dorotafx
16.07.09, 17:13
Nawet nie wiem od czego zacząć, bo jestem na skraju wyczerpania nerwowego. Nie
wiem od czego zacząć ale potrzebuję waszej pomocy, więc postaram się w skrócie
przedstawić mój olbrzymi problem. Mam synka, dosyć zbuntowanego, bardzo
żywego, nawet mogę powiedzieć że z małymi przejawami ADHD. W przedszkolu
ciężko mu wytrzymać w grzeczności cały dzień , prawie codziennie siedzi na
karnym krzesełku. Jednakże ma to okresowo i czasem potrafi być naprawde fajnym
spokojnym chłopcem. W domu z nami (nie ma rodzeństwa) jest naprawdę ok, bawi
sie sam, sprząta zabawki, czasem się buntuje , czasem ma mego humory ale
potrafimy z tym żyć i zwalczać w zarodku. Ostatnio , odkąd nie chodzi do
przedszkola jest nawet super. Lubi się bardzo popisywać przed obcymi czego też
bardzo nie lubię i często na podwórku jest wojna o to , ale dużo z nim
rozmawiam i czasem do niego dociera że robi źle. Zapomniałam dodać że ma 5
lat. W okresie wakacyjnym, jeden dzień jest z babcią a drugi dzień z
prababcią. Z babcią jest tak jak z nami, raczej jest z nią grzeczny ale czasem
miewa gorsze dni, ale babcia się nie da i czasem go klepnie w dupę lub pośle
do kąta i jest za 5 min dobrze. Mój problem polega natomiast na tym że moje
dziecko jest MEGA niegrzeczne z prababcią. Bardzo ją lubi bo wiem o tym ale
strasznie jej dokucza, nie słucha jej, rozrabia, nie ma do niej za grosz
szacunku . Nie wiem co robić babcia mu nie potrafi nic zrobić, klapsa mu nie
da, nie skrzyczy go, a mu sprawia niesamowitą frajdę robienie jej na złość. od
kilku dni jest u niej niedobry, dziś rano dostał nasze ostatnie ostrzeżenie,
że jeśli dziś narozrabia albo nie będzie słuchał ostatni raz do niej pójdzie,
załatwimy mu przedszkole zastępcze ( czego strasznie nie chce) i nigdy więcej
do niej nie pójdzie. Zabrał wór zabawek, obiecał że będzie super grzeczny i
posxedł. Dziś z pracy dzwoniłąm do niego 3 razy , ciągle mnie zapewniał że
jest OK, że rano trochę narozrabiał ale teraz się super bawi. Prababcia także
telefonicznie to potwierdziła. Przyjeżdzam po małego z pracy, staję na
podwórku i co widzę - moje dziecko stoi w środku mega wielkiej kałuży, w
gumowcach ale w wodzie po kolana, calusieńkie mokre,aż do majtek. A babcia,
coż....babcia stoi przed kałużą i błaga, woła żeby z niej wyszedł. A on patrzy
się na nią i jeszcze bardziej skacze biega a nawet rzuca do kałuży ogromne
cegłówki które znalazł na ziemi. Myślałam że źle widzę, wiem że mam żywe,
energiczne dziecko z mnóstwem głupich pomysłów ale to co widziałam nie
mieściło mi się w głowie. Zawołałam go , kazałam usiąść na ławce, zadzwoniła
po męża i kazałam mu natychmiast przyjechać z pracy, nie mógł, ale przyjechał
jak mu opowiedziałam co zrobiło nasze dziecko. Powiem że niestety ale
skończyło się laniem bo już nie wytrzymaliśmy. Kazałam mu spakować wszystkie
zabawki i powiedziałam że jest ostatni dzień u prababci płakał i przepraszał
ale powiedziałam że zdania nie zmienię. Daliśmy mu szereg kar, zakaz bajek,
zakaz komputera, zakaz podwórka do odwołania. Zastanawiam się teraz jak
wytrzymać w konsekwencji w tym co mówiłam. Kary owszem zostaną, ale co ja
zrobię w poniedziałek. Nie mam go z kim zostawić, muszę go zaniesć do
prababci. Nie mam na oku żadnej niani , opiekunki a poza tym nie mam na nią
kasy. Przedszkola też teraz nie dam rady załatwić. Co mam zrobić brak mi sił.
Mój syn teraz się grzecznie bawi koło mnie, zabrał od prababci wszystkie
zabawki i teraz świetnie się nimi w domu bawi. We mnie się gotuje a on tak
jakby nie pamiętał o całym zajściu sprzed dwóch godzin. Pomóżcie mi bo nie
wiem co robić, jestem załamana, kłuje mnie w sercu i płakać mi się chce że mam
takie złośliwe dziecko. żadna kara mu nie groźna , ani lanie, ani brak tv i
kompa . Straszę go że go do lasu wywiozę albo do domu dziecka bo już mam go
dość. Wiem, nie jest to mądre, ale naprawdę nie mam już siły .