magda.c
18.10.05, 13:55
witam,
moze wydac sie to Wam nieprawdopodobne, ale niestety prawdziwe. Termin -
przełamanie dziecka - uslyszalam kilka lat temu i nie moglam uwierzyc.
Myslalam jak mozna przelamac niemowlaka...dopoki nie doswiadczyl tego moj
synek. Od razu musze dodac, ze dziecko nie upadlo, nie wygielo sie, a mimo
wszystko mial przesuniety krag na odcinku piersiowym.
Moze od poczatku. Maly po chrzcinach (mial wtedy 2,5 mca) stal sie bardzo
nerwowy i matrudny. Zaczelam sie zastanawiac dlaczego...moze kolka (mial ja
prze 2 m-ce), moze brak kupki, moze za malo snu, ale cos mi nie dawalo
spokoju. Plakal, a wlasciwie krzyczal falowo. Robil sie czerwony, machal
raczkami i byl jakby nieobecny. Przy kolce pomagalo mu ssanie piersi, a przy
przelamaniu plakal przy niej jeszcze bardziej. Poszlam do lekarza i dostalam
lek na zatkany nos. Wieczorem pojechalismy do tesciow. Tesciowa uslyszawszy
krzyk malego stwierdzila, ze jest przelamany - rozebrala go i zaczela
przemierzac symetrie cialka. Na odcinku piersiowym pieluszka, ktora mierzyla
malego nie dochodzila kilka cm. Po nastawieniu kregoslupa, maly przespal cala
noc. Minely 2 tyg i jest radosny, usmiecha sie, placze tylko jak jest glodny.
Podobno bol zwiazany z przelamanie przechodzi po 2 tyg, a pozniej dziecko ma
roznego rodzaju problemy z kregoslupem, w skrajnym przypadku nawet garba.
Jesli Wasze dzidzie placza, a sa najedzone i nie boli ich brzuch, sprawdzcie
symetrie ciala. U mnie jest teraz o niebo lepiej