Dodaj do ulubionych

Ciesze się :)

14.02.06, 18:17
Krzyś jest z nami w domu smile Jednak zabrałam go ze szpitala - i tak się tam zaziębił. Ostatnie dni były bardzo dla nas trudne - wystawanie przy łózeczku 24 godziny i czujne śledzenie każdego oddechu, kiedy kaszlał i ulewał pokarm. Nadal ma mocny katar i duszności, które mnie wylańczają nerwowo - lekarz peditra mówił nam, że to duszności katarowe a nie od serduszka, ale ja ciągle widze wszystko w gorszych barwach niż jest, bo czy ta bladośc mojego dziecka to już zasinienie czy tylko anemia? Mamy wspaniałego lekarza pediatrę, Bogusława Podsiedlika - rozumie nasz strach i mogę do niego zadzwonić o każdej porze dnia i nocy i opowiedzieć o wszystkich niepokojach - Na wizycie wczoraj okazało się, że mimo moich lęków i czarnowidztwa Krzyś przytył 400 gr i nie ma ani zapalenia płuc ani zapalenia oskrzeli - tylko katar - w przyszym tygodniu kontrola na Prokocimiu - iracjonalnie boję się, czy nie zostawią Krzysia znów w szpitalu, czy znów się coś złego nie okarze, czy kolejna wizyta w szpitalu nie zakończy się, jak wszystkie dotychczasowe od porodu, usłyszeniem jakiejś strasznej wiadomości... Biedny ten mój maluszek - tak bardzo boję się go kochać i utracić

Katarzyna, mama Krzysia (jutro 6 tygodni jego życia)
Obserwuj wątek
    • perelekhlhs Re: Ciesze się :) 14.02.06, 20:35
      nie boj się, mimo że to bardzo trudne, przyzwyczaisz się do katarków. Nawet
      przestaniesz dzwonić do pediatry smile Twój zuch daje sobie świetnie radę i nie
      utracisz go. Do kogo się udajecie w Prokocimiu? Zresztą, do kogokolwiek byście
      się nie wybierali to pamiętaj że są straszne kolejki. Musisz zabrać jedzenie i
      picie i być przygotowana na kilka godzin czekania. My zawsze bierzemy wózek ze
      sobą. Pamiętaj - tam są karmialnie, możesz wziąć gorącą wodę lub herbatkę w
      termosie, albo podgrzewacz i włączyć do gniazdka, żeby nakarmić bobasa,
      pieluszki na zmianę i ubranko na zmianę (mój kiedyś przesikał pampersa i nawet
      ja potrzebowałam spodni na zmianę smile - ale wyschły)
      papa trzymamy kciuki.
      Monika
      • meralda Re: Ciesze się :) 02.03.06, 20:22
        Dziękuję za te informacje, bardzo mi się przydały, choć nie czekaliśmy tym razem bardzo długo, bo była to tylko wizyta kardiochirurgiczna po operacji. Następnym razem, 17 marca, na pewno będę czekać dużo dłużej smiledr Mroczek orzekł, że wszystko gra i kazał odstawić większość leków - jeszcze tylko jeden muszę podawać synkowi - to bardzo pocieszjące smile
    • i.w.a Re: Ciesze się :) 14.02.06, 21:43
      hej bardzo fajnie ze jestescie w domku.spróbój może inhalatora tą końcówkę co
      dorosli wkładają do buzi ja podstawiam córci pod nos jak spi.wlej trochę wody
      fizjol.i parę razy dziennie po 5 min mojej małej poagało.pozdrawiam Iwona mama
      Wiki TGA
      • meralda Re: Ciesze się :) 02.03.06, 20:19
        Nie wiem, jaki inhalator masz na myśli? Napisz proszę, mały już zdrowszy, ale katary będą nam towarzyszyć, więc może mi się taka informacja przydać smile dziekuję


        Katarzyna, mama Krzysia (ma już dwa miesiące)
    • monikakonieczka Re: Ciesze się :) 24.02.06, 16:23
      Miałam dokładnie to samo odczucie kiedy urodził się Mati.Tak bardzo bałam się
      Go pokochać,że mnie to przerażało.Nikt mnie nie rozumiał chociaż mąż bardzo
      chciał mnie zrozumieć.Mateusz był od urodzenia do momentu aż przeszedł na
      kardiochrurgię sam jak palec bo wredna matka bała się z Nim zostać.Dopiero po
      operacji pojechałam do Niego.Myślałam,że już będzie dobrze a to było coraz
      gorzej(ze mną oczywiście bo Młody super).Mam o to do siebie żal ale wtedy nie
      byłam do końca sobą.Dziś Mati ma prawie dwa latka i jest moim oczkiem.Chociaż
      kiedy mam gorszy dzień to nachodzą mnie różne myśli tymbardziej,że jeszcze
      jedna operacja przed nami.Pozdrawiam Monika,Kinga,Mati(HLHS)i Tomasz
      • meralda Re: Ciesze się :) 02.03.06, 20:33
        Moniko, my z mężem odwiedzaliśmy maluszka codziennie, ale tylko na chwilkę, ja ryczałam, on chronił mnie, żebym nie przeżywała za bardzo - tuż po porodzie z ogromną anemią i w strasznym stresie... Ja też nie siedziałam przy łóżku Krzysia i nie dbałam o niego tak, jak robią to inne matki - bałam się, a fizycznie nie byłam w stanie. Kiedy przebrałam mu pampersa, mąz zapytał, czy na pewno wiem, co robie, przywiązując sie do małego. Staraliśmy się przetrwać i ochronić siebie samych w tym strasznym okresie oczeiwania na operację. I nie wyrzucam sobie tego, i tak nie mogabym mu pomóc siedząc przy nim dzien i noc, a wiedziałam, że może nas opuścić, bo wada była bardzo skomplikowana. Siedzenie przy nim za bardzo raniło, to było umieranie na raty razem z nim, śledzenie saturacji i tętna doprowadzało do obłędu, nic na to nie poradzę... Nie myślę, żebyś miała sobie co wyrzucać... Przecież siebie też trzeba chronić - tak uważam, i pozdrawiam
    • basikrzy Re: Ciesze się :) 25.02.06, 12:12
      przy katarku i kaszlu trzeba pamiętać o oklepywaniu, żeby wydzielina nie
      zaległa, a lęk przed pokochaniem jest częsty, ja nie miałam wyboru - to moje
      jedyne i długo oczekiwane dziecko, więc byłam przy nim murem przez cały czas,
      ale ponieważ czekały nas trzy operacje, i żeby nie zwariować ze strachu,
      wymyśliłam sobie taką teorię (trochę to teraz śmieszne, ale wtedy mi pomogło) -
      powiedziałam sobie, że po pierwszym i po drugim etapie mamy dziecko
      tylko "wypożyczone" od kardiochirurgów na próbę, jak się dobrze spiszemy, to na
      koniec dostaniemy go już na zawsze smile - i udało się! mamy go już dla siebie, a
      czy na zawsze? mam ogromną nadzeję, że tak,
      jesteście w domku, przybieracie na wadze i jesteście pod dobrą opieką - czyli
      wszystko jak należy, przegońcie jak najszybciej katarek i nabierajcie sił,
      pozdrawiam Baśka mama Bartka HLHS
      • meralda Re: Ciesze się :) 02.03.06, 20:14
        Bardzo Wam wszystkim dziękuję za zrozumienie - powoli przywiązuję się do mojego maluszka, a on obdarza mnie coraz szerszymi uśmiechami smile katar się zmniejszył,lepiej śpimy i Krzysiek i ja. Bardzo pomoglo mi to, że mój lekarz pediatra mnie ochrzanił, że maluszek jest za bardzo zaopiekowany - za dużo przytył, bo kg od 8 lutego, za ciepło go ubieram i w ogóle przesadzam smile Aktualnie uczymy sie z moim synkiem ssania piersi - ja mam za mało mleczka, ale on dzielnie znosi chwilowe braki, czasem dostaje w nagrodę butle dodatkowego sztucznego jedzonka, co by wytrzymał - może uda mi sie go karmić?
        Trudno mi go pokochać tak cakiem bez lęku, lęk bedzie mi towarzyszył jeszcze bardzo długo - kiedyś wygaśnie, wierze w to, i spokojnie czekam.
        Basiu, ja na swojego synka czekałam też bardzo długo, już myślałam,że w moim domu nie będzie małego dziecka, chyba, że "pożyczone" od innych rodziców...
        Staram sie dobrze spisać, bo dostałam Krzysia i to samo w sobie było cudem, nie wiem dlaczego musiał być chory, ale kiedyś zrozumiem, dlaczego. Bo ja z koleji wierzę, że zawsze wszystko ma jakiś swój cel i sens. Jeszcze raz Wam dziękuję za słowa wsparcia smile
    • monikakonieczka Re: Ciesze się :) 03.03.06, 10:12
      Znowu mi trochę ulżyło,że nie tylko ja tak reagowałam.Przyznaję,że byłam
      zdziwiona swoim podejściem do Mateusza w tym czasie.Mati jest moim drugim
      dzieckiem pierwsza jest Kinga i zupełnie zdrowa.Teraz jest ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka