Dodaj do ulubionych

zimowe wyjścia na spacer , klapa :-(

26.11.07, 16:23
Dziewczyny jak to u was jest, czy teraz zimą wychodzicie codziennie?
Mam prawie 2,8 latkę i 6 miesięcznika. Mała chodzi do przedszkola więc te 15
min spaceru w obie strony ma ale potem wyjście z nimi razem często zupełnie
mi nie wychodzi. Czasem przez 2,3 dni młodszy nie ma dłuższego spaceru.
Mam wyrzuty sumienia bo Oliwka (starsza) w wieku Jaśka była na dworze non stop.
Teraz wyjście z tą dwójką = tragedia przy ubieraniu a po 15 min spaceru
zazwyczaj tak czy tak Oliwce zachciewa się siku ( zawsze przed wyjściem sadzam
ją na kibelek) więc wracamy zpowrotem a potem już nie mam siły zaczynać
ubierania i wychodzenia od początku.
Napiszcie mi jak to u was wygląda? Ile czasu spędzacie na dworze.
Obserwuj wątek
    • lola125 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 27.11.07, 12:21
      Mam to samo. Starszy syn czy zima, czy deszcz, czy śnieg-zawsze na spacerze! Na
      palcach jednej ręki mogę policzyć kiedy nie był, gdy był mały. Teraz bardzo
      ciężko mi się zmobilizować, żeby wyjść z młodszym. Przeważnie jego spacer
      ogranicza się do pójścia do przedszkola po brata. Też mam wyrzuty sumienia i
      chciałabym żeby była już wiosna sad
      • hyris Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 27.11.07, 12:31
        Uff, a myślałam, że tylko ja taka wygodna-wyrodna jestem wink
    • coronella Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 27.11.07, 15:54
      ja mam 2,5 latka i prawie 5 latke i tez mi czasem ciezko wyjść na spacer. szczególnie jak jest zimno, albo jest brzydka pogoda. dzieciaki na spacerze tak szaleją, ganiają sie, że są cali mokrzy, nie tylko oni, ja też! Młodszy nie za bardzo słucha, za to leci gdzie popadnie. A ja za nim. Latem mamy fajną zabawę, ale teraz najczęściej wyciągam go z kałuż.
      Więc albo siedzimy w domu, albo jedziemy do babci, albo jade z nimi gdzies, gdzie zajma sie czymś konkretnym.
    • volta2 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 27.11.07, 23:08
      ale ja tu czegoś nie rozumiem?
      z powodu siku wracacie do domu? to żart jakiś czy co? nie ma
      krzaczków, łazienki w kawiarni?
      no i druga sprawa, jeśli starsze jest w przedszkolu to czemu w tym
      czasie z tym drugim nie chodzisz na spacer? no z jednym i to
      półroczniakiem to chyba nie jest zbyt skomplikowane? bo już z dwójką
      to rozumiem uciążliwości.
      a czy starszego rano nie może zawozić/zaprowadzać do przedszkola
      tata? wtedy odpada szykowanie obu na raz i jest luzik.

      czasy, kiedy moje były w wieku twoich dzieci już jednak jakiś czas
      temu minęły, ale doskonale pamiętam, że nie było niemal dnia, kiedy
      przez pierwszy rok, zima nie zima, jesień nie jesień wychodziłam z
      dwójką na dwór i to najczęściej dwa razy dziennie.
      gdy starszy poszedł na jesień do przedszkola to młodszy miał już
      rok, ale normalnie, spacer ranny był od 11 do 12.30 a potem już
      odbiór z przedszkola między 16 a 17.
      • sabko Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 27.11.07, 23:23
        No może jestem przewrażliwiona ale nie rozbiorę 2,5 latką zimą aby wysikała się
        na dworze, innych pomieszczeń z toaletą w okolicy brak smile
        Co do wyjść tylko z małym gdy Oliwka jest w przedszkolu to zazwyczaj właśnie tak
        robię, że wychodzę z nim a potem po godzince idziemy po Oliwkę do przedszkola.
        No ale czasem po prostu się nie wyrabiam z czasem albo jest paskudna pogoda i
        obiecuję sobie że pójdę z dwójką popołudniu a potem dopada mnie totalny leń i
        nie idę no a jeszcze później mam wyrzuty sumienia smile
        Eh mam nadzieję że jakoś przeżyjemy ta zimę hi,hi,hi
        • volta2 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 28.11.07, 00:13
          sabko napisała:

          > No może jestem przewrażliwiona ale nie rozbiorę 2,5 latką zimą aby
          wysikała się
          > na dworze, innych pomieszczeń z toaletą w okolicy brak smile
          zdecydowanie jesteś przewrażliwiona, jeśli to dziewuszka, to
          faktycznie trochę więcej problemów, ale zawsze łatwiej niż do domu
          wracaćsmile


          > Co do wyjść tylko z małym gdy Oliwka jest w przedszkolu to
          zazwyczaj właśnie ta
          > k
          > robię, że wychodzę z nim a potem po godzince idziemy po Oliwkę do
          przedszkola.
          > No ale czasem po prostu się nie wyrabiam z czasem albo jest
          paskudna pogoda i
          > obiecuję sobie że pójdę z dwójką popołudniu a potem dopada mnie
          totalny leń i
          to nie zrzucaj winy na tę swoją dwójkę dzieci, tylko przyznaj, że
          jesteś leniwasmile

          > nie idę no a jeszcze później mam wyrzuty sumienia smile
          no, dobrze że masz wyrzuty sumienia, słusznie moim zdaniem

          > Eh mam nadzieję że jakoś przeżyjemy ta zimę hi,hi,hi
          nie ma się z czego śmiać, dzieci trzeba hartować, po prostu.
          • hyris Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 28.11.07, 12:44
            Najlepiej nie ubierać na spacer wcalewink - szybciej się zahartują i
            robota z ubieraniem odpada smile
            Volta, taka idealna jesteś? Chyba tu na forum nie piszemy
            podręcznika wychowania. Każda z nas wie, że spacery ważne i hartować
            trzeba itd. itp.
            • aniak37 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 28.11.07, 13:16
              Dla mnie to hartowanie to jakieś przereklamowane. moja starsza jak byłą malutka
              to chodziła na spacery na trzy godziny, karmiłam do roku a ?Martyna choruje
              bardzo często.Co miesiąc. Odporności brak a ma dopiero 2lata i trzy miesiące. Ja
              wychodzę na spacery jak jesteśmy zdrowe na ok 1,5 godziny bo Martyna nie ma siły
              dłużej chodzić, nie robi na nocnik ale jakby nie miała pieluchy to tęż bym jej
              na spacerze w zimie nie wysadzała przecież można pęcherz przeziębić.
            • volta2 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 28.11.07, 19:22
              ja w ogóle nie jestem idealna, zostawiam same dzieci w domu i
              niespełna pięciolatka samego po jajko do sklepu wyprawiłam, ale tu
              dziewczyna utyskuje na trudne spacery z dwójką, a tak naprawdę w
              toku rozmowy wychodzi, że nie dzieci są przyczyną, tylko lenistwo, i
              ewentualnie brak zorganizowania.
              a przyznasz sama że organizacja i lenistwo to nie są kwestie
              wychowawcze?i na pewno nie w stosunku do jej dzieci? co najwyżej
              matki osobowościowe jakieś cechy...
              a to hartowanie, to raczej jakiś żart z mojej strony był, ale pewnie
              nie było emotikonu?
              ja lubiłam spacery z dziećmi, dużo mi łatwiej było i jest z nimi na
              zewnątrz niż w domu.
              • sabko Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 28.11.07, 20:14
                Ja nigdzie nie napisałam że to wina dzieci że z nimi nie wychodzę. Pisałam, że
                to ja nie mam siły lub jak wolisz nie chce mi się czasem.
                Zresztą nieważne, wiadomo każda mama ma jakieś grzeszki na sumieniu a to forum
                istnieje chyba również dlatego aby móc się z nich wyspowiadać i troszkę
                pousprawiadliwiać smile
    • mbkow Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 28.11.07, 20:53
      nienawidze spacerow teraz. pomijajam akcje 'ubieranie dwojki malych dzieci' i
      'wszedzie mokro na dworze' wink ostatnio jest tak: przeziebienie (bez goraczki) -
      spacery - coraz gorzej - choroba - zdrowienie - no to znow spacery -
      przeziebienie - leczymy - jest ok, czyli znow spacery - znow przeziebienie...
      teraz starszy mial katar, mlodszy nie. do przedszkola nie puscilam, na spacer
      chodzilismy, wczoraj pogoda byla okropna, szaro buro, wiatr, caly dzien mzalo,
      ale po poludniu nie padalo, wyszlismy... dzis totalnie zalany katarem nos u
      malego i kaszel. nienawidze.
      a najwiecej radosci sprawia mi namawianie starszego na spacer, gdy jest taka
      durna pogoda, wiatr wieje, wszedzie mokro... sama nie mam najmniejszej ochoty
      isc, a w koncu musze niemal sila towarzystwo wyprowadzic wink
      wychodzi srednio z 1h dziennie.
      • aguska25 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 28.11.07, 22:32
        ja na pocieszenie dodam ze mieszkam na 4 pietrze bez windy mam psa
        duzego i przewaznie jeszcze taszcze na gore po spacerze zakupy !!!
        staram sie wychodzic dziennie - organizacja to podstawa- nie jest
        latwo , ale kto powiedzial ze bedzie???
        • magdulichaa Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 29.11.07, 08:16
          ja też dodam coś od siebie:
          - mieszkam na 3 piętrze, więc wyjście na spacer wcale nie jest takie
          proste
          - do szału doprowadza mnie ubieranie , wszystko w biegu, żeby się
          nie zgrzali, jeszcze nie dojdę na parter a już jestem mokra jak
          przysłowiowa świnka
          - do tego córka robi totalne awantury przy ubieraniu na spacer, tak,
          że czasami mam dość spaceru zanim się zacznie, choć na polu jest
          super
          - staram się z nimi wychodzić na spacer, bo w domu można z nimi
          "korby" dostać, no chyba, że wieje silny wiatr, czy jakieś zawieje
          są, albo deszcz leje
          - i dlatego jestem tak bardzo wdzięczna mojej mamie jak przyjdzie mi
          pomóc pozbierać się z nimi
          - ale faktycznie ty masz trochę ułatwioną sprawę, bo idziesz po córkę
          przedszkola, tak więc na "raz" masz jednego do ubierania, a
          godzinkę wcześniej zawsze można wyjść "dotlenić" się
          - nie mniej jednak doskonale cię rozumiem, że czasem ci się nie chce,
          że masz lenia itd, to normalne, jesteśmy tylko ludźmi a nie
          maszynami i mamy prawo do słabości
          pozdrawiam
    • coronella "niechcenie" "lenistwo" i inne słabości 29.11.07, 10:11
      ja mam czasem takie dni, że totalnie nic mi sie nie chce. Nic ale to nic! I to "niechcenie" udziela się dzieciom. Ogłaszamy wtedy "dzień lenia" snujemy sie po domu, najcześciej w piżamach do południa, nie ćwiczymy niczego, nie uczymy sie niczego, pokładamy sie po tapczanach, itp niedopuszczalne dla niektórych rzeczy.
      O żadnych spacerach mowy nie ma, no chyba, że w lodówce tylko światełko i przeciag. W skrajnych przypadkach nawet obiadu nie gotuję.
      I bardzo nam dobrze w takie dni. Wcale sie ich nie wstydze, nie kalam. Wolę rozleniwioną rodzinkę w domu, niz przymusowe, wymuszone spacery i codzienne obowiązki.
      Latem w dni lenia pakuje gromadke i jedziemy do rodziców do ogródka, teraz po prostu siedzimy w domu.
      • asiamamusia wysadzanie dwulatki 29.11.07, 13:07
        Ja mam co prawda tylko jedno jeszcze i na spacerze jest codziennie,
        ale niestety ma zakładaną pieluchę na spacer, chociaż od pół roku
        załatwia się na nocnik. Ona nie wytrzymuje nawet godziny bez
        siusiania, dużo pije przez to suche powietrze. Nie wyobrażam sobie
        rozbierania, ściągania ciepłych spodni, rajstop i majtek i
        wysadzania (brzuch ciążowy) na mrozie. To przesada jest jakaś. Bałam
        się bardzo, że odzwyczai się przez to od nocnika, ale nie, na
        spacerze robi świadomie w pieluchę jeśli jej się zachce, bo wracanie
        z odległego placu zabaw jest kompletnie bez sensu. I tak nie
        zdążyłybyśmy. Wokół nie ma kawiarni ani toalet. Trudno, będzie
        cieplej to znowu będzie można ją wysadzać i po kłopocie. Zaraz po
        spacerze pieluchę zdejmujemy i robi na nocnik.
        • naturella Re: wysadzanie dwulatki 29.11.07, 14:41
          Mam dwójkę, dwulatka i 3,5-miesięczną córeczkę. Są na dworze
          codziennie, ubieranie to pikuś w porównaniu z innymi rzeczami - że
          mój Maks codziennie pol godziny wyje, żeby wziąć na spacer Krecika,
          Kicię, Koparkę i inne takie. A ja się nie zgadzam, bo kończy się to
          tak, że pcham wózek z malą, ciągnę za rękę Maksa, a na budce od
          wózka wiozę zabawki. Mialam dotychczas wózek podwójny, ale Maks
          zrezygnowal z wózka, chce pieszo. To jego "pieszo" do szalu mnie
          doprowadza... bo kompletnie nie wykonuje poleceń, lezie gdzie chce,
          wdeptuje w kupy itp. No ale codziennie jesteśmy na dworze, ok. dwóch
          godzin przed poludniem, potem spanie, a po poludniu Maks idzie z
          opiekunką na godzinę - dwie, a ja wychodzę z Olą.
          • coronella Re: wysadzanie ogólnie 29.11.07, 16:23
            ja swojej prawie 5 latki nie "załatwiam" na dworzu!! Co to wogóle za pomysł! Na szczęście dzieci w tym wieku juz nie wołaja tak czesto, ale jak sie jej zachce to zawsze szukam jakiejś kawiarni, restauracji, w zyciu mi do głowy nie przyszło robic tego na dworzu! O tej porze roku, oczywiście, bo latem to żaden problem.
            A i chodzenie po publicznych toaletach z dwójka i wózkiem przyjemne nie jest.
    • bonkreta Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 01.12.07, 00:01
      U mnie jest tez fatalnie. Koło mnie mozna iśc na spacer w dwie
      strony - albo na wsiową ulicę, ok 1km w jedną stronę (Emis uwielbia,
      gapi się na psy, samochody itp., ja nie znosze, bo ile sie mozna
      snuc wzdłuz cudzych płotów i komentowac te fascynujące psy i
      samochody) - albo do lasu (jak dla mnie mogłoby być, ale żeby tam
      iść musze stoczyc fizyczna walke z Emisiem, którego to nudzi, więc
      tarza się po ziemi i wrzeszczy, żeby iść na ulice). Jak widać,
      trudno wybrac, co milsze... Gdy mam trochę więcej czasu, staram się
      zapakować do samochodu i pojechać kawałek w ciekawsze miejsce, ale
      to zdarza się 1-2 razy w tygodniu. Spacerów na miejscu unikam jak
      mogę, ale się zmuszam. Generalnie spacerów nienawidzę. A juz
      zwłaszcza spacerów z dwójką. Emis chciałby, żeby isć jak najwolniej,
      kontemplować każdy kamyk, robaka i dziurę w drodze. Ada wtedy sie
      nudzi, wiec zaczyna marudzic i płakać, ona chciałaby sie
      przemieszczac szybkim marszowym krokiem. Jak przyspieszam, Emiś
      ryczy. Jak staję, Ada ryczy. Z jednym z nich jakoś jeszcze się da.
      Nie wiem, kto wymyślił, że spacery to przyjemność...


    • anna_sla Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 01.12.07, 12:39
      ja wychodzę z trójką co drugi dzień. Też nie jestem w stanie codziennie, nie mam
      na to sił psychicznych. Bliźniaki na spacerze to mega wyczerpujące.. choć czasem
      bywa, że jednak udaje się 2-3 dni z rzędu codziennie.. A jak już wychodzę to nie
      krócej jak godzinę, Córa jest w stanie wytrzymać 2 godziny na nogach w tych
      kurtkach i ciężkich butach. Potem muszę albo wracać, albo kombinować kawałek
      miejsca w wózku bądź gdzie indziej, aby odpoczęła..

      Wybieraj na spacerze miejsce, gdzie córa może pójść do toalety, jakaś miejska
      np. Ja też nie raz ze swoją biegłam, zostawiałam wózek z chłopakami pod nadzorem
      kobiety z WC.
      • doros1 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 08.12.07, 23:13
        Wychodzimy codziennie na spacer( na około 1h) . Musimy wyjść bo w pewnym
        momencie chłopaki(3latek i roczniak)"biorą się za łby"( cały dzień spędzają
        razem) i potrzebują "przerywnika".Aczkolwiek spacer z dwójką,o tej porze roku
        jest dla mnie męczarnią(tym bardziej,że ostatnio 3-latek chciałby jeździć
        wózkiem a roczniak iść ..najlepiej w swoją stronę).
    • nika0507 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 10.12.07, 09:29
      Ja też nienawidzę spacerów! Nie tylko ze względu na trudności z
      ubieraniem: starszy na hasło ubieranie zaczyna biegac po mieszkaniu
      jak szalony itd. , a młodsza po prostu płacze podczas ubierania, bo
      tego nie lubi.
      Jak już wyjdziemy to tez nie jest lepiej. Syn jest bardzo żywym
      dzieckiem i mowy nie ma o spacerowaniu, on musi biegać, skakać,
      wspinac się itp., jak nie ma towarzystwa dzieci w jego wieku to
      nudzi sie i chce wracać do domu. Do tego dochodzi problem z
      ewentualnym siusianiem na dworze. Młodsza za to w przeciwieństwie do
      innych dzieci w jej wieku mało i krótko śpi w dzień, dotyczy to
      również spania w wózku. Potrafi obudzić się po pół godzinie i głośno
      manifestować swoje niezadowolenie.
      Najlepiej jest jak na spacer zabieram Małą w chuście. Wiele to
      ułatwia i córcia śpi dłużej, a jak się obudzi to jest wesolutka i
      ogląda sobie świat.
      Staram sie wychodzić codziennie na około 2 godziny chyba że pada.
    • volta2 Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 10.12.07, 19:21
      no to jestem zdziwiona waszym podejściem do spacerów...
      dla mnie też moment wyjścia był krytyczny i często-gęsto wychodziłam
      mokra już z domu. ale ten moment, gdy jechaliśmy już windą na dół
      był dla mnie chwilą odlotu ze szczęścia, bo fakt, moje uwielbiały
      spacery.
      obaj urodzili się jesienią, więc gro spacerów miało miejsce zimą,
      młodszy zasypiał w wózku na spacerze, a ze starszym szalałam na
      huśtawkach, rzucałam w niego śnieżkami, robiliśmy zwykłe zakupy
      codzienne i tak 1,5 godzinki zlatywało.
      i po południu godzinna rundka taka sama, z tym że młodszy już na
      spacerze nie spał.
      dla mnie niewyjście z domu to był horror i gorzej niż więzieniesmile
      myślałam, że to każdy tak ma a tu widzę że to ja raczej nietypowa
      jestem.
      • magdulichaa Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 10.12.07, 22:02
        jak bym miała w bloku windę, to też pewnie bym "kochała" spacery!!! ale jak
        widać nie wszyscy mają tyle "szczęścia" co ty volta
        • coronella Re: zimowe wyjścia na spacer , klapa :-( 11.12.07, 16:18
          ja winde mam, ale moje dzieci nie kochaja spacerów. I też klapa. Mam jedno szczęście, ale nie mam drugiego, niestety.
          Nie każdy lubi to samo, a spacery wokół bloku, przy ruchliwej ulicy, wcale takie niezbędne nie są. Czasem wole dzieciom otworzyc okno i poszalec w domu, przynajmniej spaliny nie docierają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka