tusia2312
01.02.10, 10:39
Pół roku temu okulista zdiagnozował u mojego 5,5 letniego Kacpra (teraz ma 6
lat) wadę wzroku. Zaniepokoiło mnie wtedy, że prawe oczko ucieka mu do środka
(lekki zez). Po sprawdzeniu okazało się, że ma +3,5 PO i +3,0 LO. Dostał
okulary +3 i +2,25. W sobotę byliśmy na kontroli i okazało się, że wada się
nie cofa, a nawet nieco pogłębia. Teraz jest +3,75 PO i +3,0 i niestety
astygmatyzm z 0,25 na 0,5. Okulary nosi chętnie cały czas. Zdejmuje tylko do
spania i do kąpieli, więc teoretycznie nie powinno się pogarszać. Ani ja ani
mój mąż nie mamy żadnych problemów ze wzrokiem (sprawdzaliśmy).
Profilaktycznie, przy okazji zapisałam na kontrolę 4 letnią córkę i okazało
się, że ona w obu oczkach ma obecnie +3,75. Również musi nosić na stałe
okulary. Ola się cieszy, że będzie miała okulary tak jak starszy brat. A ja
nie mogę się pogodzić z tym, że oboje moich dzieci musi nosić okulary. Wiem,
że to nie koniec świata i już nie te czasy kiedy dzieci się śmiały, bo okulary
były za moich czasów jak denka od butelek. Teraz są super oprawki itd. Czy
jest szansa, że wyrosną z tych wad i kiedyś nie będą musieli nosić okularów?
Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Oczywiście dzieciom mówię, że to super, że
też bym chciała mieć okulary, ale wieczorem kiedy oni już śpią ja szukam
jakiegokolwiek pocieszenia i odpowiedzi w internecie.