To jest chyba temat na osobną dyskusję, przeklejam zatem swój post z
wątku "zdrowie bez antybiotyku" (poza tym podejrzewam, że ten wątek może
wkrótce zniknąć).
Chciałabym zaznaczyć, że celem wątku nie jest wywołanie dyskusji na
temat "anybiotyk - za i przeciw"
"To nie antybiotykom powinniśmy mówić "nie", tylko bezmyślnym lekarzom.
Ja broń Boże nie propaguję antyantybiotykoterapii, ale jak czytam na tym
forum, że matka z dzieckiem wróciła od lekarza z receptą na antybiotyk, bo
dziecko kaszle, czy ma katar czy coś tam jeszcze innego, to nóż mi się w
kieszeni otwiera (chodzi mi o ewidentne przypadki, w których nawet laik wie,
że antybiotykiem tego się nie leczy). Nie dziwię się tym młodym, skołowanym
matkom, one chcą jak najlepiej dla swojego dziecka, boją się o nie. Traktują
lekarza jako autorytet i tak powinno być, bo to on przecież kształcił się
przez kilka lat w tym kierunku. On powinien swoją pracę wykonywać sumiennie,
a każdy przypadek traktować indywidualnie. Tak powinno być, a jak jest?
Lekarz w przychodni odwala swoją robotę taśmowo, taśmowo wypisuje recepty na
antybiotyki, nie stara się znaleźć przyczyny, zajmuje się tylko skutkami
asekurancko stosując na dzieńdobry najsilniejsze leki. Czasem mam wrażenie,
że niektórzy lekarze znają tylko antybiotyki
Wspaniale byłoby, gdyby wszyscy rodzice mieli pełną świadomość, co to takiego
jest antybiotyk, jak działa i kiedy należy go stosować. Że ratuje życie i
zdrowie, ale niekiedy bywa po prostu zbędny i wyrządza więcej szkody niż
pożytku. I w gabinecie lekarskim nie bali się pytać, drążyć i nie dawali się
zbyć czy zastraszyć zniecierpliwioną i obrażoną miną lekarza - każdy pacjent
ma prawo do informacji, tak jest napisane w karcie pacjenta - lekarz łaski
nie robi, przypnie najwyżej łatkę "upierdliwy pacjent". A lekarze boją się
takich pacjentów, szczególnie jeśli ci mają jeszcze podstawową wiedzę, bo
mogą poważnie zaszkodzić. Może wtedy by się coś zmieniło, może taki konował
poszedłby na zieloną trawkę, a może zacząłby się bardziej starać, dokształcać
itp. Byłoby to z pożytkiem dla nas wszystkich, a przede wszystkim dla naszych
dzieci.
Będę powtarzać do znudzenia, jak mantrę - podstawą jest dobry, zaufany
pediatra

Konowałom mówię zdecydowane NIE!"