Dodaj do ulubionych

Ważna decyzja

28.10.04, 09:50
No I mam problem. Nadchodzi czas, żeby zdecydować do której szkoły poślę
dziecko.
Mamy następujące opcje:
1. szkoła A – osiedlowa, Plusy: bardzo blisko domu, koledzy (jeszcze
żadnego nie znamy) z osiedla też pewnie tu będą chodzić, klasy 1-3 mają
oddzielny pawilon, nienajgorszy poziom. Minusy: szkoła jest ogromna (ponad
700 uczniów) i przeładowana, sporo dzieci z rodzin patologicznych,
2. szkoła B – blisko przedszkola do którego obecnie chodzi dziecię,
Plusy: do tej szkoły będzie chodzić większość dzieci z przedszkola (a dziecko
chce chodzić z tymi dziećmi do szkoły), dobrze rozumiemy się z rodzicami,
dzieci odwiedzają się nawzajem w domach Minusy: wyśrubowany poziom (szkoła
chce być najlepsza w dzielnicy), daleko od domu (ale ta sama dzielnica),
problemy z przyjęciem (nie nasz rejon), pani z przedszkola wcale mnie nie
zachęca, aby syn chodził z kolegami do szkoły (podobno grupa trudna, słaba,
agresywna.....)
3. Prywatna (ale z tradycjami i naprawdę wspaniaaaaałymi opiniami)
szkoła na drugim końcu miasta Plusy: przyjazna dzieciom atmosfera, dobry
poziom, klasy ok 25 uczniów. Minusy: dalekooooo!!!
Teraz trochę o moim dziecku: Jest wrażliwym , szybko zniechęcającym się
niepowodzeniami chłopcem, nie rozpycha się łokciami, jest spokojny i raczej
długo adaptuje się do nowych warunków (w przedszkolu trawało to rok!).
Naprawdę nie wiem co robić!! Poradźcie proszę!!!!
Obserwuj wątek
    • dagbe Re: Ważna decyzja 28.10.04, 10:25
      Ja wybrałam opcję 3. Z tym, że wybierałam między 1. a 3. Mieszkam w Gdyni a syn
      chodzi do Społecznej Szkoły Podstawowej w Gdańsku (ponad 20km od domu). Długo
      wybierałam i wiele szkół odwiedziłam. Nasza jest najlepsza, sama chciałabym do
      niej chodzić wink
      PLUSY: Syn bardzo lubi chodzić do szkoły, każdy nauczyciel zna każdego ucznia i
      jego opiekunów, kilka razy do roku są organizowane imprezy dla uczniów i
      rodziców (festyny, wycieczki, przedstawienia), bardzo dobrze mnie-rodzicowi
      współpracuje się z nauczycielami (mój syn do pilnych nie należywink, klasy są
      niewielkie (max 14 uczniów), indwidualne podejście do każdego ucznia, szkoła
      jest integracyjna (przyjmuje uczniów, których inne placówki nie chcą z różnych
      przyczyn, i radzi sobie z nimi doskonale!), dzieci mają w klasie swoje szafki i
      tam trzymają rzeczy niepotrzebne w domu
      MINUSY: kosztuje więcej niż szkołą państwowa i jest daleko od domu.

      Wybierz się do szkół-kandydatek. Porozmawiaj z nauczycielami i z uczniami.
      Oceń, czy sama chciałabyś tam chodzić. Wiem, że wybór niełatwy smile Trzymam
      kciuki!

      Pozdrawiam,
      Dagmara
    • agatka_s Re: Ważna decyzja 28.10.04, 10:33
      Rozumiem, że byłaś w każdej z tych szkół, pogadałaś w sekretariacie, zaczepiłaś
      dzieci jak im jest, spytałaś woźnej co myśli o tej szkole (woźny to bardzo
      ważna instytucja, i tak jak zazwyczaj uprzejmość sekretarki świadczy o poziomie
      szefa, tak zazwyczaj serdeczność i uprzejmość woźnych świadczy o atmosferze w
      szkole), no i dokonałaś tzw "wywiadu"...

      Ja i tak uwazam ze najlepiej poprostu przejść się z dzieciakiem do 3 szkół i
      pozwolić jemu wybrać...no ale rozumiem że ty chcesz tę decyzję podjąć, więc ad
      rem:

      No cóż z opisu najbardziej podoba mi się szkoła B

      a. dziecku się podoba (chyba ? pytałaś go o zdanie)
      b. dzieci sie zmieniaja i to ze byly kiepskie w przedszkolu nie oznacza ze beda
      w szkole, poza tym pani w przedszkolu mogla sobie z nimi nie radzić, no i w
      innych szkolach tez niewiadomo na jakie dzieci traficie moze same z ADHD ??
      c. w ostateczności przeciez w klasie bede napewno nie tylko dzieci z
      przedszkola, z pewnoscią jakos to sie rozlozy po kilku klasach
      d. ze poziom wysoki to dobrze, lepiej byc przecietnym tam gdzie wysoki poziom
      niz orlem przy słabym poziomie

      Nie wiem tylko jak z lokalizacja, bo to jest istotne aby nie tracic czasu bez
      sensu, w podstawowce szczegolnie, potem to juz mniej.


      Pozdrawiam
    • allija Re: Ważna decyzja 28.10.04, 11:11
      Co do wariantu 2 - ty przecież znasz te dzieciaki i ich rodziców. Czy
      rzeczywiście to co mówi przedszkolanka to prawda? Dziwi mnie trochę taka
      zdecydowana / i zła / opinia o tych dzieciach. Przeciez to dopiero 5-6 latki.
      Jak mogą byc tak słabi, trudni i agresywni? Oni dopiero stają się "jacyś".
      Tak naprawdę to myślę, że ten wariant byłby najlepszy, szczególnie jeśli syn
      tak chce
      a- dziecko zna kolegów, łatwo będzie mu zaaklimatyzowac się w szkole, mało
      strachu, większa swoboda i otwartość w znanej sobie grupie
      b- dziecko będzie miało kolegów w pobliżu, nie będzie osamotnione. Moi synowie
      dojeżdżali do szkoły i mieli kłopoty z nawiązaniem przyjaźni w pobliżu
      domu /fakt, że byli już starsi- 9 lat/ a dla szkolnych kolegów było za daleko
      żeby przyjechali.
      c- wysoki poziom w tym wieku nie przeraża mnie. Materiał szkolny w klasach 1-3
      nie jest aż tak trudny a syn może wdroży się od początku do większego wysiłku i
      potem będzie to dla niego normalne
      d- jesli szkoła dba o poziom to może będzie w niej dużo zajęć dodatkowych,
      których nie będziesz musiała organizować sama
      Jeśli chodzi o rejon to podanie z "przedszkolną" argumentacją powinno
      wystarczyć. U mnie w podobnym przypadku wystarczyło.
      Ja po przeprowadzce woziłam dzieci do starych szkół, też chcieli zostac z
      kolegami. Tego, że zostali z kolegami, nie żałuję. Natomiast dowożenie /wariant
      3/, wcale nie na drugi koniec miasta, jest niezmiernie uciążliwe. Przy dwójce
      to w ogóle horror. Bywało, że do obiadu byłam w podróży. Z jednym może być
      prościej ale dzieci w pierwszych klasach mają mało lekcji i może być tak, że
      ledwo go odwieziesz to już będziesz musiała jechać z powrotem. I tak przez
      kilka lat przecież. Poza tym szkolni koledzy będą daleko więc więzy raczej
      luźniejsze, podobnie luźniejsze więzi ze szkołą. Czasami są organizowane różne
      zawody, imprezy, powstają jakieś drużyny sportowe. Z racji odległości udział w
      tym wszystkim jest ograniczony a dziecku jest przykro. U mnie syn musiał
      zrezygnowac z udziału w klasowej drużynie piłkarskiej /a bardzo chciał tam
      być/. Z racji pracy nie byłam w stanie wozic go kilka razy w tygodniu na
      treningi. Gdyby szkoła była bliżej domu to pobiegłby sam czy dojechał 1
      przystanek.
      W warincie 1-ym odstraszają mnie dzieci "patologiczne". Po reformie szkolnictwa
      do klasy syna trfiło kilkoro takich dzieci. Klasa z najlepszej stała się
      najgorszą. Nie chcę sie rozpisywać ale były z nimi naprawdę duże problemy.
      Pozdrawiam i udanych wyborów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka