Dodaj do ulubionych

Konflikt....

20.05.11, 15:29
Witam!
Co robić gdy własna Matka jest źródłem konfliktu w rodzinie?
Problem polega na tym iż moja matka nie stosuje się do moich zaleceń dotyczących mojego dziecka. Moja córa jest dzieckiem bardzo żywym, ciekawym świata. Wszędzie Jej pełno. Pozwalamy Je, z moją zoną, na wiele. Granicą jest tu tylko Jej bezpieczeństwo. Niestety, w chwili kiedy zostaje z moją Matką, mała zostaje zamknięta w "złotej klatce". Nie wolno Jej prawie nic robić. Musi cały czas siedzieć na łóżku, bawić się cały czas w jedną i tę samą zabawę. Nie może nawet przybiec do nas gdy wracamy. Jest po prostu na siłę trzymana za ręce. Podobnie sprawa tyczy się żywienia. Mała nie ma alergii i zjada właściwie to samo co my. Moja Matka stara się wbić Jej do głowy ze wszelkie skóry (od wędliny, warzyw i tp) są bardzo niezdrowe i nie można ich jeść. Natomiast zupełnie nie ogranicza Jej suchego pieczywa i słodyczy. Ostatnio w konflikcie poparł moja matkę teść, twierdząc że ma Ona racje.
Konflikt narasta z każdym dniem. Nie są respektowane nasze prośby ani zalecenia. Nie wiem już co dalej robić.
Obserwuj wątek
    • tygrysiatko1 Re: Konflikt.... 20.05.11, 17:06
      To Wy jesteście rodzicami i to do Was należy ustalenie zasad dla Waszego dziecka. ja bym uświadomiła dziadkom, że albo się dostosują, albo ich kontakty z wnuczką zostaną ograniczone...
      • adamm38 Re: Konflikt.... 20.05.11, 17:13
        Niestety, moja Matka na nas się obraziła i woli unikać nas. Jej obecny stosunek do mojej córki jest bardzo chłodny. Właściwie ją ignoruje. Oczekuje przeprosin z naszej strony i zaakceptowania Jej sposobu wychowywania dziecka. Nie chciał bym aby moje dziecko chowało się bez babci, lecz nie pozwolę się szantażować.
        • tygrysiatko1 Re: Konflikt.... 20.05.11, 17:24
          I masz rację... pewnie jest kochającą babcią i na pewno dla Waszej córy chce jak najlepiej... może wytłumaczcie jej na spokojnie, że wiecie, że bardzo kocha wnuczkę i chce, żeby dziecko było bezpieczne, ale Wy macie inną wizję wychowania dziecka i chcecie, żeby to uszanowała... poiwedzcie, że to rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania (zgodnie z tradycją) i chcecie, żeby ten układ był kultywowany wink
      • camel_3d tygrysiatko1 - nie masz racji-- 20.05.11, 20:37
        dzeicko nei jest wlasnoscia mamy i taty..

        jezeli oczekujesz pomocy ze strny babci, to musisz tez liczyc sie z tym, ze ma ona swoje metody i na pewno bedzie je stosowala..na pewno robienie scen i teatrow nie pomoze... a juz tupanie nozka i mowienie ..MOJa dziecie i ja tak ciem i tak ma byc, bo ja tak ciem.. jest dzeicinne...
        • tygrysiatko1 Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 21.05.11, 08:58
          nie jest WŁASNOŚCIĄ, ale to rodzice decydują o metodach i sposobie wychowania... jeżeli jesteś przeciwnikiem bicia dzieci, ale Twoi rodzice stosują takie metody to również masz się z tym godzić i przyzwalać na to??
          jako rodzic masz prawo wymagać aby Twoje dziecko było wychowywane tak, jak chcesz i nie mówię tu o tupaniu nóżką tylko o rzeczowym przedstawieniu sprawy... opiekunki dziecięce również mają swoje metody wychowawcze a jednak wymagamy od nich dostosowywania się do naszych zaleceń...
          • verdana Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 21.05.11, 13:23
            A odwrotnie? Jesli Twoje dziecko, gdy będzie mialo własne dzieci powie, ze masz wnuka lać - bedziesz biła, bo taka jest metoda wychowawcza rodziców i oni tego wymagają? Jesli powiedza Ci, ze dziecko ma zjadać wszystko, a jesli nie chce, masz karmić na siłę?
            • tygrysiatko1 Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 21.05.11, 13:33
              jeżeli nie będą mi odpowiadały metody wychowawcze stosowane przez moje dziecko to nie będę uczestniczyła w wychowywaniu wnuków... i zajmę właściwą pozycję dla babci - rodzice wychowują babcia rozpieszcza... oczywiście aż do momentu, kiedy dziecku nie będzie się działa krzywda czy fizyczna czy psychiczna...
              • verdana Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 21.05.11, 13:43
                W wychowaniu nie. Czyli innymi słowy - jesli Twój wnuk będzie bity nie powiesz ani słowa, rodzice mają prawo bowiem robić co chcą.
                • tygrysiatko1 Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 21.05.11, 19:39
                  Może jednak czytaj dokładnie, jak na coś odpisujesz... napisałam, że nie będę się wtrącała w wychowanie wnuków do czasu, aż nie będzie się im działa krzywda psychiczna czy fizyczna... czyli jeżeli będą bite na pewno zareaguję... i bez równicy mi czy miałby to być mój wnuk, obce dziecko na ulicy, które jest bite czy pacjent w szpitalu z podejrzeniem bicia czy maltretowania... KAŻDY dorosły w takiej sytuacji ma psi obowiązek zareagować...
                  • verdana Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 21.05.11, 22:07
                    Ale krzywda jest rzecza subiektywna. To, co dla rodziców krzywdą nie jest, dla babci może byc. Dla mnie np. krzywdą jest tak dziś modny "karny jeżyk". Jesli zmienia się wytyczne co do wychowania, moze być powszechne uznanie, ze klapsy sa OK, a jeżyk - jest znęcaniem się.
                    Dlatego babciom trudno nie reagować.
                    • tygrysiatko1 Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 21.05.11, 22:12
                      Dobra powiem jasno - dla mnie krzywdą są jakiekolwiek kary fizyczne i znęcanie się psychiczne nad dzieckiem - wyzywanie, poniżanie, zaniżanie samooceny etc...
                      karnego jeżyka czy odsyłania do pokoju nie uważam za krzywdzenie...
                      • camel_3d Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 23.05.11, 23:25

                        > karnego jeżyka czy odsyłania do pokoju nie uważam za krzywdzenie...


                        serio? a ja uwazam,, uwazam,ze pokoj dziecka nie jest karcerem. w nim dziecko sie bywi, odpoczywa, spi...robienie z pokoju karceru jest chore... jest pozbawieniem wolnosci i pokazaniem, kto rzadzi i kto jest silniejszy..pokazanie dziecku ze nie ma nic do gadania, ma isc stad..i tyle... a jezyk jets debilnym wymyslem...
                  • camel_3d Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 23.05.11, 23:23
                    tygrysiatko1 napisała:

                    > Może jednak czytaj dokładnie, jak na coś odpisujesz... napisałam, że nie będę s
                    > ię wtrącała w wychowanie wnuków do czasu, aż nie będzie się im działa krzywda p
                    > sychiczna czy fizyczna... czyli jeżeli będą bite na pewno zareaguję...


                    ale za kilka lat moze naukowcy udowodnia, ze bicie dobrze wplywa na rozwij dzeicka..i wszystkie nowoczenne matki beda uczyly sie z madrych podrecznkiow kiedy i jak przylac...

          • camel_3d Re: tygrysiatko1 - nie masz racji-- 23.05.11, 23:21
            jezeli nie odpowiadaja mi metody, ktore stzosuje babcia to wynajmuje opiekunke i place za to zeby stosowala takie metody jakie mi si epodobaja..prawda??
    • gladys_g Re: Konflikt.... 20.05.11, 19:07
      yyyyy

      niech nie zostaje z Twoją matką, nie będzie problemu.
      • zuzi.1 Re: Konflikt.... 20.05.11, 19:14
        Twardo wymagac stosowania wobec dziecka Waszych zaleceń !!!!!! W przypadku, gdy babcia nie posłucha, ograniczyc jej kontakty z dzieckiem i z Wami. Czasami, jest to najlepsza metoda na zaciekłe staruszki.... Niestety niektóre starsze osoby są niereformowalne i tak zaciekłe, że może się to skończyc obustronnym zerwaniem kontaktów na pewien czas. Działajac konsekwentnie może uda się Wam wymóc tym sposobem na babci stosowanie wobec dziecka Waszych zasad. Przede wszystkim konsekwencja wobec babci i nie poddawanie się jej fochom... To tyle z mojego doświadczenia.... Powodzenia.
        • super-teacherka Re: Konflikt.... 20.05.11, 19:17
          Czy swoją mamę też nazywasz zaciekłą staruszką? Hmm....
          ________________________________

          angielska szkoła okiem polskiej belferki
          • tygrysiatko1 Re: Konflikt.... 20.05.11, 20:19
            moja przyjacółka tak nazywa swoją - nawet w rozmowie z nią.. i co najlepsze obie się z tego śmieją bo to święta prawda...
            • super-teacherka Re: Konflikt.... 20.05.11, 20:25
              Może być to określenie żartobliwe, ale powyższy post raczej takiego wydźwięku nie ma sad - raczej agresywny
              ________________________________

              angielska szkoła okiem polskiej belferki
          • zuzi.1 Re: Konflikt.... 21.05.11, 17:07
            Droga super teacherko odpowiadając na Twoje pytanie: nie, swojej mamy nie nazywam zaciekła staruszką, bo kobieta jest osobą inteligentną i z wyczuciem, w przeciwieństwie do mojej prostej i zawziętej teściowej... Na osoby o ciężkich charakterach działa jedynie konsekwencja, żadne prośby i tłumaczenia nie pomagają...
    • super-teacherka Re: Konflikt.... 20.05.11, 19:15
      Hej,

      Powiem ci z perspektywy osoby, która 'katowała' swoich rodziców swoimi zasadami przy swoim pierworodnym dziecku. Teraz, mając trójkę, mam zupełnie inne spojrzenie na to zagadnienie. Po pierwsze, wiem, że moich rodziców nie zmienię (ale też wcale nie zamierzam smile). Po drugie oni są z moimi dziećmi bardzo rzadko w porównaniu ze mną i wiem, że generalnie to czego uczymy nasze dzieci (zasady, poglądy; moi rodzice czasami mają bardzo sprzeczne z moimi) jest dla nich b. ważne i przestrzegane, a jeśli nawet jest coś co dziadkowie robią inaczej - to jest to dobry temat do dyskusji, do przemyślenia sobie pewnych spraw, do zrozumienia, że każdy jest inny i ma prawo do swojego zdania.
      Ponadto - wiem, że moi rodzice kochają moje dzieci i nie chcą ich skrzywdzić, więc nawet jak zrobią coś nie po mojej myśli, to wrzucam na luz (a nie jest mi łatwo, ale uczę się smile).

      A teraz argument najważniejszy (moim zdaniem) - podejrzewam, że u podstaw nadopiekuńczości/ przesadnej ostrożności twojej mamy jest strach. W końcu to nie jej dziecko, a ma za nie odpowiadać - spróbuj wczuć się w jej rolę.

      Jeśli chodzi o jedzenie, to może spokojna (kilkukrotna) rozmowa pomoże. Ja też, wychowana na Dziecku, forum i pomocnych źródłach wiedzy robiłam histerie o każego cukierka (widząc oczami wyobraźni moje dziecko z czarnymi kikutami zębów) - ale zapewniam cię: moje dzieci przeżyły, zęby mają, jedzą wszystko, a w zeszłym roku cała trójka była na wakacjach tylko z babcią i dziadkiem, my mieliśmy wolne i nie zastanawiałam się nawet, jakież to 'okropności' serwują im moi rodzice. Było super, wszyscy zadowoleni: dzieci, rodzice, my. Czego i tobie życzę.

      Co do taty, to ... chyba normalne, że mąż staje po stronie żony smile)

      Podsumowując - nie krusz kopii, bo szkoda nerwów i dobrych relacji z rodzicami, którzy na pewno nie chcą dla ciebie, a tym bardziej dla swojej wnuczki (jedynej, jak podejrzewam) źle.


      ________________________________

      angielska szkoła okiem polskiej belferki
      • verdana Re: Konflikt.... 20.05.11, 19:24
        Mozna twardo wymagać zasad i je egzekwować jesli ma się platna nianię. Od babci można wymagać, aby zajmowała się dzieckiem przestrzegając np. diety dziecka - bo to istotne. Natomiast babcia nie jest wykonawczynia poleceń rodziców.
        Ciekawe, co będzie jak Wasze dziecko będzie miało własne dziecko i pozwoli się nim opiekować tylko pod warunkiem, ze nie pozwolicie mu biegac, bedzie trzymane tylko w kojcu i bedziecie karmili tylko papkami do trzeciego roku życia - bo takie bedą wówczas zalecenia...
        • super-teacherka Re: Konflikt.... 20.05.11, 19:36
          Zgadzam się z Verdaną w 100%

          Trochę mnie poraziły te wszystkie: Unikaj, kategorycznie wymagaj, zakaż itp. o epitetach nie wspominając (szczególnie) w stosunku do własnych rodziców.




          ________________________________

          angielska szkoła okiem polskiej belferki
        • lucerka78 Re: Konflikt.... 20.05.11, 20:14
          Podpisuje sie pod Verdana i Teacherka. Przy pierworodnym wymagalam od mojej Mamy dostosowania sie a przy drugim jej po prostu zaufalam. Przeciez wychowala mnie!
        • zuzi.1 Re: Konflikt.... 21.05.11, 18:04
          Jasne, że babcia nie jest wykonawczynią poleceń rodziców, natomiast nie może rodziców poleceń zupełnie ignorowac... W końcu to oni są rodzicami dziecka a nie babcia...

          Odpowiem na pytanie skierowane do autora wątku zgodnie z moim punktem widzenia, jeżeli nie odpowiadałyby mi jako babci opiekującej się wnuczką zasady zalecane przez rodziców, wówczas wyjaśniłabym im swoje zdanie, wysłuchałabym ich argumentów, rozważyłabym je, liczyłabym na to, że oni rozważą również moje argumenty, a następnie podjęłabym decyzję, czy jestem w stanie i czy chcę brac udział w wychowaniu ( lub dorywczo w zajmowaniu się) własnym wnukiem w sposób zgodny z zaleceniami jego rodziców. Jeżeli nie, to wyjaśniłabym rodzicom malucha z jakich konkretnie powodów nie jestem w stanie i nie będę się dzieckiem zajmowac. I tyle. Przy poszanowaniu zdań obu stron, każdy konflikt da się rozwiązac... I myślę, że w takiej sytuacji nikt nie powinien miec do nikogo pretensji. Sprawa jest wówczas jasna.

          Ale tak da się zrobic tylko z osobą, która jest otwarta na argumenty, która nie stoi twardo jedynie przy swoim słusznym zdaniu. Obawiam się, że mama autora wątku do takich osób po prostu nie nalezy, wiec o żadnej wymianie argumentów nie może tu byc mowy...
    • camel_3d wiesz co... 20.05.11, 20:35
      takei sa babcie.. i ty sobie mozesz wymyslac zasady, a babcie i tak wiedza swoje..przeciez ciebie wychowla nie? czy uwazasz, ze zle jestes wychowany?

      uwazam, ze babcia ma prawo do wlasnych metod, jezeli ci si enie podobaja...zmein babcie lub wynajmij opieke... o ile nei nastwia dzeicka przeciwko wam, to chyba ok?
      • yula Re: wiesz co... 20.05.11, 22:16
        tyle że moja teściowa stwierdziła że ona swoje dzieci wychowała a wnuki nie musi, wnuki się rozpieszcza tongue_out od wychowywania są rodzice, a dziadki od rozpieszczania tongue_out
        • camel_3d Re: wiesz co... 23.05.11, 23:20
          no i ma racje... takei sa babcie...





          > tyle że moja teściowa stwierdziła że ona swoje dzieci wychowała a wnuki nie mus
          > i, wnuki się rozpieszcza tongue_out od wychowywania są rodzice, a dziadki od rozpieszcz
          > ania tongue_out
          >
          >
    • zawilec1 Re: Konflikt.... 20.05.11, 21:04
      Piszesz ...w chwili kiedy zostaje z moją Matką, mała zostaje zamknięta w "złotej klatce". Nie wolno Jej prawie nic robić. Musi cały czas siedzieć na łóżku, bawić się cały czas w jedną i tę samą zabawę. Nie może nawet przybiec do nas gdy wracamy. Jest po prostu na siłę trzymana za ręce...
      To niedopuszczalne. Na kontakty z dzieckiem pozwoliłabym tylko w swojej obecności. Ważne, abyści oboje mieli podobne zdanie, i wspólnie powiedzieli babci, że ja cenicie i chcecie aby brała udział w zyciu waszej córki , ale na szantaż emocjonalny nie pozwolicie.
      • yula Re: Konflikt.... 20.05.11, 22:21
        No właśnie w sprawie zachowania to odniosłam wrażenie że babcia stara sie wychować dziecko, a rodzice pozwalają na zbyt dużo uncertain Jeżeli dziecko wszędzie włazi i nie zna umiaru to nie dziwię sie że osoba mniej sprawna może sie bać takie dziecko wypuścić z łóżka. Natomiast w kwestii jedzenia to się zgadzam z rodzicami.
        Jedynym wyjściem jest spokojna rozmowa i wyjaśnienie spornych kwestii.
    • black_halo Re: Konflikt.... 20.05.11, 22:04
      A czy nigdy nie pomyslales, ze male zywe dziecko jest meczace dla starszej osoby i twoja matka jak juz sie nia zajmuje to chcialaby, zeby nie bylo za duzo spokoju? Nigdy nie przyszlo Ci do glowy, ze byc moze pozwalecie z zona swojej corce na zbyt wiele i zueplnie nie respektujecie przez to prawa innych ludzi do swietego spokoju?
    • adamm38 Re: Konflikt.... 21.05.11, 07:37
      Witam ponownie!
      Widzę ze temat wywołał spory odzew i skrajne emocje. Może wyjaśnię kilka spraw. Mała nigdy nie jest wciskana na siłę Babci. Mieszkamy po prostu w jednym mieszkaniu. W chwili obecnej moja córa nie ma wstępu do babci pokoju. Moja matka zamyka się w nim. Dziecku nie pozwalam na zupełnie wszytko, lecz nie mam zamiaru też ograniczać w jakikolwiek sposób rozwoju psycho-ruchowego dziecka. Wczoraj się dowiedziałem że chodzi po swoich znajomych i skarży się na nas, wręcz oczernia. Zaczyna też w to mieszać bliższą i dalszą rodzinę. Nie ukrywam że jest to dla mnie coraz bardziej uciążliwe. Padło pytanie, czy nawet stwierdzenie ze skoro moja Matka mnie wychowała to powinienem też mieć do Niej zaufanie ze dobrze zaopiekuje się moim dzieckiem. Niestety, musze z przykrością stwierdzić że nie miałem szczęśliwego dzieciństwa i w dużej mierze wychowały mnie inne osoby .....
      • tygrysiatko1 Re: Konflikt.... 21.05.11, 08:29
        no to masz większy problem niż myślałam skoro mieszkacie razem... dla mnie akurat argument, że kogoś tam mama wychowała więc nie należy się wtrącać do tego jak traktuje wnuki jest durny... to rodzic decyduje o sposobie wychowania... podejrzewam, że kilka lat minęło od czasu kiedy autor był wychowywany i pewne "trendy" się zmieniły... chociażby kiedyś bicie było czymś normalnym i nie do pomyślenia, żeby dzieciaka wychowywać bez kar fizycznych...
      • morekac Re: Konflikt.... 21.05.11, 09:35
        czyli mieszkacie u babci i dziadka?
        Mam wrażenie, że nie uwzględniacie potrzeby rodziców do odrobiny świętego spokoju, może stąd to skarżenie na was...
      • triss_merigold6 Re: Konflikt.... 21.05.11, 12:51
        Nie mieszkać razem. Wyprowadzić się za wszelką cenę.
      • weronekm87 Re: Konflikt.... 21.05.11, 13:34
        Witam.
        Widzę, że mój mąż który założył tu ten temat, trochę uogólnił sprawę. Być może ktoś sobie pomyśli, że to wygląda jak "oooo teraz synowa tamtej kobiety się odzywa a wiadomo jak jest między synowymi a teściowymi" no cóż, ma prawo. Ale sprawa jest na tyle skomplikowana, że momentami ręce opadają. Zawsze uważałam Matkę mojego męża za osobę miłą, otwartą itp natomiast sytuacja na dzień dzisiejszy jest na tyle chora, że człowiek nie za bardzo wie co robić, bo na samą myśl krew się gotuje... uncertain Bo jak reagować np na taką sytuację : Moja córa jest w wielu gdzie wszystko powtarza, ostatnio zaczęła mówić tak jak ja na babcię "mamo", oczywiście potem to zmieniłam i mówiłam do teściowej babciu. Moja córa nadal jednak mówiła "mama" (do babci) Moje prośby, żeby teściowa Ją poprawiała, albo nie reagowała na słowa "mama" były jak walenie grochem o mur! Cieszyła się z tego, że Mała Ją tak nazywa a na koniec powiedziała, że zawsze chciała mieć córkę!! uncertain bardzo wiele było takich smaczków! uncertain Nie wychowujemy córki bezstresowo. Wie dobrze co Jej wolno a co nie. Natomiast Babcia wpada w skrajności... Raz pozwala córce malować kredkami po meblach a raz nawet chwycenie jednego papierka jest niesamowitą zbrodnią. Podważa nasz autorytet jako rodziców i nieraz straszy nami dziecko np "Tatuś będzie zły i wściekły i na Ciebie nakrzyczy" itp .... Takie smaczki są praktycznie na porządku dziennym.... uncertain Myślę, że nie wymagam wiele razem z mężem. Chcielibyśmy tylko, żeby nasze zasady jako rodziców były choć w części respektowane. Natomiast jeśli są, to po wojnach które męczą wszystkich, bo rozmawiać się niestety nie da.... sad
        • verdana Re: Konflikt.... 21.05.11, 13:46
          No, to po prostu tragiczne - mowienie przez dziecko, które się myli "mamo" do tesciowej to zgroza. naprawde bardzo powazny problem, ktory powinien być natychmiast rozwiązany.
          Twój problem. Z Twoją psychiką. Z zazdrością o babcię.
          Inne rzeczy rozumiem.
          Mieszkasz u tesciowej - coż, ona jest pania tego domu i ma prawo w nim robić wiele rzeczy, ktore Ci nie odpowiadają. Nie podoba Ci się jej zachowanie - wyprowadź się.
          • weronekm87 Re: Konflikt.... 21.05.11, 16:54
            Uwierz mi, że nie jestem zazdrosna o babcie. Zdziwiło mnie, że tak piszesz... No cóż, każdy ma prawo do swojego zdania. Ma prawo robić wiele rzeczy w swoim domu, to prawda. Natomiast moje zdanie powinno być brane pod uwagę. W szczególności jeżeli chodzi o moje dziecko.
            Pozdrawiam
            • zuzi.1 Re: Konflikt.... 21.05.11, 17:29
              Zdecydowanie masz rację. Normalnie zachowująca się osoba (babcia) bierze pod uwagę zdanie syna i synowej odnośnie ich dziecka a swojej wnuczki. Babci która ignoruje zdanie rodziców, z pełną premedytacją (pomimo wielu próśb rodziców) do normalnych raczej zaliczyc się nie da. Jest to zapewne osoba toksyczna. Skoro jak pisze Twój mąż on sam nie wspomina swego dzieciństwa mile, to trudno oczekiwac, że jego matka, która nie potrafiła zapewnic swojemu dziecku normalnego i szczęśliwego dzieciństwa, będzie dobrą i kochaną babcią, z chęcią współpracującą z rodzicami przy wychowaniu własnej wnuczki. Jak ktoś kiedys mądrze napisał na tym forum TOKSYCZNI RODZICE NIGDY NIE BĘDĄ DOBRYMI DZIADKAMI, ONI ZNAJĄ JEDYNIE TOKSYCZNE SPOSOBY ZACHOWAŃ. Tu w grę dodatkowo wchodzi jeszcze zapewne podeszły wiek babci, co też b. mocno wpływa na taki rodzaj dziwnych zachowań. Moim zdaniem jedynym wyjściem jest przeprowadzenie się do swojego mieszkania, bo babcia się nie zmieni, a jej zachowania z uwagi na podeszły wiek mogą byc niestety jeszcze gorsze... Po co Wam takie problemy ? Szkoda nerwów- obu stron tj. i Waszych i babci...
          • tygrysiatko1 Re: Konflikt.... 21.05.11, 19:43
            też by mnie cholera jasna trafiła gdyby babcia dziecka nie poprawiała go, a wręcz utwierdzała w "mamowaniu"... i nie ma to nic wspólnego z zazdrością...
            • adamm38 Re: Konflikt.... 21.05.11, 20:32
              Dziś opadłem z sił. Moja matka zaatakowała w sposób naprawdę WULGARNY moją zonę i córkę. Stanąłem w ich obronie. Oberwało się solidnie i mnie. Skończyło się tym iż MOJA MATKA zażądała żebyśmy wszyscy zwracali się do niej per Pani a nie mamo.... nie chce opisywać bardziej drastycznych szczegółów. Niestety nie stać mnie na wynajęcie mieszkania. Ceny na wolnym rynku powalają. Poza tym pomogliśmy finansowo mojej matce wykupić te mieszkanie, wyremontowaliśmy je, kupiliśmy meble dla wszystkich oraz nowy sprzęt agd i rtv. Czasem czuje się jak w pułapce ....
              • tygrysiatko1 Re: Konflikt.... 21.05.11, 22:10
                jeżeli "włożyliście" pieniądze w to mieszkanie to również po częsci jest Wasze... spróbuj załatwić sprawę cichymi dniami...
                czy córka musi zostawać pod opieką Babci??
                pomyśl bardzo intensywnie czy na pewno nie dacie rady wynająć jakiegoś mieszkania chociaż na trochę, może jak Twoja mama zostanie sama ze wszystkimi rachunkami do opłacenia to się opanuje...
                • zuzi.1 Re: Konflikt.... 21.05.11, 22:25
                  Obawiam się, że ciche dni nic tu nie pomogą. Takie osoby ja nazywam "zakapiorami", na nie ciche dni nie działają. Jeśli chodzi o rachunki to jest jeszcze mąż, który stoi murem za szanowną mamusią, niezależnie od zachowań tej pani, więc na rachunki im raczej starczy... No nic tylko spakowac się i wyniesc, nawet do 1 pokoju przy rodzinie w jakims domku może. Sa samotni emeryci, którzy wynajmują w swoich domach pokoje.
              • zuzi.1 Re: Konflikt.... 21.05.11, 22:20
                Bo to niestety jest pułapka, jak słusznie zauważyłes. Strasznie Wam współczuję. Myślę, że musicie zrobic wszystko co się da, żeby się z tego mieszkania wynieśc, bo inaczej Twoja mama was wykończy emocjonalnie. Może wynajmijcie chociaz jakiś pokój przy normalnej rodzinie, lub jakis mini domek na działce za kilkaset złotych (znam rodzinę z 2 dzieci wynamującą malutki murowany domek na działce za 400 zł). Okazje się zdarzają, trzeba się rozejrzec i nie tkwic w takich toksycznych relacjach. Szkoda Waszego zdrowia psychicznego i szkoda dziecka. Szkoda mi Twojej żony bardzo, strasznie jest znosic takie zachowania w wykonaniu teściowej. Zastanawiam się nad tym dlaczego się zdecydowałeś na takie kroki (wspólne mieszkanie, pomoc w wykupieniu, pozostałe nakłady finansowe) znając charakter i zachowania swojej matki ? Czy myślałeś, że będziecie w stanie zgodnie życ jako odrębna rodzina w jednym mieszkaniu z osobą o takim charakterze? To można było przewidziec i nie narażac zony i dziecka na takie traumatyczne zachowania. Teraz musisz coś z tym zrobic i to jak najszybciej.
                • marzeka1 Re: Konflikt.... 23.05.11, 18:39
                  A dlaczego mieszkacie z twoimi rodzicami? macie kompletnie różne wizje życia na co dzień, wychowania itp. a jak pijani płotu uczepiliście się mieszkania razem. Jedyna sensowna rada w takim wypadku: WYPROWADZKA, nawet na wynajmowany pokój, ale osobno.
                  • mariela1987 Re: Konflikt.... 23.05.11, 22:53
                    mnie martwi to zachowanie Matki. Traktuje swoją wnuczkę chlodno ? z jakiego powodu ? przeciez to wy jestescie w konflikcie.. niedojrzałe zachowanie
                    • marzeka1 Re: Konflikt.... 23.05.11, 23:07
                      I niech zgadnę? Facet nie wiedział, jaka jest jego matka? Odkrył to dopiero, gdy wprowadził się z żoną i dzieckiem?
                      • adamm38 Re: Konflikt.... 23.05.11, 23:24
                        Cóż, jestem pod "wrażeniem" niektórych cynicznych wypowiedzi. Moi Państwo, widocznie siedzicie w swoich cieplutkich domach i nie wiecie co oznacza brak swojego mieszkania. W chwili kiedy nie mogłem z powodów finansowych dalej wynajmować mieszkania, co miałem zrobić? Pójść pod most z żoną i małym dzieckiem? Częściowo wiedziałem co mnie czeka, lecz nie zdawałem sobie sprawy z tego ze moja matka będzie aż tak okrutna....
                        Miłej nocy wszystkim....
                        • marzeka1 Re: Konflikt.... 24.05.11, 08:11
                          Jakie cyniczne odpowiedzi? Rzadko kiedy wychodzi wspólne mieszkanie, jeśli młodzi i rodzice mają tak kompletnie różne podejście do życia i wychowywania dziecka. To po prostu nie mogło się dobrze skończyć, bo źle zaczęliście wspólnie.
                          Na dodatek konflikt narasta, zamiast jakoś to załagodzić, także z waszej strony; to jednak wy musicie się dostosować, być tymi mądrzejszymi, bo matki raczej nie zmienisz;
                          • marzeka1 Re: Konflikt.... 24.05.11, 08:15
                            "Moja córa jest dzieckiem bardzo żywym, ciekawym świata. Wszędzie Jej pełno. Pozwalamy Je, z moją zoną, na wiele. Granicą jest tu tylko Jej bezpieczeństwo. "

                            - to napisałeś w swoim pierwszym poście i tu zaczyna się źródło konfliktu, bo może matce zwyczajnie przeszkadza tak żywe dziecko, któremu prawie na wszystko się pozwala, a jedyną granicą jest jej bezpieczeństwo. Ludzie mają różną tolerancję na żywe dzieci (mam ograniczoną), a matka pamięta swoje metody wychowywania i dla niej takie pozwalanie na prawie wszystko jest właśnie niewychowywaniem- pewnie tak to postrzega.
                            • weronekm87 Re: Konflikt.... 24.05.11, 15:12

                              > bo może matce zwyczajnie przeszkadza tak żywe dziecko, któremu prawie na wsz
                              > ystko się pozwala

                              Nie rozumiem, dla czego niektórzy myślą, że dziecko "żywe" to to samo co dziecko "rozpieszczone nie znające granic" Jak już pisałam wcześniej. Mała nie jest wychowywana bezstresowo. Wie dobrze co Jej wolno. Zawsze jak próbuje przekroczyć granicę np próbuje być wścibska wobec nas czy wobec babci ma albo pogadankę, albo karę, w zależności od tego co zrobi. Natomiast szarpania mojej córki i prawie dosłownie wywalania z pokoju nie będę tolerowała, bo co innego chwycić stanowczo i wyprowadzić a co innego szarpać itp. a to się zdarza, i dziecko coraz częściej mówi "boję się babci"... Co do mieszkania z teściową, trudno. Były powody. Nie zamierzam teraz tutaj pisać jakie. Ale trudno. Stało się. Robimy w celu wyprowadzki wszystko co możemy na dzień dzisiejszy. Miałam do teściowej duży kredyt zaufania. Naprawdę. Pisałam wcześniej że uważałam Ją za osobę naprawdę ciepłą itp. Natomiast teraz.... Szkoda słów. Doszło do tego, że nazwano nas wyrodnymi rodzicami bo mąż zasłania w wieczorem zasłony w pokoju a 2 razu w tygodniu kiedy Mała śpi wychodzimy na DOSŁOWNIE 1 godzinę aby pobyć trochę tylko razem.... Cóż nie wiem gdzie tu ta rzekoma wyrodność.
                              • marzeka1 Re: Konflikt.... 24.05.11, 15:57
                                Jedyne co naprawdę można doradzić to staranie się o wyprowadzkę- nie pasujecie do siebie charakterologicznie i tyle; na dodatek konflikt zamiast łagodnieć, eskaluje. Na pewnie nikomu to nie służy.
                              • morekac Re: Konflikt.... 24.05.11, 16:57
                                Nie rozumiem, dla czego niektórzy myślą, że dziecko "żywe" to to samo co dzieck
                                > o "rozpieszczone nie znające granic
                                Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Weź pod uwagę, że babcia może mieć już mniejszą tolerancję na takie małe dzieci.
                                Czy gdyby pies babci właził wam do pokoju 3 razy dziennie, wbrew waszym prośbom, nie oburzałoby to ciebie?
                                • koza_w_rajtuzach Re: Konflikt.... 25.05.11, 06:47
                                  Dziecko to nie pies. Co to w ogóle za głupie porównanie? To wnuczka, a nie kudłaty czworonog. Nie widzisz tej subtelnej różnicy?
                                  Moim zdaniem babcia zachowuje się jak osoba chora psychicznie, niestety. Rozumiem, że w jakimś tam stopniu należy się do niej dostosować i na wiele rzeczy nie zwracać uwagi, puszczać mimo uszu, ale babci zachowanie jest niedopuszczalne, a wyrzucanie dziecka z pokoju z szarpaniem przez "ukochaną" babcię jest zwykłym znęcaniem się nad dzieckiem. Rozumiem rozgoryczenie rodziców dziewczynki, bo pewnie jeszcze są w stanie zrozumieć, że za nimi babcia nie przepada, ale być podłą wobec wnuczki? Tak, bo takie zachowanie to zwykła podłość.
                                  • morekac Re: Konflikt.... 25.05.11, 09:37
                                    Różnica jest - małe dziecko bywa bardziej męczące od psa, a na pewno jego dorastanie trwa dłużej. wink Akurat psy są na poziomie 2-latków podobno...
                                    Rozumiem, że byłabyś zachwycona, a nie wkurzona, gdyby ktoś wpadał ci od czasu do czasu do pokoju, nieco narozrabiał, zaś jego rodzic stwierdzał, że to nic takiego i właściwie co ty masz przeciwko temu? wink

                                    Jeśli dziecko nie respektuje zakazu wchodzenia do babci pokoju, rodzice zaś dodatkowo twierdzą, że to ograniczanie swobody ich dzieciątka zaburza rozwój i odmawiają wszelkiej interwencji, to nie dziwię się nerwowej reakcji babci. Być może przeliczyła się z własnymi siłami, przyjmując syna z rodziną do domu.
                                    • koza_w_rajtuzach Re: Konflikt.... 25.05.11, 11:23
                                      Wiesz, ja rozumiem to, że człowiek czasem ma ochotę pobyć sam ze sobą w swoim pokoju. Babcia swoje dzieci już wychowała, więc tak naprawdę nie ma żadnych obowiązków w stosunku do wnuka. Rodzice dziecka piszą, że babcia im zarzuca wyrodność, bo dwa razy w tygodniu zostawiają na troszkę wnuczkę, ponieważ chcą pobyć sami tylko w swoim towarzystwie. Niestety, jeśli babcia nie ma ochoty zajmować się wnuczką, to ma do tego święte prawo i uważam, że akurat co do tego rodzice dziecka niesłusznie mają pretensje. Moja mama też nie ma już cierpliwości do dzieci. Mimo, że jest jeszcze młodą i sprawną babcią, to nie należy do osób, które zostaną z wnukami tylko dlatego, że miałabym ochotę pójść z mężem do kina. Zresztą ma prawo do tego, żeby po pracy spędzać czas wg własnego widzimisię, może sobie chodzić na randki zamiast bawić wnuki i to jej sprawa. Mogę na nią liczyć w kryzysowych momentach, a one się zdarzają bardzo rzadko, ogólnie wlekę wszędzie ze sobą dzieciarnię. Nie zamierzam fajnie spędzać czasu kosztem innej osoby, każąc jej robić coś, czego nie lubi.
                                      Mnie oburzyło to w jaki sposób babcia wyprasza wnuczkę z pokoju, to, że ją szarpie. To już jest przemoc. Naprawdę nie wiem czemu ludziom często tak ciężko się normalnie dogadać. Babcia ma prawo na nie zajmowanie się wnukiem, ma prawo pobyć sama w pokoju, ale nie ma prawa szarpać dziecka. Może zamknąć się na klucz, może wytłumaczyć wnuczce, że jak są zamknięte drzwi, to nie wolno jej wtedy wchodzić, ale na szarpanie i ogólnie chamskie wypraszanie nie ma wytłumaczenia. Na pewno babcia też ma jakieś swoje racje, ale w tej sytuacji przesadza.
                                      • morekac Re: Konflikt.... 25.05.11, 12:01
                                        Na razie to sytuacja opisana jest jednostronnie. Nie twierdzę, że babcia ma prawo szarpać wnuczkę, niemniej mam wrażenie, że babcia nie musiałaby wnuczki wyszarpywać z pokoju, gdyby rodzice dziecka reagowali na wchodzenie małej do babci. Bo najzwyczajniej w świecie babcia może nie mieć siły na wzięcie dziecięcia pod pachę i odstawienie do rodzicieli. Stąd się szarpie?
                                        Czytałaś o innych zarzutach mamy wobec babci? Że babcia nie poprawia małej, jak ta jej mówi "mamo"? Zbrodnia po prostu... Tak jakby mama była zazdrosna...
                                        I wypowiedzi taty, że nie zamierza ograniczać dziecku rozowju psycho-ruchowego? Odniosłam wrażenie, że tata pozwala młodej na wszystko w ramach nieograniczania...
                                        • koza_w_rajtuzach Re: Konflikt.... 25.05.11, 13:32
                                          Tak, wiem, że to jednostronne i żeby właściwie ocenić sytuację trzeba byłoby to zobaczyć na własne oczy. Wydaje mi się, że ogólnie to jest bardzo źle jak dorosłe dzieci mieszkają z rodzicami, z reguły wiąże się to z różnymi konfliktami. Niezdrowa sytuacja, żeby wszyscy się w miarę dogadali, to młodzi muszą się wyprowadzić.
                                          Natomiast co do wychowywania dzieci, to już ich sprawa... W sumie nie zgłosili się na tym forum z problemami wychowawczymi swojego dziecka. Jeśli popełniają błędy, to potem zbiorą tego plony, ale może wychowują dzieciaka dobrze, za mało informacji, żeby to ocenić.
                                          • morekac Re: Konflikt.... 25.05.11, 14:10
                                            Ta sama metoda wychowania może być dla jednego dziecka świetna, a dla drugiego fatalna, więc nawet przy większej liczbie danych ciężko byłoby dyskutować.
                                            Przede wszystkim babcia (i dziadek) też ma prawo, żeby pewne jej zasady i jej prawa były akceptowane w jej własnym domu.
                                            A jeśli jeszcze babcia ostro przechodzi menopauzę, to może rzeczywiście być w stanie totalnego rozdrażnienia - jak nastolatek.

                                            A tu jest jedna refleksja - to twoje dziecko i babcia ma się dostosować bez dyskusji. Masz prawo żądać, wymagać i nie uznawać babcinych praw, potrzeb i granic. Stara jest, ma prawo wyłącznie do niańczenia wnucząt, niech tam sobie za dużo nie pozwala.
                                            Nie poprawia, kiedy dziecko mówi do niej 'mamo'? Skandal, bo dziecko będzie miało zaburzenia chyba...
                                            Nie pozwala wyciągać nieskończonej ilości zabawek w przestrzeni wspólnej? Tragedia o wymiarze antycznym.
                                            Chce pobyć u siebie bez słodkiego dziubaska, lat 2 czy 3 ? To wyrodna jest i pozbawiona uczuć babcinych.
                                            itp.wink

                                            Sytuacja ogólnie niełatwa - ani dla młodych, ani dla babci i dziadka.
                                            Może mediacje rodzinne?
                                      • majaa Re: Konflikt.... 25.05.11, 15:18
                                        Babcia nie powinna szarpać wnuczki, to prawda. Ale moim zdaniem istotą problemu jest tu jednak postawa rodziców tej dziewczynki. Powinni uczyć swoje dziecko, że swoboda i ciekawość też musi mieć swoje granice, jak wszystko. Także tego, że liczą się nie tylko potrzeby córki, ale również innych ludzi, że babcia ma prawo do chwili spokoju i samotności i nie należy jej w tym czasie przeszkadzać. Tymczasem bardzo zaniepokoiła mnie wypowiedź autora wątku, że jedyną granicą w zabranianiu dziecku czegokolwiek jest wyłącznie granica jego bezpieczeństwa. Czyli najwyraźniej wychowują egoistę, który nie będzie się czuł w obowiązku zwracać uwagi na nikogo i na nic oprócz siebie. A potem po latach będą się pewnie dziwić co to się porobiło z ich kochaną córeczką.
                                    • yoko0202 Re: Konflikt.... 25.05.11, 11:37
                                      morekac napisała:

                                      > Różnica jest - małe dziecko bywa bardziej męczące od psa, a na pewno jego doras
                                      > tanie trwa dłużej. wink Akurat psy są na poziomie 2-latków podobno...
                                      > Rozumiem, że byłabyś zachwycona, a nie wkurzona, gdyby ktoś wpadał ci od czasu
                                      > do czasu do pokoju, nieco narozrabiał, zaś jego rodzic stwierdzał, że to nic ta
                                      > kiego i właściwie co ty masz przeciwko temu? wink
                                      >
                                      ale babcia chyba nie jest palcem robiona i zdaje sobie sprawę z tego, jak zazwyczaj zachowują się dzieci? jeżeli wyraziła zgodę na wspólne zamieszkanie [syn z synową chyba jej pistoletu do głowy nie przystawili] to powinna brać poprawkę, że mieszkanie z rodziną z dziećmi niestety mało ma wspólnego ze świętym spokojem we własnym domu

                                      zresztą, ta babcia sama zachowuje się jak dziecko, strzelając fochy, robiąc jakieś ciche dni i ogólnie reagując jak osoba z poważnymi problemami emocjonalnymi
                              • zuzi.1 Re: Konflikt.... 25.05.11, 11:21
                                Ogranicz dziecka kontakty z babcią do naprawdę jedynie niezbędnych, tak aby dziecko nie odczuwało złych zachowań ze strony staruszki. Poniewaz mieszkacie w jednym mieszkaniu, nie da się tej pani nie widywac, ale można kontakty ochłodzic, ograniczyc do niezbędnego minimum, pozostawic je jedynie na poziomie czysto kurtuazyjnym, tj. dzien dobry, do widzenia, bez wdawania się w jakiekolwiek dyskusje. Starajcie się nie słuchac złośliwych komentarzy, wpuszczajcie je jednym uchem a wypuszczajcie drugim. Traktujcie tą panią jak osobę z problemami natury psychicznej, jak zwyczajnie chorą osobę, wóczas łatwiej będzie Wam to wszystko zniesc do czasu wyprowadzki. A ta jest niestety nieunikniona. Zróbcie wszystko, aby dziecko jak najmniej ucierpiało w tej sytuacji. Schodzcie babci z drogi, ograniczajcie do minimum sytuacje konfliktowe, spotkania z tą panią itp. róbcie wszystko, aby jak najmniej się kłócic. Powiedzcie babci i dziadkowi o Waszych planach wyprowadzki jak tylko sytuacja Wam na to pozwoli, co powinno ich trochę uspokoic...
    • kasiak37 Re: Konflikt.... 24.05.11, 22:42
      wynajac sobie opiekunke do dziecka i zrezygnowac z opieki tesciowej.Opiekunce mozesz dawac zalecenia i zyczenia odnosnie opieki nad dzieckiem,w koncu to bedzie jej praca wiec skoro placisz to masz prawo wymagac.
      • kasiak37 Re: Konflikt.... 24.05.11, 22:47
        a doczytalam ze mieszkacie t matka.Wyprowadzic sie i po sprawie.
    • zawilec1 Re: Konflikt.... 25.05.11, 21:39
      Oboje rodzice wypowiadali się, że nie pozwalają dziecku na wszystko.
      Zachowanie babci, która obrazona każe do siebie mówić Pani... przekracza normy.
      Wyzywanie synowej i wnuczki.... przekracza nomy. To sytuacja, w której gdyby nawet młodzi rodzice spełniali wszystkie oczekiwania babci, cierpliwie milczeli i ulegle znosili jej zachowanie, to i tak zgody nie będzie.
      • morekac Re: Konflikt.... 25.05.11, 22:45
        wypowiadali się, że nie pozwalają dziecku na wszystko
        na początku wypowiadali się trochę inaczej, zauważ.
        Ciekawa jestem, jaka sytuacja doprowadziła do tego, że matka kazała nazywać się panią. Bo obawiam się, że była to pyskówka, a nie kulturalny spór.
        Być może babcia jest mało asertywna, zgodziła się na coś, na co nie miała specjalnej ochoty i się jej przelało.
        • zuzi.1 Re: Konflikt.... 26.05.11, 00:09
          OJ tak tak, a Ty oczywiście taką zwichrowaną psychicznie babcię będziesz bronic, zawsze i w każdym wątku. Przyjmij do wiadomości, że czasem zdarzają się takie babcie, które babciami nie powinny byc, i takie mamy, które nie powinny miec dzieci, bo szkoda po prostu tych biednych dzieci....takich pseudo mam i szkoda wnuczek/-ków takich pseudo babc...
          • morekac Re: Konflikt.... 26.05.11, 09:41
            Ktoś musi. wink
            Ja tam lubię postawić się w sytuacji tej drugiej strony. Zresztą bardzo dobre ćwiczenie przed dyskusją z nastolatkami i innymi człowiekami.
            BTW: w tej sytuacji to albo wyprowadzka, albo panowie (tata z synem) spróbują dociec, gdzie tak naprawdę tkwi problem. Albo mediacje rodzinne.
            • adamm38 Re: Konflikt.... 26.05.11, 10:11
              Nie rozumiem skąd założenie ze w tym samym domu mieszka mój Ojciec? W żadnym z wpisów nie mówiłem nic o moim Ojcu. Mój Ojciec nie żyje od wielu lat. Próby rozmów są bez sensowne. Typowe walenie grochem o ścianę.
              Dziś jest Dzień Matki. Moja Matka zażyczyła sobie aby mówić do Niej per Pani. Ostatnio mojej żonie wymsknęło się do Niej "Mamo" i skończyło się to wszytko wrzaskiem że nie życzy sobie aby do Niej tak się zwracano. Złożyli byście życzenia?
              • zuzi.1 Re: Konflikt.... 26.05.11, 10:17
                A składałes życzenia w poprzednich latach? Jeśli tak, to myślę, że bym złożyła, ale raczej tak pro forma ...
                • zuzi.1 Re: Konflikt.... 26.05.11, 10:21
                  Co do synowej a Twojej żony, pomimo, że zwraca się do Twojej mamy "mamo", nie ma obowiązku składania Twojej matce życzeń z okazji dnia matki, w końcu to nie jest Twojej żony mama. Żona swoją mamę ma i to jej właśnie powinna składac życzenia. Życzenia dla Twojej mamy są wyłącznie Twoją sprawą.
              • morekac Re: Konflikt.... 26.05.11, 10:25
                Cóż, założyłam, że jakiś ojciec jest.
                W takim razie albo mediujcie albo się wyprowadzajcie. Albo drzyjcie z nią koty i róbcie sobie wzajemnie piekiełko.
              • majaa Re: Konflikt.... 26.05.11, 11:15
                adamm38 napisał:

                > Dziś jest Dzień Matki. Moja Matka zażyczyła sobie aby mówić do Niej per Pani. O
                > statnio mojej żonie wymsknęło się do Niej "Mamo" i skończyło się to wszytko wrz
                > askiem że nie życzy sobie aby do Niej tak się zwracano. Złożyli byście życzenia
                > ?

                Twoja żona nie musi, ale Ty mimo wszystko powinieneś. Nie chodzi o jakąś wylewność, bo o to w tej sytuacji trudno, ale całkiem olać nie uchodzi.
            • zuzi.1 Re: Konflikt.... 26.05.11, 10:24
              Taaaak, już sobie wyobrażam te mediacje rodzinne z taką zaciętą staruszką, dostanie ze złości szczękościsku i .... po mediacjach... smile)))
              • morekac Re: Konflikt.... 26.05.11, 10:34
                Cóż, druga strona też nie wyobraża sobie jakichkolwiek rozmów z tą panią...
                Ale bez spróbowania nie będą wiedzieć, czy da się dogadać, czy nie. wink
                • zuzi.1 Re: Konflikt.... 26.05.11, 10:54
                  A mi się wydaje, że Oni rozmów z tą Panią próbowali wielokrotnie i nic z tego nie wyszło, stąd wniosek, że nie warto z Nią już rozmawiac, bo i tak babcia robi swoje...olewając to, o co proszą Ją rodzice dziecka. I jak tu z taką zawziętą osobą mediowac ?, może ew. w obecności mediatora taka babcia by poszła po rozum do głowy, ale szczerze wątpię...moim zdaniem nie dała by się tam nawet zaprowadzic, już nie mówiąc o jakiejkolwiek rozmowie. Przecież wedle Jej opinii Ona postępuje dobrze... smile))
                  • weronekm87 Re: Konflikt.... 26.05.11, 15:03
                    Oj próbowaliśmy rozmawiać i to nie raz... Ale albo kończyło się histerią (babci) albo rozmowami w stylu "tak tak oczywiście, rozumiem" a dalej swoje, albo odpowiedziami "tak! Tacy mądrzy jesteście! Do czasu!" Wiem, że nie muszę składać życzeń, ale nie lubię się kłócić itp. więc chyba to zrobię (złożę życzenia) Bądź co bądź to babcia mojej córki a moja teściowa.
                    Wybacz morekac.... ale będąc na naszym miejscu, też być miał dosyć ciągłych utyskiwań itp... Mieszkamy razem. Trudno. Na razie nie ma możliwości o wyprowadzce. Teściowa o tym wie, i potrafi to wykorzystywać w okrutny sposób w "potyczkach". Co do MAłej uwierz, że zawsze, kiedy babcia jest zmęczona, chce odrobiny spokoju itp zabieramy Ją do siebie albo z Nią wychodzimy. Nie podrzucamy Jej teściowej, sama Ją zaprasza. Kiedy zaczyna przekraczać granicę jaką Jej stawiamy u babci zawsze interweniujemy. Nie pozwalamy Małej na wszystko.
                    A swoją drogą! Dostałam kwiatka (Mlecza) na dzień mamy big_grin
                    • aqua48 Składać/nie składać? 26.05.11, 15:51
                      W tej sytuacji problem czy składać życzenia na Dzień Matki staje się kwestią: cokolwiek zrobisz będzie źle. Złożycie - wrzaśnie i miotnie kwiatami, albo czekoladkami, nie złożycie - będzie lamentować, że nikt o niej nie pamięta... Dobra, czy nie to matka i ja bym złożyła nie spodziewając się jednak niczego dobrego w zamian.
                    • morekac Re: Konflikt.... 26.05.11, 19:54
                      Ale to też chodzi o to, w jaki sposób rozmawiasz. Czasami są to niuanse, serio. I być może niezależnie od drażliwości babci, robicie coś nie tak - tylko że takie rzeczy to najlepiej widzi postronny obserwator.
                      Może jakieś konsultacje z psychologiem? Mediatorem? Poszukajcie jakiegoś speca od konfliktów rodzinnych.
                      Albo chociaż przeczytaj 'Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały, jak słuchać, żeby z nami rozmawiały' wink.
                      • adamm38 Re: Konflikt.... 31.05.11, 14:30
                        No i koszmaru ciąg dalszy. Kilka dni temu mała była u Babci w pokoju i bawiła się (za Jej pozwoleniem). Nagle słyszę krzyk małej. Wpadam do pokoju. Na środku stoi moja córka z rozbitą głową a moja Matka spokojnie siedzi na łóżku i coś tam szyje. Zero najmniejszej reakcji. Dziś byłem świadkiem jak próbowała buntować moje własne dziecko przeciwko mnie. Sąsiedzi już się do mnie nie odzywają. Zostałem nieźle oczerniony. Nawet mój Teść dzwonił ostatnio do mnie z pretensją dlaczego ograniczam kontakty babci z wnuczką. Tylko że to właśnie ta "kochana i wspaniała" Babcia nie chce za bardzo kontaktować się z moim dzieckiem. Ja nie używam dziecka jako karty przetargowej w konfliktach i nie bronie małej kontaktować się z babcią. Póki co, to rozpaczliwie szukam przedszkola dla małej. Bez tego nie ma szans na wyprowadzkę z tego przeklętego domu.
                        • morekac Re: Konflikt.... 31.05.11, 15:01
                          Byłeś w domu, tak?
                          To dlaczego dzieckiem zajmowała się ta wredna i wstrętna babcio-matka- teściowa, na która tak narzekacie i do której nie macie za grosz zaufania? Oddawanie dziecka pod opiekę takiego potwora, jak tu opisujecie, jest nieodpowiedzialne, nie uważasz? I jak widać, szkodliwe dla dziecka. To babcia jej głowę rozbiła?
                          • zuzi.1 Re: Konflikt.... 31.05.11, 19:09
                            Naprawdę się uśmiałam smile))) z komentarza morekac. Miłego dnia dla Wszystkich Was.
                        • zuzi.1 Re: Konflikt.... 31.05.11, 19:13
                          Wyluzuj chłopie, jaka babcia jest już nam opisałes, wiemy, że niezbyt ciekawa z niej osoba. Ale nie wiń Jej o to, że dziecko głowę rozbiło. Z małymi dziecmi tak bywa. A babcia no cóż mogła się wykazac większym zainteresowaniem i opieką, ale skoro Wasze relacje są takie jakie są, to nie oczekuj, że będzie to pełnowartościowa i bezpieczna opieka dla dziecka. Babcia z jednej strony może mówi, że jej na dziecku zalezy, ale poza tym chyba nie ma jakiejś wielkiej radości z kontaktów z wnuczką, skoro potrafi się zachowwywac w sposób, jaki opisałes w poprzednich mailach.Opiekujcie się dzieckiem Wy, a babcia co najwyżej na kilkanaście minut i to bez 100 % zaangażowania z Jej strony. Pozdrawam.
    • judytak Re: Konflikt.... 31.05.11, 15:03
      ja widzę tak, że wy jesteście zmęczeni tym mieszkaniem razem, ale babcia jest jeszcze bardziej zmęczona
      wskazuje na to jej zachowanie, nagle wybuchy złości, utrata kontroli nad swoim zachowaniem - po prostu ma dość, nie wyrabia
      zdaje sie, że przez jakiś czas mieszkała sama, a teraz, kiedy ciągle jest ktoś jeszcze w mieszkaniu, nie czuje się swobodnie, krępuje się, a to jest bardzo męczące

      oczywiście najlepiej by było się wyprowadzić, ale skoro się nie da, trzeba dać babci od czasu do czasu wytchnienie, gdzieś wyjść na cały dzień, gdzieś wyjechać na parę dni, i zapowiadać to babci zawczasu, żeby wiedziała, kiedy i jak długo was nie ma

      jest lato, ładna pogoda, wychodźcie jak najczęściej z dzieckiem gdzies na dwór, na jakiś plac zabaw, uczcie dziecko że wasz pokój to wasz dom, a do babci można iść tylko kiedy babcia zaprasza, albo można też wyznaczyć konkretny czas kiedy dziecko jest z babcią, nie wiem, godzinę dziennie lub 2 popołudnia w tygodniu, a wy najlepiej w ogóle w tym czasie idźcie na piwo lub do kina, i nie oglądajcie co dziecko z babcią robi ;o)

      i dajcie spokój drobiazgami typu babcia czy mama, suchy chleb czy czekolada, jakie to ma znaczenie? to wy wychowujecie dziecko, i dziecko o tym wie, babcia też o tym wie, dlatego może sobie bezkarnie zajmować sie dzieckiem po swojemu, wszak to tylko mała część dnia, prawda?

      pozdrawiam
      Judyta
    • aromat_jabola Re: Konflikt.... 02.06.11, 12:00
      adamm38 napisał:

      > Pozwalamy Je, z moją zoną, na wiele. Granicą jest tu tylko Jej bezpieczeństwo.

      Natomiast przykładowo szkody wyrządzone w domu innych ludzi już nie?
      Cóż - twoje dziecko jest jednym z tych bezstresowo "wychowywanych", rozwydrzonych bachorów i tyle!
    • pam_71 Re: Konflikt.... 08.06.11, 13:51
      A kto zajmuje się Małą jak Wy jesteście w pracy ? Żona ma wychowaczy ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka