Dodaj do ulubionych

ręce opadają

09.11.05, 19:58
Mam 2,8 letnią córkę zawsze była dzieckie bardzo ruchliwym,ale to co teraz
wyrabia wyprowadza mnie z równowagi totalnie.Nie potrafi skupić się na jednej
rzeczy najlepiej jak robi wszystko razem. Od jakiegoś czasu nie słucha mnie i
obserwuje jaka będzie moja reakcja-mogę powtarzać kilkakrotnie aż w końcu
muszę krzyknąć,w sklepie czy urzędzie ucieka,dotyka wszystko co jest możliwe
a nawet dochodzi dotego ,że podnosi na mne rękę i mówi ,że nie chce mamy.Tak
samo zachowuje się w stosunku do babci.Nie wiem jak z nią postępować
krzkiem,klapsem?Czasami brakuje mi sił chcę być dla niej najlepszą mamą ale
myślę,że mi to nie wychodzi.Chciałabym aby chciaż mnie słuchała.Co mam
robić?
Obserwuj wątek
    • mamajuleczki27 Re: ręce opadają 09.11.05, 20:11
      niestety muszę ci powiedzieć że TAKI WIEK!!! ja mam to samo, teraz niby
      podchodzi do mnie moja Julka, niby się cieszy ale bije, szczypie, rzuca się na
      podłogę, w sklepie jak nie kupię kinder jaja to zgoroa, krzyk i płacz, musisz
      to jakoś przeczekać, starać się nie zwracać na nią uwagi, może jak zobaczy że
      nikogo to nie rusza to się jakoś opamięta. głowa do góry!!
    • arozanska Re: ręce opadają 09.11.05, 20:16
      Witaj, przeszukaj troszkę posty i poczytaj o załamanych mamach trzylatków... Ja
      się po lekturze troszkę wyluzowałam. Adaś własnie przed miesiącem skończył trzy
      latka, ale takie zachowania jak opisujesz dają się nam od co najmniej trzech
      miesięcy we znaki...sad. Zdarzało się nam, że w tej bezsilności dawaliśmy klapsa,
      ale szybko zrezygnowaliśmy, bo takie postępowanie nic nie pomagało a wręcz
      pogarszało sprawę. Teraz nagradzamy Adasia dobrym słowem, za każdym razem, gdy
      jest fajoski a nie skrzywiony czy nie posłuszny. Rączka też często się na nas
      podnosiła a i teraz czasami mu się zdarza sad. Słuchanie się nie jest również
      jego mocną stroną. Ja mam wrażenie, że on walczy z nami o swoją pozycję i
      sprawdza granice (nie tylko naszej wytrzymałoścismile). Jesteśmy konsekwentni i
      staramy (!!) się być spokojni. Choć to bardzo trudne, szczególnie, gdy słyszy
      się "nie lubię cię", "lubię tylko mamę" itd. Już komuś pisałam, że
      wprowadziliśmy też system buziek. Kartka podzielona jest na dni tygodnia i
      rubryczki z piktogramami które symbolizują na przykład przedszkole, poranek,
      pobyt w domku, zachowanie podczas nieobecności mamy (z tym mieliśmy straszny
      problem). Za to zbiera uśmiechnięte buzki (lub czasem smutne). Wie, że jeżeli
      buziek uśmiechniętych będzie miał dużo na jednej kartce to go czeka coś
      przyjemnego (ale żadna wielka zabawka!!) Jak jest miły to mówimy mu jak jest
      fajnie, jak przyjemnie. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że pomogło...(UFF).
      Jest spokojniej. To co napisałam to duże uproszczenie całej sytuacji, ale w
      skrócie tak to wygląda. Nie jest idealnie, bo trzylatki chyba już takie są...,
      ale lepiej.
      Nie wiem, czy moje rady coś Ci dadzą. Mam nadzieję, że tak, czego Ci serdecznie
      życzę.
      Pozdrawiam ciepło
      Mamania
    • estra1 Re: ręce opadają 09.11.05, 22:28
      witaj! troche przyznam ci odetchnelam mialam zamiar napisac post podobnej
      tresci.Moj synek konczy 3 latka i od jakiegos czasu mamy w domu terroryste,w
      roznych madrych gazetach pisza ze 3 latki po okresie buntu lagodnieja ,ja widze
      zgoła co innego,ma byc tak jak on chce w przeciwnym razie wrzask,zanoszenie sie
      placzem az do wymiotow no i naturalnie nie kocham mamy!!!!mysle ze jedynym
      ratunkiem w tym momencie jest zelazna konsekwencja, nie uleganie histerii i
      prosbom,ja zakazalam reagowac babci ,bo u nas zawsze w przypadku awantury
      babcia biegla na pomoc ,a moj synek czul sie bezkarny,dodam ze potrafi byc
      bardzo grzeczny i bawic sie sam bardzo dlugo,ale jak sobie cos wymysli to nie
      ma zmiłuj.Bądzmy dobrej mysli,i badzmy konsekwentne ,zeby pózniej nie biadolic
      ze nie radzimy sobie z nastolatkami.Pozdrawiam
    • falafala Re: ręce opadają 09.11.05, 22:46
      To moja coreczka w tym samym wieku i wlasciwie podobnie. "Nie" to glowne slowo,
      robienie "na zlosc" to ulubione zajecie, uciekanie, protestowanie itd. Teraz
      zlapala katar bo biegala z golymi nogmi po zimnej posadzce u znajomych. Rece
      zimne nogi zimne ale skarpetki zdejmuje i co bic sie z nia by zalozyla? Macham
      na to reka i licze, ze katarek jest wystarczajaca kara za niesluchanie i
      nastepnym razem jak jej to przypomne da nalozyc skarpetki. Czekam, az przejdzie
      jej ten okres, czasami sie smieje, czasami wsciekam, czasami tlumacze pol
      godziny, ale coz wiecej mozna zrobic, cierpliwosc najlepszym doradca.
    • vatum Re: ręce opadają 14.11.05, 14:08
      No wlaśnie... Jak sobie radzily nasze matki i babcie bez internetu smile
      Ja idę ze swoją bestią w przyszły wtorek do psychologa, niech nas ratuje bo ostatni weekend przepłakalam z bezsilności, zmęczenia i beznadzieji... Po wizycie pewnie coś napiszę innym mamom na forum.
      Pozdrawiam cię serdecznie i życzę duuuużo wytrwałości smile
    • migotka2000 Re: ręce opadają 14.11.05, 23:51
      Też czasem zdarzy mi sie popłakać z bezsilności, zwłaszcza, że jestem w ciaży i
      hormony mi raczej szaleją.

      Misiek ma 3 lata i 2 mies, kongo zaczęło sie jak miał jakieś 2,5 roku Teraz
      jesteśmy na etapie głuchoty i histerycznego płaczu w celu wymuszenia np.
      włączenia bajek w TV, dania czegoś słodkiego przed obiadem, itp.

      Tak jak piszą dziewczyny - żelazna konsekwencja, cierpliwość i ... praca nad
      swoimi własnymi nerwami, wspomagana herbatą z melisy. Dodam, że sprawę
      ułatwiają przejrzyste zasady - typ: po tej bajce wyłączamy TV, szalejesz przy
      wieczornym myciu i przebieraniu - nie wystarcza nam czasu na czytanie, uciekasz
      na podwórku - wracamy do domu. Sprawdza się też "zdarta płyta" - "załóż kapcie".

      Dzisiaj na ten przykład nie poszliśmy na zajęcia przedszkolne na 11.15(!), bo
      Michał odmawiał współpracy we wszystkim - od wstania z łóżka o 9.30, poprzez
      zjedzenie śniadania, a na ubraniu się skończywszy. Zapowiedziałam, że jak się
      nie uspokoi i nie pospieszy, na zajęcia nie pójdziemy. Po tym jak mi zwiał na
      golasa przy ubieraniu - powiedziałam basta. I nie poszliśmy - z początku nie
      załapał, ale po chwili była rozpacz, dlaczego nie idziemy do "szkoły".
      Wytłumaczyłam mu, że ponieważ się ociagał, nie słuchał mamy i źle zachowywał,
      zamiast sprawnie zjeść sniadanie, ubrać się itp, zabrakło nam czasu na to,żeby
      zdążyć do "szkoły", a spoźnialskich nie wpuszczają.

      Szczerze mówiąc żal mi było tych zajęć, ale jak pomyślałam, że czeka mnie walka
      o to,żeby go wyszykować, wsadzić w wózek i gnać spocona z wielkim brzuchem
      przez pół osiedla, to stwierdziłam,że będę wściekła nie tylko na niego, ale też
      na siebie,że pozwalam trzylatkowi na manipulowanie sobą i moim czasem.

      Jakiś czas temu pisałam "czy za dużo nie wymagam od trzylatka", chyba
      rzeczywiście czasem zbyt wiele od niego wymagałam, ale fakt pozostaje taki,że
      nie pozwolę dziecku manipulować sobą. A to naprawdę łatwo odróżnić - kiedy
      dziecko zaczyna manipulować, a kiedy zgłasza rzeczywistą potrzebę czegoś.
    • bazylea1 Re: ręce opadają 15.11.05, 09:52
      moj syn jest w tym samym wieku i zachowuje się IDENTYCZNIE. dodam że nigdy nie
      był spokojnym i grzecznym dzieckiem ale ostatnio jego zachowanie przekracza
      wszelkie granice. na dodatek na dniach ma urodzic się młodszy brat wiec w domu
      jest trochę napięcia z tego powodu a moje nerwy są w strzępach. ja krzyczę i za
      karę zamykam w pokoju 'na przemyślenie', jeśli ucieka na ulicy albo cos niszczy
      to na siłę go odciągam, przenoszę. klapsow nie stosujemy, jestem przeciwniczką
      bicia. najlepiej ostatnio działa to zamykanie. chwilę pochlipie i przestaje,
      wychodzi i mówi że przemyślał sprawe i w końcu wykonuje polecenie np nałożenia
      skarpetek. czasem też ma zakaz oglądania dobranocki za jakies większe
      przewinienie, tylko trzeba mu przypominac za co. jak sie zachowuje ładnie to
      jak najwięcej chwalimy i podkreślamy jak jest miło i że mamy więcej ochoty na
      zabawę z nim. na razie marne są efekty ale liczę że w końcu to przejdzie. grunt
      to żelazna konsekwencja.

      częściowo przyczyną jest też nuda, teraz podczas 3-dniowego weekendu
      doprowadzał do szału mnie i męża co chwila. trudno go ostatnio czymś zająć,
      wspolne zabawy zajmują go na parę minut. w tygodniu chodzi do żłobka i potem
      zachowuje się lepiej jak się tam wymęczy i wybawi.
      • bazylea1 Re: ręce opadają 15.11.05, 09:54

        aha, zgadzam się z Migotką - jesli grozimy czymś to musimy to spełnic chocby
        nie wiem jak nam było żal np wyjscia do znajomych. nie wolno stosować grozb
        których nie jestesmy w stanie spełnic (np że zostawimy dziecko samo w domu).
    • asia_asica Re: ręce opadają 15.11.05, 11:40
      Twoja córka przechodzi teraz bunt dwulatka. Wyznacza sobie granice do jakich
      może się posunąć. Przez takie zachowanie dziecka przejśc musi kazdy rodzic.
      Najważniejsze to nie dac się wyprowadzić z równowagi i pokazać dziecku, że nie
      na wszystko może sobie pozwolić. Nie krzycz, nie bij, bądź opanowana. W
      sytuacji gdy maluch jest bardzo niegrzeczny najlepiej przykucnąć przy nim tak
      by patrzył Ci w oczy i ostrym tonem powiedzieć mu, że jest niegrzeczy, jesteś
      na niego zła i wytłumaczyć mu na czym polega jego złe zachowanie. Dziecko na
      swój sposób to rozumie - nawet jeśli wydaje CI się, że to dla niego zbyt
      skomplikowane

      VANILIOWE FORUM DLA KOBIET - Zapraszam
      • migotka2000 Re: ręce opadają-asia 16.11.05, 19:56
        Dodam,że dobrze jest sprawdzić czy dziecko wie za co dostało burę lub ponosi
        karę. Pamiętam jedną sytuację, kiedy moje dzeicko wogóle nie potrafiło
        zrozumieć dlaczego byliśmy z mężem źli i zapytane podało zupełnie abstrakcyjny
        powód. Wtedy, już na spokojnie, tłumaczyliśmy mu dlaczego jego zachowanie było
        złe i na konieć zapytaliśmy jeszcze raz, za co nie może dzisiaj oglądac bajek.

        I jeszcze jedno - starać się chwalić jak najwięcej. Czasem za bardzo
        koncentrujemy się na złum zachowaniu i zapominamy,że nasze dzeici potrafią
        zachowywać się super.

        Dzisiaj byliśmy na zajęciach przedszkolnych i moje dzeicko jeszcze zanim dobrze
        wstało z łóżka powiedziało, że dzisiaj idziemy do "szkoły", że on ładnie zje
        śniadnie, ubierze się itp. Tak też było i chwaliłam go za to bardzo.

        Co było w samym przedszkolu - hmmmm, chwalić nie było specjalnie za co, trzeba
        było dać pogadankę na temat deptania po plecach innym dzieciom, ale dzień minął
        raczej spokojnie.
    • mama.ludzika Re: ręce opadają 15.11.05, 12:01
      Cierpliwość, opanowanie, stalowe nerwy, niekrzyczenie i niebicie- to wszystko
      za mało. Zresztą wątpię, czy przy takim dziecku ktokolwiek (nie pod wpływem
      silnych środków uspokajających) da rade zachować stoicki spokój.
      Podobnie jak Arozanska polecam mobilizowanie dziewczynki nagrodami. Kartka na
      ścianie i nagradzanie każdej możliwej rzeczy. Dzieci naprawdę się starają,
      czują satysfakcję, w ogóle WIDZĄ PROBLEM.
      U nas jest: kwiatek za spanie w swoim łóżeczku, serduszko za szybkie przyjście
      do łazienki do mycia, dinozaur za ładną zabawę, słonko za niemarudzenie przy
      ubieraniu...(różne kształty wycięte z kolorowego samoprzylepnego papieru, mała
      sama sobie przylepia)
      Szczerze mówiąc trochę mnie już to męczy, ale dzięki tym nagrodom córka dziś
      śpi sama w łóżeczku, daje się ubrać i umyć i ja się już nie wydzieram. To
      naprawdę działa! Powodzenia.
      • migotka2000 Re: ręce opadają 16.11.05, 19:59
        Muszę też zrobić taką tablicę. Nie pierwszy raz słyszę, że to działa na
        trzylatki!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka