IP: *.* 29.08.01, 10:06
Mój syn ma roczek, zostawiam go z bardzo dobrą nianią, ale kiedy odchodzę a on widzi to rozpaczliwie płacze 3-5 min. potem jest OK. Kiedy zaś się wymykam i on nie widzi wcale nie płacze. Niby wszędzie czytam, żeby się pożegnać i mimo płaczu odejść, ale serce mi krwawi jak słyszę ten płacz. Czy jednak nie lepiej wyjść niepostrzeżenie?Ania
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: rozstanie IP: *.* 29.08.01, 12:16
      Tez mam ten problem. Moja córcia ma 2 lata. Dzisia np. spała jak ja wychodziłam ale wiem od opiekunki,że po przebudzeniu też jest rozżalona z powodu mojej nieobecności. No ale co - mam ją obudzić, żeby się pożegnać i zostawić ją rozespaną i rozpłakaną? To chyba nie jest najlepsze rozwiązanie.
    • Gość: guest Re: rozstanie IP: *.* 29.08.01, 12:44
      Też czytałam różne mądre rady, jak to należy pożegnać się z dzieckiem, a nie wymykać chyłkiem, ale życie mnie nauczyło, że w przypadku mojego dziecka pożegnanie się nie zdaje egzaminu, bo wywołuje płacz. Wychodzę, kiedy synek jest czymś zajęty i nie zwraca na mnie uwagi, wtedy oszczędzam mu płaczu i to zdaje u mnie egzamin. A mądre rady są po to żeby je przeczytać, a potem ocenić czy się nadają dla nas.U mnie po prostu lepiej wyjść niepostrzeżenie.PozdrawiamATA
    • Gość: guest Re: rozstanie IP: *.* 29.08.01, 22:04
      Ania SK napisała/ł:> Mój syn ma roczek, zostawiam go z bardzo dobrą nianią, ale kiedy odchodzę a on widzi to rozpaczliwie płacze 3-5 min. potem jest OK. Kiedy zaś się wymykam i on nie widzi wcale nie płacze. Niby wszędzie czytam, żeby się pożegnać i mimo płaczu odejść, ale serce mi krwawi jak słyszę ten płacz. Czy jednak nie lepiej wyjść niepostrzeżenie?Jestem za jawnym pożegnaniem, uważam, że jest ono gorsze dla nas, ale lepsze dla dziecka. Piszę to na podstawie moich doświadczeń z Emilką. Mam wrażenie, że niepostrzeżone wyjścia mogą natchnąć dziecko obawą, że mama w każdej chwili może zniknąć. Zresztą ja sama wolę pożegnać się z kimś bliskim niż wstać rano i go nie zastać :( Emilka po dziś dzień nie znosi, jak wychodzę rano nie budząc jej. Zresztą i tak wyczuwa to jakimś szóstym zmysłem i potem ma pretensje, że ją oszukałam. Chociaż nie jestem za specjalnym budzeniem dzieci, bo wiadomo, że to wbrew naturze ;) Wiem jakie to uczucie wyjść i zostawić płaczące dziecko. Przeżyłam to z Emilką. Ale to, że dziecko nam nie okazuje, że zauważyło nasz numer ze zniknięciem nie oznacza, że mu on umknął. Przypomina mi się 3 letni wówczas brat, który na widok taty powracającego ze szpitala powiedział ze smutkiem: "a ja myślałem, gdzie ty się podziałeś :( ". Tata się z nim jakoś specjalnie nie pożegnał. A ponieważ mój brat o nic nie pytał, więc wszyscy myśleli, że brak ojca go nie interesuje.PozdrawiamJola Emilka (6 l) Piotruś (prawie 2 l)
      • Gość: guest Re: rozstanie IP: *.* 02.09.01, 13:48
        Nie sądze by roczne czy dwuletnie dziecko potrzebowało, aż takich pożegnan. Jeszcze wszystkiego i tak nie rozumie, po co bez wiekszekgo powodu stresowac. Z czasem mozna wytłumaczyc, "mamusia idzie pieniąszki zarabiac i wróci szybciutko". Ja zostawiam moją malą (15mcy) z nianią. Ona bieże ją na rączki i machają mi na pożegnanie przez okno Dużo zależy też od niani jak potrafi dziecko zabawic.
        • Gość: guest Re: rozstanie IP: *.* 03.09.01, 12:04
          Ja mówię, że mama idzie do pracy. I tyle. Żadnych wyjaśnień.Pożegnanie według mnie musi być krótkie. I żadnego wahania ze strony mamy. U mnie to ja robię pa-pa jak już wychodzę i jestem blisko drzwi. Teraz przy drzwiach czatuje tylko Emilka na całuski. Ale każde dziecko jest inne (a przynajmniej moje) i ona akurat jest większą przylepą ;)Na początku, jak Piotruś był mniejszy prosiłam opiekunkę, aby przychodziła pół godziny wcześniej. Jak już się oswoił i dobrze zabawił, to akurat była pora na wyjście. Ale to nie był czas spędzany na pożegnaniu. Ja chodziłam po domu w domowym ubraniu (nawet w szlafroku ;) ), bo Piotruś wiedział, że jak nałożę rajstopy to wyjdę (a jeszcze nie miał nawet roczku).PozdrawiamJola
    • Gość: guest Re: rozstanie IP: *.* 05.10.01, 22:26
      A może spróbować pójść na kompromis. Poczekać, zająć dziecko zabawą, jednoczesnie mówiac, ze wychodzisz i niedługo wrócisz i całujac na pożegnanie, a potem wyjść tak, zeby nie widział jak zamykasz za sobą drzwi. U mnie to na razie skutkuje. Niedługo jednak maly idzie do złobka i tam może być problem bo mamy nie wchodzą z dziećmi do bawialni tylko żegnają się na korytarzu. Postaram się jenak, żeby i tam nie widział jak go zostawiam tylko poczekam az zniknie z panią wychowawczynią i wtedy wyjdę.Mam nadzieję, że to zda egzamin a Tobie życze powodzenia.Anula

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka