Dziewczyny poratujcie bo zwariuję. Dopiero jesień a moje dziecku już zaczyna chorować.Miesiąc temu trzydniówka, tydzień temu pokrzywka i szpital. I już w szpitalu zaczynała sucho kaszleć w nocy. Lekarz kazał się nie przejmować bo osłuchowo czysta, gardło w porządku. No i tak od tygodnia czasu pokasływała w nocy malutko bo malutko może 3-4 razy. W poniedziałek byłyśmy na kontroli u lek i wszystko w porządku kaszlem dalej się nie przejmować. 3 lekarzy ją badało i każdy że kaszel może być

A dzisiejsza noc to horror. Od wczoraj ogromny katar i noc nieprzespana. Strasznie dusi ją kaszel aż na wymioty ją zbiera, i nos zatkany.
Macie jakieś sprawdzone sposoby na kaszel i katar? Dodam że dzisiaj leje się jej z noska.
Ona tak:
- pod nogami łóżeczka ma podłożone książki
- zakraplam jej disnemarem a próbuję ściągnąć aspiratorem ale nie da sobie. Więc śpi na brzuszku
- smaruję maścią majerankową
- na noc nasivin
- do wody do picia wkraplam jej wit C
Byłam w aptece po jakieś olejki na inhalacje ale tak małym dzieciom nie wolno i ooo... ;/
Teraz śpi to obok łóżeczka postawiłam napar z majeranku i narazie (odpukać) nie pokasłuje.
Wyczytałam że można spróbować na kaszel dać herbaty z melisy. Próbowała któraś?