agakapcia
03.03.08, 12:40
dziś mój syn został by potrącony przez samochód pędzący po chodniku..
skóra mi cierpnie i słabo mi się robi jak sobie pomyślę co by było gdybyśmy
wyszli ze sklepu 30 sekund później..wiecie co chyba była bym w stanie zabić
kierowcę..
niestety na moim osiedlu to standard że po chodniku jeździ się
samochodem..równolegle do mojego bloku stoi następny i pod tamtym blokiem (
znaczy się przed klatkami) nie ma już możliwości dojazdu ... ulica ( zatoczka
wraz z parkingiem) kończy się na równi z moim blokiem.. nie chce się ludziom
bez wyobraźni przejść dosłownie 30 metrów więc wjeżdżają na chodnik by cztery
litery pod klatkę podwieźć samochodem.. kiedyś stał znak zakazu wjazdu
niestety tylko dwa dni.. bardzo przeszkadzał i ktoś go wyrwał.. między tymi
oboma blokami jest przejście i właśnie tym przejściem wracaliśmy ze sklepu..
szłam dosłownie 1,5metra za synem który biegł.. kiedy przed jego nosem
dosłownie 40 centymetrów przemknął zienlony seiczento. Zdążyłam tylko krzyknąć
stój..kierowca nawet nie widział..tak szybko przejechał..serce mi waliło jak
oszalałe...
pomijam że z klatek dzieci też wybiegają na chodnik i nie tylko mnie to
powinno interesować..
kurcze dziewczyny chciała bym żeby ten znak wrócił na miejsce .. i nie bardzo
wiem do kogo mam się zgłosić do wydziału dróg czy do administracji.. jak
wiecie to poradźcie bo naprawdę chciała bym to zmienić..
a jeszcze w zeszłym roku jak szłam z wózkiem jakiś gość wjechał na chodnik i
jechał za mną pod samą klatkę a kiedy grzebałam się żeby wtargać wózek na
schodki to zatrąbił na mnie... uch... koniec tego... pomóżcie..