Dodaj do ulubionych

"dobry start"

IP: *.* 05.09.02, 10:40
przeczytalam ostatniow w "Angorze: taki artykul... O "dobrym starcie". Czyli o obyczaju szerzacym sie w kraju a majacym na celu "produkcje" super-dzieci. Przedszkola oferujace angielski dla 2,3-latkow, glottodydaktyka, hippika, tenis, tysiace zajec dodatkowych, a co za tym idzie na ogol ogromne koszta.Czy naprawde uwazacie, ze jest to warunek owego "dobrego startu" dla maluchow? Czy aby dzieci byly szczesliwe naprawde musza miec od niemowlectwa nieomalze tysiace zajec edukacyjnych? Musza w wieku 5 lat biegle mowic po angielsku? Czytac w wieku 3 lat?ja tego nie wiem. wydaje mi sie jednak, ze dziecinstwo powinno byc jednak czasem zabawy, a nie zintensyfikowanej (nawet ubranej w plaszczyk "zabawy") nauki. Zamiast glottodydaktyki myske, ze wystarczy, zeby rodzice z dzieckiem duzo czytali, przegladali ksiazki, rysowali... Zamiast na angielski od kolyski moze lepiej wydac pieniadze na interesujaca i atrakcyjna dla dziecka wycieczke, chocby nad pobliskie jezioro? Zamiast hippiki i tenisa moze pobawic sie z dzieckiem stosujac metody Veroniki Sherborn?Ale to tylko takie moje zastanawianie. Sama stoje w tej chwili przed ciekawa zagwozdka. Moje dziecko ma niespelna dwa lata. tak sie jakos zlozylo (samo, bez zajec dodatkowych), ze rozwojowo znacznie wyprzedza rowiesnikow. tak sie zlozylo, ze musimy w tym roku "poslac" ja do "placowki edukacyjnej". Opinia psychologa jest jednoznaczna - dziecko wykazuje gotowosc przedszkolna, nie powinno isc do zlobka. Z drugiej strony... Ja z powodow podobnych w wieku 5 lat poszlam do szkoly. Z jednej strony - fajno fajnie.. Z drugiej - milion problemow. Kolejna rozterka - jesli juz przedszkole - jakie wybrac?Osobiscie najchetniej integracyjne. moze tam nikt nie bedzie probowal z mojego dziecka robic "super-babe" a tylko pokaze mu na czym polega wrazliwosc na innych ludzi.ja nikogo nie krytykuje, prosze Panstwa. ja sie tylko zastanawiam i szukam rozwiazan, byc moze doszukujac sie pulapek tam, gdzie ich nie ma.Ale z drugiej strony... Ktos juz ten temat poruszyl w innym watku - czy na prawde ok. jest placic za przedszkole podobne sumy jak za studia wyzsze? Aczkolwiek to tylko jeden z kilkudziesieciu aspektow problemu...Jak uwazacie? jakie sa Wasze opinie na ten temat? Czy aby byc szczesliwym i madrym czlowiekiem trzeba byc super-babe?Czy od zasobnosci portwela rodzciw zalezy szczescie ich dzieci w mlodzienczym, a potem doroslym zyciu?
Obserwuj wątek
    • Gość: kkk Re: "dobry start" IP: *.* 05.09.02, 12:53
      Witaj! Zacznę od końca, czyli od zamożności portfela. Niestety, ZAWSZE był ważny. I jakoś tak się składało w długiej historii ludzkości, że ci z grubszymi portfelami mogli więcej... Na szczęście chlubne przypadki i wyjątki w tym wypadku nie muszą potwierdzać reguły, a jedynie (a może aż?) budzić nadzieję?! Nas nie stać na mądre przedszkola. Chociaż marzy mi się takie, bo łatwiej tam o ludzi z pasją i zainteresowaniem dla dzieci. Przedszkolanki to prawdziwe nauczycielki, uśmiechnięte, miłe i sympatyczne. Małe grupy dzieci no i rodzice więcej mogą! To niewątpliwe zalety. Ale przraża mnie również ta niesamowita ilość wiedzy i zajęć! Przecież naprawdę wiele można nauczyć mądrą zabawą i spacerami, serdecznością a nawet szarą codziennością. Myślę, że to trochę tak jak z pomysłami na wakacje. Jedni wybierają Tunezję i Grecję i zabierają tam nawet niemowlęta. Inni wolą wieś i takie sobie zwykłe, najprostsze radości. Ja też opowiadam się za tym drugim sposobem spędzania wakacji i w ogóle dzieciństwa: dajemy wraz z mężem naszym dzieciom najprostsze radości. Dlatego też wybraliśmy im najzwyklejsze, państwowe przedszkole. Wcześniej długo go szukaliśmy. Pytaliśmy znajomych. Chcieliśmy, żeby było zwykłe, ale dobre. Mam nadzieję, że takie będzie. Moje maluchy debiutują w tym roku. Trzymajcie za nas kciuki! Kasiak
    • Gość: Gruszka Re: "dobry start" IP: *.* 05.09.02, 19:39
      Myślę, że to trochę nie tak. Nasza córeczka chodzi do takiego "super-przedszkola" z glottodydaktyką, angielskim, plastyka i całą resztą. Dlaczego? Wcale nie po to, zeby w wieku 5 lat mówiła biegle po angielsku, a jako 10-latka prowadziła własną firmę i na wyrywki znała filozofów-klasyków ;) Nikt wcale nie zakłada, że maluchy będą szybciej czytać czy wcześniej znać języki obce. Im po prostu będzie łatwiej. Wiedza wtłaczana do głów starszych dzieci do nich trafia mimochodem. Glottodydaktyka nie jest metodą przyspieszenia nauki czytania i pisania. Jest po prostu inną metodą. Moim zdaniem efektywniejszą i oszczędzającą dzieciom katuszy tradycyjnej nauki. Rzeczywiście wiele dzieci szybciej czyta niż ich rówieśnicy (ale bynajmniej nie wszystkie), bo tak prezentowany świat liter i głosek jest prostszy. Zresztą glottodydaktyka nie zastąpi czytania dziecku, wspólnego oglądania książek... To oczywiście tylko przykład. Dzieciństwo powinno być czasem zabawy i beztroski. I jest. Nauka ubrana w płaszczyk zabawy? Zwykła zabawa w przyjęcie dla lalek też uczy np. dobrych manier. Moja córka spędza czas naprawdę radośnie. Czasem śpiewa angielskie piosenki, czasem polskie. Z równym entuzjazmem. I przede wszystkim nigdy się nie nudzi,czego moim zdaniem nie zapewnia wiele tradycyjnych przedszkoli (pamiętam, że nudziłam się jak mops w przedszkolu, gdzie właściwie nic ciekawego się nie działo). Wiele rozmawiam z Marysią, dużo czytamy,rysujemy. Wędrujemy po lesie, oglądamy biedronki... Takie "zwyczajne" rzeczy. Nie ukrywam, że bardzo dużo płacę za przedszkole. To spore obciążenie w budżecie. Rezygnuję z wielu innych rzeczy; samochodu, nowych mebli, modnych ciuchów. Moja córeczka jest malutka, przedszkole to jej pierwsze "wyjście w świat". Myślę, że takiego malucha najłatwiej zranić nieżyczliwym traktowaniem, brakiem wrażliwości. Po raz pierwszy "okno na świat" otwiera jej ktoś obcy. Chcę,żeby robił to ciekawie, zabawnie. Żeby ją szanował i uczył szanować innych. Dlatego gotowa jestem płacić za przedszkole tyle, co za studia. Tak naprawdę dorosły człowiek nauczy się tyle, ile zechce. Nie pomogą i najlepsze studia czy liceum, gdy zabraknie chęci. Wierzę, że ten tzw. "dobry start" nauczy moje dziecko wiary w siebie (nie przebojowości) i zarazi pasją poznawania świata wokół. Oczywiście wpajamy jej to w domu. Ale chcę, by ta pierwsza "placówka" nam w tym pomagała. Chcę, żeby pani zawsze miała czas dla dzieci, a o to łatwiej gdyby grupa jest kameralna (tylko 12 dzieci). Żebym mogła zawsze zajrzeć do sali, porozmawiać z wychowawczynią. Przepraszam za przydługi post. Ale czasem boli,gdy słyszę, że takie przedszkole, jak nasze,"produkuje super-dzieci". Że wtłacza się tam dzieciom mnóstwo wiedzy kosztem dzieciństwa. Że nie wpaja się wrażliwości,empatii. I jeszcze jedno; wcale nie uważam,że przedszkole prywatne jest lepsze. Są dobre przedszkola prywatne i złe. Podobnie jest z placówkami publicznymi. Słyszałam o wielu wspaniałych przedszkolach państwowych, trzeba tylko dobrze szukać.Pozdrawiam wszystkich serdecznie :hello:Marta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka