Dodaj do ulubionych

Krnąbrność

03.12.07, 15:36
Pomóżcie, bo nie wiem, co robić....

Mamy w domu dziewczynkę, która ma 2lata i 9 miesięcy, pięknie mówi,
wiele rozumie, jest w wielu aspektach rozwinięta ponad wiek.

Dziś tata odebrał ją z przedszkola i poszli do sklepu obok. Od
samego początku była nieznośna, w sklepie biegała, brała różne
produkty, potem, podczas drogi powrotnej nie chciała trzymać taty za
rękę, wyrywała się, choć po drodze była ulica (oczywiście tata i tak
ją za rękę złapał).

Po powrocie do domu rozmawiałam z nią i powiedziałam, że miło by
było, gdyby przeprosiła tatę, ona poszła, przytuliła, ale
słowa "przepraszam" nie wydusiła. Chowała się w ramionach taty,
bardzo nie chciała tego powiedzieć. Tu pytanie pierwsze: jak
reagować? Uznać przytulenie i pocałunek za przeprosiny?! Wymagać
słowa "przepraszam"?

Potem siedziała i tłumaczyła swojej lali, by powiedziała
przepraszam....

Za jakieś 10 minut tata wychodził z domu. Nie chciała się z nim
pożegnać, widziałam, że tacie zrobiło się wyraźnie przykro.... Mi
też i powiedziałam jej o tym, powiedziałam też o uczuciach taty....
Ona wyraźnie widziała, że zrobiła coś nie tak i próbowała za wszelką
cenę zmienić temat.... Naprawdę było mi przykro, postanowiłam tego
nie ukrywać, zajęłam się zmywaniem, a ona próbowała zwrócić moją
uwagę na siebie jakimiś małymi głupiutkimi wybiegami - "a gdzie jest
talerz..?" itp... Potem poszłam do pokoju, a ona schowała się za
fotel i zsikała w majtki.... Przebrałam się starając nie ulegać
emocjom, teraz bawi się i tłumaczy narysowanemu świętemu mikołajowi,
że nie jest grzeczny, że grzeczny jest tata i ja i pani na
rysunku....

Widzę, że dociera do niej to wszystko, co mówimy, ale jakby nic z
tym nie robi. Nie chce przeprosić, nie chce rozmawiać - bo wzięłam
ją na kolana i próbowałam rozmawiać, czy wie, co zrobiła źle.... Ale
nie odzywała się do mnie, tylko robiła miny bezradnego dzieciątka....

A ja wysiadam: czy męczyć jej sumienie, czy gniewać się wciąż, czy
zrobić amnestię, czy spróbować porozmawiać znowu....? Czy męczyć ten
temat, czy zapomnieć o nim....

Pomóżcie <smile
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Krnąbrność 03.12.07, 15:45
      Zlituj sie nad dzieckiem! Toż ono ma 2 lata i 9 miesięcy, a nie 12 lat i 9 miesięcy!
      Przytulenie do taty absolutnie wystarczy, jak dziecko nie jest w stanie
      wykrztusić słowa "przepraszam", a widać , ze żałuje - to dobrze. Źle jest wtedy,
      gdy dziecko automatycznie przeprasza, a nie żałuje.
      Takie małe dziecko może być ukarane, owszem, ale szybko i krótko. Całodniowe
      rozpatrywanie "przestępstwa" to o wiele za długo. Gdy dziecko zsikuje sie w
      majtki, a zwykle tego nie robi, to znaczy, ze przesadziliśmy.
      Owszem, jestem gorącą zwolenniczką uczenia dzieci empatii, ale nie az do tego
      stopnia, aby nie widzieć dobrej woli, problemów dziecka, i opowiadać dalej ,
      jak a to przykrość wyrządziło i jak nam smutno.
      Dajcie dziecku spokój, bo z nieważnego wydarzenia zrobił sie dramat.
    • nchyb Re: Krnąbrność 03.12.07, 15:48
      Powiem, a raczej napiszę tak.
      Moim zdaniem zachowaie Waszej córeczki to normalne zachowanie
      dziecka w tym wieku i przesadnej krnąbrności w nim nie widzę.

      > samego początku była nieznośna, w sklepie biegała, brała różne
      > produkty,
      Na czym plega ta niezośność? Żeie stała grzeczie przy tatusiu, nic
      nie robiąc, gdy ten kupwał? Tż to normalne, dziecko się nudziło,
      tatuś zamiast nią się zajmować, robił zakupy. Świętego by to
      czekanie wyprowadziło z równowagi, a co dopiero małe dziecko, które
      jeszcze nie ptrafi udawać, że się nie nudzi.

      Potem to chodzenie za rączkę. Z wysokim facetem. Chodzłaś iedyś
      dłuższy czas z wyciągniętą do góry reką? Spróbuj, może wtedy
      zrozumieć uczucia i zmęczenie dziecka. Nie dziwię się, ze nie
      chciała. Taie chodzenie za rączkę, o ile tata solidnie się nie
      schyla, w co wątpię, może doprowadzić do zwichnięcia barku małej.

      Potem w domu trucie i kazanie przepraszać za coś, czego dzieck za
      złe nie uważa. Kazali, maej zrobiło się smutno, poczua się
      skrzywdzoa, wtulała się w tatę. Tata powinien był ją wtedy
      przytulić, pocałować,przeprosić, że naraził na nudę w sklepie smile

      > tym nie robi. Nie chce przeprosić, nie chce rozmawiać - bo wzięłam
      > ją na kolana i próbowałam rozmawiać, czy wie, co zrobiła źle....
      Ale
      > nie odzywała się do mnie, tylko robiła miny bezradnego
      dzieciątka....
      B to było bezradne dzieciątko, które specjalnie nic złego nie
      zrobił, ale rodzice nie potrafili tego zrozumieć i w sumie gdniewali
      się nie wiadomo za co.

      > A ja wysiadam: czy męczyć jej sumienie, czy gniewać się wciąż, czy
      > zrobić amnestię, czy spróbować porozmawiać znowu....? Czy męczyć
      ten
      > temat, czy zapomnieć o nim....
      O rety. Dać dziecku spokój, przemyśleć swoje zachowanie, nie
      wiercić dziury w brzuchu bez powodu. Naprawdę przmśl. Chcesz się
      gniewać na ią za to, że będąc małym dzieckiem zachowuje się jak małe
      dziecko? To bardziej na was się trzeba gniewać, że będąc dorośli -
      nie myślcie o dziecku jak dorośli...
    • mama-ola Re: Krnąbrność 03.12.07, 16:03
      > Mamy w domu dziewczynkę, która ma 2lata i 9 miesięcy, pięknie
      > mówi, wiele rozumie, jest w wielu aspektach rozwinięta ponad wiek.

      U nas prawie identycznie, poza tym, że chłopak 2 m-ce młodszy.

      > Dziś tata odebrał ją z przedszkola i poszli do sklepu obok. Od
      > samego początku była nieznośna, w sklepie biegała, brała różne
      > produkty, potem, podczas drogi powrotnej nie chciała trzymać taty
      > za rękę, wyrywała się, choć po drodze była ulica (oczywiście tata
      > i tak ją za rękę złapał).

      Moje dziecko tak się zachowuje, gdy się nim nie zajmujemy. Idziemy
      niby razem, ale tak naprawdę wcale o nim nie myślę. Wymagamy, by
      szedł koło nas i nie sprawiał kłopotu, a każdy najmniejszy krok w
      bok wywołuje skarcenie.
      Im bardziej się chce mieć posłuszne i ciche dziecko przy nodze
      (przepraszam za wyrażenie), tym większy z jego strony opór i
      brojenie.
      No cóż, na zakupy z dzieckiem trzeba mieć dużo czasu i dużo
      cierpliwości. Tu przystanąć, tam obejrzeć, pochylić się nad jakimś
      pytaniem, z uwagą wysłuchać. Niestety, dziecko nie będzie się
      dopasowywać do sytuacji "dziś nie mam czasu, idź spokojnie, nie
      sprawiaj kłopotu i pozwól mi myśleć o czymś innym".

      > Po powrocie do domu rozmawiałam z nią i powiedziałam, że miło by
      > było, gdyby przeprosiła tatę, ona poszła, przytuliła, ale
      > słowa "przepraszam" nie wydusiła. Chowała się w ramionach taty,
      > bardzo nie chciała tego powiedzieć. Tu pytanie pierwsze: jak
      > reagować? Uznać przytulenie i pocałunek za przeprosiny?! Wymagać
      > słowa "przepraszam"?

      Tak.
      I też przeprosić za brak cierpliwości. I też niekoniecznie
      słowem "przepraszam", może być obietnicą: "dziś wieczorem będę miał
      dla ciebie więcej czasu, chcesz, to zrobimy razem statek z klocków,
      zgoda?". Jestem, że mała uszczęśliwiona poszłaby na taką zgodę.

      > Potem siedziała i tłumaczyła swojej lali, by powiedziała
      > przepraszam....

      Biedna mała...

      > Za jakieś 10 minut tata wychodził z domu. Nie chciała się z nim
      > pożegnać, widziałam, że tacie zrobiło się wyraźnie przykro.... Mi
      > też i powiedziałam jej o tym, powiedziałam też o uczuciach
      > taty....

      Mój syn też się nie chce żegnać z moim mężem, gdy ten wychodzi. A
      jak ma inaczej zaprotestować? Tatuś wychodzi i jeszcze ma dostać
      całusa? Gdy kiedyś mu da wesoło całusa, gdy będzie wychodził, to
      niech się Wam w głowach zapali czerwona lampka: oho, małej nie
      zależy na ojcu, mała ma gdzieś, że go nie ma, mała ojca nie lubi,
      skoro go żegna i wesoło bawi się dalej. Ewentualnie tak ją
      wytresujecie, że będzie robić na zawołanie to, czego od niej żądacie
      wbrew swoim uczuciom.
      Ojcu było przykro? No, proszę Cię... To dorosły facet, poradzi
      sobie. Bardziej się przejmij, że córce było przykro. O jej emocje
      zadbaj.
      Wywoływanie w dziecku poczucia winy uważam za świństwo. Zdaje się,
      że chcesz ją nauczyć dbać o emocje innych, jednocześnie dając
      sygnał, że jej są nieważne. Ma zaregować tak, by tacie nie było
      przykro, wtedy Was zadowoli. Jak będziesz tak dalej postępować, to
      ona zacznie tak reagować, że będzie się oglądać na cudze uczucia, a
      na swoje nie. Ale wtedy zacznij już teraz zbierać dla niej na
      terapię.

      > Ona wyraźnie widziała, że zrobiła coś nie tak i próbowała za
      > wszelką cenę zmienić temat.... Naprawdę było mi przykro,
      > postanowiłam tego nie ukrywać, zajęłam się zmywaniem, a ona
      > próbowała zwrócić moją uwagę na siebie jakimiś małymi głupiutkimi
      > wybiegami - "a gdzie jest talerz..?" itp...

      Tobie też było przykro? Ojej, jaka jesteś biedniutka...

      > Potem poszłam do pokoju, a ona schowała się za
      > fotel i zsikała w majtki...

      Bardzo się zestresowała, biedna malutka. Oczy mi się zeszkliły nad
      jej losem.

      > Przebrałam się starając nie ulegać emocjom, teraz bawi się i
      > tłumaczy narysowanemu świętemu mikołajowi,
      > że nie jest grzeczny, że grzeczny jest tata i ja i pani na
      > rysunku....

      Biedna malutka. Już wie, że jest złą córką, coś Ty jej wmówiła.
      Zbieraj na terapię.

      > Widzę, że dociera do niej to wszystko, co mówimy, ale jakby nic z
      > tym nie robi. Nie chce przeprosić, nie chce rozmawiać - bo wzięłam
      > ją na kolana i próbowałam rozmawiać, czy wie, co zrobiła źle...
      > Ale nie odzywała się do mnie, tylko robiła miny bezradnego
      > dzieciątka....
      >
      > A ja wysiadam: czy męczyć jej sumienie, czy gniewać się wciąż, czy
      > zrobić amnestię, czy spróbować porozmawiać znowu....? Czy męczyć
      > ten temat, czy zapomnieć o nim....

      Więcej empatii w stosunku do własnego dziecka.

      > Pomóżcie <smile

      Mam nadzieję, że pomogłam. Twojemu dziecku, oczywiście.
      • mama-ola Re: Krnąbrność 03.12.07, 16:05
        Pisząc:

        Tak.
        I też przeprosić za brak cierpliwości.

        Miałam na myśli, że NIE wymagać słowa "przepraszam".
    • triss_merigold6 Re: Krnąbrność 03.12.07, 18:07
      Dziecko zachowuje się normalnie a Wy macie problem z emocjami czy
      diabli wiedzą czym. Oszalałaś chyba, żeby z niespełna trzylatką
      rozmawiać o tym co zrobiła źle kilka godzin wcześniej.
      BTW chodzenie do sklepu z dzieckiem w takim wieku to stresująca
      pomyłka, mój trzylatek jest dość zrównoważony i karny a różne
      produkty i tak bierze, tyle, że dla mnie to norma wiekowa a nie
      krnąbrność.
    • ik_ecc Re: Krnąbrność 03.12.07, 18:56
      aszpr napisała:

      > Dziś tata odebrał ją z przedszkola i poszli do sklepu obok. Od
      > samego początku była nieznośna, w sklepie biegała, brała różne
      > produkty, potem, podczas drogi powrotnej nie chciała trzymać taty
      > za rękę, wyrywała się, choć po drodze była ulica (oczywiście tata
      > i tak ją za rękę złapał).

      Brzmi jak normalny 2-3 latek.

      > Po powrocie do domu rozmawiałam z nią i powiedziałam, że miło by
      > było, gdyby przeprosiła tatę, ona poszła, przytuliła, ale
      > słowa "przepraszam" nie wydusiła. Chowała się w ramionach taty,
      > bardzo nie chciała tego powiedzieć. Tu pytanie pierwsze: jak
      > reagować? Uznać przytulenie i pocałunek za przeprosiny?! Wymagać
      > słowa "przepraszam"?

      He..?

      Tak tak, przyciskaj, wymagaj - znienawidzi zarowno
      slowo "przepraszam" jaki i caly proces przepraszania.

      > Potem siedziała i tłumaczyła swojej lali, by powiedziała
      > przepraszam....

      Biedne dziecko, musialo jakos ten irracjonalizm rodzicow odreagowac.

      > Za jakieś 10 minut tata wychodził z domu. Nie chciała się z nim
      > pożegnać, widziałam, że tacie zrobiło się wyraźnie przykro.... Mi
      > też i powiedziałam jej o tym, powiedziałam też o uczuciach
      > taty....

      Ludzie, problem to macie Wy. Przeciez to jest zwykly szantaz
      emocjonalny. "Zrob to bo mi bedzie smutno". Zacznie sie od Was,
      potem kazdy bedzie po niej tak samo jechal - bedzie robic co tylko
      ktos od niej bedzie chcial zeby tylko "komus temu nie bylo smutno".

      Ja mialam takich rodzicow - poszlam na studia wymarzone przez
      tatusia, zeby "tatusiowi nie bylo smutno", wyszlam za maz, zeby
      chlopakowi "nie bylo smutno", itd. Pozniej reszte zycia musialam
      odkrecac to ze rodzice mnie nauczyli uwazac na to zeby "komus nie
      bylo smutno".

      > Ona wyraźnie widziała, że zrobiła coś nie tak i próbowała za
      > wszelką
      > cenę zmienić temat.... Naprawdę było mi przykro, postanowiłam tego
      > nie ukrywać, zajęłam się zmywaniem, a ona próbowała zwrócić moją
      > uwagę na siebie jakimiś małymi głupiutkimi wybiegami - "a gdzie
      jest
      > talerz..?" itp... Potem poszłam do pokoju, a ona schowała się za
      > fotel i zsikała w majtki.... Przebrałam się starając nie ulegać
      > emocjom, teraz bawi się i tłumaczy narysowanemu świętemu
      mikołajowi,
      > że nie jest grzeczny, że grzeczny jest tata i ja i pani na
      > rysunku....

      Niezle. Dziecko nie ma pojecia o co Wam chodzi, nie jest w stanie
      sprostac Waszym wygorowanym wymaganiom, usiluje sytuacje doprowadzic
      do stanu gdzie wie co sie dzieje, ale mamusia jest nieczula na jej
      proby - zestresowalo sie do tego stopnia ze sie zsikalo w majtki.
      Tak tak, pomecz ja jeszcze troszke.

      > A ja wysiadam: czy męczyć jej sumienie, czy gniewać się wciąż, czy
      > zrobić amnestię, czy spróbować porozmawiać znowu....? Czy męczyć
      > ten
      > temat, czy zapomnieć o nim....

      Tak sie zastanawiam - czy to Wasz pierwszy taki problem? Dotychczas
      corka byla perfekt i zawsze powtarzala po Was to co chcieliscie zeby
      powiedziala i robila to co chcieliscie zeby robila? Dotychczas byla
      malym robocikiem - po raz pierwszy zdarzylo jej sie zrobic cos
      inaczej, miec wlasne uczucia, wlasne reakcje, nie wiedziec o co
      chodzi? Po raz pierwszy zdarzylo sie ze nie chciala tatusia pozegnac
      jak wychodzi???

      Jesli tak, to w koncu odetchnelabym, ze mam malego czlowieka a nie
      robota w domu.
    • mama303 Re: Krnąbrność 03.12.07, 19:45
      aszpr napisała:


      > Mamy w domu dziewczynkę, która ma 2lata i 9 miesięcy, pięknie
      mówi,
      > wiele rozumie, jest w wielu aspektach rozwinięta ponad wiek.

      E nie przeceniajcie jej. To częsty błąd rodzicówe. To maleńkie
      dziecko, ona kompletnie nie rozumie o co Wam chodzi chciaż czuje że
      zrobiła coś złego - skoro mama sie na nią obraża.
      Trzeba na bieżąco tłumaczyć ale bez takich cyrków i bez wałkowania
      cały dzień jakiejś drobnostki.
      Dajcie dzieciakowi spokój, wyluzujcie, naprawdę.
      Przeprosin /dosłownych/ też na siłę nie wymuszajcie bo co to Wam da?
      • aszpr Prawo do bledow 03.12.07, 20:48

        Hmm....

        Osoba, ktora zamiescila tutaj ten post z mojego konta to moja
        siostra. Korzystamy z niego wspolnie, bo przegladarka automatycznie
        loguje sie na mojego uzytkownika, gdy tylko otworzy sie te strone.

        I tak sobie czytam, co napisała i co Wy odpisaliście, bo nawet maila
        na pocztę dostałam w tej sprawie, więc znalazłam także wątek....

        Ona jest adopcyjną mamą tej dziewczynki i - jak się wyraziła - "ma
        ją w domu" trzeci tydzień. Tata jest tatą biologicznym. I nieco
        szokuje mnie Wasz brak ufności w to, że ktoś wobec dziecka może mieć
        dobre zamiary, nawet gdy się myli i robi coś źle. Jest to forum, na
        którym niektórzy szukają pomocy, niekoniecznie zwierzając się do
        końca z całej swojej sytuacji, tymczasem ze wszystkich odpowiedzi
        tylko jeden czy dwa wątki nie są oskarżycielskie i kpiące z tego, co
        zrobiła.... Nikt nawet nie przypuszcza, że zamiary były dobre, choć
        wykonanie kiepskie?

        Widuję ją "w akcji" i uwierzcie, ze nie spodziewalam sie po wlasnej
        siostrze takiej cierpliwosci i opanowania, szczegolnie, ze od tego
        dziecka jak dotad chyba naprawde niczego nie wymagano.... I wierze,
        ze mojej siostrze bywa ciezko, choc pokochala Mala i wklada w to
        wiele serca, ale jednak nie jest jej matka, wychowuje ją od środka,
        a nie od początku, wielu rzeczy musi się uczyć nagle, podczas gdy
        zwykle rodzice mają na to nieco więcej czasu.... I ich dzieci, jako
        wlasne, tez traktuja ich inaczej, bo czuja sie pewniej w relacji z
        rodzicami, nawet w bardzo ciezkich sytuacjach, tymczasem tam, mimo
        rodzacej sie - jak widze - wspanialej relacji jeszcze za wczesnie na
        100% zaufania....

        Polecam rozwadze, szczegolnie tych, ktorzy swoja krytyka rzucaja
        bezrefleksyjnie, pewnie i bezpardonowo - mam wrazenie, ze tylko na
        forum, bo chyba nie w zyciu i nie prosto w oczy....
        • triss_merigold6 Re: Prawo do bledow 03.12.07, 21:31
          To może wypadałoby poczytać nieco na temat psychologii rozwojowej?
          Dziecko nie spadło jej chyba nagle z nieba a tatuś biologiczny chyba
          znał dziewczynkę?
          Jakoś niespecjalnie mnie Twoja argumentacja przekonuje. Biorąc
          psa/kota/chomika/żółwia wypada zapoznać się z podstawami instrukcji
          obsługi, cechami zwierzaka, temperamentem etc. Z dzieckiem trudniej
          ale pewne prawidłowości w reakcjach i poziomie rozumienia wystepują
          w konkretnym wieku. Dwoje dorosłych ludzi zdziwionych, że niespełna
          trzylatka wyrywa rękę a potem nie chce przeprosić?
        • mama303 Re: Prawo do bledow 03.12.07, 21:50
          aszpr napisała:

          > wychowuje ją od środka,
          > a nie od początku, wielu rzeczy musi się uczyć nagle.

          No wiec niech poczyta troche rad od bardziej doswiadczonych
          rodziców. Jeśli dziecko ma za soba jakies trudne przeżycia to tym
          bardziej należy być wyrozumiałym.
          • verdana Re: Prawo do bledow 03.12.07, 22:11
            jeśli jest matką adopcyjna, to tym bardziej powinna przede wszystkim zadbać, aby
            dziecko wiedziało, ze je kocha. A z postu widać, ze ignoruje próby przebłagania,
            które podejmuje dziecko, ignoruje je (co dla dziecka jest sygnałem - ona mnie
            nie kocha). I dziecko już to widzi, ze jest niekochane - na rysunku wszyscy sa
            dobrzy, tylko dziecko jest niegrzeczne.
            Pierwszym zadaniem matki adopcyjnej jest sprawić, aby dziecko czuło się
            bezpieczne i kochane. A czy jest idealnie grzeczne - to naprawdę sprawa
            drugorzędna. Tymczasem widać, ze liczy się zachowanie dziecka, a jego uczucia są
            ignorowane.
            Powiem wprost - gdyby dziecko było dzieckiem biologicznym, to zachowanie Twojej
            siostry byłoby błędem. Jeśli jest matką dziecka od trzech tygodni - to jej
            zachowanie jest okropne - pokazała dziecku, ze go nie lubi (nawet, jeśli
            naprawdę tak nie jest). Dziecko straciło poczucie bezpieczeństwa, co wyraźnie
            widać - zlanie się w majtki, rysunek, nagła bezradność. Możliwe, ze będzie to
            trzeba odrabiać latami - i to nie jest żadna przesada.
            Naprawde, rozumiem, ze Twoja siostra może nie umieć zajmować się dzieckiem, ale
            rodzinie potrzebna jest szybka pomoc. W tej sytuacji radziłabym siostrze
            zasięgnąć porady psychologa w sprawie wychowanie dziecka zanim zrobi mu krzywdę.
            I naprawdę, jak można po trzech tygodniach od adopcji ignorować dziecko, które
            spłakane chce nawiązać rozmowę? trzeba nie mieć krztyny serca i wyobraźni. Dla
            mnie to po prostu okrutne.
            • aszpr Re: Prawo do bledow 03.12.07, 22:45

              Moze naoglądała się za dużo Superniani, gdzie dzieci przepraszają
              słownie....

              Wiem, o co Wam chodzi, ale wiem też - domyślam się - jak mogła
              myśleć moja siostra. I też zdaję sobie sprawę z ograniczoności
              przekazu, bo gdy coś się opisuje, to mimo wszelkich starań można nie
              oddać całości. Wiem, bo widziałam, że moja siostra stara się trzymać
              wszelkich zasad psychologiczno-pedagogicznych, jeśli krytykuje, to
              zachowanie, a nie dziecko; dużo chwali, Mała naprawdę już się z Nią
              zżyła. Ale z dzieckiem trudniej, niż z chomikiem czy z telewizorem,
              bo usterki bywają całościowe, a wtedy trudno pamiętać o wszystkich
              zasadach z instrukcji.... To tak, jak te mamy z Superniani, które i
              tak się zapominają, choć już znają nowe metody.

              I myślę, że sytuacja nie była aż tak drastyczna, jak to
              odebraliście, jak to być może wynika z opisu.... Bo jak znam moją
              siostrę, to nie mogła się gniewać długo, ciągnąć tego w
              nieskończoność, po niej spływa jak po kaczce.... <smile
              • aszpr Re: Prawo do bledow 03.12.07, 22:55

                I jeszcze jedno - z przeczytanych książek właśnie być może czasem
                wynika jej podejście.... Tych o psychologii rozwojowej i o tym, jak
                wychowywać dzieci. Bo może stara się wszystko zrobić jednocześnie -
                nauczyć empatii, wprowadzić zasady i nauczyć ich przestrzegania....

                Jest taka anegdota o matce, która miała 3 dzieci. Pierwsze wychowała
                korzystając z książek, drugie - korzystając z rozumu, a trzecie -
                wykorzystując serce i intuicję. Trzecie podobno wyszło na tym
                najlepiej wink To oczywiście anegdotka.

                Obraz dziecka z książek, jest nieco inny, niż w rzeczywistości,
                chyba przyznacie, i czasem człowiek może się zgubić między jednym, a
                drugim, myślę, że tak właśnie zagubiła się moja siostra w sytuacji,
                którą odebrała najwidoczniej jako bardzo wyzywającą, bo nie pasującą
                do niczego, co już znała....
                • makurokurosek Re: Prawo do bledow 03.12.07, 23:32
                  chyba pod włoskami twoja siostra ma trochę rozumu . nie wiem w jakich książkach
                  jako podstawową zasadę wychowawczą stosuje sie znęcanie psychiczne.
                • mama303 Re: Prawo do bledow 04.12.07, 19:11
                  za bardzo skupiasz sie na tym, co odczuwa siostra. Pomyśl o tym co
                  dziecko odczuwa. Potrzebuje bezwarunkowej akceptacji i poczucia
                  bezpieczeństwa. Jak to osiagną to może sie zacząć "wychowywanie"
              • makurokurosek Re: Prawo do bledow 03.12.07, 23:28
                sytuacja jest dramatyczna, niespełna trzyletnie dziecko zostało odrzucone i
                niezrozumiane, przeprosiło a opiekunowie nadal postanowili je karać. Dla mnie
                twoja siostra wykazała sie totalnym brakiem zrozumienia i ludzkich uczuć,
                zawziętością, egoizmem i dumą. Trudno mi uwierzyć,że sprawdza sie jako matka i
                zapewnia dziecku odpowiednią dawkę miłości , czułości i bezpieczeństwa jeżeli w
                taki sposób reaguje na całkowicie normalną sytuację, gdy doprowadza małe
                bezbronne dziecko do takiego stanu, świadomie narusza jego poczucie
                bezpieczeństwa. Dla mnie twoja siostra wykazała się niedojrzałością, a jej
                partner jest godnym pożałowania gnojkiem skoro pozwala na takie traktowanie
                córki. takie osoby nie powinny mieć dzieci a sprawa powinna skończyć sie w
                sądzie, to jest psychiczne znęcanie sie nad dzieckiem. Twojej siostry nie
                tłumaczy to że nagle ma trzyletnie dziecko pod opieką , ludzkie uczucia albo sie
                ma albo jest sie zimną suka.
                • jaka.to.melodiaa Re: Prawo do bledow 04.12.07, 02:01
                  "sprawa powinna skonczyc sie w sadzie" buahahahahahaha no to idz na
                  policje donies ze tamta babka nie chciala z dzieckiem o talerzu
                  rozmawiac bo byla na nie zla, pewnie odbiora jej prawa
                  rodzicielskie, faktycznie... a dzieciak to juz trauma na cale zycie
                  i lata terapii, bez dwoch zdan.... chryste, jesli naprawe tak
                  uwazasz to proponuje bezzwloczna wizyte u dobrego specjalisty...
                  dobrze, 1 wieczor byl nieudany, rodzice przesadnie zareagowali, co z
                  tego, zdarza sie. za to nastepnego wieczora pewnie fajnie sie
                  pobawili i dzieciak juz nie pamieta, znowu wszystko jest
                  ok. "naruszanie poczucia bezpieczenstwa", "znecanie psychiczne" hehe
                  zal mi was, tak bardzo chcecie zablysnac wiedza i madroscia ze nie
                  widzicie jak smieszne jestescie, same domorosłe psycholożki.
                  oczywiscie gdyby dziecko stale, regularnie bylo
                  ignorowane/nadmiernie karane itd mialoby to pewnie wplyw na jego
                  psychike, ale robic z 1 incydentu taka sprawe to trzeba naprawde nic
                  lepszego do roboty nie miec, tylko skandali szukac. ale to z tego co
                  zauwazylam na tym forum norma...
                • kropkacom Re: Prawo do bledow 04.12.07, 07:15
                  makurokurosek, opanuj się. Ciągle na forum grozisz komuś policją. Opanuj się!
                  • aszpr Re: Prawo do bledow 04.12.07, 08:49

                    To ja, siostra Aszpra... Winowajczyni...

                    Przeczytałam wszystko, co pisaliście... To trochę nie było tak...
                    Cala ta sytuacja opisana w poscie nie trwala caly dzien, tylko moze
                    z pol godziny... Ale to chyba moze i tak duzo dla takiego malego
                    dziecka... Widzialam, ze moja siostra tlumaczyla mnie tu troche... I
                    moja sytuacje... Moze sie nie nadaje do tego ukladu...
                    sad
                    • kropkacom Re: Prawo do bledow 04.12.07, 09:15
                      > moja sytuacje... Moze sie nie nadaje do tego ukladu...
                      > sad

                      Spokojnie. Trzeba tylko pamiętać że dziecko to dziecko a nie mały dorosły.
              • jola_ep Re: Prawo do bledow 04.12.07, 13:09
                > Moze naoglądała się za dużo Superniani

                To nie jest program o wychowaniu, tylko program rozrywkowy na temat
                wychowywania. Służy głównie do tego, aby potem oglądające go mamy mogły być
                dumne z siebie, bo one tak nie robią, i swoich dzieci, które tak się nie zachowują.

                Nie ma czegoś takiego, jak metoda wychowawcza, którą można zastosować zawsze,
                wszędzie i do każdego dziecka. Warto czytać o rozwoju dziecka, zachowaniach
                typowych dla jego wieku. Próbować wczuć się w dziecko, próbować je zrozumieć.
                Nasza reakcja nie musi być zawsze jednakowa, bo powody zachowania dziecka mogą
                być różne.

                Poza tym polecam post Rycerzowej smile

                Pozdrawiam
                Jola
    • rycerzowa Re: Krnąbrność 04.12.07, 10:59
      Ludzie, spokojnie!
      Jakby napisała tu matka trzytygodniowego noworodka, że mały złośliwie wrzeszczy,
      to by się jej cierpliwie wytłumaczyło, że się myli co do dziecka.
      Okazuje się,że Aszpr jest matką od trzech tygodni, a sytuację ma trudniejszą, bo
      dziecko już duże, i niewłasne, i jeszcze są jakieś podteksty, o których nie wiemy.

      Być może Aszpr chce być matką wzorową, pokazać, że umie wzorowo wychować dzieck?
      A skąd ma biedna wiedzieć, jak to się robi? Powinna wiedzieć? Ano powinna.
      Wszystkie powinnyśmy wiedzieć wiele rzeczy, a nie wiemy.

      Okazać bezwarunkową miłość? Żeby coś okazać, trzeba to mieć.
      Czy myśmy tak od razu kochały swoje dzieci, od pierwszego wejrzenia?
      Pewnie niektóre tak, przynajmniej tak mówią.

      Aszpr może potrzebować rad osoby fachowej, albo doświadczonej, jak postępować z
      dzieckiem.
      Co robić, by narodziło się WZAJEMNE uczucie.
      Spędzać razem dużo czasu.
      Razem robić różne rzeczy.
      Rozmawiać.
      Starać się ukoić jego smutki i lęki, starać się je zrozumieć.
      Wiedzieć,że małe dziecko nie może być niedobre, bo jest na to za głupie, nawet
      to superinteligentne. Małe dziecko postępuje wrednie, gdy jest mu źle.
      Wymagać od dziecka można tylko na miarę jego możliwości.

      Aszpr, jeśli dłużej poczytasz forum, przekonasz się,że i dobre, kochające matki
      mają czasem dość swoich dzieci. Niejedna pisała,że czasem miała ochotę jej
      podusić (sic!).
      Oburzyłabym się, gdyby nie fakt,że usłyszałam te słowa od jednego wzorowego
      super ojca, który tak powiedział do młodszego kolegi:
      - "Wiesz, z dziećmi to jest tak,że czasem masz ochotę je podusić".
      A to był naprawdę dobry, kochający ojciec.

      Aszpr, nie raz i nie dwa przeżyjesz chwile zwątpienia, jak każdy z nas,
      rodziców. Nie raz popełnisz błąd. To ludzkie. Ciągle trzeba zaczynać od nowa.
      Wiedz,że zdecydowana większość ludzi z czasem kocha dzieci, którymi się
      opiekuje, swoje i nieswoje. Czy widzisz powód, dla którego ty nie byłabyś do
      tego zdolna?
      • oda100 Re: Krnąbrność 04.12.07, 15:01
        wprawdzie dzis pani doktor powiedziala ze moj maly swietnie sie
        rozwija (2 lata, 5 miesiecy), ale do twojej malej mu daaaaaaaaleko,
        a emocjonalnie chyba jeszcze dalej, moj syn w ogole nie zrozumialby
        calej sytuacji opisanej przez ciebie, w najlepszym przypadku po 2
        minutach zapomnialby. Albo za malo wymagam od mojego syna albo po
        prostu pozwalam mu byc dwuipollatkiem. Tez jest krnabrny, ale na
        ogol nie robi nam na zlosc, nei obraza sie. Na twoim miejscu nie
        szukalabym problemu w podobnych wydarzeniach i nie stwarzala w
        takich momemnatch stresujacych dla dziecka sytuacji: oczekiwania
        przeprosin, naprawienia bledu itp. Dziekco tez moze miec gorszy
        dzien
        • per-vers Re: Krnąbrność 04.12.07, 20:51

          No dobra, ale ona pozna, że już nadszedł ten moment, kiedy może
          zacząć wychowywać? I czy ma teraz dziecku dać łamać wszystkie
          granice, by potem to wszystko odkręcać?

          Może w tym sklepie dziecko było naprawdę nieznośne, może kładło się
          na ziemi i wyło, że chce lizaka i może naprawdę ich ta sytuacja
          wyprowadziła z równowagi? Może ten ojciec wrócił wściekły, a próba
          rozmowy z dzieckiem ze strony siostry Aszpr była próbą rozładowania
          tego?

          Czy nie uczycie dzieci robienia "papa" osobie, która wychodzi z
          domu? Czemu tak oburzające jest więc uczenie dziecka dawanie tacie
          buziaka przed jego wyjściem?

          Jak dalece można usiłować zrozumieć dziecko i kiedy trzeba
          powiedzieć "dość"? Do kiedy można je tłumaczyć nieporadnym
          wyrażaniem emocji, a kiedy już można nazwać to, co ono robi
          rokapryszeniem, histerią i brakiem "uprzejmości"?
          • kropkacom Re: Krnąbrność 04.12.07, 21:06
            > No dobra, ale ona pozna, że już nadszedł ten moment, kiedy może
            > zacząć wychowywać?

            A kto mówi o braku wychowania? Po prostu trudno oczekiwać dojrzałych reakcji od
            dwulatka.
            • per-vers Re: Krnąbrność 04.12.07, 21:36
              > A kto mówi o braku wychowania? Po prostu trudno oczekiwać
              dojrzałych reakcji od
              > dwulatka.

              Tu masz odpowiedz:

              mama303 napisała:

              > za bardzo skupiasz sie na tym, co odczuwa siostra. Pomyśl o tym co
              > dziecko odczuwa. Potrzebuje bezwarunkowej akceptacji i poczucia
              > bezpieczeństwa. Jak to osiagną to może sie zacząć "wychowywanie"

              No i co zrobic, gdy dwulatek nie reaguje dojrzale? Olac to, bo
              wyrosnie? Nie reagowac? A jesli reagowac, to jak? Mysle, ze wlasnie
              takie rady potrzebne bylyby siostrze Aszpra...
              • kropkacom Re: Krnąbrność 04.12.07, 22:47
                mama303, napisała słowo wychowanie w cudzysłowiesmile To taka ironia.

                Metody wychowawcze też muszą być dostosowane do wieku dziecka. Nie można
                dwulatka traktować jak nastolatka i wymagać aby wykazał spokojnie skruchę i
                przeprosił. Poza tym sytuacja autorki pierwszego posta jest o tyle trudna ze
                chodzi o adoptowane dziecko (o ile dobrze rozumiem). W takim wypadku trzeba
                dziewczynce dać najpierw oswoić się z sytuacją i przekazać maksymalnie dużo
                miłości i bezpieczeństwa.

                > No i co zrobic, gdy dwulatek nie reaguje dojrzale? Olac to, bo
                > wyrosnie? Nie reagowac? A jesli reagowac, to jak? Mysle, ze wlasnie
                > takie rady potrzebne bylyby siostrze Aszpra...

                Tłumaczyć (reagować) na gorąco i niwelować konfliktowe sytuacje.

                • mama303 Re: Krnąbrność 05.12.07, 21:03
                  kropkacom napisała:

                  > Poza tym sytuacja autorki pierwszego posta jest o tyle trudna ze
                  > chodzi o adoptowane dziecko (o ile dobrze rozumiem). W takim
                  wypadku trzeba
                  > dziewczynce dać najpierw oswoić się z sytuacją i przekazać
                  maksymalnie dużo
                  > miłości i bezpieczeństwa.

                  Właśnie o to mi głównie chodziło. Jeśli mała ma za soba jakieś
                  przejścia to najpierw miłośc i poczucie bezpieczeństwa. Moim zdaniem
                  w takim przypadku nalezy sie dziecku zdwojona wyrozumiałośc jesli
                  chodzi nawet o bardzo złe zachowanie a tu takiego nie było - ot
                  zwykłe robrykane małe dziecko. Nie chodzi o to aby w ogóle nie
                  reagować - tłumaczyc i po sto razy ale nie oczekiwać natychmiastowej
                  reakcji.
                  Ja mam pieciolatkę i jej zachowanie często dalekie jest od takiego
                  jakiego bym sobie życzyła /też akurat czesto nie ma ochoty pożegnać
                  się jak wychodze do pracy - taki bunt/ale to tez jeszcze małe
                  dziecko i ciągle sobie to powtarzam.
              • jola_ep Re: Krnąbrność 04.12.07, 22:51
                > No i co zrobic, gdy dwulatek nie reaguje dojrzale?

                Dwulatek nie jest dojrzały, więc nie musi reagować dojrzale

                > Olac to, bo
                > wyrosnie?

                Oczekiwać reakcji na poziomie dwulatka. Dostosować wymagania do poziomu dwulatka.

                > Nie reagowac? A jesli reagowac, to jak?

                Czasem reagować, czasem nie. Jeśli "bryka" w sklepie, to najpiew upewnić się, czy jest to zachowanie w miarę akceptowalne i czy nie wymgamy za dużo. Potem ułatwić dziecku zadanie (np. sprawić, aby się nie nudził). Jeśli zachowuje się w sposób przekraczający dopuszczalne dla jego wieku granice, to reagować natychmiast: krótko, stanowczo. Nie odwlekać w czasie, nie rozpamiętywać potem jego zachowania. Po prostu uniemożliwić mu niedopuszczalne zachowanie. I pokazać mu, że nadal go kochamy smile (na przykład nie odrącając go, przytulając go itp. - naszą akceptację jego osoby wyrażamy czynem, a nie słowami, bo te jeszcze niewiele znaczą)

                > Mysle, ze wlasnie
                > takie rady potrzebne bylyby siostrze Aszpra...

                Tylko że to temat rzeka smile
                A moje dzieciaki już duże i mało co pamiętam. Ale wiem jedno: nie reugły, nie metody, tylko przede wszystkim zrozumienie dziecka i jego motywów. W ten sposób można dużo łatwiej osiągnąć nasze cele wychowacze smile

                Pozdrawiam
                Jola
                • mamagapka Re: Krnąbrność 08.12.07, 20:02
                  to ja, to moja siostra...
                  myślę że autorka jest jedna,usłyszała kilka cierpkich słów krytyki i
                  postanowiła zwalić winę na wydumaną siostrę...
                  beznadziejne...
                  co nie znaczy że poruszony problem nie jest poważny. biedne
                  dziecko... jak tak dalej pójdzie edzie robic wszystko żeby zadowolić
                  rodziców, nieważne , rodzonych czy adopcyjnych, a w wieku kilkunastu
                  lat zorientuje się że rodzice nie są bogami i wtedy dopiero zaczną
                  się problemy wychowawcze.
                  • per-vers Re: Krnąbrność 10.12.07, 08:22

                    Po takiej fali tendencyjnej i wyolbrzymionej, a może nawet
                    nieuzasadnionej krytyki, to mnie nic nie zdziwi....
                    Ledwie 2 czy 3 osoby odezwaly sie ludzkim glosem, a reszta poleciala
                    w szturm.
                    Pozdrowienia dla rodziców&ludzi idealnych, dla ktorych kazdy dzien
                    jest pasmem sukcesow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka