27.04.15, 14:43
W gruncie rzeczy chwalimy dziecko za dobre oceny, czyli za to, że ktoś obcy wysoko ocenil jego pracę. Nie pytamy, czy same dziecko jest zadowolone ze swojej pracy. W gruncie rzeczy ocena daje wyraz temu czy nauczyciel potrafil zainteresować tematem, umial wyjaśnić, odesłał do fajnych xródeł i czy w domu jest atmosfera sprzyjająca nauce. Oraz czy uczeń zagłębił sie w temat, co zależy od ww czynników.
Obserwuj wątek
    • twojabogini Re: oceny 05.05.15, 10:30
      Ocena zależy też od kondycji ucznia w momencie sprawdzania wiedzy i jego stanu emocjonalnego. Oraz od nastawienia osoby oceniającej. Oraz od sposobu sprawdzania wiedzy - osoby nieśmiałe źle wypadają niekiedy w wypowiedziach ustnych mimo opanowania materiału, osoby z osłabioną grafomotoryką w pracach pisemnych z niskim limitem czasu.
      Ocena zatem nie za wiele mówi ani o samym uczniu, ani o stanie jego wiedzy, ani nawet o tym ile czasu i nakładu pracy włożył w naukę.
      Czasem kombinatorzy mają lepsze oceny niż osoby mające wiedzę - plagą polskich szkół jest ściąganie czy odpisywanie od innych i nadal jest ono tolerowane.
      Skrajnym przykładem "miarodajności" oceny jest wypowiedź nauczycielki mojego syna, która poinformowała mnie, że syn - gdyby miała oceniać jego wiedzę - miałby u niej piątkę. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby miał w takiej sytuacji ocenę lub dwie w dół. Miał jedynkę - więc zapewne "pani' oceniała wszystko poza wiedzą smile

      Wiele systemów edukacyjnych stosuje odmienne od tradycyjnych metod systemy oceniania. Jednym z nich jest system w którym ocenianie ma służyć ocenie stanu wiedzy ucznia i sformułowaniu informacji zwrotnej i osiągniętych przez niego postępach oraz obszarach w których uczeń nie opanował jeszcze zakładanych celów. Uczeń bierze udział w procesie oceniania. Jasne są kryteria oceniania i są one jednolite. Uczeń zawsze ma prawo do ponownej oceny. Nie ma czegoś takiego jak średnia ocen - ostateczna ocena to ocena stanu końcowego, a nie etapów pośrednich.
      Ocenie w tym systemie podlega także nauczycie. Słabe wyniki uczniów to słaba ocena nauczyciela, który w takim razie jes zobowiązany do kroków zaradczych i zmodyfikowania sposobu nauczania tak, aby osiagane przez nauczyciela efekty osiagnęły zadowalający poziom.

      Rozbraja mnie gdy nauczyciele na zebraniach informują że ponad połowa klasy ma słabe wyniki w nauce i nie mają sobie nic do zarzucenia, bo to wina dzieci, czy tam młodzieży. To chyba jedyny zawód w którym można osiągać tak spektakularne porażki i nadal pobierać cała pensję a nawet premie. Już widzę jak z dumą oznajmiam, że połowa moich ocen prawnych się nie sprawdziła, ale to wina ustawodawcy, sędziów, stron konfliktu itp. smile

      • plater-2 Re: oceny 05.05.15, 20:33
        Sytuacja, gdy cala klasa ma slabe wyniki w nauce niekoniecznie jest wina nauczyciela. Moze sie zdarzyc, że nauczyciel "dostal" w klasie IV czy I gimnazjum dzieci, ktore były zle uczone, przez słabego nauczyciela, nauczyciele sie zmieniali, nauczyciel był czesto nieobecny...


        Chocby stawał na głowie nie poradzi, ze jest duza absencja, kłopoty z dotarciem do szkoły, ze dzieci przychodza nieprzygotowane, maja zaległości, nie maja kupionych pomocy, podręczników itd.
        • twojabogini Re: oceny 06.05.15, 14:22
          Złej baletnicy i rąbek u spódnicy. Dobry nauczyciel jest w stanie sobie poradzić, początkujący nauczyciel po prostu widzi, że go sytuacja przerasta i uczciwie się nie podejmuje. Zdarza mi się stwierdzić, że czegoś nie zrobię, bo uważam, że nie ma to sensu, albo, ze ktoś inny z większym doświadczeniem lepiej sobie poradzi.
          • plater-2 Re: oceny 06.05.15, 19:48
            Kazdy jest w pewnym momencie poczatkujacym nauczycielem.

            Czy poczatkujacy, czy doswiadczony, nauczyciel nie jest jasnowidzem. Poziom klasy weryfikuje sie po kilku-kilkunastu tygodniach pracy. Totez nie jestes w stanie stwierdzic dnia 30 sierpnia,ze sytuacja cie przerasta.

            Kazdy nauczyciel moze dostac klase, ktora uczyl ktos niekompetentny, kto odszedl po roku, przyjety byl na zastepstwo, kto stwierdził, że go sytuacja przerasta i się nie podejmuje, że ktoś inny z większym doświadczeniem lepiej sobie poradzi. itd.
            • truscaveczka Re: oceny 08.05.15, 12:36
              W przyzwoicie prowadzonej placówce nie są brane pod uwagę wyniki w porównaniu z innymi klasami a postęp.
              Ja sama uczyłam 4 klasę, gdzie było 16 dzieci, z czego co najmniej 12 miało trudności w nauce, ADD, mózgowe porażenie dziecięce i tak dalej. Dzieci pochodziły z takiego środowiska, że nikogo nie obchodziło, byleby do tej szkoły poszły i obiad z pajacyka zjadły. Początkowo praca z nimi przypominała rzucanie żwirkiem o czołg. Ale po jakimś czasie udało mi się do nich dotrzeć. Zamiast z oczekiwanego poziomu 4 klasy zaczynaliśmy z poziomu klasy 2. Te dzieci nie umiały przeczytać lektury o gabarycie "Akademii Pana Kleksa", nie umiały napisać kilku zdań o wyglądzie ich pokoju. Na początku. Później zrobiły ogromny postęp, choć nadal nie dorastały do poziomu klasy czwartej. Ale kiedy na zebraniu powiedziałam rodzicom, że z dziećmi się świetnie pracuje, że robią postępy, kiedy rozdałam ich wypracowania, kilkoro rodziców po zebraniu podeszło i powiedziało, że pierwszy raz ktoś na te dzieci spojrzał w ten sposób - doceniając postęp, a nie wyniki.
              Niestety, dyrekcji nie dało się wytłumaczyć, że z zaniedbanymi dzieciakami nie da się dociągnąć w rok do właściwego ich wiekowi poziomu, że przed nauczycielami jeszcze dwa lata dawania im szansy na wyrównanie do reszty choć w takim stopniu, aby byli w stanie zdać egzamin szóstoklasisty z jako-takim powodzeniem.
              Szkoła oparta na sztywnym systemie ocenowym dla mnie jest wielką pomyłką. To tak jak z wynikami na wuefie na 600m - są osoby chorowite, które się mało ruszają i są takie z dużymi możliwościami uwarunkowanymi genetycznie (struktura tkanki mięśniowej, elastyczność ścięgien itd.) i życiowymi (zdrowie ogólne, duża ilość ruchu). Naprawdę trzeba ich oceniać według takich samych kryteriów? A nie lepiej pozwolić im na dwie odległe w czasie próby, między którymi dostaną odpowiednie szkolenie - i sprawdzić, na ile się rozwinęli?
      • kurczak1 Re: oceny 07.05.15, 09:09
        No właśnie gdzieś niedawno przeczytałam, że wiele naszych późniejszych postaw życiowych kształtowanych jest przez pierwsze podkreślenia na czerwono w zeszycie. A jakby tak na początek podkreślić na czerwono to, co jest dobrze zrobione... I pokazac innym. Zdarzyło mi sie kilka razy dostać od przełożonego nagrodę - być docenioną. To dodaje takich skrzydeł, że przez długi czas wykonywałam 200 % normy. Chodzi też o to, zeby dzieciak wiedział, że sie docenia jego wysiłek, zainteresowania i talenty. Ale nie za darmo. Niestety, święta podstawa programowa plus systemy oceniania powoduja, że szkoła nie jest miejscem intelektualnych zabaw i dyskusji, ale wyscigiem do... no właśnie, do czego?
        • twojabogini Re: oceny 07.05.15, 09:19
          Czasem znajomi przysyłają do mnie któregoś z potomków, który narobił sobie zaległości. Większość z tych dzieciaków ma ogromny stres, że "nie umie". Brak wiedzy nie jest dla nich po paru latach stanem przejściowym od niewiedzy do wiedzy, ale czymś za co natychmiast zostaną ukarani, upokorzeni i zakwalifikowani jako jednostki niezdolne i nieprzydatne do niczego.
          Powiedzenie uczniowi że to normalne, że nie umie, bo w końcu jest uczniem budzi niedowierzanie. Nie umiesz - pała. Nie umiesz - jesteś kretynem. Nie zrozumiałeś - nie nadajesz się. Tak są traktowani w szkołach.
        • truscaveczka Re: oceny 08.05.15, 12:25
          Na takim fajnym kursie doszkalającym z zakresu metodyki, w którym miałam przyjemność uczestniczyć, wykładowczyni sugerowała rezygnację z czerwonego długopisu, inny kolor nie kojarzy się tak nieprzyjemnie.
          A kiedy dzieci miały czytać na głos (tekst obcojęzyczny), zaznaczały po przeczytaniu zdania kolorowym markerem wszystko to, co przeczytały prawidłowo. Za drugim razem zwykle były w stanie zamalować wszystkie słowa. Taka drobnostka - a jak bardzo je motywowała.
          • kurczak1 Re: oceny 11.05.15, 09:30
            Swietne. Niestety glośne czytanie jest najgorszą drogą do czytania w przyszłości. Zalecenia "Cała Polska czyta dzieciom". Z własnego doświadczenia: czytanie na głos tekstu obcojęzycznego zwraca uwagę na prawidłową wymowę, a tresc ginie w tym. Jeśli nie wiesz, co czytasz - czytanie nuży i nudzi. Wzmaga sie niechęć, więc nie czytasz. I czytasz coraz rzadziej, a więc corac gorzej.
            • truscaveczka Re: oceny 11.05.15, 13:59
              Halo, tekst obcojęzyczny, to coś innego jednak.
              Ogólnie jestem przeciwniczką czytania na głos (chyba że to ja czytam tongue_out), ale wymowę polską ćwiczy się cały czas, obcojęzyczną - tylko w sztucznych warunkach.
              • kurczak1 Re: oceny 11.05.15, 14:17
                Ależ wolno czytać na glos, ale dopiero od momentu, gdy czytanie jest opanowane i szybkie. Wklejam link: www.calapolskaczytadzieciom.pl/nieporozumienia-z-czytaniem
    • truscaveczka Re: oceny 07.05.15, 10:23
      Kto chwali, ten chwali.
      Moja dziewięciolatka sama mówi "pani postawiła wszystkim obniżone oceny, bo była zła na Wojtka".
      Kiedy uczyłam w prywatnej szkole, sprawdzian wyglądał tak, że zaznaczałam jako zaliczone poprawne odpowiedzi i oddawałam uczniowi, a jego zadaniem było uzupełnienie i poprawienie reszty. I działało.
      • plater-2 Re: oceny 07.05.15, 11:42
        Tak wlasnie skonstruowana jest ocena z testu lub semestralna czy koncoworoczna .

        Jest informacja w jakim stopniu uczen opanowal podstawe programowa (opracowana na przecietnie uzdolnionego,) na danym etapie edukacyjnym.

        • truscaveczka Re: oceny 07.05.15, 16:59
          Niezupełnie to miałam na myśli. Ja w ogóle nie oceniałam. Każdy był zobowiązany w końcu zaliczyć tematy/materiał - jak już załapał.

          A oceny opisowe z państwowej szkoły to chyba strasznie zużywają klawiaturę, zwłaszcza Ctrl+C i Ctrl+V
          • plater-2 Re: oceny 08.05.15, 10:44
            Jakolwiek to jest zorganizowane, szkola ma obowiazek informowania rodzicow, w jakim stopniu dziecko spełnia wymagania programu.

            Czy szkola panstwowa czy prywatna dziecko w pewnym momencie jest poddane egzaminowi, ktorego kryteria ustalane sa poza szkola (zewnetrznie).

            I rodzic ma prawo wiedziec, czy dziecko temu egzaminowi podoła.
            • kurczak1 Re: oceny 08.05.15, 11:19
              Obowiązek - obowiązkiem; święta podstawa programowa - podstawą, a zawsze jeszcze człowiek za tym wszystkim stoi. Podstawa jest dla przeciętniaków, ktorzy niczym specjalnie się nie interesują. Wyrównywanie szans powoduje, ze wszyscy muszą zdać mature i skończyc studia. Stypendia dla wybitnie zdolnych są przyznawane młodzieży z najwyzszymi średnimi. Geniusze matematyczni, mający problemy z nauczycielem z historii (dwójka) i np. mniej sprawni fizycznie (trójka z w-f) nie mają szans na takie docenienie. Mało tego - dzieciak zafascynowany rodzajami promieniowania albo rozwojem aksolotla nie dostanie za to oceny w danej klasie, bo ten materiał w danym roku nie jest objęty podstawa programową. A dynamiki Newtona mu się zwyczajnie nie chce. I zbiera marne stopnie. Jeśli nauczy się wyrzekac swoich potrzeb poznawczych i przestanie poznawac te dziedziny, które go interesuja, i zacznie się uczyć tego, co go nudzi, nuży i męczy - OOO!! wówczas zbierze laury. I straci radośc życia. Ups
              • truscaveczka Re: oceny 08.05.15, 12:21
                Na ostatnim zebraniu rodziców dowiedzieliśmy się, że do końca roku (2 miesiące!) nie będą już organizowane zajęcia wyrównawcze dla uczniów z problemami, ponieważ teraz nauczyciele skupią się na - tadaaaam - szkoleniu osób, które awansowały do dalszych etapów konkursów, bo potrzeba laureatów.
                Jako matka laureatki, nie osoby potrzebującej zajęć wyrównawczych, dostałam regularnego szału. Moje dziecko potrafi się nauczyć samo materiału do konkursu - i wcale nie potrzebowało "kółka" polegającego na rozwiązywaniu testów konkursowych. Zajęć potrzebował jej kolega, który jeszcze nie opanował dodawania do 20.
              • twojabogini Re: oceny 08.05.15, 17:30
                urczak1 napisała:

                I zbiera marne stopnie. Jeśli nauczy się wyrzek
                > ac swoich potrzeb poznawczych i przestanie poznawac te dziedziny, które go inte
                > resuja, i zacznie się uczyć tego, co go nudzi, nuży i męczy - OOO!! wówczas zbi
                > erze laury. I straci radośc życia. Ups

                Mam taki model w domu. Słyszę, że na studiach to on się rozwinie. A tymczasem mam problem jak wytłumaczyć nastolatkowi, że przepisywanie treści książki do zeszytu ćwiczeń to bardzo dobry pomysł. Tak wyglądają prace domowe z wielu przedmiotów. Oraz prowadzę dialogi z których wynika, że gdyby miano oceniać wiedze miałby 5 (w skrajnym przypadku po takim tekście dostał pałę na semestr, test próbny napisał z tego przedmiotu najlepiej z klasy).

                No i mam problem, bo zawsze mogę powiedzieć, ty się dziecko przestań uczyć, zacznij robić prace domowe to dostaniesz dobre oceny, ale jakoś mi przez gardło nie przechodzi smile No to za karę mam całkiem rozsądnego młodego człowieka, który sporo się uczy, ale oceny ma znacznie gorsze niż uczniowie którzy nie opanowali nawet podstawy programowej. I słucham na zebraniach, że wiedze to on ma ale do roboty by się zabrał smile)))
                • kurczak1 Re: oceny 11.05.15, 09:34
                  Mam to samo, bogini. I w sumie się cieszę.
                  • tafasola Re: oceny 11.05.15, 12:27
                    Ano ja też. Ale zanim to zrozumiałam, to narobiłam dzieciakowi i sobie olbrzymich szkód.
                    Przy czym ja jak najbardziej jestem za tym, żeby podstawa było obowiązkowa, że dziecko powinno ją opanowac. Ale co szkodzi przy okazji ocenić, docenić, zainwestować w te wykraczajce poza program zaineteresowania dziecka? I czemu kazdy uznany za zdolnego to musi być od razu konkursowicz? Nie wszyscy lubia konkursy, nie wszyscy chcą. Wiele zdolnych dzieci nie czuje się dobrze, wygrywając na przykład z najlepszym kolegą
                    Jako wisienka na torcie - moja rozmowa z panią od informatyki "on musi zrozumieć, że ja oceniam przede wszystkim zadania z programu. zadania na szóstkę może robić, ale to dla mnie nie ma znaczenia i nie podniosę mu oceny, bo tamte oddał po terminie, ja wiem, że on robi z komputerem co chce, ale tu jest szkoła".
                    Przyjełam do wiadomości, syn przyjął do wiadomości, przestał robić zadania na szóstkę, które jako jedyne go wciągały. Dziubie jedną ręką formatowanie slajdu w powerpoincie albo najprostsze obliczenia w excelu i nie rozwija się przy tym ani na jotę. Podstawę ma opanowaną! Zwycięstwo!
                    • kurczak1 Re: oceny 11.05.15, 14:11
                      No coś takiego!!! U mnie też schody z informatyką. Za nierobienie czegoś. Tymczasem obserwując to, co wyczynia z komputerem zastanawiam się, czy na pewno nie jest hakerem. Ale ja mu jeszcze troche duję trupę za brak obowiązkowości. Bo to ważne. Choć po prawdzie najważniejszy jest zapał do pracy i otwarty umysł. Może ten trend juz nawet przechodzi do korporacji.
                      • tafasola Re: oceny 11.05.15, 14:43
                        Ja też truję, że obowiązek i trzeba i w sumie on to robi, ale jakie to jest dla niego nudne i demotywujące, skoro nikogo w szkole nie obchodzą jego ciekaw umiejętności. Gdyby to jeszcze było jakies odczapne hobby typu tkanie kilimów. Ale to jest normalny szkolny przedmiot!
                        A nie musi tak być - w podstawówce miał nauczycielkę informatyki, która takim uczniom jak on po prostu nie dawała tych nudnych zadanek z office'a. Dostawali inne. Programowali, kodowali, konfigurowali. Ci, którzy nic nie umieli, lecieli programem. Zwykła podstawówka, rejonowa. Można? Można.
            • truscaveczka Re: oceny 08.05.15, 12:18
              Jako rodzic - oczekuję informacji "mimo intensywnej pracy z dzieckiem nadal ma ono kłopot z zagadnieniem X, prosimy o spotkanie w celu ustalenia dalszej strategii" a nie skalkowanej pseudoopinii.
              Jestem nauczycielką i rodzicem - sytuację oglądam z dwóch stron. I wiem, że się da.
              • truscaveczka Re: oceny 08.05.15, 12:22
                PS Pani w 3 klasie ma dwadzieścioro dzieci, ja miewałam uczniów do setki nawet - i pisałam im opinie indywidualnie. Ale w szkole państwowej się, jak widać, nie da.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka