Dodaj do ulubionych

Histeria u dzieci - jak sobie radzicie?

16.01.07, 12:34
Mój synek miewa ataki histerii, nie wiem skąd mu się to bierze, oboje z mężem
jesteśmy dosyć spokojni, nie krzyczymy w domu, ani nic takiego smile Sceny jak z
programu super nianiasmile Ale na poważnie, napady zdarzają mu się najczęściej,
gdy nie może czegoś mieć - np w sklepie, przed witryną sklepową itd. Od
początku ustaliliśmy z mężem i babciami, że nie będziemy na nie reagować i
ulegać tym zachciankom. Dziecko przewraca się na ziemię, wrzeszczy, tupie i
skacze ze złości. Ostatnio np. z premedytacją zniszczył wystawę sklepową. Na
początku czekałam aż z tego wyrośnie, jednak widzę, że nie wyrasta. Może ktoś
ma podobne doświadczenia i jakieś swoje, sprawdzone metody??
Obserwuj wątek
    • acorns Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 16.01.07, 12:41
      > Może ktoś ma podobne doświadczenia i jakieś swoje, sprawdzone metody??

      Jak Młoda przeginała, to podnosiłem ją lewą ręką albo prawą do góry na wysokość
      swojej twarzy, po czym odsuwałem ją na taką odległość, że nie mogła mnie trafić
      ani ręką ani nogą. Jak sobie tak majtała wszytkimi kończynami w powietrzu i nie
      czuła gruntu pod nogami, to traciła pewność siebie.

      Siostra mojej dziewczyny, obecnie czterolatka czasami odstawia akcje typu
      wycie, rzucanie się na ziemię - ogólnie standard, niczego nowego nie wymyśliła.
      Parę razy oblałem ją wiadrem zimnej wody. Bardzo jej pomogło. Teraz jak tylko
      idę po wiadro, to się uspokaja smile
      • m_bineczka Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 16.01.07, 12:52
        hahahaha! Dzięki, ale się uśmiałam z tym wiadrem!
        • acorns Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 16.01.07, 13:05
          Tylko wycierania po tym trochę jest. Ja akurat w każdym pomieszczeniu mam
          odpływ w podłodze (podłogi myję po wojskowemu), więc nie ma problemu. Takie
          wiadro wody działa na oprzytomnienie. Jak taki dzieciak ma atak, to on tak się
          tym nakręca, ze nic do niego nie dociera. Potrzebna jest terapia szokowa. Jak
          Młoda byla mala, to potrafiła tak się rozbrykać podczas zabawy, że w ogóle nie
          reagowała na wołanie i nic do niej nie docierało. Poza strumieniem wody z węża
          ogrodniczego. To ją przywracało w razie potrzeby do świata realnego smile
    • bri Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 16.01.07, 13:00
      Po pierwsze staram się do tego nie dopuszczać czyli nie prowadzić do
      konfrontacji czyli jak najrzadziej mówić nie a zamiast tego odwracać jej uwagę.
      Jeśli już nic nie pomaga to ignoruję. Jeśli scena ma miejsce w sklepie to
      wynoszę jak śmierdzące jajo ze sklepu i czekam aż się skończy udając, że nawet
      na nią nie patrzę.
    • wieczna-gosia Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 16.01.07, 13:02
      Dziecko przewraca się na ziemię, wrzeszczy, tupie i
      > skacze ze złości.

      a prosze bardzo

      Ostatnio np. z premedytacją zniszczył wystawę sklepową
      na takie cos nie pozwlalm. sam sie moze rzucac miotac wrzeszczec itd. ale nikogo
      nie uderzy i niczego nie zniszczy. Jak dziecko w ataku histerii w obecnosci
      doroslego cos niszczy- to sie dziwie.

      mlody by wyrosl, niestety babcia nam psuje efekt pedagogiczny bo ulega no ale
      coz zrobic smile
      • meggi_more Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 16.01.07, 14:42
        Przygoda z wystawą przydarzyła się akurat babci. Ja zawsze krytycznie oceniałam
        matki, których dzieci histeryzowały, uważając to za skutki błędów w wychowaniu.
        Myślałam, że nigdy jako matka na to nie pozwolę, a tu masz, mam w domu małego
        złośnika! Najgorsze, że jemu to wcale nie przechodzi, a nic z tego nie ma, bo
        mu nie ulegamy.
        • fasolka3 Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 16.01.07, 22:48
          Nigdy nie ulegasz? Nigdy nie kupilas dziecku, czego chce? To tez bym wrzeszczala..
          Idziesz do sklepu, kupujesz, co uwazasz za stosowne a jemu NIGDY nie kupilas ani
          jajka niespodzianki?
          Moj syn jest histeryk, ale nigdy nie robi scen w sklepach,bo:
          przed wejsciem umawiamy sie:
          - jedna rzecz "slodyczowa" i jeden sok jego wyboru. Razem nie moze przekroczyc
          pewnej sumy
          Mowie tonem "kaprala"-zrozumiano, powtorz, ile rzeczy wolno? Ok? No to idziemy.
          I dzieciak sam mnie pilnuje (mnie tez wolno tylko jeden slodycz,zdecydownaie
          wole chodzic na zakupy bez niego). Moja corka jest odporniejsza, ciagle probuje
          mnie namowic. Ale ogolnie,jest dobrze.

          A ile lat ma twoj syn.

          • wieczna-gosia Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 17.01.07, 00:28
            fasolka ale niektorzy 2-3 latkom slodyczy nie daja a co wolno im smile

            no wiec powiem tak:
            owszem, kupuje czasami dziecku to, co chce. Ale wazne jest takze- jak chce.
            Jesli chcenie zaczyna sie od wrzasku- to sorry nie wspolpracuje. Kiedy dziecko
            jest normalne- zdarza mi sie kupic.
            • cyborgus Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 17.01.07, 04:32
              ja mam taka prawie dwulatke, i gdy ma taki atak histerii, a raczej krzyku (na
              szczescie nie za duzo)- to kucam kolo niej i probuje zgadnac o co. jesli wiem,
              to mowie to bardzo prostym jezykiem, zawiklane zdania to jak szum w tym
              momencie, dzieciak ich nie slyszy. np. chcesz tego misia, tak? - czasami musze
              to powtorzyc az mnie uslyszy, i wtedy uspokaja sie i mowi ze tak. majac
              uspokojone dziecko zabieram sie do tlumaczenia dlaczego misia nie zabierze do
              domu. wtedy powoli rozumek zaczyna wracacsmile

              w tych atakach histerii czesto nie tyle chodzi o to, aby cos dostac, alet o to
              aby ktos pokazal ze rozumie o co maluchowi chodzi.
              • bri Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 17.01.07, 13:01
                O zgadzam się. Też mam czasem wrażenie, że córa sie frustruje kiedy ma
                wrażenie, że nie jest zrozumiana/usłyszana.
    • hedonista.oswiecony moja próbowała ;d 17.01.07, 00:35
      w sklepie, histeri, ona musi mieć i koniec, wrzask, tupanie, płacz, pisk...
      Brałem na ręce, wynosiłem ze sklepu, stawiałem pod ścianą i mówiłem: krzycz
      głośniej. Krzyczała. Krzycz jeszcze głośniej. Po chwili dziecko traciło pewność
      siebie. Po minucie było po krzyku. Wtedy spokojnie mówiłem, że jak będzie
      krzyczeć czy w inny sposób mnie terroryzować to nigdy nie dostanie tego czego
      chce. Jak poprosi to szanse rosną, ale nikt, nawet ja nie mam wszystkiego co
      bym chciał. Kilka akcji i przestała ;d. teraz opowiadam jej to jako anegdotę i
      się razem śmiejemy
      ukłony
      ed
      • mamosz Re: moja próbowała ;d 17.01.07, 00:47
        powiem wiecej opanowalam rozhisteryzowanego 11-to latka!!!!! w rodzinie w
        ktorej pracuje jako niania -metoda prosta i skuteczna .Skacze wrzeszczy alewa
        sie lazami -prosze bardzo i troche sarkazmu typu -wrzeszcz bo jeszcze wszyscy
        sasiedzi nie uslyszeli- w zadnym wypadku nie nalezy spelniac wywrzeszczanych
        zyczen,a jesli tto jest strajk ostrzegawczy-nie negocjowac tylko zostawic
        wlasnemu losowi- i jeszcze jedno wlasne nerwy na wodzy bo szczerze mowiac taki
        histeryk po prostu prosi sie zeby dostac w d....-nic z tych rzeczy niech sobie
        wrzeszczy jak lubi az do czasu kiedy przekalkuluje ze mu sie to kompletnie nie
        oplaca.Istnieja jeszcze takie sposoby jak kary ale lepsze szczegolnie w
        odniesieniu do malego dziecka sa nagrody - kazdy dzien bez wrzasku
        sloneczko,smiley czy cokolwiek jakas nalepka -10 nalepek -nagroda (wymyslec
        sobie jaka najlepiej spelnienie niedrogiego zyczenia ) moze podziala
        • gonzia A jak byście zareagowali gdy: 17.01.07, 12:51
          2 letnie dziecko budzi się w nocy ze snu lub w dzień i nagle zaczyna wrzeszczeć
          i szlochać. Próbuję uspokajać, mówię łagodnym i troskliwym, ciepłym głosem by
          się uspokoiło, by próbowało powiedzieć co mu dolega le nic tylko dalej
          płacz...Im bardziej chcę pocieszyć i przytulić tym bardziej mnie odpycha i
          kopie i widzę że płacz zamienia się w złość... Z upływem czasu zaczynam mieć
          wrażenie, że dziecko coraz bardziej się tym płaczem nakręca. Nie wytrzymuję i
          mówię że jak tak dalej będzie to wychodzę do drugiego pokoju a ona nic tylko
          jeszcze bardziej szloch i każe mi sobie iść. Wychodzę ale płacz nie ustaje a
          trwa to już prawie godzinę. W mózgu mi świdruje więc wracam i znów próbuję
          nawiązać dialog ale płacz staje się jeszcze nieznośniejszy...W tym momencie to
          już na mój gust bezpodstawna histeria ot tak dla samego poużalania się nad
          sobą... Płacz ustaje ale po długim czasie, noszeniu na rękach i zagadywaniu
          nonstop o czymkolwiek...
          • bri Re: A jak byście zareagowali gdy: 17.01.07, 13:00
            Moja miała taki okres, że często się budziła z wrzaskiem. Zauważyliśmy z mężem,
            że histeria trwa tyle samo niezależnie od tego, co robiliśmy. Najlepiej było
            nic nie mówić, tylko ew. zmienić pieluchę jeśli miała nasikane wink
            • gonzia Re: A jak byście zareagowali gdy: 17.01.07, 13:37
              ...tu nie chodzi o pieluchę...zresztą ostatnimi czasy korzysta z nocniczkawink
            • grazbed Re: A jak byście zareagowali gdy: 28.01.07, 10:30
              Moja córka też przechodziła taki etap między 2-gim a 3-cim rokiem życia.

              "Mądre kięgi" mówią, że u dzieci w tym czasie przewodzenie bodźców przez układ
              nerwowy jest zbyt wolne w stosunku do ilości otrzymywanych bodźców. Innymi słowy
              nadmiar emocji..
              Każde dziecko jest inne i trzeba szukać całe życie klucza do niego. Ale kryzys
              dwulatka, co widać na e-dzieckowym forum jest bardzo powszechny.

              Ja unikałam wtedy wizyt z dzieckiem w sklepach a jeśli już byłam zmuszona to
              kupowałam tylko naprawdę niezbędne rzeczy; w hipermarkecie byłam z nią tylko z
              raz (niestety zakończyło się to histerią).3 czy 4 razy zdarzyły nam się
              niekontrolowane histerie - zakupy porzuciłam i wyniosłam wrzeszczące dziecko na
              dwór, czekałam aż się wywrzeszczy i pilnowałam żeby sobie lub komuś nie zrobiła
              krzywdy. Najgorsze były wtedy wszelkie ciocie "dobra rada" ale starałam się
              ignorować je zupełnie, choć nie było to łatwe...

              Jeszcze gorsze były natomiast histerie nocne, wybudzała się i darła z godzinę.
              Jak już tu zauważono niezależnie od podejmowanych działań histeria i tak trwała.
              Starałam się wtedy tylko po prostu pilnować, żeby sobie czegoś nie zrobiła i co
              jakieś 5-10 minut próbowałam nawiązać łączność, nie chciała to odpuszczałam.

              Mnie pomogło przeświadczenie, że to taki etap rozwoju i zachowanie niezależne od
              woli dziecka.
          • cyborgus Re: A jak byście zareagowali gdy: 17.01.07, 20:12
            ale ty naprawde sie spodziewasz ze dwuletnie dziecko wytlumaczy ci czemu sie
            obudzilo w nocy placzac? przeciez w takim momencie na pewno nie wie o co
            chodzi. i to nie jest histeria typu " ja chce" tylko dziecko jest wystraszone.
            jesli nie chce aby je przytulac, nie przytulaj, ale badz w pogotowiu gdyby
            zmienil zdanie. ja tez na moja mala czasem musze patrzec i nie moge dotykac, po
            tym jak sie np. stuknie, bedzie plakac, ale jest tez wkurzona, i wszyscy
            trzymajcie sie na odleglosc. w koncu jej przechodzi.
          • jumi2 Re: A jak byście zareagowali gdy: 28.01.07, 10:00
            mam identyczna sytuację i jestem zalamana mam juz dosc te histerie bez powodu w
            nocy bo mu sie przypomni ze np chce chrupki i tak wrzeszczy ze ja poprostu nie
            moge nie wiem co robic probowalam wszystkiego zagadywanie, klaps, niereagowanie
            nic nie pomaga ...
            • vetitus Re: A jak byście zareagowali gdy: 18.02.07, 20:09
              Mam - a raczej mialem - to samo:
              moj syn (niebawem 3latek) nie spi w ciagu dnia, budzi sie okolo 07:00, okolo
              19:00 zasypia. Wyeliminowalem picie i jedzenie przed spaniem - ostatni posilek i
              picie najpozniej do 17:00, lekkostrawny. W nocy nie podaje picia, w szczegolnych
              wypadkach dostaje do picia wode mineralna. Zasypia przy wlaczonym swiatelku
              (mala lampka 10W), ktore gasze od razu po jego zasniecu. Jego ulubiony mis idzie
              spac obok.

              Budzi sie teraz tylko gdy:
              a) w ciagu dnia mial bardzo duzo wrazen - najczesciej raz
              b) zmoczy sie (pampers na noc, w ciagu dnia sam korzysta z "duzej" toalety) -
              raz, po czym gdy sie uspokoi mowie mu, by nastepnym razem nie plakal, tylko
              polozyl sie na drugi boczek

              W ten sposob zmniejszylem ilosc nocnych histerii z 3-6/noc do 0-3/tydzien.
    • sylwia06_73 Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 17.01.07, 13:08
      Widzialam kobiete w centrum handlowym ktorej corka ok 3 lata dostala histerii az sie sina od ryku zrobila.mamusia jajka niespodzianki nie chciala kupic.Ludzie sie wokol niej zebrali ktos jej poradzil zeby w dziob mala strzelila to jej oddech wroci tak zrobila i to pomoglo
    • hanusia39 Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 28.01.07, 16:22
      Moja córcia ma prawie 3 lata i na szczęście nie często miewa ataki histerii
      choć bywa kapryśna. Kiedy jednak stanie się to najgorsze to próbuję ją
      przytulić, mówię, że ją kocham ale nie podoba mi się jej zachowanie i, że jest
      mi bardzo smutno i przykro. Jeżeli jest w takim stanie, że nic nie dociera to
      po prostu mówię do niej (tu ważne jest aby być maksymalnie blisko, żeby
      słyszała choć moje słowa), że wychodzę do drugiego pokoju i ona zostaje teraz
      sama żeby się uspokoić. Jak przestanie płakać może do mnie przyjść i powiedzieć
      o co jej chodzi. I... wychodzę.
      Metoda sprawdzona ale w domu. Na ulicy miałam z nią parę razy problem jak była
      mniejsza. Wtedy odchodziłam na pewną odległość ale nie za daleko i czekałam. Po
      1 max po 3 min. z płaczem ale już spokojniej biegła do mnie i ... jakoś udawało
      nam się dojść do domu.
      Jednak metody jednej po prostu nie ma! Jedno jest pewne, że bez przerwy trzeba
      TŁUMACZYC, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Najlepszą nauką jest nauka przez
      powtarzanie. Niestety jest to metoda uciążliwa ale moim zdaniem nieodzowna
      A do tego KONSEKWENCJA w postępowaniu. Jak raz ustąpicie to na pewno dziecko to
      zapamięta i broń na was ukuta zostanie bardzo szybko!

      Mam nadzieję, że synkowi przejdzie, czego życzę wam z całego serca!
    • steffa Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 29.01.07, 01:11
      Trzeba pamiętać też o tym, że maluchowi łatwiej 'wpada się' w histerię, gdy jest
      zmęczony. Więc nie trzeba wystawiać go na próbę w czasie, gdy zwyczajowo chce
      mu się spać, np.
    • zyciejakpoemat4 Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 29.01.07, 08:29
      moje dziecko ma w tej chwili trzy lata. zeszlej wiosny tez tak zrobil kilka
      razy, np. u fryzjera polozyl sie na ziemi, tupal, plakal i histeryzowal, bo nie
      chcial sie obcinac, chociaz do tej pory to robil... ja nie zareagowalam,
      siedzialam w fotelu, babki u fryzjera patrzyly na mnie jak na wyrodna matkę,
      odzywały się do niego, chciały go uspokoic a on wtedy jeszcze bardziej, a ja
      nic...a one krzywo na mnie! Wstyd mi było jak cholera...ale znalam swoje
      dziecko i wiedziałam, że im bardziej będę go głaskac po głowie tym bardziej i
      dłużej będzie pokazywał co potrafi...więc siedziałam i czekałam aż sam się
      uspokoi. Uspokoił się i wyszliśmy bo powiedział spokojnie wreszcie, że nie
      chce...
      Wróciliśmy do tego samego salonu następnego dnia....nie było żadnego problemu,
      mały był obcięty, zrobił taką akcję jeszcze raz w sklepie, bo nie chciał
      mierzyc butów...i zrobiłam dokładnie to samo, nie zareagowałam...leżał na
      podłodze i krzyczał....a ja normalnie wybierałąm buty, gdy znalazłam numer
      zapytałam czy przymierzy a ponieważ nie zareagował...tylko dalej wrzeszczał,
      powiedziałam, że w takim razie na wychodzę, a on jak chce to może
      zostac...momentalnie podniósł się i wyszedł za mną a na ulicy zaczął
      przepraszać....
      więcej takich sytuacji nie było!!!
    • izabela_741 Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 29.01.07, 12:44
      Ja mam to juz za soba ale zazwyczaj (te kilka razy) smialam sie (dostalam
      glupawki, bo to smiesznie wygladalo) i dziecko przestalo, bo reakcja matki nie
      byla zgodna z pozadana. wink)))
      Poza tym zdarzylo nam sie tez (w domu, u bliskiej rodziny) bic brawo i
      krzyczec "jeszcze, jeszcze, bis" oraz "krzycz glosniej, bo nie slysze".
      Metoda mojej tesciowej - tez dziala - wychodzic z pokoju, bo czym jest teatr
      bez widza??????
    • jarekp662 Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 29.01.07, 15:25
      witam,

      sa sposoby, polecam porady na pepekswiata.pl

      nie mozna tego ignorowac, rozmawiajcie z dzieckiem, spokojnie, poza tym
      histeria nie bierze sie bez powodu, zawsze cos ja podsyca, warto zapobiegac
      agresji u dzieci zanim wystapi, a jak juz jest, to trzeba ja stlumic,
      nie mozna czekac az sam z teg owyrosnie, dzialaj : ))
      • jarekp662 Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 29.01.07, 15:32
        ..na przyklad jak uniknac histerii?
        uprzedz dziecko d okad idziecie, czy to fryzjer, czy zakupy i co bedziecie
        robic, jak widzisz ze sie maly nudzi, znajdz mu cos do zabawy, jesli dziecku
        powiesz co bedzie i ze bedzie to fajne, to histerii unikniesz, nie ignoruj
        dziecka, a zawsze po "akcji" z nim porozmawiaj...

        polecam pepekswiata.pl
        • mareks74 Re: Histeria u dzieci - jak sobie radzicie? 18.02.07, 17:43
          POMOCY. Jesteśmy rodzicami 3 letniej córeczki. Naszą zmorą są jej ataki
          histerii. Otóż najczęściej zdarzają się one w nocy lub po południowej drzemce (w
          dzień raczej się nie zdarzają). Zaczyna się normalnym płaczem, kiedy idę do
          niej, aby zobaczyć co się stało na mój widok jeszcze bardziej się drze i zaczyna
          rzucać się na łóżku. Gdy próbuję z nią nawiązać kontakt słowny, jest jeszcze
          gorzej. Kiedy chcę wyjść, jeszcze bardziej zaczyna się drzeć i rzucać po całym
          łóżku łącznie z próbami bicia mnie. Ona jest wtedy w amoku, sama nie wie co
          robi. Mam wrażenie, że to nie nasza córka. Jesteśmy zrozpaczeni. Zastanawiam się
          czy nie iść z nią do psychologa czy psychiatry. Te jej ataki zdarzają się tylko
          podczas snu. I co wy na to????
          • malinowaa do gonzia, do mareks74 20.02.07, 16:23
            Kochani!, rany boskie! a ja myslałam, ze tylko moja córka budzi się z płaczem
            (czyt. wrzaskiem) w nocy nie wiadomo dlaczego,
            nasza mała ma 2 lata i 3 m-ce, a ataki histeri pojawiły sie po tym jak
            podjelismy z mężem decyzję, że juz chyba pora na podjecie próby odzwyczajania
            od smoczka, w zasadzie to nigdy nie chodziła ze smoczkiem w ciagu dnia, smoczek
            był tylko do usypiania, wieczorny rytuał zasypiania odbywał się juz bez smoczka
            od paru miesiecy, ale za nic nie chciała zasnąć bez smoczka w dzień, no więc
            kiedy nastąpił ten pierwszy dzień bez smoczka nasza córka po prostu nasza córka
            postanowiła, ze w takim razie w dzień nie zaśnie wcale,
            zmęczenie i brak popołudniowej drzemki powodował u niej ataki histerii, nie
            pomagało kołysanie, noszenie na rekach, spiewanie, wyciszanie, czy "zabawy do
            upadłego", nic, zupełnie nic nie pomagało
            wpadała w takie ataki histeri że nie pozwoliła sie przytulić, wziąć na ręce,
            pogłaskac a nawet dotknąć, a za chwilę wołała zeby ja przytulić, jak tylko
            wyciagnełam do niej rece to wierzgała, kopała i darła się jeszcze głośniej,
            przez około tydzień domagała się smoczka na okrągło, potem stopniowo coraz
            rzadziej, przez około 1,5 tygodnia popołudnioej drzemki w ogóle nie było,
            potem ze spaniem wrócilismy do normy, żyjemy bez smoczka i córka o nim nie
            wspomina wcale, ale ataki histeri pozostały, najgorsze jest to ze sa one w nocy,
            nie zdazają się kazdej nocy, ale czasami trwają od 1,5 do 2 godzin, do pracy
            chodzimy nieprzytomni, a jaki mamy sposób na uspokojenie.., niestety żadnego,
            po prostu czekamy aż mała sama się uspokoi i zaśnie, bo kazda próba wyciszenia
            jeszcze bardziej ją nakręca, wierzga, piszczy i szlocha tak, ze aż się zachodzi
            czasami aż chce mi się krzyczec ratunku...
            (sąsiedzi chyba naślą na nas kiedyś policje...)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka