Dodaj do ulubionych

Znajomi, przyjaciele

07.06.12, 23:37
Odkad urodziłam Juliankę, przyznaje trochę mi odwalilo.
Już wcześniej byłam wariatka z nalogami typu używanie pieluszek wielorazowych i karmienie piersią, nie podawanie butelki do picia po bo co itp.
Teraz doszły do tego chusty, spanie z dzieckiem, nie zatykanie smokiem itp
No i zaczęły sie problemy w relacjach z otoczeniem, rodzina akceptuje moje wariacje a nawet w nich uczestniczy, mówię o mężu i mojej mamie glownie.
Niestety gorzej jest z otoczeniem wsród moich znajomych, czuje sie przez nich prowokowana, czuje ze muszę sie tłumaczyć z wyborów, jak przyszli do mnie i mała płakała to usłyszałam , ze biedne dziecko bo jej smoczka nie daje. Na chuste, ze noszę, ze po co mi to, ze sie przyzwyczai, ze wymyslam i tak jakbym nie mogła wszystkiego robić "normalnie".
Ja nie jestem kłótliwa, nie dyskutuje, nie wyjaśniam na sile, bo czasem nie umiem, to co robię, robię intuicyjnie, słucham madrzejszych koleżanek. Uczę sie, bo przy pierwszym dziecku zawalilam te sprawę i teraz przy drugim nadrabiam, wyciągam wnioski.

Ale nie wiem, po prostu nie wiem, co mam zrobić z jedna przyjaźnią,
Bo sie znamy długo, bo jesteśmy obie mamami, bo nasze dzieci są w tym samym wieku, bo sie lubią, bo sie bawią ze sobą, z drugiej strony to dopiero 3 latki.
Trochę mam dość słuchania rad ze nie puscilam do przedszkola, ze może powinnam iść do logopedy, a czemu on nie ma kapci, jak to nie je parowek, co kupujesz ekologiczne a po co?
Mamy zupełnie inny punkt widzenia wychowywania dzieci.
Ponieważ nasze dzieci są małe, dużo jest tematów o nich. Często dochodzi do takiej dziwnej wymiany zdań. Poza tym ona jest na mnie zła, ze moje dzieci lepiej śpią, lepiej jedzą, ze mam lepszego męża- jej zdaniem, który zabiera dzieci i pozwala mi sie wyspać itp.

Nie piszcie mi nic o szczebel rozmowie, bo już ja odbylam na fb co prawda, bo inaczej sie nie dało. To usłyszałam, ze skoro taka jestem zmęczona tym ze ona ma problemy i nie jest taka super matka jak ja, to ona nie będzie mi sie narzucać. Po prostu zapytałam co złe zrobiłam, bo każda nasza rozmowa kończy sie tym ze ona marudzi na dzieci i nie chce słuchać o moich. Ale to nie tylko dzieci są problemem, o oriflame tez sie poklocilysmy, jak próbowała mnie wciągnąć na sile moim zdaniem a jej zdaniem to były łagodne zachęty.
Mąż jej tłumaczy ze to taki typ, ze od razu atak i obracanie sie, ze trzeba umieć z nią obcowac.
Tyle ze ja nie umiem.
Czemu te relacje z ludźmi są takie trudne, jak człowiek robi coś po swojemu.
Czemu jak postawiłem nie używać wózka to ciagle mam pytania a ty dalej wózek w piwnicy, ciekawe kiedy ci przejdzie.
Oni chyba myślą ze ja matkę Teresę z siebie robię, herosa jakiegoś, nie ogarniaja, ze ten sposób wychowania dzieci jest łatwiejszy.
Idziemy razem na spacer, ona ma 3 latke za która lata, noga pcha gondole z niemowlakiem który wyje bo chce jeść a dostaje smoczka, to nie dziwie sie jej ze jest zmęczona.

Jak ja gdzieś wychodzę do starszaka laduje w spacerowke, to mi nie ucieknie, gadam do niego to sie nie nudzi i słucha. Dziewczynka śpi w chuscie. Jest spokój i cisza.

Ale wywód dałam, ciekawe kto to przeczyta.
Napiszcie ze tylko nie ja mam popaprane relacje z otoczeniem.
Może jest na to jakis sposób?

Za błędy przepraszam, autokorekta ipada nie przestaje mnie zadziwiac,
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: Znajomi, przyjaciele 07.06.12, 23:45
      Niektóre błędy faktycznie fajne wink

      Ja chyba aż takich problemów z otoczeniem nie mam, nikt mi nie truje - wręcz odwrotnie, prędzej ja truję, haha, ale się umiem hamować.

      Jeśli chodzi o znajomość która opisałaś, to w Twoim opisie nie mogę znaleźć żadnych jej plusów. Ja bym chyba na Twoim miejscu powiedziała znajomej, że rozmowy o dzieciach są dla Ciebie trudne i męczące. I że proponujesz, żebyście o dzieciach NIE rozmawiały. Albo chociaż nie rozmawiały o metodach wychowawczych.
      • mama.rozy Re: Znajomi, przyjaciele 08.06.12, 09:23
        cóż napisac
        znajomości i przyjaźnie mają to do siebie,że zanikają.też tak możesz miec.
        ale-jeśli uda się wam obu przejśc ponad tym,to zawsze jest szansa.tylko musiałybyście miec ze sobą jeszcze coś wspólnego,nie tylko dzieciwink
        • mrs.t Re: Znajomi, przyjaciele 08.06.12, 09:56
          no wlasnie, z jednej strony po raz ktorys sobie mysle - na co ci taka toksyczna znajoma
          ale z drugiej masz na pewno swoje racje, przywiazanie, ze wzgledu na dawne czasy.
          zastanowic sie by trzeba co was laczy (a nie dzieli) i na tym bazowac...
          • martekle Re: Znajomi, przyjaciele 08.06.12, 11:30
            To jest tak ze trochę lat sie znamy, mężowie tez sie znają i lubią.
            Wspólni znajomi, wyjazdy na narty.
            Zawsze w weekend można na nich liczyć, by sie spotkać, by sie dzieci wyszalaly.
            Przyznaje ze spotykam sie teraz z nimi tylko dla dzieci i panowie sobie pomagają, napija sie piwa. I tak ciagle czekam, by te dzieci urosły, bo jak są większe to już nie ma takich tematów kontrowersyjnych może.
            A tez ja zawsze staram sie patrzeć na drugiego człowieka, wiem ze ma zły okres, ze wróciła do pracy, przejścia z niania. Wiem, tez ze u bym to wszystko zrobiła inaczej.

            Staram sie unikać tych tematów, tak jak mrst pisze, znaleźć inne podłoże.
            Ale jak są spotkania grupowe nasze są tez inni, wszędzie już dziecko i to małe, siła rzeczy wypływa temat i ja zawsze mam inne zdanie, to brzmi to dla nich jakbym sie wyróżniała na sile, widzę ze ich wkurzam, bo pewnie myślą ze sie uważam za lepsza.
            A ja po prostu czuje i chce inaczej.
            Jak sie nie odzywam i usuwam i idę robić cokolwiek innego to tez złe dziala taka izolacja.
            Może jakbym od początku taka była,mto by było inaczej.
            Ale one mnie pamiętają z czasów i wózka i smoczka, bo pierwsze miesiące z pierwszym dzieckiem robiłam wszystko tak jak one, zmiany przyszły stopniowo.
            Więc po prostu widziały jak wprowadzam co chwila kolejne dziwactwo i nie mogły tego zrozumieć.
            • martekle Re: Znajomi, przyjaciele 08.06.12, 11:39
              I tez nie ma rady na to, by sie nie odzywać i nie komentować, bo jak słyszysz wierutna bzdure, typu: ja to mam słaby pokarm, to aż mnie skręca by sie odezwać w tym temacie.
              Szczególnie jak takie mądrości życiowe płyną na imprezach gdzie są tez nowe mamy w ciąży i słuchają takich głupich rad i opinii. To jak mogę sie nie odezwać?
              Ktoś mi kiedyś powiedział ze swiata nie zbawie i ze jak ktoś nie chce słuchać to nie poslucha, nie rozumiem tylko czemu łatwiej jest wysłuchać głupiej rady niż zaglebic sie w temat który jest bardziej naturalny i wypływają powinien z intuicji matki.
              Czyż nie logiczne jest ze jak dziecko ryczy to trzeba przytulić a nie telepac wózkiem?
              Ze jak płacze z glodu to podać pierś, wyciszyć, niż szukać innych gadzetowych rozwiązań?

              Może jestem tez na etapie zbyt mocnego przezywania tego rodzicielstea bliskości i slepoty ludzi. Skoro ja mogę to czemu nie mogą inni?
              Taki mam tez problem ze nie akceptuje tego co robią inni jeśli nie robią po mojemu, a może powinnam? I pewnie dlatego mi trudniej, bo sie za bardzo skupiam na tym co robią inni.
              • mama.rozy Re: Znajomi, przyjaciele 08.06.12, 14:05
                czyli radykałka jesteś?wink
                no to masz przechlapanesmile
                u nas tak wygląda z uczeniem w domu-też nas to wyklucza z wielu znajomości.i co?mamy inne.trochę boli,trochę zmusza do otwarcia się na innych.bo inaczej byśmy ich-tych nowych ludzi- nie poznali.
                sytuacje kryzysowe,czyli te nowe,wymagają zmian.jeśli się do nich podejdzie kreatywnie,to można stracic,ale i też zyskac.straty bolą,ale są nieodzowną częścią naszego życiasmile
                w sumie to widzę dwie możliwości-jest jak teraz i się wkurzasz.
                -zmieniasz środowisko.
                obie sytuacje nie są różowe.
                życie jest dziwnewink
                • martekle Re: Znajomi, przyjaciele 08.06.12, 14:43
                  Szukam teraz nowych znajomosci, nietoksycznych. I niekoniecznie mi chodzi ze musi być to taka sama matka jak ja. Mam z forum rowiesniczego swoją ukochana Fruzie i Miminke, nie wszystko robimy tak samo. Ale jest miedzy nami więź, zrozumienie, mogę sie im wygadac.
                  Ja chyba radykalną staje sie wobec tych coś sie krzywią, bo jak mówi Aha rozumiem,maj robię inaczej, alei są ciekawi jak to wyglada u mnie i możemy normalnie na ten temat porozmawiać. To z takimi ludźmi czuje sie dobrze.

                  Nie czujecie czasem ze matki nieustannie rywalizują?
                  Mnie to już męczy.

                  Mama róży, dobrze rozumiem ze nie puscilas do szkoły, czytałam o tym ale dalej mało wiem.
                  Jak to było u ciebie, czyli ani przedszkola ani szkoły? Opowiesz?
                  • mama.rozy martekle 13.06.12, 10:01
                    napisz mi swój adres mailowy,żeby nie zaśmiecac wątku
                    • martekle Re: martekle 13.06.12, 22:50
                      Napisz do mnie słowo na gazetowego, to ci odpisze z innego i pogadamy smile
                      • mama.rozy Re: martekle 14.06.12, 11:50
                        aktywuj profil bo nie mogę nic wysłac...
                        • martekle Re: martekle 15.06.12, 19:18
                          To może Ty mi podasz swój mail.
                          Aktywacja profilu mnie przerosła smile
    • lilith76 Re: Znajomi, przyjaciele 11.06.12, 11:52
      Co do ogólnej tematyki nie pomogę. Ekscentrycznym trzeba być umieć wink
      Ale przy tej konkretnej znajomości widać, że nie ma tej samej fali. Nawet gdybyś była antyRB, to i tak przy innym temacie byś się męczyła.
    • luliluli Re: Znajomi, przyjaciele 12.06.12, 12:43
      Trudno doradzićsmile Jeśli umiecie się dogadać w innych aspektach to wystarczyłoby się umówić, że nie gadacie o dzieciach, skoro Was to obie męczy i denerwuje. Ale jeśli nie dogadujecie się wcale, to na siłę nie ma co się kumplować.
      Ja miałam kilka dziwnych znajomości z czasów urlopu macierzyńskiego/wychowawczego. Jedne traktowałam jako możliwość pogadania z ludźmi - tylko tu trzeba samemu umieć i mieć dobrych rozmówców, żeby różnic się fajniesmile zamiast nawracać, wystarczy dodawać "u nas bardziej sprawdziło się" itd.Bo znajomość na spacery też się przydajewink
      Spasowałam tylko z jedną - dziewczyna za wszelką cenę chciała mi udowodnić, że wszystko robię źle, łapała się przykładów z kosmosu, zupełnie nie udawało mi się z nią rozmawiać, bo prowadziła monologi o szkodliwości np.wspólnego spania, w nosie miała alternatywne opinie.

      Myślę, że kluczem jest przyjrzeć się najpierw sobie - czy Ty zamiast dyskutować nie starasz się czasami udowadniać, że masz monopol na prawdę? I przyjrzeć się, czy jest w ogóle cokolwiek, co Was łączy - może poza dziećmi - bo jeśli nie, to naprawdę nie da się nic zrobićsmile
    • dagis.1 Re: Znajomi, przyjaciele 12.06.12, 23:46
      Hmmm ja nie wiem Ale moze zbyt skupiacie sie obie na podkreslaniu swojej innosci? Moze przygladniicie sie co was laczy... Wg mnie bedzie wam wtedy latwiej obu..
      • asia.xyz Re: Znajomi, przyjaciele 13.06.12, 00:57
        Ja tez mam znajoma, ktora moim zdaniem nie radzi sobie z dziecmi. (i raczej nie tylko moim). Dzieci sa chalasliwe, nieposluszne, agresywne i sklada to na karb ze ma ich troje. W zasadzie nic nie moze bo ma ich troje. Nie pytana o zdanie po prostu grzecznie slucham i na koniec zazwyczaj mowie ze ja tez sie zastanawiam skad to sie dzieciom bierze. A jak sie w prost pyta co ona ma robic to odpowiadam co mysle.
        Pomimo ze na kwestie wychowania i traktowania dzieci mamy inne poglady lubie sie z nia spotykac ale czasem zastanawiam sie ile ona jeszcze wytrzyma sluchac.
        • hesperia1 Re: Znajomi, przyjaciele 13.06.12, 16:59
          Moja przyjaciółka ma troje dzieci.Wiadomo,doświadczona matka.Kiedy urodziłam ustaliłam z nią że wychowuje dziecko tak jak mi się podoba.Całą rodzinę poinformowałam o tym,kiedy po raz kolejny usłyszałam że jestem wyrodną matką bo podziękowałam za ciastko które wpychano mojemu synkowi.Cóż,lubię stawiać sprawy jasno.
          Przyjaciółka moja jest świetną babką i mądrą matką.Radzi mi tylko wtedy gdy proszę ją o pomoc.Kiedyś wyznała mi że miała tendencję do wsadzania nosa w cudze sprawy i ja ją nauczyłam ze każdy ma prawo do swoich przekonań.

          Straszliwie denerwuje mnie wytykanie komuś "błędów". Nigdy nikomu nie zwróciłam uwagi niepytana o zdanie.
          • martekle Re: Znajomi, przyjaciele 13.06.12, 22:49
            Wszystko co piszecie to cenne uwagi.
            Ale to trochę inny problem, bo ona sie teraz zachowuje jak 15 latka.
            Obraza sie za to ze moje dzieci śpią w dzień a jej nie, ze mąż moj pozwala mi sie rano wyspać.
            I powiedziała, usunie sie skoro jest dla mnie tak meczacym obiektem.
            Od ostatniej rozmowy nie odezwała sie.
            Nie wiem czy mam zrobić jakis ruch.
            Jakbym mogła z nią spokojnie porozmawiac to bym sie odezwała, a ja sie boje ze ona znów ucieknie w ten schemat, i skończy sie na niczym.
            Nawet jej mąż do mnie dzwonił i tłumaczył, ze ona taka po prostu jest i on sie nauczył z nią egzystowac, ze najlepiej nie dyskutować.
            No to o czym rozmawiać w takim wypadku, skoro każda rozmowa zmierza ku dyskusji.

            Jedna z Was napisała,może nawet jakby dzieci nie było to by były inne tematy kontrowersyjne i zawsze byłoby inaczej. Chyba coś w tym jest
            • hesperia1 Re: Znajomi, przyjaciele 14.06.12, 08:09
              A może wybierz się z nią sama,bez dzieci,mężów na kawę i pogadajcie tak od serca?Różnicie się i to jest fajne,w jej życiu muszą być jakieś pozytywy,sukcesy dzieci.Może trzeba ja naprowadzić delikatnie?
              Przyjaźń polega tez na tym żeby mówić co nam przeszkadza.
            • luliluli Re: Znajomi, przyjaciele 14.06.12, 10:29
              To jest przyjaciółka??
              Jak tak, to próbuj wszystkiego, jak nie - skasuj nr w telefonie i żyj dalejwink
              To ona ma problem, więc ona go musi zauważyć i rozwiązać.
            • lilith76 Re: Znajomi, przyjaciele 15.06.12, 13:47
              Z twojego opisu widzę sfrustrowaną życiem, spiętą, zawiedzioną kobietę.
              Problem jest gdzieś głębiej - w jej zawiedzionych nadziejach, planach, spięciach w małżeństwie, itp Nie, że planowała, że dzieci będą spać w dzień, czy coś w tym stylu smile Na tym odreagowuje.
              Ale to nie twój problem smile
    • cotti Re: Znajomi, przyjaciele 10.07.12, 08:07
      Absolutnie Cię rozumiem... i współczuję relacji z przyjaciółką.
      Ludzie się zmieniają, każdy z nas idzie dalej... Ty wybrałaś drogę RB, ona "nie może istnieć bez narzekania" jednocześnie nie próbuje niczego w sobie zmienić (bo od tego zaczyna zmieniać się świat).

      Przeczekać. Na spokojnie. Nie obrażać się. Chyba wink
      Pozdrawiam!
      • martekle Re: Znajomi, przyjaciele 15.07.12, 23:30
        Spotykamy się dalej i jakoś leci, ale po ich spotkaniu mam zawsze takiego doła, ze jak oni mogą tak głupio wychowywać te dzieci.
        Póżniej mysle, zostaw nie twoje dzieci, swiata nie zbawisz a zepsujesz przyjazn
        nie wiem, jak na nią wplynac, widze jak ona sie meczy z tymi dzieciakami
        no ale sama sobie winna, sama wybrala wychowywanie przez tresurę to ma
        • lemonna Re: Znajomi, przyjaciele 06.08.12, 00:12
          Moja corka jutro konczy roczek. Podczas ciazy i na poczatku bylam bardzo za RB, nosilam coreczke caly czas, KP do tej pory, rozwija sie w swoim tempie i nie chodze za nia i nie ograniczam jej wszystkiego, tylko niebezpieczne rzeczy itd. PRzez ten rok spotkalam sie z wieloma mami i sluchalam ich, widzialam ich dzieci. Widze ze problem nie lezy tylko w tym, ze dziecko jest w wozku czy nie, czy jest KP czy nie. Sa niekjtore dzieci ktore lubia byc w wozkach, dobrze rozwijaja sie na butelce itd. Mysle ze trzeba po prostu sluchac dziecka i odpowieadac na jego potrzeby. Teraz bym zmienila pare rzeczy. Moja corka na poczatku lubia byc w wozku i w ogole nie plakala, ale czesto ja wyjmowalam i nosilam, bo lubilam. Teraz mam taki prpblem, ze chce ciagle na raczkach. Inne roczniaki LUBIA byc w wozkach i ogladac swiat, a ona sie szybko nudzi itd. Tak sam z KP. Teraz bym po 6 mcach wprowadzila butelke, nawet z odciaganym pokarmem, aby dziecko mnoc uspokoic w roznych sytuacjach, kiedy nie zawsze moglam karmic. Widze ze czesto dzieci wozkowe i bitelkowe/ smoczkowe sa szczesliwe, a dzieci RB marudne i domagajace sie caly czas czegos. Wynika to z tego ze duzo obserwowalam i sluchalam mam przez ten rok i takie mam rpzemyslenia. Ze trzeba dziecka sluchac bo rozne sa dzieci i nikt nie ma patentu na prawde.
          Oczywiscie w twojej sytuacji w ogole problem lezy gdzie indziej w obrazalskiej kolezance niedojrzalej.
          • mrs.t Re: Znajomi, przyjaciele 06.08.12, 11:05
            lemona, szkoda ze ';tracisz wiare' , ze nie znajdujesz w rb pryzjemnosci - mi w "rb" zawsze pomaga to ze to nie jest droga szybkich "rozwiazan" , takiego łatania na szybko, zeby uzyskac efekty TERAZ
            to co mnie trzyma to to ze to droga na wychowanie zdrowego emocjonalnie doroslego czlowieka ktory poradzi sobie w roznych momentach zycia
            w koncu w wychowaniu dzieci chodzi o nie a nie o nas..wytresowac dziecko do spania zebysmy sobie film mogli obejrzec wieczorem
            • martekle Re: Znajomi, przyjaciele 08.08.12, 23:01
              Ejjj mrst bo ja właśnie film obejrzalam.
              Ja tez tak robię z Julianka ze noszę ze tule i śpię z nią i wszystko w tym duchu rb.
              A ostatnio znana mama eko i tez na rb nastawiona powiedziała mi prawdę
              Ej wiesz ze ty nie masz noszniaka tylko gniazdownika?
              No wiem... Odlozona leży, nie potrzebuje mnie wcale, nie wzywa, nic a nic.
              Ktoś mógłby zazdrościć a mnie czasami przykro.
              Dodam ze sielanki mimo to, to ja nie mam, bo mam w pakiecie 3 latka, który szajby dostał po urodzeniu siostry i mu odwala na maxa, więc lekko to ja nie mam, ehh...
              • cotti Re: Znajomi, przyjaciele 09.08.12, 12:57
                no weź tu dogódź matce wink
                gdy dziecko spokojne, to chciałaby, żeby wzywało ją do noszenia wink
          • luliluli Re: Znajomi, przyjaciele 10.08.12, 09:04
            Nie mogę znaleźć, ale czytałam fajne opracowanie, w którym wyjaśniono to, co teraz widzę u siebiesmile PIerwsze miesiące życia Radka były na pewno trudniejsze niż gdyby był na butelce i smoczku, ciągle w wózku i nauczony samodzielnego zasypiania i spania i w ogóle samotnościwink Choć chyba nie do końca łatwiejszy, ale w tym sensie, o który Ci chodziwink Natomiast z wiekiem - i to już w pierwszym roku się zaczęło i trwa nadal - widzę, że moje dziecko jest naprawdę proste w obsłudze. Jasno i prosto umiem z niego wyczytać, czemu coś mu nie pasuje i jak to naprawić, nie miałczy bez powodu, nie siedzi na rękach, nie każe się wozić w wózku jakby wciąż miał pół rokuwink Z perspektywy czasu nie żałuję ani jednego noszenia/wspólnego spania/karmienia.
            Jest to dla mnie sytuacja jak z moim liceum i studiami i tym, co robiłam ja a co robiła większość młodych ludziwink Lepiej wyszaleć się, kiedy jest na to pora niż będąc dorosłym dopiero zacząć zachowywać się jak nastolatekwinkbig_grin Myślę, że to trafne porównanie, do mnie przemawiawink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka