bozenka12
24.11.05, 18:58
Dziewczyny, wczoraj pisalam na forum o problemach z brzuszkiem mojego synka.
W koncu wyladowalismy ostatniej nocy w szpitalu. Okazalo sie, ze maly ma
zapalenie watroby. Nie wiem tylko jakiego typu bo dokladne wyniki krwi beda
po niedzieli. Jak lekarz powiedzial mi, ze to zapalenie watroby wlos mi sie
zjezyl.Wydawalo mi sie, ze to cos groznego. Lekarz jednak zachowal sie jakby
to bylo nic powaznego. Powiedzial, ze maly bedzie ok, ze wszystko co moge
zrobic to podac cos na bol brzuszka itp. Nie uprzedzil przed zadnymi
powiklaniami czy komplikacjami. po paru godzinach wypisal nas do domu. A ja
dzis rano zaczynam szukac wiecej informacji na temat choroby i jestem
przerazona. Czytam o smiertelnosci, marskosci watroby itp. Wyczytalam, ze
powinno sie spedzic w szpitalu co najmniej pare tygodni na obserwacji. Synek
czuje sie dzis lepiej i w sumie niby jestem zadowolona, ze nie musimy byc w
szpitalu, ale....moze powinnismy. Dlaczego lekarz potraktowal chorobe malego
jak by to byl jakis katar, skoro przeciez to moze byc cos powaznego? Czy
ktoras z Was Mamy przechodzila w rodzinie zapalenie watroby? Jak to leczono?
Bede wdzieczna za odp.
Bozena