Dodaj do ulubionych

Konowałom mówimy NIE!

06.01.06, 23:37
To jest chyba temat na osobną dyskusję, przeklejam zatem swój post z
wątku "zdrowie bez antybiotyku" (poza tym podejrzewam, że ten wątek może
wkrótce zniknąć).
Chciałabym zaznaczyć, że celem wątku nie jest wywołanie dyskusji na
temat "anybiotyk - za i przeciw" smile

"To nie antybiotykom powinniśmy mówić "nie", tylko bezmyślnym lekarzom.
Ja broń Boże nie propaguję antyantybiotykoterapii, ale jak czytam na tym
forum, że matka z dzieckiem wróciła od lekarza z receptą na antybiotyk, bo
dziecko kaszle, czy ma katar czy coś tam jeszcze innego, to nóż mi się w
kieszeni otwiera (chodzi mi o ewidentne przypadki, w których nawet laik wie,
że antybiotykiem tego się nie leczy). Nie dziwię się tym młodym, skołowanym
matkom, one chcą jak najlepiej dla swojego dziecka, boją się o nie. Traktują
lekarza jako autorytet i tak powinno być, bo to on przecież kształcił się
przez kilka lat w tym kierunku. On powinien swoją pracę wykonywać sumiennie,
a każdy przypadek traktować indywidualnie. Tak powinno być, a jak jest?
Lekarz w przychodni odwala swoją robotę taśmowo, taśmowo wypisuje recepty na
antybiotyki, nie stara się znaleźć przyczyny, zajmuje się tylko skutkami
asekurancko stosując na dzieńdobry najsilniejsze leki. Czasem mam wrażenie,
że niektórzy lekarze znają tylko antybiotyki uncertain

Wspaniale byłoby, gdyby wszyscy rodzice mieli pełną świadomość, co to takiego
jest antybiotyk, jak działa i kiedy należy go stosować. Że ratuje życie i
zdrowie, ale niekiedy bywa po prostu zbędny i wyrządza więcej szkody niż
pożytku. I w gabinecie lekarskim nie bali się pytać, drążyć i nie dawali się
zbyć czy zastraszyć zniecierpliwioną i obrażoną miną lekarza - każdy pacjent
ma prawo do informacji, tak jest napisane w karcie pacjenta - lekarz łaski
nie robi, przypnie najwyżej łatkę "upierdliwy pacjent". A lekarze boją się
takich pacjentów, szczególnie jeśli ci mają jeszcze podstawową wiedzę, bo
mogą poważnie zaszkodzić. Może wtedy by się coś zmieniło, może taki konował
poszedłby na zieloną trawkę, a może zacząłby się bardziej starać, dokształcać
itp. Byłoby to z pożytkiem dla nas wszystkich, a przede wszystkim dla naszych
dzieci.
Będę powtarzać do znudzenia, jak mantrę - podstawą jest dobry, zaufany
pediatra smile Konowałom mówię zdecydowane NIE!"
Obserwuj wątek
    • mamanatalki3 Re: Konowałom mówimy NIE! 07.01.06, 00:54
      calkowicie Cie popieram, tez jestem zdania, ze antybiotyki sa stanowczo
      naduzywane i stosowane jako panaceum na kazda dolegliwosc. Tez uwazam, ze
      lekarze ida po lini najmniejszego oporu i czesto zapisuja antybiotyk "na
      zapas", zeby bron Boze nikt sie nie mogl potem do nich przyczepic. Ja na
      szczescie znalazlam pediatre, ktora jest bardzo ostrozna w przepisywaniu
      antybiotykow i probuje najpierw wszystkich innych metod. Pozdrawiam smile)
      • antonina_74 Re: Konowałom mówimy NIE! 07.01.06, 01:24
        popieram - choć osobiście trafiam na konowałów tylko w przychodni nocnej, w
        niedziele, odwalają robotę receptą na antybiotyk. Dlatego dziwi mnie
        powszechność tego tematu bo autentycznie nie spotkałam jeszcze pediatry
        rodzinnego (mieliśmy już 5 ze wzgl. na przeprowadzki) który szafowałby
        antybiotykami.
        nasza pediatra - panstwowa - traktuje antybiotyk jak ostateczność, na prawdziwe
        choroby typu - zapalenie płuc, angina ropna. pozostałe infekcje leczymy czym
        innym - najczęściej wapnem i wit. C plus przeciwgorączkowe. Dopiero jak to nie
        dziala a choroba się pogarsza jest recepta na antybiotyk. ja ze swojej strony
        choć jestem upierdliwy pacjent i potrafię zadać 20 - może głupich - pytań w
        trakcie wizyty, to jednak kiedy nasza lekarka zapisuje już antybiotyk akceptuję
        konieczność i nie bronię się przed takim leczeniem dzieci - bo mam pełne
        zaufanie i wiem że to oznacza wyczerpanie łagodniejszych możliwości leczenia.
        • figrut Antonina74 , jestes szczesciara ............ 07.01.06, 01:49
          i z tego pewnie powodu w glowie nie chce Ci sie miescic, ze niestety zdecydowana
          wiekszosc lekarzy antybiotyki przepisuje hurtowo i niemal ze na wszystko. Ja,
          ani moje bratowe [razem 4 roznych lekarzy w roznych miejscach] takiego szczescia
          nie mamy. Moj bratanek w lutym bedzie mial 4 lata, obliczylam srednia
          przepisanych mu antybiotykow. Wychodzi na to, ze nowy antybiotyk dostawal co 43
          dni. U siostrzenicy [3,4 lata]ta srednia jest bardziej optymistyczna - 76 dni
          [ale tez bratowa bardziej dociekliwa u lekarza]. Moich dwoch mlodych [3,5 roku i
          20 miesiecy] lacznie przepisanych mialo 14, z czego dostal "tylko" 3 starszy -
          przy zapaleniu oskrzeli gdy mial pol roczku, reszty nie podawalam, przed uplywem
          terminu waznosci zanosze je w stanie nienaruszonym do osrodka zdrowia. Te 3
          antybiotyki tez mu nie pomogly - pomogly dopiero banki.
        • sasha3 Re: Konowałom mówimy NIE! 07.01.06, 02:05
          Na dyżurze nocnym pediatrycznym za każdym razem natykam się na... ginekologa,
          który robi też za internistę wink))
          Ja mam dwoje dzieci - jedno ma 10 lat, a drugie 3,5 roku. Od samego początku
          mieliśmy tylko dwie lekarki, obydwie naprawdę dobre, zaufane. Mój starszy syn
          antybiotyk brał kilka razy w życiu (pomijam leczenie szpitalne, które nam się
          zdarzyło), w tym dwa razy na zapalenie płuc. Młodszy natomiast brał chyba tylko
          raz, nie pamiętam na co. I jeśli nasza pani doktor antybiotyk przepisuje, to
          wiem, że rzeczywiście jest on konieczny.
          O tym szafowaniu antybiotykami poczytałam sobie na forum i ze dwa razy miałam
          nieszczęście spotkać takiego lekarza w zastępstwie naszej pani doktor,
          koniecznie chciał mi wcisnąć receptę na antybiotyk, nie przyjęłam, zaczęłam
          drążyć temat i okazało się, że konkretnych wskazań nie ma, tak
          tylko "zapobiegawczo" przepisał.... A gdybym nie protestowała? A gdybym miała
          tego lekarza na stałe? A ile dzeci ma właśnie takich lekarzy? Ręce opadają....
          Moje dzieci nie chorują na anginę, zapalenie ucha czy dróg moczowych, kiedy to
          antybiotyk najczęściej jest konieczny. Jest tu na forum pewnie sporo dzieci,
          które też na to nie chorują albo chorują sporadycznie. Dlaczego one są
          faszerowane antybiotykami, a moje dzieci nie? Inaczej chorują? Nie - po prostu
          mają różnych lekarzy smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka