Dodaj do ulubionych

Jak zareagować???

22.04.04, 13:57
Mam problem..polega on na tym,że moja 5,5 letnia córka dosłownie powyzywała
mnie w hipermarkecie,bo nie chciałam kupić jej lalki!Boże,co to był za
wstyd!!!Powiedziała na mnie "TY KURWO"Jestem jeszcze w szoku!Jednak
przedszkole uczy również i złych rzeczy,ale to nie uniknione!!!Jak byście
zareagowały???PROSZĘ O PORADĘ!!!
Obserwuj wątek
    • antonina_74 Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 14:52
      powiedzialabym ostro "nie wolno do nikogo sie w ten sposob odzywac!"
      sama zostalam raz nazwana wstretna cholera i tak powiedzialam - dodalam tez ze
      nie rozmawiam z osobami ktore sie w ten sposob wyrazaja. I przez prawie godzine
      z dzieckiem nie rozmawialam. od tamtej pory sie nie zdarzylo.
      lalki oczywiscie nie kupilas?
      niestety rozne slowa dzieci slysza, w przedszkolu, na ulicy itp., i testuja na
      ile mozna sobie pozwolic. Przeciez mala nie rozumie co powiedziala - trzeba jej
      dac do zrozumienia ze to niedopuszczalne.
      Pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby (4,5) i Zosi (6 m-cy)
    • triss_merigold6 Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 17:08
      Żartujesz? 5-latka może nie wiedzieć co oznacza konkretnie to wyzwisko ale
      doskonale odróżnia brzydkie słowa. Bez względu na to czy powiedziałoby do mnie
      tak własne dziecko czy znajomych/krewnych to ręka sama poleciałaby mi w
      kierunku pupy. Dziecko zostałoby natychmiast wyprowadzone ze sklepu a w domu
      dostałoby tak w cztery litery, że na długo zapamiętałoby jak nie należy się do
      rodziców zwracać. Jeśli nie nauczysz dziecka szacunku i panowania nad językiem
      to takie będą efekty. Tłumaczenie za co oberwało miałoby miejsce później.
      • antonina_74 Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 17:40
        Triss, nie uwazam zeby dawanie w 4 litery mialo tu sens. Zemsta za upokorzenie?
        Na dziecku? dziewczynka nazwala mame brzydko ale nie sadze zeby wiedziala JAK
        brzydko i dlaczego to wyzwisko jest gorsze niz np. "ty jedzo". No chyba ze
        przeszla uswiadomienie co to slowo dokladnie znaczy - ale nie przypuszczam.
        Do mojego syna jakos bez bicia dotarlo ze nazywanie mamy cholera nie jest
        dobrym pomyslem.
        Mozna uczyc szacunku na wiele sposobow ale niekoniecznie przez klapsy.
        Klaps tak naprawde uczy tylko tego zeby z mama nie zadzierac bo jest silniejsza
        fizycznie. Ale nie jest metoda wpajania kultury osobistej.

        Pozatym wybacz ale w zyciu nie uderzylabym dziecka znajomych. To naduzycie, do
        tego karalne. Pomijajac juz fakt ze od wychowywania sa rodzice a nie kolezanka
        mamy.

        pozdrawiam,
        Antonina
        • triss_merigold6 Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 17:54
          Wg. mnie to dość wyjątkowa sytuacja i klaps jest jak najbardziej
          usprawiedliwiony. Nie miałabym nic przeciwko temu żeby ktoś (przyjaciółka,
          kuzynka) ukarał moje dziecko za takie zachowanie. 5-latki sporo rozumieją,
          naprawdę. Za samą próbę wymuszenia szantażem zakupów już się małej należało a
          co dopiero za wyzwisko. Jestem za okazywaniem w wyjątkowych sytuacjach także
          przewagi fizycznej i psychicznej nad dzieckiem. Podkreślam - w wyjatkowych.
          • antonina_74 Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 19:25
            triss_merigold6 napisała:

            > Wg. mnie to dość wyjątkowa sytuacja i klaps jest jak najbardziej
            > usprawiedliwiony.

            wg mnie nie - ale to kwestia indywidualnego podejscia. U nas klaps nigdy nie
            wplynal pozytywnie na zachowanie synka, wrecz przeciwnie, prowokowal do dalszej
            niegrzecznosci. natomiast nierozmawianie jest dla niego okrutna kara bo 24
            godz. na dobe ma mi cos do powiedzenia smile

            Nie miałabym nic przeciwko temu żeby ktoś (przyjaciółka,
            > kuzynka) ukarał moje dziecko za takie zachowanie. 5-latki sporo rozumieją,
            > naprawdę.

            Dlatego nalezy im tlumaczyc. Bo doskonale zrozumieja ze "nie wolno tak mowic"
            ze "to slowo ktorego uzywaja tylko niewychowani ludzie" ze "mama czuje sie
            urazona" itp.

            Za samą próbę wymuszenia szantażem zakupów już się małej należało a
            > co dopiero za wyzwisko.

            Za probe wymuszenia zakupow nalezalo jej sie nie kupienie lalki. Co najmniej
            przez najblizszych pare tygodni. Chocby wrzeszczala i tupala nogami. I
            niereagowanie na teksty w rodzaju "juz bede grzeczna tylko mi kup" smile

            Jestem za okazywaniem w wyjątkowych sytuacjach także
            > przewagi fizycznej i psychicznej nad dzieckiem. Podkreślam - w wyjatkowych.

            a ja wierze w potege slowa smile
            ale wyglada na to ze jestem tu jedyna sad
            a ciekawa jestem czy gdyby dziecko powiedzialo np. "ty glupia babo" albo "ty
            krowo" to reakcje czytajacych bylyby rownie ostre? Bo wyglada na to ze
            szokujace jest uzyte slowo - a naprawde 5latka nie jest w stanie zrozumiec
            czemu ono jest az tak obrazliwe i co sugeruje.
            • ulala72 Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 22:05
              Hej,
              Jak pamiętam (?0 to Triss nie ma jeszcze dzieci, więc może stąd taki
              konserwatyzm wychowawczy.
              A swoją drogą to musiałaby nieźle wyglądać taka scena w sklepie:
              (dziecko) - Chcę lalkę!
              (matka)- Niestety, nie kupię Ci jej.
              (dziecko)- Kup mi natychmiast, ty (wstawić dowolne wyzwiska od jędzy zaczynając)
              (znajoma matki) - wali dziecko w tyłek
              wyjaśnienia następują później...
              proponuje dorzucić do tej "teorii klapsów" zalecenie - im dziecko starsze, tym
              bić mocniej sad((
      • abakus2 do Triss 23.04.04, 10:49
        Bez względu na to czy powiedziałoby do mnie
        > tak własne dziecko czy znajomych/krewnych to ręka sama poleciałaby mi w
        > kierunku pupy. Dziecko zostałoby natychmiast wyprowadzone ze sklepu a w domu
        > dostałoby tak w cztery litery, że na długo zapamiętałoby jak nie należy się
        do
        > rodziców zwracać. Jeśli nie nauczysz dziecka szacunku i panowania nad
        językiem
        > to takie będą efekty. Tłumaczenie za co oberwało miałoby miejsce później.

        Czy to przypadkiem nie jest mała rozbieżność Triss? Dopiero co pisałaś:

        Mój dom rodzinny był spokojny, rodzice
        mieli dobre relacje z własnymi rodzicami i rodzeństwem (a moimi dziadkami). Nie
        było kłótni, awantur, sprzeczki owszem ale rzadko. Moi rodzice byli ludźmi o
        ogromnej kulturze osobistej, wykształconymi, ciekawymi świata, ceniącymi wiedzę
        i przede wszystkim zrównoważonymi psychicznie.(...)
        Normalnie. Samemu prezentować te zachowania jakich oczekuje się od innych, w
        tym od własnych dzieci + tłumaczenie dlaczego istnieją określone wymogi i w
        jakim celu.

        Skąd więc u ciebie taka spontaniczna reakcja jak lanie??
        • triss_merigold6 Re: do Triss 23.04.04, 12:18
          Nie złapiesz mnie na niekonsekwencji, przykro mi. Ja byłam spokojnym dzieckiem,
          moja siostra również. Nie rzucałam się na podłogę, nie wyzywałam rodziców, nie
          biłam ani nie kopałam ich w złości. Wyobrażasz to sobie? Zwykłe, spokojne, mało
          płaczliwe dziecko bez problemów z koncentracją. Umiarkowanie rozpieszczone.
          Moja mama jak słyszała o "buncie dwu czy trzy czy czterolatków" to robiła
          wielkie oczy, chodzi oczywiście o współczesne dzieci.
          Skąd u mnie taka reakcja? Bo uważam, że pewne zachowania należy tłumić w
          zarodku, zanim się pojawią. Dziecku należy stawiać odpowiednie do jego wieku i
          możliwości wymagania, kochać, nagradzać i karać. Na tym polega wychowanie, nie
          na pozwalaniu na wszystko.
          Po prostu zbyt nie pozwolę sobie na wychowanie rozpieszczonego, histerycznego
          dzieciaka, któremu wszystko wolno. Aha - nie pisałam o laniu, takim na ziomno
          bo to sadystyczne tylko o natychmiastowym spacyfikowaniu klapem. Nie za
          nieuwagę, ciekawość, zmęczenie, rozkojarzenie i tysiąc innych powodów dla
          których dziecko ma prawo marudzić, płakać i być kapryśne. Za celowe złe
          zachowanie i szantaż w opisywanym przypadku.
          • abakus2 Re: do Triss 23.04.04, 13:57
            A jednak mamwrażenie, że opowiadając się w jednym wątku za wychowaniem w duchu
            absolutnego poszanowania, tłumaczenia, nie podnoszenia głosu a zapowiadając
            reakcję ostrych klapsów w innym wątku jesteś niekonsekwentna.
          • abakus2 Re: do Triss 23.04.04, 14:01
            Jeszcze jedno:
            napisałaś:

            "Aha - nie pisałam o laniu, takim na ziomno
            bo to sadystyczne tylko o natychmiastowym spacyfikowaniu klapem..."

            a ciut wcześniej:

            "Dziecko zostałoby natychmiast wyprowadzone ze sklepu a w domu
            dostałoby tak w cztery litery, że na długo zapamiętałoby jak nie należy się do
            rodziców zwracać..."

            Czy to także nie jest przypadkiem rozbieżność?
            • triss_merigold6 Re: do Triss 23.04.04, 14:09
              Lanie na zimno kojarzy mi się z taką karą "zapowiedzianą" np. przewinienie
              miało miejsce jednego dnia a lanie jest następnego albo jeszcze później. Wtedy
              to faktycznie na zimno, ale kwadrans po awanturze w sklepie?
              Chciałam zauważyć, że ten wątek nie dotyczy mnie ani mojego potomstwa tylko
              jednej z forumowiczek i jej dziecka. Pytała o zdanie, swoje wyraziłam czego i
              innym życzę.
              Poszanowanie i tłumaczenie - jak najbardziej ale na pewno nie absolutne. Małego
              dziecka nie uważam za partnera, bo nim nie jest tak jak człowiek z którym można
              w pełni racjonalnie rozmawiać. Nie wszystko rozumie więc pewne ograniczenia,
              przyzwolenia czy zakazy musi przyjąć z góry, dla własnego i innych dobra.
    • almira4 Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 17:26
      Ja sądzę, że klaps wymierzony dziecku bez wcześniejszeo tłumaczenia jest bez
      sensu. Jeżeli dziecko tak sie odezwało trzeba znieść wzrok innych kupujących i
      dokończyć zakupy. W domu wytłumaczyć dziecku, że to był brzydki wyraz i
      absolutnie się na niego nie zgadzasz itp. Owszem jeżeli dziecko powtórzy swój
      postępek wtedy sądze, że lekki klaps nie zaszkodzi a dziecko poczuję się tak
      samo psychicznie dotknięte jak ty.
      • verdana Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 18:23
        Natychmiast wyszłabym ze sklepu, powiedziała dziecku, co myślę o takim
        odzywaniu się do ludzi (nie tylko do mnie). Prawdopodobnie (na pewno...), czego
        może nie polecam, dałabym klapsa - bo nie należę do spokojnych. Na pewno
        dziecko też zostałoby ukarane - np. nie czytałabym mu przez następne parę dni,
        albo nie poszła na kolejny spacer - bo jestem zła i obrażona. Czytałam, że na
        własne dzieci nie wolno się obrażać - możliwe, ale dzieci nie muszą tego
        wiedzieć...
        • antonina_74 Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 19:12
          Na pewno
          > dziecko też zostałoby ukarane - np. nie czytałabym mu przez następne parę
          dni,
          > albo nie poszła na kolejny spacer - bo jestem zła i obrażona. Czytałam, że na
          > własne dzieci nie wolno się obrażać - możliwe, ale dzieci nie muszą tego
          > wiedzieć...

          ale mozna wlasnie pokazac w ten sposob ze dziecko nas obrazilo, ze czujemy sie
          dotkniete taka odzywka. Na pewno odczuje taka kare bardzo dotkliwie i zakoduje
          sobie ze nie wolno tak odzywac sie do innych.

          Tez mialam napisac o wyprowadzeniu ze sklepu... ale wydaje mi sie ze autorka
          watku nie poszla do hipermarketu tylko obejrzec lalki, prawdopodobnie miala
          duze zakupy do zrobienia a w takiej sytuacji trudno rzucic wozek z zakupami i
          wyprowadzic niegrzeczne dziecko. No chyba ze ktos np. tata moze sam dokonczyc
          zakupy.
    • mmmd Re: Jak zareagować??? 22.04.04, 21:47
      Kazde dziecko w tym wieku przynosi brzydkie wyrazy. Po prostu smakuje
      zakazanego owocu, majac nas jako bezpieczny worek treningowy. Jezeli o tym sie
      pamieta, to mysle, ze nie jest potrzebne ani na dziecko krzyczec, ani wywlekac
      gwaltem ze sklepu, nie wspominajac juz kary cielesnej. Bo co chce sie osiagnac?
      Aby dziecko nie operowalo takimi slowami w ogole, a na pewno nie pod adresem
      kogokolwiek. Wiec chodzi o nauczenie pewnej normy zachowania, a nie
      zastraszenie ( bo nastepnym razem nazwie tak np. kolezanke, gdy Ciebie przy tym
      nie bedzie). Gdy nasze dzieci zaczely to 'brzydkie eksperymentowanie',
      umowilismy sie, ze wolno im do oporu uzywac brzydkich slow, ale tylko w wannie,
      a poza tym NIGDZIE. Najadly sie wiec tego zakazanego owocu do oporu i przestalo
      smakowac! (mniej wiecej tydzien). A w tym 'brzydkim' tygodniu, bylo wiele
      rozmow o znaczeniu tych slow. Maluchy akurat przezywaja ten okres, ale
      najstarszy syn (10 lat) do tej pory nie klnie, czyli skromnie moge wnioskowac,
      ze nasza metoda przyniosla jakies efekty. Na maluchy musze jeszcze poczekac.

      A swoja droga - to tupanie i zdecydowane domaganie sie lalki, zaszokowaloby
      mnie bardziej....
      • triss_merigold6 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 09:02
        Wydaje mi się, że najmniej ważne jest tu owo konkretne brzydkie słowo. Ważna
        jest intencja, którą 5-latka doskonale wyczuła - użyła brzydkiego określenia
        (tak samo mogłaby powiedzieć do matki per głupia) w celu wymuszenia. Spróbowała
        na ile może sobie pozwolić. Dlatego wg. mnie reakcja powinna być ostra - żeby
        uświadomić dziecku, że w pewien sposób nie wolno się zachowywać w stosunku do
        rodziców ani nikogo innego. Nauka szacunku a nie zwalczanie brzydkich słów
        przynoszonych z przedszkola.
        • jagusia7 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 10:48
          Zapewniam Cię Triss, że Twoje radykalne poglądy zweryfikuje życie, jak już
          urodzi się Twoje dziecko. Dziecko, zwłaszcza w przedszkolu czy w żłobku, słyszy
          brzydkie słowa i sprawdza, jakie wrażenie robią na rodzicach. Uwierz mi, że nie
          raz usłyszysz: "jesteś głupia", czy "nie lubię cię"(te dwa wyrażenia wcale się
          tak naprawdę nie różnia, dziecko wypowiada je po to, żeby okazać złość, a nie
          dlatego, że tak myśli). Gdybyś miała zastosować w życiu swoje poglądy, to Twoje
          dziecko byłoby jednym z częściej bitych dziecisad To nie jest takie proste.
          Pięciolatka nie jest zazwyczaj jeszcze tak wyrachowana, że spośród wszystkich
          brzydkich wyrazów użyła akurat tego. Raczej użyła wyrazu, który akurat
          przyszedł jej do głowy, może widziała, że na kimś zrobił wrażenie, nie sądzę,
          żeby wiedziała, co to znaczy. Można dziecko ukarać inaczej, nie biciem. Zdarza
          mi się dać klapsa synkowi(klapsa, nie lanie, "żeby zapamiętał") i to jest
          raczej objaw mojej bezsilności, rozładowanie emocji, a nie metoda wychowywania.
          Natomiast paradoksalnie klaps zdarza się głównie w błahych sprawach, te poważne
          staram sie rozwiązywać spokojnie, bo to daje lepszy efekt. A już lania w domu,
          z premedytacją, nie wyobrażam sobiesad(((
          No, chyba że jesteś pewna, że będziesz tak doskonale wychowywać swoje dziecko,
          że nigdy żadne złe zachowanie mu się nie przydarzy...A my wzsystkie na forum to
          nieudacznice, bo mamy tyle problemów z dziećmi (a dlaczego? bo nie bijemy,
          głupie takie!) Pożyjemy, zobaczymy...
          Pozdrawiam
        • roman.gawron Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 12:08
          triss_merigold6 napisała:

          > Wydaje mi się, że najmniej ważne jest tu owo konkretne brzydkie słowo. Ważna
          > jest intencja(...)
          > Nauka szacunku a nie zwalczanie brzydkich słów przynoszonych z przedszkola.

          Jesteś, Triss, osobą, która widzi sedno sprawy i nazywa rzeczy po imieniu.
          Zawsze czytam Twoje posty smile
          • triss_merigold6 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 12:23
            Mam do czynienia w pracy z młodymi ludźmi, z pokolenia tych wychowywanych
            bezstresowo (dzisiejsi 19-20-latkowie). Nie są źli, bywają b. zdolni tylko
            wielu brakuje elementarnej kindersztuby. Mieszkam na osiedlu gdzie bandy
            włóczących się i podpitych nastolatków wychodzą wieczorem bawić się i cała
            ulica ich. Ludzie się ich boją. Gdzieś zabrakło wymagań, konsekwencji w
            wychowaniu. Ich matki to sterroryzowane wymaganiami małolatów, zapracowane
            kobiety z siatami. Kiedyś były młode i zapewne chciały dać potomstwu wszystko.
            Dzieciom nie należy się wszystko, nikomu się nie należy. Dziecku należy się
            troska, opieka, ochrona przed niebezpieczeństwem i jasne reguły gry - to
            szalenie ułatwia późniejsze życie w większych grupach społecznych niż rodzina.
            • mamaestery Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 12:35
              jak mozesz nauczyc dziecko okazywania ci szacunku,skoro ty go nie szanujesz
              uzywajac sily ,bijac-nauczysz ja poprostu takich reakcji,ciekawe po jakim
              czasie dziecko ci odda?...albo jak szybko zacznie sie ciebie bac a nie kochacsad
              pomysl o tym...ale mysle ze faktycznie dopoki nie masz dziecka,to zwykla
              teoriasmile
              a my ci mowimy o doswiadczeniusmile
              pozdrawiam
              • antonina_74 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 13:46
                pieknie i madrze powiedziane!
              • roman.gawron Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 09:09
                mamaestery napisała:

                > jak mozesz nauczyc dziecko okazywania ci szacunku,skoro ty go nie szanujesz
                > uzywajac sily ,bijac-nauczysz ja poprostu takich reakcji

                Dostałem lanie RAZ w życiu. Spodobał mi się u cioci pięknie terkoczący
                kołowrotek wędkarski. Wychodząc, próbowałem go ukraść. Pech chciał, że ciocia
                wyjrzała z kuchni.
                Lanie było bolesne. Od tej pory, nawet jako dziecko idąc z kolegami na
                oranżadę, nie byłem po prostu w stanie wziąć butelki bez kaucji, uciec i
                sprzedać jej w skupie.

                > po jakim czasie dziecko ci odda?

                Nigdy nie oddałem. Nigdy nie miałem też poczucia krzywdy, poczucia, że dostałem
                niesłusznie.
                Przeciwnie. Z perspektywy czasu sądzę, że gdyby wtedy mama się ulitowała - a
                przerażenie i poczucie winy biło mi z oczu - wpłynęłoby to jednak na mnie
                niezwykle demoralizująco.
                Gdzieś tam zagnieździłoby się we mnie przeświadczenie o bezkarności,
                niewykluczone, że w przyszłości odgrywałbym specjalny teatrzyk przerażenia i
                udawanego poczucia winy, aby wzbudzić litość i słusznej kary jednak uniknąć.
            • jagusia7 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 12:37
              Mylisz wychowywanie bezstresowe z wychowywaniem bez bicia - to zasadnicza
              różnica!
              Nigdy rodzice nie bili mnie "z premedytacją" (spontaniczny klaps się zdarzył,
              np. jak wyrwałam się mamie i wybiegłam na ulicę). Nie mieli ze mną problemów
              wychowawczych, nikt też o mnie nigdy nie powiedział, że brak
              mi "kindersztuby"(podobnie o moim bracie). Działali na zasadzie tłumaczenia,
              zakazów, kar nie fizycznych. Byli konsekwentni i nie ulegali nam. I tak samo
              chcę wychować swojego synka, bo widzę,że to działa!
              I jakoś nie wyrośliśmy na "postrachy osiedla"smile
              A swoją drogą nie możesz być pewna, że część z tych wyrostków nie była w domu
              bita...
              Oczywiście że ważne są reguły, ale nie przekazywane poprzez przemoc.
              • triss_merigold6 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 12:57
                Wiem, że to nieadekwatne do wszelkich problemów wychowawczych z dziećmi ale
                pozwól, że napiszę. Często bywam na forum o zwierzętach, poświęcone psom i
                wychowaniu psów konkretnie. Tam też zrozpaczone dziewczyny piszą, że
                podrastający czy dorosły pies na nie warczy, potrafi ugryźć ze złości, nie da
                podejść do miski, jest zaborczy i agresywny, nie słucha się. Żadna nie karała
                psiego małolata gdy zaczynał próbować ustawiać hierarchię w stadzie, nie
                przyłożyła smyczą gdy na to zasłużył. Ciekawe, że ja takich problemów z b.
                dużym, 9-letnim owczarkiem niemieckim nie mam i nie miałam. I naprawdę nie
                musiałam klapsów gazetą czy smyczą wymierzać zbyt często, wystarczyło w
                odpowiednim momencie. Pies jest ułożony idealnie wg. wzorca rasy, zrównoważony,
                przyjazny i serdeczny wobec znanych mu osób, obojętny wobec obcych. Jakoś nie
                skrzywiłam mu psychiki w przeciwnieństwie do właścicielek nieporadnych
                wychowawczo. Przepraszam za tę analogię ale potwierdza ona moją teorię i
                praktykę a nie zdanie ludzi (zwłaszcza kobiet) stających na stanowisku, że
                zwierząt absolutnie i w żadnym wypadku nie wolno ukarać fizycznie.

                Uważam, że klaps wymierzany rzadko i za poważne przewinienia pełni funkcję
                wychowawczą u małych dzieci. PO siedemnastym powtórzeniu "Nie wolno" perswazja
                zostaje wzmocniona i tyle. Nawet jeśli jestem jedyną osobą na forum, która tak
                uważa to zdania nie zmienię.
                • jagusia7 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 13:23
                  Taa, u nas na kursie przedmałżeńskim pani też uraczyła nas informacją, że
                  dzieci są jak zwierzęta, metoda kija i marchewki sprawdza się najlepiej...
                  Sporo wiem na temat wychowania zwierząt(nie tylko psów), ale nigdy tej analogii
                  nie zastosowałabym.Totalnie nie trafione, z tej przyczyny, że dziecko to
                  dziecko, a nie pies(psychika dziecka i psa niecosmile się różni)
                  Poza tym ja cię jednak na niekonsekwencji złapałam, w pierwszym poście
                  napisałaś, że dziecko dostałoby od razu w sklepie, a potem po powrocie do domu
                  (czyli na zimno!), a potem, że masz na myśli klapsy "spontaniczne", bo bicie na
                  zimno to sadyzm...Zdecyduj się!
                  A swoją drogą, dobrze, że moje koleżanki nie leją mojego synka jak coś im się
                  nie spodoba...
                  Pozdrawiam
                • mamaestery Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 14:19
                  ech,przypomniala mi sie opinia jednej pani z mojego pietra na moja uwage ze jej
                  pies nocami wyje jak ona wychodzi uslyszalam,ze przeciez moje dziecko tez
                  placze ,a ona nie zwraca uwagi!dla mnie w ogole nie na miescu jest takie
                  porownanie,ale rozumie ze nie majac dzieci opierasz sie rowniez na swoim
                  doswiadczeniu z tym ze ,hm,na pieskach..oj dziwny ten swiat...
                  ale masz do tego pelne prawosmile i tylko usmiecham sie pod nosem bo widac ze
                  bedziesz mama bardzo konkretna i stanowcza ... juz bym chciala zobaczyc twoja
                  rekacje jak jakies babcie trzaskaja twoje dziecko,bo tak uwazaja za wlasciwe::
                  (((nie zamierzam sie spierac w tej kwestii bo przeciez watek jest nieco na inny
                  temat ale generalnie powiem tak,bylam bita ,bedac dzieckiem i WIEM ze to nie
                  jest metoda na wychowanie ,a granica szybciutko sie zaciera ,ktore to
                  przewinienie jest adekwatne do uzycia ,hm,sily przeciw trzy razy mniejszemu
                  czlowiekowi od ciebie,bezbronnemu dodamsad
                  pozdrawiam
    • jagusia7 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 12:24
      A jeśli chodzi o sytuację, która przytrfiła Wam się w sklepie, to jak
      najszybciej poszłabym z dzieckiem do domu, i tam wytłumaczyłabym, ze bardzo nie
      podoba mi się takie zachowanie. I że kategorycznie nie życzę sobie takich
      wyrazów. I "ku pamięci" w ramach kary nie pozwoliłabym np.obejrzeć dobranocki
      lub coś takiego, co dziecko odczuje (jednorazowa lub krótkotrwała kara, w
      przypadku np. dłuższego zakazu robienia czegoś, dziecko zapomina powodu kary,
      zostaje rozżalenie). Jeśli sytuacja się powtórzy, znowu okazać, że to nie były
      żarty(np. nie rozmawiam z tobą).
      Wdrażanie dziecku szacunku- jak najbardziej ale nie biciem, bo osiągamy strach,
      nie szacunek, dziecko może kombinować, jak nasze zakazy obejść(mama się nie
      dowie - nie będzie bicia - nie będzie problemu)
      • ewa2233 Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 13:18
        Mi kiedyś syn (wówczas 5 latek) "zasunął" : "nienawidzę cię"!
        Zatkało mnie!
        Łzy mi stanęły w oczach, choć wiedziałam, że tak dzieciaki w przedszkolu
        do siebie mówią i że to stamtąd się wywodzi.
        Zaznaczam, że NIGDY w domu nie używamy wyzwisk, nawet typu "ty cholero" smile!
        Zapytałam syna wiesz co to znaczy?
        Odpowiedział wystraszony : "nie".
        Wytłumaczyłam Mu, że słowa też potrafią bardzo zranić.
        Że to co powiedział znaczy, że mnie nie kocha.
        I że trzeba bardzo uważać na to co się mówi.
        I że lepiej nie używać słów, których się nie rozumie,
        bo można "trafić" na takie, które będzie bolało.
        Od tamtej pory nigdy się taka sprawa nie powtórzyła.
        Ale jest "coś za coś" ...
        Bardzo często pytał o znaczenie słów
        - czasem BARDZO trudnych do "przetłumaczenia" wink

        Myślę, że dzieci w takim wieku WIEDZĄ że jakieś słowo jest "nie na miejscu",
        że mogą nim wywołać jakiś efekt - czyli to o co im chodzi - zwrócenie na siebie
        uwagi. Ale przesadą jest posądzanie ich o to , że znają ZNACZENIE takiego słowa.

        U nas wystarczyła JEDNA ROZMOWA.
        Sprawa została wyjaśniona i nie ma dalszego ciągu.

        Nie sądzę by stwierdzenie: "nie rozmawiam z tobą" było wyjściem z sytuacji.
        Raczej: będę o tym z tobą tyle rozmawiać, aż zrozumiesz!
    • black-cat Re: Jak zareagować??? 23.04.04, 14:46
      Próba wyjaśnienia dziecku w domu, że tak nie wolno nic nie da - będzie trochę
      za późno. Na wszelkie rzeczy, które nam sie nie podobaja trzeba reagować
      natychmiast. Pomysł Antoniny jest bardzo dobry: szybka reakcja i szybka kara a
      jednocześnie bez klapsów, bez demonstracji siły, chociaż mówiąc szczerze nie
      wiem czy sama nie podkreśliłabym takiego zachowania klapsem właśnie. No i
      oczywiście o lalce nie byłoby już mowy. Ale że dzieci jeszcze nie mam więc
      pewnie dużo mi się wydaje.
      • grazynka13 do triss_merigold 23.04.04, 15:49
        Wiesz co, triss? Ja nie biję ani mojego dziecka ani mojego psa (i mimo tego żadne nie szczerzy na mnie zębów wink. Męża też nie tłukę wink
        Ale nie wiem, jak bym zareagowała, gdybyś uderzyła moje dziecko. Nawet gdyby to był klaps 'wychowawczy', w Twoim pojęciu całkiem zasłuzony. Dla mnie to byłaby zwykła agresja, w dodatku wymierzona przeciw słabszemu. A agresja podobno budzi agresję...

        Antonino, zgadzam się z Toba, nie jesteś więc - jak pisałaś na poczatku - osamotniona,

        Grażka
        • triss_merigold6 Re: do triss_merigold 23.04.04, 16:27
          Daruj sobie kobieto. Nie jesteś moją koleżanką, nie znam Ciebie ani Twojego
          dziecka czy dzieci. Cudze dzieci guzik mnie obchodzą o ile ich zachowanie mnie
          osobiście nie dotyczy. Do matki, której małolat bluzga w sklepie nie
          odezwałabym się słowem, aż taką społecznicą nie jestem żeby się wtrącać ale
          jeśli młody bluznąłby mi to kobieta musiałaby liczyć się z jakimiś
          konsekwencjami, w każdym razie z niemiłym zwóceniem uwagi.
          Napisałam, że nie miałabym nic przeciwko gdyby za zachowanie, które sama
          potępiam (np. chamską odzywkę) moje dziecko dostało klapa lub zwrócono by mu
          uwagę od kogoś kogo znam - przyjaciółka, babcia, dziadek.
        • antonina_74 Re: do triss_merigold 23.04.04, 18:46

          > Antonino, zgadzam się z Toba, nie jesteś więc - jak pisałaś na poczatku -
          osamo
          > tniona,

          Dzieki, wiem ze nie jestem smile
          metody madrzejsze niz klaps poznalam m.in. dzieki temu forum - jeszcze rok temu
          sie tu wyplakiwalam na temat ze moje dziecko robi histerie na spacerze
          i "nawet" klaps nie pomaga. Dostalam wtedy sporo madrych odpowiedzi i okazalo
          sie ze rezygnacja z klapsa to najmadrzejsze wyjscie smile

          Ale wydaje mi sie ze warto by juz zostawic Triss w spokoju - takie
          konserwatywne metody wychowawcze sa weryfikowane przez zycie, bo nagle okazuje
          sie ze duzo bardziej boli danie klapsa wlasnemu dziecku niz hipotetycznemu
          dziecku kuzynki w czysto teoretycznych rozwazaniach.

          Pozdrawiam,
          Antonina
          • grazynka13 Re: do triss_merigold 23.04.04, 19:49
            Zgoda, Antonino, zostawmy Triss w spokoju. Bo przecież o mądre rady chodzi na tym forum, a nie o zadymkę wink
            Pozdrawiam wszystkich,
            Grażka
    • steffa Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 02:39
      Ja też jestem zwolennikiem pertraktowania, a nie lania, choć nie wiem jak to
      pertraktowanie/ tłumaczenie wygląda w przypadku 5 letniego dziecka. Agresja
      rodzi agresję, niestety, choć czasem trudno opanować się przed chociażby
      klapsem, wiem coś o tym... A jeśli chodzi o tych chuliganów, którzy pojawili
      się po drodze: często pochodzą nie z rodzin, gdzie matki olewały dyscyplinę, a
      wręcz przeciwnie, nie ustępowały w "wyszukanym" słownictwie i rękoczynach
      (+ojciec podobnie). Poniżenie w domu przenosi się na zwycięstwo na ulicy.
    • joannab-o Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 10:04
      No to ja będę (jak na razie, mam nadzieję) odosobniona.
      Otóż ja powiedziałabym dziecku spokojnie, że tak się nie mówi, że to jest tak
      zwane brzydkie słowo i ludzie nie lubią go słyszeć. Na tym bym poprzestała.
      Dlaczego?
      Dziecko miało do osiągnięcia dwa cele - jeden wymusić kupienie lalki i drugi
      urazić, dotknąć rodzica.

      Żeby nie osiągnęło celu pierwszego, trzeba nie kupić lalki.
      A żeby nie osiągnęło celu drugiego, treba wyraźnie okazać, że nie zostało się
      dotkniętym i urażonym. Jeżeli rodzic klapsi, karze, złości się to znaczy, że
      dziecko jednak cel osiągnęło, rodzic pozornie tylko jest górą, a w
      rzeczywistości poniósł klęskę.

      Uczę dzieci, że poglądy innych ludzi na ich osobę nie mają na nie wpływu, bo to
      jest element prawdziwej siły psychicznej i podstwą szacunku do samego siebie i
      do innych osób. Uczę tłumacząc to, ale i pokazując na własnym przykładzie.

      Panu romanowigawronowi smile)))) wyjaśnię tylko, że to nie jest bezstresowe
      wychowanie - nie jestem dla dzieci miękką poduszeczką, tylko solidną ścianą. A
      możliwości zdarzenia się takiej sklepowej sytuacji w ogóle już nie biorę pod
      uwagę (chłopcy mają 10 i 5 lat).

      joanna
      • mmmd Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 19:09
        joannab-o napisała:

        > No to ja będę (jak na razie, mam nadzieję) odosobniona.
        > Otóż ja powiedziałabym dziecku spokojnie, że tak się nie mówi.....

        Dlaczego tak uwazasz? (ze jestes w swoim stosunku do mozliwych rozwiazan
        odosobniona ?). Nie przeczytalas wszystkich wypowiedzi?
        Jest grupa za rozwiazaniem 'teraz i tu' silowym z powtorka w domu; ale jest i
        grupa, ktora popiera tylko i wylacznie rozwiazanie przez tlumaczenie. Pozwole
        sobie skromnie zaliczyc sie do grupy drugiem i to bez zadnego 'ale'.
        Pozdrawiam
        • joannab-o Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 20:20
          >
          > Dlaczego tak uwazasz? (ze jestes w swoim stosunku do mozliwych rozwiazan
          > odosobniona ?). Nie przeczytalas wszystkich wypowiedzi?
          > Jest grupa za rozwiazaniem 'teraz i tu' silowym z powtorka w domu; ale jest i
          > grupa, ktora popiera tylko i wylacznie rozwiazanie przez tlumaczenie. Pozwole
          > sobie skromnie zaliczyc sie do grupy drugiem i to bez zadnego 'ale'

          Droga mmmdsmile))
          Biję się w piersi. Przeczytałam uważnie od nowa. Ale nie ma takiej "grupy".
          Jesteś sama!

          Więcej osób z tych, które odnosiły się konkretnie do tej sytuacji (a nie tylko
          do kwestii bicia) pisało o tłumaczeniu, ale mi najbardziej chodzi o to, CO sie
          tłumaczy. A wszyscy oprócz Ciebie poczuliby się urażeni w takiej hipotetycznej
          sytuacji.
          A tu ani nie ma czym być urażonym, ani tym bardziej nie ma co urazy okazywać.
          Nieprawdaż?smile)))
          Też pozdrawiamsmile joanna


          • antonina_74 Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 23:17
            Przeczytalam ale podtrzymuje twierdzenie ze pokazalabym dziecku ze czuje sie
            urazona. I to wyraznie.
            Dlaczego?
            Dlatego ze tak bym sie czula. Dotknieta. Byloby mi przykro. Nawet majac gdzies
            w tyle glowy te wiedze ze przeciez ono nie wie co naprawde powiedzialo,
            czulabym sie zle bedac tak nazwana, odbierajac od dziecka sygnal o wscieklosci,
            nienawisci, braku szacunku.
            Przeciez mamy nazywac uczucia - wiec oprocz sakramentalnego "rozumiem Twoja
            wscieklosc" mozna tez powiedziec "czuje sie urazona, jest mi zle, przykro,
            nieprzyjemnie kiedy nazywasz mnie takim slowem". Moim zdaniem okazywanie
            uczucia urazy jest zdrowe. Zdrowsze niz ignorowanie "na sile", usmiech przez
            zacisniete zeby.
            A w koncu naszym celem jednak jest nauczenie dziecka kulturalnego zachowania w
            spoleczenstwie - musi wiedziec ze wyzywanie prowadzi do pogorszenia nastroju
            osoby zwyzywanej. dziecko testuje - co bedzie? "Powiedzialem do mamy "ty k..."
            a ona byla smutna/obrazona - znaczy tak sie nie mowi do kogos kogo sie kocha. A
            potem nie chciala sie bawic - znaczy ludzie nie chca sie bawic z dziecmi ktore
            uzywaja takich slow. Konkluzja - chce miec wesola mame ktora sie ze mna bawi -
            nie bede jej tak nazywal.
            Druga czesc testu - mama nie kupila lalki mimo uzycia "strasznego" slowa -
            slowo do niczego nie prowadzi. dwa negatywy - mamie smutno a ja nie mam lalki.
            dzien zepsuty bo mama obrazona a ja nie mam lalki. nastepnym razem sprobuje
            powiedziec "prosze" wink"
            Pozdrawiam,
            Antonina
            PS aha, ja rozmawiam z dzieckiem w miare mozliwosci jak rowny z rownym smile mimo
            ze ma dopiero 4 lata - jak ja go obraze to przepraszam. I oczekuje wzajemnosci,
            zwykle ja dostaje smile
            • joannab-o Re: Jak zareagować??? 25.04.04, 11:40
              antonina_74 napisała:

              > Przeczytalam ale podtrzymuje twierdzenie ze pokazalabym dziecku ze czuje sie
              > urazona. I to wyraznie.
              > Dlaczego?
              > Dlatego ze tak bym sie czula. Dotknieta.

              Ale czemu sie czujesz dotknięta? Czy to ma "sens"? Tak na zdrową logikę nie ma.
              Czy to, ze ktokolwiek coś powie zmienia Cię?

              Piszesz, że dziecko chciało Ci zrobić przykrość i dlatego jesteś urażona. No to
              ma ono w końcu prawo odczuwać (chwilową) niechęć do rodzica czy nie ma? Bo
              przeciez gwałtownie reagując przekazujesz mu, że nie ma.

              Ja uczę dzieci na cudzym przykładzie, uświadamiając je, że są osoby , w
              wiekszości niestety, które w nieracjonalny sposób czują się zranione kiedy o
              sobie coś złego usłyszą i dlatego nalezy takiego mówienia unikać, a zrobiwszy
              to przeprosić. Uczę też (przede wszystkim) nieoceniania ludzi w ogóle. I to
              jest całkiem wystarczające.

              joanna

              • antonina_74 Re: Jak zareagować??? 25.04.04, 13:28

                > Ale czemu sie czujesz dotknięta? Czy to ma "sens"? Tak na zdrową logikę nie
                ma.
                > Czy to, ze ktokolwiek coś powie zmienia Cię?

                Nie zmienia - ale nie czuje sie dobrze bedac nazwana brzydkim slowem. Co nie
                znaczy ze od nazwania staje sie gorsza smile ale czuje sie zle, wprost
                proporcjonalnie do stopnia zazylosci i uczucia do danej osoby. Jesli powie tak
                zul na ulicy to jego problem, jesli moje dziecko albo przyjaciel to czuje sie z
                tym zle.
                >
                > Piszesz, że dziecko chciało Ci zrobić przykrość i dlatego jesteś urażona. No
                to
                >
                > ma ono w końcu prawo odczuwać (chwilową) niechęć do rodzica czy nie ma? Bo
                > przeciez gwałtownie reagując przekazujesz mu, że nie ma.

                Ma prawo odczuwac niechec ale ja rowniez mam prawo odczuwac uraze. Prawa jak i
                obowiazki dzialaja na obie strony. gdybym nazwala syna np. "glupim gowniarzem"
                to nie zaskoczyloby mnie ze czuje sie obrazony, dlatego tak go nie nazywam. I
                pokazuje na sobie samej ze to boli. Jesli nazwiesz tak kogos to nie oczekuj ze
                sie ucieszy, oczekuj ze bedzie mu przykro.
                >
                > Ja uczę dzieci na cudzym przykładzie, uświadamiając je, że są osoby , w
                > wiekszości niestety, które w nieracjonalny sposób czują się zranione kiedy o
                > sobie coś złego usłyszą i dlatego nalezy takiego mówienia unikać, a
                zrobiwszy
                > to przeprosić.

                Nie potrafie wzniesc sie na taki poziom zeby nie odczuwac przykrosci kiedy
                dziecko czy ktos inny kogo lubie i szanuje celowo probuje sprawic mi przykrosc.
                Podziwiam Cie jesli zupelnie "nie rusza" Cie psychicznie to ze ktos kochany Cie
                celowo rani.


                Uczę też (przede wszystkim) nieoceniania ludzi w ogóle. I to
                > jest całkiem wystarczające.

                Nie bardzo rozumiem co to ma wspolnego z ocenianiem - przeciez tu dziecko nie
                ocenia matki tylko stara sie ja zranic, werbalnie uderzyc. Tak jak pokazujemy
                ze uderzenie boli, tak pokazujemy ze zniewazenie tez boli.

                Albo sie nie rozumiemy albo sie nie umiemy dogadac smile ja juz koncze bo sie
                wypowiadam w tym watku od nie wiem kiedy i juz nic sensownego od siebie nie
                przekaze.
                pozdrawiam niebijace smile
                Antonina
                • joannab-o Re: Jak zareagować??? 25.04.04, 15:04
                  > Nie potrafie wzniesc sie na taki poziom zeby nie odczuwac przykrosci kiedy
                  > dziecko czy ktos inny kogo lubie i szanuje celowo probuje sprawic mi
                  przykrosc.
                  >
                  > Podziwiam Cie jesli zupelnie "nie rusza" Cie psychicznie to ze ktos kochany
                  Cie
                  >
                  > celowo rani.
                  >
                  Antonino, ja nad tym pracowałam i pracuję. Nie wychowano mnie tak. Chociaz
                  miałam pewne fory, bo pochodzę z rodziny, w której różne osoby gwałtownie się
                  obrażały i było to tak bezsensowne, że już jako małe dziecko miałam
                  przekonujący materiał poglądowy i wyciągałam wnioski, które teraz prezentuję.

                  Na szczęście nie mam takich osób w otoczeniu, które by mnie celowo urażały,
                  więc nie jestem pewna, czy powstrzymałabym emocje. Ale racjonalnie to taka chęc
                  urażenia to informacja o urażającym. Im skuteczniej jesteśmy w stanie pozbyć
                  się emocji, tym lepiej możemy wykorzystać taką informację, wyciągnąć z niej
                  wnioski.

                  Jednak dziecko, to dziecko. Jestem pewna, że powściągnę uczucie przykrości,
                  jezeli będzie chodziło o dziecko. Bo wiem, że mi to nie zagraża (jak byłoby w
                  przypadku np. męża)i bo nie chcę mu zaszkodzić, zarazić taką reakcją.

                  joanna
    • edytka73 Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 12:14
      Jest jeszzce jedno: gdyby dziecko tak powiedziało do mnie w domu - byłoby mi
      łatwiej. A w sklepie (czy innym miejcu publicznym), jakby nie było, liczymy się
      z tym, ze towarzystwo na nas patrzy: co tez zrobię, gdy dziecko do mnie w ten
      sposób? Najłatwiej dać w tyłek, bo na to jak najbardziej społęczne przywolenie
      jest i to takie widowiskowe... Ale szacunku to raczej nie uczy: ty mnie bijesz
      słowem, ja ciebie ręką - co za różnica.
      Co ja bym?
      - zatkałoby mnie
      - powiedziałabym, że czuję się urażona i że NIE WOLNO mówić takich słów do
      nikogo
      - nie kupiłabym pożądanego przedmiotu - w żadnym wypadku!
      - w miarę możliwosci wyszłabym ze sklepu/ szybko i bez słowa (żadnych rozmów z
      dzieckiem) zrobiłabym resztę zakupów
      - w domu - rozmowa z dzieckiem na temat odpowiedzialności za słowo
      - zero zakupów z dzieckiem przez np. tydzień, potem próba
      - niewykluczone, że poleciałby mi ręka w tyłek - ale to raczej w domu

      Pozdr. dla wszytskich niebijących mam.
      Ed.
      • pesteczka5 Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 21:40
        Klap w tyłek oraz wszelkie kary to skrót wychowawczy z oczekiwanym szybkim
        pożądanym efektem. Który najczęściej nie następuje... Rodzi natomiast nową
        sytuację - moje dziecko to mój wróg, obiekt do spacyfikowania - i po ciepłym,
        dobrym, rozwijającym kontakcie.

        Jedne typy dają się spacyfikować łatwiej, inne trudniej
        wszystkie jednak odchodzą w pewnym momencie a) na manowce b)fizycznie jak
        najdalej od rodzinnego domu c) mentalnie d) tkwią w wewnętrznym
        nieuporządkowaniu i całe życie ze wszystkimi drą koty, bo życie dla nich to
        układ sił, kto kogo

        Ja, wdając się w awantury z moim dzieckiem jak równy z równym, czułabym się jak
        przedszkolak, tylko głupi.

        Od tego jestem dorosła, żeby
        - nie obrazić się, jak mi dziecko mówi 'ty k...'
        - okazać mu, że jestem niewzruszona jak Giewont jak mnie mrówka drapie u podnóża
        - życzliwa, nawet gdy nie ustępuję, nie daję sobie wejść na głowę, gotowa
        wytłumaczyć co i jak

        Ja mówię synowi, ze czekam, aż mu przejdzie złość i w tym czasie pracuję nad
        tym, żeby nie dać się emocjonalnie wciągnąć w burdę

        Wymierzanie kar i klapów rozkręca złość w rodzicu i w dziecku, ja tego nie
        cierpię


        To wszystko wymaga jednak dobrego humoru, stabilnosci emocjonalnej i siły
        ostatnio było z tym u mnie krucho
        Dziś próbowałam , wbrew swoim zasadom, na skróty (tradycyjne powrzaskiwanie,
        zakaz, obietnica kary - wszystko autorytarnie i z góry) ------
        efekt? wściekłe, zbuntowane dziecko, psocące na złość w poczuciu urażonej dumy
        (sama go tak wychowałam, i gratuluję sobie) plus kac moralny

        a wieczorem - mamusiu, tak się smutno zrobiło w naszym domu, poprawmy się
        wszyscysmile))

        Poprawię się, wolę grzeczne, współpracujące dziecko
        wolę wykształcać mechanizmy niż wymuszać siłą pożądane zachowanie
        nie zamierzam go kontrolować całe życie
        ja tysiące kilometrów od domu zachowywałam się jak pod okiem mamy, widziałam
        natomiast wiele psów spuszczonych z łańcucha
        oraz wiele dobrze wytresowanych ale emocjonalnie kalekich, i obojętnych
        uczuciowo w stosunku do treserów.
        • pesteczka5 Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 21:49
          Jeszcze dwie rzeczy:

          1. dziękuję za forum po raz n-ty - znowu przemyślałam parę spraw, upuściłam
          pary, poukładałam w tym pędzie

          2. w dużym poważaniu (czyli w nosie) mam to, co sobie lduzie pomyślą
          obserwując taki napad złości - jedynie ważne jest, jak ja rozwiążę relację ze
          swoim dzieckiem.
          Widząc taką matkę, mogłabym jej przesłać uśmiech
          Podczas jedynego jak dotąd wystepu mojego synka w miejscu publicznym pewna
          przypadkiem spotkana znajoma (daleka) po prostu wzięła ode mnie wózek z drugim
          dzieckiem i pomogła dowieżć go do auta
          I koniec tematu.

          Pozdrawiam

          Specjalne ukłony dla Joanny, przeczytałam dwa razy i odłożyłam do złotych
          myślismile)
          • zarra Re: Jak zareagować??? 24.04.04, 23:20
            Zachowałabym się w takiej sytuacji tak samo,lub podobnie jak "joannab-o".
            W PEŁNI popieram post jej i "pesteczki".
            Mam juz 10 letnią (wspaniałą) córkę (i drugą maleńką) więc czuję się osobą
            jaknajbardziej kompetentną smile
            Drogie młode mamy,polecam wam te porady smile

            Co do metody Triss.Triss chyba nie zna psychiki 5 latki.
            To nie chamski,arogancki nastolatek wyrażający brak szacunku.To dziecko
            malutkie,które jeśli nie słyszy tych słów na codzień,nie rozumie ich w pełni.
            Dostając w tym momencie w tyłek nie zrozumie za wiele.Co z tego że nie powie
            tak więcej ze strachu przed laniem?!
            Powinno wiedzieć DLACZEGO ma tak nie mówić!

            Ale czytając już inne posty Triss widzę,że ...jest ostrą kobitką i niewiem czy
            nawet miłość do dziecka zweryfikuje jej dotychczasowe poglądy na temat
            wychowania.Mężowi nie odpuściła zasad.
            No jasne,mąż to nie najkochańsze dziecko.wink
            Z całym szacunkiem Triss,jesteś inteligentą kobietą,zapewne solidnie
            wykształconą,ale do wychowania potrzeba...czegoś więcej,albo nawet dużo
            więcej wink
            Piszesz,że byłaś dzieckiem grzecznym,nie buntującym się.To nie najlepej.
            Każdy dobry psycholog uzna to za wadliwy(lub użyje innego,bardziej naukowego
            stwierdzenia) rozwój emocjonalny.

            ps.młodzież łobuzująca na ulicach przeważnie była wychowywana "mocna ręką",
            co zasiejesz to wyrośnie...
            pozdrawiam
            Ola
            • agnes123 Re: Jak zareagować??? 25.04.04, 13:08
              Dziękuję wszystkim tu obecnym mamom i nie mamom za wyczerpujące,choć jakże
              różne wypowiedzi...AGNIESZKA...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka