Dodaj do ulubionych

10 latka robi na złość

22.12.07, 23:34
Mam 10 letnią córkę,która chyba ma za dobrze. Przeprowadziliśy się
do nowego domku trzy miesiące temu. Od razu zaczęły się problemy.
Córka pobrudziła sciany rękami tak bardzo ,że w całym przedpokoju są
ślady jej dłoni. Wygląda na to ,że miała ręce w popielw (
prawdopodobnie grzebała w kominku ) a potem porobiła na ścianach
pieczątki. rozmawialiśmy z nią ,tłumaczyliśmy itp. Byłam bardzo
zdziwiona i rozczarowana jej postawą, ponieważ czekała na ten dom
tak jak my. Przychodziliśmy codziennie na budowę i cieszyliśy się
razem jak dom rósł z dnia na dzień. Myślałam,że będzie szanować swój
pokój i cieszyć się ,że jest łądnie. Dzisiaj przy sprzątaniu po
odsunięciu wersalki zobaczyłam ,że pomazała flamastrem ścianę...Na
złość? Spytałam się co jeszcze zrobiła i pokazała mmi ,że obrysowała
długopisem gniazdko .Przecież nie jest to dwulatek i nie jest to
głupia dziewczyna.Uczy się bardzo dobrze i nie ma żadnych problemów
w szkole. Dlaczego niszczy ten dom? Dodam ,że nie dostała nawet
klapsa za swoje zachowanie, chociaż mąż ledwo już panował nad
sobą.Trzy dni temu bolała ją głowa a w jej pokoju strasznie
śmierdziało. Okazało się ,że roztopiła plastelinę na żarówce przy
lampce na biurku. Rozmawiałam z nią i ja i mąż. On jej tłumaczył,że
zabawa taka jest niebezpieczna dla zdrowia i na dodatek niszczy
lampkę. Wydałało się,że zrozumiała i obiecała,że nie będzie już tak
głupio się bawiła. Dzisiaj znowu poczułam ten smród i znowu
zobaczyłam żarówkę całą brudną w plastelinie. Mąż nie wytrzymał i
przylał jej klapsa w tyłek .Mi serce pęka jak ona płacze ale z
drugiej strony co za niesforna dziewczyna . Czy inne dziesięcielatki
też są takie wredne?Dodam ,że wydaje mi się,że mam z nią dobry
kontakt. Dużo rozmawiamy, chodzimy we dwie na babskie zakupy, mówi
mi chyba o wszystkim. Za każdym razem jak coś zbroi to przychodzi do
mnie i się przyznaje... ale dlaczego tak broi? Czy to normalne w tym
wieku ? Czy inni rodzice też mają podobne problemy ? A może powinnam
jej przylać od razu jak się zabawiła w pieczątki na ścianie ? Samam
już nie wiem jak mam z nią postępować. Proszę o mądre rady
Obserwuj wątek
    • srebrnarybka Re: 10 latka robi na złość 22.12.07, 23:45
      Przypuszczam, że zbyt mocno okazujecie, jak bardzo ten dom jest dla
      Was ważny i ona może czuje się z tego powodu odtrącona. A co do
      tego, co robi: za pobrudzenie ścian w przedpokoju np. cofnęłabym na
      jakiś czas kieszonkowe, zeby pokryć koszt odmalowania, bo macie
      prawo nie życzyć sobie chlewu w pomieszczeniu ogólnym. Malowanie
      flamestrem ścian we własnym pokoju bym odpuściła - pod warunkiem, że
      za rok nie zażąda malowania. Ja chce mieć uświniony pokój - niech
      ma, jej pokój, jej bałagan, byle tylko nie żądała za rok malowania
      na Wasz koszt. Z plasteliną gorzej - może faktycznie zrobić sobie
      coś, albo spowodować jakieś zwarcie instalacji. Ponieważ perswazje
      nie pomogły - może skonfikować plastelinę?
    • jola_ep Re: 10 latka robi na złość 22.12.07, 23:51
      Może ten dobry kontakt, to tylko pozór? Rozmawiacie, ale o sprawach mało ważnych. O tych najważniejszych rozmawia się trudno i nie każde dziecko jest w stanie to zrobić.
      Wtedy dzieci więcej mówią swoim zachowaniem. Co chce powiedzieć Wasza córka? Nawet jeśli się cieszyła, może teraz z jakiegoś powodu jest jej trudno?
      Czasem nawet dzieciaki same sobie do końca nie uświadamiają o co im chodzi.

      Skąd pomysł, aby przylać tak dużemu dziecku? Poplamiła ścianę? Cóż, czasem się burdzi wink Szmatka, woda, środek czyszczący i niech dziecię zmywa.

      Ale najważniejsze, to dlaczego Wasze dziecko to robi.

      Jak ponoszą Was nerwy (naprawdę to rozumiem, to taki wiek, gdy nam się zdaje, że dziecko jest niemal dorosłe i mądre, a to nadal DZIECKO) to proponuję najpierw rozdzielić się na parę minut dla uspokojenia siebie. W nerwach nie warto nic robić.

      JOla
      • verdana Re: 10 latka robi na złość 23.12.07, 00:13
        Wredna, bo pomalowała ściany? Hmmm, najłatwiej przylać, żeby nie brudziła, żeby
        szanowała, żeby wiedziała, ze w domu jak w muzeum.
        Mam wrażenie, ze za bardzo trzęsiecie sie nad ścianami - dziecko w tym wieku na
        ogół nie maluje już po ścianach, a jak maluje i to uporczywie, to nie jest to
        raczej wyraz "niegrzeczności" tylko buntu. Moze właśnie przeciw temu, ze dom
        stał się dla rodziców ważniejzy niż dziecko - przypuszczam, ze budowa,
        urządzanie go, meblowanie zajęły Wam mnóstwo czasu. W poprzednim mieszkaniu
        dziecko pewnie czuło się swobodnie - a tu są nowe meble (nie właź z butami, nie
        siadaj, nie jedz tu bo zaplamisz) i nowe ściany (z czego ta kreska, dlaczego
        dotykasz, znowu rozlałaś) i dziecko ma po prostu dosyć. W dodatku na pewno jest
        od Was znacznie bardziej odizolowana - mieszkanie jest większe, ma własny pokój,
        tam jak sądze byliście w gorszych warunkach ( czytaj - lepszych dla dziecka),
        gdzie rodzice byli stale na wyciągniecie ręki. Pewnie chce więcej uwagi - tu
        10-latka, ale jeszcze ciągle dziecko.
        Nie piszesz też o innych zmianach - czy zmieniła szkołę, czy zmienila kolegów,
        ma dalej do dziadków?
      • nangaparbat3 Re: 10 latka robi na złość 23.12.07, 00:20
        Tak jak w postach powyzej - cos sie dzieje, Wasza corka ma jakis problem, z
        ktorym sobie nie radzi, potrzebuje Waszej opieki, pomocy, uwagi. Może
        rzeczywiście dom jest dla was ważniejszy od niej?
        Nerwy rozumiem, ale bicia dziesiecioletniej dziewczynki nie. Zwłaszcza przez
        ojca - proszę, dogadaj sie z męzem, zeby juz nigdy tego nie robił - moze ja
        skrzywdzic na cale zycie.

        Na dzieci w wieku szkolnym na ogoł patrzymy przez pryzmat nauki i posluszeństwa
        - ale wierz mi, te kategorie naprawdę niewiele mowią o tym, co dziecko przezywa,
        kim i jakie jest.
        Sprawa z plastelina bardzo niepokojąca - podejrzewam, ze wąchanie tego moze
        uszkadzać mózg, prawie na pewno. Ale rzecz nie w zabranianiu, nie w tlumaczeniu
        nawet, ale w znalezieniu powodów, dla ktorych ona to robi (tylko jej nie pytaj!)
        i usuniecie ich - jesli to jest w Waszej mocy.

        Na marginesie - cały pokój mojej nastoletniej corki jest pokryty jej malowidałmi
        i napisami, do głowy by mi nie przysżło mieć o to najmniejsze chocby pretensje.
    • a.nancy Re: 10 latka robi na złość 23.12.07, 12:39
      > rozmawialiśmy z nią ,tłumaczyliśmy itp.

      rozmowa to z definicji dialog. tlumaczyliscie - a czy pozwoliliscie jej sie
      wypowiedziec? dziesieciolatka powinna juz chyba umiec definiowac swoje uczucia i
      motywacje. gdybyscie z nia ROZMAWIALI, nie musialabys pytac na forum dlaczego to
      zrobila.
      • buket Re: 10 latka robi na złość 01.01.08, 16:52
        A myślałam,że rozmowa polega na dialogu paska z tyłkiem i nie
        przyszło mi na myśl ,że trzeba zwrócić uwagę na reakcję części ciała
        odległej o metr od miejca gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę.
    • harrypotter Re: 10 latka robi na złość 23.12.07, 13:32
      to dziwne, zeby 10 latka malowala na scianach jak 5 latek, chce zwrocic na
      siebie uwage, zebyscie cos zuwazyli, co?? skad my to mamy wiedziec?
      obserwoj ja, sluchaj wiecej niz gadaj, moze sie dowesz
      a moze teski za poprzednim domem
    • samson.miodek Re: 10 latka robi na złość 23.12.07, 16:10
      Sciany wybrudzone poza pokojem dziecka - szmatka i niech myje sciany.
      Sciany popisane w pokoju - mozna wytlumaczyc ze to troche dziwnuie
      wyglada u 10letniej dziewczynki, ale skoro chce to prosze - malunki
      poza pokoj jej nie maja prawa wychodzic. No i zapowiedziec ze jak
      bedzie chciala odnowic pokoj malowaniem, bo popisane sciany to wy w
      planach malowanie macie za np 3 lata, wczesniejsze - niech zacznie
      zbierac ze swojego kieszonkowego.
      Plastelina - albo zabrac plasteline, albo pokazac dziecku co sie
      moze przytrafic jak bedzie sie tak zabawiala.

      Rozne wypadki sie moga zdarzyc, ale jezeli ktos niszczy celowo to
      niech ponosi konsekwencje postepowania.Jakos moje 10letnie dziecko
      nie ma takich durnych pomyslow.Owszem ma tzw blondie moments i
      wszyscy sie smiejemy, ale celowego niszczenia czegokolwiek nie
      zauwazylam.I tez byla przeprowadzka, tez przywiazujemy uwage do
      nowego miejsca zamieszkania i dbany o nie, ale ona tez dba, bo to w
      koncu jej tez jest.
      A z twierdzeniam ze dziecko ma za dobrze - mysle ze prawie kazde
      dziecko ma teraz znacznie lepiej niz mysmy mieli i jakos to mnie nie
      przekonuje ze to moze byc powod takiego zachowania.
      Moze cos sie dzieje w szkole, w domu?Tak jak inni radzili - poszukaj
      przyczyny, a w moedzy czasie niech maly buntownik zmywa ze scian
      pieczatki.Moze jej sie w koncu znudzi.
    • wieczna-gosia Re: 10 latka robi na złość 23.12.07, 18:47
      daje sie szmate niech myje, puszka z farba, pedzelek i niech zamaluje dlugopis.
      Poza tym nastolatki TEZ pisza po scianach i niech pierwszy rzuci kamieniem, kto
      nie pisal, ja tam zawsze zazdroscilam tym dzieciom, ktore mogly w domu mazac po
      scianach smile

      Takze zrobilabym to co powyzej ale nie za czesto i raczej dla zasady niz z
      histerii ze to nowy dom i nowe sciany. Postoi 10 lat i bedzie i tak trzeba
      malowac smile
    • marghe_72 Re: 10 latka robi na złość 27.12.07, 00:33
      "robi na złość"
      "wredna"
      "niesforna dziewczyna"

      przykro to czytać
      przeciez mowa o 10 letnim dziecku.
      Która z nas nie miała durnych pomysłów?

      no i klapsem to raczej nic nie osiągniecie..
    • buket Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 10:30
      Kilka Waszych opinii wzięłam sobie do serca.Przemawia do mnie
      propozycja,żeby wyluzować jeśli bazgra po ścianie w swoim pokoju...W
      sumie nie o chodziło mi o te ściany czy dom ale o fakt niszczenia i
      robienia na złość.I nie ściska mnie w gardle pisząc tak "podłe
      słowa" ponieważ nazywam po imieniu zaistniały fakt.Dziwię się ,że
      większość osób to anioły chodzące po ziemi, wyrozumiałe, ciepłe,
      serdeczne i nie popełniające błędów .Dziwię się, ponieważ nie
      spotykam takich na co dzień.Takich co wypunktują ci twoje
      słowa ,przytoczą i rzucą kamieniem i owszem...widuję.
      Chciałam się dowiedzieć tylko czy 10 letnie dziecko oprócz tego ,że
      jest wulkanem pomysłów ma nadal ograniczone zdolności przewidywania
      konsekwencji własnych czynów ,chęć niszczenia ,czy po prostu bywa
      bezmyślne ...Chciałam wiedzieć jak to wyglada w inych rodzinach.Tych
      co przegapili sens moich słów zapewniam-nie sprawiło ani mi ani
      mężowi przyjemności skarcenie córki .
      • nangaparbat3 Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 14:35
        Nie tylko dziesieciolatek, ale nawet starsze nastolatki, a sytuacji stresu czy
        frustracji zupelnie dorosli ludzie mają ograniczona możliwość przewidywania
        skutkow swoich działań.
    • kanna Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 11:47
      Moim zdaniem jest nieszczęsliwa, że się wyprowadziliście - czy
      wiazało sie to też ze zmiana szkoły, kolezanek? Zapytajcie ją, czy
      teskni do starego domu, czy wy tęsknicie.
      Sptajcie, co by jej pomogło sie lepiej poczuć w nowym domu.
      Moze nie chciec rozmawiac na ten temat, bo widzi, jak dla was wazny
      jest ten dom i nie chce was rozczarować.
      Warto jej pokazać , że wy tez czasem tesknicie, i macie mieszane
      uczucia: z jednej strony bardzo sie cieszycie z nowego domu, ale z
      drugiej strony żal wam znajomych, co tam zostali, sklepu, gdzie
      robiłas zakupy itp.
      Można NA RAZ cieszyc się z nowego domu i żałować starego.

      U mnie żałoba po starym mieszkaniu trwała kilka miesięcy - dzis
      kocham swój dom i nie zamieniłabym go na tamto mieszkanie, ale na
      poczatku było mi bardzo trudno.

      wasz córka nie jest wredna ani złośliwa, ona woła o pomoc.
      Potrzebuje więcej czasu z wami, więcej wspólnych zabaw, wyjść,
      odwiedzana starego domu, rozmów o uczuciach.

      A jak się nie uda - poszukajcie psychologa, który pomoze jej się
      uporac ze zmianą.

      pozd smile Ania
      • sylwiamich Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 13:28
        Po pierwsze: nie robi na złość.
        Po drugie jak sama zauwazyłaś nastąpił u niej swoisty
        regres...zachowujw się jak kilkulatek...próbuje różne rzeczy.To
        nawet u 10latki dość normalne zachowanie.Sama będąc dzieckiem też
        chyba eksperymentowałaś z róznymi substancjami.Świadczy to o
        otwartym umyśle odkrywcy.Twoja córka już dawno tego nie robiła?A
        teraz zaczęła?
        Powodów może być mnóstwo:
        -zaburzone bezpieczeństwo.
        -powiększenie przestrzeni, nieznanej zbyt dobrze...a co za tym idzie
        chęć do jej ponownego odkrycia
        -złość na zbytnie wasze trzesienie się nad tym domem
        -poczucie odsunięcia na dalszy plan.
        Może ona nie niszczy domu...może go właśnie teraz oswaja?
        Nam dorosłym wydaje się że emocje są proste...potrafimy je nazwać,
        oddzielić od siebie.Dla naszych dzicie są one nieznane i
        nienazwane.Układ nerwowy jeszcze słabo rozwinęty, delikatny.Ona nie
        potrafi zrozumieć co czuje.Jesli te odczucia nie są przyjemne...a
        mają prawo być takie przy zmianie miejsca zamieszkania...a powinny
        być przyjemne...bo tak się wszyscy cieszą...to następuje u niej
        zgrzyt.Trudny do ogarnięcia.Bardzo często wtedy pojawiają się
        zachowania dziwne...dla Was dziwne.Dla niej będące formą
        rozładowania napięcia.Mówcie o szdodliwościach, zagrożeniach.I
        rozplątujcie jej emocje, nazywajcie je i uczcie rozdzielać.Wsparcie
        i zaufanie.
        • acorns Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 14:59
          > Po drugie jak sama zauwazyłaś nastąpił u niej swoisty
          > regres...zachowujw się jak kilkulatek...próbuje różne rzeczy.To
          > nawet u 10latki dość normalne zachowanie.

          Dziesięciolatka to nie jest małe dziecko i rodzice mają prawo
          oczekiwać od niej normalnego zachowania a nie na poziomie dwulatka
          który dorwał długopisik i se gniazdeczko obrysował. Jakbym ja był
          jej ojcem to zachowałbym się nie jak ojciec dziesięciolatki tylko
          jak ojciec dwulatki i jakby przyszły koleżanki to podałbym jej
          mleczko w butelce ze smoczkiem albo sprawdził czy przypadkiem nie
          zsiusiała się w majtki albo nocnik przyniósłbym jej do pokoju.
          Ciekawe co wtedy by zrobiła.

          > Może ona nie niszczy domu...może go właśnie teraz oswaja?

          A jakby tak rodzice zaczeli w taki sposób "oswajać" jej ulubione
          ciuchy na przykład to co? Wszystko jest fajnie ale jak
          dziesięciolatka niszczy to na co rodzice ciężko pracowali to powinna
          ponieść jakieś konsekwencje. I żadne emocje nie mają tu nic do
          rzeczy. Ma 10 lat a nie 2, zasób słownictwa wystarczy jej żeby
          powiedziała o co chodzi. Jak nie wie o co jej chodzi to niech powie
          że nie wie co jej tu nie pasuje, ale coś jej tu nie pasuje.
          Dziesięciolatka potrafi się też kontrolować, a jak nie umie to
          powinna leżeć przypięta pasami do łóżka dla bezpieczeństwa własnego
          i innych. A jak jej mazanie ścian nie wystarczy i wleje dynxa do
          akrylowej wanny i podpali? Najlepiej do takiej za 8 tysięcy albo
          więcej.
          • buket Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 15:36
            Dobry pomysł z pieluchą i butelką mleka. Wykorzystam po delikatnym
            zmodyfikowaniuwink
            W końcu zabierają głos rozsądne osoby ,którym czasami z pewnością
            zdarza się popełnić błąd wychowawczy wink Ech ,gdyby tak rodzić też
            instrukję obsługi do dziecka ...
            • nangaparbat3 Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 16:08
              buket napisał:

              > Dobry pomysł z pieluchą i butelką mleka. Wykorzystam po delikatnym
              > zmodyfikowaniuwink
              Pomysł jak najgorszy, bo upokarza dziecko, a upokarzać nie wolno nigdy, nikogo,
              a juz zwlaszcza własnego dziecka.


              To przy całej mojej sympatii do Acornsa smile
              • acorns Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 17:31
                Nie upokarza. Dziecko czasem potrzebuje kopa w dupę, ale nie takiego
                w sensie fizycznym tylko tak bardziej w przenośni i takie np.
                podanie dziesięciolatce jedzenia w butelce ze smoczkiem będzie
                substytutem kopa w zadek, który jej się należy za wandalizm. A
                myślisz że jak ja oduczyłem Młodą robienia syfu w kuchni, rzucania
                wszędzie brudnych ciuchów, sikania do studzienki odpływowej w
                warsztacie i używania mojej wieży i ściemniania że to nie ona
                (zwłaszcza ściemniania, bo wieży to sobie używać może). Z wieżą np.
                było tak że ciągle na niej słuchała bo i bas lepszy i kolumny
                mocniejsze i zostawiała tam płyty a potem mówiła że to nie ona i że
                to ja słuchałem jej płyt i zapomniałem oddać. No to kupiłem płytę
                ze "swojskimi przebojami" typu "Teściowa", "Wódko, wódeczko" i też
                zostawiłem w jej wieży. Zdziwiła się bardzo jak przyszły koleżanki a
                ona włączyła muzę smile Wrzeszczała żebym zabrał MOJĄ płytę, a ja jej
                wtedy powiedziałem tak jak ona zawsze "no przecież mam swoją wieżę i
                na twojej nie słucham". Pomogło natychmiast smile

                Ale tak czy inaczej pogadać z córką nie zaszkodzi czy ona na pewno
                dobrze się w tym domu czuje, czy nie brak jej dawnych znajomych. Ja
                też jestem po przeprowadzce ze warszawskich Szmulek na Mazury i na
                wiosnę wracamy tam skąd przybyliśmy bo ani mnie ta przeprowadzka nie
                zrobiła dobrze ani Młodej. My jesteśmy ludzie z Pragi a na Mazury to
                sobie na weekend możemy jechać dupę zamoczyć w jeziorze a nie
                mieszkać tam.
              • buket Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 17:34
                oj tam, nie histeryzuj wink
                • buket Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 17:56
                  buket napisał:

                  > oj tam, nie histeryzuj wink

                  to było oczy-wiście żartobliwie do nanga...

                  Co do przeprowazki to myśłę,że córka nie odczuła tego dotkliwie
                  ponieważ nadal chodzi do tej samej szkoły ,spotyka się z tymi
                  koleżankami ,z którymi się spotykała.Jedyne co zaobserwowałam to
                  to ,że boi się wieczorem zostać sama na górze albo nie lubi gdy męża
                  nie ma a jest już szarówka.
                  Wytłumaczyłam jej ,że jest ogrodzenie, alarm i ( to piszę dla
                  tych ,którzy myślą ,że jestem wyrodną matką) nie wysyłam jej samej
                  na górę a ...UWAGA! pierwszy tydzień spała z nami w małżeńskim
                  łóżku. Dopóki nie oswoiła dźwięków, nie doszła sama do wniosku,że
                  jest gotowa być sama w swoim pokoju, nocowała z nami.
                  Pisząc to ,myślę sobie,że może faktycznie poczuła się jak dwulatek
                  bo nie chcieliśmy jej zmuszać do niczego i dać jej czas do oswojenia
                  się z nową sytuacją.
                  Rozmawialiśy z nią o jej zachowaniu, strachach i zmianach. Wbrew
                  temu co niektórzy sugerowali , mam naprawdę dobry knontakt z
                  córką.Tylko,że jestem bezradna wobec odruchów wandalizmu ponieważ
                  uznaję je za atak na mnie ...Pewnie niesłusznie ale boli mnie ,że
                  ona niszczy coś na czym mi zależy.Kwestia lojalności
                  może...Wyluzowałam trochę z tym bałaganem, razem umyłyśy ściany (
                  sama się zdziwiłam jak ładnie zmywają się te nowoczesne
                  farby) ,przygotowałyśmy dom na święta razem i pewnie teraz będzie
                  bardziej o niego dbać.Z tym ,że nie bolą mnie brudne sciany a
                  robienie czegoś co sprawi mi przykrość.

                  Co do butelki z kaszką ...już zadziałało,właśnie dzisiaj.
                  Jakoś tak w rozmowie wyszedł temat jej ostatniego zachowania i to
                  ona go wywołała. Powiedziałam jej ,że jest już duża i wierzę,że
                  bedzie myślała o tym co robi nie tylko w domu ale też w
                  szkole.Przyznałam,że gdybym uważała ją za dwuletnią dziewczynkę to
                  zamiast napoju do szkoły dawałabym jej butelkę z kaszką smile
                  Zaczęła się śmiać i stwierdziła,że faktycznie mogłoby to wyglądać
                  kuriozalnie gdyby wyjęła z plecaka zamiast napoju butelkę ze
                  smoczkiem...No i co na to powiedziałaby Ola , nie mówiąc już o
                  Michale wink)
                  • jola_ep Re: 10 latka robi na złość 31.12.07, 17:05
                    > mam naprawdę dobry knontakt z
                    > córką.Tylko,że jestem bezradna wobec odruchów wandalizmu ponieważ
                    > uznaję je za atak na mnie ...Pewnie niesłusznie ale boli mnie ,że
                    > ona niszczy coś na czym mi zależy.

                    Naprawdę można mieć całkiem dobry kontakt z dzieckiem, a mimo to w jakiś sprawach nie do końca się dogadać. Bo przecież 10-latka to taki składak dorosłego i dziecka. Traktujemy ją jak mądrą, dojrzałą osobę, a tak nie jest. Owszem - mądra, rozsądna, odpowiedzialna, a gdzieś tam bokiem dziecko wyłazi wink Dla mnie to było odkrycie i bardzo mi pomogło.

                    Nie znam Was, więc łapię, to co mi wyłazi z listów, które piszesz. Po pierwsze jesteś bardzo szczęśliwa z nowego domu smile (i słusznie smile ) Po drugie nie wiem, czy Twoje dziecko jest równie szczęśliwe. Po trzecie wiesz, że masz rację wink
                    Po czwarte ... rysowanie Twojego dziecka po ścianach jednoznacznie interpetujesz jako akt wandalizmu skierowany przeciwko TOBIE.

                    No właśnie. Skąd to wiesz???? Może nie przeciwko Tobie, ale przeciwko domowi, który jakoś tak nie został do końca "oswojony". Nie chodzi o to, aby pogłaskać dziecko po głowie za to, że posmarowało ściany (mycie ścian jest chyba lepsze? wink).

                    Masz z dzieckiem dobry kontakt, więc chyba nie musisz interpetować motywów jej działań, bo chyba Ci o nich opowiedziało?
                    Nie chodzi mi o ironię, ale raczej o zrozumienie, że nie wszystko jest tak proste. Może Twoje dziecko widząc, jak bardzo cieszysz się nowym domem nie potrafiło z Tobą porozmawiać o smutkach, które są z tym związane? Jak przyjęłabyś tekst "szkoda, że się przeprowadziliśmy"? Dziecko może jednocześnie cieszyć się z nowego i tęsknić za starym. Moje tęsknią, choć dla mnie nie ma porównania.
                    Może być nawet tak, że macie dobry kontakt, ale właśnie dlatego ona nie chce Cię ranić i za bardzo nie ma komu wyryczeć się w rękaw jak jej źle w tym nowym, wytęsknionym i wymarzonym domu?

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • buket Re: 10 latka robi na złość 01.01.08, 17:12
                      jola_ep ..dosyć dołębna analiza i , muszę przyznać,że trafna.
                      I córka ,i ja jesteśmy wrażliwymi osobami o dość silnych
                      chcarakterach. Nie przyszło mi na myśl,że może mi czegoś nie mówić
                      bo nie chce mnie zranić.Musze z nią porozmawiać.
                    • buket Re: 10 latka robi na złość 01.01.08, 17:18
                      Pragnę poinformować ,że dyskusja jest już czysto akademicka ponieważ
                      od dłuższego czasu nie mam z córką żadnych problemów.Ż
                      adnych plastelin na żarówkach, odcisków rąk na ścianie,bucików w
                      kominku ani nawet pasty do zębów na klamkach...Dużo pomogło
                      uświadomienie jej ,że zachowanie dwulatka nie przystoi
                      dziesięcioletniej pannicy , nie mówiąc już o nastolatce.Przecież od
                      dzisiaj córka ma już 11 latwink
                      Happy New Year
                      • nangaparbat3 Re: 10 latka robi na złość 01.01.08, 17:57
                        Tu nie chodzi o to, czy my mamy problemy z naszymi dziećmi - chodzi o to, czy
                        nasze dzieci mają problemy, z którymi same nie umieja sobie poradzić. I czy
                        mozemy - a jeśli tak, to jak - im pomóc.
                        Jeśli dziesieciolatka zachowuje sie jak dwulatek, to ma problem. Uswiadomienie
                        jej, ze zachowuje sie niewłaściwie, moze wyleczyć objawy - ale to nie znaczy, ze
                        problemu juz nie ma.
                • nangaparbat3 Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 18:18
                  buket napisał:

                  > oj tam, nie histeryzuj wink

                  No cóż, moja matka nigdy w zyciu mnie nie obraziła i nie przywykłam do obrazania
                  dzieci. Mozesz to nzwac histerią, ale to juz nie mój problem.
                  • sylwiamich Re: 10 latka robi na złość 30.12.07, 22:41
                    ło matko...widzę że mi dzieci do placówki nie zabrakniewink))
        • scher Re: 10 latka robi na złość 31.12.07, 15:41
          sylwiamich napisała:

          > Może ona nie niszczy domu...może go właśnie teraz oswaja?

          Nie wiem, jaką to placówkę prowadzisz, ale chroń nas w takim razie,
          Panie Boże, od psychologów. Wybieram podejście acornsa.
    • sir.vimes No jasne - ma za dobrze 30.12.07, 23:19
      A moze jedak nie? Moze uważacie , ze musi cieszyć się czymś czym wy
      cieszylibyscie - a ona, w końcu osobna istota, niekoniecznie widzi to tak samo?
      • acorns Re: No jasne - ma za dobrze 31.12.07, 00:01
        Pamiętaj że to dziesięciolaka która może powiedziać o co jej chodzi
        a to że jej coś nie pasuje nie upoważnia jej do niszczenia. Bo jak
        tak wszyscy będą robili to spełni się przepowiednia proroka
        Kononowicza i nie będzie niczego. Ja bym na początek wyburzył
        przeszklone biurowce i zamknięte strzeżone krawaciarskie getta na
        Starej Pradze bo to nie miejsce dla krawaciarzy. Toi Toie też mi
        przeszkadzają w Parku Praskim bo go szpecą to se wezmę i spalę. Nie
        mogę? Mogę. Ale ego nie robię. Dziesięciolatka podobnie jak ja żyje
        w społeczeństwie i pewne normy współżycia społecznego nie wyłączając
        rodziny ją obowiązują.
        • sir.vimes Nie przesadzaj 31.12.07, 14:27
          Może dziecko nie umie sformułować mysli? A może to rodzice ją nauczyli, że złość
          czy niepokój wyraża się destrukcją?
          • buket Re: Nie przesadzaj 01.01.08, 16:48
            sir.vimes możesz mi uwierzyć ,że córka nie przeszła szkolenia
            walenia głową (cudzą)w ścianę w wypadku niepowodzeia.Bez obaw,ale
            dziękuję za troskę wink
            • sir.vimes To świetnie 03.01.08, 14:15
              A czy przeszła jakiekolwiek "szkolenie" z wyrażania emocji? Czy jak cokolwiek
              jej się nie podoba to jest kwitowane "masz za dobrze", "ja w twoim wieku mogłem
              o tym tylko pomarzyć", "znowu coś ci się nie podoba"?

              Wydaje mi się, że narzuciliscie jej nie tylko nowe miejsce zamieszkania (to
              normalne, w końcu rodzice decydują) ale tez odczucia które POWINNA waszym
              zdaniem mieć na jego temat.
              • buket Re: To świetnie 03.01.08, 20:29
                NIe, nie przeszła szkoleń żadnego typu.jak jej się coś nie podoba to
                w łeb ją walimy i tylko jest kwestia czy użyć kija bejzbolowego czy
                do palanta. Ma milczeć jak do nas mówi i siedziec cicho w kącie
                szczęśliwa ,że ma dom o jakim inni nie śmią nawet marzyć.Zero
                zgłaszania problemów czy niepewnośći . Siedzi tam cicho w tym kątku
                razem z domorosłymi psyuchologami i filozofowami a-
                amatorami.Wspólnie obgryzają paznokcie i przygryzają wargi bo
                świat/matka/życie/ jest niecacy .
                • sir.vimes Re: To świetnie 03.01.08, 20:32
                  Ma milczeć jak do nas mówi i siedziec cicho w kącie
                  > szczęśliwa ,że ma dom o jakim inni nie śmią nawet marzyć.Zero
                  > zgłaszania problemów czy niepewnośći

                  Cóż - to ty napisałaśtongue_out
                  • buket Re: To świetnie 03.01.08, 21:43
                    Napisałam rózwnież ,że walimy ją po głowie bejzbolem. Dlaczego
                    uwierzyłeś tylko w te część wypowieczi w którą chciałeś uwierzyć?

                    Wszystkich , którzy nie opanowali umiejętności czytania ze
                    zrozumieniem lub nie widzą różnicy między cynizmem i sarkazmem
                    zapewniam:

                    ŻARTOWAŁAM Z TYMI KIJAMI DO GIER GRUPOWYCH, SIEDZENIAMI W KĄCIE I
                    MILCZENIU NA ROZKAZ.
                    • sir.vimes Re: To świetnie 04.01.08, 13:03

                      Naprawdę uważasz, że dopiero walenie po głowie bejzbolem czy zamykanie w pokoju
                      to zachowania niegodne rodzica?

                • nangaparbat3 a co sie dziwisz? 03.01.08, 20:48
                  Mam 10 letnią córkę,która chyba ma za dobrze. Byłam bardzo
                  zdziwiona i rozczarowana jej postawą, ponieważ czekała na ten dom
                  tak jak my. Myślałam,że będzie szanować swój
                  pokój i cieszyć się ,że jest łądnie. Dzisiaj przy sprzątaniu po
                  odsunięciu wersalki zobaczyłam ,że pomazała flamastrem ścianę...Na
                  złość? Spytałam się co jeszcze zrobiła i pokazała mmi ,że obrysowała
                  długopisem gniazdko .Przecież nie jest to dwulatek (...)Dlaczego niszczy ten
                  dom? Dodam ,że nie dostała nawet
                  klapsa za swoje zachowanie, chociaż mąż ledwo już panował nad
                  sobą. roztopiła plastelinę na żarówce przy
                  lampce na biurku. Rozmawiałam z nią i ja i mąż. On jej tłumaczył,że
                  zabawa taka jest niebezpieczna dla zdrowia i na dodatek niszczy
                  lampkę. Wydałało się,że zrozumiała i obiecała,że nie będzie już tak
                  głupio się bawiła. Dzisiaj znowu poczułam ten smród i znowu
                  zobaczyłam żarówkę całą brudną w plastelinie. Mąż nie wytrzymał i
                  przylał jej klapsa w tyłek .Mi serce pęka jak ona płacze ale z
                  drugiej strony co za niesforna dziewczyna . Czy inne dziesięcielatki
                  też są takie wredne?Dodam ,że wydaje mi się,że mam z nią dobry
                  kontakt. Dużo rozmawiamy, chodzimy we dwie na babskie zakupy, mówi
                  mi chyba o wszystkim. Za każdym razem jak coś zbroi to przychodzi do
                  mnie i się przyznaje... ale dlaczego tak broi? Czy to normalne w tym
                  wieku ? Czy inni rodzice też mają podobne problemy ? A może powinnam
                  jej przylać od razu jak się zabawiła w pieczątki na ścianie ? Samam
                  już nie wiem jak mam z nią postępować. Proszę o mądre rady

                  ____
                  Kiedy chcesz wyciągnąć człowieka z brudu i błota, nie wyobrażaj sobie, że możesz
                  stać w górze i ograniczyć się do podania mu pomocnej dłoni. Musisz zejść na sam
                  dół, w brud i błoto. A wtedy chwyć go silnymi rękami i wraz z sobą wyciągnij na
                  powierzchn...
                • scher Re: To świetnie 03.01.08, 22:17
                  buket napisał:

                  > Siedzi tam cicho w tym kątku razem z domorosłymi psychologami
                  > i filozofowami aamatorami. Wspólnie obgryzają paznokcie i
                  > przygryzają wargi bo świat/matka/życie/ jest niecacy .

                  Zdecydowanie mi się podoba Twój cięty język smile)
    • izabelski Re: 10 latka robi na złość 31.12.07, 03:29
      roztapianie pasteliny - to eksperymentowanie (sama mazalam
      plastelina po kaflowym piecu smile )

      ja bym z nia porobila rozne fajne doswiadczenia z fizyki i chemii w
      domu - zeby jej pokazac, ze mozna robic ciekawe rzeczy bezpiecznie

      jak np zamrazanie wody, wody z sola, wody z cukrem itp
      • paszczakowna1 Re: 10 latka robi na złość 31.12.07, 12:15
        > roztapianie pasteliny - to eksperymentowanie (sama mazalam
        > plastelina po kaflowym piecu smile )
        >
        > ja bym z nia porobila rozne fajne doswiadczenia z fizyki i chemii w
        > domu - zeby jej pokazac, ze mozna robic ciekawe rzeczy bezpiecznie
        >
        > jak np zamrazanie wody, wody z sola, wody z cukrem itp
        >

        Popieram. Plus, jeśli faktycznie to pociąg do eksperymentowania, naucz ją, że
        topić albo spalać rzeczy należy w kuchni pod włączonym wyciągiem albo przy
        szeroko otwartym oknie.
      • mama303 Re: 10 latka robi na złość 03.01.08, 22:05
        izabelski napisała:

        > roztapianie pasteliny - to eksperymentowanie (sama mazalam
        > plastelina po kaflowym piecu smile )

        a ja na kaloryferze i w wieku ok 10 lat poobcinałam frendzelki w
        nowym obrusie - równiuteńko bo misie wydawałao że bedzie ładniej smile
        Bezmyslność i tyle, żaden wandalizm. Ludzie nie przesadzajcie
    • daria45-net Re: 10 latka robi na złość 02.01.08, 05:53
      buket napisał:

      > Mam 10 letnią córkę,która chyba ma za dobrze. Przeprowadziliśy się
      > do nowego domku trzy miesiące temu. Od razu zaczęły się problemy.
      > Córka pobrudziła sciany rękami tak bardzo ,że w całym przedpokoju

      > ślady jej dłoni. Wygląda na to ,że miała ręce w popielw (
      > prawdopodobnie grzebała w kominku ) a potem porobiła na ścianach
      > pieczątki. rozmawialiśmy z nią ,tłumaczyliśmy itp. Byłam bardzo
      > zdziwiona i rozczarowana jej postawą, ponieważ czekała na ten dom
      > tak jak my. Przychodziliśmy codziennie na budowę i cieszyliśy się
      > razem jak dom rósł z dnia na dzień. Myślałam,że będzie szanować
      swój
      > pokój i cieszyć się ,że jest łądnie. Dzisiaj przy sprzątaniu po
      > odsunięciu wersalki zobaczyłam ,że pomazała flamastrem ścianę...Na
      > złość? Spytałam się co jeszcze zrobiła i pokazała mmi ,że
      obrysowała
      > długopisem gniazdko .Przecież nie jest to dwulatek i nie jest to
      > głupia dziewczyna.Uczy się bardzo dobrze i nie ma żadnych
      problemów
      > w szkole. Dlaczego niszczy ten dom? Dodam ,że nie dostała nawet
      > klapsa za swoje zachowanie, chociaż mąż ledwo już panował nad
      > sobą.Trzy dni temu bolała ją głowa a w jej pokoju strasznie
      > śmierdziało. Okazało się ,że roztopiła plastelinę na żarówce przy
      > lampce na biurku. Rozmawiałam z nią i ja i mąż. On jej
      tłumaczył,że
      > zabawa taka jest niebezpieczna dla zdrowia i na dodatek niszczy
      > lampkę. Wydałało się,że zrozumiała i obiecała,że nie będzie już
      tak
      > głupio się bawiła. Dzisiaj znowu poczułam ten smród i znowu
      > zobaczyłam żarówkę całą brudną w plastelinie. Mąż nie wytrzymał i
      > przylał jej klapsa w tyłek .Mi serce pęka jak ona płacze ale z
      > drugiej strony co za niesforna dziewczyna . Czy inne
      dziesięcielatki
      > też są takie wredne?Dodam ,że wydaje mi się,że mam z nią dobry
      > kontakt. Dużo rozmawiamy, chodzimy we dwie na babskie zakupy, mówi
      > mi chyba o wszystkim. Za każdym razem jak coś zbroi to przychodzi
      do
      > mnie i się przyznaje... ale dlaczego tak broi? Czy to normalne w
      tym
      > wieku ? Czy inni rodzice też mają podobne problemy ? A może
      powinnam
      > jej przylać od razu jak się zabawiła w pieczątki na ścianie ?
      Samam
      > już nie wiem jak mam z nią postępować. Proszę o mądre rady



      Trzeba czesciej zagladac z pasem do dupska i bedzie idealna. Nie ma
      lepszej metody jak metoda naszych rodzicow i dziadkow.
      • buket Re: 10 latka robi na złość 02.01.08, 18:59
        Nie, dziękuję nie skorzystam. Nie chcę używać wobec niej przemocy bo
        to mnie upokarza. Zlać potrafi każdy głupi , pijak ,ł.achudra i
        prostak. Nie twierdzę,że nasi rodzice i dziadkowie tacy byli skoro
        używali tej metody. Nie mieli po prostu świadomości ,że nie kijem
        wychowuje się dzieci.My , mając internet, nowe badania
        psychologiczne i wiedzę,że bije ten kogo bili nie powinniśmy
        powielać zachowań tylkko dlatego ,że tylko takie znamy.Trudniej jest
        znaleźć drogę do rozwiązania problemu zostawiając pas w spodniach,
        tam gdzie jego miejsce , ale o ile łatwiej patrzeć sobie samemu w
        oczy.
        • sylwiamich Re: 10 latka robi na złość 03.01.08, 09:52
          buket napisał:

          > Nie, dziękuję nie skorzystam. Nie chcę używać wobec niej przemocy
          bo
          > to mnie upokarza. Zlać potrafi każdy głupi , pijak ,ł.achudra i
          > prostak.

          Zgadzam się z Tobą...a upokorzyć i obśmiać to już tylko taka łajza i
          łachudra co to lepiej o sobie myśli.
    • jsolt spokojnie 03.01.08, 09:24
      moja 14-latka ma na obecną chwilę kompletnie pomazane ściany...
      kilka lat temu, przy pierwszym 'wpisie' kompletnie mnie zatkało, też
      krzyczałam i miałam ochotę dać w dupęsmile
      mnie przeszło, ona maże dalej, wpisują się znajmomi, czasami część
      ścian zakleja plakatami, które za chwilę zmienia - cóż, taki lifesmile
      odmalowywać jej pokoju ani mi się śni na mój koszt, jak będzie
      chciała to pozbiera na farbę.
      oczywiście, należy przy tym ustalić pewne granice - toleruję
      różne 'dekoracje'smile i czasami porozrzucane ciuchy w jej pokoju, ale
      nie zabawy niebezpieczne (wasza plastelina) czy ewidentny brud, lub
      podobne działania w salonie czy w kuchni.
      • verdana Re: spokojnie 03.01.08, 13:11
        Mój, ośmiolatek pociął swój tornister - odciął paski, nie dało się
        go naprawić. Mowił , że "nie wie" dlaczego to zrobił, ze mu się
        nudziło, że chciał wypróbowac nozyczki...
        Teraz, w pierwszej gimnazjalnej, powiedział, dlaczego pociął -
        tornister był z rysunkiem, ktory kompletnie wyszedł z mody i on go
        okropnie nie lubił, był juz za dziecinny. Prosił mnie o nowy, ale
        powiedziałam, ze musi poczekac do nowego roku szkolnego.
        No i dostał nowy... Za cenę okropnej awantury, ale i tak się
        opłacało.
        Ja mu sie nawet nie bardzo dziwię, rozumiem, ze chodzenie do szkoły
        z dziecinnym tornistrem musi być okropne. Ale trzeba wiedzieć, ze
        czasem prawdziwych przyczyn dowiadujemy się po latach, a czasem
        nigdy.
    • krwawakornelia Moze nie czuje ze to jest JEJ dom? 03.01.08, 13:35
      A poza tym dlaczego denerwujecie sie za to co robi w jej pokoju, to
      jej pokuj przeciez.
      Co innego pomieszczenia uzywane przez wszystkich.

      A wybierala sobie sama meble do pokoju, malowala sobie sama sciany?

      Przeciez dla niej taka przeprowadzka jest koszmarnie ciezka a ty
      skupiasz sie na sobie a nie pogasz coorce w tym wszystkim i odbierasz
      jej zachowanie jako personalny atak na ciebi i twoj domeczek.
      • buket Re: Moze nie czuje ze to jest JEJ dom? 03.01.08, 20:36
        Do krwawakornelia
        pokój bo pokoje

        A tak na marginesie...albo e,tam
        • scher Re: Moze nie czuje ze to jest JEJ dom? 03.01.08, 22:13
          buket napisał:

          > A tak na marginesie...albo e,tam

          wink
          • krwawakornelia sensownego argumentu brak 04.01.08, 11:14
            czyli cieplo?
            • buket Re: sensownego argumentu brak 04.01.08, 13:45
              Nie, czyli kiedy zdajesz egzamin gimnazjalny?
    • krwawakornelia jak mozna powiedziec o swoim dziecku ze jest 03.01.08, 19:41
      wredne?
    • vera-0 Re: 10 latka robi na złość 04.01.08, 11:30

      A mnie zastanawia zdanie:
      buket napisał:

      > Mam 10 letnią córkę,która chyba ma za dobrze.

      No bo ja na przyklad chce zeby moim dzieciom bylo jak najlepiej i
      ciesze sie z tego.
      > Przeprowadziliśy się
      > do nowego domku trzy miesiące temu. Od razu zaczęły się problemy.

      No i moim zdaniem sama sobie odpowiadasz na swoj post.

      > Córka pobrudziła sciany rękami tak bardzo ,że w całym przedpokoju

      > ślady jej dłoni. Wygląda na to ,że miała ręce w popielw (
      > prawdopodobnie grzebała w kominku ) a potem porobiła na ścianach
      > pieczątki. rozmawialiśmy z nią ,tłumaczyliśmy itp. Byłam bardzo
      > zdziwiona i rozczarowana jej postawą,

      Strasznie to autorytarnie brzmi , niemasz wrazenia?

      >ponieważ czekała na ten dom
      > tak jak my. Przychodziliśmy codziennie na budowę i cieszyliśy się
      > razem jak dom rósł z dnia na dzień. Myślałam,że będzie szanować
      swój
      > pokój i cieszyć się ,że jest łądnie.

      A co dalo Ci podstawy zeby myslec w ten sposob?
      Meblowala swoj pokoj, brala udzial w malowaniu go itp.?
      Powiedziala Ci ze bedzie o niego dbac i nie bedzie mazac po
      scianach?

      > Dzisiaj przy sprzątaniu po
      > odsunięciu wersalki zobaczyłam ,że pomazała flamastrem ścianę...Na
      > złość?

      Dzieci raczej nie robia bez powodu tak sobie na zlosc, ktos dorosly
      musial je tego nauczyc...


      > w szkole. Dlaczego niszczy ten dom?

      Dlaczego piszesz tak dramatycznie?

      Dodam ,że nie dostała nawet
      > klapsa za swoje zachowanie,

      no gratuluje. chociaż mąż ledwo już panował nad
      > sobą.Trzy dni temu bolała ją głowa a w jej pokoju strasznie
      > śmierdziało. Okazało się ,że roztopiła plastelinę na żarówce przy
      > lampce na biurku. Rozmawiałam z nią i ja i mąż. On jej
      tłumaczył,że
      > zabawa taka jest niebezpieczna dla zdrowia i na dodatek niszczy
      > lampkę. Wydałało się,że zrozumiała i obiecała,że nie będzie już
      tak
      > głupio się bawiła. Dzisiaj znowu poczułam ten smród i znowu
      > zobaczyłam żarówkę całą brudną w plastelinie. Mąż nie wytrzymał i
      > przylał jej klapsa w tyłek .Mi serce pęka jak ona płacze ale z
      > drugiej strony co za niesforna dziewczyna . Czy inne
      dziesięcielatki
      > też są takie wredne?Dodam ,że wydaje mi się,że mam z nią dobry
      > kontakt. Dużo rozmawiamy, chodzimy we dwie na babskie zakupy, mówi
      > mi chyba o wszystkim. Za każdym razem jak coś zbroi to przychodzi
      do
      > mnie i się przyznaje... ale dlaczego tak broi? Czy to normalne w
      tym
      > wieku ? Czy inni rodzice też mają podobne problemy ? A może
      powinnam
      > jej przylać od razu jak się zabawiła w pieczątki na ścianie ?
      Samam
      > już nie wiem jak mam z nią postępować. Proszę o mądre rady
      • buket Re: 10 latka robi na złość 04.01.08, 14:19
        vera-0 napisała:

        >
        > A mnie zastanawia zdanie:
        > buket napisał:
        >
        > > Mam 10 letnią córkę,która chyba ma za dobrze.
        >
        > No bo ja na przyklad chce zeby moim dzieciom bylo jak najlepiej i
        > ciesze sie z tego.


        Easy come easy go.
        Jak jest za dużo cukru w cukrze to nie jest słodko a mdło.

        > Przeprowadziliśy się
        > > do nowego domku trzy miesiące temu. Od razu zaczęły się problemy.
        >
        > No i moim zdaniem sama sobie odpowiadasz na swój post.

        Nie szukam u nikogo wskazówki KIEDY zaczęły się moje problemy a
        raczej chciałam wiedzieć czy inne dziesięciolatki postępują podobnie
        nierozsądnie.


        > > Córka pobrudziła sciany rękami tak bardzo ,że w całym
        przedpokoju
        > są
        > > ślady jej dłoni. Wygląda na to ,że miała ręce w popielw (
        > > prawdopodobnie grzebała w kominku ) a potem porobiła na ścianach
        > > pieczątki. rozmawialiśmy z nią ,tłumaczyliśmy itp. Byłam bardzo
        > > zdziwiona i rozczarowana jej postawą,
        >
        > Strasznie to autorytarnie brzmi , niemasz wrazenia?

        Niemam ....Nie mam ,nawet.


        > >ponieważ czekała na ten dom
        > > tak jak my. Przychodziliśmy codziennie na budowę i cieszyliśy
        się
        > > razem jak dom rósł z dnia na dzień. Myślałam,że będzie szanować
        > swój
        > > pokój i cieszyć się ,że jest łądnie.
        >
        > A co dalo Ci podstawy zeby myslec w ten sposob?
        > Meblowala swoj pokoj, brala udzial w malowaniu go itp.?
        > Powiedziala Ci ze bedzie o niego dbac i nie bedzie mazac po
        > scianach?

        Powody dające mi do zrozumienia,że córka będzie się cieszyła to
        ( wymieniam w kolejniści alfabetycznej):
        1.Akceptacja projektu wstępnego domu.
        2.Brak reakcji alergicznych na zaproponowanie jej ,żeby wybrała
        sobie swoje pokoje.
        3.Chęć przychodzenia na budowę nawet w sobotę i niedzielę mimo ,że
        pracownicy kończyli pracę w piątki.
        4.Dywagacje jak to cudownie i wspaniale będzie mieć swoje
        piętro /podwórko/kota/pasa/nowe koleżanki/przstrzeń.
        5.Ewidentne chęć spacerów w pobliże domu nawet gdy tenże był jeszcze
        dopiero w powijakach.
        6.Fascynacja polegająca na fotografowaniu jej pokoju od momentu
        postawienia pierwszego pustaka ścianek działowych aż do końcoweo
        efektu.
        7.Głośne wyrażanie swojego zadowolenia i niecierpliwości kiedy ach
        kiedy w końcu nadejdzie TEN dzień.
        8.Hopsanie sasanie na wieść ,że już niedługowink
        9.Interesowanie się dobieraniem elementów dekoracyjnych wnętrz typu:
        glazura, drzwi, firanki,armatura.To z nią spędzałam po kilka godzin
        w sklepach i to ona doradzała mi kolorystykę ,kształty itp podczas
        gdy mąż po godzinie miał silne silne zawroty głowy i niezwłocznie
        musiał udać się na zewnątrz sklepu wink ( cwaniaczek)
        10.Jaskrawe kolory jej pokoju ,wybrane przez nią i ZAAKCEPTOWANE
        mimo ,że mi się nie podobają.

        Na 10 dowodach poprzestanę.


        > > Dzisiaj przy sprzątaniu po
        > > odsunięciu wersalki zobaczyłam ,że pomazała flamastrem
        ścianę...Na
        > > złość?
        >
        > Dzieci raczej nie robia bez powodu tak sobie na zlosc, ktos
        dorosly
        > musial je tego nauczyc...


        Przepytałam w rodzinie i okazało się ,ze babcia miała podobne
        ciągotki i to ona podczas mojej nieobecności wyjaśniła jej zasady
        mazania po ścianach .Przyznaję,że sama by na to nie wpadła, za
        trudne.

        > > w szkole. Dlaczego niszczy ten dom?
        >
        > Dlaczego piszesz tak dramatycznie?

        Wymogi gatunku smile



        • nangaparbat3 babcia 04.01.08, 15:54
          >>>Przepytałam w rodzinie i okazało się ,ze babcia miała podobne
          ciągotki i to ona podczas mojej nieobecności wyjaśniła jej zasady
          mazania po ścianach .


          Wreszcie cos pozytywnego - niech zyja babcie!
          >>>Przyznaję,że sama by na to nie wpadła, za
          trudne.

          Co za trudne? Żeby bazgrac za kanapą, bo tam matka nie przyuwazy?
          • buket Re: babcia 04.01.08, 19:12
            Nie, za trudne jest zrozumienie ironii.
    • sir.vimes Styl rozmowy 04.01.08, 13:13
      z osobami, do których zwracasz się po poradę, zwroty typu "nie histeryzuj" itp
      dają pewne pojęcie, że niespecjalnie bliskie są ci takt czy kurtuazja.

      Słowem tez można niszczyć - i niegrzecznością, i skrajna , przesadną oceną
      (dziecko ma ZA DOBRZE, jest wredne).

      Jaka matka - taka natka. Ty niszczysz córkę słownie - ona niszczy długopisem pokój.

      Swoją drogą - chodzenie na "babskie zakupy" nie zastąpi prawdziwego kontaktu;
      groźby klapsa nie zastąpią wychowania, śliczny pokoik prosto z katalogu nie
      zastąpi prawdziwego własnego miejsca, średniej próby "zabawa słowem" na forum
      nie zastąpi chęci naprawienia tego co zepsute.


      • buket Re: Styl rozmowy 04.01.08, 13:49
        amen
      • nangaparbat3 Re: Styl rozmowy 04.01.08, 15:56
        sir.vimes napisała:

        >
        > Swoją drogą - chodzenie na "babskie zakupy" nie zastąpi prawdziwego kontaktu;

        Tym bardziej, ze gdzieś około 11-12 roku zycia wspolne z corka zakupy zamieniaja
        się w koszmar - z definicji córce nie moze podobac się to, co podoba sie matce.
        I oczywiście vice wersal.
        I co wtedy?
        • buket Re: Styl rozmowy 04.01.08, 19:24
          > sir.vimes napisała:
          >
          > >
          > > Swoją drogą - chodzenie na "babskie zakupy" nie zastąpi
          prawdziwego konta
          > ktu;


          TU się zgadzam.
          Dlatego spotykamy się także w kuchni podczas posiłków, w salonie
          podczas oglądania wspólnie filmów, odwiedzam ją w pokoju , ona
          odwiedza mnie w moim, odprowadzam ją do i ze szkoły, słucham jak
          czyta mi dowcipy, gramy w scrabble, czytamy na głos "Mikołajka " i
          obie zrywamy boki, wpuszczam ją do łóżka gdy przyśni się jej
          koszmar,przykrywam ją w nocy żeby nie zmarzła, wspólnie jeździmy na
          wycieczki rowerowe...a wszystko to z nadzieją,że w dniu w którym mi
          się spodoba różowa sukienka a jej fioletowa nie staniemy bezradnie
          na środku sklepu zadając sobie pytani?:" I co teraz?"
          • krwawakornelia No tak to naprawde na swietny kontakt wyglada 04.01.08, 20:56
            tak sie w pokojach odwiedzac.
            Na pisemne zaproszenie?
            • buket Re: No tak to naprawde na swietny kontakt wyglada 04.01.08, 22:01
              Nie, mój lokaj ustala termin z jej lokajem a potem już tylko
              wysyłam do niej karetę.

              Widzę,że cynizm niektórych moich wypowiedzi odebrany jako fakt może
              prowadzić do dewastacji opinii publicznej, czemu sprzyja aura
              podejrzeń ,insynuacji i obelg,które przyjmuję na klatę ale nie
              zamierzam produkowac dla nich pożywki.
              Zdewastowaną Krwawąkornelię pocieszę,że w gimnazjum na pewno na
              języku polskim będą omawiane środki retoryczne typu
              hiperbola,synekdocha,auzja,gra słów czy klimaks.
              Zrozumienie tekstu z przymróżeniem oka będzie zapewne pestką.
              W co wierzę i czego z gorącego serca życzę.
              • sir.vimes Re: No tak to naprawde na swietny kontakt wyglada 05.01.08, 09:34
                > Zdewastowaną Krwawąkornelię pocieszę,że w gimnazjum na pewno na
                > języku polskim będą omawiane środki retoryczne typu
                > hiperbola,synekdocha,auzja,gra słów czy klimaks.
                > Zrozumienie tekstu z przymróżeniem oka będzie zapewne pestką.

                Czy te teksty z "przymrUżeniem oka" to obrona przez atak czy wyżyny twojego
                poczucia humoru?

        • sylwiamich Re: Styl rozmowy 04.01.08, 22:55
          nangaparbat3 napisała:
          > Tym bardziej, ze gdzieś około 11-12 roku zycia wspolne z corka
          zakupy zamieniaj
          > a
          > się w koszmar - z definicji córce nie moze podobac się to, co
          podoba sie matce.
          > I oczywiście vice wersal.
          > I co wtedy?


          Co teraz????Wychodzi na to że mam dziwne dzieckosmile)Pół roku temu
          rzuciłam fajki...z rozmiaru 36...
          Moja córka ma 12 lat.Włazi z uporem mamniaka, w moje za małe ciuchy
          i warczy, jak chcę odebrać:
          -Z mody wyjdą zanim schudniesz Mamcia.Nareszcie Ci się Mamcia gust
          polepszył.
          Dodam że wcześniej (7-10lat) była bazarówą.smile)))
      • buket Re: Styl rozmowy 04.01.08, 19:31
        sir.vimes napisała:
        średniej próby "zabawa słowem" na forum
        > nie zastąpi chęci naprawienia tego co zepsute.


        oj tam,zaraz średniejwink)
        • krwawakornelia Nic do zarzucenia 04.01.08, 20:57
          (bo rzucac?)
          na zewnatrz mamusia jak z katalogu, a w glowie ...
          • buket Re: Nic do zarzucenia 04.01.08, 21:42
            ...a w głowie kwitnie maj smile
            • ebutla tez tak robilam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!! 04.01.08, 22:06
              W iwku 12 lat tez tak robilam..
              pamietam,bom mlodasmile

              marzylam o nowym domu, ale potem.. rodzice zaczeli znajmowac sie
              wszystkim tylko nie mna

              nie wpyrowadzma psa, tylko chcialam zeby 'robil' w pokoju

              to byl bunt
              bylam zaniedbywana...
              • buket Re: tez tak robilam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!! 04.01.08, 22:52
                ebutla napisała:

                > W iwku 12 lat tez tak robilam..
                > pamietam,bom mlodasmile
                >
                > marzylam o nowym domu, ale potem.. rodzice zaczeli znajmowac sie
                > wszystkim tylko nie mna
                >
                > nie wpyrowadzma psa, tylko chcialam zeby 'robil' w pokoju
                >
                > to byl bunt
                > bylam zaniedbywana...


                Dziękuję za te słowa.Tego głosu potrzebowałam najbardziej.Gdybyś
                odpisała na początku wcześniej dotarłabym do córki.
                Pewnie czuła się podobnie jak Ty.Pewnie ją zaniedbałam w tym całym
                chaosie.
                Z nami jest już lepiej , już wracamy na normalne tory.Ile zajęło
                Twoim rodzicom zauważenie,że jest Ci źle?
            • vera-0 jak z hollywoodzkiego serialu normalnie 04.01.08, 22:41
              a dziecko jeszcze smie byc wredne...
    • nangaparbat3 zamiast sie wyzlośliwiać 04.01.08, 22:13
      w czym naprawdę jestes dobra, ale z wychowaniem dziecka niewiele to ma
      wspolnego, przypomnij sobie Nalkowską opowiadajacą, w "Domu nad Ląkami" bodajze,
      jak to zając, ktory u niej zamieszkal, obgryzał tapetę, a ona sie martwiła, bo
      tapeta była w kwiatki, i bała się, ze farba moze zajacowi zaszkodzić.
      • buket Re: zamiast sie wyzlośliwiać 04.01.08, 22:47
        Nie wyzłośliwiam się, nie lubię jak się ocenia mnie przez pryzmat
        wyrwanych z kontekstu zdań.

        Co do przytoczonego przez Ciebie przykładu to przyznam ,że daje mi
        do myślenia z tym ,że od początku zapewniałam ,że nie o dom mi
        chodzi a o oddalenie się córki. Ciesze się ,że jest już lepiej i że
        i ja i ona jesteśmy spokojniejsze...Spokojniejsze , mimo,że drążąc
        temat pomazanej ściany i obrysowanych ( długopisem )
        gniazdek ,córcioa odkryła przede mną swoje inne mroczne tajemnice.
        Podzielę się nimi z wami bo widzę ,że jestem odbierana jako
        jędza/wiedźma czepiająca się aniołeczka.
        W każdym pokoju ,łazience,korzytarzu,pod schodami narysowała ok 10
        cm kreski ( długopisem , a to nie da się zmyć niczym) i podpisała
        np. schody na półpietrze 15cm, sypialnia 23 cm....itp.
        Pokazała mi to wszystko i zapewniała,że zrobiła to w pierwszym
        tygodniu po wprowadzeniu się. Napisała to wszystko drobnymi
        literkami na krawędzi ściany i futryny ale widać to dokładnie.
        Przytuliłam ją i obeszłam z nią wszystkie kąty i
        zakamarki .Pomyśłałam sobie ,że ona się boi i rzeczywiście sobie
        oswaja ten dom, tak jak ktoś tu wcześniej sugerował.
        Z drugiej strony pomyśłałam sobie ,że jeszce niedawno te ściany
        właśnie tak wyglądały. Budowlańcy pisali sobie na nich swoje
        wylicznia i pewnie dziecko najzwyczajniej w świecie chciało mieć w
        tym domu choć odrobinę tego co zna i zamieniło pachnące nieznanycm
        ściany w znane i pomazane. Mieszkanie sprzedaliśy z wyposażeniem
        więc niewiele mebli ( jej łóżko i jedna komoda tylko ) zmaieszkały w
        nowym miejscu.To zapewne utrudniło jej zaaklimatyzowanie się.
        Nie pisze już po ścianach i nie pali plasteliny ( penei po to to
        robiła by pachniało jak na budowie ,którą lubiła) bo czuje się już
        pewnie w nowym miejscu. jeszcze wszyscy nie do końca rozróżniamy
        dźwięki tego domu ale staramy się by dom był dla nas domem w pełnym
        tego słowa znaczeniu , nie tylko budynkiem.
        Nie wykluczam ,że razem z mężem popełniliśmy błędy,może w ferworze
        przeprowadzki za mało zwróciliśmy uwagę na to co może dziac się z
        uczuciami córki .Na zewnątrz wyrażała radość ale przepełniał ją
        pewnie tez strach przed nieznanym a my go w porę nie
        oswoiliśmy.Przecież ja też czułam podobnie -radość i obawę ale
        dopiero teraz uświadamiam sobie ,że przeszłam przez taki stan.Sama
        przeprowadzka jest męcząca fizycznie bo jest to miesiąc ciężkiej
        pracy .Okazuje się ,że psychicznie jest jeszcze bardziej
        wycieńczająca czego nie przewidziałam i czego pewnie nie spodziewała
        się młoda.
        Odszczekuję ,że jest to wredne czy złośliwe dziecko.Jest to dziecko
        wrażliwe aczkolwiek charakterne smile)
        Ciesze się,że wypowiadaliście się na tym forum bo potrzebowałam
        spojrzenia z boku.
        • marghe_72 Re: zamiast sie wyzlośliwiać 04.01.08, 22:54
          buket napisał:

          > Nie wyzłośliwiam się, nie lubię jak się ocenia mnie przez pryzmat
          > wyrwanych z kontekstu zdań.

          a jak inaczej można oceniać na forum?

          Mnie nadal zastanawia dlaczego w stosunku do własnego dziecka
          używasz słow typu "werdna " itp..
          • marghe_72 Re: zamiast sie wyzlośliwiać 04.01.08, 22:57
            errata
            doczytałam do końca Twojego posta

            "charakterna " brzmi zdecydowanie lepiej

            ps. dzieci miewają durne pomysły.. zatem to może jeszcze nie
            koniec wink
        • nangaparbat3 :))) 04.01.08, 23:26
          >>>Jest to dziecko
          wrażliwe aczkolwiek charakterne smile)

          Dla mnie to ideał dziecka smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka