zerżnięte z innego forum
odzywki lekarzy(z bloga ratunku co robic ...)
POST NA FORUM:
2 dni temu, szpital akademii medycznej w mieście X, lekarz zakłada
gips dziewczynce. Dziecko cicho szlocha, a lekarz na to: "nie rycz,
bo się odwodnisz"
FORUM CHĘTNIE SIĘ ZWIERZA:
***Pogotowie, chirurgia, leżę roztrzęsiona na stole, lekarz do mnie:
co, tacy straszni jesteśmy? dobrze że mamy maski na twarzach..
***Koleżanka pokazuje lekarzowi dyndającą na nodze narośl wielkości
orzecha włoskiego, a lekarz z entuzjazmem: - o! jaki ładny rak!
***ginekolog mój po wstepnym wywiadzie lekarskim - "no to teraz
wjeżdżamy na kanał i zaglądamy pod maske"
***mój mąz jest chory na żółtaczke typu C a na lek(dofinansowanie z
NFZ) czeka sie bardzo dlugo czasem latami bo jest bardzo drogi. na
pyranie mojego meza kiedy mozna przewidywac ze on dostanie ten lek
lekarz mu odpowiedzial:"uuuuuuuuu pan jeszcze jest mlody niech pan
pozwoli wirusowi sie zaprzyjaznic z panem a jak juz bedzie sie czul
jak u siebie i zdrowie sie panu pogorszy to my go za kilka lat
zajdziemy od tylu...." - ordynator oddzialu zakaźnego...
***Leżę na badaniu, ginokolog ogląda sobie na ekranie moje bebechy.
I milczy. Uśmiecha się do siebie. Czuję, że mi krew odpływa z
twarzy. Panie doktorze, czy ja jestem w ciąży? pytam przerażona nie
na żarty. Ach nie - odpowiada ginokolog z roztargnieniem i dalej się
uśmiecha. Co mi jest? - pytam zmartwiała. Przepraszam panią -
zreflektował się doktorek - ale nie mogłem się oprzeć. Takich
pięknych jajników nie widziałem, jak żyję.
***Napalony pieknymi odzywkami roznych masci lekarzy spiesze dodac
jeden casus regionalny, z Bialegostoku. W szpitalu, obok, lezal w
lozku mily staruszek ze wsi, ktory nie do konca byl oblatany w
niuansach ezoterycznego jezyka polskiego. Podczas rannego obchodu
pacjentow najwyzszy ranga doktor z calej grupy pyta staruszka: Gazy
byly? Co takiego panie doktorze? Odpowiada staruszek. No, wie pan...
gazy! Powtorzyl lekarz. I, gdy po oczach staruszka bylo widac, ze
dalej nie do konca pojmuje, doktor ciut poirytowany: - Pierdziales
stary koniu?
***Przed przyjęciem na ginekologię przeprowadzają z nami "taśmowo"
wywiad i badanie. Lekarz pyta mnie (38 lat, mężatka); - Stosunek
był?! Podejmuję jego ton; - Dzisiaj nie!
***Szpitalny oddzial ratunkowy. Ja tam trafilem tylko ze zlamaniem
wiec kazali czekac na krzeselku i taka sytuacje udalo mi sie
podsluchac:
Pielegniarka podnosi sluchawke chwile gada, odklada i do drugiej
pielegniarki:
-Marek z Karetki dzwonil. Udar nam wiozą.
-Udar? To ja lepiej zadzwonie po doktora XXX
Podnosi sluchawke i mowi:
-Doktorze. Zaraz udar do nas przyjedzie.
W miedzyczasie zajezdza karetka z pacjentem i ratownicy go wwyoza na
oddzial. Chwile potem wchodzi doktor, rozglada sie po sali i pyta:
-Gdzie ten udar?
Pielegniarka do ratownika:
-Marek, w ktorej sali zostawiliście udar?
Taaaa...
***Po calonocnej obserwacji - 42 st goraczki, maksymalne
odwodnienie, zawroty glowy, po przeprowadzeniu wszelkich badan.
przyszla do mnie rano pani doktor z diagnoza: wie pani co... pani
jest dziwna
***Podczas porodu mojej Żony lekarz do mnie:
- Panie kolego, znajdź mi pan stetoskop, bo gdzieś go wcięło w tym
burdelu,
Zaraz potem:
- Panie kolego, zmierz pan żonie tętno i chodź pan tutaj, zaczynamy.
Zaprzyjaźniony lekarz na pytanie, co mi dolega:
- No zacząłeś się starzeć.
Wieczorny telefon do tego samego lekarza, pytam czy mógłbym wpaść po
receptę do niego do domu. Odpowiedź:
- Jasne, ale szybko i bez samochodu, bo właśnie otwieram flaszkę.
***Laryngolog do pacjentki : prosze sie położyć, dmuchnę panią
(chodziło o przedmuchanie trąbki Eustachiusza). facet w ogóle nie
zajarzył co powiedział
***Wizyta u ginekologa, ósmy miesiąc ciąży. Po badaniu mój
nienasycony małż pyta:
- Panie doktorze, czy my jeszcze możemy...
Na to lekarz:
- My tak, ale pan z żoną to już raczej nie...
Po drugiej cesarce:
- Mąż się ucieszy, ciągle jest pani dziewicą!
***Pediatra na obchodzie patrząc na moje nowonarodzone dziecko,
które leżałało z wenflonem wbitym w główkę " O teletubisia pani
urodziła"
***Moja siostra x lat temu poszla do gina, rozebrala sie i siadla na
ten jego magiczny fotel. Podchodzi pan doktor spojrzal, rozjasnil
sie jak sloneczko i powiedzial "ojejku jak tu ladnie".
***Wizyta kontrolna u chirurga (złamany palec):
-A prochy juz przepisałem?
-Prochy?Dla mne?-pytam
-No dla Pani na zrost kości,wapno i takie tam pierdoły...no
chyba ,że potrzebuje Pani trutkę na męża to coś pomyślimy!