kulusuk
03.03.05, 09:07
niedawno doświadczyłam próchnicowej grozy, jaką przeżywała pewnie niejedna
matka. w styczniu odkryłam na górnych zębach mojego dwulatka niewielkie
brązowawe przebarwienia przy dziąsłach. pomyślałam że to osad jakiś i
zaczęłam staranniej myć ząbki. po dwóch tygodniach poszłam z nim do mojego
stomatologa. ten stwierdził że to początkowe stadium próchnicy i zalecił
fluorowanie co dwa miesiące. naopowiadał mi przy okazji że źle taki stan
wóży, że u takich maluchów się tego nie leczy i że w ogóole jestem fatalną
matką. zaczełam wtedy czytać w internecie wszystko o próchnicy i szybko się
zoriętowałam że jak przebarwienia są już brązowawe to na pewno nie jest to
stadium wczesne. poszłam do innego lekarza, który również zalecił fluorowanie
jedynek ale dopatrzył się czegoś również na czórkach i lepisował je. efekt
był fatalny - lapisu po godzinie nie było - tak to jest jak preparaty zakłada
się pośpiesznie na nieosuszony ząb rozkrzyczanego dziecka. wyszukałam
specjalistę od leczenia ciężkich przypadków. jak tylko spojrzał na ząbki
małego to orzekł - do leczenia. jako jedyny wpadł na pomysł obejrzenia
tylnich ścian zębów lusterkiem i okazało sie ze prawdziwy problem próchnicy
butelkowej mojego szktaba rozwijał się niezauważenia tam właśnie. nie
zostawił wątpliwości - lapis tylko spowalnie próchnice, nie leczy jej a nawet
lapisowanie u takiego szkraba jest trudne i mało skuteczne ze względu na
komfort pracy. trzeba małego uśpić, porządnie ząbki oczyścić i wypełnić.
Poznałam panów anestezjologów, wszyscy lekarze bardzo rzetelni z
doświadczeniem. zaufałam im. małemu założyli wkłucie i usnał. poproszono nas
o wwyjście - bo 4 lekarzy to i tak tłum. po godzinie było po zabiegu.
znieczulenie było tak dozowane że gdy była bezbolesna faza zabiegu mały coś
tam gaworzył nawet a kiegy lekarz robił coś co mogło boleć anestezjolog
usypiał go głębiej. mały zniusł narkozę rewelacyjnie, błyskiem doszedł do
siebie (bo dostawał tylko tyle leków ile było trzeba). stomatolog orzekł że
za dwa miesiące pierwsze żeby chyba by się już połamału jakby tego nie
zrobił. Próchnica bytelkowa często atakuje na bardzo małej powierzchni zaraz
przy dziąsle ale wgryza się niesamowicie szybko i głedoko odcinając dosłownie
ząb. może załatwić zdrowy ząb w 6 miesięcy a w przypadku takim jak u mnie -
że dziurka jest z tyłu przy dziąsle - rodzić może być do końca niczego
nieświadomy. Bardzo się cieszę że zdecydowałam się na takie leczenie. to tak
jakby dać tym ząbkom drugą szanse. pragne przy tym powiedziec wszystkim
matkom które tak jak ja usłyszały ze sa okropne że zaniedbały zęby, że
odpowiedzialnośc się rozkłada. mój pediatra ani razu nie zajrzał dziecku do
buzi. gdy na pierwszej wizycie u stomatologa jak mały miał 18 mies spytałam
jak dbać o zęby to też usłyszałam że "dać małemu szczoteczke do wanny niech
się oswaja a poza tym meczaki się nie psują". w złobku na regularnych
kontrolach lekarszkich też nikt na ząbki nie patrzy. w naszym kraju trzeba
wyedukować na temat próchnicy więcej niż tylko rodziców.