kocianna
08.11.11, 20:37
Właściwie stać mnie na gadżety. Ale nie uważam, że mam spełniać każdą zachciankę dziecka i nie jestem pewna, że argument "bo inne dzieci mają" do mnie przemawia, zwłaszcza, że "wszyscy w klasie" to zwykle 2-3 osoby. Z doświadczenia też wiem, że gadżet, jak każda zabawka, wyląduje po paru dniach na dnie pudełka, zapomniany i niepotrzebny, i nie będzie np. noszony do szkoły. Może więc dla świętego spokoju kupić?
Chodzi mi tu zwłaszcza o rzeczy typu komórka i PSP - jedno i drugie uważam za absolutnie zbędne dla sześciolatki (nie muszę mówić, że sześciolatka ma zdanie przeciwne), ale za chwile pojawią się jakieś bakugany, a potem ciuchy z odpowiednią metką, taką a nie inną...
Jaką strategię przyjmujecie?