Dodaj do ulubionych

pieniądze

17.03.12, 20:56

Natchniona watkiem o usamodzielnianiu:
-do jakiego wieku powinniśmy finansować nasze dzieci?
Uczciwie powiem, ze dawno dawno temu moi rodzice w szkole średniej dawali mi kieszonkowe z którego kupowałam sobie właściwe wszytko, co było mi potrzebne do szkoły i musiało mi starczyć na tzw. rozrywki. Ubrania finansowali rodzice. Każde wakacje w LO spędziłam na obozach OHP organizowanych przez szkołę łącząc praktyczne z pożytecznym ,a drugi miesiąc wakacji za zarobione pieniądze jechałam gdzie chciałam . Jak poszłam na studia to rodzice opłacali mi akademik, a na resztę już dorabiałam sama.
Mój Starszy też przeszedł taką drogę i nigdy nie był dzieckiem roszczeniowym. Za to Młodszego normalnie nie można ogarnąć. Należy mu się i już! Wszyscy mają on tez musi mieć. Dużo w tym winny mojego męża, który praktycznie na wszystko dzieciom pozwala. Mnie szlag tafia, bo mimo wszystko uważam ,że sa pewne granice i nie można we wszystkich zachciankach ulegać. Młody ma swoje fundusze ale kasa parzy go w ręce, a potem woła jak nie ode mnie, to od męża lub brata i zawsze coś tam extra dostanie od tych dwóch dostanie.
A u Was jak?
Obserwuj wątek
    • mamamira Re: pieniądze 17.03.12, 21:48
      Dzieci tak długo jak się uczyły i mieszkały były finansowane przez nas . Kieszonkowe,przeznaczały na własne wydatki typu kino,dyskoteka czy koncerty.Urlop spędzały z nami.A to co dorobili odkładali.
      • bi_scotti Re: pieniądze 17.03.12, 23:09
        Odkladalismy im na studia wiec na oplacenie czesnego mieli. Dostali od nas na ksiazki (u nas drogie!), reszte czyli czynsz, jedzenie, ubranie, transport etc. oplacali sobie sami - zarabiali part-time przez wiekszosc high school i na studiach; dorabiali tez zawsze przez czesc wakacji. Na extras typu laptops etc. dostawali "zastrzyki" do 80-90% ceny takiego extra. Najwiecej problemow mial Sredni, ktory jest niepelnosprawny wiec mial wieksze problemy w znajdowaniu pracy, szczegolnie na poczatku "kariery zawodowej" w high school ale "dobrzy ludzie" (znajomi etc.) pomogli i on tez sobie zarabial jak nalezy. Moje dzieci sie "zazebily" na studiach (Sredni poszedl na I rok gdy Najstarsza zaczynala IV rok i Najmlodszy poszedl na I rok gdy Sredni dorabial dodatkowy semestr IV roku), co nie bylo jakos super korzystne finansowo dla nas wszystkich ale bylismy na to jako-tako przygotowani. Najwiecej musi w swoje studia wkladac Najmlodszy, bo studiuje ponad 4000 km od domu, na drugim koncu kontynentu wiec odlozenie na przeloty raz na jakis czas troche go obciaza. Ale sam sobie wybral BC wiec ponosi tego konsekwencje. My jako rodzice jestesmy z siebie i z naszych dzieci bardzo dumni, ze zadne nie skonczylo (Najmlodszy nie skonczy) studiow z dlugiem do splacania, co jest dosc powszechnym zjawiskiem wsrod wiekszosci znanej nam mlodziezy, nawet z naprawde zamoznych domow. Dzieki temu, ze np. Sredni nie mial zadnego dlugu po studiach, w zeszlym roku zainwestowali z jego girlfriend w ich wspolny townhouse a maja dopiero po 25 lat i tak naprawde dopiero zaczynaja kariere zawodowa. Good for them smile
        U nas nigdy nie bylo duzo pieniedzy (emigracja, 3 dzieci, Sredni wymagajacy duzo rehabilitacji, rodzinne zamilowanie do podrozowania etc.) wiec wszyscy musieli sie przykladac, bo jak inaczej?
        • aandzia43 Re: pieniądze 17.03.12, 23:50
          Gratuluję zgranej drużyny! Zwycięskiej drużyny smile
          U nas studia na razie głównie bez czesnego. Ale już kształcenie podyplomowe kosztuje.
          Nie znam waszych realiów, ale mam wrażenie, że płace za pracę nie wymagającą szczególnego wykształcenia (np. kelnerowanie), są u was relatywnie wyższe, niż u nas. Chodzi mi o zajęcia przy pomocy których młodzi zarabiają na swoje potrzeby. Głównie te dorywcze zajęcia (nie każdy rodzaj studiów umożliwia regularną pracę). Korepetycje - sprawa odrębna. Te są dobrze płatne. Chodzi mi o to, ile godzin tygodniowo musi pracowac dziewczyna jako kelnerka/babysiterka/sprzedawczyni w supermarkecie, żeby zarobic na wynajęcie pokoju? W Polsce A i w Polsce B, w Kanadzie i może jeszcze gdzieś. A może inne dziewczyny się przyłączą smile
          • bi_scotti Re: pieniądze 18.03.12, 01:29
            Dla porownania: Najmlodszy wynajmuje townhouse (to chyba sie w PL nazywa szeregowiec) z 3 kolegami, placa kazdy $400.00 na miesiac + woda i elektrycznosc (tyle ile zuzyja) + Internet; najnizsza stawka godzinowa oscyluje w granicach $10.00, jako kelner zarabia sie najczesciej mniej (jakies $7.00-8.00) ale ma sie tips (napiwki?), ktore w "dobrych" knajpach albo w okreslone dni (np. dzis - St. Patrick's Day smile ) bywaja znaczne. Ale to jest ciezka praca - wielu ludzi nie docenia jak ciezka. Wielu mlodych pracuje w retail, bo tam najlatwiej miec rozne godziny pracy, pracowac w weekends etc. z tym, ze znow bycie sprzedawca to nie sa zadne kokosy (niewiele ponad minimum wage), benefitem jest najczesciej discount przy zakupie ubran ze sklapu, w ktorym sie pracuje (syn kolezanki, lat 16, pracuje popoludniami w Old Navy i "ubiera" wszystkich kolegow i kolezanki korzystajac ze swojego discount smile ). No i, oczywiscie, sa przyslowiowe prace w MacDonald's i tego typu sieciach - te z kolei maja najczesciej ten plus, ze mlodzi moga awansowac na manager'ow zmian etc. To sa wszystko zajecia wymagajace wielu umiejetnosci typu praca w zespole, cierpliwosc dla klienta, uprzejmosc, wiedza o produktach (pamietam jak Najmlodszy dostal pierwsza prace jako kasjer w duzej sieci spozywczej i wkuwal na pamiec kody owocow i warzyw) etc. Te prace, wpisane do resume, maja spora wartosc - potencjalni pracodawcy doceniaja to, ze ktos pracowal juz w high school i ze przeszedl te swoja sciezke studenckich prac. Ale nie kazdy jest w stanie pogodzic prace ze szkola - wbrew przekonaniu wielu ludzi w PL i Europie, nasza szkola to nie sa "luzy-rajtuzy" wink Moja corka wyklada teraz w PL i jest zszokowana ile wolnego czasu ma polska mlodziez i jak (wedlug niej) bezsensownie ten czas marnuje. Mnie trudno to oceniac, bo mnie tam nie ma i ja np. pracowalam w czasie nauki w liceum a to byly dawne "gierkowskie" czasy ...
            • mamamira Re: pieniądze 18.03.12, 09:49
              Mam w Polsce spore grono znajomych i rodzinę gdzie dzieci studiują i nikt z nich nie dorabia.W Niemczech WG(wspólne mieszkanie) kosztuje ok.300€ za osobę ze wszystkim.Moj syn nie dostawał na godzinę tylko za wykonanie pracy,Informatyk.Sa okresy ze bardzo ciężko jest coś fajnego znaleźć. Przeciętne zarobki studentów,sprzątanie,remonty,praca w ogrodzie,kelner,barman,opieka nad starszymi ok 6-10 €/h. My kupiliśmy synowi Auto,zapłaciliśmy za prawo jazdy(dojeżdżał do innego miasta)a ubezpieczenie i paliwo płacił sam.
              • czarna9610 Re: pieniądze 18.03.12, 19:53
                Córka studiuje na politechnice. Może to niezbyt pedagogiczne ale jest całkiem na naszym utrzymaniu. Uważam , że powinna się skupić na studiowaniu.
                • onest Re: pieniądze 18.03.12, 22:10
                  Odnoszę wrażenie, że w sprawie finansowania istotna rolę odgrywa miejsce gdzie mieszkamy. Rodzice w innych krajach niż Polska maja zdecydowanie odmienne podejście do finansowania swoich pociech.
                  • mamamira Re: pieniądze 18.03.12, 23:26
                    CytatRodzice w innych krajach niż Polska maja zdecydowanie odmienne podej
                    > ście do finansowania swoich pociech.
                    Często konieczność zmusza studentów do dorabiania bo rodzice nie są w stanie utrzymać i zapłacić za wszystko co potrzebuje student.
                    • bi_scotti Re: pieniądze 19.03.12, 00:09
                      mamamira napisała:

                      > Często konieczność zmusza stu
                      > dentów do dorabiania bo rodzice nie są w stanie utrzymać i zapłacić za wszystko
                      > co potrzebuje student.

                      Bo ja wiem, to jest raczej kwestia filozofii zyciowej. Wlasciwie nie znam nastolatkow ani studentow, ktorzy by nie pracowali. Bez znaczenia jest pozycja finansowa rodzicow. Oczywiscie, czesc pracuje, bo musi a inni dlatego, ze jest to od nich po prostu oczekiwane. Poza tym jak mozna znalezc prace po uni czy college jesli ma sie gole resume bez zadnego doswiadczenia zawodowego z lat high school i post-secondary? Kto przyjmie do pracy kogos kto ma ponad 20 lat i dotad nie pracowal? No way smile
            • aandzia43 Re: pieniądze 18.03.12, 23:37
              W moim mieście pokój w tzw. mieszkaniu studenckim, czyli wynajmowanym tylko przez młodzież, to koszt 400 zł plus opłaty (prąd, gaz, woda, internet). Jakieś nory na obrzeżach miasta oczywiście tańsze. Jedzenie nieprzyzwoicie drogie. Stawka godzinowa za prace typu kelnerowanie, prace w sklepach, prace biurowe to 5-10 zł, przy czym 10 to już szczyt szczęścia. Kelnerzy oczywiście dostają napiwki i jeśli się załapie młódź do dobrej knajpy, to nieźle czesze kasę. Korepetycje z języków i matematyki studenci dają za 30 zł i poniżej, ale jest tylu nauczycieli dorabiających w ten sposób do pensji, że ludzie chętniej posyłają dzieci właśnie do nich. Student nie złapie więc zbyt wielu lekcji tygodniowo, nawet jeśli chciałby bardzo. Jest jeszcze zarobkowanie w wakacje - wyjazdy za granicę i do lepiej prosperujących miejsc w Polsce. Utrzymać się samemu studiując na wymagającym kierunku dziennym - ciężko byłoby, bardzo ciężko. Wszyscy moi znajomi studenci pracują mniej lub więcej, ale chyba żaden nie utrzymuje się zupełnie sam. Jakieś stypendium socjalne, jakieś wsparcie z domu zawsze jest. Takie realia, taka gospodarka - niskie płace, wysokie ceny, duża konkurencja. A nadciąga kryzys.
              Obserwuję, nic to zresztą odkrywczego, jak dzieciaki mniej dotowane nei mają takiego powera i możliwości, jak te mające dobre zaplecze finansowe. Te bogatsze nie dość, że już przychodzą na studia lepiej przygotowane do nauki i życia w pewnych środowiskach, to jeszcze stać je na finansowanie dodatkowej poza studiami nauki niezbędnej do lepszego ustawienia się w zawodzie. No ale tu już trochę odbiegłam od tematu dyskusji.

              To sa wszystko zajecia wymagajace wiel
              > u umiejetnosci typu praca w zespole, cierpliwosc dla klienta, uprzejmosc, wiedz
              > a o produktach

              Tak, masz rację smile I to kolejny argument za pracą studentów.
              • evee1 Re: pieniądze 27.03.12, 02:48
                O ile dzieci beda chcialy nadal z nami mieszkac, to dopoki nie pojda do pracy, to oferuje im darmowe mieszkanie i wyzywienie. Jezeli beda zarabiac tyle, ze wystarczy im na samodzielne mieszkanie, to prosze bardzo, aczkolwiek uwazam, ze za wyzywienie bylabym sklonna zaplacic. Ale jeszcze w pelni tego nie przedyskutowalismy jednak.
                Z poprzednich postow widze jednak, ze koszty samodzielnbego zycia sa w Australii najwyzsze. Moja corka pracuje teraz w niedziele w sklepie ogrodniczym i zarabia $16 na godzine. I to jest lepiej niz jej kolezanki, ktore pracuja jako kelnerki i zarabiaja $13-14 za godzine, a ich praca jest znacznie ciezsza. Z kolei wynajecie pokoju w domu dzielonym z innymi, to koszt srednio $120-$150 na tydzien i wiecej, zaleznie od standardu. Rachunki to srednio $15-20 na tydzien na osobe. W zwiazku z tym wiekszosc studentow nawet jezeli sie wyprowadza, to niedlugo potem wraca do rodzicow wink. Oczywiscie sa tacy, ktorzy musze mieszkac w wynajmowanym lokum i tym jest naprawde ciezko, jezeli nie maja wsparcia rodzicow. Praktycznie konczy sie to na tym, ze studiuja part-time i jednoczesnie pracuja na pol etatu.
                Studiow (podobnie jak prywatnej szkoly) moim dzieciom nie finansuje. U nas istnieje system nieoprocentowanych pozyczek studenckich, ktore splaca sie dopiero po rozpoczeciu pracy. Raczej jestem sklonna pomoc im w zakupie domu w przyszlosci, bo ceny domow u nas sa jak z kosmosu.
            • verdana Re: pieniądze 19.03.12, 14:48
              Mam wrazenie, ze nie ma co porównywać możliwości dorobienia na studiach w Polsce i na Zachodzie. Praca w sklepie w wolnym czasie na pewno nie wystarczy na mieszkanie i utrzymanie się. Moi studenci, którzy musza utrzymywać sie sami, a nawet tylko częściowo, na ogół nie mają już możliwości normalnego studiowania. Szef nie puszcza na seminarium, na bibliotekę pozostaja niedziele, w momencie, gdy zaczyna się praca "na serio" (3-5 rok) widzę jak kończa się dtudia "na serio".
              O ile w niektorych wypadkach nie ma to wiekszego znaczenia, to wolałabym, aby lekarz czy inżynier budujący mosty przeznaczył czas na naukę, a nie na zarabianie na siebie.
              No i to "marnowanie czasu" - cóż, może dlatego warto czasem byc młodym, aby sobie na to pozwolić. Przy czym jestem jak najbardziejz wolenniczka pracy na studiach - pracy, aby mieć trochę własnych pieniędzy, zdobyć doswiadczenie itd. Ale gdy ma być to jedyne źródło utrzymania, to nie nalezy się łudzić - o studiach nie ma mowy, jest najwyzej "robienie papierka".
              • wrzesniowamama07 Re: pieniądze 19.03.12, 18:09
                Verdana - studenci medycyny, jeśli gdzieś mogą dorabiać, to najczęściej "w branży" - jako salowi i inne takie. Znam studentów medycyny na pęczki, żaden nie kelnerował (w czasie roku akademickiego). Natomiast w czasie wakacji - a to inna inszość. Moi znajomi rozjeżdżają się po UE - zmywak, truskawki, praca w kuchni, opiekunowie starszych osób - i ja akurat uważam, że to fajnie. Przynajmniej trochę życia pokosztują, zanim pójdą w doktory.

                • wrzesniowamama07 Re: pieniądze 19.03.12, 18:48
                  A tak w ogóle to przepraszam że się wcięłam, nie jestem mamą dorosłego dziecka wink ale podczytuję forum, akurat moja dobra przyjaciółka walczy w temacie... Już zamilczam!
                  • onest Re: pieniądze 19.03.12, 19:06
                    wrzesniowamama07 napisała:

                    > A tak w ogóle to przepraszam że się wcięłam, nie jestem mamą dorosłego dziecka
                    > wink ale podczytuję forum, akurat moja dobra przyjaciółka walczy w temacie... Już
                    > zamilczam!

                    Ale tu nie ma limitu wiekowegosmile zapraszamy
              • kasiak37 Re: pieniądze 19.03.12, 18:09
                Verdano jak sie chce to sie wszystko da.Bez finansowej pomocy moich rodzicow skonczylam studia jako osoba zamezna juz i z 2 malych dzieci,mieszkajac oddzielnie,znaczy nie u rodzicow,pracujac na pelen etat.Studia nie w moim miejscu zamieszkania wiec dodatkowa przeszkoda.
                Tylko trzeba chciec.
                • kafeterianka Zarabiac jako student 19.03.12, 20:53
                  Byc moze róznice robi kierunek studiów?
                  Moze jestem naiwna matka, ale sadze, ze do poludnia wyklady, po poludniu do wieczora laboratorium, to niewiele czasu pozostaje na "prace zarobowa". Uczyc sie student tez przeciez kiedys musi, a poza tym, nie sama nauka czlowiek zyje.
                  Ja nie mam z tym problemu, gdy wydaje swoje kieszonkowe raz na jakis czas na party.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka