Dodaj do ulubionych

do której dzieci powinny wracać do domu?

06.10.06, 14:25
Mam dylemat, do której moje dzieci powinny wracać do domu, jak długo mogą
przebywać u kolegów, znajomych, na boisku, na mieście itp. a o której powinny
już być w domu?
Mam córki w wieku 22 i 20 lat, syna 12 lat.
Aktualnie stosuję generalnie (choć zdarzają się oczywiście wyjatki) zasadę,
że 22-letnia córka powinna być w domu do 22.00, 20-letnia córka do 21.00, a
12-letni syn do 19.00.
Obserwuj wątek
    • stypkaa Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 14:33
      > Aktualnie stosuję generalnie (choć zdarzają się oczywiście wyjatki) zasadę,
      > że 22-letnia córka powinna być w domu do 22.00, 20-letnia córka do 21.00, a
      > 12-letni syn do 19.00.
      surprised
      I córki się na to godzą????
      Jak skończyłam 18 lat przestałam się Mamy pytać kiedy moge do domu wrócić smile
      Choć zawsze ją informowałam gdzie idę i kiedy wrócę.
      A swoją droga to mi się wydaje trochę niesprawiedliwe, że 12-latek ma być na
      19, a dorosłe kobiety na 21 czy 22.
      No, ale jeśli działa to OK smile
    • marzeka1 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 14:34
      Mam syna w tym samym wieku, z czasem powrotu podobnie. Córki to przecież dorosłe kobiety (szczególnie ta 22-letnia)- jeśli mieszkają z Tobą, powinny przestrzegać zasad, które wprowadzasz, ale w przypadku szczególnie najstarszej córki nie upierałabym się przy 22, a jak zechce iść na imprezę? Tu raczej już chyba rozmowa i negocjacje niż twarde zasady, które dzieci muszą przestzegać.Pozdraiwam.
      • basiaaa4 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 14:47
        >ale w przypadku szczególnie najstarszej córki nie
        upierałabym się przy 22, a jak zechce iść na imprezę?

        No to w jej przypadku się nie upieram jak napisała zdarzają się wyjatki.
      • mamosz Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 12.10.06, 01:26
        Przeciez dziewczyny sa DOROSLE zapomnialas ze DZIECKO to ty masz jedno 12-to
        letniego syna ,ktory powinien byc w domu o normalbnej porze czyli o 8/9
        Natomiast Corki?Kobieto zastanow sie ,ja sie w ogole dziwie ze on przelykaja to
        upupianie.Oczywiscie nalezy informowac czlonkow rodziny z ktorymi sie mieszka
        ze sie wroci pozniej i mw.o ktorej -ale na boga 20 i 22-letnia dziewczyna
        moglyby byc juz zonami i matkami......odetnij pepowine.
    • kalina81 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 14:34
      syn to jeszcze rozumiem, ale 22letnia kobieta musi być w domu o 22??
      A dyskoteki, chodzenie ze znajomymi na prywatki, na piwo do knajpy też do 22?
      I te córki grzecznie przychodzą o tych godzinach? To ja naprawdę bardzo, bardzo
      gratuluję zdolności wychowawczych.
      PS. Czy Ty o tej 22 jestes zawsze w domu?
      • basiaaa4 odp. 06.10.06, 17:49
        Czytam z zaciekawieniem Wasze wpisy i pozwolicie odpowiem zbiorowo. Raz jeszcze
        podkreślam, że te ramowe godziny nie obowiązują całkowicie sztywno, pod
        odpowiednimi warunkami zdarzają się wyjątki. Zasadniczo jednak uważam, że pewne
        zasady muszą być i "róbta co chceta" nie jest najlepszym postepowaniem. Dlatego
        też wyznaczyłam takie podstawowe zasady, godziny. Zróżnicowałam je właśnie
        dlatego, żeby było w miarę sprawiedliwie. Zauważam więc różnicę wieku, ale żeby
        było OK i w miarę sprawiedliwie to pewne zasady muszą dotyczyć wszystkich, a
        nie tylko syna. Wszyscy u mnie mieszkają, to ja ich utrzymuje zatem mam prawo
        ustalić reguły. Mam prawo wyznaczyć godzinę powrotu, a nawet ją egzekwować. Mam
        prawo na coś nie pozwolić (np. na wyjście), mam prawo czegoś zabronić, mam
        prawo kontrolować w nauce, sprawdzać zeszyty czy notatki z wykładów. I czasami
        z tych praw korzystam.
        Powtarzam te ustalone godziny nie są sztywne i podlegają wyjątkom, ale gdy
        trzeba staram się egzekwować przestrzeganie. Mam nawet jeden sposób, który
        działa skuteczniesmile Gdy któreś się spóźnia wysyłam smsa o treści mniej
        więcej: "Jeśli za 15-30 minut nie ma Cie w domu to jadę po Ciebie!"
        • triss_merigold6 Re: odp. 06.10.06, 19:13
          Nie wierzę. Muszą mieć dorosłe dziewuchy na maksa przeprane mózgi.
          • shady27 Re: odp. 06.10.06, 20:44
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie wierzę. Muszą mieć dorosłe dziewuchy na maksa przeprane mózgi.

            myslisz, ze je jeszcze maja? winkbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        • titta Re: odp. 07.10.06, 23:26
          Sprawdzasz doroslej kobiecie notatki? Przepraszam, a bedziesz tez dzwonic do
          jej szefa w pracy czy sprawozdanie oddala? Litosci, jakies bezwolne i
          sterroryzowane stworzenia chowasz. Ja z rodzicami mialam zasade, ze jak mnie
          nie bedzie po 22 w domu (mieszkalam sama, choc to oni mnie utrzymywali na
          studiach) to poinformuje (komorki nie byly wtedy popularne, a oni mogli
          zdzwonic na stacjonarny i sie martwic). I na tym konczyly sie zasady. Ufali mi.
          Zeszyty i nauka w ogole byla moja sprawa (takze wczesniej). Z tego samego
          powodu.
    • olimpia.szuwar Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 14:38
      Ja mam 22 lata i Mąż też mi każe wracać przed 22 ;D
      • joje Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 09.10.06, 16:13
        ja mam 28 lat a moj maz tez mi "kazal". i to nie o 22 a przed zmrokiem lol. w
        sumie ma prawo bo mnie utrzymuje ;D
    • zuza2be Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 14:43
      22 i 20 letnie dzieci mają wracać do 22????? przecież to dorosłe osoby. Jak
      rozumiem Ty tez nie możesz wracać później. Jeśli tak to ok. Mnie nikt nigdy nie
      wyznaczał godzin powrotu od kiedy skończyłam 16 lat i nie bardzo sobie
      wyobrażam inną sytuację. Przecież dorośli ludzie sami ponosza konsekwencje
      swoich czynów. Trzeba dać im szansę bycia dorosłym i wyszalenia się w życiu.

      • mamama13 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 14:53
        a kiedy wracaja Wasze siedemnastoletnie corki?
    • triss_merigold6 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 15:41
      To podpucha, prawda?
      Pełnoletnie kobiety powinny móc wracać do domu o której chcą, tyle żeby
      wcześniej uprzedziły. Sorry ale gdyby mnie - 20 - latce kiedyś rodzice nakazali
      powrót o 21 do domu to bym zabiła śmiechem.
      • shady27 swieta racja Triss 06.10.06, 20:44
        nawet ja majaca matke, ktorej daleko do nowoczesnosci, mialam luz po skonczeniu 18 lat - wracalam kiedy chcialam , musialam tylko poiwedizec o ktorej bede, lub zadzwonic jak bede miala zamiar sie spoznic....a te dziewczyny sa ubezwlasnowolnione przez porabana mamusie
    • mika_p Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 16:04
      No nie może być!
      Wakacje się skonczyły i nie przykrociłas smycyz?
      No chyba ze to nie twój wątek był?:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=44933790&v=2&s=0
      • aka10 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 16:44
        Corki 22 i 20 powinny wracac do domu,o ktorej chca.Oczywiscie od razu
        powiedziec-wroce o 00.00 (np.) i zadzwonic,jesli wyglada na to,ze impreza
        przeciagnie sie do rana.
        Syn lat 12...No,coz,jesli jest w piatek czy w sobote u kolegi i wiesz,u
        ktorego,to uwazam,ze i kolo 22-giej moze wrocic (lub Ty go odebrac).Moze chca
        jakies film poogladac,pograc w cos,pogadac,to potrzebuja na to troche czasu.
        Moze czasem kolega do syna przyjsc i zostac na noc np. z piatku na sobote?
        Pozdrawiam.
      • nchyb Mika, to samo chciałam napisać... 07.10.06, 15:37
        > Wakacje się skonczyły i nie przykrociłas smycyz?
        > No chyba ze to nie twój wątek był?:
        Mika, właśnie szukałam tego wątku, erg w basię się zamienił?
        Nudzi jej się, że ciągle podpuszcza? Czy dzieci się buntują?
    • vharia Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 18:23
      Coooo???
      Córka w wieku 22 lata wypuszczana z domu max do 22giej?! O tej godzinie to ja
      wracałam mając lat 16-17 a mając 22 mieszkałam w innym miescie i jak nie
      chciałam, to nie wracałam wcaletongue_out
      • ratyzbona Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 18:32
        To chyab mimo wszystko jest jakaś prowokacja. Przykro mi ale nie uwierzę w
        jakąkolwiek normalną dziewczynę 20 czy 22 letnią która zgodzi się na powrót do
        domu o 22 a na dodatek da własnej matce przeglądać swoje notatki. Z resztą w
        ogóle mówienie o osbach w tym wieku jako dzieciach brzmi dla mnie conajmniej
        podejżanie. Ja osobiście mając nie całe 20 lat ( tzrech dni mi brakujsmile mogę
        sobie wracać o której chcę ale musze o tym zawiadomić ( tzn. mogę spędzić całą
        noc poza domem ale najpierw muszę zadzwonić że mam zamiar to zrobić). Podobnie
        jak obiecuję że wrócę na którąś do domu to spóźnienia nie sa mile widziane (
        jesli nie zadzwonię bo wtedy nie ma sprawy)- uważam że to wszystko czego od
        osoby pelnoletniej można wymagać choć większość moich rówieśników nawet nie
        musi dzwonić.
        Ale godzina powrotu i tak jest niczym w porównaniu z zaglądaniem do notatek.
        nie podjeżewam by ktokolwiek kwestionował fakt że studia to prywatna sprawa
        studenta i nie musi informować rodziny jakie ma zajęcia i czy robi notatki.
    • faq Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 19:34
      > Aktualnie stosuję generalnie (choć zdarzają się oczywiście wyjatki) zasadę,
      > że 22-letnia córka powinna być w domu do 22.00, 20-letnia córka do 21.00

      zartujesz tak? dorosle kobiety w domu miedzy 21 a 22?
      nie obraz sie, ale o ile 19 dla dwunastolatka brzmi rozsadnie to wyznaczanie
      czasu powrotu do domu doroslym osobom jest zadziwiajace. O ktorej maz musi wracac?
      • nicniewiem19 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 20:34
        Ja mojej corce 14 letniej pozwalam być do 21 i też się buntuje.
        • verdana Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 20:41
          Jezeli to nie podpucha - co podejrzewam - mam tylko jedna radę.
          Przyjrzyj się uwaznie swoim dorosłym córkom i zapamietaj jak wygladają. Bo gdy
          szczęśliwie wyrwą się z toksycznego domu, będą się starały jak najrzadziej do
          niego wracać.
        • aka10 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 20:43
          Miedzy corkami nie powinno w ogole byc roznicy,jak chodzi o godzine wracania do
          domu.Roznica mogla byc,jak mialy 16 i 18 lat.Sa dorosle i same za swoje czyny
          odpowiadaja.A sprawdzanie zeszytow dzieciom bedacych w wieku 20 i 22 lata
          (jesli to o nie chodzi,nie o 12-latka),to juz w ogole
          nieporozumienie.Pozdrawiam.
          • triss_merigold6 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 20:58
            No, jak mamunia będzie staruszką i nie daj Boże na utrzymaniu dzieci to wtedy
            dadzą jej czadu w myśl rodzinnej zasady - u mnie mieszkasz, utrzymuję cię więc
            rób co ci każę. Wycug nie był kul dla staruszków.wink
    • robalrobal Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 06.10.06, 22:15
      Ja w wieku 22 lat wyszłam za mąż smile Nie dałabym mamie przeglądać notatek ze studiów i całe szczęście nie pszyszło jej do głowy żeby mnie o notatki prosić. Nawet w liceum nie zaglądała mi do zeszytów (w podstawówce- owszem).
      Póki z mamą mieszkałam, mówiłam o której planuję wrócić. Ale pytać się o zgodę? Nie, to jest chore.
    • basiaaa4 odp2! 06.10.06, 22:27
      Uff tak czytam jaka to jestem zła...
      Spokojnie ludzie, SPOKOJNIE
      Niepotrzebnie histeryzujecie i wyolbrzymiacie wszystko.
      Cały czas podkreślam przecież, że te reguły nie są sztwne!
      Co więcej w przypadku córek zazwyczaj pozwalam na imprezy do której chcą.
      Oczywiście wszystko w granicach umiaru. Potrafie też nie pozwolić albo określić
      godzinę powrotu (zwłaszcza młodszej).
      Co do kontroli w nauce to w przypadku syna, który jest w 6 klasie podstawówki i
      w przypadku młodszej córki, która jest na 2 roku studiów to przyznaję że dość
      często i w miarę regularnie i otwarcie sprawdzam zeszyty czy notatki.
      Natomiast w przypadku starszej córki, która jest na 4 roku studiów (czyli 1 rok
      magisterskich) to jak już to od czasu do czasu sprawdze i przejrze notatki, ale
      ona o tym nawet nie wie.
      • aluc Re: odp2! 06.10.06, 22:42
        tak z czystej ciekawości - co konkretnie sprawdzasz córkom w tych zeszytach i
        notatkach? czego chcesz się dowiedzieć?

        przez ładnych parę lat miałam za złe mojemu ojcu, kiedy to tuż przed
        egzaminami wstępnymi na studia raczył mnie zapytać, kiedy maturę mam surprised ale
        teraz zdecydowanie to doceniam wink
        • basiaaa4 Re: odp2! 07.10.06, 07:34
          aluc napisała:

          > tak z czystej ciekawości - co konkretnie sprawdzasz córkom w tych zeszytach i
          > notatkach? czego chcesz się dowiedzieć?

          No właśnie tak sprawdzam z czystej ciekawości. Ogólnie czy wszystko jest OK,
          co tam piszą, jak piszą, czego się mają uczyć, kiedy egzaminy. Ale powtarzam -
          one nawet o tym nie wiedzą.
          Co innego syn - jemu sprawdzam oficjalnie i on ma tego świadomość.
          • aluc Re: odp2! 07.10.06, 13:39
            basia - ale PO CO?
            bo w dalszym ciągu nie rozumiem... przepytujesz je przed egzaminem z materiału?
            pilnujesz, żeby się uczyły? sprawdzasz, czy w ogóle chodzą na zajęcia?
            • basiaaa4 do aluc! 07.10.06, 15:16
              aluc napisała:

              > basia - ale PO CO?
              > bo w dalszym ciągu nie rozumiem... przepytujesz je przed egzaminem z
              materiału?
              >
              > pilnujesz, żeby się uczyły? sprawdzasz, czy w ogóle chodzą na zajęcia?

              Nie przepytuje.
              Bo powtarzam - one nie wiedza, że im sprawdzam zeszyty, notatki.
              Czy chodzą na zajęcia sprawdzam właśnie pośrednio poprzez przeglądanie notatek.
              A czy pilnuje, żeby się uczyły? No przed egzaminem czasem zdarzy mi się
              zagonić do nauki zamiast pójścia na imprezę.
              Tyle i tylko tyle.
              • nchyb a co z pieluszkami? 07.10.06, 15:39
                > Nie przepytuje.
                > Bo powtarzam - one nie wiedza, że im sprawdzam zeszyty, notatki.
                > Czy chodzą na zajęcia sprawdzam właśnie pośrednio poprzez przeglądanie notatek
                czy pampersy też im jeszcze zmieniasz?
              • aluc Re: do aluc! 07.10.06, 18:06
                a na wywiadówki do dziekanatu chodzisz? bo jak nie chodzisz, to spore
                zaniedbanie...

                basia, nabijasz się?

                ja rozumiem, że dziewczyny mieszkają w rodzinnym domu, prawdopodobnie są
                jeszcze na twoim utrzymaniu, ale są dorosłymi osobami i należałoby od nich
                oczekiwać jakiejś śladowej przynajmniej odpowiedzialności, a ty po prostu na
                każdym kroku kwestionujesz ich kompetencje do posiadania takowej, tworząc
                idealne wprost warunki do tzw. syndromu urwania się z łańcucha

                przy tym wszystkim doskonale rozumiem, że w takich warunkach dzieci muszą
                stosować się do domowego porządku, że można wymagać zeznań, dokąd się idzie i
                kiedy się wróci (żeby przynajmniej wiedzieć, o której zacząć wzywać policję), a
                nawet wymagać powrotów do domu w stanie względnie trzeźwym i nieawanturującym
                się, jak również że można spuścić finansowy szlaban na nieakcepowane
                aktywności - i to wszystko mieści mi się jak najbardziej w granicach osobistej
                wolności i samorozwoju

                ale grzebanie w notatkach z wykładów (pomijając oczywiście sens takowego)? bo
                jakoś nie wyczuwam, gdzie u ciebie przebiega granica pomiędzy naruszaniem
                intymności (mówisz, że listów nie czytujesz) a rodzicielską kontrolą

                na marginesie - do 22, a nawet do 16 można robić rzeczy, o jakich filozofom i
                najbardziej restrykcyjnym matkom nawet się nie śniło wink a notatki z wykładów
                też łatwo fałszować, o ile tylko widzi się w tym jakiś interes smile
                • turzyca Re: do aluc! 12.10.06, 01:19
                  -o ktorej grzeczne dziewczynki ida do lozka?
                  -o 16, bo o 22 musza byc w domu.
                  I to na tyle w kwestii kontroli. Aluc ma racje.

                  A serio nie chce mi sie pisac, bo tyle osob sensownie stwierdza, ze osoby
                  dorosle powinny byc suwerenne, nie musze byc kolejna.
              • titta Re: do aluc! 07.10.06, 23:32
                A nie uwazasz, ze grzebanie w rzeczach - nawet corek, bez ich wiedzy jest
                naruszeniem prywatnosci?
              • camel_3d matka potwor.... 15.10.06, 11:09
                boze, chron ludzi przed takimi matkami...tylko wziac i do psychiatry oddac..
          • vharia Re: odp2! 07.10.06, 16:20
            Jeeezuuuuuu...
            Od kilku już lat nie kopię w rzeczach mojej 9-letniej córki bez konsultacji z
            nią. Czułabym się nie "fair" i samej przed sobą byłoby mi wstyd. Owszem,
            sprawdzam zeszyty, bywa, że sprzątam po swojemu szafę lub szufladę, ale nigdy
            nie wkraczam tam bez info, ze właśnie bedę to robić. O bardzo prywatne rzeczy
            (szuflade z pamiętnikiem, kolekcję zdjęć, pamiątek od przyjaciół) PYTAM O
            POZWOLENIE. Dobrze widzisz, pytam o to pozwolenie 9-latkę.
            A Ty nie pytasz dorosłej córki i jeszcze, jak rozumiem, w Twoich oczach
            usprawiedliwia Cię, ze nie wiedzą?!
            Matko...
      • mika_p Re: odp2! 06.10.06, 23:25
        basiaaa4 napisała:
        > Natomiast w przypadku starszej córki, która jest na 4 roku studiów
        > (czyli 1 rok magisterskich) to jak już to od czasu do czasu sprawdze i
        > przejrze notatki, ale ona o tym nawet nie wie

        Ty chyba nienormalna jesteś.
        Listy też im przeglądasz, czy sa już na tyle mądre, że pozakładały sobie
        skrytkli pocztowe i tylko tam przychodzi im korepsondencja?
        Grzebiesz w rzeczach dorosłej osoby???
        • kalina81 Re: odp2! 06.10.06, 23:57
          a nie! to faktycznie wszystko w porządku. Sparawdzasz zeszyty i notatki dorosłej
          osobie i grzebiesz w jej rzeczach. Od 18 roku życia mieszkam sama, nie wiem
          jakim cudem skończyłam studia rotfl
        • basiaaa4 Re: odp2! 07.10.06, 07:38
          mika_p napisała:

          > basiaaa4 napisała:
          >
          > Ty chyba nienormalna jesteś.

          Jaki merytoryczny argument...

          > basiaaa4 napisała:
          > Listy też im przeglądasz, czy sa już na tyle mądre, że pozakładały sobie
          > skrytkli pocztowe i tylko tam przychodzi im korepsondencja?

          Nie. Listów nie przeglądam. Nie wiem skąd Ci to przyszło do głowy. Złośliwośc
          czy co?

          > basiaaa4 napisała:
          > Grzebiesz w rzeczach dorosłej osoby???

          Tylko sprawdzam w ten sposób zeszyty i notatki. Lepsze to niż miałabym to
          robić otwarcie i powodować emocje, konflikty. A tak i ja jestem spokojna bo
          posprawdzam i córki są spokojne bo o tym nie wiedzą.

          • tane1 Re: odp2! 07.10.06, 08:23
            To i tak pestka:.
            Znałam 30 letnią kobietę, która musiała być w domu 0 20.00.
            Bez względu na okoliczności
            A w niedzielę o 13.oo na obiedzie.
            W sobotę przed południem też nie mogła wyjść, bo w sobotę się sprząta.
            I to nie jest żart.
            Byłam świadkiem jak mama urządziła jej awanturę, bo założyłą bluzkę ze zbyt
            dużym dekoldem. Padło stwierdzenie 'tak z domu nie wyjdziesz'. Bluzkę zmieniła.
            Od wielu lat pracowała. Całkiem nieźle zarabiała.
            Miała faceta. Wytrzymał rok i odszedł w siną dal.
            Twierdził, ze najbardziej wykańczały go te obowiązkowe obiadki w niedzielę o
            13.00.


            • xkx2 Re: odp2! 07.10.06, 15:41
              A ja z kolei rozumiem sytuacje i popieram basiaaa4. Co z tego, że córki mają 20
              czy 22 lata czy nawet 28 lat? To niema znaczenia. Jeśli mieszkają z rodzicami są
              zobowiązane do przestrzegania pewnych zasad. Jeśli w domu obowiązuje zasada, iż
              należy w nim być w normalnych warunkach o godz. 22 to są zobowiązane do
              przestrzegania tej zasady. Jeśli im się nie podoba proszę uprzejmie niech idą do
              pracy – zmienią typ studiów na zaoczne wtedy będą mogły postępować jak im się
              podoba. Do momentu, kiedy nie zarabiają na siebie i są na czyimś utrzymaniu nie
              są dorosłe, bo ktoś łoży na ich utrzymanie. A zatem jeśli utrzymuje ma prawo
              stawiać warunki a osoby utrzymywane mają się dostosować i tyle.
              • titta Re: odp2! 07.10.06, 23:37
                Czy to rekapensowanie jakis kapleksow: ja daje pieniadze wiec ja rzadze, ja mam
                wladze. Ogolne zasady powinny oczywiscie obowiazywac, w tym wzajemnego
                szacunku. I bez roznicy czy kogos - juz doroslego, sie utrzymuje czy nie. Bo z
                tego wynika, ze jak ktos utrzymuje sie sam to moze robic co chce. Czyli
                pieniadze decyduja o czyichs prawach i obowiazkach?
                • xkx2 Re: odp2! 08.10.06, 15:42
                  Jeśli ktoś jest na utrzymaniu kogoś to raczej powinien się dostosowywać do woli
                  osoby, która go utrzymuje dotyczy to zwłaszcza dzieci. Osoba w wieku 20 czy 22
                  lat niepracująca jedynie ewentualnie studiująca nie jest dla mnie tak naprawdę
                  osobą dojrzałą w pełnym znaczeniu tego słowa. Co innego osoba, która podjęła
                  prace czy studiuję łącząc pracę z nauką taka osoba ma dużo większe prawa do
                  stawiana wymagań i swobody niż osoba będąca defakto na garnuszku rodziców.
                  Jeśli rodzice kogoś utrzymują to mają też prawo wnikania w to, na co osoba
                  utrzymywana wydaje ich pieniądze jak przebiegają studia, za które w tej czy
                  innej formie plącą oraz decydowania o tym, o które należy być w domu. Jeśli ta
                  czy inna osoba założy swój własny dom, w którym będzie się utrzymywać będzie
                  mogła postępować jak jej wygodnie w przeciwnym razie powinna się dostosować do
                  wymagać rodzica, który ją utrzymuje.
                  • spacey1 Re: odp2! 09.10.06, 12:20
                    w sumie to można się zgodzić z Twoją argumentacją. Dorosłe dzieci powinny się
                    dostoswywać do wymagań rodziców. Tylko, że tu chodzi o te właśnie wymagania, a
                    one są chore! Już raczej sobie wyobrażam, że te wymagania powinny wyglądac tak:
                    jeśli masz zamiar wrócić do domu po 2..00 prosze o telefon lub smsa. Chcę
                    wiedzieć, dokąd idziesz i mieć z tobą jakiś kontakt. Takie wymagania uznałabym
                    za stosowne w stosunku do dorosłych dzieci. Tak więc uważam, że owszem dzieci 20
                    letnie mają się stosować do wymagań rodziców, tylko fajnie by było, żey te
                    wymagania zrewidować.
                    Ale te, które stawia autorka wątku są naprawdę nieadekwatne.

                    Ciekawam, czy wobec siebie i męża też jest tak restrykcyjna...
                  • mgla_jedwabna Re: odp2! 13.10.06, 18:34
                    Jeśli ktoś jest na utrzymaniu kogoś to raczej powinien się dostosowywać do woli
                    >
                    > osoby, która go utrzymuje

                    czyli np. bezrobotny wspolmalzonek musi sie pytac, do ktorej mu wolno byc poza
                    domem? bo jest na utrzymaniu tego drugiego

                    albo tesciowie maja prawo decydowac o sposobie urzadzenia domu przez mlode
                    malzenstwo, dlatego, ze im ten dom kupili ("a wlasnie ze bedziecie mieli zolte
                    zaslonki a nie niebieskie, bo sa za MOJE pieniadze!!!")

                    pytac to sie musi niepelnoletni, bo rodzice sa za niego odpowiedzialni
                    dorosly moze robic, co chce, niezaleznie od zrodla utrzymania

                    inaczej jest to wykorzystywanie przewagi finansowej do wymuszania kontroli nad
                    cudzym zyciem
              • nchyb Re: odp2! 08.10.06, 07:57
                > podoba. Do momentu, kiedy nie zarabiają na siebie i są na czyimś utrzymaniu
                nie
                > są dorosłe, bo ktoś łoży na ich utrzymanie. A zatem jeśli utrzymuje ma prawo
                > stawiać warunki a osoby utrzymywane mają się dostosować i tyle.
                rozumiemy też, że niepracujące zawodowo żony dostosowują się do wymagań
                utrzymujących ich mężów?...
                • stypkaa Re: odp2! 09.10.06, 08:43
                  nchyb napisała:

                  > rozumiemy też, że niepracujące zawodowo żony dostosowują się do wymagań
                  > utrzymujących ich mężów?...

                  Ano właśnie!! Dwa m-ce byłam na wychowawczym, więc de facto utrzymywał mnie
                  mąż... Chwała Bogu, że mam rozumnego męża i ze swojego "prawa" za bardzo nie
                  korzystał ;P
                  Jezuuuu
                • mallard Re: odp2! 09.10.06, 08:53
                  nchyb napisała:

                  > rozumiemy też, że niepracujące zawodowo żony dostosowują się do wymagań
                  > utrzymujących ich mężów?...

                  Tak zupełnie na marginesie tej sensownej dyskusji sprowokowanej durnowatym
                  postem trolla:
                  Niepracująca zawodowo żona, jest zwykle urobiona po łokcie, a gdyby chciała
                  wystawić za swą pracę rachunek, to "utrzymujący ją mąż" usiadłby z wrażenia...
      • stypkaa Re: Pamiętaj, zakazany owoc smakuje najbardziej... 09.10.06, 08:51
        W sumie to Twoja sprawa i Twoich dzieci - jeśli one się na to godzą to cóź, nic
        tu się za bardzo zrobić nie da.
        Ale ja sobie w takich momentach przypominam moją koleżankę z podstawówki.
        Ojciec ją trzymał krótko, np. w czasie jak my (17-18 latki) chodziłyśmy na
        dyskoteki ona nie mogła, albo jesli już łaskawy tatuś pozwolił to musiała być w
        domu o jakiejś chorej godzinie. Ograniczenia dot. też różnych innych rzeczy. Mi
        się w głowie nie mieściło i zresztą do tej pory nie mieści, że 19-20 latka ma
        się pytać rodziców czy może wyjść big_grin I takie tam różne inne kwiatki były.
        I co?? W wieku 21 albo 22 (nie pamiętam dokładnie) dziewczyna wpadła, tzn.
        zaszła w niechcianą ciąże. Teraz na szczęście już jej się życie ułożyło, ojciec
        dzieci (chociaż dalej nie mąż, co pewnie niektórych kole w oczy) mieszka z nimi
        i stanowią rodzinę. Ale na początku została w tym wszystkim sama.
        I tak to na dobre wyszło pilnowanie przez Tatusia.
        Ja pilnowana nie byłam, a w ciążę (planowaną) zaszłam mając 27 lat tongue_out
        Wniosek - w temacie postu...
    • koza_w_rajtuzach Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 07.10.06, 08:45
      Wiesz, ja w wieku 18 lat mieszkałam już ze swoim chłopakiem, w wieku 20 byłam
      mężatką, a rok później urodziłam dziecko. I dla mnie to abstrakcja, że 20 i 22
      latka ma tego typu zasady wprowadzone. U mnie w ogóle tego nie było, od 16-ego
      roku życia wracałam kiedy uważałam to za stosowne, bo moja mama podkreślała, że
      mi ufa i że jestem na tyle odpowiedzialna, że powinnam umieć się o siebie
      zatroszczyć. I umiałam.
      W razie kiedy przewidywałam późniejszy powrót do domu to mówiłam o tym. Ale to
      może zdarzyło się raz czy dwa. Ale może u mnie takich zasad nie było, bo ja
      jestem z tych spokojniejszych i nigdy nie lubiłam się nigdzie szwendać.
      W sumie jesteś matką i chyba wiesz jakie Twoje córki są i czy są im takie
      zasady są potrzebne. Nikt nie zna Twoich dzieci i nie wie czy Twoje dzieci są
      nieodpowiedzialne czy rozsądne.

      Co do syna, to uważam, że taka zasada jest w porządku.
      • verdana Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 07.10.06, 16:04
        Czytanie prywatnych zapisek dorosłych osób, w tajemnicy, to zwykłe nadużycie
        zaufania. To objaw jakiejś paranoi, która powoduje, ze wszystko chce się
        kontrolować. Typowy obraz toksycznej matki.
        Studentki nie są dziećmi. Rozumiem, że fakt utrtzymywania ich jest w Twoich
        oczach argumentem, ze masz prawo traktować je jak dzieci. Rozumiem, ze 18-
        latek, ktory rzucił szkołę i zarabia zamiataniem ulic jest bardziej dorosły niż
        Twoje córki?
        Nie pozwalasz córkom dorosnąć - może się to fatalnie skończyć i dla nich i dla
        Ciebie. Pewnie na głos nie mówią Ci, co o tym myślą - ale nie sądze, aby nie
        myslału o wyrwaniu się jak najszybciej spod kurateli. A że nie pozwoliłas im
        być odpowiedzialnymi dorosłymi - moga albo się nigdy nimi nie stać, albo
        wreszcie wyrwawszy się spod kontroli, narobić głupstw.
        A argument - utrzymuję, więc wymagam - to jeden z najwredniejszych argumentów.
        Po pierwsze masz obowiazek alimentacyjny. Po drugie - może kiedyś córki będa
        utrzymywały Ciebie. Wtedy one tez będą wymagały - na przykład, zebyś siedziała
        cicho i do niczego się nie wtrącała.
        • aka10 Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 07.10.06, 16:07
          Verdana:
          "A argument - utrzymuję, więc wymagam - to jeden z najwredniejszych argumentów.
          Po pierwsze masz obowiazek alimentacyjny. Po drugie - może kiedyś córki będa
          utrzymywały Ciebie. Wtedy one tez będą wymagały - na przykład, zebyś siedziała
          cicho i do niczego się nie wtrącała."

          Brawo,Verdana! Pozdrawiam.
        • mili_vanili Verdana 07.10.06, 22:20
          poważanie
    • merci_beaucoup Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 07.10.06, 16:16
      Współczuję Pani córkom. Są już dorosłe, a Pani wciąż je trzyma na łańcuchu, "pod
      kloszem". Rozumiem,że rodzice spokojnych nastolatków(do 18 roku życia) mogą
      wyznaczać im czas powrotu do domu, do określonej godziny. W obawie przed
      niebezpieczeństwami, lekkomyślnością, brawurą młodego człowieka itd. Prawnie, do
      18 roku życia rodzic ponosi odpowiedzialność za swoje dziecko, więc takie
      zachowania są jak najbardziej dopuszczalne. Aczkolwiek, żeby młody człowiek
      nauczył się samodzielności, odpowiedzialności, potrzebuje więcej swobody. Własne
      błędy zapamiętuje się najlepiej. A błędy popełnia każdy-Errare humanum est.

      Pisze Pani o ustaleniu reguł,granic. To jest Pani dom, więc właścicielka ustala
      porządki. Wszystko ok, ale zasady powinny być skorelowane z wiekiem. Te młode
      kobiety,dla Pani zawsze będą dziećmi,ale proszę zrozumieć,że one są już dorosłe.
      Ciekawa jestem co mają na celu ograniczenia czasowe. Dlaczego córki mają wracać
      tak wcześnie? Boi się Pani o nie? Sądzi Pani,że moga zrobić jakies głupstwo? a
      może ma Pani jeszcze inne powody?

      Wydaje mi się,że chce Pani kontrolowac swoje dzieci. W każdym aspekcie ich życia.

      Potajemne przeglądanie notatek ze studiów uznałabym za skandaliczny brak
      zaufania i wchodzenie "z butami" w czyjeś życie. Przecież mogłaby pani zapytać
      córki,od czasu do czasu jak im idzie na studiach, czy wszystko jest w porządku.
      ZAUFAĆ im,że mówią prawdę.

      Ciekawa jestem,czy Pani miała w ich wieku podobne ograniczenia? Czy potrafi się
      Pani postawić w ich sytuacji? I czy córki nie buntują sie przeciwko ustalonym
      przez Panią regułom?

      P.s.Znajoma psycholog dziecięca powiedziała mi,że dzieci wychowuje się do 10
      roku życia, a później zbiera się plony...to daje do myślenia...
      • carmelaxxx Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 07.10.06, 17:47
        swiete slowa , uwazam ze basia powinna wymagac od corek utzrymania porzadku w
        swoich rzeczach, pomagania w domu np zakupy sprzatanie, dopilnowanie mlodszego
        brata itd skoro razem mieszkacie ale az takie restrykcje? nie pozwolilabym mojej
        mamie na takie postepowanie. I szczerze wolabym sie z takiego domu wyniesc. az
        sie dziwie ze corki daja tak soba kierowac i czy w ogole maja szanse na to aby
        sie spotykac z chlopakiem.
        co do notatek to zamiast je sprawdzac lepiej poprosic o pokazanie indeksu i
        wtedy bedziesz wiedziala co i jak. notatki mozna sobie od kolezanek spisac.
        • rycerzowa Nie karmić Trolla ! n/t 08.10.06, 11:56
    • merci_beaucoup Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 08.10.06, 13:02
      Możliwe,że ten wątek jest prowokacją, ale niestety podobne sytuacje mają miejsce
      w prawdziwym życiu,warto o tym dyskutować. Osobiście znam dziewczynę, która w
      moim wieku(21 lat) musi wracać do domu przed 22:00. Mama kontroluje jej życie
      towarzyskie, szpera w rzeczach prywatnych. W czasie studenckich wakacji, we
      wrzesniu dziewczyna musi wstawać o 8:00 i jeść śniadanie, a następnie się uczyć,
      bo jej mama przez okres podstawówki i liceum przyzwyczaiła się do takiego modelu
      dnia uncertain Koleżanka studiuje kilkaset kilometrów od domu i z niechęcią przyjeżdża
      do rodziców 2 razy do roku...
      • verdana Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 08.10.06, 14:20
        Syn mojej koleżanki, lat 22 musi obowiazkowo spedzac niedziele z mamusia i
        dziadkami. kazda jego ocena jest omawiana przez cała rodzinę. jest kontrolowany
        na kazdym kroku.
        Naprawde, tak bywa "w realu".
    • kura17 troche szerzej na temat doroslych dzieci... 08.10.06, 14:35
      a czego, wg Was, mozna (powinno sie) wymagac od doroslych dzieci, ktore
      mieszkaja z rodzicami i sa przez nich utrzymywani? albo ktore TYLKO mieszkaja z
      rodzicami, ale utrzymuja sie same (tzn dokladaja sie do budzetu domowego).

      jakie powinny byc reguly w takim przypadku? czego mozna wymagac? pomocy w domu,
      sprzatania, gotowania?... no wlasnie, czego?
      czego mozna zabronic?

      bo to nie jest tak, ze "kazdy sobie rzepke skrobie" - tak jest, gdy dzieci sie
      wyprowadzaja. a jakie reguly obowiazuja, gdy jednak zyje sie razem, a rodzice za
      wszystko placa?

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
      • aluc Re: troche szerzej na temat doroslych dzieci... 08.10.06, 15:12
        od dorosłych dzieci - wszystko jedno, czy same się utrzymują czy też pozostają
        na utrzymaniu - powinno się wymagać przede wszystkim nienabijania rachunków
        telefonicznych wink

        bardziej serio - jako że przez całe studia mieszkałam z rodzicami i w zasadzie
        pozostawałam na ich utrzymaniu (w zakresie mieszkania i jedzenia, na tzw.
        zachcianki miałam własne pieniądze ze stypendium i różnych dorywczych zajęć) -
        stosunki pomiędzy rodzicami a dorosłymi dziećmi w kontekście wspólnego
        mieszkania powinny bardziej przypominać sytuację zaprzyjaźnionego sublokatora
        niż nastolatka pod kontrolą

        chilli - ty nam nie przeszkadzasz głośną muzyką, wracaniem po pijaku w środku
        nocy połączonym z rozwalaniem sprzętów i budzeniem sąsiadów, mówisz gdzie
        jesteś i kiedy wrócisz, żeby zaoszczędzić nam niepotrzebnych palpitacji serca,
        my zaś nie ingerujemy w twoje życie osobiste, o ile twoje życie osobiste nie
        ingeruje w nasze wink chilli na przykład nie wymagamy czynnego uczestniczenia w
        życiu rodzinnym, w tym bywania na obiadach i wczesnych powrotów do domu -
        zresztą zakładam, że dorosłe dziecko wychowane w normalnej rodzinie potrafi
        docenić urok wspólnych posiłków i wieczorów przy telewizorze, przynajmniej od
        czasu do czasu wink

        z faktu utrzymywania przez rodziców dla dorosłych dzieci powinny wynikać
        jedynie konsekwencje czysto finansowe - a zatem obowiązek nienarażania starych
        na zbyteczne koszty oraz obowiązek dążenia do jak najszybszej finansowej
        emancypacji

        w tym kontekście naturalne jest dla mnie, że jeśli ja opłacam ci studia, a ty
        je olewasz, to przestaję ci je opłacać - ale nie sprawdzam, czy je olewasz, czy
        nie, bo po pierwsze mam do ciebie zaufanie, a nawet jeśli nie mam, to mam prawo
        wymagać od ciebie wspomnianej wcześniej odpowiedzialności - zresztą IMHO cały
        proces wychowawczy powinien, szczególnie w sferze edukacji, sprowadzać się do
        tego, żeby się dziecku chciało z samego siebie, a nie pod przymusem

        a sprawdanie notatek z wykładów jest dla mnie równoznaczne z dzwonieniem do
        szefa męża, żeby dowiedzieć się, czy rzeczony mąż aby przykłada się do
        roboty smile)))

        to tyle w dużym skrócie, bo muszę nakarmić rodzinę, w tym dorosłego brata
        niemęża smile))
        • verdana Re: troche szerzej na temat doroslych dzieci... 08.10.06, 15:49
          Ja wymagam, aby wszyscy (i ja i mąz i dorosłe dzieci) uczestniczyli w pracach
          domowych - to nie jest hotel.
          Poza tym aby wzajemnie sobie nie przeszkadzać, oszczędzac nerwów. I dzieci nam
          i my dzieciom.
          I tyle.
          • rycerzowa Re: troche szerzej na temat doroslych dzieci... 08.10.06, 16:07
            No to załóżmy nowy wątek - "dorosłe dziecko i my pod jednym dachem" - wszystkim
            się przyda.

            Ale Trollom nie dajmy się prowokować.

            Ten wątek już był - latem, ale chyba pod innym nickiem.
            Różnica taka, że teraz dołożono to sprawdzanie studenckich notatek...
            • nchyb Re: troche szerzej na temat doroslych dzieci... 08.10.06, 17:52
              > Ten wątek już był - latem, ale chyba pod innym nickiem.
              > Różnica taka, że teraz dołożono to sprawdzanie studenckich notatek...
              bo się rok akademicki zaczął. W czasie wakacji notatek nie było, to mamusia nie
              sprawdzała... wink
      • vharia Re: troche szerzej na temat doroslych dzieci... 08.10.06, 22:09
        Na początek skopiuję Verdanę i napiszę, ze argument o utrzymywaniu jest wybitnie
        wredny.

        Moim skromnym zdaniem wymagać można:
        równego udziału we wszystkich obowiazkach domowych od prania przez gotowanie aż
        po froterowanie pdłóg, ze szczególnym naciskiem na sprzątanie po sobie, jeśli
        latorosl zarobkuje, to dokładania sie do budżetu, informowania o planowanych
        wyjściach/wyjazdach i przewydywanych godzinach/datach powrotu.
        Zabronić można:
        urządzania balang i zapraszania podejrzanego towarzystwa do domu rodziców,
        znikania bez słowa i zmuszania rodziny do zastanawiania sie, czy juz czas
        zawiadomić policję, traktowania rodziny jak służby i obsługi, używania rzeczy
        należacych do rodziny bez zgody i w sposób mogacy narazić ja na straty (np.
        rozwalenie samochodu)

        Jednak od powyższych daleko do inwigilacji metodą szperania w rzeczach dorosłego
        potomka i ograniczania wolności osobistej poprzez ograniczanie wyjśćsmile
    • shady27 po dobranocce powinny juz spac ;):)))))) 08.10.06, 20:51

    • archi_joa Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 09.10.06, 00:09
      możliwe, że ten wątek miałbyć prowokacją, ale ja również znam takie przypadki:
      znam dziewczynę (22 lata) , która studiuje z matką... dosłownie - matka chodzi z
      nią na wykłady, wypytuje profesorów o egzaminy, zaliczenia, kolokwia, na
      ćwiczeniach czeka pod salą, rozmawia ze studentami a dziewczyna stoi pod ścianą
      i nawet się nie odezwie.. i tak codziennie
    • sir.vimes Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 09.10.06, 09:09
      Niech wracają o zmierzchu. Co tam, najwyżej im jakiś wykład przepadnie a nauczą
      się rozsądku.

      Buchachaaacha...
    • ewalip Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 09.10.06, 12:31
      A dla mnie jest wprost niewyobrażalne, że grzebiesz w ich rzeczach bez ich
      wiedzy. To są dorosłe osoby. Moja mama nigdy nie "obszukiwała" mi pokoju. To by
      był dla mnie brak szacunku. Co do godzin powrotu: daj trochę na luz, to nie
      wojsko.
      • mallard Ludzie, przestańcie karmić trolla!!! n/t 09.10.06, 15:46
    • shady27 basiaaa4 vel onaaaa ty masz rozddwojenie jazni??? 10.10.06, 11:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=245&w=49929776&a=49929776 jako onaaa
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=413&w=49931930&a=49931930 jako basiaa4

      chora psychicznie baba
      • mallard Podwójny agent znaczy się :) 10.10.06, 11:46

        • shady27 dokladnie tak 10.10.06, 12:14

          • kalina81 Re droga autorko wątku - zacznij leczenie 10.10.06, 21:34
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=245&w=49929776
            ja rozumiem, że ta inwigilacja to dla Ciebie powód do szczególnej dumy, ale rób
            moja droga zdjęcia córkom każdego dnia, póki możesz, bo istnieje opcja, że jak
            pewnego dnia sobie pójdą, to już nie wrócą.
            Tak! przyznam otwarcie, nawet jesli to tylko troll, to ja jestem zbulwersowana!
    • merci_beaucoup Re: do której dzieci powinny wracać do domu? 15.10.06, 01:52
      I co-basiaaa4 już się nie odzywa? Ciekawe dlaczego ;P
    • camel_3d serio?? o w morde.... 15.10.06, 10:36
      wow...
      w wieku 22 i 20 to one sa dorosle i SAME decyduje kiedy wracaja.
      a ty jak wracalas keidy mialas 22 lata?
    • camel_3d basiuuu4..czy ty jestes normalna??? 15.10.06, 11:07
      mam nadzieje, ze to tylko prowokacja, bo zadna normalna matka nie wyznacza
      swoim 22 letnim corkom godzin powrotu do domu. przeciez to dorosle kobiety i
      moze juz maja ochote poznac kogos. Jezeli tak faktycznie jest..to krzywdzisz je
      koszmarnie, beda niesamodzielne i nie beda potrafily same decydowac. W tym
      wieku wiekszosc ludzi nie musi prtraktowac z rodzicami o ktorej wrocic. To sa
      DOROSLI LUDZIE. TY traktujesz je jak dzieci, ktorymi juz nie sa i nie mozesz
      sie z tym pogodzic.
      A co robisz jezeli corka nie worci o wyznaczonej godzinie? zabraniasz jej
      ogladac TV czy nie dajesz kieszonkowego???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka