Dodaj do ulubionych

Mama pracująca przy domu

19.01.07, 14:29
Razem z mężem jesteśmy trenerami jazdy konnej. Nasz klub mieści się w tym
samym budynku co nasz dom (stajnia, pokój socjalny i ujeżdżalnia na parterze,
część mieszkalna na piętrach). Jestem w ciąży, więc mam dylemat. Wiem, że
chcę pracować do końca, ale zastanawiam się co będzie po porodzie. Na pewno
zostanę na jakiś czas z dzieckiem, a później? Mamy dwa rozwiązania - niania
lub towarzystwo dziecka 'na zmianę' oraz w pracy. Pracujemy
tzw. 'przeplatanką', gdy jedno z nas akurat prowadziłoby zajęcia, drugie
mogłoby pobawić się z dzieckiem, ugotować obiad, zająć czymś itp. Mąż jest za
tym pomysłem, ale ja nie wiem, czy takie wyjście będzie dobre dla dziecka.
Chcemy, żeby wychowywało się z końmi, wcześnie zaczęło naukę jazdy i
obchodzenia się ze zwierzakami...

Czy takie towarzyszenie w pracy przeplatane zabawą z rodzicem jest dobre?
Trochę dziwnie będęsię czuła z myślą, że moje dziecko siedzi z nianią,
chociaż jestem piętro niżej i często mam czas wolny.

Co o tym myślicie?
Może martwię się na zapas, ale chciałabym poznać Wasze zdanie już teraz.
Obserwuj wątek
    • lady_cafe Re: Mama pracująca przy domu 19.01.07, 14:31
      Aha, jeszcze jedno - mamy wiele klubowiczek, one również z radością sędziłyby
      trochę czasu z dzieckiem, oprowadzanki, zabawy na powietrzu itp.

      Pozdrawiam i czekam na posty smile
      • street_pop Re: Mama pracująca przy domu 19.01.07, 14:43
        witaj!
        Zastanawiam się sama nad tym, co ty. Planuje kurs hipoterapeutyczny i pracę na
        poczatku w nieswojej stajni a za jakis czas w swojej. Ale powiem Ci, że własnie
        z "premedytacją" wybrałam taki zawód - z mozliwościa pracy przy domu by miec oko
        na dzieci. ja chce zrobic tak, że około 1,5 roczne dziecko bedzię pod opieką
        niani, babci albo męża (teściowie i mąz prowadzą swoje firmy w tym damym budynku
        a tesciowie na tyłach mają dom) ale tylko 3-4 godziny bo chcę by większośc czasu
        dziecko spedzało ze mną. A później, jak pójdzie do przedszkola, będę wydłużała
        godziny pracy i planowała je zgodnie z pobytem malucha w przedszkolu. Myslę, że
        macie świetne rozwiązanie z tą praca na zmiany jesli zamierzasz niedługo po
        porodzie wracac do pracy - ja bym dokladnie w ten sposób sprobowała a jak nie
        wypali z jakichs powodów to skorzystałabym z pomocy niani lub babci. w trakcie
        przerw w Twojej pracy możesz zagladac cały czas do maluszka - kontrolujesz
        nianie jednoczesnie. To naprawdę świetne rozwiązanie - mama pracująca przy domu.
        Dziecko bedzie miało świadomośc, że mama jest w poblizu - wyjrzy przez okno i
        widzi że jestes. Niepotrzebnie wiec masz jakies poczucie winy z tego powodu, że
        piętro niżej jest nianka z dzieckiem. Myslę, że wiele mam chciałoby miec taki
        komfort psychiczny!

        To naprawdę jest super sytuacja! Dla Ciebie i dla dziecka!
        • lady_cafe Re: Mama pracująca przy domu 19.01.07, 14:56
          Dziękuję bardzo za odpowiedź.

          A co sądzisz o 'wychowywaniu' i przebywaniu dziecka od początku w klubie?
          • street_pop Re: Mama pracująca przy domu 19.01.07, 15:13
            Ja myslę, że to cudowna sprawa! na pewno jest szansa, że zarazi się "końską"
            pasją! możliwe, że jeśli będzie wyrastał blisko zwierzat i przyrody - to będzie
            chciał przy niej pozostac. No i o walorach powrotu do natury, zwięrzetach w
            wychowaniu człowieka (dziecka) nie ma się co rozpisywac bo wiadomo. Ale tez
            musisz założyc, że może kiedys mu się to znudzic i np. wyjedzie do miasta -
            bedzie to jego wybór, bedzie mógł miec przeciez inne pasje. Ja jestem
            zwolenniczką wiejskiego zycia ale wiem, że kazdy lubi co innego. Sama wychowałam
            się w mieście ale w wielkim ogrodzie, domu i ze zwierzętami i siłą rzeczy do
            tego wracam - z tą róznica że 80km od mojego miasta, czyli jak najdalej na wieś.
            Ale to niestety za pare lat. I bardzo chcę by moje dzieciaki chodziły do małej,
            wiejskiej szkoły. ale zakładam, że bedą chciały może zyc inaczej, moze miasto
            bedzie ich pociągac... chociaz jak widze po ludziach naokoło, to chce się wracac
            do tego, w czym się wyrosło - bez wzgledu na to, czy to jest miasto, czy wies.
            • lady_cafe Re: Mama pracująca przy domu 19.01.07, 15:29
              W naszej sytuacji jest akurat ten plus, że mieszkamy na przedmieściach - wokół
              domki jednorodzinne (dużo zwierząt), a 10 km dalej miasto smile.
              • street_pop Re: Mama pracująca przy domu 19.01.07, 16:54
                To dokładnie tak samo jak u mnie do niedawna wink no więc sama widzisz, ze to
                bardzo korzystny układ! ja bym sie tylko jednego bała: alergii na sierśc zwierząt...
                • lady_cafe Re: Mama pracująca przy domu 19.01.07, 18:04
                  Mam nadzieję, że takiego problemu mieć nie będziemy...
                  Nie wiem, czy alergie są w jakimś stopniu dziedziczne, u nas nikt nigdy nie
                  miał, więc jesteśmy dobrej myśli.
                  • szagszag Re: Mama pracująca przy domu 20.01.07, 01:15
                    Malutkie dziecko potrzebuje spokoju i stabilności, do ok. roku powinna się nim
                    opiekować głównie jedna osoba. Więc raczej doradzam wersję z nianią, niż z ze
                    zmieniającymi się co chwila klientami. Ty też się będziesz mniej denerwować. bo
                    jak dziecko będzie np. chore, to powinno raczej siedzieć w domu, itp.
    • sylwia06_73 Re: Mama pracująca przy domu 19.01.07, 21:28
      Jak dziecko bedzie od urodzenia przy koniach to sie na pewno nie uczuli
    • tidut Re: Mama pracująca przy domu 20.01.07, 01:34
      a ja Ci moge tylko zazdrościć (też pracuję w domu ale - na komputerze). Od roku
      mąż mi truje żebym wzięła kogoś do dziecka (bo trudno tłumaczyć 300 stron w
      miesiącu z Tidut która jak tylko siądę do roboty życzy sobie żeby jej pokazywać
      jej zdjęcia w kompie). Do dziś męczę się sama ale głównie dlatego że nie wierzę
      w mojej sytuacji w niańkę - i tak będę co sekunda musiała latać, bo jak Tidut
      wie że jestem obok będzie wrzeszczeć aż go do Mamy nie puszczą...

      A wracając do koni- jeździłam niestety tylko 1,5 roku ale mój znajomy dziwił
      się że nie kontynuuję (sam trenuje konie metodą naturalhorsemanship)i uważa że
      powinnam "dziecko ogierowi do boksu" i w siodło... Kiedyś miałam studiować
      etologię więc niby wiem że wyższe ssaki (w tym konie jak i słonie) młodemu
      krzywdy nie zrobią... ale jednak bym sie nie zdecydowała wink
      No i też dodał "co sie łamiesz - w stadninie pełno młodych babek co się
      dzieckiem zajmą". I nie fetyszyzowałabym konieczności opieki "jednej osoby" ...
      (chociaż akurat ja taką stosuję - bo "siła wyższa"
      A alergia faktycznie jest dziedziczna - więc sie nie martw wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka