Dodaj do ulubionych

Literatura przenośna

05.05.07, 18:48
Wszystkim frikom i frakom, którym dobrze się kojarzą nazwiska Borges, Kafka,
Duchamp, Roussel, Sterne itympodobne, gorąco polecam "Krótką historię
literatury przenośnej" Enrique Vila-Matasa, gdzie umarły, by tak rzec, dada
odżywa pod postacią tajemnego spisku shandych, autorów przenośnych, co pisali
przenośne utwory, miniatury jak Duchampa boite-en valise.

Za bardzo jestem pod wrażeniem, żeby parafrazować i opisywać. Na zachętę
początek ("swój" od razu się pozna na rzeczy):

"Pod koniec zimy 1924 roku, na tej samej skale, na której Nitzsche doznał
przeczucia wiecznego powrotu, rosyjski pisarz Andriej Bieły przeżył załamanie
nerwowe, doświadczjąc nieodwołalnego przypływu lawy świadomości. Tego samego
dnia, o tej samej porze i niedaleko stamtąd, muzyk Edgar Varese spadł nagle z
konia, kiedy parodiując Apollinaire'a, udawał, że wyrusza na wojnę."



można się zakochać ... nie tylko za Varese'a
Obserwuj wątek
    • broch Re: Literatura przenośna 05.05.07, 19:33
      moim zdaniem seria literatury do zapomnienia. tzn bez specjalego entuzjazmu
      inna
      "Borges and the Eternal Orangutans" Luis Fernando Verissimo

      mysle ze tego typu lit zawsze bedzie popularna, choc z dobrych historii juz
      tylko cien pozostal
      • cecyl Re: Literatura przenośna 11.05.07, 12:06
        Czy to znaczy, że dla ciebie książki Vila-Matasa należą do literatury
        popularnej (załóżmy, że to półka "Cienia wiatru") czy, że cieszą się
        popularnością u czytelników (przynajmniej taką, że odnoszą znaczący sukce
        komercyjny, może nawet stają się bestsellerami)? Bo o ile znam twórczość Vila-
        Matasa i miejsce jego książek na hiszpańskojęzycznym rynku księgarskim to ani
        jedno, ani drugie. To nader wysmakowana, wyrafinowana i przewrotna literatura
        adresowana wyłącznie dla moli książkowych, bo nikt poza nimi nie jest w stanie
        odróżnić historycznioliterackiej prawdy od vila-matasowego zmyślenia (mówię o
        takich książkach jak "Historia lit.przenośnej", "Bartleby i spółka" (chyba
        jeszcze nieobecna po polsku), "Przypadłość Montano" (takoż), "Doktor
        Posaventos" czy "Przykładne samobójstwa". To wspaniała proza dla tych, którzy
        przeżyli swoje przygody czytelnicze z takimi pisarzami jak Kafka, Gombrowicz,
        Perec, Robert Walser (wielka fascynacja Vila-Matasa, Bruno Schulz.
        • broch Re: Literatura przenośna 11.05.07, 15:46
          zabawne, ale nie. Vila-Matas jest daleki od Walsera, Kafki czy Schulza. Raczej
          popluczyny po.
          Nie jest to rowniez Perec, Simon, Barth, Mutis, Cabrera Infante, Pinera, Alfau, itp

          Sukces komercyjny nie ma nic wspolnego z jakoscia (w kazdym razie nic takiego
          nie sugerowalem).
          Fascynacja ladna ale sam fakt nie stawia w jednym rzedzie.

          Nie podniecaj sie - prosze - molami.

          Po prostu literatura do pociagu/samolotu.
          • cecyl Re: Literatura przenośna 14.05.07, 11:11
            Rozumiem, że twórczość Vila-Matasa ci sie nie podoba. Nie rozumiem tylko
            dlaczego uznałeś to za literaturę popularną (którą utożsamiasz, przypuszczalnie
            z "literatura do pociagu i do samolotu"). Nadal nie rozumiem twojej pierwszej
            wypowiedzi. A co do literatury pociagowo - samolotowej, no cóż. "Tres tristes
            tigres" przeczytałem między innymi na trasie Warszawa - Wrocław - Poznań -
            Warszawa, ale chyna nie jest to powieść, którą zaliczyłbys do w/w kategorii. I
            do tej pory sa trasy kolejowe i samolotowe, które kojarza mi sie wyłacznie z
            książkami, które podczas pokonywania tych tras czytałem np. Warszawa -
            Barcelona - Warszawa i "Detectives salvajes" Roberto Bolano. Albo w
            zamierzchłych czasach: "Czarodziejska góra" na trasie Warszawa - Suwałki i z
            powrotem.Czy też "Śmierć Wergilego" na trasie Warszawa - Gdańsk i z powrotem.
            Inne pociągi, inne samoloty.
            • broch Re: Literatura przenośna 14.05.07, 15:03
              no dobra. jesli trzeba tlumaczyc: lit pociagowa to lit ktora zapominam po
              zakonczeniu podrozy. Nie ma wiele wspolnego z faktycznym miejscem gdzie cos sie
              czyta.
              Swoja droga ciekawi mnie czy w dalszym ciagu do Suwalek w Warszawy jedzie sie 12
              godzin?

              Porownywanie Vila-Matasa to Manna czy Cabrery Infante czy Brocha uwazam za
              powazne nieporozumienie.
              Nie powiedzialem ze sie nie podoba (Vila-Matas) powiedzialem ze trudno o nim
              mowic z przydechem z jakim wyraznie Ty i Marcelina o nim mowicie.
              • cecyl Re: Literatura przenośna 15.05.07, 10:15
                Nigdzie nie porównywałem i nie równałem Vila-Matasa do wspomnianych pisarzy.
                Bardzo sobie cenię kilka jego książek (bo nie wszystkie, na przykład nie
                lubię "Viaje vertical")i jego zabawę z literaturą.Z kolei odnosze wrażenie, ze
                nie przeczytałes ani jednej książki Vila - Matasa i nieuważnie czytasz, co
                piszą inni.
                • broch Re: Literatura przenośna 15.05.07, 15:22
                  nie przeczytalem bo sie nie zachwycam?

                  "Za bardzo jestem pod wrażeniem, żeby parafrazować i opisywać."

                  "To nader wysmakowana, wyrafinowana i przewrotna literatura
                  adresowana wyłącznie dla moli książkowych, bo nikt poza nimi nie jest w stanie
                  odróżnić historycznioliterackiej prawdy od vila-matasowego zmyślenia (mówię o
                  takich książkach jak "Historia lit.przenośnej", "Bartleby i spółka""

                  na co odpowiedzialem ze nie ma sie co zachwycac. Natomist gornolotnosc Waszych
                  opinii mocno mnie rozsmieszyla.

                  Jesli ktos cos nie uwaznie czyta to mysle ze Ty

                  Nie mam pojecia jak udowodnic ze czytalem. Nie specjalnie zalezy mi na
                  udowadnianiu. Moze nie czytales Cabrery, moze nie masz pojecia kim byl Alfau
                  (choc nazwisko powinno byc znane kazdemu milosnikowi lit hiszpanskiej). Nie masz
                  szansy aby udowodnic ze czytales (lub ze znasz nim o nich napisalem).
                  Takie argumenty uwazam za beznadziejnie glupie.

                  "Bartelby & Co." czytalem ponad dwa lata temu. Nie zachywcila mnie, "Abrege
                  d'histoire de la litterature portative" tez cos kolo tego (rok temu na CDG
                  czekajac na przesiadke).
                  Innych nie znam. I jesli przez przypadek nie trafi do reki, nie sadze abym byl
                  szczegolnie zainteresowany.
                  Nie mniej polecam Verissimo o ktorym pisalem w pierszym poscie.
                  he, he: tytul tez nie bez znaczenia
                  • marcelina_prust Re: Literatura przenośna 15.05.07, 19:17
                    broch napisał:

                    > na co odpowiedzialem ze nie ma sie co zachwycac.

                    No jak nie zachwyca, kiedy zachwyca ;-)... i tyle. Przecież ani czytać nikomu
                    nie każę, ani się zachwycać. Ot, takie sobie wywnętrzenie. Wolno mi, nie?


                    Natomist gornolotnosc Waszych
                    > opinii mocno mnie rozsmieszyla.

                    Mnie na ten przykład mocno rozśmieszył Robert Johnson, który "przez długi czas
                    pojawiał się na wszystkich spotkaniach z walizeczką zawierającą - według
                    powszechnego przekonania - miniatury jego obrazów. Odkryto w końcu, iż w
                    rzeczywistości był to swego rodzaju koszyk piknikowy z termosem na zupę,
                    czterema tacami, dwunastoma talerzami, sześcioma szklaneczkami i czajnikiem z
                    barokowego srebra."
                    (a btw, myślisz, ze chodzi o TEGO Johnsona, co sprzedał duszę diabłu na
                    skrzyżowaniu?)

                    Jak widać, każdy z nas się dobrze ubawił, każdy przy czym innym i w sumie o to
                    chyba chodzi. Niech wszystkim nam wyjdzie na zdrowie.


                    > Nie mniej polecam Verissimo o ktorym pisalem w pierszym poscie.


                    Za to dzięki.
                    • broch Re: Literatura przenośna 15.05.07, 21:46
                      Panno Marcelino, nie dyskutuje gustow. Poniewaz wyrazilas opinie o ksiazce,
                      tylko sie dopisalem (wyrazajac moja). Mam nadzieje ze nie zrobilem nic zlego?


                      Jesli Verissimo byl tlumaczony na polski, moze sie spodoba.
                      Powiesc opowiada o ksiazkach, o orangutanach i o Borgesie: w XVIIw nadworny
                      magik krolowej angielskiej powiedzial iz jesli umaczac ogony orangutanow w
                      atramencie i dac zwierzakom nieskonczona ilosc czasu, to orngutany napisza
                      wszystkie dziela dostepne (wlaczajac rowniez dziela Borgesa)

                      Nawiasem mowiac czytanie Cabrery Infante po hiszpansku wymaga znajomosci
                      kubanskiego (sam hiszpanski to duzo za malo). Kiedys rozmawialem o tym z panem
                      Marrodan-Cassasem. Z koleji ja nie wierze wiec w czytanie Smutnych Tygrysow (po
                      hiszpansku) w pociagu (tzn ze zrozumieniem). I tak sobie mozemy nie wierzyc jak
                      widac.
                      • marcelina_prust Re: Literatura przenośna 16.05.07, 08:00
                        broch napisał:

                        >Poniewaz wyrazilas opinie o ksiazce,
                        > tylko sie dopisalem (wyrazajac moja). Mam nadzieje ze nie zrobilem nic zlego?

                        Of course not. Toteż nie komentowałam Twojej opinii, a kiedy się dowiedziałam,
                        że mój post Cię nawet ubawił, pożyczyłam wszystkim zdrowia. I tego się będę
                        trzymać :-)

                        >
                        > Jesli Verissimo byl tlumaczony na polski, moze sie spodoba.

                        No właśnie chyba nie był, a w każdym razie nie mogę nic znaleźć. Ale jest po
                        francusku. Ojala był dobrze przetłumaczony. Z przyjemnością zajrzę.

                        Ponieważ Tres tristes w rękach nie miałam, przyjmuję, że uwaga nie do mnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka