Dodaj do ulubionych

Lapisowanie ząbków?

04.11.11, 09:36
Kochane mamy , co sądzicie o lapisowaniu? Słyszałam dwie wersje, jedna to taka, że lapisowanie to przestarzała metoda i nie powinno sie tego robic (?), druga, że ta metoda leczenia jest dobra, bo zapobiega dalszemu powstawaniu próchnicy i towarzyszacemu przy tym bólowi. Tyle, że mnie przeraża to ,że dziecku czernieją ząbki i sie kruszą, w efekcie dziecko zostaje bez ząbków ( aż do wyjścia stałych) i wyglada to nieciekawie. Czy to naprawde jedyny sposób? Właśnie mam problem z synkiem i sama nie wiem co robic, lapisować czy nie. A może któraś z Was może doradzić coś innego i rozwiać moje rozterki?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • fossetta Re: Lapisowanie ząbków? 04.11.11, 23:55
      Córka miała lapis jak tylko pojawiły się górne 1 i 2, okazało się, że zęby wyrznęły się z próchnicą(miała 7 czy 8 m-cy).Nie wygląda to ładnie, ale można się przyzwyczaić, skoro ma pomóc..pozostałe zęby zdrowe.Dziś ma 5 lat..lapis był kilka razy aplikowany-nie pamiętam w jakim odstępie czasu..zęby się nie ukruszyły, nie kruszą..czekamy na stałe.
      Ale słyszałam przypadek-znajomej córka-górne 1 i 2 z zaawansowaną próchnicą-dentystka zęby wyrwała, a dziecko chodzi z tzw.protezką..nie wiem jak to wygląda, ale dziecku nie przeszkadza..
      • agniesia1973 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 08:39
        Mój synek miał lapisowane 1 i 2 w wieku 2 lat. Ząbki nie wyglądają pięknie ale są całe i co najważniejsze rozwój próchnicy został zatrzymany. Po roku synek dał sobie założyć plombę bo był dosyć duży ubytek.

    • mruwa9 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 11:52
      misiowamama-2 napisała:

      > Kochane mamy , co sądzicie o lapisowaniu?


      Sadzimy, ze jest to akt desperackiej proby uratowania resztek uzebienia dziecka, zaniedbanego przez rodzicow ( w kwestii zdrowia jamy ustnej).



      Tyle, że mnie przeraża to ,że dziecku czernie
      > ją ząbki i sie kruszą, w efekcie dziecko zostaje bez ząbków?

      Dziecko stracilo zeby wskutek prochnicy, za co odpowiadacie wy, rodzice, nie lapisowanie, nie dziecko i nie stomatolog. I to jest przerazajace.
      Co robilas do tej pory, zeby nie dopuscic do tego stanu?

      Właśnie mam prob
      > lem z synkiem i sama nie wiem co robic, lapisować czy nie.

      Nie, masz problem ze soba i z zaniedbaniami kwestii zdrowia jamy ustnej dziecka. I przede wszystkim tu powinnas sie opamietac: co takiego zrobiliscie (i czego nie zrobiliscie), ze dziecko zachorowalo na prochnice, ktora doszla do tak zaawansowanego etapu, ze konieczne jest lapisowanie.

      A może któraś z Was
      > może doradzić coś innego i rozwiać moje rozterki?

      Nie bede pocieszac, bede z premedytacja wzbudzac w tobie poczucie winy, bo za zaawansowana prochnice u dzieci ZAWSZE sa odpowiedzialni rodzice/opiekunowie, bo to oni odpowiadaja za nawyki dietetyczne i higieniczne dziecka. To nie kwestia genow ( a przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim sie powszechnie sadzi). prochnica to choroba bakteryjna, do zaistnienia ktorej musi wystapic kilka czynnikow: bakterie (pochodzace od rodzicow), cukry (dieta) i czas (higiena jamy ustnej, czestotliwosc jedzenia,dostarczania cukrow bakteriom), geny maja trzeciorzedne znaczenie.
      Teraz jest czas ratowania tego, co sie da uratowac, a potem palnac sie w glowe i starannie przeanalizowac swoje zachowanie.
      Ale nie, mycie na sile zebow dziecka to przeciez znecanie sie sad
      Gotuje sie, jak czytam takie posty.
      • misiowamama-2 do mruwy... 07.11.11, 10:02
        W moim poście zwróciłam sie do mam o poradę dotyczącą problemu, z którym borykamy się odkąd zaistniał. Od momentu "wyklucia" się pierwszych ząbków, dbaliśmy o zęby i robiłiśmy wszystko co do nas należy. Więc, dwukrotne mycie zębów odpowiednią pastą dla dzieci, mocne ograniczenie słodyczy, odpowiednia dieta , brak cukru w diecie, picie czystej przegotowanej wody, wizyty kontrolne u stomatologa , stosowanie ciężko dostepnych leków z fluorem zalecanych przez lekarza ( ordynator krakowskiej kliniki stomatologicznej).
        I cóz? Ano to, że jeden bliźniak nie ma śladu próchnicy a drugi niestety tak.
        Więc mruwo swoje porady, a właściwie wymądrzanie się możesz wsadzić głęboko w ...
        Może kiedyś ja będę mogła poradzić ci jak pomóc dziecku , które przez matkę- żandarma ma problemy natury emocjonalnej...o ile rozumiesz co mam na mysli...
        • mruwa9 Re: do mruwy... 07.11.11, 10:58
          rany Boskie, jakie to leki z fluorem stosujecie???? Kto zlecil i na jakiej podstawie? W jakiej dawce, jak czesto i od kiedy? Czy ktos wczesniej skontrolowal zawartosc fluoru w powietrzu i w wodzie, zanim zlecil preparaty fluoru?
          Czy pasta do zebow zawiera fluor?
          karmilas piersia? Bo karmienie sztuczne, zwlaszcza nocne, czy zasypianie podczas karmienia to pierwszy bardzo istotny czynnik ryzyka i jako taki pierwszy do wyeliminowania (od momentu wyrzniecia sie zebow nie ma zasypiania z butla w buzi, po wieczornym myciu zebow zero jedzenia i picia, z wyjatkie wody. karmisz w nocy z butli- trzeba ponownie umyc zeby. Robisz tak?
          Niestety, w Polsce ciagle prochnice traktuje sie jako problem dziur w zebach, nie jako przewlekla chorobe bakteryjna. I w leczeniu koncentruje sie glownie na likwidacji skutkow (wypelnianiu ubytkow, ktore pojawiaja sie, gdy choroba jest juz bardzo zaawansowana), a nie przyczyny.
          Wrzuc przykladowy jadlospis dzieci z dwoch dni, szczegolowo, godzina po godzinie, kazdy kes, kazdy lyk, wtedy mozemy pogadac.
          A lapisowanie jest przestarzala metoda.
          • misiowamama-2 Re: do mruwy... 07.11.11, 13:49
            nie odpuszczasz...
            Dzieci karmiłam piersią 3 miesiące za pomocą butli (niestety). NIGDY nie usypiały z butlą w buzi. Spały jak zjadły. rzadkość, nie? ZAWSZE po wieczornym myciu zębów zero jedzenia i picia, z wyjątkiem wody. W nocy jeśli picie to czyta woda.
            Rany Boskie! Fluor był stosowany krótko!, pod nadzorem stomatologa!
            Nie jestem aż taką wariatką, żeby kontrolować ( nawet w przedszkolu) , szczegółowo, godzina po godzinie, minuta po minucie, każdy kęs, każdy łyk, więc nie pogadamy.
            Mnie wystarczy, że moje dzieci jedzą zdrowo. Wiem, że próchnicę wywolują bakterie, więc nie przeczę ,że tak mogło zdarzyć sie w tym wypadku. Tak, być może gdzieś popełniłam błąd, ale człowiek jest tylko człowiekiem, nawet Matka. Zastanawiające jest to, że traktując dwoje dzieci identycznie, stosując wszystkie takie same metody, jedno ma próchnicę, drugie nie... byc może to właśnie te geny, czemu ty zaprzeczasz... nie wiem. Jedno jest pewne: pisząc na forum nie oczekuję opie...nia i szukania winnego ( to nic już nie zmieni) ,tak jak ty to czynisz ( zreszta nie tylko w stosunku do mnie ), ale dobrych porad. Twoje mijają się z moimi oczekiwaniami...
            pozdrawiam
    • agii_75 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 13:05
      zgadzam sie z mruwą, o zeby należy dbac a nie lamentowac po fakcie.
    • popopotam2010 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 14:11
      Zupełnie nie zgadzam się z mruwą!!!!
      Jak można tak pochopnie oceniać sytuację??? Zgadzam się, że rodzice mają OGROMNY wpływ na stan uzębienia swoich pociech, ale są sytuacje kiedy choćby nie wiem co, lapis jest jedynym ratunkiem.
      Dieta, szczotkowanie ząbków, geny...to jedno...a i tak ząbki każdego dziecka to inna sprawa!! Jemy zdrowo, zero fast foodów, słodkich przekąsek, szczotkujemy ząbki minimum dwa razu dziennie, a czasami nawet częściej...a ubytek w jedynce sie pojawił. Nie była to jeszcze próchnica, ale ubytek w szkliwie, który zabarwił sie na czarno po użyciu lapisu.
      Odpadł man również kawałek drugiego ząbka, nie dlatego, że nie dbaliśmy, ale dlatego, że uderzyła się dość mocno i ząbek się osłabił. Lapis spowodował, że ząbek jest i ma szansę przetrwać do jego stałego następcy.
      Rozumiem, że profilaktyka jest najważniejsza, ale gburstwem jest tak pochopnie oceniać wszystkich innych...wiecie ile dzieci dentystów ma plomby i inne takie????..... I co?? Oni też nie dbali??? tez nie wiedzieli jak????
      Każdy rodzic ma do siebie pretensje, że coś sie stało z ząbkami dziecka. Ja również, ale uważam, że zrobiłam wszystko by wcześniej temu zapobiec.
      Rodzice, nie bójcie sie lapisowania!!! Czarne ząbki co prawda nie wyglądają najatrakcyjniej, ale pamietajcie, że dzięki temu dziecko MA ząbki, a ich stali następcy maja większe szanse na to by być zdrowe i piękne!!! Poza tym pamietajcie też, że brak ząbków to możliwe problemy z mową.

      • mruwa9 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 15:07
        To nie pochopna opinia, tylko wiedza i doswiadczenie. Przy pojawieniu sie pierwszej malutkiej zmiany prochnicowej rodzicom powinien wlaczyc sie sygnal alarmowy,trzeba pilnie przeanalizowac diete i higiene jamy ustnej dziecka i zmienic to, co sie da zmienic,aby zmniejszyc ryzyko postepu choroby, a nie czekac z zalozonymi rekami, az choroba stanie sie bardzo zaawansowana.
        zaloze sie ze tak samo bylo z twoim dzieckiem. Butelka byla/jest w uzyciu? co dziecko pije w ciagu dnia i w nocy? Do kiedy dostawalo jedzenie w nocy, co i w jaki sposob? Opisz przykladowy jadlospis z dwoch dni, co, o ktorej godzinie,kazdy kes i kazdy lyk. Co z myciem zebow, kto je dziecku myje, od kiedy,jak czesto i czym?
        Nic nie dzieje sie bez przyczyny.
        • kasia_750 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 18:14
          A jeśli dziecko do ok. 2-go roku życia nie jadło ŻADNYCH słodyczy, żadnych słodkich kaszek dla dzieci (pierś do 3-go roku życia), piło tylko i wyłącznie wodę? Taki typowy "niejadek" z niedowagą i niedoborem wzrostu. Zęby myte od początku, regularnie, z moją pomocą. I pomimo tego próchnica pojawiła się już w tym okresie sad Dzisiaj, jako 4-latka, ma 2 piękne różowe plomby sad
          • mruwa9 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 18:34
            a czym myte zeby? jaka pasta? co i kiedy jadlo jako niejadek? Jak wygladaly posilki dziecka?
            • kasia_750 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 19:28
              mruwa9 napisała:
              > a czym myte zeby? jaka pasta? co i kiedy jadlo jako niejadek? Jak wygladaly pos
              > ilki dziecka?

              Na początku tylko pasta nenedent bez fluoru. Potem raz dziennie (wieczorem) pasta z fluorem dla dzieci. Po wieczornym myciu zębów nie jadła żadnych posiłków (tylko pierś w nocy).
              Jedzenie to było głównie mleko z piersi. Cały ten okres wspominam jako koszmar, więc sporo uciekło mi z pamięci. Córka jadła jednolite posiłki - np. obiady - sam ryż, sam makaron, same ziemniaki, samo mięso, sama marchew, sam brokuł, sam pomidor, itp. Domieszanie czegokolwiek powodowało odmowę jedzenia. Cieszyliśmy się jak w końcu zaczęła jeść zupy. (max 50ml na jeden posiłek...) Śniadanie, kolacja - środek bułki albo jogurt (tylko naturalny bez dodatków). W sumie wychodziło 5 posiłków - śniadanie, owoc, 2 "obiady", kolacja. Słoiczków dla dzieci jeść nie chciała, więc to raczej nie wina mojego gotowania smile Mleko z piersi bez ograniczeń. Ilość jedzenia na każdy posiłek - baaardzo mala.
              • mruwa9 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 20:16
                To, co jest jednym z najistotniejszych czynnikow sprzyjajacych prochnicy, to czestosc posilkow i czas kontaktu cukrow z powierzchnia zebow. Czyli jesli to byl typ siedzacy godzine przy stole i przezuwajacy kes, to mamy pierwszy punkt zaczepienia, skad ubytki. Po drugie, pisalas, ze dziecko do 2. urodzin nie znalo smaku slodyczy, a teraz ma cztery, co sie zmienilo w kwestii slodyczy od tego czasu? Co i jak czesto? Czy pomiedzy posilkami dziecko cos podjada, popija? Liczy sie wszystko, nawet jedno winogrono, jeden lyk soku czy herbatki z cukrem. Zasada jest taka, ze po kazdym posilku jama ustna musi 2 godziny odpoczywac (przez ten czas nic nie ma do niej trafic, jedynie czysta woda jest dozwolona), zeby poradzic sobie z mikroodwapnieniami szkliwa, ktore powstaja podczas posilku. Jesli dziecko cos zje wczesniej, to na stare odwapnienia (po poprzednim posilku) nakladaja sie nowe, a jesli sutuacja powtarza sie chronicznie (tu chrupek, tu kes jablka, tu lyk soku lub maminego mleka), to te mikroodwapneinia, nakladajac sie na siebie, staja sie makro- , widocznymi zmianami prochnicowymi, widocznymi golym okiem. Ale to ciagle jest prochnica poczatkowa, jeszcze nie ubytek, wymagajacy plombowania, to jest wyrazny sygnal ostrzegawczy, ze z zebami zle sie dzieje. I ostatni dzwonek, zeby skutecznie zahamowac proces, poprzez np. staranne przeanalizowanie diety, likwidacja lub drastyczne ograniczenie cukrow w diecie, slodycze max raz w tygodniu, w ograniczonej ilosci, w formie mniej szkodliwej, czyli np. lody, a nie zelki, dbanie o "odpoczynek" jamy ustnej po posilku ( regularne pory posilkow, zadnego kilkudziesieciominutowego zucia jednego kesa przy stole), chetnie- wdrozenie do uzycia pasty o wiekszej zawartosci fluoru (nawet, jesli nie codziennie, a np. co drugo dzien). A jesli dziecko zywilo sie twoim pokarmem, to moglo wygladac to tak, ze co chwile dziecko podbiegalo do piersi po kilka lykow. Ostatnio pojawily sie informacje, ze takie karmienie z piersi wiekszego dziecka rowniez nalezy zakwalifikowac jako podjadanie i uznac jako czynnik ryzyka prochnicy (zwlaszcza karmienia nocne). Jako wielka propagatorka i oredowniczka karmienia piersia sledze temat od lat, ale ciagle brakuje wiarygodnych badan, ktore potwierdzalyby lub obalaly teze o wplywie karmienia piersia na ryzyko wystapienia prochnicy, tak naprawde nie wiemy, jak jest.
                • kasia_750 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 20:54
                  Fakt, że córka w nocy potrafiła budzić się na pierś co 40 minut...
                  Niestety bardzo wiele zmieniło się w kwestii słodyczy, oczywiście na niekorzyść.
                  W wieku ok. 2 lat córka zaliczyła szpitalnego rota (zaraziła się jak pojechałyśmy na diagnostykę przyczyn niejedzenia...). Po tej chorobie całkowicie zmienił się jej smak. W końcu zaczęła sięgać po słodycze, które regularnie podsuwała jej teściowa (bo biedne dziecko nie je słodkiego...). Ja wróciłam do pracy, przyszła niania. Niestety teściowa mieszkała 2 bramy obok i prawie codziennie widywała swoją wnuczkę. Niania nie była tak asertywna jak my i pozwalała na podjadanie tych słodyczy, które przynosiła teściowa. Kiedy zorientowaliśmy się co się dzieje, niania starała się jak mogła, ale za jej plecami często coś zostało przemycone. Córka nauczyła się pić słodzoną herbatkę malinową. Do tego dołożyło się przedszkole - słodkie bułki, pączusie, itp. Także w tej chwili sytuacja jest ciężka do opanowania.
                  Dodatkowo ja stanowię najgorszy przykład z możliwych. Po urodzeniu drugiego dziecka wrócił mi szalony apetyt na słodycze. Staram się jeść jak córka nie widzi, ale jest już starsza i wie, gdzie należy podstawić krzesło, żeby coś znaleźć... Te dwie plomby założyłyśmy w ubiegłym tygodniu (wcześniej zęby były lapisowane) i mam teraz dużo zapału, żeby wyeliminować złe nawyki. Godzinne karmienie już się praktycznie skończyło. (chyba, że nie ma mnie kilka godzin w domu i mąż chce się wykazać, że przy nim córka dużo zjadła). Obecnie używamy tylko pasty z fluorem Colgate 2-5 lat. Zmienić pastę?
                  Bardzo dziękuję za rady.
                  • mruwa9 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 21:13
                    no i sama widzisz, ze prochnica nie spadla z kosmosu, ma zwiazek z dieta. Mieszkanie blisko babci jest istotnym czynnikiem ryzyka wink
                    Trzeba babci pokazac wypelnienia wnuczki i uswiadomic, ze podsuwaniem slodkosci OKALECZA ja. Dziecko jest chore (na prochnice), a leczenie choroby polega przede wszystkim na przestrzeganiu takich zalecen. Im bardziej drastycznych porownan uzyjesz, tym skuteczniejszy efekt masz szanse odniesc w rozmowie z babcia. Wielkimi, drukowanymi literami poinformuj nianie (i babcie) o absolutnym zakazie podsuwania slodyczy dziecku bez twojej wiedzy i zgody, pod grozba utraty pracy (niania) lub ograniczenia kontaktow (babcia). Chca poczestowac mala- zaloz w kuchennej szafce pudelko, tam wkladajcie slodycze, ktore dziecko dostanie w ustalony jeden dzien w tygodniu, po zjedzonym obiedzie (wtedy zdolnosci buforowe sliny sa najwieksze). Ograniczenie slodyczy powinno tez przyniesc skutek w postaci lepszego apetytu dziecka na normalne posilki.
                    Da sie zmienic w waszym zyciu bardzo duzo, zeby uchronic zeby dziecka przed prochnica.
                    Pasta do zebow (na codzien) dla dziecka w tym wieku ma zawierac 1000ppm fluoru, przeczytaj na opakowaniu, mnie sie wydaje, ze Colgate dla dzieci ma chyba tylko 500ppm, wiec za malo. Zreszta przy istneijacej prochnicy nie bedzie wielkim bledem stopniowe wprowdzanie pasty do zebow dla doroslych. Oczywiscie zeby dziecku myja rodzice, 2 razy dziennie, i nie ma zmiluj sie, zadnego zasypiania w samochodzie czy przed telewizorem z nieumytymi zebami. leczenie choroby (choroby = prochnicy, co nie ma nic wspolnego z likwidowaniem skutkow samej choroby, czyli wypelnianiem ubytkow, bedacych objawem zaawansowania choroby) wymaga radykalnych krokow i konsekwencji. Nic za darmo.
                    • kasia_750 Re: Lapisowanie ząbków? 05.11.11, 21:54
                      Cały czas mnie dręczyło - skąd ta próchnica skoro córka nie lubi słodkiego...
                      A ryzyko już ograniczyliśmy - jesteśmy po przeprowadzce smile
                      Babcia ma teraz trochę dalej - 20-30 minut drogi pieszo. Więc widujemy się po uprzednim uzgodnieniu telefonicznym smile średnio 1-2 razy w tygodniu a nie wtedy kiedy babcia widzi przez okno że ktoś jest w domuwink Niani nie mamy od momentu rozpoczęcia edukacji przedszkolnej. Zostałam ja - matka podjadająca słodycze, zmęczona urlopem wychowawczym i opieką nad dwójką dzieci sad (wiem, że powinnam zacząć od siebie...). Poza tym, niestety, w przedszkolu okazje do podjadania są na porządku dziennym. Urodziny, inne okazje, nagrody... Podobnie na placach zabaw (wypada poczęstować wszystkie dzieci, które się razem bawią). Jestem chyba jedną z nielicznych matek wychodzącą bez jedzenia smile W końcu nie po to gotowałam obiad, żeby dziecko nie zjadło wink Ostatnio byłam w szoku jak na bardzo ruchliwym przejściu dla pieszych z potrójną sygnalizacją świetlną jakaś kobieta próbowała wcisnąć mojej córce cukierka czekoladowego. Na początku nie mogłam się zorientować o co chodzi - tłum ludzi za mną i przede mną, zielone już migało, samochody czekały na swoją kolej, ja na środku przejścia z dwójką dzieci i ktoś szarpie moją córkę za rękaw. Kobieta była bardzo oburzona, że ja, zamiast być wdzięczną za ten gest, wykrzyczałam aby sama zjadła tego cukierka albo dała swoim dzieciom i że nie życzę sobie częstowania moich dzieci. Do dzisiaj nie wiem o co chodziło, bo wykrzykiwała coś za nami (pewnie że jestem niedobrą matką).
                      A jeśli chodzi o teściową - wykorzystując nieuwagę męża nakarmiła syna pomidorem (na którego jest baaardzo uczulony - karmiąc piersią musiałam wyeliminować z diety). Skończyło się wymiotami (w których wyraźnie widać było kawałki pomidora), wysypką, katarem i podawaniem leków przez 2 tygodnie. Oczywiście teściowa wmawiała nam, że pomidora nie podała i to co widzieliśmy to kawałki kiełbasywink
                      Jeszcze raz wielkie dzięki. Spróbujemy zawalczyć o zdrowe zębysmile
                      Przed nami kolejne wyzwanie - 17-miesięczny synek z 16 zębami i kolejnymi ząbkami w drodze smile Je jak każde normalne dziecko, więc posiłki są w miarę szybkie i treściwe. Pije wodę. Tylko on niestety nie lubi jak ja mu myję zęby a sam ... wiadomo ... więc jest trochę trudniej. Ostatnio u dentystki wszystko było ok i może tak zostanie.
                      • mruwa9 Re: Lapisowanie ząbków? 06.11.11, 14:05
                        No i widzisz, masz o co walczyc.
                        Dlatego reaguje alergicznie na forum Niemowle czy Male dziecko na komentarze, ze soki, herbatki Hipp czy codzienna czekoladka, ciastko czy cukierek nie sa niczym zlym, jesli dziecko lubi, i nie przesadzajmy. Bo z jednego cukierka za chwile zrobia sie trzy, a potem stana sie podstawa wyzywienia. Tylko potem zdziwienie, ze dziuury w zebach, a dziecko przeciez taki niejadek...Bo napchane slodkosciami nie ma na nic konkretnego apetytu.
                        Dlatego najlatwiej nie przyzwyczajac w ogole do slodkiego, dziecko, ktore nie ma zwyczaju codziennego smakowania slodyczy nie ma poczucia krzywdy (ma dopiero wtedy, gdy mu sie je zabierze w momencie, gdy juz pojawiilo sie uzaleznienie od cukru). Latwiej zapobiegac, niz leczyc, to stara prawda.
                        Slodycze tez sa dla ludzi, ale mozna ustalic kompromis, ze sa tylko raz w tygodniu, po zjedzonym obiedzie. Wilk syty i owca cala.
                        A mlodszemu dziecku myj zeby pasta z fluorem, do picia woda, pilnujcie regularnych por posilkow, niepodjadania niczego pomiedzy nimi, a macie duze szanse ochronic pozostale zeby dzieci przed prochnica.
                        • agajez31 Re: Lapisowanie ząbków? 06.11.11, 15:25
                          o mato, jakie to mądrości. U mnie w domu nie ma słodyczy. Wogóle. I co z tego? dzieciaki mają ciotki, babcie a te nagminnie dają dzieciom słodycze. Moje jedno dziecko ma zaleczone wszystkie tylne zęby (mleczaki) i 2 stałe. i co z tego, ze tłumacze babciim, że nie wolno, jak one dalej dają słodycze. Musiałabym zmieni miejsce zamieszkania, tyle. dlatego mruwo nie oceniaj innych pochopnie. Dzieci nie żyją w próżni, a całego świata sie nie zmieni. taka jest prawda, ze jakieś 90 % ludzi uwielbia i je słodycze. Czy zatem mam sie wyprowadzic na marsa?
                          • mruwa9 Re: Lapisowanie ząbków? 06.11.11, 21:27
                            no ale o czym ma niby swiadczyc twoj post? Sama widzisz zwiazek miedzy slodyczami a prochnica u dzieci. Nie ma tak, ze slodycze kupione przez mame sie licza, a te podarowane przez babcie juz nie szkodza. Jest dostawa cukru do jamy ustnej, to i bedzie prochnica. Ty jestes matka i jesli nie potrafisz zapanowac nad tym, co i kiedy jedza, to ja przepraszam. Z tym problemem nie do mnie. Ja bym w krotkich zolnierskich slowach bardzo szybko ustawila rodzine i znajomych do szeregu. Slodycze darowane przechodza przez moje rece, ja je konfiskuje, a dziecko dostaje wtedy, gdy jest na to pora. Zreszta juz nie musze tego robic, dzieci same tego pilnuja, chowaja do szafki, zjadaja w sobote.
                            Oczywiscie, ze wiekszosc ludzi lubi slodkosci, ale to nie znaczy, ze mozna je jesc bez ograniczen, zawsze i wszedzie. I od tego sa rodzice, zeby takie rzeczy kontrolowac.
                            • kamalodz Re: Lapisowanie ząbków? 06.11.11, 23:10
                              Biedne troche te twoje dzieci,zyja chyba jak w wojskusad
                              Rzeczywiscie masz racje,to przede wszystkim my rodzice ponosimy wine za zdrowie zebow naszych dzieci,ale ludzie przeciez to sa tylko dzieci. Od lat jezdzimy z synem na wakacje w miejsca naprawde cieple a niekiedy gorace i nie wyobrazam sobie zebym mogla odmowic dziecku loda,kiedy sama mam na niego ochote. Sa miliony dzieci na swiecie ktore nie stronia od slodyczy,slodkich napojow a zeby maja zdrowe. Moj syn ma na szczescie zdrowe zeby,kontrolowane systematycznie przez stomatologa i nie widze problemu zeby po obiedzie zjadl deser,czy tez na sniadanie zjadl bulke slodka.... Ludzie przeciez mozna wszystko w granicach rozsadku. Nie wyobrazam sobie takiego schematu dnia:sniadanie +plus woda,obiad+plus woda,kolacja+woda i np. w piatek o 17 dwie kosteczki czekoladysad(((
                              Zreszta sobie rowniez nie zafundowalabym takiej diety,a co dopiero dzieckusad(((
                            • agajez31 Re: Lapisowanie ząbków? 07.11.11, 12:48
                              Zycie niestety nie jest takie proste jakby sieę mogło wydawać. A szkoda. Niestety ale matki w dzisiejszych czasach nie mają lekko. pracuję, więc przez znaczną część dnia mnie nie ma. I co mam ustawiać kamery i obserwować cobabcia daje dzieciom jeść? jak kontrolować babcie - skoro słodycze kupują po cichu? mamy zrezygnować z pracy? Chyba nie. jak byłam na macierzyńskim i krótko urlopie wych. dzieci nie znały co to słodkie, ale poszły w świat i poznały. A wojen pare z dziadkami stoczyłam, i co? I nic- kupują po cichu, tyle.Inna sprawa, ze na starsze dzieci nie ma sie już wpływu- idą sobie do sklepu i kupują to na co mają ochote. I masz rację jestem matką , która nie jest w stanie zapanować nad ilościa słodyczy - w czasie gdy mnie przy dzieciach nie ma. A ty jesteś? W to nie uwierzę, no ale na forum to tak łatwo napisać i sie wymądrzać. Też mogłabym sie wymadrzać, gdybym 24 na dobę spędzała z nimi sama- inaczej to poprostu nie zawsze mam wpływ. Dodam, ze moje dzieci jak juz są w domu słodycze(święta) to ich za wiele nie jedzą, czasami leżą i ich nie ruszają. Dodam jeszcze,że mlodszy ma zdrowe ząbki - choc wiem, że babcia mu je kupuje często.więc genetyka tez ma duże znaczenie
                              • mruwa9 Re: Lapisowanie ząbków? 07.11.11, 13:25
                                to zamiast powierzac dzieci opiece babci , zatrudnij nianie, ktora musi respektowac wasze zalecenia i zasady. Babciom zrobilabym tak karczemne awantury, lacznie z zabraniem na wizyte do dentysty ( i pokazaniem nie tylko ogromu szczescia, jakie przezywa dziecko podczas zabiegu stomatologicznego, ale rowniez pokazujac cennik uslug), ze szybko wybilabym im z glowy pomysl podkarmiania dzieci slodyczami bz mojej zgody. Ale ja zaczelam im pranie mozgow jeszcze bedac w pierwszej ciazy, asertywnie i wprost tlumaczac, jakie mamy zasady. I sa one respektowane, tesciowa sie mnie boi, po kilku mocnych i stanowczych reakcjach z mojej strony na probe podsuniecia slodyczy z sugestia-zjedz tak,zeby mama nie widziala., a dzieci same z siebie w tygodniu slodyczy nie ruszaja, nie sa od nich uzaleznione, jesli nawet od kogos cos slodkiego dostaja, odkladaja na weekend.Same z siebie. Bo przede wszystkim je edukuje w tej materii, dlaczego tak postepujemy. Oczywiscie, jesli w tygodniu z jakiejs wyjatkowej okazji zdarzy im sie zjesc cos slodkiego, to nie wyrywam im z ust slodycza, bo dzis nie jest sobota, wiec nie ma sytuacji, ze dzieci naprawde musza sie kryc ze slodyczami, czy jesc je z poczuciem winy. Po prostu nie sa uzaleznione i nie maja poczucia krzywdy z tego powodu. A babciom tez da sie wytlumaczyc, ze sa slodycze gorsze i lepsze, tj, unikamy tych oblepiajacych zeby , lizakow nigdy nie kupujemy, lody sa ok, czekolada tez moze byc.
                                Wszystko da sie zorganizowac , ale wymaga to wysilku i motywacji. No, ale wierz dalej w nieograniczona moc genow.
                                Przy takich sytuacjach, jak opisujesz, prochnica u mlodszego to tez tylko kwestia czasu.
                                • agajez31 Re: Lapisowanie ząbków? 07.11.11, 13:42
                                  [u]oj madrość bije od ciebie. szkoda, że jakoś trudno mi w tą twoją mądrość uwierzyć. No ale cóż, ideały ponoć są ale nikt ich nie widział. Niani nie zatrudnie, bo pomimo słodyczy wole swoją mame, która jest cudowna opiekunką. Wiem, że kocha swoje wnuki najbardziej i w odróżnieniu od niani ma do nich serce. Widać na tym forum tylko ty jestes idealną matką, nieomylna, edukującą swoje dzieci. reszta to chołota, nie potrafiaca zorganizować niczego, nie dbająca w zdrowie swoich dzieci.
                                  • misiowamama-2 do agajez 07.11.11, 13:54
                                    przeczytaj moje wątki adresowane do mruwy ( powyżej) i już się tak nie martw. Przed nikim nie musisz sie tłumaczyc, zwłaszcza przed jakąś nieźle przewrażliwioną i przemadrzałą forumowiczką. Każda z nas ma jakiś problem, czasami nieopatrznie przyczyniamy sie do niego. Ale po to miedzy innymi jest to forum aby sobie pomagać, wymieniać doświadczeniami i wspierać , a nie wysłuchiwać kazań od osób, które nie potrafią w żaden inny sposób pomóc jak opie...ć .Ja to tak rozumiem. pozdrawiam ciepło
                                    • mruwa9 Re: do agajez 07.11.11, 14:22
                                      szkoda tylko, ze nie rozumiecie, ze nie jest moim celem dos..ranie wam samo w sobbie, ale potrzasniecie wami, w celu zmiany nawykow, co ma przede wszystkim pomoc waszym dzieciom w przyszlosci, uchronic je przed prochnica. Przestancie myslec JA,MNIE, MOJE (biedne urazone ego) a zainteresujcie sie, jak pomoc waszym dzieciom i zachowac ich zeby w zdrowiu. Dobru WASZYCH dzieci sluza moje posty.
                                      EOT.
                                      • agajez31 Re: do agajez 07.11.11, 14:34
                                        Kto ci dał upoważnienie by potrząsać mną czy innymi? rady ok, ale ty nie dajesz rad, tylko oceniasz całe wychowanie nieznanych osób. Ze złe nawyki, że zle odzywianie, ze zle relacje z dziadkami itd. a to wkurza i tyle
                                      • misiowamama-2 Re: do agajez 07.11.11, 15:51
                                        Mruwo, twój tok rozumowania mnie rozwala. Przecież napisanie tego postu świadczy właśnie o zainteresowaniu się, jak pomoc moim, naszym,waszym dzieciom i zachowac ich ząbki w zdrowiu. A Twoje posty nie służą dobru NASZYCH dzieci ( ani niczemu innemu) jak sama twierdzisz i to z twoim Ego jest coś nie tak.
                                        No to na koniec jeszcze propozycja dla Ciebie mruwo... To ty zastanów sie nad sobą, i módl sie o zdrowie, bo o rozum chyba za późno...
    • ahiqar Re: Lapisowanie ząbków? 11.08.13, 22:59
      Witam,

      Jakieś półtora roku temu miała miejsce historia, która obudziła we mnie poczucie misji. A misją tą jest walka z lapisowaniem.

      Zdecydowanie trzeba powiedzieć lapisowanie to przestarzała metoda, która już dawno odeszła do lamusa na Zachodzie a nawet w krajach Ameryki Łacińskiej, np. w Kolumbii nie stosuje się jej już od 10 lat!

      W odpowiedzi na ataki pań stomatolog (które niechybnie się pojawią, tego jestem pewna) cytuje ze strony jednej z klinik:

      "Czy w dzisiejszych czasach, tak zaawansowanych technologicznie, musimy stosować tę przestarzałą metodę,zresztą, zapomnianą na Zachodzie?

      Czy ma to być ć jedyna, metoda leczenia zębów u dzieci? I w dodatku przednich?!
      "Po takim zabiegu zęby może nie wygladają najpiękniej, ale próchnicy już nie ma"- czy można się zgodzić z takim stwierdzeniem?
      Dlaczego dziecku od najmłodszych lat zęby mają się kojarzyć z czarnym kolorem i z próchnicą?
      Dlaczego nie z uśmiechem?
      Przecież zęby to ładny uśmiech.
      Najnowszy sprzęt i materiały pukają do naszych drzwi, a większość dentystów z uporem maniaka " nasącza zęby roztworem azotanu srebra", w efekcie czego część dzieciaków, uśmiechając się, zasłania buzię rączką.

      Do czego to prowadzi?
      Co będzie później?
      Po co chodzić do dentysty, skoro w zamian otrzymuje się brzydkie czarne zęby?
      A przecież można inaczej. Mamy świetne materiały, niektóre specjalnie zrobione do zębów mlecznych, mamy do dyspozycji super sprzęt, healozon, lasery, nawet wiertła, umiejętnie i z wyczuciem stosowane, są w stanie wyleczyć ząbki szybko i bezboleśnie. I sprawić, że Dziecko szeroko i radośnie się uśmiechnie."


      Powyższą opinię potwierdził też obecny lekarz mojego dziecka, posiadający doktorat z pedodoncji (dla chętnych kontakt na priv - nie chcę, żeby mój post był traktowany jako kryptoreklama).

      Argumenty na nie:
      - Lapis to substancja toksyczna. Lapisowanie nie leczy próchnicy, a nawet może szkodzić zębom, ponieważ badania wykazały, że może powodować wypłukiwanie wapnia ze struktury zęba.
      - Barwi zęby na czarno - to raczej nie sprawi, że nasze dziecko pokocha dentystę.
      - Wcale nie jest metodą bezbolesną: po pierwsze czasami trzeba oczyścić ząb wiertłem, tak samo jak do plomby, po drugie psujące się nadal zęby w końcu zaczynają boleć, psują się dalej, co może nawet spowodować konieczność ich usunięcia.
      - Lapisowanie jest w ogóle powinno być stosowanie tylko do próchnicy obejmującej duże, płaskie powierzchnie zęba. Nie do ubytków na powierzchniach stycznych, bocznych ani w bruzdach.
      - Nie jest tanie. Jeśli nie robimy z NFZ (bezpłatnie) każda wizyta to min. 60 złotych. Zabieg trzeba w jednej serii powtórzyć 3 razy, co już daje koszt 180 złotych. Serię trzeba powtarzać co pół roku, co daje 360 złotych na rok.

      Ufff... to chyba wszystko, co zdołałam znaleźć na specjalistycznych stronach oraz skonfrontować z dentystą.

      Kochane Mamy!

      Po pierwsze: prewencja.
      - Szczotkowanie zębów dwa razy dziennie.
      - Unikać między posiłkami przegryzania paluszków, chipsów i chrupków (strasznie przywierają do zębów), słodkich rzeczy.
      - Nie podawać soków, słodzonych herbatek (te ostatnie to zresztą straszne świństwo, mój synek na szczęście nawet nie chciał tego pić) najlepiej wcale. Jeśli już to w dzień i nie przez smoczek. Jeśli dziecko pije mleko lub inne słodzony napój przed snem to ząbki przepłukać wodą lub chociaż "przepić" wodą.
      - Raz na pół roku lakierowanie u dentysty. Jeśli nie stać na profesjonalny zabieg to kupić w aptece Elmex żel i stosować raz na tydzień.

      Po drugie: jak już pojawi się próchnica to szukać alternatywy dla lapisowania.- Plombować, lakierować fluorem, a szóstki lakować.
      Przy okazji: przy małych dziurach borowanie nie boli.
      Odwiedzić kilku dentystów. Nawet próchnicę butelkową lekarze oczyszczają i robią plomby z kompozytu na powierzchni licowej. Pozostaje także leczenie kanałowe i inne metody stosowane u dorosłych.

      Nie będzie wam łatwo znaleźć takiego lekarza. Wiem, co piszę, bo sama obdzwoniłam pół Warszawy szukając lekarza, który zrobi mojemu synkowi wypełnienia w dwóch jedynkach. We wszystkich (WSZYSTKICH!) klinikach dziecięcych powiedzieli mi, że "wypełnień w siekaczach się nie robi, bo wypadają". W wielu zostałam niemalże odżegnana od czci i wiary i nazwana wyrodną matką, na co reagowałam grzecznym "Dziękuję za informację, do widzenia".

      Wreszcie weszłam na jedną ze stron z rankingami lekarzy i zaczęłam po kolei obdzwaniać i pytać, czy leczą też dzieci. Tak trafiłam na naszego obecnego lekarza. Plomby dało się założyć, od 18 miesięcy wszystko w najlepszym porządeczku. Nic nie boli i nie wypada.

      P. S. Znajomy chłopczyk, który w tym samym okresie miał leczone siekacze lapisem, nie ma już 2 jedynek, 1 dwójki i kła.

      Epilog:
      Hmmm... teraz rodzi się pytanie: dlaczego metoda lapisowania tak dobrze w Polsce się trzyma? To bardzo proste - nie wymagane są do tego żadne umiejętności, a jak widać z moich obliczeń może to być całkiem dochodowe zajęcie.

      Mam nadzieję, że moja wypowiedź nie jest zbyt chaotyczna, pozdrawiam i życzę wytrwałości w walce o zdrowie ząbków Waszych maluchów.




      • mama_do Re: Lapisowanie ząbków? 04.09.13, 21:55
        jak możesz to podaj mi proszę namiary na waszego dentystę. Obdzwoniłam już kilku i wszędzie słyszę to samo: "jedynki tylko lapisujemy, bo plomba się na nich nie trzyma"sad
        • ahiqar Re: Lapisowanie ząbków? 11.12.13, 20:35
          Hej mama_do, przepraszam za milczenie - nie śledzę wątków na bieżąco. Ja słyszałam to samo.

          Mój mail: kasikgg@tlen.pl Pisz na priv!

          Dziś wysłałam męża na wizytę, bo mojemu synkowi już ruszają się dolne siekacze. (Nic sobie wyrwać nie dał, więc stanęło na fluorowaniu). Wszystkie ząbki w porządku, zero próchnicy. Plomby w siekaczach siedzą na miejscu od samego początku. smile

          Mamy, jeśli chcecie namiary na lekarza, który podejmuje się plombowania siekaczy u maluchów, piszcie do mnie na priv- mam kontakt do mojego lekarza na Mokotowie (drogi, ale i tak mniej kosztuje niż lapis) lub trochę tańszą lekarkę na Wilanowie (wypróbowana przez koleżankę).


          Pozdrawiam!
    • higiestom Re: Lapisowanie ząbków? 11.09.13, 23:50
      Kochane...
      jestem higienistką od kilkunastu lat. Lapisowanie to forma ochrony i zastopowania próchnicy smile oczywiście zęby się przebarwiają ale chyba najważniejsze jest to żeby Waszych dzieci zęby nie bolały a nie jak wyglądają. Alternatywą a zarazem lepszą formą jest leczenie zębów mlecznych ale wiele gabinetów nie chce się tego podjąć bo mały pacjent to trudny pacjent smile Ale szukajcie ... są gabinety które służą takie usługi i pomagają dzieciakom smile
      Więcej zapraszam tutaj:
      higienistkastom.blogspot.com/
      • vvrotka Re: Lapisowanie ząbków? 17.09.13, 14:33
        Najważniejsza jest dieta, potem higiena. Jak organizm ma czym walczyć z bakteriami to sobie poradzi, jak ma mało składników to nawet jak nie będzie jeść cukru będzie mieć próchnice i nie tylko.
        mruwa ma rację, ale nie do końca tak jest, że próchnicę powoduje cukier w ustach.
        Cukier rafinowany jest szkodliwy, co więcej jest gorszy od innych rzeczy, ponieważ drenuje i wypłukuje z organizmu cenne witaminy i substancje mineralne. Organizm aby zabezpieczyć się przed nagłym szokiem spowodowanym dużym spożyciem cukru mobilizuje do jego przemiany chemicznej: sód, potas,magnez i wapń. Codzienne spożywanie cukru powoduje stan nadmiernego zakwaszenia i konieczne staje się pobieranie coraz większej ilości tych pierwiastków z naszego organizmu. W końcu, w celu zabezpieczenia krwi, z kości i zębów zostaje pobrane tyle wapnia, że powstaje próchnica i rozpoczyna się stan osłabiania organizmu.
      • ahiqar Re: Lapisowanie ząbków? 11.12.13, 20:39
        Higienistko, kryptoreklamie mówimy NIE!

        Poza tym właśnie w tym rzecz, że te zęby BOLĄ. Bo lapis nie zastopuje całkowicie próchnicy! Ja to przeżyłam jako mała dziewczynka (ciągłe wizyty, bolące zęby i ropiejące dziąsła) i przeżywają to dzieci, które spotykam na placu zabaw. - Często jedynym wyjściem jest narkoza i usunięcie zniszczonego zęba. Nikt mi nie powie, że narkoza służy dziecku.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka