Dodaj do ulubionych

Na antybiotyku do przedszkola

23.03.11, 08:33
Witam
Mam pytanie do mam które posyłaja dzieci na antybiotyku do przedszkola-jakie są tego efekty. A mianowicie moje dziecko 5, 5 roku miało dość nietypowe zapalenie ucha, tj doszło do perforacji błony i wysięku płynu, bez temperatury, bez innych objawów. Lekarz laryngolog zalecił antybiotyk trochę tak na zapas żeby nie doszło do powikłań i pozwolił dziecku chodzić do przedszkola bo nic mu nie dolega.
Wiem, że zaraz wiele mam mnie zaatakuje jak to dziecko na antybiotyku do przedszkola, że powinno siedzieć w domu w trakcie brania i jeszcze po, ale w pierwszym roku przedszkola tak robiłam i nie zauważyłam żadnych pozytywnych efektów.
Zatem jak widzą to mamy, które wysyłaja dzieci z antybiotykiem, czy dziecko coś łapie szybciej i nie ma to znaczenia. Zaznacze, że moje dziecko nie zaraża, bo nie ma czym-błona pekła bo wcześniej był katar i nazbierało się trochę płynu i błona nie wytrzymała.
Obserwuj wątek
    • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 09:33
      nie, no pewnie, że nie zaraża uncertain

      trochę płynu i błona nie wytrzymała? dziewczyno, zastanów się, co piszesz. pęknięcie błony nie jest przy byle katarku i jest to sprawa poważna, może nawet zagrozić słuchowi dziecka. płynu musiało być bardzo dużo - wysięk musiał być duży, żeby różnica ciśnień załatwiła błonę bębenkową.

      co do antybiotyku - uważam puszczanie dzieci do przedszkola na antybiotyku za nieodpowiedzialne. antybiotyk to nie witaminka, dziecko jest osłabione, ma niższa odporność. zaraz coś przyniesie na 99%. i nie jest to opinia mam z forum, tylko każdego mądrego lekarza! lepiej poczekać.
      • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 10:06
        własnie chodziło mi o to aby wypowiedziały się mamy, które na zalecenie i za zgodą lekarza puszczaja dzieci na antybiotyku, a nie te, które tego nie robia. zatem dziękuje za pouczanie mnie.
        A jesli chodzi o pekniecie błony to katar nie musi być duzy a jak dziecko ma całoroczny alergiczny nieżyt nosa to moze mieć płyn nawet nie majac zbyt dużego kataru i prosze mnie nie pouczać bo wystarczająco dużo wiem o uszach mojego dziecka zarówno od bardzo dobrego laryngologa jak i z własnych doswidczeń, a trochę juz ich było przez ostatnie 3 lata przedszkola (usunięcie migdała, drenaż, itp).

        I jeśli chodzi o ścisłość to dziecko nie zaraża bo nie ma czym, nie ma bakterii-spr wymazem, nie ma kataru, kaszlu-ma tylko poważna alergie, która skutkuje głównie problemami z uszami.
        • pa_yo Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 12:22
          no to po co ten antybiotyk?
          Każde podanie antybiotyku to obnizona odporność, żeby nie stało sie tak, że teraz puszczasz zdrowe na antybiotyku (sic!), a zaraz będziesz miec chore w szpitalu na zastzrykach bo podanie dosutnego antybiotyku juz nic nie da.

          Oczekujesz, że mamy posyłające dzieci do przedszkola na antybiotyku wesprą Cie i powiedza ok, posyłaj, nie ma problemu?
        • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 13:04
          ja także wiem sporo, bo mam dwójkę dzieci leczonych laryngologicznie, bardzo ostro, włącznie z operacjami.

          i nie gadaj mi, że pęknięcie błony bęnbenkowej to taki pikuś.

          a jeśli tak Ci lekarz mówi, to go zmień.

          nie rozumiem też - antybiotyk na zapas? żeby nic się nie stało?

          a nie lepiej poczekać, dać dziecku odetchnąc po chorobie, dobrze odżywiać, chodzić na spacery, zamiast na wszelki wypadek pakować kolejną osłabiającą organizm chemię w postaci antybiotyku?

          zakładając taki wątek, sama się prosisz o pouczanie.
          • solaris31 bębenkowej ofkors ;) 23.03.11, 13:04
    • alin9 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 12:35
      Ale chwila.Nauczmy rozróżniać granicę między chorobą a przypadłością(np.alergia).Moje dziecko bez kataru miało płyn w uszach i kilka zabiegów.Też jest alergikiem.Wyleczony prawie z astmy.Niestety m.in. alergia jest współwinna problemom usznym.To autorka pewnikiem wie.Aktualnie syn chodzi do szkoły i miał okres antybiotyku(nie doustnie).Chodził do szkoły zgodnie z zaleceniem lekarza.Do tego(o zgrozo matki)wiedzieli o tym nauczycielesmilePierwsze słyszę,żeby dziecko z chorobą przewlekłą było zwolnione z obowiązku naukismile
      • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 12:56
        Ale ja nie pytam się o zadanie czy mam puszczać czy nie, bo to należy do mojej decyzji po ustaleniu z lekarzem, ale pytam się o doświadczenia mam, które puszczały-bo np. leczyły bakterie w nosie dziecka, czy inne schorzenia wymagajace podanie antybiotyku praktycznie zrowemu dziecku. Chodzi mi głównie o to czy dzieci łapały łatwiej infekcje czy było bz.
        Z mojego doswiadczenia z antybiotykami w pierwszym roku przedszkola-siedzenie dziecka w domu przynajmniej tydz. po antybiotykoterapii nic nie zmieniało i dziecko po 3 dniach wracało chore.
        A powtórze bo widzę , że niektóre z mam nie doczytały-to moje dziecko nie jest chore, nie ma kataru, kaszlu, temperatury, ma apetyt i absolutnie nie jest osłabione, w domu dostaje szału z nudów-ma tylko ciągły płyn w uszach z powodu alergicznego nieżytu nosa-co tym razem spowodowało perforacje błony i antybiotyk podany jest na to aby błona się dobrze zagoiła i nie doszło do powikłań.

        Mam nadzieje, że tym razem jesno się wyraziłam i wszyscy mnie zrozumieją.
        • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 13:07
          napisałaś jak byk, dziecko po chorobie na antybiotyku. no to czego się spodziewasz? przyzwolenia na puszczenie do przedszkola na antybiotyku? pomyśl o tym.

          jeśli się leczy jakieś bakterie antybiotykiem, to dziecko zarazić może.

          ja zawsze czekałam po antybiotykach dość długo, nawet 2 tygodnie - i zawsze mi dzieci po antybiotykach przynosiły nowe badziewia. czasem wirusowe, czasem się niestety nadkażało bakteryjnie. różnie bywało.

          mnie dziwi, że dzieci na antybiotykach lekarz puszcza między gromadę dzieci. to nie jest dobre ani rozsądne, szczególnie dla tego dziecka, które ten antybiotyk bierze.
          • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 14:23
            Po pierwsze nigdzie nie napisałam, że "po chorobie" bo dziecko nie było chore, tylko "na antybiotyku do przedszkola" i cały czas nie mogę się nadziwić, że odpowiada większość osób, których pytanie nie dotyczy jak również tych co nie wiedzą co to znaczy alergiczne zapalenie ucha.

            Ja nie piszę że puszczę bądź nie puszczę dziecka, ale uważam, że trzymanie dziecka zdrowego w domu, gdzie koszmarnie się nudzi, jedynie tylko może na dwór, a dzieci nie ma bo są w przedszkolu-to bzdura.

            Ja tylko jestem ciekawa co zrobią te mamy, które uważaja, że na antybiotyku to min 3 tyg w domu-jeśli ich dziecko będzie miało stan zapalny np. zęba i trzeba podac antybiotyk żeby zęba wyrwać, a poza tym dziecku nic nie jest, nawet ten ząb go nie boli.

            a jeszcze inna kwestia: to jesli by tak myśleć to po takich chorobach jak np. ospa, jelitówka, itp. gdzie się nie daje antybiotyku, a odporność siada na kilka tygodni i dzieci są dużo bardziej osłabione-to dziecko ile powinno siedzieć w domu-pół roku?
            • bobusie Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 18:47
              Czegoś nie rozumiem, po co pytasz, skoro jeżeli ktoś ci odpowiada nie tak, jak byś chciała, to od razu wszystkich atakujeszsad Nic bardziej mnie wkurza, niż gdy matki nie potrafią zatrzymać na kilka dni dziecka w domu, tylko wypychają do przedszkola, nawet z antybiotykiem - tak jakby marsjanki łykał. Poza tym cały czas martwisz się o swoje dziecko, czy osłabione czy coś złapie, a może by tak pomyśleć o innych - my też mamy dzieci.
              • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 19:20
                Ależ ja nikogo nie atakuje, raczej czuje się atakowana z każdej strony-dostałam tylko jedną odpowiedź na moje pytanie.
                Ja cały czas staram się wyjasnic o co mi chodzi, o co pytam a dostaje tylko "łomot" jaka to ze mnie matka, że chce zdrowe dziecko, które z pewnego powodu bierze antybiotyk puścić do przedszkola i to za zgodą i aprobatą lekarza.

                Powtórze jeszcze raz: wiem, że chorych dzieci się nie puszcza do przedszkola, ja nawet z katarem nie puszczam bo też dbam o innych nie tylko o swoje dziecko, wiem też że antybityk osłabia jak wiele innych rzeczy, Ale pytam się mam, które puszczały czy ich dzieci bardziej chorowały czy było bz.

                i to by było na tyle.
                dziekuje wszystkim za odpowiedzi mimo, że nie na temat.
                Pozdrawiam.
            • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 19:48
              teraz to całkiem już zamotałaś uncertain

              czy wspomniałaś wcześniej o tym, że zap. ucha było alergiczne? nie. napisałaś tylko, że dziecko alergiczne. a my się mamy domyślić wink

              pytałaś o to, czy dziecko na antybiotyku / juz nieważne, czy potrzebnym czy nie/, można puścić do przedszkola. pewnie, oczywiście, że można. i tylko czekać na następną chorobę. to bez sensu.

              a to, że dziecko w domu się nudzi - no to wybacz - to jest Twoja wina. moje córki nie nudzą się , siedząc w domu.

              tak, czasem dzieci miesiącami siedzą w domu. tak czasem bywa i nic w tym dziwnego nie ma.

              a pytanie moja droga dotyczy nas wszystkich, bo wszyscy na pewno przed takim dylematem stanęli.

              więc odpowiadam Ci po raz kolejny - jest to nierozwazne i dziwię się lekarzowi, że coś takiego w ogóle zaproponował, tym bardziej, że dziecko alergiczne łapie infekcje częściej.
              • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 20:08
                Napisze jeszcze raz nie pytałam i nie pytam czy puścić, ale może bardziej obrazowo czy mamy które puszczały na antyb. zauważyły różnice w dalszych infekcjach, czy było ich więcej, czy dziecko od razu coś złapało niż jak siedziało w domu w trakcie branie i jeszcze po, czy może nie było róznicy - tylko to mnie interesuje.

                Ja staram się nikogo nie oceniać i proszę też o nie ocenianie mojej osoby, proszę tylko o konkretna odp. konkretnych mam.

                I proszę też mnie nie oceniać czy się nudzi, czy nie i to moja wina, bo nie moja. Mój syn uwielbia dzieci i ich towarzystwo, a ja mu tego nie zastapie-to już nie jest bobo co mu tylko mamusia wystarczy.
                • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 20:22
                  moje 7-letnie to też nie bobo. bobo nie chodzą do przedszkola. i mimo to, że także moje oba bobo lubią dzieci i tęsknią za przedszkolem, to jednak się nie nudzą.

                  wsytawiłaś się sama na krytykę, a teraz próbujesz na nas zwalić winę uncertain

                  powtarzam Ci nie wiem który raz już - moje obie córki chorowały szybciej po antybiotykach - szybciej i zwykle ciężej - wiele infekcji wirusowych się nadkażało bakteryjnie, czego normalnie nie obserwowałam.

                • najma78 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 20:32
                  Patrycjo - tak moje dzieci chodzily do szkoly przedszkola i pewnie gdy zajdzie taka potrzeba beda chodzic podczas leczenia antybiotykiem i nie ma w tym nic dziwnego, dziwne jest raczej kiszenie dzieci w katarkami i kaszelkami tygodniami i miesiacami w domachsmile Moje dzieci miewaly infekcje rzadko, teraz praktycznie wcale, ale tak corka bywala z antybiotykiem w przedszkolu i syn tez, akurat na angine, kazde z nich mialo ja raz i zostawaly w domu pierwsze 3 dni a potem wracaly do przedszkoli i tam mialy podawana dawke antybiotyku, i tak za przyzwoleniem lekarza, nie lapaly po tym zadnych infekcji ot wyzdrowialy i tyle. Corka bedac juz w szkole (od 4.5 roku zycia) miewala czasem infekcje ukladu moczowego, dostawala wtedy antybiotyk i gdy temp. nie miala szla do szkoly i tam dostawala antybiotyk, zadnych dodatkowych infekcji z tego powodu nie miala. Rok temu corka miala infekcje skory (bakterie i grzyby) leczona lekiem antygrzybicznym i antybiotykiem, ktory brala az 10 dni (tak dla nas to dlugo), ale nie miala goraczki i inf. zostala zakwalifikowana po badaniu lab. jako bezpieczna dla innych a corka chodzila normalnie do szkoly i lek podawano jej tez w szkole, nie lapala zadnych innych infekcji. Dzieci maja 8l i 3l. Pozdrawiam.
    • slonko1335 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 20:34
      Moje mają zdecydowanie słabszą odporność po antybiotyku, słabszą mam i ja. Nie puszczałam do przedszkola, nie muszę by łapali każdą wirusówkę wtedy i wszelkie inne syfy. Ja natychmiast dorabiam się grzyba, podobnie dzieci. Ostatnio po anginie nie mogłam dojśc z synem do ładu, przyplątała się wirusówka, potem grzybica.
      Natomiast mam znajomą z dzieckiem przewlekle chorym które bywa miesiącami na antybiotykach i nie łapie zupełnie nic, zresztą na forum jest też dziewczyna z córką z tym samym, na antybiotykach i niechorującą w ogóle.
      Jeżeli moje dzieciaki nie łapały by wszelkich syfów nie miałabym najmniejszego problemu aby puścić na antybiotyku dziecko do przedszkola jeżeli lekarz uważa że można to zrobić, w końcu to on stwierdza czy dziecko stanowi zagrożenie dla innych i czy inni są dla niego zagrożeniem.
      Mój syn(jeszcze nie przedszkolak ale chodzi na zajęcia z dziećmi) jest obecnie nosiscielem bakterii, ma je w nosie, nie będzie leczony chociaż są lekarze którzy to leczą, bez sensu by było jakby z powodu leczenia tego nosicielstwa miał nie chodzić na zajęcia jak chodził gdy nie były leczone.
      Będąc na antybiotyku natomiast zazwyczaj się nie zaraża. Robiłam kilkakrotnie wymaz na dobę od podania antybiotyku żeby się upewnić czy podany był właściwy i jak był wynik zawsze był ujemny, mocz jałowy, wiec nie bardzo byłoby czym zarazić.
      • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 21:09
        Dziękuje Wam bardzo dziewczynu za konkretne odpowiedzi na moje pytanie. O to mi właśnie chodziło.
        Gdyż tak naprawdę zarówno ja bo nie miałam takiej sytuacji jak również inne mamy nalegające na trzymanie nawet zdrowych dzieci na antyb. w domu nie więdzą jak by było gdyby puściły dzieci z antyb. do przedszkola/szkoły, czy byłoby gorzej, lepiej, czy tak samo-bo pewnie też do końca nikt nie wie czy dziecko łapie coś bo jest po kuracji antyb., czy dlatego, że ma słabszą odporność a może dlatego, że jest osłabione samą infekcją i siedzeniem w domu (kiszeniem). Podobno prawdziwy powrót do formy po antyb. następuje po kilku m-cach-a czy ktoś trzyma dzieci po kilka m-cy w domu?

        Jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc.
        Pozdrawiam serdecznie
        Patrycja
        • dorek3 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 09:23
          Myślę, że dzieci często chorujące coś przywloką szybciej niż dzieci chorujące sporadycznie. I ten sam schemat zostanie powtórzony jeśli pójdzie z antybiotykiem. Gwarancji nie masz na nic. Moje chorują często więc z antybiotykiem nie łażą. Ale zauważyłam że czy przetrzymam po leczeniu czy nie to jak ma coś złapać to łapie.
          Nie martw się nagonką. tu wiele osób ma jakąś fobię na antybiotyk nawet jako słowo pisane.
    • alin9 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 21:20
      Czytam i oczom nie wierzę.Wsiadłyście (niektóre nieomylne matki polki) na autorkę,nie znając chyba ani odrobinę problemu.Antybiotyk nie zawsze równa się angina i zarażanie.Ktoś pyta po co zdrowemu dziecku podawać i straszy szpitalem.Odpowiadam.Może po to by uniknąć szpitala albo już po szpitalu zgodnie z zaleceniami?Inni się dziwią lekarzom co tak robią.Gdyby to było np.zapalenie oskrzeli to bym dawno zmieniła lekarza ale tu mamy inną bajkęsmileTo czy dziecko coś przyniesie to sprawa indywidualna.Ktoś zdrowy przyniesie a dziecko na antybiotyku niejednokrotnie nie.Czy Którakolwiek z krytykujących mam wzięła pod uwagę np.samotna pracująca matka itp.Sprawy przewlekłe potrafią ciągnąć się latami.Zgodnie z waszym tokiem rozumowania moje dziecko powinno nie chodzić ani do przedszkola ani do szkoły(tylko co na to pani minister oświaty?smile)
      • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 23.03.11, 21:27
        Ponownie wielkie dzięki Alin9 za zrozumienie tematu i moich watpliwości.
        Czekałam właśnie na takie konkretne odpowiedzi jak Twój i dwóch poprzednich mam, a nie krytykowanie mnie nie zapoznając się z tematem do końca.

        • myelegans Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 02:18
          Poslalam moje raz na antybiotyku (bo tylko raz antybiotyk mial podany) do przedszkola, wlasnie po wysiekowym, ostrym zapaleniu ucha z perforacja blony bebenkowej. Z soboty na niedziele mial goraczke, w niedziele zaczal antybiotyk, lekarz dal zielone swiatlo na powrot do przedszkola 24h po ustapieniu goraczki bez wspomagaczy, goraczka od razu sutapila, tak zreszta postepuja wszyscy lekarze naokolo. Do przedszkola poszedl w srode. Antybiotykoterapia trwala 10 dni.
          Posylalam z antybiotykiem do przedszkola. Nie bylo problemu, nauczycielki podaja lekarstwa, trzeba przyniesc podpisane z zaleceniem lekarza. Tak samo jest w szkole, lekarstwo zostawia sie z pielegniarka rano.

          Nic sie nie dzialo pozniej, byla to ostatnia wirusowka sezonu.

          Ja rowniez widze praktyke posylania dzieci przy srodmiazowym, bez goraczkowym zapaleniu pluc do przedszkola/szkoly z antybiotykiem, Wlasnie mam kolezanke w pracy, ktorej dziecko kaszlalo od 2 czy 3 tygodni, poszla do lekarza, osluchowo niewiele wysluchala, ale na zdjeciu wyszlo zapalenie pluc. Lekarz dal antybiotyk i pozwolil pojsc na drugi dzien do szkoly.
          • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 09:25
            nauczycielka podała dziecku lekarstwo w przedszkolu?

            nie WOLNO jej tego robić, nawet na prośbę rodzica, to jest kryminał, absolutne złamanie przepisów.
            • myelegans Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 13:47
              solaris31 napisała:

              > nauczycielka podała dziecku lekarstwo w przedszkolu?
              >
              > nie WOLNO jej tego robić, nawet na prośbę rodzica, to jest kryminał, absolutne
              > złamanie przepisów.

              Nie emocjonuj sie, nie mieszkam w Polsce, i nauczycielki sa PRZESZKOLONE i moga podawac lekarstwa, wkluwac sie do zyly nie moga, ale juz insuline moga podac i podaja jak trzeba, bo byl w przedszkolu byl insulinozalezny cukrzyk. Wiele dzieci ma rowniez przewlekle choroby wymagajace podawania lekarstw np. w srodku dnia. Co proponujesz? Zostawienie w domu, homeschooling, wywalenie na granice spoleczenstwa bo jest na lekach?
              • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 21:06
                wiesz, ja nie posiadam wiedzy , skąd kto jest w tym wątku wink

                w Polsce nie wolno podawać leków ani w przedszkolach, ani w szkołach. nawet na wycieczkach. nawet przewlekle chorym. nie wiem, czy to akurat takie do końca przemyślane, ale prawo jest prawo.
                • myelegans Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 21:41
                  > w Polsce nie wolno podawać leków ani w przedszkolach, ani w szkołach. nawet na
                  > wycieczkach. nawet przewlekle chorym. nie wiem, czy to akurat takie do końca p
                  > rzemyślane, ale prawo jest prawo.

                  Wiec, nie zakladaj, to ze w Polsce nie mozna, nie znaczy.... i sie to nijak nie ma do istoty watku

                  A prawo jest glupie, czyli jak dziecko bedzie mialo wstrzas anafilaktyczny spowodowane np. alergie, ukaszeniem osy itp. to panie nie maja na stanie Epi-pen, zeby podac?
                  W takich wypadkach, dzwonienie po pogotowie to musztarda po obiedzie.

                  Tez musze podpisywac zgode na wszystko, nawet na posmarowanie kremem z filtrem, bo to kraj prawnikami stojacy.
      • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 09:33
        Alin, ja mam dwoje dzieci, bywało, że z powaznymi problemami zdrowotnymi, i wszytsko, co piszę opiera się na moich doświadczeniach - tego chciała autorka. a , że nie przyklasnęłam jej, to mi się oberwało uncertain moje dzieci chorują, jak za wcześnie idą do przedszkola po antybiotykach i to jest fakt. tez podawałam antybiotyki w pewnym sensie profilaktycznie / konkretnie - leczyliśmy pozostałości po paciorkowcach w postaci koszmarnie wysokiego ASO - tez bez angin i innych chorób.

        przestrzegam tylko szanowną obrażoną autorkę, że w wypadku moich dzieci źle się to kończyło i tyle. mam takie zdanie, bo i takie doświadczenia. niejedno przeszłam, w niejednym szpitalu byłam.

        jeśli chodzi o zdrowie dziecka, nie obchodzi mnie wcale, czy matka samotna, czy nie. ja też niejednokrotnie nie miałam jak zostawić dziecka, pracuję, bywało, że choroby były cięzkie i musiałam ostro kombinować. ale nie postawiłabym na jednej szali zdrowia z czymkolwiek innym. bo zdrowie jest najwazniejsze.

        autoka nie to chciała usłyszeć, a usłyszała - no cóż, mam kłamac, że jest inaczej? dzieci sa rózne, jedne bardziej wrażliwe, drugie mniej. to jest faktem i z tym nie ma się co spierać.

        niech ryzykuje - u mnie się to źle skończyło - ale jeśli chce, niech ryzykuje, jej sprawa. zdrówka zyczę.
        • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 10:00
          Po pierwsze ja się nie obrażam, nie unosze, bo mam już zbyt wiele lat na takie zachowania.
          Po drugi ja nie chciałam usłyszeć co się dzieje z dziećmi, które po skończeniu antybiotyku szły do przedsz./szkoły tylko o takich co chodziły na antybiotyku.
          Po trzecie w prywatnych placówkach w Polsce oraz placówkach za granicą nie jest zabronione w jakikolwiek sposó podawanie leków dzieciom-to tylko taki Polski wymysł.
          Po czwarte ja nie mam problemu z tym że ktoś ma inne zdanie i nie krzycze na niego, nie atakuje, nie krytykuje-każdy ma swój rozum i robi co uważa za stosowne. Mi zależało tylko na info od mam, a nie krytykowania mnie za coś czego defacto do jeszcze nie zrobiłam.
          I to tyle w temacie. Myślałam, że forum jest po to aby dzielić się doświadczeniami, a nie udawadniać kto racje.
          • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 12:41
            no i widzisz, znowu piszesz półprawdy, a potem sie tłumaczysz uncertain i jak tu dyskutować?

            napisałaś, że szkoła/przedszkole prywatne? nie. tam nauczyciel dla rodzica zrobi wszystko.

            ja pracuję w placówce publicznej, gdzie są ostre przepisy w tym zakresie, nie wolno podać dziecku nawet paracetoamolu na bol głowy bez zgody rodzica, i to najlepiej na piśmie.

            widzisz, żeby stworzyć pole do dyskusji, trzeba naświetlać sprawę od razu jak należy, a nie dopisywać potem resztę.

            > Po drugi ja nie chciałam usłyszeć co się dzieje z dziećmi, które po skończeniu
            > antybiotyku szły do przedsz./szkoły tylko o takich co chodziły na antybiotyku.

            chciałaś usłyszeć to, co chciałaś - czyli że będzie dobrze. ja Ci tego z całego serca życzę - ale może być różnie i musisz być tego świadoma.

            skoro dzieci chorują po antybiotykach, to jak się może zachowac organizm w trakcie jego przyjmowania - nietrudno się domyśleć.

            ostatnio nasz laryngolog powiedział mi bardzo mądre zdanie - medycyna to nie matematyka. i niech to będzie pointa tej dyskusji. nie wiesz, jak zareaguje Twoje dziecko - może być tym wyjątkowym, z odpornością jak koń. a możliwe, że tak Ci zacznie chorowac, że wypiszesz z przedszkola czym prędzej. decyzję i tak podejmiesz sama, dziecko zareaguje tak, a nie inaczej, nie da się tego przewidzieć. ale musisz mieć świadomość tego, na co się decydujesz, a w świetle chorowania, o którym pisałaś wyżej, to nie wygląda to różowo.

            tak czy inaczej - zyczę zdrówka, bo jak wspomniałam - to jest najwazniejsze.
            • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola so solaris31 24.03.11, 14:05
              Ok nie będe z Tobą dyskutować bo i tak jak widac nie rozumiesz ani mnie ani tego co staram sie przekazać i o co się pytam. I nie wiem też skąd wziełaś info, że moje dziecko chodzi do przedszkola prywatnego-bo jedyne co napisałam to że w tych przedszkolach podają leki bez problemu. Więc pls czytaj uważnie następnym razem-to nie będzie nieporozumień i dziwnych dyskusji-bo ja nie dam sobie wmawiać ze napisałam coś innego bądź miałam cos innego na myśli.
              Jak widac sa mamy, które zrozumiały pytanie i odpowiedziały na nie za co bardzo im dziękuje.

              Natomiast Ty pozostań przy swoim, mimo , że jak widzisz wszystkie mamy, które odp. na pytanie nie zauważyły pogorszenia stanu dziecka, osłabienia i łatwiejszego łapania infekcji mimo, że ich dzieci chodziły w trakcie antybitykoterapii-Jedynie Ty widzisz problemy u swojego dziecka mimo, że trzymasz je w domu-może zatem to Twój sposób nie jest najlepszy i warto dopuścić do Siebie inne mysli, możliwości i opinie innych osób. Nie zawsze ma się racje mimo silnej wiary.

              Dzieki dziewczyny za odpowiedzi.
              jeszcze raz pozdrawiam.
              • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola so solaris31 24.03.11, 21:12
                przecież sama pisałaś o przedszkolach prywatnych big_grin no to może jednak się zdecyduj .

                widzisz we mnie wroga publicznego nr 1, a ja tylko twierdze, że bagatelizujesz pewne sprawy, bo nie wiadomo, jak się to może skończyć. ja nie jestem atybiiotykofobka, pakuję jeśli trzeba, bo czasem trzeba. ale nie rozumiem antybiotyku na wyrost u całkiem juz dużego dziecka. po co? no powiedz sama, po co?


                mimo , że jak widzisz wszystkie mamy, które o
                > dp. na pytanie nie zauważyły pogorszenia stanu dziecka, osłabienia i łatwiejsze
                > go łapania infekcji mimo, że ich dzieci chodziły w trakcie antybitykoterapii

                przeczytaj wątek jeszcze raz - nie wszystkie mamy maja tak dobre doświadczenia - część jednak pisze o obniżonej odporności.

                >Jedynie Ty widzisz problemy u swojego dziecka mimo, że trzymasz je w domu

                no właśnie próbuję Ci wciąz napisac, że nie ja jedyna mam problemy. ale Ty czytasz tylko to, co chcesz niestety. szkoda, naprawde szkoda.
                • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola so solaris31 24.03.11, 21:22
                  I wzajemnie, ze zrozumieniem tematu.

                  Moje dziecko dostało antybiotyk bo musiało, żeby nie doszło do powikłań i mimo, że starałam się do tego nie dopuścic innymi sposobami, tym razem się nie udało (a mam w tym duże doświadczenie-bo moje dziecko tylko choruje na uszy, miało usuwane migdały i dreny w uszach).
                  I wierz mi ja nie bagatalizuje pewnych spraw bo jak by tak było to zgodnie z zaleceniem lekarza poszedłby do przedszkola od razu i nie pytałabym się o doświadczenia mam na forum.

                  Staram się rozważać wszystkie za i przeciw i podjąc decyzje zarówno dobrą dla dziecka jak i dla siebie.

                  • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola so solaris31 24.03.11, 21:34
                    zmagam się z identycznymi dolegliwościami , i identycznymi zabiegami, tyle że na stereo, bo z obiema córkami wink

                    i widzisz, lekarz prowadzacy moje dziewczyny w życiu nie dałby im antybiotyku, żeby nie doszło do powikłań - czyli bez wskazań. jak były mniejsze lub całkiem malutkie - owszem, zdarzało się, ale nie teraz, jak są juz obie starsze. wskazania do antybiotykoterapii zapobiegaczej są przy różnych sprawach, ale generalnie podaje się je do 2 lat. potem lekarze czekają na rozwój sytuacji.

                    ja wierze, że chcesz jak najlepiej - ale spieniłam się po pierwszym Twoim poście, bo tak beztrosko troche pisałas o tych uszach i perforacji, a ja, zmagając się z tym od lat wiem, że tak nie jest.

                    na szczęście - moje obie córy doszły już do sił, ze starszą miałam więcej kłopotów, bo nie dało się jej zrobić zabiegu w miarę szybko przez wieczne infekcje i antybiotyki, z młodą poszło piorunem, dlatego nie było przebojów. starsza jest 3 lata po zabiegu, młodsza 4 miesiące. ale widzisz, z tego doświadczenia, które miałam przy starszej wysnułam dobry wniosek - nie czekać za długo i nie pozwolić leczyć antybiotykami bez wskazań. i operację udało się zrobić szybko, w 1 terminie, bez powikłań. ze straszą - na polecenie lekarza zresztą - czekałam za długo. miałam pecha trafić na lekarza, który nas dobrze nie poprowadził. a ja bardzo mu ufałam - jak widać, to była zła decyzja sad od tej pory patrzę lekarzom na ręce.

                    i dlatego zwyczajnie, bez złośliwości ostrzegam, bo przeszłam przez piekło, a raczej przeszła je moja starsza córka i nie chciałabym, żeby ktoś się tak męczył jak my. to wszystko.
                    • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola so solaris31 24.03.11, 21:52
                      Ok pewnie w niektórych kwestiach masz swoją racje, ale ja swoje z dzieckiem też przeszłam-zrobiłam zabieg i co i nic-bo dziecko ma problem alergiczny. Ty masz swoje zdanie i swoje problemy a ja swoje.
                      Mój lekarz, a gwarantuje, że świetny też nie szasta antybiotykami i stara się leczyć bez i w większości przepadków się udaje(2 lata bez antyb.), ale nie wiem czy wiesz co to jest pęknięcie błony i jakie może nieść konsekwencje jeśli się zrośnie, ale dziecko włoży sobie palec czymś umazany do ucha, bądź do ucha się dostanie trochę wody i to jest wskazaniem do podania antybiotyku i to że po 4 dniach leczenia objawowego błona nie zaczęła się goić-Lepiej dmuchać na zimne.

                      I uwierz mi ja też tak robiłam z dzeckiem, że w pierwszym roku nie chodziło ani w trakcie brania ani tydzień po (raz maraton 3 m-ce i trzy antyb.) i efekt był taki, że jak wypuściłam takie zakiszone w domu dziecko od razu coś przynosiło i znowu ucho. Kiedyś nie wytrzymałam i pusciłam zaraz po i co i nic i od tamtej pory do teraz nie miał antybiotyków.

                      Chyba na tym ma to polegać, że my matki zdobywamy wiedze i doswiadczenia na sobie, od uczynnych mam i dokonują wyboru, który pozwala im wybrać najbardziej właściwą strategir postępowania.
                      • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola so solaris31 24.03.11, 22:06
                        moje dziewczyny na szczęscie po zabiegach miały względny spokój. tym bardziej się przeraziłam, jak strasza po tylu latach złapała kolejne 2 zap. ucha sad siedzi obecnie w domu - oczywiście, na antybiotyku wink

                        wiem właśnie doskonale, czym jest perforacja - i raz jeszcze powtarzam, uderzyło mnie to własnie, że tak na luzie o tym piszesz, jakbyś sobie sprawy nie zdawała z wagi problemu. i dopiero teraz widzę, po tym, co piszesz i co wiesz, że jednak sobie sprawę zdajesz.

                        to jest kolejny dowód na to, że słowo pisane jednak się od mówionego różni.

                        wymiana doświadczeń - owszem, rzecz ważna. ja sama duzo się dowiedziałam od mądrzejszych ode mnie, ale równocześnie naczytałam się postów osób totalnie beztroskich, mających wiele rzeczy totalnie w nosie i bimbających sobie z poważnych zagrożeń. cieszę się, że w tym zakresie jesteś inna. ale pamiętaj tez, że i tu, i na wielu innych forach znajdziesz takich dziwnych oszołomów, głoszacych dziwne poglądy - i o ile nie jest to groźne, jak się rozmawia o kwiatkach i ptaszkach, tak ze zdrowiem juz jest inaczej.

                        ja więc piszę po to, żeby ostrzec, że różnie bywa. podobnie było z zabiegiem - 99% dzieci nie ma powikłań, moja starsza niestety miała - a ja naczytałam się, jak to bezproblemowo dzieci przechodzą zabieg, wychodzą w tym samym dniu i tak dalej - i nie byłam na to , co się stało dziecku przygotowana. teraz mam inną strategię - wolę sie mile rozczarować, niż zdołować nie wiedząc o czymś.
                        • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola so solaris31 24.03.11, 22:16
                          Może i beztrosko bo z reguły staram się nie opowiadać całej historii zdrowia i chorób mojego dziecka. W skrócie opisałam problem i zadałam konkretne pytanie i tyle, ważne, że dostałam odp. jakie mnie interesowały i to tyle w temacie.
                          I z własnego doswiadczenia mogę Ci napisać w ramach oczywiście rady na przyszłość, że 90% zapaleń uszu da się wyleczyć bez antybiotyku-tylko tu jest potrzebny dobry laryngolog, a nie pediatra bo oni zawsze daja antybiotyki i często nie trafione.

                          I ostanią rzeczą jaka bym zrobiła to narażanie dziecka na jakieś zagrożenia-natomiast sądze że to juz duży chłop i nie mogę go traktować jak 3 latka, pewnie jeszcze nie raz w życiu weźmie antybiotyki na różne dolegliwości nie będące poważną chorobą (np. bakterie w nosie, itp) i będzie musiał wtedy normalnie funkcjonowac, to dlaczego nie może teraz.
                          • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola so solaris31 24.03.11, 22:28
                            rozumiem - ale nie pisząc wszystkiego jednak spowodowałas, że się nie rozumiałyśmy. teraz wiem więcej i rozmawiamy normalnie - czasem trzeba uściślić sytuację. a ja jestem bardzo uczulona na sprawy uszu, bo sama też niestety mam z nimi problemy - ale to inna bajka.

                            ja po perypetiach z pierwszym lekarzem / pediatrą/ leczyłam uszy li tylko u laryngologa. on raczej także przepisuje antybiotyki na uszy, ale inna sprawa - moja córa zawsze miała inne sprawy - ropny katar, giga temperaturę, czasem do kompletu anginę, i zawsze duzy wysięk w uchu. do tego była mała - cała sprawa się zaczęła jak miała niewiele ponad 2 lata. pakowaliśmy więc te antybiotyki, na zmianę z uodparniaczami, antyhistaminowymi i sterydami do nosa. z wymazu zawsze wychodziła jakaś tam bakteria niestety, nie mam więc wątpliwości, że dziecko było dobrze leczone.

                            natomiast to drugie zap. ucha, przez które obecnie moje dziecię przesiaduje w domu, jest leczone rzeczywiście bez antybiotyku - ale i dziecko jest starsze, ma inne objawy niż dawniej. ufam lekarzowi i myślę, że będzie ok. dodam jeszcze, że pediatra stwierdził to samo - ale mimo to kazał dać bactrim. nie dałam, miałam wątpliwości, więc skonsultowałam się z laryngologiem na 2 dzień.
        • alin9 solaris31 24.03.11, 20:03
          Nie mam zamiaru się targować kto ma więcej i bardziej chorych dzieci.Nie o to chodzi.Miło,że dzielisz się z nami swoimi doświadczeniami(przykro mi jakie były).Nie są one jednak regułą.Świetnie,że sprawa zdrowia jest dla Ciebie bezdyskusyjnasmile
          dzieci sa rózne, jedne bardziej wrażliwe, drugie mniej. to jest faktem i z
          > tym nie ma się co spierać.
          Sama sobie Odpowiedziałaś.Niestety Masz dzieci z tych bardziej wrażliwych i nie ma się co spierać.
          niech ryzykuje - u mnie się to źle skończyło - ale jeśli chce, niech ryzykuje,
          > jej sprawa.
          Czym autorka ryzykuje?Wszystko odbywa się pod kontrolą lekarza.Dziecko ma 5 lat nie 5 miesięcy więc matka nie jest jakąś nowicjuszką.Wiesz całe życie to ryzyko(nie Wiesz czy przy posiłku się nie zadławi;jak zniesie znieczulenie u dentysty,czy huśtając się felernie nie upadnie ze szkodą na resztę życia).Tak można mnożyć to na co nie mamy wpływu(a mamy na niewiele).Czasami warto się zastanowić nad wszystkimi komentarzami i rozważyć na co faktycznie mamy wpływsmileBez urazy i ironii pozdrawiamsmile
          • zeb1 Re: solaris31 24.03.11, 20:46
            Odpowiadając autorce wątku. Moje dziecko swego czasu miało paskudną bakterie w nosie, ogólnie zdrowe. Dostawała antybiotyk ok 2 tygodni i chodziła do przedszkola. Nic nie złapała nowego.

            Ostatnio myślałam o tym jak długo powinnam trzymać dziecko po zakończeniu antybiotyku w domu. Do tej pory stosowałam zasadę, ze ok tydzień siedziały jeszcze w domu, ale tak naprawdę czy to ma sens? Odporność po antybiotyku nabiera sie ok 6-8 tygodni, wiec co za różnica czy pójdzie po tygodniu czy na następny dzień po zakończeniu leczenia.
          • solaris31 Re: solaris31 24.03.11, 21:18
            >Nie o to chodzi.Miło,że dzielisz się z nami swoimi doświadczeniami(przykro mi jakie były)
            > .Nie są one jednak regułą.

            ale przecież ja to bardzo wyraźnie napisałam wyżej!!! że to nie reguła - ale się zdarza.

            ja wiem, czy mam wrażliwe dziecko? nie, chyba nie, badania ok., wszystko dobrze, choruje normalnie, jak to przedszkolak. ale faktem jest, że byl okres totalnej zapaści, właśnie po antybiotykach, podawanych na wyrost , niepotrzebnie, w nietrafiony sposób. a to osłabiło mi tak dziecko, że nie radziło sobie juz kompletnie z niczym, i byle katarek kończyl się ostrym nadkażeniem.

            zmieniłam lekarza i problemy się skończyły. niemniej, wychodziliśmy z tego wszystkiego pól roku.

            >Czym autorka ryzykuje?Wszystko odbywa się pod kontrolą lekarza

            może czymś, może niczym - też to wyraźnie pisałam. i ja też, a raczej moje dziecko było pod kontrolą lekarza, który pozwalał na różne rzeczy i w wielu innych nie widzial żadnego problemu.

            chciałam dziewczynie oszczędzić byc może koszmaru, przez jaki sama przeszłam ze straszaczką, apelowałam o niebagatelizowanie sprawy - to wszystko.
            • myelegans Re: solaris31 24.03.11, 21:44
              Dobrymi checiami jak widzisz jest pieklo wybrukowane.
              Na drugi raz po prostu trzymaj sie tematu, nie uprawiaj populistycznej krucjaty uderzajac w najczulsze matczyne strony.
              Twoj dzieci statystyki nie robia.
              • solaris31 Re: solaris31 24.03.11, 22:08
                ale o co Ci chodzi? uncertain

                jaka krucjata? czy pisanie o własych doświadczeniach jest jakąś krucjatą?

                i muszę Cie zmartwić - statystyki robią wszyscy, moje dzieci także.
                • myelegans Re: solaris31 24.03.11, 22:48
                  > i muszę Cie zmartwić - statystyki robią wszyscy, moje dzieci także.

                  Dane podajesz anegdotyczne, nie statystyczne, ze sie czepne.
                  • solaris31 Re: solaris31 24.03.11, 22:51
                    a czepiaj się wink

                    autorka chciała tychże statystyk, to się wyraziłam.
                    • myelegans Re: solaris31 25.03.11, 01:10
                      solaris31 napisała:

                      > autorka chciała tychże statystyk, to się wyraziłam.

                      Autorka NIE CHCIALA statystyk, pytanie skierowala do matek, ktore poslaly dziecko na antybiotyku do przedszkola, czyli Ciebie to nie dotyczy, bo ty w domu trzymasz przez caly czas, wiec nie do Ciebie pytanie bylo skierowane, wiec niepotrzebnie zupelnie zabieralas glos i od razu wpedzilas ja na pozycje defensywna, nie przekonujac zupelnie do niczego, bo decyzja juz zostala podjeta...

                      To tak jak z pytaniem do mam dzieci z kolczykami "jak dlugo po przekluciu uszow ....." od razu zlatuje sie krucjata tych, ktore porownuja to do wszystkiego z obrzezaniem wlacznie.

    • berleczek Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 13:03
      Pod koniec zażywania antybiotyku moje dziecko jak najbardziej chodzi do przedszkola - oczywiście jak dobrze się czuje i nie widać już objawów choroby. Lekarz mi powiedział, że po ok 2 dobach antybiotyku chore dziecko już nie zaraża innych (dotyczy to oczywiście też dorosłych). Ja odczekuje dłużej bo młody jest zwykle słaby, ale jak ma zażywać np 10 dni to tak po 7 dnaich już chodzi do przedszkola.
    • aniutka4 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 16:56
      Kiedyś bałam sie i nie puszczałam dziecka. Jednak nic takie postępowanie nie dawało - syn i tak, nawet "po okresie kwarantanny w domu" po paru dniach coś przynosił. Efektem była straszna frekwencja w szkole. Lekarz pediatra powiedział mi,iż dziecko ma być w domu, kiedy ma goraczkę, albo czuje się na tyle źle, że jego stan uniemożliwia normalne funkcjonowanie w szkole. Kazał - po 2 dniach goraczki i gdy samopoczucie jest dobre posłać dziecko. Teraz syn jest w domu od wtorku z anginą - dzisiaj czwartek wieczór już szaleje. Lekarz kazał podawać antybiotyk do wtorku, ale stwierdził,że w poniedziałek do szkoły może iść.
      Obecnie jestem nauczycielką w pierwszej klasie i obserwuję dzieci. W okresach kataralnych kaszle i smarka 3/4 klasy i do szkoły chodzą - te "chodzące z chorobą", nie przechodzą jej dłużej niż te, których mamy pozostawiają na 2 tygodnie w domu. I naprawdę wczesniej łapią kolejną infekcję te, które długo przebywały w domu.
      Podkreślam, że nie jestem zwolenniczką posyłania dziecką z gorączką i bardzo złym samopoczuciem, ale jak już jest lepiej to nawet ostatnie 2,3 dni antybiotyku mozna chodzić.
      • patrycja16054 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 19:38
        i właśnie w tym rzecz , ja w pierwszy roku tez nie puszczałam w trakcie antybiotyku i nawet tydzień po, dziecko się kisiło w domu i w efekcie po powrocie do przedszkola zaraz wracało chore. Też jestem zdania, ze ma sens trzymania dziecka jak się źle czuje, ma temperature, itp.
        Ale moje dziecko jest w super formie, wychodzi na dwór.

        Zatem wynika, że antybitykowa kwarantanna przed niczym nie chroni.
        dziękuje za odpowiedzi
        • myelegans Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 19:56
          Ale to nie jest nic dziwnego, dziecko nawet na antybiotyku, ktory przypominam nie zwalcza wirusow mobilizuje uklad odpornosciowy, ktory walczy z choroba juz istniejaca i przy okazji na wszystko na co jest przy okazji narazane, na co pewnie w 99% nie bedzie mial symptomow. Wiec uklad odpornosciowy jest cwiczony.
          dziecko separowane od tych czynnikow infekcyjnych jest odczulane i wbrew intuicji bardziej narazane jak sie styknie z nimi po chorobie.
          Najzdrowsza grupa spoleczna sa pracownicy zlobkow, przedszkoli, mlodszych klas szkol podstawowych, czyli Ci ktorzy na co dzien maja stycznosc z tzw. zarazkami. Bo przedszkole to jedna wielka wylegarnia z ogromna wymiana roznych plynow fizjologicznych na wszystkich powierzchniach uzytkowych.

          Oczywiscie dotyczy to dzieci w miare zdrowych ogolnie, czyli bez ciezkich chronicznych stanow typu cukrzyca, albo astma, albo podloza genetycznego uposledzajacego funkcje ukladu immunologicznego jako takiego.
          • solaris31 Re: Na antybiotyku do przedszkola 24.03.11, 22:14
            > Najzdrowsza grupa spoleczna sa pracownicy zlobkow, przedszkoli, mlodszych klas
            > szkol podstawowych, czyli Ci ktorzy na co dzien maja stycznosc z tzw. zarazkami
            > . Bo przedszkole to jedna wielka wylegarnia z ogromna wymiana roznych plynow fi
            > zjologicznych na wszystkich powierzchniach uzytkowych.


            ależ oczywiście, że to racja. i dlatego też zawsze uważałam i uważać będę, że trzeba to wściekłe chorowanie przetrwac.

            tyle, że jak na każdą infekcję potrzebny jest antybiotyk bo wszystko się nadkaża, to jednak zapala się we łbie czerwone światełko, czy nie można czegoś zrobić, żeby dziecko tych antybiotyków nie żarło całymi tabunami. i pierwszym pomysłem jest jednak odseparowanie dziecka na jakiś czas, żeby się wzmocniło - to chyba normalne. nie na miesiąc, ani na dwa . ja zostawiałam młode na tydzień - po kuracjach lepiej jadły i być może dlatego były odporniejsze niż bezpośrednio po. nie wiem - ale czepiałam się wszystkiego, byle zejść z 3 antybiotyków miesięcznie. i pomogło.
            • alin9 solaris31 25.03.11, 09:46
              > tyle, że jak na każdą infekcję potrzebny jest antybiotyk bo wszystko się nadkaż
              > a, to jednak zapala się we łbie czerwone światełko, czy nie można czegoś zrobi
              > ć, żeby dziecko tych antybiotyków nie żarło całymi tabunami. i pierwszym pomysł
              > em jest jednak odseparowanie dziecka na jakiś czas, żeby się wzmocniło - to chy
              > ba normalne. nie na miesiąc, ani na dwa . ja zostawiałam młode na tydzień - po
              > kuracjach lepiej jadły i być może dlatego były odporniejsze niż bezpośrednio p
              > o. nie wiem - ale czepiałam się wszystkiego, byle zejść z 3 antybiotyków miesi
              > ęcznie. i pomogło.
              Masz rację co do infekcji.Ja też w dużej mierze ograniczyłam bądź wręcz uniknęłam antybiotyku przy infekcji.Jednak to czerwone światełko i odseparowanie g.... w omawianym przypadku daje.Jesteśmy z różnych planet.Ty idąc w zaparte nasuwasz mi sama porównanie.Nie będę tabunami żarła antybiotyków nawet jak będę miała białaczkę.O chemii zapomnijcie.To tylko przykład myślenia.Ty chyba za mało w życiu Przeszłaś bo tylko infekcje.Dla nas przeziębienia to pikuś nie choroba.
              • solaris31 Re: solaris31 25.03.11, 10:01
                Jednak to czerwone światełko i odseparowanie g....
                > w omawianym przypadku daje.Jesteśmy z różnych planet.Ty idąc w zaparte nasuwas
                > z mi sama porównanie.Nie będę tabunami żarła antybiotyków nawet jak będę miała
                > białaczkę.O chemii zapomnijcie.To tylko przykład myślenia.Ty chyba za mało w ży
                > ciu Przeszłaś bo tylko infekcje.Dla nas przeziębienia to pikuś nie choroba.


                wiesz co, nie mam pojęcia o czym piszesz uncertain

                każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej. pakowanie chorującego dziecka do przedszkola w przypadku mojej córki było idiotycznym pomysłem, posłuchałam durnego lekarza. a drugi mi dzieciaka w końcu doprowadzil do jakiejś formy, wieloma sposobami, nie tylko orgraniczeniem przedszkola. nie musiałam zresztą tego w sumie robic, bo dziecki i tak było wciąż chore.

                natomiast nie rozumiem kompletnie tego tekstu o chemii i białaczce? czy Ty w ogóle się zastanowiłaś, co napisałaś? jak można coś takiego wymyśleć?

                a ile przeszłam w życiu i co, to wybacz - moja sprawa, spowiadać się nie będę. nie mam najgorzej, ale nie miałam tez lekko, więc się może jednak powstrzymaj.
                • alin9 Re: solaris31 25.03.11, 10:14
                  Ja nie chcę niczyich zwierzeń.Mam swoje doświadczenia.Ty z uporem maniaka piszesz o infekcjach.Nie kapujesz to wyjaśniam.Rozważ dwa skrajne przypadki(katarek i ostrą chorobę).To Ty się powstrzymaj od jednostronnych-kaszelkowo-smarkowych osądówsmilePozdrawiam i bez odbioru.
                  • solaris31 Re: solaris31 26.03.11, 09:46
                    bez odbioru - prosze bardzo. widzocznie nie masz już niczego sensownego do napisania wink

                    al dalczego mam się od czekogolwiek powstrzymywać? demokrację mamy, mogę sobie wszystko napisać, co chcę i Ty mi zabraniać na pewno nie będziesz tongue_out
                • patrycja16054 Re: solaris31 25.03.11, 10:20
                  Może uścislijmy: nikt nie pisze o posyłaniu chorego dziecka do przedszkola, tylko już w dobrej formie, bez objawów jakiejkolwiek choroby.

                  I ja też nie mogę Cie troche zrozumieć Solaris31: w jednej chwili piszesz, że Twoje dzieci zawsze siedza w domu, innym razem, że lekarz puścił chore dziecko do przedszkola.
                  Trzeba rozgraniczyć czy co dla kogo znaczy chore dziecko, bo dla jednych to takie, które ma tylko lekki katar, dla innych to takie które wysoko gorączkuje i ma zapalenie płuc.
                  Sama nie wiesz jak by było z Twoimi dziećmi jeśli byś trochę wyluzowała i posłała juz praktycznie zdrowe dziecko, ale biorące jeszcze antyb.-bo trzeba np. 10-14 dni do przedszkola - co by było wtedy? Może wbrew wszystkiemu było by lepiej-bo jak widzisz siedzenie w wielu przypadkach nie poprawia sytuacji.

                  Ja coraz bardziej wierze w leczenie dzieci w UK, gdzie nikt się nie rozczula, dzieci leczy się nurofenem, a antybiotyk nie jest przeszkoda do chodzenia do szkół/ przedszkoli. Dzieci lataja bez czapek i szalików większość czas i z gilem po pas i co i są zrowsze niż nasze. Chyba pora wyciągnąć wnioski z doświadczeń innych i otworzyć się na nowe.
                  • najma78 Re: solaris31 25.03.11, 12:18
                    patrycja16054 napisała:
                    >
                    > Ja coraz bardziej wierze w leczenie dzieci w UK, gdzie nikt się nie rozczula, d
                    > zieci leczy się nurofenem, a antybiotyk nie jest przeszkoda do chodzenia do szk
                    > ół/ przedszkoli. Dzieci lataja bez czapek i szalików większość czas i z gilem p
                    > o pas i co i są zrowsze niż nasze. Chyba pora wyciągnąć wnioski z doświadczeń i
                    > nnych i otworzyć się na nowe.


                    Hmmmsmile patrycjo (chyba tak masz na imie?) w UK nie leczy sie infekcji paracetamolem czy nurofenem, bo trudno tym cokolwiek wyleczyc gdyz sa to srodki przeciwgoraczkowe i przeciwbolowe, ale tak jest to legenda polskich matek, ktore wciaz powtarzaja, ze jest to lek na kazda infekcje. Nie jest, lekarz zaleca przy czerwonym gardelku na obnizenie temp. i usmierzenie bolu, a w PL daje sie antybiotyk, bactrim (osolonowo!) i eurespal i zyretke albo inny lek antyalergiczny i jeszcze min. 2 syropy...a w UK, Holandii czy innej Norwegii lekarze przepisuja antybiotyk gdy jest konieczny. Dzieci wiecznie chorych nie ma w takiej ilosci jak w PL (chyba, ze ciezko chore na powazne choroby) katarki i kaszelki, inf. gardla, migdalkow czy uszu nie sa niczym nadzwyczajnym. Dzieci stykaja sie z ogromna iloscia wirusow i bakterii na codzien a w szkolach i przedszkolach szczegolnie, madra polityka szczepien oraz postepowanie lekarzy i samych rodzicow daje efekty czyli wysoka frekwencje i brak takich komplikacji jak w PL. Czyli chodzenie do szkol i przedszkoli na antybiotyku gdy dziecko ni ema temp. ok., ale juz przy wymiotach i biegunce musi zostac w domu 24h od ostaniego objawu. Pozdrawiam.
                    Aha, siedze dzis w domu ze starsza bo ma wirusa - bol brzucha bez goraczki, wymiotow i biegunki. Ja mialam to samo od niedzieli do wtorku (pracuje w szkole) i krazy to akurat w szkole inni tez chorowali. Zostawilam ja w domu bo ja boli, nie podaje zadnego leku, musi przejsc samo, niestety mala lezy nie ma ochoty nawet ogladac TV czyli chora. A pogoda piekna plus 17 i w ogrodzie juz kwiaty kwitna zakile, tulipany i drzewa niektore... Poslij to swoje dzieci z tym antybiotykiem i sie nie martw, a z tym brakiem czapek i szalikow to fakt moje na pol nago caly rok prawie i maja sie dobrze.
                    • patrycja16054 Re: solaris31 25.03.11, 12:45
                      zięki za odzew, przydałoby się więcej informacji od dziewczyn z innych krajów jak tam się leczy dzieci to może my w PL się czegoś nauczymy i przestaniemy slepo ufać naszym pediatrom, którzy tylko umieją podac antybiotyki(na czerwone gardło, zielony gil, a nawet na grypę) i dzięki temu nasze dzieci w końcu bedą zdrowsze i nie będziemy krajem gdzie się najwięcej spożywa antybiotyków i innych syfów.
                      • najma78 Re: solaris31 25.03.11, 13:05
                        Patrycjo w wielu krajach w zwalczaniu typowych infekcji wirusowaych o jakie latwo szczegolnie w okresie jesienno-zimowym tak u dzieci jak i u doroslych stawia sie przede wszystkim na mobilizowanie nautaralnych mechanizmow obronnych organizmu i to jest bardzo rozsadne podejscie zwlaszcza jak juz wspomnialam w polaczeniu z dobra polityka szczepien. Dodatkowo nieprzegrzewanie. ruch na swiezym powietrzu ( w przedszkolu przy sprzyjajacej pogodzie czyli bez deszczu nawet i wiekszosc dnia) w szkole godzine czasem wiecej. Na forum czytam czesto watki o przegrzewaniu dzieci i wiekszosc mam twierdzi, ze one ubieraja swoje dzieci lekko a w praktyce niestety tak nie jest i widac to chocby po polskich dzieciach noszacych rajstopy pod spodniami, szaliki/apaszki na szyjach i dzwigajacych na grzbietach kurtki przy temp. plus 17, sloncu i bez wiatru - jak mozna sie domyslec odczuwalna jest wyzsza...niestety tez te dzieci sa izolowane na czas katarkow i kaszelkow choc w UK szkolne mniej ze wzgledu na ''persistent absence list'' i problemy wiszace nad polskimi rodzicami z tym zwiazane. Rodzice polscy tez raczej nie ufaja tut. lekarzom i lecza swe dzieci u polskich pediatrow w polskich przychodniach gdzie dostaja polskie zestawy lekow lub telefonicznie wykorzystujac zapasy lekow w tym antybiotykow przywiezione z PL lub kupujac w polskich sklepach. Coz ignorancja co niektorych jest naprawde duza...
                        • myelegans Re: solaris31 25.03.11, 14:04
                          Sie podpisze pod najma. Mieszkam w Stanach, w zimnym stanie o klimacie polskim i trendy sa podobne. Nigdy nie zauwazalam wzmozonej absencji przedszkolakow w okresie jesienno-zimowym, chodzily z gilami, kaszlaly, tak jak wszyscy naokolo. Moj tez mial cos od pazdziernika do kwietnia, goraczki nie mial, do przedszkola chodzil. Do lekarza chodzimy jak goraczka nie ustapila po 3 dniach, albo jak dluzej kaszlal i mial katar. Lekarz nigdy nic nie przepisywal, leczylismy domowymi sposobami, plus duzo na swiezym powietrzu. W przedszkolu i szkole wychodza na plac zabaw praktycznie przy kazdej pogodzie do -20C czy sie to komu podoba czy nie.
                          Zalecenia sie wyrazne, pod ktorymi trzeba sie podpisac, dziecka symptomatycznego z goraczka, biegunka, wymiotami itd. do szkoly/przedszkola sie nie posyla. 24godziny po ustapieniu symptomow, nawet z antybiotykiem w garsci juz mozna. U nas szkole dziecko moze opuscic 5 dni w ciagu..... calego roku, powyzej tego biora pod lupe, a lekarze zwolnien nie wypisuja, chyba, ze jest to dluzsza choroba, wtedy szkola moze przyjsc z niezapowiedziana wizyta.. Widze to teraz w szkole, jak rano matki podaja nauczycielce torebki z lekastwem, ktore idzie do szkolnej pielegniarki.

                          Dzieciom nie podaje sie antybiotykow przy pierwszym kichnieciu (nawet przy zapaleniu ucha, albo zapaleniu oskrzeli) , ani sterydow, bronchorozszerzaczy, syropow, wziewow, i Bog wie czego jeszcze. Syropow nie podaje sie dzieciom do 6 roku zycia wcale, a juz slysze, ze chca rozszerzyc do 12 roku, bo chemia w nich zawarta przynosi wiecej szkody, profile toksycznosci bardzo slabo zbadane badz wcale i zdarza sie wiele przypadkow przedawkowania... syropu, chociaz matka dawala wg zalecen lekarza/farmaceuty i dzieci laduja w szpitalu. Moje dziecko mialo podany antybiotyk raz w ciagu 6.5 lat, a chorowal tak jak kazdy przedszkolak, mial zapalenie ucha, wirusowki, temperatury itd. tak jak przecietny przedszkolak 8-10 infekcji w roku w pierwszych 2 latach przedszkola. Za to od 2 lat nie choruje prawie wcale. W zerowce nie opuscil ani jednego dnia, mial jakies 2 smieszne katary i tyle.

                          Przedszkolaki choruja na wirusy ukladu oddechowego, zapalenia uszu, maja zakladane dreny jak trzeba, jelitowki, ale w ciagu calej kariery mojego przedszkolaka nie bylo w przedszkolu przypadku ospy, ani innej choroby p/ktorej sa szczepienia. Byl rumien zakazny, ale to nie choroba, szczepien tez na to nie ma, chyba ze ktos zlapie jako dorosly tak jak ja i wyladuje w szpitalu na morfinie.
                  • solaris31 Re: solaris31 26.03.11, 09:42
                    > I ja też nie mogę Cie troche zrozumieć Solaris31: w jednej chwili piszesz, że T
                    > woje dzieci zawsze siedza w domu, innym razem, że lekarz puścił chore dziecko d
                    > o przedszkola.

                    ale pisałam przecież, że mam dwoje dzieci i zmieniałam w trackie nieudolnego lekarza wink

                    dla mnie chorobą jest choroba z gorączką - nie puszczam też do przedszkola dziecka, które ewidentnie źle się czuje, nawet jeśli jej nie ma. z katarem obie chodzą. z kaszlem już nie, bo mocniej zarażają i się bardziej męczą, a ja w domu mogę spokojnie inhalować. z kaszlem poinfekcyjnym idą. na antybiotyku obecnie nigdy.

                    >Może wbrew wszystkiemu było by lepiej
                    > -bo jak widzisz siedzenie w wielu przypadkach nie poprawia sytuacji.

                    w przypadku straszej córki poprawiło to sytuację zdecydowanie. w przypadku młodszej - nie bardzo, więc i postępuję inaczej.

                    pisałam juz tyle razy - medycyna nie matematyka - jednemu coś pomoże, innemu to samo zaszkodzi. nie rozumiem tej licytacji - kazdy robi dla swojego dziecka w swoim pojęciu dobrze - mnie tez się tak wydawało, bo ten pierwszy lekarz mówił, że dzieciak musi się wychorować, więc kazał posyłać mimo leków zaraz po przejściu gorączki. i to był błąd. a ja tylko kupowałam antybiotyki na zmianę, potem te doustne już nie mogły byc stosowane, przeszliśmy na zastrzyki, dziecko miało skłuty tyłek, bo miało się wychorować. no dziękuję bardzo.

                    zmieniłam więc lekarza, bo miałam dość. w międzyczasie wylądowaliśmy na klinice dzięcięcej, bo dziecko było tak zainfekowane wszystkim, czym mozna było, że mieliśmy dość. oprerację nam przesuwano, a mamy migdałowców wiedzą, że to jest fatalna sprawa, jeśli się ma bezwzględne wskazania. w końcu udało się ją zrobić, a ja zmieniłam lekarza, ten zmienił nastawienie do leczenia i wtedy po raz pierwszy usłyszałam teorię o jednak zatrzymywaniu dziecka przez jakiś czas w domu - kilka dni, tydzień po chorobie.

                    to daje efekty - więc dlaczego mam postępować inaczej?

                    a jeśli chodzi o antybiotyki - to prawda, że sa w Polsce nadużywane, sama jestem tego dowodem - jak nie wiadomo, co się dzieje, to lepiej walnąć antybiotykiem niż choćby zrobić morfologię, z której wyjdzie, jakiego rodzaju jest infekcja. dlatego będę zawsze przeciwna podawaniu antybiotyków na wyrost, na wszelki wypadek.

                    moje dzieci są zdecydowanie zimnego chowu - obie. nie ubieram na 20 cebulek, od 2 roku życia ubierałam je tak, jak siebie. kłócę się wiecznie z dziadkami, którzy najchętniej przywiązaliby dzieci do kaloryfera od jesieni do wiosny. uncertain telepie mnie, jak przy +7-8 stopniach widzę dzieci w zimowych kurtkach, okutane czapkami z polaru.

                    jestem przekonana, że straszą mi rozłożyl nieodpowiedzialny lekarz, który pakował dziecku często zbędne leki, kazal bez ograniczeń chodzić do przedszkola, a potem to juz tylko była spirala bez wyjścia.

                    myślę, że trzeba jeszcze wziąć pod uwagę cechy osobnicze - sa dzieci mocniejsze, są słabsze, sa bardziej wrażliwe i mniej wrażliwe. generalizować nie można, czego staram się nie robić - przedstawiam tylko swoje przejścia. a każdy zrobi jak zechce - jego sprawa, jego wybór.

                    moja starsza doszła do siebie dzięki mądrości lekarzy, którzy się nią obecnie zajmują. dzięki nim mam zdrowe dziecko, które mi zachorowało 2 czy 3 tyg. temu na zap .ucha pierwszy raz od 3 lat, a ostatni antybiotyk przed tym uchem wzięlo 1, 5 roku temu na anginę paciorkowcową. ja sama tez sporo się nauczyłam, i z młodszą córką nie miałam aż tak poważnych problemów.
                    • gajmal Re: solaris31 28.03.11, 08:14
                      Ja posyłałam dziecko w końcowym etapie brania antybiotyku do przedszkola, problemów zdrowotnych z tego powodu nie było żadnych.
    • blina Re: Na antybiotyku do przedszkola 01.04.11, 18:11
      laryngolog pozwolił chodzić Witkowi do przedszkola, gdy dostawał duomox (lekarka twierdzi, że lek ten nie wpływa na jelita i nie osłabia organizmu). Witek nie miał wtedy oczywiście ani gorączki ani kaszlu (miał długo "rozpulchnione" migdały i dlatego trzeba było włączyć antybiotyk; żadnych innych objawów choroby)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka