tana22 03.05.05, 23:23 Dzisiaj po 18.00 Pyzunia odeszła teraz jakieś koszmarne formalności i zabieram moją córeńkę do domu... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
fmichu Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 02:18 Bardzo Ci współczuję... Mam synka z wrodzonymi wadami serduszka (1,5 roczny Marcinek, nazywamy go często Pyzatkiem). Jest po 2 operacjach w Lodzi i przed kolejnymi. Musisz być silna! A Pyzunia jest już w Krainie Wiecznej Szczęśliwości. Pozdrawiam. Michał Odpowiedz Link Zgłoś
kopacz_tej Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 03:36 (*)(*)(*)(*) to dla Twojej kochanej "Pyzuni". Odpowiedz Link Zgłoś
anfido Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 06:58 (*)(*)(*)(*)(*) dla Twojej Pyzuni. Chciałabym napisać coś więcej, ale brak mi słów ... Anfido Odpowiedz Link Zgłoś
iwonalublewska Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 05.05.05, 14:36 -------------------------------------------------------------------------------- (*)(*)(*)(*)(*) dla Twojej Pyzuni. Chciałabym napisać coś więcej, ale brak mi słów ... pozdrawiam i życzę dużo siły i wytrwania w tym ogromnym Bólu Iwona Lublewska mama Kacpra Odpowiedz Link Zgłoś
kasiamp Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 06.05.05, 18:35 Zapalimy. Będziemy myślami z Pyzunią i całą Twoją rodziną. Bądź dzielna. Kasia www.sercedziecka.org.pl Odpowiedz Link Zgłoś
midger Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 08:32 (*)(*)(*) Zapalmy dla niej świeczki. Współczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pieguska22 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 12:17 (*)(*)(*)(*) dla twojej Puzyni. Odpowiedz Link Zgłoś
pieguska22 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 12:21 Dla twojej Pyzuni(*)(*)(*)(*) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiap10 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 12:22 Natalio...nie wiem, co moge Ci napisac...nic nie widze przez lzy... Przytulam mocno, z calych sil! Odpowiedz Link Zgłoś
martek75 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 14:08 Nie jesteś sama. Z całych sił posyłam to co mogę - ku Wam swoje myśli. Dla Ciebie i Promyczka. Odpowiedz Link Zgłoś
asiajulk Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 15:04 Nie potrafię sobie wyobrazić jak bardzo cierpisz. Jesteśmy z Wami. Dla Pyzuni (*) (*) (*) Odpowiedz Link Zgłoś
joannajarek Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 16:17 Naprawde bardzo mi przykro ze Pyzunia odeszla. Nic madrego nie napisze bo wszystko bedzie bez sensu, ale muszisz wiedziec ze jestesmy wszystkie myslami z Toba i mocno Cie przytulamy. Zycze duzo sily. Asia - Mama Karolci i Zuzi z HLHS, ktora zmarla po pierwszej operacji. Odpowiedz Link Zgłoś
barbarajarzabek Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 18:58 Natalio dla Ciebie dużo siły a dla Emilki światełko(*)(*)(*). jesteśmy z Tobą. jak będziesz czegoś potrzebować daj znać pomożemy w miarę możliwości. Basia Jarząbek Odpowiedz Link Zgłoś
edytek1909 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 19:36 Choć mnie nie znasz,wiedz iz nie jest mi obojetny Twoj bol i żal,strasznie mocno jest mi przykro!!Życzę dużo sił, Mama Niki ze wspólnym pniem tętniczym i Hp Odpowiedz Link Zgłoś
perelekhlhs Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 21:10 to straszne... slyszalam ze stalo sie cos strasznego. Bog daje zycie ale czasem nie pozwala rozumiec. Jesli potrzebowalabys czegos, jestem z Krakowa i jestem do dyspozycji, sluze samochodem tez. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
kropelka20 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 09.05.05, 23:02 ja tez mialam synka Piotrusia urodzil sie z niedorozwojem lewej komory serduszka i Bog mi go zabral jak mial 3 latka wiem co czujesz badzo bardzo silna Odpowiedz Link Zgłoś
ksenia12 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 21:38 bardzo współczuję, nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak cierpisz Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia347 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 21:51 Jest mi bardzo przykro i modlę się za Pyzunię i Ciebie,byś miała dużo sił. Odpowiedz Link Zgłoś
izakam51 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 04.05.05, 22:22 Bardzo mi przykro, jestem z Tobą myślami i łączę się w bólu. Światełko dla Pyzuni (*)(*)(*) Odpowiedz Link Zgłoś
buleczka3 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 05.05.05, 17:07 Tak bardzo mi przykro Swiatelko dla Pyzuni (*)(*)(*) Odpowiedz Link Zgłoś
elasie Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 05.05.05, 20:24 (*)(*)(*) dla Emilki, a dla Ciebie Natalio dużo siły. Odpowiedz Link Zgłoś
m.musur Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 05.05.05, 20:54 Jakże mi przykro i smutno,przytrulam Cię mocno... dla Twojej Pyzuni (*)(*)(*)(*)(*) Monika mama Filipka Odpowiedz Link Zgłoś
bernadka.1 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 05.05.05, 22:49 Bardzo współczuję. Dla Malutkiej (*)(*)(*) Odpowiedz Link Zgłoś
tana22 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 06.05.05, 00:13 Pogrzeb jutro, o 9.00... Proszę, nie palcie światełek wirtualnych, zapalcie na oknie maleńką świeczuszkę dla mojej Pysi Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
gosiap10 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 06.05.05, 08:42 Chociaz jestem setki kilkometrow od Was, zapalam w moim oknie swiatelko dla Emiliki. Spij spokojnie Malutka Pyzuniu. Natalio, moje mysli sa przy Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
kingan75 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 06.05.05, 14:27 zapalę, bardzo Ci współczuję. Jeszcze nie tak dawno podawaliśmu Ci namiary na stancje w Krakowie. Bardzo Ci współczuję a zarazem bardzo się boję. Moj synek 04.05.05 o 8 rano miał trzecią operację - Fontana. Jest strasznie opuchnięty i zbierają się duże ilości płynów, tak bardzo się boję...a on jest bardzo dzielny. Odpowiedz Link Zgłoś
maria.ksiazek Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 06.05.05, 07:44 Tak bardzo mi przykro. Maszula-mama Aniołka Aleksandra Filipka (22.03.04-04.04.04) Odpowiedz Link Zgłoś
szypkasia Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 06.05.05, 19:00 Bardzo mi przykro. w Olsztynie bedzie światełko dla PYZUNI.Ona jest juz Aniołkiem.Kaśka mama Olimpii z VSD. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr9636 Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 09.05.05, 01:29 Bardzo mi przykro,nie zdaje sobie sprawy jaki to bol,ale potrafie wyobrazic,choc jestem setki km.od domu i przeczytalem dopiero dzisiaj ta wiadomosc to zapale zaraz dla Pyzuni,ale Ona jest aniolkiem i pewnie jej tam b.dobrze,kiedys wszyscy sie spotkamy w tym miejscu.Zycze wytrwalosci.Piotrek- tata Zosi. Odpowiedz Link Zgłoś
polibius Re: Nie ma już mojej Pyzuni... 09.05.05, 21:58 we Wrocławiu też się pali światełko. Tak bardzo mi przykro... Odpowiedz Link Zgłoś