Dodaj do ulubionych

Cud!!!!zasypianie

11.06.04, 09:04
muszę się wam pochwalić moim sukcesem wychowawczym. Mikołajek(roczek)od
tygodnia śpi sam! Przez ostatnie pół roku spał ze mną i tak się rozkaprysił,
że to mu nie wystarczało:chciał trzymać mnie całą noc za rączkę, chciał
drapania po pleckach i głaskania. W końcu już sam nie wiedział czego jeszcze
chce i ostatni miesiąc to był koszmar. postanowiłam wyeksmitować go do
łóżeczka. Po trzech wieczorach marudzenia i płaczu teraz zasypia bez
problemu. Poprostu wkładam go i wychodzę a on sam usypia. Dzięki temu mamy
wieczory z mężem dla siebie(po roku!!!) i odzyskałam radość z macierzyństwa.
Kiedy wcześniej mama mnie na to na mawiała zawsze mówiłam może tak można ale
z Mikosiem to nie przejdzie. Cieszę się że odważyłam się spróbować.
Obserwuj wątek
    • baania Re: Cud!!!!zasypianie 11.06.04, 22:07
      Gratuluje !!! Mozesz byc z siebie dumna. Z siebie, bo to Ty musialas sie
      przelamac, by sprobowac wink) Jestem przekonana, ze rodzice czesto z gory
      wykluczaja mozliwosc zmiany, sami skazujac sie na koszmar.A tymczasem dziecko
      potrzebuje zaledwie kilku dni, by zmienic zly nawyk. Tylko trzeba mu do tego
      stworzyc okazje.
      Pozdrawiam,
      Ania
    • madziurex Re: Cud!!!!zasypianie 12.06.04, 14:25
      Wszystko ładnie, ale dlaczego zasypianie z mamą, to,że chce ją trzymać za rękę,
      prosi o pieszczoty itd. to "zły nawyk"??
      • baania Re: Cud!!!!zasypianie 12.06.04, 20:20
        Nic zlego w trzymaniu mamy za reke w ciagu dnia, ale nie w ciagu nocy. Noc jest
        do spania i to zarowno dla dzieci, jak i dla rodzicow, ktorzy musza odzyskac
        sily, by mogli dac z siebie wszystko w ciagu dnia. Jesli dziecko nie nauczy sie
        zasypiania samemu wieczorem, to bedzie wzywalo mame w nocy, gdy tylko sie
        obudzi. Czeste przychodzenie do dziecka w nocy wzmacnia czestotliwosc jego
        przebudzen, bo dziecko w naturalny sposob chce przyciagnac mame. Dziecko, ktore
        umie zasnac ponownie samo, niezaleznie od zabiegow rodzico bedzie ogolnie lepiej
        spalo, bedzie zdrowsze, lepiej wypoczete rano, a rodzice beda mieli do niego
        wiecej cierpliwosci. Chodzi o wczesna nauke zdrowej higieny snu, tak jak uczymy
        zdrowego odzywiania sie itp. Moim zdaniem jest to wybor wychowawczy, ktory kazdy
        rodzic podejmuje i ktorego konsekwencje bedzie ponosil przez lata. Osobiscie
        podjelam ten wybor i moje dzieci od 6 miesiaca zycia spia od 19-tej do 7 rano
        bez wolania mnie. I to 350 dni w roku. Inni podejmuja inne wybory i ponosza ich
        konsekwencje.
        Oto moje argumenty. Jakie sa Twoje ?
        Pozdrawiam,
        Ania
        • madziurex Re: Cud!!!!zasypianie 12.06.04, 22:33
          Mi chodziło tylko o sformułowanie "zły nawyk".
          Ale i tak nie do końca ufam temu "nauczaniu zasypiania". Co to znaczy,
          że "konsekwencje będzie się ponosiło przez lata"? Znam mnóstwo kilkuletnich
          dzieci, które albo spały długo z rodzicami, albo rodzice reagowali na każde ich
          zawołanie w nocy, a teraz śpią spokojnie w swoich łóżeczkach i pokojach.
          Chyba wszystkiego można wyuczyć, ale czy o to chodzi? Moim zdaniem o wiele
          gorsze konsekwencje (w późniejszym, dorosłym życiu) mogą być tego, że dziecko
          wie, iż na jego zawołanie nikt nie przyjdzie.
          Ale może przesadzam i tak "wyuczone" dzieci będą spokojne i szczęśliwe? Mam
          nadzieję i tego życzę Twoim dzieciom!
          Pozdrawiam!
          Magda
          • baania Re: Cud!!!!zasypianie 12.06.04, 22:58
            Przeciez dlugie spanie z rodzicami to wlasnie konsekwencja, ktora czesto
            utrzymuje sie przez lata. Mowisz o kilkuletnich dzieciach. Czy to znaczy, ze
            rodzice przez tych kilka lat nie maja prawa do prywatnosci, do odpoczynku we
            wlasnym lozku, do wyspania sie itd.? Osobiscie nie jestem mama cierpienniczka i
            nie uwazam, by bylo dobre dla moich dzieci poswiecanie im wszystkiego: calego
            czasu, calej energii. Moje malzenstwo mogloby na tym ucierpiec, a to na pewno
            nie bedzie dla nich dobre.

            Moje dzieci maja teraz 29 i 20 miesiecy i ich potrzeby sie zmieniaja. W tej
            chwili zaczynaja miec koszmary i wtedy biegne do nich przy pierwszym krzyku. Ale
            to wlasnie dzieki temu, ze na samym poczatku nauczylam je zasypiac samemu, teraz
            moge im pomoc, bo wiem, ze po paru moich slowac uspokoja sie i zasne bez leku.
            Bo nie potrzebuja mnie do zasypiania i znajduja do tego wystarczajaco sil w
            samych sobie. Jesli teraz mnie wolaja, to wiem, ze to nie dlatego, ze same nie
            potrafia zasnac, ale dlatego, ze sie boja. Tymczasem niemowle nie placze
            dlatego, ze sie boi ciemnosci (jego wyobraznia nie jest jeszcze na tyle
            rozwinieta, by bylo to mozliwe), ale dlatego, ze lubi byc z mama. To normalne,
            ale mama tez potrzebuje odpoczynku i nie moze byc z nim caly czas.
            Ciekawie sie z Toba dyskutuje wink
            Ania

            • kruszynka301 Re: Cud!!!!zasypianie 13.06.04, 11:52
              Baaniu, dlaczego dla Ciebie długie spanie z rodzicami to coś złego? Moja córa do 3 roku życia spała przytulona do mnie w nocy, nie przeszkadzało mi to wcale. Z jednej strony przytulał mnie mąż, z drugiej Agusia. Raczej wszyscy byliśmy z tego zadowoleni - musieliśmy tylko wymienić łóżko na większe.
              Co do prywatności: no cóż, mamy kilka pokoi, więc sypialnia u nas służyła wyłącznie do spania, a nasza córa rano miała zwyczaj emigracji do dużego pokoju, tam oglądała bajki lub jeszcze podsypiała, więc spokojnie mogliśmy spać nawet do 10-11.
              Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób spanie z maluchem mogłoby zaszkodzić małżeństwu - tym bardziej, że mąż nie jest biologicznym ojcem Agusi, i nie ma nic przeciwko spaniu z dzieckiem - w 3 roku życia Agusia wyprowadziła się od nas z łóżka do swojego łóżeczka, ale - u nas w sypialni.
              Agusia raz miała nocne koszmary - właśnie wtedy, kiedy próbowałam ją kłaść w jej pokoiku. Po 15-minutowym tuleniu o 2.00 w nocy przerażonego malucha, nie zdecydowałam się więcej na taki eksperyment. Parę razy przyłapałam malce na "stójce": wstaje i patrzy z łóżeczka, czy aby na pewno jesteśmy w sypialni. Jeśli jesteśmy, to kładzie się i śpi dalej, jeśli nas nie ma, zaczyna wołać i płakać lub wędruje po mieszkaniu i nas szuka.

              Naprawdę, nie widzę ujemnych skutków spania z dzieckiem: wolę mieć mniej miejsca w łóżku ale spać całą noc niż budzić się parę razy w ciągu nocy i uspokajać malucha.

              • madziurex Re: Cud!!!!zasypianie 13.06.04, 14:40
                Aha. To juz wiem, o co chodzi. Po prostu - jeśli rodzicom spanie z dzieckiem
                nie przeszkadza i lubią to, to niech tak będzie . Ale gdy staje się to
                uciążliwe i rodzic czuje się wyczerpany taką nocą - to może rzeczywiście warto
                nauczyć dziecko spać samemu. Lepsza mama szczęśliwa i wypoczęta niż mama na
                każde zawołanie, ale "cierpiętniczo wykończona". Czyli każda rodzina powinna do
                tego podejść indywidualnie.
                Ja po prostu jestem zrażona do takich tematów przez stosowaną przez (i to
                wielu!) rodziców metodę "a niech się wypłacze" w celu nauczenia dziecka
                zasypiania. Ta metoda prowadzi w prosty sposób do czegoś, co psychologowie
                nazywają syndromem wyuczonej bezradności. W skrócie:"moje potrzeby się nie
                liczą, i tak nikt nie zareaguje na moje wołanie" itd. To procentuje w
                przyszłości problemami emocjonalnymi, często uzależnieniami, nieumiejętnością
                wchodzenia w związki emocjonalne itd, itp.
                Ale tutaj mówimy chyba o czymś innym.
                Pozdrawiam!
                Magda
                • baania Re: Cud!!!!zasypianie 13.06.04, 19:20
                  No dobrze, Magda, widze, ze zaczynamy sie rozumiec. Ja tez mialam wrazenie, ze
                  mowilysmy o dwoch roznych rzeczach. Nie jestem absolutnie za metoda "niech
                  dziecko sie wyplacze" i metoda, ktora opisalam do takich nie nalezy. Trzeba
                  reagowac na dziecka potrzeby, ale nie na dziecka zachcianki. To jest cala
                  roznica, moim zdaniem. Mowilam raczej o metodzie "daj szanse dziecku zasnac
                  samemu nie przychodzac do niego od razu, ale wracaj do niego regularnie, by nie
                  czulo sie opuszczone". Masz tez racje, ze kazda rodzina musi podjac decyzje
                  odnosnie spania na swoj uzytek wedlug swoich mozliwosci mieszkaniowych i
                  psychicznych. Ale jak powiedzialam wczesniej, rodzina poniesie konsekwencje
                  swego wyboru: jesli zgadza sie, by dziecko spalo przez trzy lata z rodzicami
                  (jest to np. wybor kruszynki301) , to niech przyzwyczai je do spania w ich
                  lozku; jesli tego nie chce, to niech nauczy je wczesnie zasypiania samemu. To do
                  czego ja z kolei jestem zrazona, to wychowanie przypadkowe i bez konsekwencji,
                  zalezne od humory w danym dniu lub od tego, co dziecko na nas wymusi. Osobiscie
                  jestem za podejmowaniem swiadomych wyborow wychowawczych, choc nie twierdze, ze
                  jest to do konca mozliwe, bo nikt z nas nie jest nieomylny.
                  I jeszcze pare slow do kruszynki301 (podoba mi sie Twoj pseudonim wink ) : no
                  wlasnie, ja tez wole spac cala noc, niz budzic sie pare razy w ciagu nocy. Ale w
                  tym celu podjelam wybor inny niz Twoj, bo obecnosc dziecka w lozku nie pozwala
                  mi sie wyspac.
                  Pozdrawiam i mam nadzieje, ze sobie jeszcze rownie dobrze podyskutujemy na inne
                  tematy.
                  Ania
                  • kruszynka301 Re: Cud!!!!zasypianie 13.06.04, 19:32
                    Cześć Aniu. Kruszynka to.... imię mojego kota, którego akurat zrzucałam z kolan w momencie wymyślania nickawink)).
                    Agusia spała kamiennym snem wyłącznie wtedy, kiedy nas czuła przy sobie. Dochodziło do nonsensów: potrafiła spać przytulona do mnie podczas oglądania kina domowego (a głośniki mamy spore), wszelkie próby przenoszenia jej do sypialni kończyły się obudzeniem i płaczem po 20 minutach (śmiałam się, że ma wykrywacz mamy w pupce). Do swojego łóżeczka przeniosła się na własne życzenie, razem z kilkunastoma lalami, misiami, króliczkami, idt.
                    Może na moją decyzję też przemówił fakt, że ja spałam z rodzicami do 6 roku życia, a nawet teraz nie znoszę sama spać? wink))).
                    pozdrawiam
                    Gosia
                    • baania Re: Cud!!!!zasypianie 13.06.04, 21:25
                      Czesc Gosiu,
                      Jesi to wytrzymujesz, to twoja sprawa. Rozumiem jednak swietnie karolcie_s,
                      ktora miala tego dosyc i dopiero po wyeksmitowania dziecka do wlasnego lozka
                      odzyskala radosc z macierzynstwa. Moje dzieci sa ze mna przez 12 godzin na dobe
                      i po 19-tej naprawde nie chce ich wiecej slyszec wink Moge zaprosic gosci, wyjsc
                      do znajomych (jesli maz zostanie w domu...), postudiowac, poczytac, obejrzec
                      film, poszperac na Inernecie itd. I to wszystko bez dzieci! Co za przyjemnosc! A
                      przeciez kocham moje dzieci ponad wszystko.
                      Pozdrowienia dla kota wink
                      Ania
                      • est3 Re: Cud!!!!zasypianie 18.06.04, 23:37
                        Ja tam rozumię wszystkich. W końcu mamy różne potrzeby i różne dzieci. Ja lubię
                        spać z moim ponad rocznem już dzieckiem bardziej niż z małżonkiem bo
                        przynajmniej nie chrapie. A trzykrotne karmienie w nocy też jakoś znoszę.
                        Natomiast problemem jest to, że moja mała ma problem z zasypianiem. Budzi się
                        czasem w nocy i potrafi 2 godz. przybierać przeróżne pozycje do spania i w
                        końcu nawet popłakać się ze zmęczenia. Nic nie pomaga. często po prostu
                        wstajemy i bawimy się w środku nocy. A wyobrażcie sobie, jak ja po takiej nocy
                        funkcjonuję. Bo dziecku jakoś nic nie jest. A następny problem to to, że jak
                        się w nocy (lub podczas dziennej drzemki) obudzi, to tylko ja potrafię ją
                        uspokoić. Jak mąż weźmie ją na ręce podnosi taki wrzask, jakby ją mordowali.
                        Tak więc jestem strasznie uwiązana. Nawet czasem wykąpać się nie pozwoli.
                        Nie mówiąc o tym że zasypia czasem o 23, a z regóły nie wcześniej niż o 21.30.
                        Ale na zmęczoną wygląda o 20 i nawet usiłuje zamknąć te swoje wielkie oczęta.
                        Po takim długim usypianiu, przy cycku, to mi się już nic nie chce.
                        Pozdrowienia. Est.
    • anek.anek Re: Cud!!!!zasypianie 18.06.04, 23:49
      gratuluję! Mysmy to przerabiali kilkakrotnie. Ostatnio nawet miałam nadzieje,
      że już, już, bo przez dwa miesiące mały (no, nie taki mały, bo we wrześniu
      skonczy trzy lata!) spła sam, ale ostatnio znowu zaczął się budzić, tak jak
      kiedyś: punktualnie ok 12-1 w nocy i przychodzi do naszego łóżka.
      Uwierzcie, codzinne spanie z tak dużym dzieckiem wcale nie jest już frajdą! A
      jest na tyle już duży, że spi w normalnym łózku, z którego sam sobie wychodzi i
      musiałabym go zamknąć w pokoju na klucz żeby do nas nie przychodził - a to już
      byłoby faktycznie straszne. Tak więc, korzystajcie z okazji póki dzieci są
      małe! Później możecie żałować tak jak trochę my żałujemy, że zabrakło nam
      twardości i że zbyt miękkie serca mieliśmy.
    • mamma2 Re: Cud!!!!zasypianie 19.06.04, 15:33
      Naprawdę fajnie się czyta ten wątek!!!
      Kulturka!!!
      A co do zasypiania to moje córki spały ze mną około półtora roku, dopóki
      karmiłam je piersią. Potem stopniowo (najpierw w łóżeczku była zabawa w
      zasypianie, potem odpoczynek po obiedzie)i z całym ceremoniałem ("Tutaj jest
      łóżeczko duuużej Mimisi, tutaj lale, misie itd." przenosiły się do swoich łóżek.
      Nie obyło się bez problemów, ale byłam pewna swoich decyzji i stanowcza, a one
      to zaakceptowały. Teraz moja najmłodsza pociecha ma rok i 4 miesiące i powoli
      się rozstaje: najpierw z piersią, a po wakacjach z sypialnią rodziców. Z
      piersią próbowałam już wcześniej, ale synuś bronił się tak rozpaczliwie, że
      przesunęłam eksperyment o dwa miesiące. Teraz jest już OK, zasypia przy mnie i
      śpi do rana.
    • barbin Re: Cud!!!!zasypianie 27.06.04, 16:07
      A ja juz nie wierzę w żadne cuda.
      Moja Basia mając roczek zasypiała sama w pokoju z uśmiechem na ustach.
      Teraz ma 2 lata i 2 miesiące i od kilku tygodni życzyłaby sobie najchętniej
      noszenia na rękach i śpiewania kołysanek. W przeciwnym razie walczymy ok. 2
      godzin. Nie wiem na co się zdecydować smile
      • basia-bma Re: Cud!!!!zasypianie 27.06.04, 18:09
        Mi nigdy nie udało się przyzwyczaić córci (obecnie 3 lata i 3 miesiące)do
        spania w dziecinnym łóżeczku (w końcu je rozebraliśmy i wynieśliśmy do
        piwnicy). I nie skutkowały żadne metody - pewnie zbyt późno chcieliśmy ją
        przestawić, ale dopóki karmiłam małą piersią i to MI było wygodniej spać razem
        z nią. Teraz Natalka śpi sama w swoim dorosłym już łóżku i oddzielnym pokoju
        ale ... muszę kłaść się razem z nią wieczorem i niestety mam na to monopol. Nie
        byłoby w tym nic złego, gdyby mała usypiała w miarę szybko i o normalnej porze.
        Niestety nie zdarza jej się zasypiać przed 22.00 mimo, że wstaje przed 8.00 i
        nie śpi w dzień. Często usypianie trwa ponad godzinę (nie wiem dokładnie ile,
        bo zwykle usypiam przed nią i mąż mnie budzi, abym przeniosła się do sypialni),
        a jeżeli zdrzemnie się w dzień nawet na 15 minut - potrafi szaleć wieczorem do
        24.00 - 1.00 w nocy.
        Pomocy ! - można z tym coś zrobić ? Chciałabym mieć wieczory dla siebie.

        Pozdrawiam
        Basia
        • kaaasienka Re: Cud!!!!zasypianie 29.06.04, 01:40
          Ehh, "wieczory dla siebie"...
          Ja mam dwóch chłopców ( 3 miesiące i półtora roku) i dwie sypialnie. Niestety
          nie dla dzieci i rodziców.
          Starszy od urodzenia prawie spał w łóżeczku (strasznie się bałam takiego
          właśnie przyzwyczajenia do spania razem). Łóżeczko stało obok naszego łóżka i
          kilka razy w nocy wstawałam, siadałam, karmiłam i odkładałam do łóżeczka. Potem
          przestawiliśmy dodrugiego pokoju i gdy płakał w nocy (przeważnie jak zgubił
          smoczek) brałam na ręce i usypiałam. Potem było mi już ciężko tak biegać do
          niego i go nosić (druga ciąża) i zaczęłam już nad ranem przynosić go do nas.
          Potem doszło do tego, że może z godzinę w łóżeczku spał.Przed porodem kupiliśmy
          mu dorosłe łóżko i mąż spał z nim żeby się przyzwyczaił. I tak zostało. Oni w
          jednym pokoju, ja z maleństwem w drugim. Jedynym plusem jest to, że się w miarę
          wysypiam, bo tylko cyca wpycham i śpię. Ale napewno to nie jest dobre, no i
          chyba nasze małżeństwo na tym ucierpiało.

          Pozdrawiam
          Kasia, mama Kubusia i Oliwiera
    • jotika Re: Cud!!!!zasypianie 30.06.04, 15:41
      zazdroszczę karolci jej sukcesu!
      spałam z moim pierwszym synkiem od początku, bo był chory i sporo żesmy razem
      przeszli, więc wydawało mi się, że potrzebuje mnie cały czas, nawet w nocy. i
      teraz ma - prawie 9 lat i jeszcze czasami przychodzi do nas do łóżka, a odkąd
      pojawił sie młodszy brat, to z zazdrości, chce żeby z nim zasypiać! co prawda
      nie chce już czytać razem, bo robiliśmy to do niedawna codziennie wieczorem,
      ale czasem prosi żeby się z nim położyć i poleżeć, albo najchętniej chce
      zasypiać w naszym łóżko, a przenieść śpiącego już ciężko.
      obiecywałam sobie, że z młodszym będzie inaczej, i faktycznie było, zasypiał
      grzecznie w swoim łóżeczku, aż do mojego pójścia do pracy jak miał 1,5 roku -
      synek pewnie chciał zrekompensowac sobie moją dzienną nieobecność wieczorem i
      domagał sie przytulania itp. teraz mam problem - nie mogę usypiać obu naraz, bo
      jak są razem to szaleją do 23, a jak położę się z małym, to starszy prosi o
      pomoc itp. i tak wieczór mam zajęty na usypianie sad
      mąż nie zawsze jest w domu (często wyjeżdża służbowo, stąd jego pomoc jest
      sporadyczna, nie bardzo mam pomysł co dalej robić w tej sytuacji ? może coś
      podpowiecie? próbowałam zostawiać młodszego i tłumaczyć, że idę pomóc bratu w
      lekcjach, ale zaraz sam do nas wracał i też asystował przy odrabianiu lekcji
      teraz są wakacje, to może będzie łatwiej coś zmienić?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka