Dziewczyny, dziecko ma 15,5m i jest wyłącznie blw od samego początku.
No i ma rozwolnienie, nie jakieś straszne, woda z niego nie strzyka, ale luźne, śluzowate kupy od kilku dni. Wyeliminowałam śliwki, melony itd. Myślałam, że dam więcej ryżu, marchewki i ziemniaków i go trochę przyblokuje (gotowane płatki ryżowe albo zupa z dużą ilością marchewki zawsze działały na niego zatwardzająco). Trzy dni takiej diety i żadnej poprawy

Moja mama się mnie czepia, że źle go karmię przy takich dolegliwościach, mam mu zrobić kleik ryżowy, marchwiankę itd. On oczywiście takich gluto-papek nie chce, odsuwa talerz i łyżkę. Mama twierdzi, że należy mu wpychać łyżką podczas zabawy tak żeby się nie zorientował, mama wie, że mamy inne zasady jedzeniowe ale powinnam je złamać, bo dziecko jest chore.
Dobrze, złamię, już gotuję "przepyszny" kleik i zaraz będę syna ganiać (tak poważnie to martwię się tymi kupami, synowi zdarzyło się to pierwszy raz w życiu i trwa już kilka dni, jutro chyba pójdę do lekarza).
Ale powiedzcie mi, czym się różni marchewka w zupie (zwykła zupa z kawałkami włoszczyzny, ziemniaki) od tzw marchwianki, tylko konsystencją? I ta konsystencja ma pomóc?
A może podajcie jakieś inne sposoby na takie średnie rozwolnienie?
Daję pić, dawałam gotowane płatki ryżowe, kaszę jaglaną (ponoć też dobra na te sprawy, a syn uwielbia), z owoców banana, dużo marchewki i ziemniaków. Daję od trzech dni probiotyk. W mojej książce jest napisane, że przy umiarkowanych biegunkach dawać jogurt z bakteriami (jeśli dziecko nie ma nietolerancji na laktozę, syn nic takiego nie ma) a mama oczywiście uważa, że to zbrodnia...
Sorry za chaotyczny post, generalnie nie mam takich problemów i że tak powiem nie bardzo się przejmuję gadaniem mam i teściowych, ale teraz jakaś wkurzona jestem po tej rozmowie, a dziecku chciałabym jak najszybciej pomóc.