Dodaj do ulubionych

zostawić dziecko babci

16.10.07, 09:27
Chciałabym poznać Waszą opinię,zwłaszcza matek na temat matki, która
pozostawia swoje kilkuletnie dziecko z pierwszego małżeństwa swojej
matce, a następnie będąc w ciąży z kolejnym dzieckiem wychodzi znowu
za mąż (za mężczyznę, który nie może mieć dziecka) i tworzy
społecznie odbieraną jako szczęśliwą rodzinę 2+1. Pierwsze dziecko
jest odwiedzane w wekendy,czasem brane na wakacje (za namową
babci),uczestniczy w rodzinnych świętach i imprezach.Formalnie
pozostaje dzieckiem swojej matki. Zaznaczam, że dziecko pozostawione
nie zostało ze względów finansowych.Pozostała rodzina nie reaguje na
sytuację (nie chce się wtrącać),a babcia, której pozostawiono
dziecko jest z tego zadowolona (tzw.młoda babcia, wcześnie
owdowiała,mieszkająca sama).Dziecko pozostawione kocha i babcię i
matkę,nie rozumie jednak, czemu matka tworzy nową, wyraźnie
szczęśliwą i dobrze funkcjonującą rodzinę bez niego,zazdrości
szczęściu młodszego rodzeństwa. Lata mijają, nic się nie
zmienia,dziecko wyraźnie związuje się emocjonalnie z babcią,ale nie
jest szczęśliwe mimo,że tkwi w opisanej sytuacji od maleńkości (może
ma na to wpływ ciągły,powierzchowny kontakt z matką, która jest
zimna uczuciowo wyłącznie w stosunku do niego-dziecka).Starzejąca
się babcia przestaje sobie radzić z pozostawionym jej
dzieckiem,dziecko jest za to obarczane winą. Warto zaznaczyć,że
ojciec pozostawionego dziecka nie był ani tyranem, ani pijakiem,nic
szczególnie złego nie zrobił matce,związek się rozsypał, bo byli
bardzo młodymi ludźmi, podatnymi na wpływy innych i nie związani ze
sobą prawdziwym uczuciem.

Pytam o opinię, bo kilka razy omawiałam ten temat z tą matką i za
każdym razem słyszałam, że pozostawienie dziecka babci jest zupełnie
normalne. Podstawowym argumentem był fakt,że babcia kochała
dziecko,a dziecko babcię. Pozostawienie dziecka traktowane jest
wyłącznie w kategoriach wychowawczch, tj. matka uznaje,że lepiej
samodzielnie wychowywać dziecko,choć nie precyzuje czemu, bo cały
czas utrzymuje,że dziecko jest szczęśliwe, ona je kocha (choć nie
tak bezgranicznie, jak drugie) i że babcia wychowawczo jest wydolna,
a to dziecko sprawia kłopoty (babcia stosuje kary cielesne, wmawia
dziecku,że jest złym człowiekiem odnosząc to do drobnych przewinień
typu uwaga w dzienniczku z świetlicy itp.). Milczeniem pomijane są
inne aspekty sprawy np.to,że babcia żyje z dzieckiem w bardzo
skromnych warunkach (po początkowym okresie "na dorobku" następnie
już bardzo dobrze sutuowane,nowe małżeństwo matki nie łoży na
utrzymanie pozostawionego dziecka, o co babcia dziecka się nie
upomina być może obawiając się odbioru dziecka od niej). Dziecko ma
też ogromny talent plastyczny, ale nie chodzi na żadne, nawet
bezpłatne zajęcia. Matka dziecka upiera się,że to ono chciało
pozostać z babcią (m.in. bało się zmiany miejsca zamieszkania nie
chcąc stracić kontaktu z zaprzyjaźnionymi dziećmi) i unika
poważniejszych rozmów z dzieckiem czy kimkolwiek na temat jego
sytuacji.Dorastające dziecko ma pretensje do matki, co jest
odbierane jako sadyszczenie się nad nią.
Obserwuj wątek
    • lucerka Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 09:37
      Rece mi opadly w pierwszym momencie. Ale w drugim pomyslalam sobie: matka nie
      kocha wlasnego dziecka i sprobowala ta sytuacje ratowac oddajac dziecko babci.
      Ma z dzieckiem powierzchowny kontakt i to ja satysfakcjonuje.
      Dziecko bardzo cierpi i na pewno bedie mialo jakies skrzywienie emocjonalne,
      jakis zal, poczucie odrzucenia.
      Ale...czy mozna ta matke zmusic do milosc? Czy gdyby wzieladziecko do siebie,
      byloby temu dziecku lepiej? DZieci wyczuwaja, kiedy nie sa kochane.
      • olamazur Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 10:12
        Strasznie smutna historia sad(( Odrzucenie dziecka przez matkę to
        chyba najgorsza trauma, jaka może się przydarzyć. Serdecznie
        współczuję temu dziecku, bardzo bardzo mi go żal. Ale cóż - taki los
        dostał do życia i z takim będzie musiał żyć. Może w przyszłości los
        będzie dla niego łaskawszy...
        Postępowanie tej kobiety, brak wyrzutów sumienia i tęsknoty za
        dzieckiem nie mieszczą mi się w głowie. To jakiś zupełnie inny typ
        kobiety i matki niż ja reprezentuję. A co do rozmów z nią - jeśli
        ona sama z siebie pewnych rzeczy nie wie, nie rozumie, nie czuje, to
        nie widzę szans, żeby jej "wytłumaczyć".
      • malini Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 10:37
        Lucerka,też tak myślę,wzięcie tego dziecka nie rozwiązuje niczego,
        jest już na to zresztą zresztą zdecydowanie zbyt późno.
        Historia ta ma jednak koszmarny cd., a ta babka nie rozumie,że to
        się nie dzieje samo z siebie i że jeżeli będzie działać tak dalej,
        będzie skrzywdzony kolejny mały człowiek.
        Otóż drugie dziecko - to wychowywane w pozorach szczęśliwej rodziny,
        jeszcze przed wejściem w dorosłość, popełniło samobójstwo
        pozostawiając list, z którego wynikało,że stawiano mu
        wymagania,którym nie było w stanie sprostać. Fakt ten został
        początkowo ukryty przed organami ścigania: zarówno opisywana
        matka,jak jej drugi mąż utrzymywali,że dziecko miało wypadek lub co
        gorsza-jest ofiarą czyjegoś przestępstwa. Po wyjściu prawdy na
        jaw,sprawę umorzono ciesząc się,że jednak nie trzeba szukać
        sprawcy.Pominięto rolę rodziców, może to i dobrze,bo każda
        samobójcza śmierć byłaby traktowana jako doprowadzenie nie niej.
        Jednak ma to i drugie dno. W społecznym odbiorze obydwoje są zatem
        nieszczęśliwymi rodzicami,godnymi współczucia. Co więcej, dzięki
        postępowi medycyny i pieniądzom, natychmiast sprawili sobie trzecie
        dziecko. Nowe dziecko jest wprawdzie biologicznym dzieckiem swojego
        ojca, ale nie dało się tak zrobić,żeby było również biologicznym
        dzieckiem swojej matki (zostało przez nią tylko urodzone). Ta matka
        jednak pociesza się tym,że jest ono inkarnacją tego drugiego,
        najbardziej ukochanego...Wiem,brzmi jak scenariusz telenoweli
        meksykańskiej, ale dzieje się naprawdę.
        pierwsze dziecko - za mało kochane, porzucone (zero refleksji)
        drugie dziecko - kochane bezgranicznie, ale w związku z tym miało
        być geniuszem, czemu nie podołało (znów zero refleksji)
        trzecie dziecko - kochane jako inkarnacja drugiego
        Czy można wpłynąć na matkę? Jak? Czy zasadne jest wpływanie,
        wstrząsanie,napiętnowanie?
        • lucerka Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 14:01
          Wlasnie skrobie Ci cos na priv
    • maciejka_majowa Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 10:16
      Boże, oczy same się przyszkliły czytając post.
      Nie wyobrażam sobie abym mogła tak zostawić dziecko.
      Watpliwosci miałam jak zostawiałam na wakacje dziecko u dziadków,
      w piatek po pracy przyjeżdzałam a w niedz późno wracałam. Było mi
      wtedy strasznie smutno. (Dziadków wybrałam zamiast przedszkola
      zastepczego). Syt jest dla mnie tym bardziej dziwna, że ta kobieta
      ma kolejne dziecko.
      Nie nie mogę nic więcej napisać bo nie chcę oceniać innych nie
      znając dokąłdnie motywów takiego postępowania. Jak dla mnie takie
      zachowanie, postępek jest karygodny. (: współczuję dziecku
      przyszłości, przyszłości, w której może nie umieć okazywać uczuć
      blizkim, szacunku dlaa ludzi. Mam nadzieje, że jego dorosłe życie
      będzie bardziej usłane różami, a cała sytuacja nie spaczy dziecka
      emocjonalnie.
      • mamamamba Re: zostawić dziecko babci 14.01.08, 15:26
        ta kobieta jest chora i nie ma dla niej ratunku
    • makurokurosek Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 11:42
      mam koleżankę z podstawówki, dziewczyna wychowywana była przez dziadków lepiej
      sytuowanych od rodziców. Dziadkowie zapewnili jej wszystko, wykształcenie,
      wakacje, komputer, miłość pomimo wszystko zawsze miała żal na początku przez
      długie lata do rodziców teraz do dziadków. Sylwia nie potrafi stworzyć
      normalnego domu, mimo że ma męża, dzieci nie potrafi przekazać miłości,
      zachowuje sie bardzo niedojrzale emocjonalnie. Podejrzewam, że pewnego rodzaju
      porzucenie przez rodziców miało kolosalny wpływ na jej życie, brak zrozumienia
      tego co sie stało, odtrącenie i żal spowodowało że jest ona kaleką emocjonalną.
      W szkole podstawowej bardzo zazdrościłam jej spokoju jaki ma w domu, statusu
      materialnego choć już wtedy było widać , że tęskni za rodzicami, że ma do nich
      żal, a ja dopiero kilka lat temu zrozumiałam, że to ona mi zazdrościła domu w
      którym pomimo czasami trudnej sytuacji materialnej, pomimo ojca alkoholika
      wszyscy potrafili sie wspierać.
      N
    • kowaliska Takich przypadków jest coraz więcej 16.10.07, 13:18
      Ja w swoim otoczeniu znam trzy przykłady:

      1). Moja kuzynka: Wyszła za mąż, urodziła córeczkę i .... zamieszkała z mężem u
      teściów. Bez dziecka. Mała została u babci (mamy kuzynki) i mieszka tam do dziś.
      Jest już pełnoletnia. Nie wtrącam się do nich, ale nie potrafię tego zrozumieć.

      2). W moim bloku mieszka rodzina, w której takie "kukułczenie" to już tradycja.
      Matka wiele lat temu zostawiła niemowlę babci i pofrunęła w świat. Wróciła 15
      lat później, kiedy jej dziecko było już nastolatką z brzuchem. Sytuacja się
      dokładnie powtórzyła: dziewczyna urodziła i poszła w tango, a mamunia "dostała"
      wnuczkę na wychowanie.
      Teraz mieszkają we trzy, wnuczka ma szesnaście lat i tylko patrzeć jak skopiuje
      matkę. Na razie matka okazała się sprytniejsza (bała się powtórki?) i obecnie
      sama chodzi z brzuchem. Ciekawe kto wychowa to dziecko, zwłaszcza że od początku
      tej historii tatusiowie sie nie pokazują.

      3). Była żona znajomego, miesiąc po jego wyjeździe do pracy za granicę - uznała
      że sobie nie radzi z sześcioletnim synem i wywiozła go do teściów. Zostawiła i
      nie pokazała sie od... dwóch lat.
      Z tego co wiem nawet nie chce z małym przez telefon porozmawiać.
      Że niby nie chce mu sie przypominać bo go to zrani.

      Przerażające, że dla niektórych to normalna kolej rzeczy i że tak łatwo znajdują
      wytłumaczenie takiego postępowania.
      Płakać się chce.
      • sun_of_the_beach Re: Takich przypadków jest coraz więcej 23.10.07, 22:47
        Bo to są kobiety, które się samorealizują i spełniają zawodwo (zwłaszcza ta z historii nr2) a nie dadzą się zagonić do garów i pieluch. Nie o to sufrażystki walczyły w XIX wieku!
        • srebrnarybka Re: Takich przypadków jest coraz więcej 23.10.07, 22:55
          Kobieta z historii nr 2 spełnia się w najstarszym zawodzie świata, a
          ten nie ma nic wspólnego z emancypacją kobiet. Sufrażystki uważały
          jego uprawianie za wyzysk kobiety, więc warto pisać na temat.
    • bazylea1 Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 14:18
      smutne, żal dziecka... ale też zawsze się zastanawiam przy takich
      historiach ze ojciec dziecka sobie hula gdzies po swiecie, moze tez
      ma drugą rodzinę i nikt go nie potępia a matka która mimo wszystko
      zachowuje kontakt z dzieckiem jest potępiana ze nie bierze go do
      siebie
      • julamimi Re: zostawić dziecko babci 17.10.07, 14:29
        bazylea1 napisała:

        > matka która mimo wszystko
        > zachowuje kontakt z dzieckiem jest potępiana ze nie bierze go do
        > siebie

        bazylea, nie bierz tego w zadnym razie do siebie, ale wstrzasnelo
        mna, co napisalas. "Mimo wszystko zachowuje kontakt"? Czy zadaniem
        matki jest "zachowywac kontakt" czy wychowywac dziecko? Przeciez to
        dziecko nie rozni sie niczym od wychowanków bidulów - tam tez matki
        odwiedzaja swoje potomstwo.

        W glowie mi sie to wszystko nie miesci, zwlaszcza po przeczytaniu
        kolejnych postow malini. Jestem wstrzasnieta, zbulwersowana. Takiej
        matce prawnie zakazalabym posiadania potomstwa, bo krzywdzi swoje
        dzieci emocjonalnie, prawdopodobnie uniemozliwiajac im pozniej
        normalne funkcjonowanie w doroslosci. Jak mozna byc taka
        egoistka?!!!!

        Mialabym chec wyslac do niej opieke spoleczna, ale przyznam, ze nie
        wiem, czy opisana sytuacja kwalifikuje sie pod jakiekolwiek przepisy.

        SZOK sad(((((
    • triss_merigold6 Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 14:30
      W ostatnim "Dużym Formacie" był reportaż o takiej rodzinie. Bardzo
      smutny. Niektórzy ludzie po prostu nigdy nie powinni mieć dzieci, bo
      zbyt głupi lub zbyt dysfunkcyjni, żeby opowiązki opiekuńczo-
      wychowawcze wypełniać przynajmniej w stopniu przyzwoitym.
      • joa66 Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 14:36
        a gdzie jest ojciec dziecka????
        • malini Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 15:02
          Ojciec dziecka zachował się podobnie do matki (założył nową
          rodzinę), z tym, że nie korzystał nigdy z możliwości widzenia z
          dzieckiem. Ani on ani dziecko nie znają się.
          • triss_merigold6 Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 16:06
            Jaką chcesz usłyszec opinię? Że postępowanie matki jest zabójcze
            emocjonalnie dla syna? No jest. Że babcia jest niewydolna
            wychowawczo? Owszem jest. Chłopak został skrzywdzony, poczucie
            odrzucenia ma zasadne, za chwilę pewnie wejdzie w konflikty z
            prawem, bo to dość standardowa kolej rzeczy i będzie odpadem
            społecznym. Gratulujemy mamuni rozsądku, lepiej by zrobiła usuwając
            niechcianą ciążę niż skazując dziecko na takie życie.
    • aluc Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 16:27
      zupełnie abstrahując od kwestii, kto jest bardziej wydolny
      wychowawczo, kto zapewnia lepsze materialne warunki i do kogo
      dziecko jest bardziej przywiązane (a jak ma być przywiązane do
      kogoś, z kim nawet nie mieszka?), sytuacja, w której babcia
      (dziadkowie) wchodzi w rolę rodzica, a rodzic w rolę dochodzącego
      kochanka, jest fatalna dla wszystkich stron, bo stawia na głowie
      normalne relacje rodzinne, normalne - to znaczy takie, kiedy rodzice
      zajmują się wychowaniem dzieci, nawet z pomocą dziadków, opiekunek i
      różnych instytucji typu przedszkole, a dziadkowie są po prostu
      dziadkami

      znam dwie osoby wychowane przez dziadków, bo rodzice byli młodzi,
      studiowali, i dziadkowie chcieli "ułatwić", przy czym w jednym
      przypadku dziadkowie mieszkali w innym mieście, w odległości 100 km
      od biologicznych rodziców, dziewczyna zaczęła z rodzicami mieszkać,
      kiedy poszła do szkoły, czyli jako zaledwie siedmiolatka, do dziś
      twierdzi, że mimo braku jakichkolwiek poważniejszych konfliktów z
      rodzicami, nadal nie czuje z nimi głębszej więzi, a ma już prawie 40
      lat

      odpowiadając więc na twoje pytanie - to nie jest normalne, to jest
      absolutnie nienormalne i szkodliwe
      • zosinamama1 Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 17:50
        niesamowita historia, skąd się biorą tacy ludzie..., w końcu
        zdarzają się takie sytuacje ze matki mają dzieci w różnymi facetami,
        ale żeby odrzucić dziecko? nie rozumiem tego
      • marripossa Re: zostawić dziecko babci 23.10.07, 22:42
        twierdzi, że mimo braku jakichkolwiek poważniejszych konfliktów z
        > rodzicami, nadal nie czuje z nimi głębszej więzi, a ma już prawie
        40
        > lat

        I myslisz, ze to dlatego, ze z nimi do 7. roku zycia nie mieszkala?
        Ja mieszkalam z rodzicami, a tez glebszej wiezi z nimi nie czuje.
        Gorzej! Niespecjalnie lubie przebywac w ich towarzystwie i raczej
        ich unikam.
        • aluc Re: zostawić dziecko babci 24.10.07, 11:52
          nie myślę, ona tak mówi
          a konkretnie - mówi, że dla niej, siedmiolatki, rodzice biologiczni
          byli jak obcy ludzie, u których nagle zaczęła mieszkać
          i tak zostało, mimo poprawnych relacji w domu
    • hankam Re: zostawić dziecko babci 16.10.07, 23:08
      Zdarza się.
      Znajomy z pracy (dziś prawie pięćdziesięciolatek) opowiadał o swojej
      rodzinie. Ma o kilka lat starszą siostrę. Gdy dziewczyna była bodaj
      w siódmej klasie rodzice wyjechali na placówkę. Zabrali młodsze
      dziecko, córkę zostawili w bursie. Widywali się tylko w wakacje.
      Dziewczyna nie ulożyła sobie życia. Zajmowała się starzejącymi
      rodzicami.
      Jej brat w wieku lat trzydziestu paru ożenił się z kobietą o 10 lat
      starszą - nie mają dzieci.

      Coś tam musiało być nieźle popieprzone.
    • malini Re: zostawić dziecko babci 17.10.07, 11:54
      wasze informacje przekonują mnie do tego,że mam rację źle oceniając
      tą matkę.Po co to napisałam? Poza wsparciem się, ta historia i wiele
      przez Was przytoczonych pokazują jak powszechnie olewa się przepisy
      takie jak art.96 krio wskazujący, że to rodzice wychowują dziecko
      pozostającą pod ich władzą rodzicielską i kierują nim (a więc nie
      babcia, dziadek, starsze rodzeństwo itd.).I choć na podstawie takich
      pojedynczych przykładów napiętnowujemy takie zachowania, to na
      poziomie większej ogólności, zamykamy na to oczy. Nie uruchamia się
      sądu rodzinnego, kuratorów itd. do dzieci lanych w rodzinach (bo
      to "karcenie"), to trudno tym bardziej reagować na dzieci
      pozostawione w rodzinie i odwiedzane od czasu do czasu.Może jakiś
      dziennikarz buszujący na naszych forach upubliczni ten problem,
      zmobilizuje urzędników czy sądy?
      Nie zgodzę się przy tym z uznaniem,że matka jest bardziej ok,niż
      ojciec,bo dziecko odwiedza. Wydaje mi się,że dziecko,które nie ma i
      nigdy nie miało kontaktu z ojcem, zwyczajnie mniej cierpi niż
      dziecko, które widzi,że matka przychodzi do niego z obowiązku,nie
      dotyka go, nie przytula,nie mówi,że kocha, a jednocześnie wylewnie i
      ciepło traktuje młodsze rodzeństwo, które nigdy nie stało zresztą
      przed wizją życia poza domem matki.
    • daga_j Re: zostawić dziecko babci 18.10.07, 22:24
      Zdecydowanie uznaję winę matki, że pozostawiła dziecko babci, nie potrafi go tak
      kochać jak drugie? To znaczy, że jest złą matką, skoro w nowym małżeństwie ma
      dziecko i nie chce się go "pozbyć" i jest dla niego dobrą matką, to pewnie nie
      kocha tak mocno i nigdy nie kochała pierwszego dziecka. Może podświadomie wini
      tamto dziecko za jego ojca, że im nie wyszło, nieważne za co wini, bo przecież
      nie ono jest winne. Nawet jak najpierw dziecko mówiło, że chce zostać z babcią
      to nie znaczy że matka ma posłuchać tak mówiącego dziecka! Jestem matką, Ty
      dzieckiem i choć zakładam nową rodzinę to Ty jesteś jej częścią, przyzwyczaisz
      się do ojczyma, do nowego domu, a babcię będziemy odwiedzać - gdyż babcia to też
      ktoś ważny. Ale dziecko powinno być przy rodzicu. To pierwszy błąd - ta matka
      zrzuciła decyzję na dziecko, a ono nie potrafiło podjąć odpowiedzialnej mądrej
      decyzji, bo było tylko malutkim dzieckiem. Kolejne błędy to nie łożenie na
      dziecko, no jak to? Babcia ma dać miłość, wychowanie, dach nad głową i wykarmić,
      a matka to co? Okropna baba - mi się nasuwa. Bez uczuć.
      Podsumowując, bo co tu dużo mówić - chyba wszyscy to piszą (zaraz poczytam), że
      ta matka jest zła i tyle. I to się odbija na dziecku, jak ono może być
      szczęśliwe w takim układzie?
      • malini Re: zostawić dziecko babci 23.10.07, 08:43
        Akurat w Gazecie jest taka historia opisana ,która jest dość podobna
        www.gazetawyborcza.pl/1,78488,4576942.html?as=1&ias=8&startsz=x
    • karola1008 Re: zostawić dziecko babci 24.10.07, 11:49
      Malini, strasznie smutna historia. Niewyobrażalne, jak można tak
      krzywdzić swoje dzieci. Popłakałam się.
      Czasami to nachodzą mnie takie, faszystowskie, nie ukrywam, myśli,
      że dzieci to powinno się mieć po uzyskaniu zezwolenia sądu
      opiekuńczego, wydanego o kompleksowym przebadaniu kandydatów na
      rodziców przez biegłych psychologów. Żartuję, oczywiście, ale
      naprawdę niektórzy nigdy dzieci mieć nie powinni.
      Malini, kponij jakoś w tyłek tę matkę, jeśli możesz. Może pod
      wpływem wstrząsu rozum z dupy wróci na właściwe miejsce.
      • malini Re: zostawić dziecko babci 25.10.07, 09:36
        Karola, dzięki. Na razie jest totalnie obrażona, uważa, że nie mam
        prawa jej pouczać. Nie gniewajcie się, ale wysłałam jej kilka
        cytatów z Waszych wypowiedzi (bo do tej pory jej podstawowym
        argumentem na "nie" było to, że tylko ja mam takie stanowisko w
        sprawie traktowania dzieci). Coś tam ruszyło, bo zaczęła dopytywać o
        stanowisko innych znajomych,choć na razie w celu raczej wsparcia
        się,że jest jednak cudowną matką (nawet do niepodważalnych faktów
        dobudowuje jakąś historię mającą ją postawić w dobrym świetle,
        kreuje się na ofiarę wszystkich sytuacji, do których samodzielnie
        doprowadziła i w których była zdecydowanie sprawcą). Temat stał się
        wręcz publiczny, bo kolejne osoby nie zgadzają się na wspieranie jej
        (nie chcą jednak jej powiedzieć dlaczego,bo chcą mieć święty
        spokój), a ona nie odpuszcza i szuka następnych "wspieraczy". Jest
        to dla mnie ważny sygnał, z drugiej strony zamienia sprawę w skandal
        towarzyski,w sensacyjkę sezonu jesiennego. Nie wiem, jak to się
        potoczy, jak znam życie, za rok dostanę zaproszenie na jakiś jej
        bankiecik, gdzie wszyscy będą rozkosznie paplać o niczym i udawać,
        że nie było sprawy.
        • karola1008 Re: zostawić dziecko babci 25.10.07, 12:54
          Malini, jak rozumiem, to ta mamusia sprawę upubliczniła. Jej prawo,
          może się tylko zawieść w oczekiwaniach. Nie martw się tym, że za rok
          wszyscy na jej bankiecikach będą roszkosznie paplać o niczym. To do
          niej ma coś dotrzeć, nie do jej znajomych. Gdyby doszło do jakiegoś
          zmasowanego ataku, to mogłaby się naprawdę poczuć ofiarą i jeszcze
          obwiniać za to dziecko i tak przez nią skrzywdzone. Dyskretną
          rozmową w cztery oczy więcej można osiągnąć. Fajnie, że coś robisz,
          ja nie wiem, czy miałabym odwagę.
          • malini finał historii 10.01.08, 11:49
            Jak napisała Karola.Nic się nie zmieniło, no - tylko problem się
            upublicznił, ale ludziom zabrakło chęci/odwagi na czytelne
            stanowisko dotyczące poruszanych kwestii (tak Karola, nie ode mnie
            to wyszło, ale od tej matki). Matka uważa,że jest ok., że niczym
            karygodnym nie jest pozostawienie własnego dziecka w dalszej
            rodzinie i płodzenie następnych, proponuje mi dalsze relacje na
            poziomie bankietowego paplania (a nawet zmusza do nich), wbrew mojej
            opinii o jej osobie.
    • blauchat Re: zostawić dziecko babci 10.01.08, 12:23
      Dziwne. Ja też mam kilkuletnie dziecko, i nie wyobrażam sobie tego, żeby wolało
      zostać z kolegami niż pojechać ze mną, choćbym miała nowego "tatusia" i jechała
      do innego miasta. Zatem dziecko musiało mieć lepszy kontakt z babcią, niż mamą.
      Może było zbyt podobne do ojca, by "nadawało się" do kochania? W takim razie
      może to i lepiej, a może tak samo źle, że nie zostało z oziębłą mamusią. Byłoby
      wiecznie na drugim miejscu, pomijane, niedoceniane, przeszkadzające.
      Odciąć się dobrowolnie od własnego dziecka to jakaś niewyobrażalna dla mnie
      abstrakcja i zło, którego nie rozumiem, ale po prostu nie mam przekonania, że
      dziecku byłoby lepiej w nowym domu matki.
      Inna sprawa: nie łożenie na dziecko mając takie możliwości to już zwykłe
      chamstwo i (zdaje się) złamanie prawa.
    • epreis Re: zostawić dziecko babci 10.01.08, 13:08
      znam tatką historię, moja mama zaszła w ciąże jako panna..mieszkała
      ze swoją matką, ustaliły że moja mama pójdzie do pracy a babcia
      zajmowała się moją siostrą..po ok 5 latach mama poznała mojego tatę,
      on pokochał moją siostrę i tak jest do dziś - uznał ją i prawnie
      jest jego córką..gdy siostra miała 6 lat rodzice wzięli
      ślub,urodziłam się ja - mój ojciec był wojskowym i dali mu
      mieszkanie i pracę daleko od domu babci w tym czasie mama zaszła w
      drugą ciąże z moim bratem..babcia nabuntowała dominikę bo zbyt mocno
      się z nią związała i siostra wtedy jeszcze dziecko nie chciała
      jechać w nowe miejsce, powiedziała mojej mamie, że jesli ją zabierze
      siłą to pójdzie i utopi się w morzu (mieszkanie które dostaliśy
      położone było kilkaset metrów od morza), moja mama wtedy jeszcze
      niedoświadczona i trochę przerażona zgodziła się by siostra została
      z babcią, miało być na krótko....
      do dziś nie ma niczego czego by żałowała tak bardzo jak tego, że
      pozwoliła siostrze tam zostać...
      mimo, iż dziś siostra jest dorosła to problemy spowodowane tym
      ciagną się za nimi obiema do dzisiaj...
      a i ja przez to nikty nie czułam do niej żadnych siostrzanych uczuć,
      właściwie byłyśmy sobie obce.siostra wróciła do rodziców gdy szła do
      liceum..była wtedy w wieku dorastania a ja jeszcze dziecko trochę
      nadgorliwie chciałam mieć w niej przyjaciółkę.. i nie wyszło...
      • epreis Re: zostawić dziecko babci 10.01.08, 13:13
        no dobra, najpierw napisałam potem przeczytałam wasze wszystkie
        posty...
        historia wmojej rodzinie podobnie się zaczęła ale ma inne podłoże
        emocjonalne..
        moi rodzice ciągle walczyli by o siostrę i chcieli ją zabrać ale
        bali się ją skrzywdzić bo siostra była jest pod ogromnym wpływem
        babci, która ciągle ją buntowała....
        za mało wiedzy..bo powinni ją zabrać...
        z tym, że oni oboje nigdy nie mówili , że kochali ją mniej- dla nich
        zawsze była córką...
        u moich rodziców zawinił chyba młody wiek i brak doświadczenia a nie
        wyrachowanie w celu stworzenia pozornie szczęśliwej rodziny...
    • spacey1 Re: zostawić dziecko babci 10.01.08, 17:25
      Mogę chyba powiedzieć, że przeżyłam podobną historię. Moja matka rozwiodła się z
      ojcem, gdy miałam dwa lata. Wcześniej byłam pod ich opieką, chociaż trudno
      nazwać to opieką - oboje nadużywali alkoholu, ojciec na dodatek co chwila
      trafiał do więzienia. Kiedy się rozwiedli moja matka 9z zawodu pielęgniarka - o
      ironio! - poszukała sobie pracy w dość odległym mieście. Chciała uciec od ojca.
      Wyjechała, zostawiając mnie u dziadków - dość młodych wtedy jeszcze,
      pracujących, bardzo mnie kochających. Ja też ich kochałam, Babcię najmocniej na
      świecie. Matka wzięła mnie do siebie kiedy miałam 8 lat - końcówka 2 klasy, tuż
      przed Pierwszą Komunią. Wtedy akurat przydzielali lepsze pokoje w hotelu
      pracowniczym, ale tylko rodzinom. Byłam jej więc potrzebna. Nie zmieniła jednak
      swojego stylu życia - piła, miała kochanków, biła, nie troszczyła się o mnie.
      Potem wyszła za mąż powtórnie, też za pijaka. Wytrzymałam do 15 roku życia, po
      czym znalazłam sobie szkołę bliżej dziadków.
      Teoretycznie (i chyba praktycznie też) przebywanie u dziadków było dla mnie
      zbawienne. Poznałam smak normalnego życia, porządnego domu, miłości. Potem,
      kiedy trafiłam do tego bagna, zachowałam kręgosłup moralny. Dobrze sie uczyłam
      (bez wielkich starań), wiedziałam, że jest inne życie i ja chcę takie mieć. W
      moim środowisku zawsze czułam sie gorsza - mimo zdolności, dobrych ocen, dobrych
      stosunków z rówieśnikami - jednak zawsze patrzyłam na nich jak zza jakiejś
      szyby. Tak więc jestem wdzięczna matce, że mnie zostawiła na te 6 lat u babci.
      Nie zmienia to jednak faktu, że do końca życia nie umiałam sobie ułożyć z nią
      relacji, nie czułam żadnej więzi emocjonalnej. Zmarła ponad 2 lata temu, a ja,
      co sobie do dziś wyrzucam, nie umiałam dać jej takiego zwykłego wsparcia, jak
      człowiek drugiemu człowiekowi. Owszem, pomogliśmy w leczeniu, załatwialiśmy
      dobry szpital, lekarzy. Ale tylko tyle.
      Może to nie przze to porzucenie, ale przez to, co robiła potem, jak wyglądało
      moje życie z nią. Kiedy miałam 20 lat powiedziała mi, że ma dośc ciągłego
      myślenia, że ma córkę. Wtedy całkiem się coś we mnie załamało, a chciałam iśc
      wtedy na studia dzienne, o czym podobno zawsze marzyła. Nie poszłam, nie czułam
      od niej wsparcia.
      dziś jestem żoną, matką, ale czegoś mi brakuje. Kocham bardzo swoje dzieci, ale
      gdzieś w głębi duszy czuję, że JA jestem dla siebie najważniejsza. Czasem łapię
      sie na tym, że postępuję bardzo egoistycznie. Myslę, że moja psychika została
      gdzieś tam zwichnięta i nie jestem tak dobrą mamą, jaką mogłabym być, gdybym
      otrzymała solidną rodzinną bazę.
      Dodam jeszcze, że moja babcia zmarła, gdy miałam zaledwie 15 lat, dokładnie
      wtedy, kiedy uciekłam od matki, aby być bliżej Niej. Przeżyłam to bardzo.
      Przepraszam, że tak długo, ale to moja historia, która głęboko we mnie siedzi,
      trudno jest ją streścić w dwóch słowach.

      Ta dziewczynka z pierwszego postu ma nieco inną sytuację, może nawet gorszą.
      Patrzy na prawidłową, szczęśliwą rodzinę swojej matki. To musi być bardzo
      cięzkie do zniesienia dla niej sad Pamiętam, kiedy moja matka przestała pić
      (oczywiście nie dla mnie, dla siebie, kiedy już śmierć stała w drzwiach) zaczęła
      mnie odwiedzać (już jako mężatkę) i opowiadać, jak wspaniale spędza życie ze
      swoim trzecim tak, tak) mężem. Szlag mnie wtedy trafiał - przecież to życie to
      atrapa - myślałam. Na siłę, za wszelką cenę próbuje pokazać, że wiedzie
      normalne, atrakcyjne życie. A dlaczego teraz, a nie wtedy, kiedy ja byłam mała i
      tego potrzebowałam?! To namiastka tego, co może czuć tamto dziecko, ale myslę,
      że ono ma jeszcze gorzej.
      Jednoznacznie potępiam tę matkę. Nikt obcy nie może tak skrzywdzić dziecka, jak
      własna matka sad
    • oliwciu Re: zostawić dziecko babci 18.01.08, 18:37
      dla mnie szok!! moja teściowa chciała zabrać na wychowanie moją
      córke kiedy urodziło sie młodsze dziecko z którym było sporo
      problemów, przenigdy sie na to nie zgodziłam bo to dla mnie
      osobiście chora sytuacja, choć wiem że są i takie matki które oddają
      swoje dzieci do sierocińców, więc chyba lepiej do babci, ale bardzo
      żal mi tego dziecka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka