Dodaj do ulubionych

Życie bez telewizora

22.09.04, 15:34
Witam. Dziecka póki co jeszcze nie mam, ale ostatnio coraz więcej z Mężem o
tym rozmawiamy, "przymierzamy się" do tej wizji, wiedząc, że to jeszcze nie
tak zaraz (przede mną ostatni rok studiów). I własnie takie różne
przemyślenia przyszłościowe mnie nachodzą...
Od ślubu (rok temu) mieszkamy razem, sami. I nie mamy telewizora. Była to
nasza wspólna i dla obojga oczywista decyzja - po prostu nie czuliśmy
potrzeby posiadania telewizora (a wręcz antypotrzebę - przy spisywaniu listy
prezentów ślubnych zaznaczyliśmy, ze NIE chcemy telewizora). I dobrze nam z
tym. Bardzo też chcielibyśmy, żeby i naszym dzieciom bez tego pudła było
dobrze. Mam szczerą nadzieję, że uda nam się zainteresować je ksiżąkami,
grami, wycinankami, puszczaniem baniek i tysiącem innych rzeczy.
Ale - pamiętam z własnego dzieciństwa, jak w pierwszych klasach podstawówki
byłam głęboko nieszczęśliwa, bo mi mama nie pozwalała oglądać "Dynastii" i
nie mogłam na ten temat rozmawiać z koleżankami. Dziś uważam, że miała rację
i wdzięczna jej jestem, że mi dała polubić takich badziewnych wytworów
kultury masowej. Ale wtedy czułam się "gorsza".
Pytanie do Was: co można z tym dylematem zrobić? Olać, uznając, że brak
telewizora wyjdzie dziecku na dobre, a jak koleżanki nie umieją o czym innym
rozmawiać, to niech sobie poszuka innych? Czy jednak telewizor w jakichś
dawkach dopuścić? Jeśli tak, to od jakiego wieku? Czy ktoś z Was wychowuje
swoje pociechy całkiem bez telewizora? Piszcie.
Obserwuj wątek
    • agatka_s Re: Życie bez telewizora 22.09.04, 15:55
      nie chce nikogo krytykwać, bo każdy ma prawo życ jak chce, ale to jakaś bardzo
      skrajna postawa. Taka wręcz manifestacyjna, czego powiem niezbyt lubie. Ja tam
      uważam ze wszystko dla ludzi i telewizor też, byle umieć z niego wybierać co
      interesujące (zresztą dotyczy to wielu rzeczy internetu np też).

      Dziecku bez telewizora będzie poprostu trudniej, bo ominie go wiele aspektów
      rówieśniczego życia. Nie będzie znać bohaterów bajek dziecinnych, nie pozna
      wielu piosenek itp. Potem nie będzie oglądać transmisji spoprtowych, wydarzeń o
      których dzieciaki potem rozmawiają, przeżywają no i mogłabym mówić o wielu
      innych rzeczach które są poprzez TV a którwe ją/jego poprostu nie będą dotyczyć
      (filmy, edukacja, przyroda, podróze) Będzie trochę jak taki dziki kotek
      wychowany inaczej jak inne dzieci, a to dla dziecka jest straszne, bo dzieci
      nie lubią odmieńców i traktują ich okrutnie. Moze mieć o to w końcu i do was
      pretensje, i może to byc przyczyną jakiegoś głębszego problemu potem w życiu
      dorosłym, bo dziecko może nie zaakceptować waszego stulu, i może to odebrać
      wręcz jako jakiś "harassment", który dopiero w wieku dorosłym na kozetce u
      psychanalityka wyjdzie. TV jest Ok jeżeli stosowana z umiarem i pod kontrolą
      rodziców. Jest wiele plusów z których bym nie rezygnowała, a minusy łatwo
      wykluczyć jeśli to wy będziecie mieć kontrolę nad TV.

      A poza tym niektóre rzeczy w TV są naprawdę fajne i chyba poprostu dla
      przyjemności dzicka nie należy tego wykluczyć. Słodycze też dobrze ograniczać,
      ale czasem fajnie jest jakąś czekoladkę skonsumować...
      • wierzba_b Re: Życie bez telewizora 22.09.04, 17:00
        Że skrajna, to się zgadzam. Ale manifestacyjna? Nie pisałam swojego postu po
        to, żeby oznajmić "patrzcie, jesteśmy wspaniali, bo nie mamy telewizora", czy
        cokolwiek w tym stylu, tylko po to, żeby się podzielić swoimi wątpliwościami.
        Które to wątpliwości dotyczą zresztą dokładnie tego, co napisałaś - że "dziecku
        bez telewizora będzie trudniej, bo ominie je wiele aspektów rówieśniczego
        życia". Jak i mnie w dzieciństwie ominęło. O tym, że dzieci wszelkich odmieńców
        traktują okropnie, nie musisz mi mówić, to też na własnej skórze przerabiałam.
        I nie tylko z tytułu nieznajomości seriali.
        Ale z drugiej strony, jak sobie przypomnę, jakie kreskówki oglądałyśmy
        namiętnie z siostrami (młodsze o 4 i 6 lat ode mnie, mama już wtedy machnęła
        ręką na ograniczenia telewizora), to mnie niesmak ogarnia. W większości z nich
        chodiło tylko o to, że ktoś kogoś goni, bije, wsadza do beczki z trotylem etc.
        A najlepsze jest to, że pamiętam, jak oglądając te kreskówki myślałam "o rany,
        ale głupie", i oglądałam dalej. Bo to było łatwiejsze niż jakiekolwiek inne
        zajęcie. Nie wiem, może teraz są lepsze filmy dla dzieci, ale wątpię - ten typ
        jest chyba niezniszczalny, jak nie Wilk i Zając, to Transformesy, Pokemony itp.
        No i seriale. Rety, moja średnia siostra jeszcze w liceum oglądała z całym
        przejęciem wenezuelskie seriale, jakieś "Luz Clarity" i "Esmeraldy".
        Masz rację mówiąc, że w TV jest wiele wartościowych programów, przyrodniczych,
        podróżniczych, edukacyjnych etc. Tylko że dzieci i tak nie o nich rozmawiają (a
        przynajmniej ja takich rozmów nie pamiętam).
        Cały mój dylemat daje się streścić słowami: dzieciaki lubią oglądać w TV
        badziewia i o nich rozmawiać. Co zrobić, żeby dziecko nie czuło się wyobcowane,
        i jednocześnie nie oglądało głupot?
        • verdana Re: Życie bez telewizora 22.09.04, 17:58
          Jestem wyjątkowo zdecydowaną przeciwniczką pozbawiania dziecka wszelkiego
          dostepu do telewizji. Przed wojną psychologowie namawiali rodziców, aby nic nie
          czytali dzieciom do lat pieciu, a potem co najwyzej jedną książeczkę co pewien
          czas, bo to zubaza ich wyobraźnię. Teraz mamy akcję "Cała Polska czyta
          dzieciom".
          Dziecko bez telewizora nie zobaczy mnóstwa rzeczy, które dla jego rówieśników -
          i dla Ciebie także - są oczywistym elementem podstawowej, codziennej wiedzy.
          Nie zobaczy biegnacego tygrysa, śpiewajacych kolibrów, zabytków innych krajów,
          ludzi innych ras, egzotycznych pająków, twarzy polityków, obrad Sejmu - mozna
          wymieniać w nieskończoność. Będzie więc wiedziało bez porównania mniej - mimo
          czytania książek - od rówieśnika wpatrzonego tępym wzrokiem w telewizor. Nie
          twierdzę, że będzie głupsze - zdecydowanie nie - ale będzie miało rażące luki w
          wykształceniu, których nie da się niczym zapełnić. W dodatku zarówno
          przedszkole, szkoła , a i współczesna literatura dla dzieci zakłada, ze dziecko
          telewizję oglada. Nie ma więc, wszechobecnych wczesniej ,opisów przyrody,
          domów, ludzi. Przypomnij sobie "W pustyni i w puszczy" - jak szczegółowo
          opisany jest lew, słoń, baobab. Teraz nikt tego nie robi, bo słusznie zakłada,
          że dziecko te rzeczy widziało już na własne oczy. A Twoje bedzie jedyne, które
          ich nigdy nie ogladało. Bedzie wiec miało kłopoty ze zrozumieniem rzeczy dla
          innych oczywistych.
          Ja kiedyś uwazałam, ze dziecko do 4-5 lat w ogóle nie powinno oglądać
          telewizji. I byłam konsekwentna. Nie wiem, czy osiągnęłam dokładnie to, co
          chciałam. Wprawdzie dorosły już syn telewizji nie lubi i ogląda bardzo rzadko
          (to plus), ale nie nauczył się we własciwym czasie śledzić akcji filmu i mimo
          niezwykle wysokiej inteligencji po prostu się gubi w osobach, kolejnosci
          wydarzeń itd (to minus). Jest jak osoba, która w dzieciństwie nie została
          nauczona czytania, a w wieku dorosłym umie wprawdzie czytać, ale już nie
          czerpie przyjemności z czytania.
          Kończac przydługie wywody. Uwazam, że telewizor jest w dzisiejszym świecie
          absolutnie niezbędny dla edukacji dziecka. Można nie pokazywać mu kreskówek
          (chociaż dlaczego nie? Niektóre są dobre). Mozna (a nawet trzeba)nie pokazywać
          idiotycznych seriali w rodzaju Dynastii. Ale dziecko bez telewizora nie będzie
          mogło swobodnie poruszać się wśród dzieci, książek, społeczeństwa. Bowiem
          telewizja, podobnie jak kino, książki i teatr stanowi część kultury - czy nam
          się to podoba, czy nie.
          • a_weasley Re: Życie bez telewizora 05.12.04, 19:50
            Verdana pisze, że dziecko bez TV w domu nie zobaczy kilku zgrabnie zestawionych
            elementów:

            > egzotycznych pająków, twarzy polityków, obrad Sejmu

            Już nie mówię o tym, że polityków można zobaczyć w gazecie, a pająki na kasecie
            edukacyjnej, ale mam dziecku, przedszkolnemu powiedzmy, pokazywać obrady Sejmu?
            Żeby mieć sprawę o znęcanie się nad rodziną?

            > Ja kiedyś uwazałam, ze dziecko do 4-5 lat w ogóle nie powinno oglądać
            > telewizji. I byłam konsekwentna. Nie wiem, czy osiągnęłam dokładnie to, co
            > chciałam. Wprawdzie dorosły już syn telewizji nie lubi i ogląda bardzo rzadko
            > (to plus), ale nie nauczył się we własciwym czasie śledzić akcji filmu

            Tak daleko było do najbliższego kina?

            > telewizja, podobnie jak kino, książki i teatr stanowi część kultury - czy nam
            > się to podoba, czy nie

            Pornografia również jest częścią współczesnej kultury. Nie, nie zamierzam
            stawiać znaku równości między telepatrzydłem a pornografią, ale nie wszystko,
            co jest częścią kultury, jest wartościowe i należy to aplikować dzieciom.



      • a_weasley Re: Życie bez telewizora 05.12.04, 20:18
        Wszystko zależy, kogo chcemy wychować i jakim kosztem. Ja zamierzam wychować
        ludzi, dla których zdanie stada nie jest ostateczną wyrocznią, którzy będą
        potrafili być sobą, choćby w opozycji wobec tego stada.

        > Dziecku bez telewizora będzie poprostu trudniej, bo ominie go wiele aspektów
        > rówieśniczego życia. Nie będzie znać bohaterów bajek dziecinnych, nie pozna
        > wielu piosenek itp. Potem nie będzie oglądać transmisji spoprtowych,wydarzeń
        > których dzieciaki potem rozmawiają, przeżywają

        Owszem. TYlko co z tego? Czy chodzi o to, żeby dziecko było jak najbardziej
        podobne do grupy rówieśniczej? Co zrobisz, kiedy okaże sie, że to, co lansuje
        stado, jest dla Ciebie absolutnie nie do przyjęcia? I - czy będziesz jeszcze
        miała coś do powiedzenia?
        Dzieci w przedszkolach bawiły się w BigBrothera. Pozwoliłabyś swojemu dziecku
        to oglądać?

        > Moze mieć o to w końcu i do was
        > pretensje, i może to byc przyczyną jakiegoś głębszego problemu potem w życiu
        > dorosłym, bo dziecko może nie zaakceptować waszego stulu,

        Owszem. Ale to ryzyko istnieje zawsze. Przy każdym stylu wychowania. Dziecko
        może nie zaakceptować (czytaj: w przyszłości odrzucić) nasz światopogląd (choć
        włos się jeży na samą myśl), poglądy polityczne, system wartości, wszystko (a
        mam nietypowe wyznanie i nieszablonowe poglądy polityczne). I co z tego? Mam
        wychować dzieci, czy nauczyć je jak najskuteczniej dostosowywać się do
        otoczenia?
        Dawno, dawno temu agitator tłumaczył góralom, że trzeba iść z prądem przemian
        (i bodajże kołchoz założył). Wstał stary góral i mówi:
        - Wicie, wyśta som barzo mądry. Jo ta sie na polityce nie znom, ale telo wom
        powiem: z prundem byle gó.. płynie. A pod prund ino ślachetna ryba.

        > Jest wiele plusów z których bym nie rezygnowała, a minusy łatwo
        > wykluczyć jeśli to wy będziecie mieć kontrolę nad TV.

        Jesteśmy niezbyt zamożni i raczej nie sądzę, by nas kiedyś było stać na to, by
        kupić sobie koncern medialny. A nawet jedną stację telewizyjną. Wszelka inna
        kontrola nad TV jest iluzoryczna.
    • blanqua Re: Życie bez telewizora 22.09.04, 21:47
      Nie da się czytać tylko dzieł Kanta i oglądać wyłącznie wysublimowanych dzieł
      sztuki.
      Zamierzenie, że dziecko ma w ogóle nie oglądać głupot jest nirealistyczne i
      chyba niepotrzebne.
      Obejrzenie pewnej porcji głupot, programów malo ambitnych jest równie potrzebne
      jak pobrudzenie się od czasu do czasu.
      Jeżeli telewizora nie będzie to dla dziecka będzie on najbardziej upragnioną
      rzeczą. Jeżeli telewizor jest to z czasem spowszednieje a przy mądrym nadzorze
      rodzica dziecko polubi ciekawe rzeczy.
      Oglądanie kreskówek, bajek, programów dla dzieci jest częścią kultury
      dziecięcej. Egoizmem jest pozbawianie tego wszystkiego dziecka w imię własnych
      zasad.
      Absyurdem jest myślenie, że najpierw pozbawi się dziecko dostępu do kreskówek,
      bajek a potem nagle będzie odbiorca kultury, będzie potrafiło obejrzeć film
      (kinowy), przedstawienie teatralne.
      Nie da się całego dzieciństwa spędzić nad wycinankami i książeczkami.
      I nie należy ytak się bać tego złego wpływu. Cóż, jako dziecko lubiłam niemądre
      seriale, zdarzało mi się podejrzeć głupią bajkę. A dziś... telewizję oglądam
      rzadko i niezwykle wybiórczo, skończone dwa fakultety, praca nad doktoratem.
      Kuzynka jako dziecko oglądała "Modę na sukces" (czy coś w tym stylu) a dziś
      jest uczennicą elitarnej szkoły z rewelacyjnymi wynikami i ma wyrobiony gust
      artystyczny.
      telewizji nie należy się bać. Gorsze jest unikanie niż przyzwyczajanie do
      świadomego korzystania. A bajki bywają bardzo fajne. Czasem sama z radością
      oglądam.
      Blanka
    • sunsen Re: Życie bez telewizora 22.09.04, 22:19
      Ja wychowuje dzieci czesciowo bez telewizora. To znaczy, kiedy byly male to
      mielismy telewizor. Poziom programow jest niski, a ogladanie tak wciagajace, ze
      stwierdzilismy, ze szkoda zycia. A poza tym nie mamy tak duzego mieszkania, zeby
      zagracac go sobie dodatkowa szafka z TV. O dziwo dzieci sie nie sprzeciwily.
      Skonczyly sie ciagle przepychanki typu "wylacz telewizje"-"wylacze za 10 minut".
      Mniej wiecej raz w tygodniu ogladamy film na DVD na ekranie komputera (na
      codzien komputer jest narzedziem pracy a nie rozrywki). Dzieci ogladaja
      telewizje sporadycznie u kogos, ale najczesciej szybko sie nia nudza. Gorsze sie
      nie czuja, sa ogolnie lubiane. Wielu naszych znajomych nie ma telewizora.
      Okazalo sie tez, ze polowa przyjaciol naszych dzieci tez telewizora w domu nie
      ma. Podobnie jak u Was wierzbo_b to nie jest zaden manifest, nie jestem jakas
      bojowniczka przeciwko telewizji. A wspomnienia z dziecinstwa mam tez podobne, z
      tym, ze nie czulam sie nieszczesliwa. Rodzice wpoili mi przekonanie, ze nalezy
      podazac za samym soba a nie za tlumem. To tez staralam sie przekazac swoim dzieciom.
    • wieczna-gosia Re: Życie bez telewizora 22.09.04, 22:43
      wierzbo, ja uwazam, ze nie warto pewnych rzeczy ustawiac pod dziecko. My
      telewizora nie mielismy 10 lat. Wychowalismy bez te we 3 dzieci (no... dobra o
      Oli powiedzenie wychowalismy nie ma zastosowania). Nie bylo jednak tak, ze te
      we nie pozwalalismy ogladac. Wrecz przeciwnie. My telewizora nie mielismy u
      siebie bo nie mielismy ochoty, czesciowo kasy (chociaz gdyby bylo chec to
      bylaby i kasa na komputer byla..), ale u dziedkow telewizor byl. I dzieci
      ogladaly. I nie byly gorsze wink
      3 lata temu kupilismy sobie telewizor. Ot tak po prostu zapragnelismy go miec.
      Maluchy chowaja sie wiec z telewizorem, ja mam swoje ulubione programy.
    • judytak Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 11:27
      łatwo jest nie mieć telewizora
      jeśli już, to dużo trudniej mieć go, i nie ulegać mu ;o)

      my też nie mieliśmy telewizora - poszliśmy kupić, jak chodziłam już z dużym
      brzuchem w pierwszej ciąży
      nie z powodu dziecka, tylko z potrzeby własnej - bo życie się stało
      bardziej "domowe", i bo ja w ciąży zasypiam na stojąco, jak tylko się ciemno
      robi za oknem, a mąż się nudził ;o)

      nasze dzieci oglądają dobranocki, te na TVP1, od zawsze
      większość jest OK, są też takie stare, "z naszych czasów" ;o)
      potem mąż ogląda wiadomości (bo gazet nie czyta, ma problemy z wzrokiem)
      potem telewizor sobie gra, a my robimy swoje (np. obiad na jutro...)
      dzieci oczywiście w łóżkach (małe śpią, Duża czyta)

      jeśli telewizor jest u nas włączony przed dobranocką, to jest wielkie
      wydarzenie ;o)
      ostatnio zdarzało się to w czasie olimpiady, przedtem - nie pamiętam...

      owszem nasze dzieci nie oglądają seriali, ani telenoweli - my też ich nie
      oglądamy, szkoda czasu :o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • pni Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 11:37
      Mam barrrdzo duży telewizor w domu i 2 letnią córkę. Niek nigdy nie zabraniał
      nikomu w domu oglądania telewizji, córka wpada do pokoju jak w trakcie bajki
      dzieci śpiewają piosenki, namówienie jej na oglądanie choć jednej bajki tylko
      po to abym miała minutę dla siebie graniczy z cudem. Czasami można ją namówieć
      na program o zwierzątkach, pod warunkiem że nie są to jakieś robaki zwierzątka
      powinny być duże lub kotki i pieski(ale nudzi się jej to po 3-4 minutach)
      Dlatego uważam że nie należy ograniczać telewizji, jeśli dziecko nie widzi u
      rodziców jak cały dzień siedzą przed telewizorem i przyjmują zasadę "Kto ma
      pilot ten ma władzę", to też nie będzie siedziało całe boże dni przed TV.
      Ale wybór i tak należy do ciebie to ty będziesz wychowywać swoje dziecko.
      Pozdrawiam Gośka
      • ayelet Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 11:48
        Ja niedługo się rozstaję z mężem i jedną pierwszych rzeczy jaką zrobię bedzie
        odłączenie TV, mój małż nie chciał się na to zgodzić. Z jednej strony to
        prawda, że to radykalne posunięcie, mozna nie oglądac, można oglądać tylko
        wartościowe filmy itd. Tylko tak jest tylko w teorii, bo jak się ma telewizor
        to tu się obejrzy jedno, a potem się ma chwile czasu to jeszcze coś innego, a
        to MjMiłość itp. Brak TV nie oznacza braku przez dziecko kontaktu ze światem,
        zamierzam mieć Tv nastawiony tylko na Video. To zupełnie coś innego jak się
        wybiera okreslony film, który chce się obejrzeć niz pstryka sie po kanałach "co
        by tu ciekawego znaleźć". Ja jak jestem na działce, gdzie nie ma TV widze jak
        on kradnie czas, ile innych fajnych rzeczy można w tym czasie zrobić.
      • nastka_7 Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 12:01
        My też nie mamy telwizora. I nie obnosimy się z tym, nie uważamy, że
        jesteśmy "lepsi" czy "gorsi". Był to nasz wybór. Zresztą tak naprawdę nie
        chcieliśmy tracić czasu na oglądanie tv, wolelismy z soba porozmawiać, pograć w
        coś, poczytać książkę. Oczywiście łatwiej jest włączyć tv dziecku niż wymyśleć
        jakąś zabawę czy po prostu porozmawiać z nim. Ale mamy w planach zakupienie
        telewizora za rok, może dwa kiedy nasza starsza córka pójdzie do szkoły. Zawsze
        może się zdażyć, że pani zada oglądnięcie jakiegoś programu no i wtedy nie chcę
        szukać tv u sąsiadów.
        Mamy w domu komputer i nasze dzieci oglądają bajki na komputerze. Wtedy
        wydzielam im czas oglądania (max.1h dziennie). W miesiącach zimowych zdaża
        się , że oglądają codziennie, natomiast od wiosny do jesieni siedzimy na
        podwórku.
    • kruffa Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 13:08
      My telewizor posiadamy i kiedyś byłam namiętnym oglądaczem. Gdy jednak
      zauważyłam że 8-tygodniowe niemowlę zaczęło się wpatrywać w ekran jak w
      obrazek - wyłączyłam.
      W tej chwili jesli wogóle włączamy telewizor to wtedy gdy mała już śpi.
      Przestałam być oglądaczem - czasami obejrzę wiadomości albo gdy jest naprawdę
      coś ciekawego. Ogólnie jest on włączony średnio 1/2 h dziennie, a czasami
      wogóle.
      Jestem przeciwniczką bajek na video i ogladania przez dzieci kanałów z bajkami,
      ale wydaje mi sie że od oglądania przez małą telewizji nie uciknę, bo pójdzie
      do przedszkola i okaże się, ze inne dzieci ogladają a dzieci potrafią być
      szczere do bólu i okrutne.
      W tej chwili ma 15 m-cy i nawet gdy gdzies zobaczy włączony telewizor to nie
      jest nim zbytnio jesli wogóle zainteresowana.

      Kruffa
    • izunia6 Emeryci bez telewizora 23.09.04, 13:20
      Nasunęła mi się taka refleksja, czytając wasze posty - zawsze poraża mnie widok
      wielu uzależnionych od telewizora emerytów. Babcie oglądające wszystkie seriale,
      dziadkowie oglądający wszystkie wiadomości. Moje dzieci nigdy tyle nie oglądają
      tv jak w czasie wakacji u rodziny, wtedy nagle stają się na bieżąco z każdą
      telenowelą. A przecież to pokolenie, wychowywane było jak najbardziej BEZ
      TELEWIZORA, jak najbardziej na książkach, Sienkiewiczu, głośnym czytaniu
      dzieciom, robótkach i pasjansach.
      • verdana Re: Emeryci bez telewizora 23.09.04, 13:34
        Wydaje mi sie to niezwykle trafnym spostrzezeniem. Najbardziej uzaleznieni od
        TV sa jak widać ci, których nie nauczono w porę, jak z telewizora korzystać!
        • ayelet Re: Emeryci bez telewizora 23.09.04, 14:24
          Ja myślę, że pokolenia wychowanego bez telewizora przewaznie nie ma juz na tym
          świecie.
          Mój brat cioteczny w domu rodzinnym zawsze miał właczony tv i pamiętam jak u
          nas obejrzał jakis film i ja po zakończeniu zgasiłam tv, był w szoku "jak to wy
          gasicie telewizor?". Teraz ilekroć u nich jesteśmy czuje się beznadziejnie, tv
          gra, oni wpatrzeni w ekran a my z męzem nie wiemy czy powinnyśmy wyjść, bo im
          przeszkadzamy?
          • migotka2000 Re: Emeryci bez telewizora 23.09.04, 14:41
            Mamy podobny problem u teściów. Kiedyś praed wigilią zwróciliśmy im uwagę,ż e
            może by tak wyłączyć TV. U nich zawsze telewizor "gra", głównie seriale z
            Ameryki Łacińskiej...
          • izunia6 Kulą w płot 24.09.04, 09:15
            Pierwszy program telewizyjny nadano w Polsce 1951, bądź 52 roku. Ludzie
            urodzenie w 1951 roku maja teraz 53 lata. Nie chce mi się szukać ile osób miało
            wtedy telewizor....
            • a_weasley Kto kiedy mial TV - dla ścisłości 06.12.04, 11:25
              izunia6 napisała:

              > Pierwszy program telewizyjny nadano w Polsce 1951, bądź 52 roku.

              Regularny program od 1958.

              Ludzie
              > urodzenie w 1951 roku maja teraz 53 lata. Nie chce mi się szukać ile osób
              miało
              > wtedy telewizor....

              Pamiętam wspomnienia dziennikarza sportowego, że:

              > w 1960, kiedy była olimpiada w Rzymie, chodziliśmy wielką bandą do kolegi,
              który jako jedyny w klasie miał w domu telewizor. W czasie następnej olimpiady
              byłem jedną z trzech osób w klasie, które telewizora nie miały.

              Moi rodzice z kolei wspominają, że w 1968, spędzając wakacje na wsi, o inwazji
              Czechosłowacji dowiedzieli się po powrocie, bo nikt we wsi (36 domów,
              Wielkopolska) nie miał telewizora. Czyli wyglądałoby, źe telewizor w mieście
              rozpowszechnił się za środkowego Gomułki, a na wsi za wczesnego Gierka (ja
              bowiem pamiętam z lat 70tych telewizor jako sprzęt powszechny także na wsi).
              Wniosek, że idąc do szkoły, telewizora w domu nie miał praktycznie nikt, kto
              obecnie ma 50 lub więcej lat, a na wsi wręcz 40.
      • wierzba_b Re: Emeryci bez telewizora 23.09.04, 18:56
        Wiesz, w przypadku emerytów gra też rolę to, że oni najczęściej nie mają nic
        innego do roboty. Żadnych spraw do załatwienia, emocjonującego życia osobistego
        etc. A stan zdrowia często nie pozwala im np. uprawiać grządek czy choćby nawet
        wyjść z domu spotkać się z kimś. Wiem, bo mam dwoje dziadków ponad
        osiemdziesięcioletnich. Dzieci i wnuki odwiedzają, oczywiście, co dzień ktoś u
        nich jest, ale przecież nie przez cały dzień.
    • migotka2000 Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 14:21
      Jestem za posiadaniem TV. Poza tym prostym faktem, że jest to, jak napisały
      inne mamy, okno na świat, część masowej, ale jednak kultury, to jest to też
      skuteczny sposób na zajęcie dziecka np. kiedy musimy posprzątać lub w spokoju
      porozmawiać np. z agentem ubezpieczeniowym.
      Niebezpieczeństwo jest oczywiście takie, że zacznie się nadużywać "szklanej
      niańki", ale od czego rozsądek.
      Jestem też za ścisłym kontrolowaniem, tego co ogląda dziecko. TV włączamy więc
      na wybrane programy - jedyneczka, budzik, dobranocka, lub puszczamy coś na VCD
      w komputerze.

      P
    • kulju My nie mamy telewizora 23.09.04, 14:42
      My nie mamy telewizora, a oknem na swiat sa gazety i internet.
      Mojemu synkowi puszczamy kasety DVD i bajki do rzutnikasmile
      Wcale nam telewizora nie brakuje i nie sadze, ze dziecko na tym traci.
      Cieszy mnie cisza w domu, cieszy mnie to, ze wieczorem mamy czas, zeby wspolnie
      porozmawiac.
      Nie wiem czy jest az tak wiele dobrych programow dla dzieci, zeby zmotywowaly
      mnie do kupna telewizora.
      I mysle, ze dla wielu rodzicow posadzenie dziecka przed telewizorem to latwe
      wyjscie, bo nie trzeba nim sie wtedy zajmowac.
      Takze, wierzbo_b ja bym nie polacala zakupu, zwlaszcza, ze do tej pory
      telewizor nie byl wam potrzebny.
      A swoja droga coraz wiecej osob rezygnuje z posiadania telewizora, takze w
      szkole niewykluczone, ze Twoje dzieci beda mialy jednak z kims rozmawiac wink)) i
      to moze o o ksiazkach, o grach, wycinankach, czy puszczaniu baniek z
      rodzicami...
      Pozdr.
      Magda
      • dota_mama_jasia Re: My nie mamy telewizora 10.12.04, 11:50
        My też nie mamy telewizora, mamy stosy gazet i mamy kino domowe. Uwielbiamy
        oglądać filmy i oglądamy co najmniej cztery tygodniowe, wieczorem, a Jaś razem
        z nami. Telewizja jest niestety w 80% przerażająco głupia i, co któraś z was
        już wspomniała, bardzo łatwo jest ją włączyć i bardzo trudno wyłączyć.
        Uzależnia, wciąga, rozleniwia, ogłupia, podaje informacje i wrażenia w tysiącu
        drobnych kawałków. Film puszczony od początku do końca pozwala zanurzyć się w
        świat iluzji, ale jednocześnie daje poczucie spełnienia, jak przeczytanie
        ksiązki do końca. My kochamy tę iluzję, ale w możliwie dobrym gatunku. Nawet
        od "Notting Hill" do "M jak Miłość" jest bardzo daleko. Do "Pożegnania z
        Afryką" czy "Ojca Chrzestnego" jeszcze dalej. Do Felliniego lata świetlne. Jaś
        jest jeszcze mały, na razie za mały, by coś z tych filmów rozumieć, potem mu je
        pewnie jakoś "ocenzurujemy" i przejdziemy na kino rodzinne, kreskówki, które
        nam się podobają itd. ale - co kino, to nie telewizja. Kino: ja wybieram, ja
        decyduję, oglądam od początku do końca wtedy, kiedy chcę i co chcę. Telewizja:
        80% chłamu i 20% perełek, zazwyczaj w porze już zupełnie nieludzkiej. Pudło
        gra, rozmowa się rwie, poczytać spokojnie nie można, awantury o dostęp do
        ulubionego kanału, reklamy co 20 minut, jacyś kretyni na każdym kanale,
        powtarzane ujęcia w wiadomościach, niechlujnie podana informacja, nuda w
        programach publicystycznych, zalew teleturniejów i telenowel. Mądre programy
        edukacyjne i przyrodnicze to pobożne życzenia. Póki co, jest jak jest. DVD,
        gazety, Internet - zdecydowanie górą. A dziecko w imię kontraktu z rówieśnikami
        nie będzie wprowadzać w domu terroru telewizji, bo ja się na to po prostu nie
        zgadzam.

        Dota
    • wierzba_b Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 19:05
      Dzięki Wam wszystkim za odzew. Widzę, że jednak nie jestem sama. Spodobało mi
      sie to, co napisała wieczna-gosia: że może nie warto wszystkiego ustawiać pod
      dziecko. Jeśli my żyjemy bez telewizora i nie jest nam do niczego potrzebny, to
      po co kupwać na siłę?
      Myślę, że edukacyjne "okno na świat" bez problemu można dziecku zapewnić bez
      TV, w końcu od czego książki, DVD, net, czasopisma, radio etc. Sympatyczne
      kreskówki też, czemu nie, o o Reksiu, Wróblu Ćwirku, Bolku i Lolku, Było Sobie
      Życie etc. mam jak najlepsze zdanie. Tylko że te akrurat bajki można raczej
      spotkać na DVD czy kasetach niż w TV.
      Powiedzcie mi - o jakich programach TV Wasze dzieci rozmawiają z kolegami? Czy
      np. filmy przyrodnicze są dla nich w ogóle tematem do rozmów?
      • mika_forum Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 21:04
        Ja tez nie cierpialam telewizora, dopoko nie mialam Cyfry + przedtem mialam tylko zwykle kanaly (nie mamy mozliwosci zalozenia kablowki). Teraz ogladam wylacznie filmy dokumentalny w Planete, Animal Planet, Discovery, itp., co nas wycisza i uspokaja.
        Poza tym, przychylam sie do opinii, ze telewizja jest nieodlacznym elementem wspolczesnej kultury.
        Z drugiej strony, znam wiele dzieci ktorym rodzice wlaczaja bajko od rana do wieczora (zeby miec spokoj ).
        • a_weasley Po co mi mama, skoro mam telewizor? 05.12.04, 19:57
          Mika Forum napisała

          > Z drugiej strony, znam wiele dzieci ktorym rodzice wlaczaja bajko od rana do
          > wieczora (zeby miec spokoj ).

          No pewnie, bo tak łatwiej. To jest bardzo silna pokusa. Nie musisz o niczym
          myśleć. Włączasz Cartoon Network i masz dzieciaka z czapy. Telewizja myśli za
          Ciebie. Że myśli głupio? No cóż, nic nie jest doskonałe.
          A człowiek jest z natury rzeczy stworzeniem miłującym wygodę. Bałbym się mieć
          takie narzędzie w domu.
      • zgagusia Re: Życie bez telewizora 23.09.04, 22:05
        wierzba_b napisała:


        > Powiedzcie mi - o jakich programach TV Wasze dzieci rozmawiają z kolegami?
        Czy
        > np. filmy przyrodnicze są dla nich w ogóle tematem do rozmów?

        moj 5-latek oglada jedynie filmy przyrodnicze, Tabaluge, Pszczolke Maje i
        Kropelke - i to jest jego wybor. Moze o tyle sterowany ze maz tez zawsze
        chetnie filmy przyrodnicze ogladal, dziecko w pewnym momencie sie przylaczylo.
        Rzecz jasna jest to takze tematem rozmow z kolegami w przedszkolu. Mlodszy
        synek oglada tylko Lippy&Messy albo Teletubisie - inne bajki w ogole go nie
        interesuja. Zywo reaguje na widok zwierzat w TV.

        Aga
      • agatka_s Re: Życie bez telewizora 24.09.04, 09:13
        tu poprostu chodzi o tzw "nie wyróznianie się" i dotyczy to wieku
        podstawówkowego (mój syn gdzieś do 6 roku prawie wcale nie miał doczynienia z
        TV). Ja też wolałabym aby moje dziecko dyskutowało o przyrodzie i
        zwierzątkach, no ale rzeczywistość jest taka że życie towarzyskie w tym wieku
        koncentruje się wokół Pokemonów- by-bladów-Davida Beckhama-butów Nike-Play
        station i ostatnio widzianych reklam. dziecko które tego nie zna jest poprostu
        skazane na "ostracyzm dziecięcy". No cóż my jako dorośli mozemy się z tym
        niezgadzać i to kontestować, ale dzieci mają to w nosie. Moim zdaniem poprostu
        szkoda dziecka.
        • wieczna-gosia Re: Życie bez telewizora 24.09.04, 09:54
          ja tez sobie mysle ze z tymi emerytami to dobry przyklad- nie maja co robic to
          fakt ale moga poczytac ksiazki przeciez wink

          Moje dzieci sie bawia w jakiestam agentki. Przemmek bedzie Jerrym wink
          W przedszkolu tez sie w to bawia.
          Teraz wrocily stare dobranocki i jest super.
          Ja ogladalam jako dziecko zaloge G i wcale bym nie chciala zeby mnie ktos tego
          pozbawil- a to byla jedna z pierwszych mang japonskich- teraz leci to na Fox
          Kids jako brygada orlow wink ogladam wink

          Ogladamy ponadto europa da sie lubic.

          I to by bylo na tyle nie wiem czy moje dzieci spedzaja przed teklewizorem pol
          godziny dziennie. W weekendy byc moze docieraja do godziny. Ja czytam ze 3-4
          ksiazki tygodniowo, plus czytam dzieciom sadze ze nie maja szans czytac malo.

          Uwielbiamy poza tym discovery- programy o zwirzatkach oraz na reality TV
          programy "o dzidziusiach" ze wskazaniem na porody wink
          • ayelet Re: Wieczna Gosia 24.09.04, 22:06
            Tak trochę obok tematu, jaka to robisz, że mając dwoje dzieci masz czas na
            przeczytanie 4 książek tygodniowo. Dla mnie po prostu szok.
            Jak Ty to robisz????
            • lch74 Re: Wieczna Gosia 25.09.04, 09:46
              może jest po kursie szybkiego czytania... ja przy jednym maluchu czytałam ostatnio książkę przez 5 miesięcy! (wcześniej książkę tych gabarytów czytałam około 3-4 dni)
              Pozdrówkismile
            • wieczna-gosia Re: Wieczna Gosia 25.09.04, 15:15
              Nie wiem wink
              Nie jestem po kursie szybkiego czytania, po prostu szybko czytam wink
              W tym tygodniu przeczytalam tylko dwie wink)
              • verdana Re: Wieczna Gosia 25.09.04, 15:29
                Ja też niezaleznie od wieku dzieci czytałam minimum 3-4 książki tygodniowo.
                Zawsze np. czytałam przy karmieniu.
                • lch74 Re: Wieczna Gosia 25.09.04, 15:48
                  > Zawsze np. czytałam przy karmieniu.
                  U mnie, gdy jeszcze karmiłam piersią, to nie przechodziłosad A teraz przy kaszkach i obiadkach nie mam najmniejszych szans. Mogę przeczytać 3-4 ksiązki tygodniowo, ale jedna taka ksiązka musiałaby mieć ok. 20-30 str. formatu A5wink Zaznaczam, że czytam dość szybko i jeszcze przed narodzeniem synka czytałam baaardzo dużo (moje hobby). Czytałam w pracy, w autobusie, na przystanku, przed snem, przy jedzeniu,a nawet w ubikacjiwink Teraz nie pracuję, nie jeżdżę autobusami (odpadają więc też przystanki), przed snem jestem tak padnięta, że nie mam na nic siły, więc pozostaje tylko ubikacja i czas jedzenia 2 śniadania oraz czas gotowania obiadów, co grozi przypaleniem potrawwink
                  Pozdrówkismile
              • lch74 Re: Wieczna Gosia 25.09.04, 15:36
                Ja też czytam szybko i czytałam dużo, teraz przy jenym Roczniaku nie mam poprostu czasu żeby przeczytać choć jedną książkę (średnio 300-500 str.A5) na miesiącsad Gdy maluch nie śpi, o czytaniu nie ma mowy, bo na topie jest zabawa, spacerki itp., gdy siadam z książką (bajki), to Rysiu mi ją wyrywa i chce zjeśćwink Natomiast gdy synek śpi (popołudniowa drzemka), to gotuję obiad dla nas i dla niego (jest alergikiem), idę na zakupy lub na siłownię, sprzątam itp. i tylko np. podczas gotowania dorywczo czytam książki... dlatego to tak długo trwasad Może później będzie lepiejwink
                Pozdrówkismile
            • zgagusia Re: Wieczna Gosia 29.09.04, 15:32
              ayelet napisała:

              > Tak trochę obok tematu, jaka to robisz, że mając dwoje dzieci masz czas na
              > przeczytanie 4 książek tygodniowo. Dla mnie po prostu szok.
              > Jak Ty to robisz????

              z tego co pamietam to wieczna-gosia ma 5 dzieci smile)))))))00

              Aga
        • a_weasley Szkoda dziecka - ale dlaczego? 05.12.04, 20:32
          agatka_s napisała:

          > tu poprostu chodzi o tzw "nie wyróznianie się"

          Jak komu.

          > rzeczywistość jest taka że życie towarzyskie w tym wieku
          > koncentruje się wokół Pokemonów- by-bladów-Davida Beckhama-butów Nike-Play
          > station i ostatnio widzianych reklam.

          A więc i reklamy dziecko też ma oglądać. I podniecać się butami Nike. SUper.

          > Moim zdaniem poprostu szkoda dziecka.

          Z tym zdaniem się zgodzę. Szkoda dziecka. Nie można pozwolić, żeby mu zrobiono
          taką wodę z mózgu. Jeżeli telewizja ma pomóc dziecku zaaklimatyzować się w
          świecie reklam, Beckhamów i markowych ciuchów, to doprawdy lepiej sobie darować.

    • silije.amj Re: Życie bez telewizora 24.09.04, 10:45
      Nie mamy telewizora, mamy w komputerze kartę telewizyjną z zaledwie trzema
      programami. Zwykle wykorzystywana jest do obejrzenia dobranocki, a gdy Julka
      choruje i nie idzie do przedszkola to do "Jedyneczki" i "Budzika", czasami z
      mężem posiedzimy przed jakimś kinem nocnym, czasem po wieczorynce, gdy kąpiemy
      dzieci to w tle "lecą" wiadomości. Poza tym nikomu nie przychodzi do głowy
      włączać TV w innych porach (sporadycznie w weekendy programy muzyczne, koncerty)
      - mamy tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia. 4,5 letnia Julka prędzej poprosi o
      pozwolenie zagrania w jakąś edukacyjną grę komputerową niż o TV. Nigdy nie
      oglądałam żadnych seriali. Jako nastolatka też nie lubiłam beznadziejnych
      seriali i wśród najlepszych koleżanek nie czułam się wyobcowana, w końcu wybiera
      się przyjaciół z podobnymi gustami i inteligencją.
      Kiedy jesteśmy na wakacjach np. 2-3 tygodnie w górach lub gdzie indziej, nikt z
      naszej rodziny nie odczuwa braku telewizji, łatwo zapomnieć że coś takiego istnieje.
    • lch74 Re: Życie bez telewizora 24.09.04, 12:27
      My mamy telewizor i mamy założoną kablówkę, żeby mieć wartościowe kanały typu: Animal Planet, Discovery, National Geogaphic, Planet i w sumie jeśli włączam TV, to w celu obejrzenia jakiegoś ciekawego programu na tych kanałach lub wiadomości na TVN24. Nieraz puszczam synkowi Jedyneczkę lub Budzik ale z tego co widzę, to jest jeszcze za malutki i woli sie bawić niż oglądać TV (interesują go piosenki). Nieraz oglądamy jakiś film na HBO i najczęściej filmy z komputera ale gdy synek już śpi. Ja jako dziecko oglądałam programy dla dzieci (Pies Pankracy, 5-10-15...) oraz bajki (Reksio, Żwirek i Muchomorek, Pszczółkę Maję...) i nie zrobiło to ze mnie maniaka TV, wolę sobie przeczytać dobrą książkę. IMHO wszystko jest dla ludzi i TV dla dzieci też byle z umiarem i pod kontrolą dorosłych (żeby nie oglądało jakiś bzdetów i najlepiej w towarzystwie dorosłego). Już teraz mamy dla synka kolekcję najróżniejszych bajek (Disneya, Reksio, Bolek i Lolek, Krecik...) oraz Teletubisie. A i później jakieś porządne gry edukacyjne dla synka sie kupismile
      Pozdrówkismile
    • anna.seliga Re: Życie bez telewizora 25.09.04, 08:36
      Wierzbo!
      Mam jedenastomiesięczna córeczkę. Od drugiego miesiąca życia Zosia próbowała
      oglądać telewizję z moich kolan. Po pewnym czasie zaczęło nas to przerażać,
      zwłaszcza, gdy mała zaczęła reagować na sygnał reklam jak pies Pawłowa -
      przestawała nagle sie bawić, jeść, i za wszelką cenę musiała zagapić się w tv.
      Była to dla nas trudna decyzja, ale dzis juz nie mamy telewizora i zosi go
      wcale nie brakuje. Okazauje się, że dla nas bylo to trudniejsze, bylismy
      uzaleznieni wink. No, ale ja jestem przeciwniczka wszelkich nałogów i teraz mi
      znacznie lżej - a ile mam czasu!
      Nie jest prawdą, że dziecko wychowywane bez telewizora nie zobaczy zwierząt w
      biegu, zabytków innych krajów itp. Jest wiele filmów na VCD, czy DVD, sa
      albumy, ogrody zoologiczne, lasy i pola. Zabytki równiez lepiej ogladać w
      oryginale. Bajeczki tez mozna ogladać na płytach i kasetach. W ogóle nie widzę
      problemu!
      Problem za to widzieli moi rodzice i użalali się nad losem biednej Zosi
      odłączonej od tv. Twierdzili, że będzie szykanowana w przedszkolu, bo nie
      będzie znała bohaterów bajek! No cóż, gdy ja byłam mała, bylam jedynym
      dzieckiem w szkole, które nie chodziło na religię - i jakoś sobie z
      szykanowaniem poradziłam. Tym bardziej poradzi sobie zosia, ktora pewnie jako
      jedyna nie bedzie miała w domu telewizora wink.
      Pozdrawiam -
      ania
      • dota_mama_jasia Re: Życie bez telewizora 10.12.04, 12:02
        Nie mam dziecka w wieku przedszkolnym (mój maluch ma kilka miesięcy), ale
        dorzucę kilka spostrzeżeń z własnego dzieciństwa. Dzieci zazwyczaj rzadko
        szykanują te dzieci, które są odważne, wysportowane i w miarę inteligentne,
        szybko uczy się nowych zabaw itd. Jeśli kogos szykanują, to dlatego, że jest
        nieśmiały, niepewny siebie, gruby, niezgrabny, nieudolny. Ewentualne nie
        orientowanie się w kreskówkach jest DODATKOWYM uzasadnieniem tego, by kogoś
        wyśmiać. Jeśli dziecko jest pewne siebie, to znajdzie sobie przyjaciela, a taką
        dwójeczkę już niełatwo szykanować.

        Tyle spostrzezeń
        Dota bez telewizora
    • 1jagienka Re: Życie bez telewizora 25.09.04, 10:20
      witajcie,
      u nas telewizor jest cały czas wyłączony, chyba że zamierzamy obejrzeć coś
      konkretnego. Nigdy nie leci, byle leciał. Zbieramy synkowi kolekcję bajek (ma 3
      latka) wartościowych, nie ogląda fox kids ani innej - przepraszam - szmiry. Są
      to bajki typu: 101 dalmatyńczyków, Bob Budowniczy, Łatek. Jedna bajka dziennie,
      w weekend program motoryzacyjny - na tym punkcie ma świra. I nie sądzę, żebyśmy
      mu szkodzili, a wręcz przeciwnie. W trakcie oglądania wiele komentujemy, pytamy
      synka o opinie na temat tego, co widzi i nieskromnie powiem, że taki wzorzec
      jest bardzo rozsądny.
      Ale każdy ma prawo do własnych metod. Ja osobiście jestem przeciwna wracaniu do
      zamierzchłych czasów i zycia Amiszów, świat idzie - kolokwializm - do przodu i
      nie możemy trzymać dzieci w jakimś zamkniętym rozdziale.
      pozdrawiam
      • ayelet Re: Życie bez telewizora 26.09.04, 20:03
        Jagienka przesadziłaś trochę z tymi Amiszami, to, że ktoś uważa, że w życiu są
        ważniejsze rzeczy od oglądania telewizji, nie stawia ich w równym rzędzie z
        Amiszami. Czy każdy wynalazek cywilizacyjny natychmiaast wprowadzasz w życie,
        żeby Cię nikt z nimi nie porównał? Człowiek jest podobno istotą wolną, a brak
        afektu do tv chyba się w tym pojęciu mieści?
        • 1jagienka Re: Życie bez telewizora 27.09.04, 13:54
          no dla mnie taka postawa jest daleko przesadzona. Równie dobrze mozna
          zrezygnować z pralki, lodówki i samochodu.Na wszystko jest czas i miejsce, na
          czytanie książeczek i oglądanie TV.
        • 1jagienka Re: Życie bez telewizora 27.09.04, 14:10
          ayelet napisała:

          to, że ktoś uważa, że w życiu są
          > ważniejsze rzeczy od oglądania telewizji, nie stawia ich w równym rzędzie z
          > Amiszami.

          Może nie zrozumiałaś mojego postu - bywa - ale nie napisałam, że oglądanie TV
          jest ważniejsze od innych zajęć, ale telewizja w rozsądnych dawkach jest równie
          wartościowa, co rodzinne pogadanki, spacery iczytanie.
          pozdrawiam
    • ayelet Re: do czytających dziewczyn 26.09.04, 20:13
      Jak wygląda wasz dzień? Kiedy udaje Wam się wykroić tyle czasu, żeby przeczytać
      ok. 100 stron dziennie, bo tak to chyba wychodzi. Podzielcie się smile
      Ja jadąc rano do pracy i wracajac czytam, po powrocie zabieram Juniora na
      spacer, wracamy, kąpiemy się, bawimy, jemy idziemy spać, 0 21-22 kiedy usypia
      ja często usypiam razem z nim.Jak wy to robicie? Macie takie grzeczne dzieci,
      które same się bawią i nie musiecie się nimi zajmować?
      • lch74 Re: do czytających dziewczyn 26.09.04, 21:32
        Też mnie to zastanawiawink U mnie będzie lepiej jak Rysiu wreszcie zażyczy sobie żeby mu mamusia poczytała bajeczkismile Już zbieram kolekcjęsmile
        Pozdrówkismile
        • mika_forum MiniMini 27.09.04, 14:39
          Jesli chodzi o kanaly dla dzieci, to polecam wylacznie MiniMini.
          • mika_forum Z moich doswiadczen 27.09.04, 14:42
            Moj ojciec z kolei mial obsesje na temat wczesnego kladzenia mnie spac-
            chodzilam do szkoly i kladli mnie do 12 roku zycia o siodmej.
            Pamietam uczucie upokorzenia i wstydu wynikajace z faktu ze..... nie ogladalam
            i nie znalam sie na filmach (wtedy wyswietlanych glownie po dzienniku).
      • judytak Re: do czytających dziewczyn 27.09.04, 14:45
        ja czytam
        w tramwaju
        przy usypianiu (mam system "mama posiedzi póki Mały nie zaśnie", co prawda mąż
        co raz mnie "uświadamia", że on już ładnie zasypia sam ;oP)
        przy jedzeniu (staram się powstrzymać, kiedy mąż też je, ale nie zawsze mi się
        udaje...)
        przy gotowaniu (na raty)
        wieczorem w łóżku
        kiedy zostaję sama w domu (rzadko to się zdarza, ale wtedy, to nawet w
        wannie...)
        jestem nałogowcem :o)

        wychodzi mi ok. 20 - 50 stron dziennie, plus gazeta

        pozdrawiam
        Judyta
    • poleczka2 Re: Życie bez telewizora 28.09.04, 23:32
      Ja tam bez telewizora bym nie mogła. Nie znaczy to, że przesiaduję przed nim
      non stop ale jest on dla mnie często wybawieniem. Cała idea życia bez
      telewizora jako tego co umacnia życie rodzinne jest dla mnie trochę na wyrost.
      Znam rodziców którzy zapełniają dzieciom czas grami i zabawami edukacyjnymi od
      świtu do wieczora. Kiedy wg mnie dziecko też musi mieć czas aby być dzieckiem,
      posiedzieć sobie samo, każdy potrzebuje czasu tylko dla siebie. I nie tylko o
      dziecku tu mowa ale także o rodzicu. Nie każdy ma zawsze dobry dzień. Czasami
      gdy nie wyspałam się w nocy albo czymś się martwię telewizor jest dla mnie
      wybawieniem. Włączam kanał z programami dla dzieci, syn ogląda a ja mam czas
      aby zrobić sobie kubek herbaty czy po prostu usiąść na chwilę na kanapie.
      Ponadto uważam, że telewizor jest oknem na świat jak ktoś tam napisał wcześniej
      i ma walory edukacyjne. Nasz syn oglądał od czasu gdy miał 18 miesięcy
      teleturniej w telewizji Countdown gdzie z liter uczestnicy układają wyrazy i z
      podanych cyfr muszą dojść do jakiegoś tam wyniku cyfry te mnożąc, dzieląc,
      dodając itd. Dzięki temu syn już w wieku 22 miesięcy znał cały alfabet, umie
      liczyć do 20tu po angielsku i po polsku.
      Na to co napisała autorka postu odpowiem, że pomimo tego co napisałam jeżeli
      dzieci nie znają czegoś to nie będzie im tego brakowało, przynajmniej do
      jakiegoś czasu. Ja nie daję Olkowi słodyczy codziennie i on też tego nie żąda.
      Inna sytuacja jest wtedy gdy dziecko podrośnie, spotyka się z równieśnikami i
      nie zna bohaterów programów telewizyjnych, wtedy może się czuć odizolowane.
      Ale do tego czasu macie dużo czasu na przemyślenia i podjęcie decyzji.
    • grzalka Re: Życie bez telewizora 29.09.04, 09:37
      Moje dziecko nie oglądało tv do skończenia 2 lat- tv mieliśmy, ale w zasadzie
      mąż włączał jedynie na Wiadomości. Przez cały pozostały czas stał sobie w
      szafie (nie chcielismy, żeby włączała go opiekunka). Teraz (ma 3 latka) ogląda
      niektóre dobranocki i czasem rano BBC prime- w sumie zbierze się tego ze 2
      godziny tygodniowo. Myśłę, że można spokojnie zyć bez tv i wychowywać tak
      dziecko, tak samo, jak mozna wychowywać bez słodyczy, bez komputera, bez
      zabawek, czy, jak moja kuzynka, bez mięsa. Kwestia priorytetów i przekonań. Ja
      tv nie ogladam praktycznie wcale, bo mnie nudzi, mój mąz też nie, ale za to
      jest nałogowym słuchaczem radia. Tv stoi sobie wyłączony i nikogo nie kusi.
      Mogłoby równie dobrze go nie byc, ale sobie jest i nie sprawia kłopotu.
      pozdrawiam
    • a_weasley Kto ustala rozkład jazdy? 05.12.04, 20:05
      No właśnie. Co rozstrzygnie o tym, kiedy wyjść od babci, kiedy wrócić z parku?
      To, jak się rozwija sytuacja, czy program telewizyjny, zgodnie z którym
      dobranocka jest,powiedzmy, o 19:10?
      Znam ludzi żyjących z programem telewizyjnym w ręce. O tej i o tej jest "Na
      dobre i na złe" i nie ma siły, od czwartej do piątej w niedzielę nie ma ich dla
      nikogo. Najłatwiej się tego nauczyć w dzieciństwie. Jak wszystkiego.
      Dlatego wolę zdecydowanie media, w których rozkład jazdy ustala użytkownik. I
      użytkownik decyduje o zmianach w programie.
      • wieczna-gosia Re: Kto ustala rozkład jazdy? 06.12.04, 14:32
        weasley,
        ale nikt tej dobranocki nie karze dziecku ogladac.
        Dla mnie na przyklad pora dobranocki czy programu ktore chce obejrzec jest
        bardzo wygodna. Chcecie dobranocki- ok prosze wczesniej posprzatac, umyc sie i
        zjesc kolacje. I dzieci wybieraja. Ja jesli chce cos obejrzec (a na ogol chce
        programy publicystyczne czy jedyny serial jaki ogladam-) to tez tak sobie
        ustawiam wieczor, zeby moc to zrobic. Wydaje mi sie ze demonizujesz. Bo w koncy
        szkola narzuca nam godzine rozpoczynania lekcji, umawiamy sie na konkretna
        godzine do dentysty a zeby pojsc do kina tez trzeba przyjsc na konkretna
        godzine.
        Nie mialam telewizora przez 9 lat. Ani wideo ani DVD wtedy tez nie mialam wink)
        az ktoregos dnia sobie zazyczylam TV. Nie DVD i nie wideo wink i kupilam wink
        Rozumiem twoje argumenty, tymniemniej uwazam ze demonizujesz szczegolnie to
        robienie na godziny wink Naprawde potrzebujesz takiego wsparcia by TV nie miec wink
        • mimka21 bez telewizji 06.12.04, 22:11
          My nie mamy telewizora. Mimo to orientuje sie, jakie seriale w telewizji sa,
          kto w nich gra, wiem co sie dzieje na swiecie, wiekszosc filmow obejrzalam
          wczesniej w kinie. Nie jestem jakims przeciwnikiem kultury masowej - wrecz
          przeciwnie, uwielbiam od czasu do czasu obejrzec tzw. glupi amerykanski film,
          porzadnie sie splakac na jakims beznadziejnym romansidle, Podobnie jak nie
          zawsze musze czytac Sylvie Plath do poduszki. Harry Potter tez moze byc. Albo i
          Sapkowski. Wiec w ogole ten lek o to, ze dziecko czegos pozbawiam wydaje mi sie
          nieuzasadniony. Kultura masowa, ze swoimi pokemonami jest wszedzie, nie tylko w
          telewizji. I raczej przed nia nie uciekniemy. Jak my bylismy dziecmi byly dwa
          programy telewizyjne i trzy gazety na krzyz. Wiec i repertuar rozmow w szkole
          ograniczony - Kloss, pancerni szpital na peryferiach. bolek i lolek. Dzisiaj
          jest troche inaczej - programow setki, dochodza gry komp, internet. Wiec nie
          kupujac telewizora nie wydaje mi sie ze oddzielam sie od kultury masowej, a
          moje dzieci beda mialy przekichane w szkole. To moj wybor - na teraz. Nie chce
          mi sie w niego gapic, kojarzy mi sie glownie z wyjazdami sluzbowymi (hotel) i
          pobytem w szpitalu. Za rok moze mi sie zmieni. Jak dzieci beda bardzo chcialy,
          to im kupie. Na razie jedno jeszcze nie gada, a drugie w brzuchu. wiec nie maja
          duzo do powiedzenia na ten temat. pozdrawiam
          monika
          • minerwamcg O, to, to! 06.12.04, 22:54
            mimka21 napisała:

            > Jak my bylismy dziecmi byly dwa
            > programy telewizyjne i trzy gazety na krzyz. Wiec i repertuar rozmow w szkole
            > ograniczony - Kloss, pancerni szpital na peryferiach. bolek i lolek. Dzisiaj
            > jest troche inaczej - programow setki, dochodza gry komp, internet. Wiec nie
            > kupujac telewizora nie wydaje mi sie ze oddzielam sie od kultury masowej, a
            > moje dzieci beda mialy przekichane w szkole.

            No więc właśnie. Chyba ci, którzy mówią, że dziecko nie będzie znało tego, czym
            żyją WSZYSCY dookoła, zapominają, że to już nie te czasy, kiedy "wczoraj po
            dzienniku" wszyscy oglądali to samo, a w młodszym wieku wszyscy oglądali
            wieczorem tę samą dobranockę.
      • judytak Re: Kto ustala rozkład jazdy? 13.12.04, 10:05
        a_weasley napisał:

        > No właśnie. Co rozstrzygnie o tym, kiedy wyjść od babci, kiedy wrócić z
        parku?
        > To, jak się rozwija sytuacja, czy program telewizyjny, zgodnie z którym
        > dobranocka jest,powiedzmy, o 19:10?

        w przypadku małego dziecka (powiedzmy, do wieku szkolnego) rozstrzyga rodzic
        czyli ja ;o)
        i jeśli chcę wrócić z parku tak, żeby kłaść dziecko spać około 20-tej (taki mój
        zwyczaj, sama nie lubię siedzieć po nocach)
        to bywa dla mnie bardzo pomocne, jeśli zamiast mało atrakcyjnego "wrócimy do
        domu, zjemy kolację, myjemy się i idziemy spać" mogę powiedzieć "wrócimy i
        pooglądamy bajkę w telewizji"...
        (co do babci, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby u niej tę bajkę zobaczyć)

        z dzieckiem starszym rozmaite sprawy rozstrzygają się drogą negocjacji ;o)
        i takie dziecko już doskonale rozróżnia
        a) którą bajkę lubi, a która nie ma znaczenia
        b) że zazwyczaj dowolny "program zewnętrzny" jest ciekawszy od bajki w telewizji

        uważam, że warto się nauczyć w dzieciństwie, że są rzeczy "ustalone z
        zewnątrz", nie od nas zależne - jak chociażby pora dobranocki...

        (ze wszystkich "mediów" najbardziej lubię książki ;o) i jeszcze teatr :o) kino,
        telewizor, filmy, radio, itp. traktuję pomocniczo - jakby ich nie było,
        niespecjalnie bym się martwiła... dlatego też nie wkładałabym w to wysiłku,
        żeby samodzielnie układać program... mam wideo, używane powiedzmy 10 razy w
        roku, mam DVD (dostałam od brata, używany, ale dobry), stoi niezainstalowany od
        roku....)

        pozdrawiam
        Judyta
    • odalie Re: Życie bez telewizora 13.12.04, 01:03
      My tak mamy. Podobnie jak u Ciebie, Wierzbo, obywaliśmy się bez telewizora na
      studiach tak doskonale, że odzwyczailiśmy się kompletnie.

      Nasza córka ma prawie 6 lat i wychowuje się w domu bez TV, co nie znaczy, że
      nie wie, co to telewizja. Odgląda TV u dziadków, sporadycznie (z racji
      odległości dziadkowie-my wizyty nie są częste); bywało, że oglądała u sąsiadów-
      przyjaciół. Zna kultowe dla przedszkolaków filmy, reklamy też widywała - i
      dobrze, jest na przykładzie czego uczyć, jakie są mechanizmy marketingu smile

      Dużo jej się czyta na głos (sama jeszcze nie potrafi). Odtwarzamy jej filmy na
      DVD, grywa też w gry komputerowe, sama albo w towarzystwie (np. w Syberię - to
      był hicior). Nie odczuwa chyba braku telewizji. Owszem, rok temu jeszcze w
      poprzednim przedszkolu inne dzieci dziwiły się, że jednak pewnych bajek (tych z
      Mini-Maxa) nie znała, wtajemniczały ją np. w założenia fabularne Odlotowych
      Agentek, ale córeczka nie czuła się przez to jakaś gorsza, naprawdę.

      Jesteśmy ludźmi słowa, pracujemy dużo przy kompach, newsy czerpiemy selektywnie
      z internetu (młodej też czasem wyszukujemy coś na sieci - np. szukamy
      informacji na jej dociekliwe pytania). TV nas dosłownie odrzuca, gdy jesteśmy w
      gościach u krewnych, ten ciągle ryczący telewizor, reklamy jedna durniejsza od
      drugiej, seriale, wiadomości ociekające krwią i spermą... Nie mamy zamiaru
      izolować dziecka od TV, wręcz przeciwnie, chcielibyśmy uodpornić ją na
      manipulacje medialne, w tym te oferowane hurtem przez rozmaite stacje TV. Ale
      fajnie nam się żyje bez TV, w naszym domu nie ma miejsca (dosłownie) na
      telewizor, nie widzę tego miejsca - dosłownie - nie zostało zaplanowane w
      układzie sprzętów we wnętrzu smile)))))
      • odalie dodam 13.12.04, 01:15
        Dodam, bo przeczytałam wątek:

        A propos Amiszów - raczej ich nie przypominamy, skoro córa pogrywa w Syberię i
        SimCity oraz Might&Magic. Technologie jutra - i owszem, a TV jako opium dla
        mas smile)))))))))))))) (uwaga: napisane z przymróżeniem oka) jest już pieśnią
        przeszłości.

        Zwierzątka, słonie i inne takie - od tego jest sieć. Sieć-wielki śmeitnik, ale
        ciekawostki się znajdzie. Można ściągnąć filmik o słoniu, nie trzeba mieć
        Animal Planet z przerwami na reklamy.

        Ostracyzm - młoda nie znała Agentek, ale szybko to ona tworzyła scenariusze do
        zabawy (widziałam; panie z przedszkola też informowały). Ostracyzmu i szykan
        nie zauważono.
        • odalie ups! ortograf 13.12.04, 14:13
          No i widzicie, i ludziom słowa-bez-telewizora trafiają się byki smile))))))))
    • bziuk Re: Życie bez telewizora 17.01.05, 17:28
      nie mam telewizora
      syn ma 15 m-cy
      dręczył mnie ten problem, szczególnie
      gdy syn koleżanki z pracy po pójściu do szkoły spytał
      "mamusiu, czy Ty chciałaś żebyśmy byli inni?"
      oni tez nie mieli TV
      to naprawdę zrobiło na mnie wrażenie
      przeczytałam dokładnie ten wątek i wiecie co?
      aktualnie chyba mi wszystko jedno
      na razie nie mam telewizora bo go nie potrzebujemy
      ale może kiedyś sobie kupię a może nie
      tyle rzeczy dzieje się dookoła mnie, że to naprawde nie ma znaczenia smile
      może jeżeli kiedyś syn spyta mnie, czy chciałam, żeby był inny
      powiem "tak synku, każdy z nas jest inny i to jest własnie super!"
      jakoś gdzies tak w międzyczasie problem po prostu przestał istnieć

      pzdr
      bziuk
      • bziuk Re: Życie bez telewizora cd 17.01.05, 17:40
        Napisałam, przeczytałam i sensu w tym nie widzę wink
        chodzi mi o to, że tak naprawdę nie jest ważne czy się ma telewizor czy nie
        ważne jest jak się z niego korzysta, o tyle tylko chciałam napisać smile

        pzdr bziuk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka