza?) których dość niefrasobliwie stringi wystawały. Obsługa, między sobą na
                                              stronie, dość krytycznie komentowała ten strój. Dość nieśmiało więc podeszłam
                                              do owej złośliwej obsługi, siedzącej w kącie działu przy stoliku i wyłuszczyłam
                                              swój problem. Znaczy wyciągnęłam z torebki majtki koronkowe w kolorze
                                              granatowym z aplikacjami z koronki w kolorze złotym oraz złotą nitką przy gumce
                                              i zapytałam czy można dokonać reperacji. Obsługa wpadła w zachwyt nad
                                              rzeczonymi dessousami i zapragnęła skopiowac wzór...na co z lekkim zdziwieniem
                                              sie zgodziłam. Przywołany został "projektant", który odrysował co trzeba, a
                                              wtedy pan z obsługi wyciągnął formularz dotyczący przekazania praw autorskich
                                              do majtek, na którym w odpowiednim miejscu musiałam złożyć podpis...a potem
                                              wyjął z torby stojącej przy jego nogach 200 tys. jenów, które zostały mi
                                              dyskretnie (coby "publiczność" nie widziała) włożone do kieszeni przez jego
                                              koleżankę. Później, w przebieralni przełożyłam pieniadze do plecaczka mojego
                                              męża (nawet pamiętam jak wyglądały banknoty 1000-jenowe) i
                                              opuściliśmy "bieliznę" w poszukiwaniu działu perfumeryjnego (żeby od razu wydać
                                              jakąś znikomą część cudem pozyskanych środków). Niestety rozdzieliliśmy sie
                                              wchodząc (tak myślałam) do odpowiedniego działu, ale ja zatrzymałam się przy
                                              klęczącej żebraczce, która patrzyła na mnie mocno nieżyczliwym wzrokiem, a mąż
                                              i dziecko gdzieś mi zniknęłi. Przeszłam przez te same drzwi co oni...jak się
                                              okazało później do restauracji, którą przemierzyłam całą, zaglądając w
                                              mnóstwo "kątów", ale nie mogłam ich znależć, więc zawróciłam...znalazłam ich w
                                              sklepie z owocami do którego wejście było w restauracji, kontemplujących świeżo
                                              nabytą kompozycję z owoców w kształcie owcy....i właśnie miałam poczęstować się
                                              winogronem z brzuszka, kiedy mąż mnie brutalnie obudził....

                                              No i nie wiem co tak wyrazisty i plastyczny sen miałby znaczyć (dawno mi się
                                              nie zdarzył).

                                              Nie żebym wierzyła w sny, albo w senniki , ale kto wie, może to coś
                                              znaczy....tylko nie wiem co miałoby być przedmiotem interpretacji: majtki,
                                              Japonia, żebraczka, turystka w stringach, dział perfumeryjny, którego nie
                                              mogłam znależć czy kompozycja w kształcie owcy, która nie wiem jak
                                              smakowała....

                                              A... ani Michał Wiśniewski, ani moja koleżanka z pracy choć we śnie obecni nie
                                              odegrali żadnej roli....

                                              Pozdrawiam

                                              Ps. Po obudzeniu okazało się, że niestety nie posiadam 200 tys. jenów
                                              Ps.2 Nie ma znaczenia też realna złotówkowa wartość jena wg kursu NBP, bo we
                                              śnie była to kwota znacząca
                                              • agatkar1 Re: Luty 2003 - miałam sen 12.06.04, 22:01
                                                Umagros, Twój sen był boski, ależ ale... Jakby akcja dobrego filmu, tylko brak
                                                końca. Z pewnością coś ten sen oznacza, choć ja także nie bardzo wierzę w takie
                                                rzeczy. Zapytam siostrę, ona ma kilka senników często je studiuje i mówi, że
                                                każdy sen ma swoje znaczenie.
                                                Ja za to swego czasu często latałam we śnie. Pamiętam swój pierwszy lot...
                                                Stałam w mieszkaniu, w wąskim przedpokoju przed lustrem i przyglądałam się
                                                sobie, a co najciekawsze nogi i tyłek odrywały mi się od ziemi i było to bardzo
                                                zabawne.
                                                Potem już często latałam w przestworzach, jak ptak, uczyłam znajomych tej
                                                sztuki, czasem przysiadałam na lampie albo na drutach wysokiego napięcia...
                                                Często, gdy uciekałam przed jakimś niebezpieczeństwem udawało mi się wzbić w
                                                niebo i uciec.
                                                To niesamowite uczucie, czy wy także latacie we śnie?
                                                Najgorsze są jednak sny o lataniu i o upadku w czasie lotu, zawsze kończą się
                                                pobudką i strachem przed śmiercią.... brrr....
                                                Teraz niestety nie latam... moja siostra mówi, że to przez to, że rozpoczęłam
                                                prawdziwe, poważne życie, w którym nie ma czasu na marzenia. Mówi, że znów
                                                zacznę latać jak tylko życie dorosłe z problemami, z obowiązkami itd. będzie
                                                dla mnie w pełni normalne, ... nie wiem co o tym myśleć. Ale przyznam że
                                                latałam najczęściej będąc nastolatką...

                                                Dzieci także śnią i kiedyś nawet obudziła mnie moja mama aby mi pokazać jak
                                                Jagoda gotuje jagiełki przez sen, mieszała paluszkami w rączce i wyglądało to
                                                komicznie.
                                                Ale sen umagros jest niesamowity! Przyznam, że tak bogatej akcji i wątków typu
                                                stringi, Michał Wiśniewski i owoce w kształcie owcy... nie, nigdy czegoś
                                                takiego nie śniłam... Nigdy też nie byłam w Japonii, nawet we śnie...

                                                ---
                                                Byli to ludzie jak my - latać umieli we śnie... - to słowa Czesława Miłosza...
                                                • idaro Re: Luty 2003 - miałam sen 12.06.04, 23:35
                                                  Bardzo ciesze sie, ze zwrocilyscie uwage na cos tak pieknego jak sny. To moja
                                                  pasja! I moge wam powiedziec, ze sny oczywiscie maja znaczenie. A sen Umargos
                                                  jest bardzo plastyczny, zabawny i jednoczesnie swiadczacy o jej bogatej
                                                  wyobrazni, a bielizna ma wyrazne implikacje seksualnesmile Czasami lepiej nie
                                                  zdradzac swoich snow, bo znajdzie sie ktos, kto potrafi je zinterpretowac i wie
                                                  troche wiecej o nas niz sami chcemy mu przekazacwink
                                                  A na dowod tego, ze sny czasami maja znaczenie, a nawet daja odpowiedzi na
                                                  dreczace nas pytania, opowiem moj sen.
                                                  Przed dniem, kiedy mialam sobie zrobic test ciazowy, snilo mi sie dziewiecioro
                                                  dzieci w becikach. Kazdy noworodek byl inny, byli chlopcy, dziewczynki,
                                                  rozniace sie cera, wloskami, byly dzieci bialej i ... czarnej rasy.
                                                  Dziewiecioro dzieci - dziewiec miesiecy i kazdy inny. Nad ranem pozytywny wynik
                                                  testu zupelnie mnie nie zdziwlilsmile A pozniej kazdy miesiac ciazy faktycznie
                                                  byl inny. Tyle sie dzialo, zmienialo. Raz wymioty, nastepnym razem
                                                  podskakiwanie w dyskotece.
                                                  Pozdrawiam,
                                                  Anitasmile
                                                  • natala31 Re: Luty 2003 - miałam sen 13.06.04, 22:50
                                                    Witam. To ja, Agata vel Fringilla, ale pod nckiem Natali, dla odmiany.
                                                    Stasznie tu cicho, w ogóle mały ruch, a w weekend całkiem zamiera.
                                                    Tygrys domaga sie przedwakacyjnego spotkania Warszawki, nota bene ta, co
                                                    najczęściej się na spotkaniach pojawia wink Ja tam już spotkań nie organizuje,
                                                    ale polecam ten pomysł Wam pod rozwagę wink

                                                    A propos snów - i ja wierzę, że mają niezwykłe znaczenie. Chciałabym umieć je
                                                    odczytywać, na pewno dowiedziałabym się o sobie wielu ciekawych rzeczy. Jak
                                                    byłam mała, gdy chorowałam zawsze śnił mi się ten sam, przerażający mnie
                                                    wówczas sen, z tego powodu bałam się chorować. Dziś rozumiem te lęki i potrafie
                                                    wytłumaczyć dlaczego śniło mi sie własnie coś takiego, odnalazłam nawet miejsce
                                                    z tego snu. A teraz czasem zdrza mi się takie nietypowe deja vu - nie wiem czy
                                                    cos mi sie przysniło, czy naprawde sie zdarzyło. A czasem na moje życie patrze
                                                    jak na sen. I to sen, który przysnił się komus innemu wink
                                                  • kubara1 Re: Luty 2003 - 13.06.04, 23:15
                                                    No to rozpoczynam następną setkęsmile)))Chociaż myślałam, że post 3000 już dawno
                                                    minął - tydzień nie zaglądałam na forum i byłam pewna, że się naczytam, a tu
                                                    pustkisad((/ Tygrys nakrzyczał na niepiszące a teraz się ie odzywasad((.
                                                    Trójmiasto też się chyba tylko opala nad morzem, chociaż do upałów to jeszcze
                                                    daleko. Nam długi weekend minął na chorowaniu - Marysia miała zaplenie
                                                    oskrzeli, tzn. nadal ma. ale już na szczęście bez gorączki Tylko ten kaszel
                                                    okropny,. brr. Tyle mieliśmy planów wyjazdowych, a tu nici - przez pięć dni
                                                    praktycznie nie wyszłam z domu,bo w chorobie to Marysia jak katarynka woła :
                                                    mami, mami, kiedy tylko się oddalę dalej niż na krok. Musiałam oczywiście w
                                                    Boże Ciao wzywać lekarza, bo gorączka była wysoka i się strasznie denerwowałam.
                                                    Lekarka się śmiała, że mała lubi sobie pochorować w święta - ( ostatnio byłą
                                                    przeziębiona w Boże Narodzenie) i wychodząc mówi, to kiedy się widzimy - na
                                                    Wszystkich Swiętych czy w Wigilię?mam nadzieiję, że się nie sprawdi. Na
                                                    szczęście już jest lepiej i wracamy do normalności. A jutro czeka mnie starcie
                                                    z szefową - mam zamiar jej wygarnąć, bo to co ona wyprawia to przekracza
                                                    ludzkie pojęcie. Będzie ostro i już się denerwuję, ale muszę to z siebie
                                                    zrzucić, bo generalnie jestem potulną owcą, która na wszytko się zgadza i
                                                    strasznie mnie to we mnie samej drażni - totalny konformizm. I powiedziałam
                                                    sobie po jej ostatnich wyczynach - dosyć, masz kręgosłup. I jutro jej powiem
                                                    co myślę o jej paleniu w pracy, telefonach do domu po 22 - giej bo jej się
                                                    przypomnialo coś, obcinaniu premii i tysiącu innych rzeczy. Trzymajcie za mnie
                                                    kciuki!!! Rozglądam się za nową pracą bo nie dam rady w tej wytrzymać. Jak nie
                                                    znajdę to idę na wychwowaczy i będę dawać korki z angola. Na pewno więcej
                                                    zarobię niż w tej pracy, gdzie dostają na 1/2 etatu obłędne...600 zł, w tym 15o
                                                    kostują mnie dojazdy. Paranoja.Chciałam tą pracę traktować jako przyjemność,
                                                    ale się nie da. więć spadam stamtąd. Odezwę się po starciu. Pozdrawiam

                                                    Basia
                                                  • jowa3 Re: Luty 2003 - 14.06.04, 00:24
                                                    Kubara, tak trzymać!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Trzymam kciuki.

                                                    A moja Lena wczoraj miała kleszcza, a ja się teraz potwornie boję, nie wiem co
                                                    mam robić, badanie krwi, jakiś zastrzyk, tak panikuję. Mąż karze się uspokoić.
                                                    Ja miałam w życiu jednego kleszcza i okazało się, że zostałam zakażona
                                                    boleriozą. Teraz coś się więcej mówi o tej chorobie, a pięć lat temu.......

                                                    Pozdrawiam
                                                  • edytaiola Re: Luty 2003 - 14.06.04, 08:09
                                                    Własnie my zamierzamy jechać na mazury w lipcu
                                                    chyba warto zaszczepić Ole przed tym paskudztwem ??

                                                    U nas 4 dni mineły "ino myk"
                                                    4 dni leniuchowania - mojego wink
                                                    4 dniu ma mamy, zielona trawka, ciepło, ptaszki śpiewają, dziecko w huśtawce a
                                                    ja leżaczek książeczka...... ale wszystko co piękne szybko się kończy.
                                                    Mój stary katował mnie rowerem, 20 km dziennie znosiłam chyba tylko dlatego, że
                                                    jeździliśmy po lasach i polach.

                                                    W sny wierzy moja mama- ja jakoś nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałam.
                                                    Natomiast często zdaża mi się pomysleć o Krzyśku a u zaraz jakiś sms albo
                                                    telefon i na odwrót.
                                                    W dzieciństwie we śnie często chciałam uciekać ale nie mogłam nogi nie chciały
                                                    biec i prawie nic nie widziałam, nie mogłam dobrze otworzyć oczu, no i miałam
                                                    sen który się powtarzała, ale był mało przjemny, latałm tylko czasem sad

                                                    A teraz ide po kawe muszę się dobudzić bo dużo pracy mnie dziś czeka.
                                                    Kubara ja kiedyś pracowałam z "toksyczną" osoba
                                                    nabawiłam się mnerwicy wrzeszczałam na wszystkich bez powodu, bo chyba inaczej
                                                    już nie potrafiłam rozmawiać, zmieniłam prace i nerwy się uspokoiły.

                                                    A teraz zapraszam na małą czarną....
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003 - 14.06.04, 09:05
                                                    Jakże szybko minął weekend, czas wracać do pracy.
                                                    Jagoda uwielbia słuchać wierszy i piosenek, siedzi na kolanach i wpatruje się
                                                    we mnie, żebym jej spiewała i recytowała, a mi brak pomysłów...
                                                    NO i wałkuję na okrągło w pokoiku na stoliku i takie tam. Książki Jagoda także
                                                    uwielbia, domaga się czytania, szczególnie przed snem...
                                                    Sny,
                                                    uwielbiam śnić,
                                                    ale ostatnio kładę się do wyrka i .....
                                                    już się budzę.
                                                    A&J
                                                  • fionna Re: Luty 2003 - 14.06.04, 12:29
                                                    Witam po długim weekendzie.
                                                    My nigdzie nie wyjeżdżalismy, siedzieliśmy głównie na Polach Mokotowskich, ja
                                                    trochę pojeździłam na rolkach. Dzisiaj mamy spotkanie organizacyjne w żłobku
                                                    młodego, cud, że go w ogóle znaleźliśmy.
                                                    Remont pod oknami ucichł - nikogo nie ma, została wielka dziura. Z takim tempem
                                                    remont potrwa z rok chyba. Pora stąd uciekać.
                                                  • kingha Re: Luty 2003 - 14.06.04, 15:24
                                                    Rzeczywiscie pustki. U nas huk roboty, po zmotywowaniu meza do zmian i remontu,
                                                    efekt uzyskany jest pozytywny. Nadia i mlody maja wytapetowany i umeblowany
                                                    nowy pokoik, nasza sypialnia zjawi sie za kilka godzin, troche dodatkow i
                                                    malowanie i bedzie jak nowa, a oprocz tego nowe sofy w stolowym. Walther Mebel
                                                    sie likwiduje - byla wyprzedaz smile))))))) Łazienke zostawilam na rok nastepny,
                                                    bo rzeczywiscie moglabym nie dac rady, przy tych upalach ledwo zipalam, a
                                                    wejscie na drugie pietro po 4 godz. spacerze po sklepach, to prawie wyzwanie.
                                                    Nadia podczas remontu szalala bez wytchnienia, skakala po materacach, bawila
                                                    sie wszystkim tym, co na ogol niedostepne, tylko rodzice mieli wiecej
                                                    sprzatania.
                                                    Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moja jest przyzwoicie rozumna, codziennie nas
                                                    zaskakuje swoja bystroscia i pamiecia, ale jest jedna rzecz, ktora wybitnie mi
                                                    przeszkadza. Magiczne slowa NIE i NIE WOLNO - wogole nie docieraja do glowki
                                                    Nadii no i niestety ich biedula nie rozumie, mimo powtarzania, klapsa. Macie
                                                    jakies pomysly jak to zmienicwink
                                                    Spotkanko chetnie, ale sama, be Nadiii. Do kina na Troje nie dotarlam, w ta
                                                    srode tez nie dam rady, bo czekam na meble. Jak nie urodze przed czasem to
                                                    nastepna sroda i kino i ciastka po kinie bardzo by mi odpowiadaly. Warszawka co
                                                    Wy na to? Ups zapomnialam o pracujacych, czlowiek szybko sie przyzwyczaja do
                                                    dobrego.
                                                  • monique76 Re: Luty 2003 - 14.06.04, 19:18
                                                    Witam
                                                    faktycznie jakos cicho tu ostatniosmile Ja sie przyznaje ze przez ostatnie kilka
                                                    dni to nawet czytanie zaniedbałamsmile
                                                    W sobote bylismy na weselu - Dominika okazala sie pierwsza chetna do zabawysmile
                                                    Co prawda nie chciala zejsc z rak (moich, tatusia i ewentualnie dziadka) ale
                                                    glosna muzyka jej wcale nie przeszkadzala (co wiecej - jak orkiestra
                                                    przestawala grac to mala "przywolywala" panow do porzadkuwink), tlumy ludzi
                                                    rowniez jej nie przeszkadzaly. Peszyl ja jedynie pan z kamera - jak tylko
                                                    zobaczyla ze ja nagrywa to od razu sie chowalasmile Dotrwalismy na imprezie do
                                                    22, potem pojechalismy do domu i moje dziecko suuuuuper grzecznie poszlo spac
                                                    (znaczy sie jak ja polozylam do lozeczka to nawet sie raz nie sprobowala
                                                    przekrecicsmile))
                                                    Z nowosci to - tak jak Nadia - Dominioka coraz wiecej rzeczy rozumie. Na
                                                    szczescie z rozumieniem NIE i NIE WOLNO jak na razie nie ma wiekszych
                                                    problemówsmile Nie no, nie rozumie jednego polecenie - nie gryzsmile Tak mnie
                                                    udziabała w ramie ze mi sine slady zostalysad
                                                    Wczoraj sprobowala zjesc truskawki po raz pierwszy - i chyba jednak brzuszek
                                                    truskawek nie tolerujesad Jak ja jem to nic jej nie jest, a po tych klilku
                                                    wczoraj to zrobila tak obrzydliwa kupe ze musialam pokoj wietrzyc po zmianie
                                                    pieluchysmile)

                                                    Ja oczywiscie na spotkanie bardzo chetnie sie stawie tyle ze oczywiscie tylko
                                                    po poludniu... No i przed 26 czerwca bo potem wybywam z Wawki na jakies 2
                                                    tygodnie (albio z mezem, albo tylko z Dominika jezeli on zacznie pracowac...)
                                                  • tygrynio Re: Luty 2003 - 15.06.04, 10:18
                                                    Hej
                                                    Faktycznie ostatnio nic nie piszę, ale naprawdę wieczorem nie mam siły a rano
                                                    zdążę tylko przeczytać…
                                                    Długi weekend spędziliśmy objazdowo po znajomych działkach było by wspaniale
                                                    gdyby nie komary, które okrutnie pogryzły Młoda mimo nacierania specyfikami i
                                                    gdyby Baśka nie robiła awantur przed snem. Absolutnie nie chciała iść spać na
                                                    nowym miejscu. Mimo zmęczenia i późnej pory płakała i broniła się przed
                                                    spaniem. Jedna wielka trauma. Nie wiem, co będzie jak wyjedziemy na dwa
                                                    tygodnie na wczasy pewnie pierwszych kilka dni będzie koszmarem. Jeśli chodzi o
                                                    zasypianie w domu to jesteśmy na etapie po przeczytaniu ulubionych trzech
                                                    książek wkładam Młoda do łóżeczka mówię dobranoc troszkę je pogłaszczę po
                                                    brzuszku i wychodzę. Młoda nie jest zadowolona, ale nie płacze już tylko sama
                                                    zasypia po chwili.
                                                    Baśka doskonale rozumie znaczenie słów NIE i NIE WOLNO, ale czasami oczywiście
                                                    z premedytacją coś zbroi zwłaszcza jak nie mam czasu wtedy zwraca na siebie
                                                    całą moja uwagę odrywając tapetę w przedpokoju. Zapoznała się ze znaczeniem
                                                    tych słów poprzez notoryczne powtarzanie i mocne klapy w tyłek, oraz zawsze jak
                                                    ja korciło to mówiłam ze nie i zajmowałam czymś przyjemnym, ale faktem jest, ze
                                                    Młoda ma mało zakazanych rzeczy a mieszkanie nie wygląda jak po spaleniu mimo
                                                    wielu intrygujących przedmiotów. My mamy jedynie kłopot z przestawieniem się na
                                                    nocnik, skubana jak zrobi kupę pytam Baśka zrobiłaś kupę a ona oczywiście
                                                    Nieeee, choć czuć na kilometr to boi się przyznać, Na silę jej nie sadzałam,
                                                    więc nie wiem, czemu tak panicznie ucieka od nocnika…może macie już jakieś
                                                    doświadczenia??? To napiszcie.
                                                    Jeżeli chodzi o sny to ostatnio śnił mi się wieszak na ubraniawink a tak
                                                    niestety, na co dzień to zasypiam i wstaje i nic nie pamiętam niestety, ale
                                                    wiem już, co robić, aby sen był bardzie obfity w snysmile
                                                    Spotkanie jak najbardziej, ostatnio nie dojechałam nawet już nie wiem, dlaczego
                                                    ale na to na pewno się stawię może 19 albo 20 czerwca???
                                                    Truskawki Młoda najchętniej rozciera ręcznie na blacie krzesełkasmile
                                                    Zmykam, bo kawę wypiłam a i jedynaczka już się skończyła no i prasowanie na
                                                    mnie czeka dzisiaj druga tura smile
                                                    Pozdrawiam
                                                    Na wakacje jedziemy 30 czerwca na Mazury, więc jakby ktoś wybierał się w tym
                                                    samym czasie to Mozę zorganizujemy jakieś mazurskie spotkanie???
                                                    Pa
                                                  • umargos Re: Luty 2003 15.06.04, 12:51
                                                    A my w niedziele wybralismy sie z dzieckiem zwiedzać kopalnie soli w Wieliczce.
                                                    Ja tam byłam juz parę razy, ale małżon nie, no i dziecko tez oczywiście
                                                    nie...było super, ale jeszcze dziś mam zakwasy, bo przez większość 3-
                                                    kilometrowej trasy niosłam dziecko na ręku. Nie chciała siedzieć w nosidełku
                                                    przypietym do tatusia, nie chciała u niego na rękach, bo tam w kopalni trochę
                                                    ciemno, więc czuła się odrobine niepewnie, a w takich sytuacjach zawsze wybiera
                                                    mnie. Ale było super...no prawie, bo jak wracaliśmy to na skrzyzowaniu pewien
                                                    koleś wjechał nam w "d..." i zamiast wrócić do domu po trzech godzinach
                                                    wrócilismy po 9...tak sie przeciągnęło samochodowe zamieszanie...
                                                    Weronika też dobrze zna słowa NIE i NIE WOLNO, przyswoiła je bez trudu i bez
                                                    konieczności przeprowadzania doświadczeń a'la Pawłow (znaczy bez klapsów)...za
                                                    każdym prawie razem reaguje na nie tak samo...znaczy zaczyna protestować albo
                                                    płakać. A czasem z premedytacją nie słucha, tylko ze złośliwą miną doprowadza
                                                    swój plan do końca, w wielkim pośpiechu zresztą, żeby tylko zdążyć zanim
                                                    mama "nie zabierze, nie zamknie, nie przeniesie w inne miejsce".
                                                    Nocnik lekceważy...jak zrobi kupkę też zazwyczaj udaje, że to nie ona tak
                                                    śmierdzi i kręci głową, że przewijać nie trzeba. Ale czasem przychodzi, klepie
                                                    się po pupie i mówi "bleeee" :o))))) Jak ją sadzamy na nocnik, najczęściej z
                                                    tatusiem zajmują łazienkę (bo bez towarzystwa siedzieć nie będzie), zamiast
                                                    uciekać, skoro jej się nie podoba, to siedzi i protestuje. Sukcesów na razie
                                                    brak, ale może latem, przy okazji biegania po dworze, jak juz pojedziemy na
                                                    wakacje, trochę poćwiczymy. Na razie jej nie zmuszam...
                                                    No i ostatnio urządza "ryki śródnocne". Od 4 dni, budzi się nocy, między 2 a 3
                                                    i nie daje się utulić w łóżeczku, płacze rozpaczliwie, dopóki nie przeniose jej
                                                    do naszego łóżka, wtedy uspokaja się i zasypia...w rezultacie spałam dziś na
                                                    kanapie, bo się dziecko zanadto rozpanoszyło na moim miejscu i po pół godzinie
                                                    uchylania się przed wierzgającym przez sen bąblem opuściłam łoże.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ula

                                                    Ps. a propos nocnika, przypomniała mi się jedna z "metod" ojca mojego kolegi ze
                                                    studiów (żartobliwa rzecz jasna) - czyli "co zrobić żeby dziecko nie wstawało z
                                                    nocnika?" "posadzić je na nocniku po stołem" :o)))))))
                                                  • jogaj Re: Luty 2003 15.06.04, 13:21
                                                    Buuuuuu u nas pogoda taka,ze mi sie plakac chce,od wczoraj zimno jak w
                                                    listopadzie,wieje tak,ze urywa glowe i do kompetu leje,dzis od samego
                                                    rana,nawet nie ma jak wyjsc z domu.
                                                    No i gdzie to lato i upaly???
                                                    U nas nic nowego,dzis postanowialam troche pomeczyc Szymona i lata w rajtach
                                                    bez pieluchy,zobaczymy co z tego bedzie,na razie zrobil na podloge raz,no i w
                                                    rajstopy raz,w szoku jestem,ze tak dlugo wytrzymuje. Nocnik do tej pory go
                                                    parzyl w pupke,ale w niedziele chetnie siadal wiec postanowilam
                                                    sprobowac,chcialabym,zeby w lato sie nauczyl sikania na nocik lub kibelek. Czy
                                                    ktos juz chodzi bez pieluch? (z dzieci oczywiscie smile
                                                    Ja przez tydzien mialam tescow na glowie,na poczatku koszmar,a potem
                                                    pogadalismy szczerze i zrobilo sie calkiem milo,no a maz przez cale dnie w
                                                    pracy tak,ze prawie ich nie widywal.
                                                    Szymon zazwyczaj udaje,ze nie wie co to znaczy Nie i Nie wolno,a czasem mnie
                                                    mile zaskoczy. Najlepiej reaguje na slowa Kapiel-leci do lazienki i pakuje sie
                                                    do brodzika,no i jedzonko-leci do stolu i siada na swoim krzeselku.
                                                    U mnie zaraz zaczyna sie czas wyjazdow,w sobote jade z mama i Szymonem na
                                                    tydzien do babci do Gabina,potem w lipcu przyjezdza moja siostra z mezem z
                                                    Londynu i razem z rodzicami (tylko moj maz zostaje) jedziemy na Jeziorak na dwa
                                                    tygodnie na zaglowke (no nie wiem czy przy takiej pogodzie wytrzymamy tam
                                                    tyle),potem przyjezdza moja przyjaciolka z Anglii,a potem w sierpniu jade do
                                                    tescow do Swinoujscia,ale jakby ktos sie wybieral nad morze w okolice
                                                    Trojmiasta to dajecie znac,moze bede i uda nam sie spotkac.
                                                    Dziweczyny Trojmiejskie pewnie przed sobota nie uda nam sie spotkac,ale moze
                                                    potem,BAsiu jak Marysia? lepiej juz? No i jak rozmowa w pracy? Pisz!
                                                    Ela co z Julcia? jak Twoja praca i kto zajmuje sie Julka jak Ty jestes w
                                                    pracy,bo pisalas,ze ze zlobkiem koniec. Karola odezwij sie i napisz co u Was.
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich-Jola
    • edytaiola Re: Luty 2003 15.06.04, 15:04
      Tygrysie my na Mazury wybieramy się około 5 lipca
      tzn w zależności jak ustali termin i miejsce nasz znajomy,
      na niego zwaliliśmy tą robote wink

      Co do nocnika to musze się pochwalić że Lala bez problemu siedzi na nocniku
      bywają coraz częściej dni kiedy to pielucha zalożona rano popołudniu jest
      jeszcze sucha
      Ola woła eeeee i wiadomo co trzeba zrobić
      Najczęściej kiedy jest na dworzu zapomina się i siusia dopieluchy natomiast
      kupy już nie zrobi wstrzymuje.

      My niestety na spotkanko warszawki w czerwcu się nie załapiemy - strasznie dużo
      zaplanowane na każdy wolny dzień.

      Czekają nas dwa wesela - na jedno zabieramy Ole smile ona tany tany to uznaje
      tylko z dzidkiem i jak tylko jest kawałek który jej się spodoba to zaraz
      wyciąga do niego ręce.
      A co do Nie nie wolno - to rozumie doskonale i to - po mama i tata było
      pierwszym słowem jakie mówiał ze zrozumieniem i wiedziała o co biega kiedy do
      niej się tak mówi. Oczywiscie reaguje płaczem i histerią a babcia zaraz
      biegnie do "biedactwa" - a ja się wściekam
      • fionna Re: Luty 2003 15.06.04, 19:23
        Witam,
        Widzę, że wszyscy na wakacje wybywają na Mazury. A my, wstyd przyznać jeszcze
        tam nigdy nie byliśmy. Szczerze się przyznam, wolę bardziej "konkretne" miejsca
        tzn. morze, piaseczek itd albo góry.
        W Warszawie jesteśmy na pewno do 15 lipca (do tego czasu jesteśmy umówieni z
        rehabilitantką), więc na spotkania w tym terminie jesteśmy otwarci.
        Jak dla nas, może być ta sobota (Lolek np), ale koło 14 dopiero - mamy dni
        otwarte w żłobku.
        W poniedziałek byliśmy na spotkaniu organizacyjnym w żłobku. Młodemu bardzo się
        podoba - dużo zabawek jakich nie ma w domu, dzieci, panie, które się nim
        zachwycają. Od razu zwrócił na siebie uwagę pań, bo skutecznie przekrzykiwał
        panią kierownik.
        Jeśli chodzi o nocnik, to owszem, mamy, ale nie robimy nic do niego. Parę razy
        próbowałam posadzić młodego, jak zaczął stękać, ale nic nie zrobił. Na razie mu
        odpuszczam, bo chyba nie zauważa, że się wypróżnia i nie wie, czemu każę
        siedzieć mu na nocniku.
        Bruno też bardzo dobrze rozumie "nie wolno" - szybciej zaczął kojarzyć niż mamę
        i tatę. Jak słyszy nie wolno, to od razu jest niezadowolony i zaczyna ryczeć. I
        dalej robi swoje (głównie wyciąga wtyczki z kontaktów, usiłuje zwalić na siebie
        tv, wyrwać mamie/tacie włosy.
      • jowa3 Re: Luty 2003 15.06.04, 19:50
        W Ljubljanie w tamtym tygodniu 38 st, w sobotę się trochę popsuło, a w
        niedzielę była burza i cały czas padało.
        Jeżeli chodzi o sny to odkąd tu przyjechaliśmy to śnią mi się po kolei sami
        znajomi i to nawet ci z którymi dawno straciłam kontakt. A w czasach ogólniaka
        śniło mi się owszem, że latałam, uciekałam z nogami jak z waty, często śniło mi
        się, że jestem nieprzygotowana do zajęć, to nawet teraz czasami mi się śni.

        Lena też doskonale rozumie słowa: NIE i NIE WOLNO, obeszło się bez klapsów,
        czasami jak ma zły humor, to płacze lub się wykłóca, ale ogólnie przyjmuje bez
        sprzeciwu, najczęściej znajduje sobie inny obiekt zainteresowań lub podsuwają
        go rodzice. Lubi rysować (ładnie powiedziane smile, ma nawet gruby czysty zeszyt
        (będzie niezła pamiątka). Lubi bawić się piłką, przeglądać książki, najlepiej z
        rodzicami, kiedy jej czytam to szybko przewraca kartki... Nie to nie.
        Ze spaniem nie mamy większych problemów, ale np. dzisiaj wstała o 5:30 i była
        bardzo chętna do zabawy, my trochę mniej. Potem ok. 6:30, kiedy okazało się, że
        z zabawy z rodzicami nici zasnęła jeszcze na godzinę. Fajnie wygląda jak jest
        bardzo czymś zajęta np. wkłada zasilacz do telefonu komórkowego, podoba mi się
        to skupienie.
        Mój mąż namiętnie ogląda mecze (Wasi też???), ale przy tym zajmuje się Leną, w
        takim razie niech sobie ogląda, ja wtedy robię sobie coś dla siebie- książka,
        gazeta, forum, jakiś liścik do znajomych. Niedługo dostanę nową dostawę gazet i
        książek z Polski, nie wiadomo potem od czego zacząć.
        Kubara jak tam w pracy?
        Jola jak tam biznesy? od kiedy zaczynacie?
        Ja też myślę nad otwarciem czegoś, ale czego, to mam jeszcze trochę czasu, żeby
        dobrze to przemyśleć.

        Pozdrawiam
        Jowita i Lena 16.02.03r.
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 15.06.04, 21:56
          Witam! Tak dużo i ładnie napisałyście że i ja poczułam się zobligowanasmile)
          Tylko co tu pisać qrcze jak humor i nastrój mam wisielczy? Remont jeszcze nie
          zaczęty bo nie ma za co itp itdsad Dziecko ktoś mi podmienił-tylko kiedy
          ciekawe-bo tak daje czadu,że jestem juz na skraju zalamania.Cały czas wydaje mi
          sie,że to przez kły ale nigdy nie było aż tak więc sama nie wiem. Główny
          problem to jedzenie a w zasadzie jego braksad Nigdy nie doświadczałam co to
          znaczy byc mamą niejadka i miałam nadzieję,że tak już zostanie.Przyszła kryska
          na Matyska... Ogólnie mleko odrobinę rano a potem zaczynamy festiwal na nie-
          zupa nie,kanapki nie,parówki nie,ulubiona dotąd kaszka owsiana nie,owoce
          odrobinę,drugie dania odrobinę,serki odrobinę,sucha kajzerka jest w porzo,jajka
          na miękko(no ale ile można) i lodysmile Ale wcale nie jakieś mleczne ani z
          czekoladą tylko owocowe-te mrożone sokismile ponieważ na picie tez się obraziła
          to nie mam oporów przed kupowaniem lodów-niech choć tak się
          napije.Prześmiesznie wyglądają razem z Łukaszem jak jadą razem w wózku(np
          wczoraj-był tylko jeden pojazd na spacerze) i każde z namaszczeniem wcina
          swojegosmile Jednak wilgotne chusteczki to wynalazek geniusza! Pojawiły się tez
          zawirowania nocne-dziś obudziła się o 2.30 i buszowała do 5.30-no commentssad
          Jeśli to nie wina zębów to wyprowadzam się z domu. Przeczytałam Wasze posty o
          snach i ubawiłam się bo wyszło na to,że tylko ja śnię,że jestem Terminatorem:-
          )) A raczej śniłam bo teraz jak padam to chyba ze zmęczenia nic mi sie już nie
          śnisad Jak juz pisałam na emamie mecze oglądam namiętnie razem z Ukochanym i
          szczęście Werki,że zwykle ok 20.30 chodzi spać... Piwko przy tym jest
          koniecznesmile No właśnie-mecz sie zaczął! Papa
          • idaro Re: Luty 2003 15.06.04, 22:35
            Cos musialo byc w powietrzu, bo Ida dzisiaj w nocy obudzila sie o 3 i poszla
            spac po wielu glaskaniach, bujaniach o 5.30. W pracy musialam znalezc sobie
            robote fizyczna (co w moim zawodzie jest trudne), bo zasypialam przed
            monitorem. Poza tym byla jasna noc - ja tez mialam problem z ponownym
            zasnieciem.
            U nas jeszcze katarzysko. Tydzien minal, a katar nadal meczy mala.
            Uwielbiam ogladac mecze, wiec mamy co robic wieczorami. Dzisiaj kibicuje
            Holendrom.
            Ida tez rozumie bardzo duzo, tym bardziej "nie wolno" czy "nie", chociaz starmy
            sie to mowic jak najrzadziej, co na razie jest ciezkie. Bardziej sprawdza sie u
            starszych maluchow. A co robi z tym, co uslyszy... bywa roznie. Zaczela
            sprzatac po sobie, co bardzo mi sie podoba. A niektore smieci laduja nawet w
            jej malym koszu. Natomiast niektore owady laduja w jej buzce. Ostatnio cos
            zula - okazalo sie, ze to byla mucha. Nawet jej smakowala, fuj.
            Pozdrawiam,
            Anitasmile
            • fionna Re: Luty 2003 16.06.04, 13:52
              Witajcie,

              Ja też jestem jakaś dziwna, bo uwielbiam mecze. Właśnie tą atmosferę, która
              towarzyszy Mistrzostwom Europy czy Mundialowi. Mój ojciec to stary kibol,
              troche też kopał, a ponieważ los go obdarzył 2 córkami, od małego "musiałam"
              oglądać mecze w TV, jeździć ze starym na mecze, grać z chłopakami. Pamiętam
              nawet rok 82 i finały w Hiszpanii.... eh to były czasy. Mieliśmy już kolorowy
              TV (Rubin 714!!!) i przychodzili znajomi, mama piekła ciasto, rozmowy o piłce i
              polityce. Potem na każdych mistrzostwach prowadziłam zeszycik z wynikami,
              składami itd.
              Ja oczywiście kibicuje Irlandii, ale niestety nie zakwalifikowali się, więc
              zostają mi pomarańczowi (miałam kiedyś hopla na punkcie Gullita - taki Holender
              z Surinamu z warkoczykami). I oczywiście - każdy kto dokopie Angolom ma u
              mnie "+".
              Niestety mój mąż W OGÓLE nie interesuje się piłką nożną. Mój ojciec nie kryje
              rozczarowania, jaki mu się nieudany zięć trafił - nie ogląda meczy, nie chodzi
              na piwo....
              Młody na szczęście ??? niczego nie wkłada do buzi, a takie owady to podobno
              mają bardzo wartościowe białko.
              • kubara1 Re: Luty 2003 16.06.04, 14:36
                Oj, jak miło było poczytać tyle postówsmile)). U nas dalej choróbsko trochę
                trzyma - mokry kaszel z którym mała niezbyt umie sobie poradzić, trzeba ja
                zachęcać do kasłania i oklepywać plecki z czego nie jest za bardzo zadowolona.
                Mówi ostatno coraz więcej - ostatnio nauczyłą się :"jeszcze" i jak chce, żeby
                coś robić dłużej ( np całować ją po nóżkach - uwelbia) to krzyczy jeśćie
                jeście. No i słowo abum powtarzana sto razy dziennie bo sto razy dziennie
                oglądamy zdjęcia MArysii nasze w albumie. oszaleć można , a małej się nie
                nudzi. Z nocnikiem ok -sadzxam małą w określonych porach i zawsze zrobi siusiu,
                a kupkę woła, więc może latem się uda zredukować pieluchy do nocnego minimum.
                Co do rozmów z szefową to jej powiedziałam w skrócie co myśleę, niestety
                zabrakło mi odwago, żeby wygarnąć wszystko, ale już postawnoiwłam i idę na
                wychowawczy od sierpnia. Jej za rok już tu nie będzie, bo się zmienia rektor i
                wtredy wróće bo sama praca jest bardzo ok. A przez ten rok będę daweać korki z
                angola i pewnie zarobię więcej dwa razy niż tutaj. Już mam chętnych więc się
                nie martwię i przede wszystkim przestałam się szarpać. Lepiej mi z tymsmile))
                Jogaj - a może jednak się uda? Na przykład w przyszły weeken? Wiem, że Karolla
                też chciała. Co Ty na to?

                Pozdrawiam z cholernie zimnego Gdanska
                Basia
                • jogaj Re: Luty 2003 16.06.04, 20:11
                  Co do spotkania w przyszly weekend to raczej sie nie uda,bo ja wracam w sobote
                  i nie sadze,aby moj maz wypuscil z rak Szymona przez niedziele,bo przeciez
                  tydzien nie bedzie go widzial,no chyba zeby pracowal,ale to jeszcze nie wiadomo.
                  Kubara Ty nie narzekaj dzis juz jest super pogoda w porownianiu do tego co bylo
                  wczoraj i przedwczoraj,co prawda lep urywa,ale przynajniej slonce swieci.
                  Lece,bo Szymon po kapieli i sie mamy domaga-Jola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka