Mój synek miewa ataki histerii, nie wiem skąd mu się to bierze, oboje z mężem
jesteśmy dosyć spokojni, nie krzyczymy w domu, ani nic takiego

Sceny jak z
programu super niania

Ale na poważnie, napady zdarzają mu się najczęściej,
gdy nie może czegoś mieć - np w sklepie, przed witryną sklepową itd. Od
początku ustaliliśmy z mężem i babciami, że nie będziemy na nie reagować i
ulegać tym zachciankom. Dziecko przewraca się na ziemię, wrzeszczy, tupie i
skacze ze złości. Ostatnio np. z premedytacją zniszczył wystawę sklepową. Na
początku czekałam aż z tego wyrośnie, jednak widzę, że nie wyrasta. Może ktoś
ma podobne doświadczenia i jakieś swoje, sprawdzone metody??