Dodaj do ulubionych

załamka dziewczyny nad moda cc

20.04.08, 23:02
przeraziła mnie ta stronka cesarskie-ciecie.pl/, niby reklamujaca
plastry na zrosty bliznowe po cc ale generalnie odebrałam ja jak pro cc,
zwłaszcza cytowane wypowiedzi znanych osob o cc, oczwiscie to wszystko ma niby
dotyczyc nieplanowanego cc ale wydaje mis ie ze utwierdzi to tylko kobiety
planujace cc w ich przekonaniu- pisze to tu bo to jedyne chyba forum ktore
nie jest pro cesarskie i jakos tak chciałam sie wygadacwink oczywiscie odnosze
to wszystko do ciec na zyczenie
co do samej kwesti plastrów to dobra rzecz ale czy nie jest kolejnym krokiem w
kierunku wiekszej ilosci cc zyczeniowych?
Obserwuj wątek
    • kropkaa Re: załamka dziewczyny nad moda cc 21.04.08, 00:36
      Szkoda słów po prostu.
      Niestety, nie umieścili tam opinii 4 dziewczyn ze szpitala MSWiA w
      Krakowie, które po cc przez kilkanaście dni walczyły o życie, po tym
      jak zarażono je bakteriami, które wywołały sepsę. Moim zdaniem tylko
      dzięki temu, że były 4 i media się zainteresowały sprawą, lekarze
      tak się bali, że zrobili wszystko, by przeżyły. I Bogu dzięki
      przeżyły wszystkie. I to był CUD. Mimo, że 2 z nich wyszły jako
      kaleki - bez połowy narządów wewnętrznych. Ale żyją i dzieciaczki
      nie są sierotami.
      A cc to taki tam "zabieg"... Nie żadna operacja, tylko nożyka
      dranięcie. Oczywiście "gwiazdki" z telewizora to najlepsza
      rekomendacja cc. Specjalistka od śpiewania lub serialówa wszakże
      wie, co w medycynie dobre.
      • anamalia Re: załamka dziewczyny nad moda cc 24.04.08, 16:01
        Mysle, że każda ze stron ma swoje racje, ale bezmyslny upor przy
        swoim czesto prowadzi do powaznych komplikacji. znam pare przypadkow
        z wlasnego otoczenia gdzie idiotyczny upor lekarza przy naturalnym
        porodzie spowodowal ciezkie niedotlenienie dziecka i trwale
        uszkodzenie. Ale coz nie wszystko da sie przewidziec, i jak mowi
        moja babcia :"gdyby człek wiedział ze sie przewroci to by se usiadł"
    • kropkaa Re: załamka dziewczyny nad moda cc 02.06.08, 01:27
      Jest też forum Cesarskie cięcie, a na nim masa wypranych z mózgu
      chyba zwolenniczek, by ten ZABIEG był przywilejem kobiety...
      Przegladnęłam kilka postów, ale jestem tak zbulwersowana głupotą
      ludzką, że na więcej nie mam siły. Te, które piszą, że dla nich cc
      to był koszmar od razu dostają dawkę bluzgów. Bo to ich prawo dać
      się pociąć.
      Miałam coś napisać, ale doszłam do wniosku, że szkoda mojego czasu i
      nerwów.
      --
      Macierzyństwo jest czymś, czego zrozumieć nie można. Najwspanialszą,
      na pewno najwspanialszą miłością świata i piekłem.
      Natalia Rolleczek
      • 987ania Re: załamka dziewczyny nad moda cc 02.06.08, 10:17
        kropkaa i nie pisz nic, bo tylko się zdenerwujesz. A po co? To nie jest forum,
        które rzeczywiście wspiera kobiety po cc, tylko jakaś odmiana CiP, gdzie jest
        tylko jedna, słuszna droga i koniec! No bo jak to można nie chcieć się pociąć???
        W Łodzi mogą mnie pociąć bez żadnych wskazań i kiedy chcę, bo mam tam ciocię
        ginekologa, tylko że ja taka głupia i wolę w domu.
        • kaakaa Re: załamka dziewczyny nad moda cc 02.06.08, 10:33
          A nie sądzicie, że gdyby ktoś z tamtego forum zabłądził do nas, to miałby
          poczucie, że trafił na jakiś oszołomów, którzy sami chcą narażać siebie i swoje
          dzieci i nie dają innym wolności wyboru?
          Może to zabrzmi głupio - ale jako psycholog mam sporo dystansu do opinii, jakie
          ludzie wyrażają. Myślę, że nie ma co wchodzić na to ich forum i jątrzyć, bo i
          tak posty przeciw cc będą tam traktowane jak trolowanie. Nasze wypowiedzi tam,
          mogą tylko umocnić osoby, które są za prawem do cc w ich przekonaniu. Podobnie
          jak u nas nikt nie traktuje poważnie osób, które chcą nas "nawracać" na jedynie
          słuszny poród w szpitalu.
          • kropkaa Re: załamka dziewczyny nad moda cc 02.06.08, 10:58
            Wszystko się zgadza, dlatego też po chwili refleksji szybko
            opuściłam ten przybytek wzajemnej adoracji. Bo faktycznie
            pomyślałam, że jak panna stamtąd przyszłaby z misją tu, to szybko
            bym ją usunęła.
            Różnica tylko jest taka, że ja nie uważam, że poród domowy jest
            idealny dla wszystkich i choć swój zachwalam, to nikomu nie
            odważyłabym się "polecić".
            • kaakaa Re: załamka dziewczyny nad moda cc 02.06.08, 14:56
              kropkaa napisała:

              > Różnica tylko jest taka, że ja nie uważam, że poród domowy jest
              > idealny dla wszystkich i choć swój zachwalam, to nikomu nie
              > odważyłabym się "polecić".

              Ale to nie kwestia poglądów, tylko indywidualnej wrażliwości! W materiale o
              sobotnim zjeździe (tu:
              miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5266897,Zlot_urodzonych_w_domu.html )
              podsumowaniem jest następująca wypowiedź mamy, która rodziła w domu: "Maria: - W
              każdym razie jak pani będzie rodzić, to tylko w domu. Proszę spojrzeć na nas.
              Jesteśmy żywą reklamą."
              Myślę, że zwolenników rodzenia w miejscach innych niż dom to może drażnić tak
              samo, jak Ciebie drażni nachalne przekonywanie do cesarki na życzenie...
                • monicus Re: załamka dziewczyny nad moda cc 02.06.08, 20:04
                  wiesz co, ja bym nie wolala. mam 2 cc za soba i wspominam to jako najgorsze
                  epizody w moim zyciu. w rownym szeregu ze szpitalnymi mekami z dziecinstwa.
                  pomijam juz ból - ktory jest potworny i skurcze to poprostu pikus (przynajmniej
                  dla mnie) ale najgorsza ta rozlaka z dzieckiem i to kalekie matkowanie...
                • sugarxxx Re: załamka dziewczyny nad moda cc 02.06.08, 21:14
                  jola, bez przesady. Sama jestem fanką porodów domowych, ale mam za sobą poród "3
                  w jednym" czyli dom narodzin, psn w szpitalu i wreszcie zakonczony cc. I mój
                  poród szpitalny był naprawdę bardzo spoko. Czego nie mogę powiedzieć o cc. mniej
                  więcej z podobnych powodów, o których pisze monicus.
          • memphis90 Re: załamka dziewczyny nad moda cc 29.06.08, 21:22
            A nie sądzicie, że gdyby ktoś z tamtego forum zabłądził do nas, to miałby
            poczucie, że trafił na jakiś oszołomów, którzy sami chcą narażać siebie i swoje
            dzieci i nie dają innym wolności wyboru?

            No, przyznaję, weszłam tu przypadkiem, zaciekawiona tematem porodów domowych w
            Polsce- i wizja przetrzymywania łożyska latami w zamrażarce, porodów lotosowych
            czy jedzenia łożysk wywołała u mnie mieszane uczucia... Dla mnie to już
            dziwaczne (trzymanie łożysk), niebezpieczne (przetrzymywanie przy noworodku pół
            kilo gnijącej tkanki) i niesmaczne (jedzenie łożysk). Ale sama wizja porodu
            domowego niezwykle mi się podoba- może kiedyś się odważę?
              • memphis90 Re: załamka dziewczyny nad moda cc 01.07.08, 18:29
                No, potraktowałam znalezioną tu wzmiankę o porodach lotosowych szerzej, bo
                trafiłam kiedyś na obszerną relację z tych praktyk w jednym magazynie. I tam
                kobiety opisywały, jak trzymały łożysko na nieodciętej pępowinie przy noworodku
                aż samo nie odpadło... Nie, nie, przepraszam "aż dziecko samo nie zdecydowało,
                że pora oddzielić się od łożyska"- jak to opisywano. Dla mnie osobiście było to
                przerażające, bo nawet zwierzęta przegryzają pępowiny swoim młodym...

                A trzymanie zamrożonych- jak pisałam- dla mnie osobiście dziwaczne, ale przecież
                zupełnie nieszkodliwe.
            • kaakaa Re: załamka dziewczyny nad moda cc 30.06.08, 23:39
              memphis90 napisała:
              > No, przyznaję, weszłam tu przypadkiem, zaciekawiona tematem porodów domowych w
              > Polsce- i wizja przetrzymywania łożyska latami w zamrażarce, porodów lotosowych
              > czy jedzenia łożysk wywołała u mnie mieszane uczucia... Dla mnie to już
              > dziwaczne (trzymanie łożysk), niebezpieczne (przetrzymywanie przy noworodku pół
              > kilo gnijącej tkanki) i niesmaczne (jedzenie łożysk).
              Czuję się trochę wywołana do odpowiedzi (choć cytat nie podpisany) wink
              Cóż, jestem dziwaczką i pogodziłam sie z tym, i chyba taką siebie lubię. Chyba
              są gorsze (czytaj: bardziej szkodliwe dla otoczenia) zboczenia niż
              kolekcjonowanie łożysk (nawet nie kulkowych) wink
              Co do porodu lotosowego (sama bym się z różnych względów nie zdecydowała,
              raczej) sugeruję jednak odrobinę bliższe zapoznanie się z tematem przed
              wydawaniem sądów, o tym, że jest to niebezpieczne. Tak się składa, że po takim
              porodzie łożysko pielęgnuje się w odpowiedni sposób. Nie ma problemu
              "przetrzymywania przy noworodku pół kilo gnijącej tkanki", bo właściwie
              konserwowane łożysko nie ma prawa gnić. Podobnie jak właściwie pielęgnowany
              kikut pępowiny, choć martwy, to nie gnije. Tylko po co, o tym czytać, jeśli
              można z góry potępić i posądzić o narażenie zdrowia dziecka? Wrrr...
              O konsumowaniu łożysk (bynajmniej nie kulkowych) pisałam w innym miejscu, więc
              powtarzać się nie będę.

              Ludzie, błagam, trochę więcej tolerancji! Co komu przeszkadzają moje łożyska w
              mojej zamrażarce? Nawet gdybym miała pomysł je zjeść (fuj!), to, co komu do
              tego, jeśli go nie częstuję? Co komu przeszkadza łożysko przyczepione przez 2
              tygodnie do cudzego dziecka? Jak komuś się chce o to dbać, to jego sprawa.

              Aż się dziwię, że jeszcze nikt nie zaprotestował na wątku pieluchowym (może
              przegapiłam?), że osoby trzymające swoje dzieci w tetrze znęcają się nad nimi...
              • memphis90 Re: załamka dziewczyny nad moda cc 01.07.08, 18:34
                > Ludzie, błagam, trochę więcej tolerancji! Co komu przeszkadzają moje łożyska w
                > mojej zamrażarce?

                A gdzie wykazałam brak tolerancji? Gdzie pisałam, że mi to przeszkadza? Ale mogę
                mieć na ten temat swoją opinię, szczególnie, że ta nie obraża przecież nikogo...
                Ale rozumiem, że na tym forum panuje jednak ta sama mentalność, co na CiP'ie-
                albo się zgadzasz, albo jesteś nietolerancyjna... Szkoda. Po prostu nie będę tu
                zaglądać.

                Nie ma problemu
                > "przetrzymywania przy noworodku pół kilo gnijącej tkanki", bo właściwie
                > konserwowane łożysko nie ma prawa gnić.
                Ale przecież jeśli zachodzi potrzeba jakiegoś konserwowania, to znaczy, że nie
                jest to naturalne. Pępowina zasycha, bo jest zbudowana z galarety Whartona,
                łożysko- naturalnie rozkłada się. Ale to tak na marginesie.
                • kaakaa Re: załamka dziewczyny nad moda cc 02.07.08, 10:37
                  Mniam, jaki smaczek:

                  memphis 90 napisała:
                  > Szkoda. Po prostu nie będę tu zaglądać.
                  > Nie ma problemu

                  Cenię takie dojrzałe podejście - jak Wam się nie podoba to, co piszę, to
                  zabieram swoje zabawki i idę na swoje podwórko...
                • kropkaa Re: załamka dziewczyny nad moda cc 04.07.08, 01:49
                  E tam, u nas nie jest tak wesoło jak na CiPiesmile Tam non stop jakieś
                  jatki o L4, wyzywanie od leni, nierobów i złodziei składek.
                  A bardziej na temat - o porodzie lotosowym czytałam kiedyś
                  w "Zwierciadle" i nawet mi się idea spodobała. Tyle, że trudno coś
                  znaleźć jak potem się z łożyskiem obchodzić no i przede wszystkim z
                  dzieckiem - jak nosić, co ze spaniem.
                  Tak samo mi się podoba idea zakopania łożyska pod progiem czy
                  zasadzenie na nim drzewa. I nic tu dziwnego dla mnie nie ma.
                  Jedynie temat jedzenia mnie tak obrzydza, że na vomity mi się zbiera
                  i za nic w świecie tego nie rozumiem i nie chcę próbować rozumieć,
                  no ale co mi tak naprawdę przeszkadza czym kto się żywi. Byle mnie
                  nie częstował i nie wcinał tego przy mnie. Błeeee.
    • pillow-book Re: załamka dziewczyny nad moda cc 03.06.08, 10:05
      Przeczytałam radosną wiadomość dziewczyny chyba na Szpitalach, że będzie miała
      drugą cesarkę (pierwsza jako wskazanie do drugiej) i że dziecko będzie z nimi
      tydzień wcześniej i że nie ma żadnych wskazań do wcześniejszego cięcia. Bo po co
      się męczyć...

      I taki obrazek mi do głowy przyszedł, że kiedyś takim kobietom te ich dzieci
      powiedzą, że nie będą się z nimi męczyć i oddadzą je do domów starców, gdzie
      będą więdły albo gdzie psychopatyczne pielęgniarki będą się na nich wyżywać.

      Bo przecież kogo innego może taka laska wychować? Dziecko z serii "Nie kop pana
      bo się spocisz."

      A może się mylę. Ale szkoda mi tych dzieci, które wygoda mamusi naraża na
      pierwszy kontakt ze światem zewnętrznym polegający na duszeniu się po przecięciu
      pępowiny... rany boskie, jak mi ich szkoda...
      • ciociacesia pillow 03.06.08, 10:55
        nie przesadzaj. raczej rzadko jest tak ze kobieta decyduje sie
        swiadomie na jakas krzywde dla dziecka w imie własnej wygody.
        najczesciej nie wie, lub nie przyjmuje do wiadomosci ze dziecku
        dzieje sie krzywda. albo wychodzi z zalozenia ze male jest i
        zapomni. no i wiele kobiet boi sie szpitalnego psn nie tylko ze
        wzgledu na własny dyskomfort ale na uszkodzenia okołoporodowe ktore
        bywaja bardziej realne a ich skutki bardziej dotkliwe niz jakies
        wydumane 'duszenie sie po przecieciu pepowiny'
        sama wg. opini wielu lekarzy narazasz dziecko na straszne
        niebezpiecenstwo decydujac sie na poród domowy... wiem ze ty
        wierzysz tym lekarzom ktorzy uwazaja akurat inaczej, ale tamta
        laeczka moze wierzyc lekarzom ktorzy uwazaja ze dla dziecka mniejsza
        trauma jest wyjecie z brzucha niz przeciskanie sie przez ciasne
        otwory smile
        • pillow-book Re: pillow 03.06.08, 11:20
          Cytat: "Wskazań oprócz tego że miałam pierwsza cesarkę żadnych innych nie mam.
          Po prostu nie chce mieć takiego porodu jak za pierwszym razem (najpierw się
          męczyłam naturalnie a pod koniec i tak cc) Zresztą dziecko jest duże i ciężko
          byłoby sn. A co do terminów to poród 2 tygodnie przed terminem i dwa tygodnie po
          jest w normie."

          Ja nigdzie nie napisałam, że ktokolwiek chce narażać dziecko w imię własnej
          wygodysmile Mnie po prostu uderzyło stwierdzenie "najpierw się męczyłam", nie że
          dziecko się męczyło... Tak, masz rację - ta dziewczyna pewnie nie do końca wie
          jakie konsekwencje niesie ze sobą cc i pewnie nikt jej wyraźnie nie powiedział,
          że drugi poród może być skrajnie różny od pierwszego, choć oczywiście nie musi.
          Ale znam bardzo dużo lasek, które mają cc dokładnie z własnej wygody i się z tym
          nie kryją.

          Swoją drogą szkoda, że nie można takich dziewczyn wziąć gdzieś nad morze, dać im
          sprzęt, posłać pod wodę i przeciąć rurkę z powietrzem w chwili miłego i
          przyjemnego obcowania z naturą... Bo tak opisują lekarze to co się dzieje z
          dzieckiem, któremu pępowina przecinana jest za wcześnie. Zresztą nawet moja
          mama, stary lekarz, która ma totalne poglądy na ciążę, badania i rodzenie (jak
          to nie nacinać??? co za herezje!!! seks w ciąży? no chyba żartujesz!!!) mówi, że
          pępowiny zanim nie przestanie tętnić przecinać nie wolno... A przy cc przecina
          się ją od razu.

          Acz przyznaję, że już od dawna nikogo nie nawracałam na naturalne rodzenie...
          nie chce mi się... podobne to do rozmów o polityce albo o aborcji smile

          /oczywiście nie jestem przeciwniczką cc z prawdziwych wskazań lekarskich lub w
          sytuacji ratowania życia/

          //powinnam liczyć testy na zaliczenie seminarium ale tak cholera nienawidzę
          testów, że robię wszystko aby tylko nie liczyć, jeszcze się zaraz wdam w jakąś
          zupełnie nie rokującą dyskusję na CiP smile))//
          • kropkaa Re: pillow 03.06.08, 12:28
            Opis katis1 (11. od początku):
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13344&w=39612314
            Moim zdaniem świat byłby inny, a porodówki szczególnie, gdyby nie
            trzeba było rodzić na leżąco.
            • juleg Re: pillow 03.06.08, 14:24

              --Moja kuzynka twierdzi, ze jej dziecko się nie musiało męczyć a zdaniem jej gina, jest to najbezpieczniejszy sposób wydostania się na swiatbig_grin
          • myroad Re: pillow 09.07.08, 07:59
            To może ja dopisze coś od siebie.
            "Najpierw sie meczyłam a pozniej i tak zrobili mi cesarke" hmmm...to
            tez moja histroria tylko że Oni prawie zabili moje dziecko
            rozumiesz????
            Urodziło sie w zamartwicy bo nikt nie chciał mi wczesniej zrobic
            cesarki i rodziłam naturalnie 20 godzin i pozniej operacja
            Teraz zastanów sie dlaczego chce od razu druga cesarke ??!!
            • kaakaa myroad 09.07.08, 11:03
              Przykro mi z powodu Twoich traumatycznych doświadczeń sad
              Jednak, jestem zdania, że często problem polega na tym, że większość z osób,
              które mają podobne doświadczenia jak Ty (nie twierdzę, że ciebie to dotyczy, bo
              nie znam szczegółów Twojego porodu) w żadnym momencie nie rodziło naturalnie.
              Często ich "naturalny" poród zaczął się od kroplówki z oksytocyną i było to
              kilkanaście godzin różnych procedur medycznych - oksytocyna na początek, stały
              monitoring KTG (przy podawaniu oksytocyny wskazany), ciągłe leżenie (bo
              monitoring), leki rozkurczowe, przebijanie pęcherza, znieczulenia (narkotyczne
              lub przewodowe). Jeśli do tego dołożyć niefrasobliwość personelu - "na salę
              operacyjną blisko, więc w razie czego zawsze zdążymy" - to łatwo sobie
              wyobrazić, że do nieszczęścia niewiele trzeba.
              Uważam cc za jedną z najwspanialszych operacji jaką wymyślili medycy - za jednym
              zamachem ratuje się dwa (czasem więcej) życia. Jednak po licznych lekturach
              literatury fachowej, nigdzie nie znajduję uzasadnienia dla stosowania cc przy
              braku wyraźnych wskazań medycznych. Problem kobiet wybierających "z góry"
              cesarkę, często polega na tym, że postrzegają ją jako jedyną alternatywę dla
              tego, co trzeba przeżywać w przeciętnym polskim szpitalu. A poród wcale nie musi
              wyglądać tak traumatycznie jak doświadcza tego większość Polek.
              • myroad Re: myroad 09.07.08, 18:55
                Mój porod ????
                Jade na porodowke o 4 rano ( bole zaczeły sie o 12 w nocy)
                Pani mówi Eeeeeeee dziewczyno co tak wczesnie jeszcze mnostwo czasu
                przed toba.
                Robia mi podstawowe badania , wychodzi że miednica jest za mała a
                dziecko za duże ( rożnica według nich mała wiec jestem młoda to
                URODZE NATURALNIE)
                chodze sobie do 12 mam pełne bóle porodowe , rozwarcie sie nie
                zwieksza nawet cenymetr. Cały czas 6 cm.
                Przebicie pęcherza , pierwsza okstycyna.
                Chodze pod prysznic , kapiel w wannie i nic. Cały czas spaceruje po
                korytarzu i mam wrazenie że zaraz umre i moj wysiłek nic nie daje bo
                nic nie idzie ku dobremu.
                Godzina pozniej dostaje zastrzyk z tym samym swinstwem.
                Dalej zero postepu w porodzie. Po 2 godzinach dostaje kroplowke z
                tym samym swinstwem i leze i maze o samobojstwie.
                Po wykonczeniu tego swinstwa dostaje kroplowke przed operacyjna i
                wzywaja lekarza który siedzi sobie w domu i musi dotrzec do
                szpiatala. Mowia mi że nie wiadomo czy bedzie czas na znieczulenie
                dolendzwiowe...
                Godzina 18 15 rodzi sie mój syn... 4030 kg i 61 cm wzrostu.
                Ja ma 160 i jestem bardzo drobna.
                Uwierz mi cholernie sie boje nie o siebie ja moge zniesc wszystko
                jeszcze raz ale o moje dziecko.

                Tyle mam do powiedzenia.


                • monicus Re: myroad 09.07.08, 19:03
                  poczytaj w porod po cc o oksy i o przebiciu pecherza u nas.
                  zrobili ci krzywde.
                  obejrzyj link z filmem youtube.com/watch?v=roFVkDV45MM o tym jak kobiety
                  byly ciete z powodu dysproporcji plodu do miednicy (cpd) ijak potem w domu
                  rodzily same znacznie wieksze dzieci.
                  wiem, ze przezylas cos strasznego, ale moze mozna inaczej?
                  a moze ty jestes wskazaniem do cc ze wzgledu na wspomnienia.
                  my tu mowimy raczej o tych co sa leniwe, nieswiadome kompletnie itp.
                  cc jest potrzebne, chociazby zeby ratowac ofiary poloznych
                • kaakaa Re: myroad 09.07.08, 21:42
                  Myroad, bardzo mi przykro sad
                  Moim zdaniem, zostałaś w szpitalu potraktowana rutynowo i niepoważnie. Nie znam
                  wymiarów Twojej miednicy ale synek rzeczywiście spory Ci się przytrafił. Nie
                  chce mi się wierzyć, że na USG to nie było do oszacowania. Tzw. "niestosunek
                  porodowy", czy też "niewspółmierność porodowa" (mała miednica + duże dziecko)
                  może być istotnym wskazaniem do cc. Twój wzrost i budowa ogólna nie mają nic do
                  rzeczy (bywa, że bardzo niepozorne kobiety rodzą bez trudu dzieci imponujących
                  rozmiarów) ale skoro wymiary miednicy były poniżej normy, to powinnaś być
                  traktowana ze szczególną uwagą. Standardowym postępowaniem przy podejrzeniu
                  niewspółmierności lub przy stwierdzeniu niewspółmierności niewielkiego stopnia
                  jest próba porodu drogami natury, więc postępowanie podjęte w Twoim przypadku
                  było rutynowe. Jednak dziwi mnie, że pomimo braku postępu czekano tak długo z
                  interwencją.
                  Zastanawiam się, czy w Twoim przypadku wskazaniem do cc był brak postępu porodu,
                  czy raczej zagrożenie życia dziecka (zaburzenia tętna). Czy w czasie porodu ktoś
                  próbował oceniać stopień niewspółmierności, choćby przez badanie zewnętrzne
                  (odpowiednie układanie rąk na brzuchu, pozwalające ocenić, jak główka dziecka
                  wstawia się do miednicy)? No, wiele pytań i wątpliwości tu mi się ciśnie ale
                  pewnie nie da się tych kwestii już teraz rzetelnie ocenić.
                  Tak swoją drogą, to lekarz wykonujący cc miał niepowtarzalną okazję by ocenić
                  budowę Twojej miednicy "bezpośrednio". Asystujący przy cc zdarzało mi się
                  słyszeć komentarz lekarza, że u danej kobiety wchód miednicy jest tak ciasny, że
                  nie miałaby ona szans na poród naturalny. To, czego nie potrafię zrozumieć, to,
                  że nikt nie informuje o tym samej kobiety, więc jeśli postanowi mieć jeszcze
                  jakieś dziecko, to często zupełnie niepotrzebnie przechodzi drugi raz te same
                  męki i ponownie kończy na stole operacyjnym, czasem ze wskazań bardzo
                  dramatycznych. A czy Tobie lekarz po cc powiedział coś o budowie Twojej miednicy?
                  Jeśli chodzi o lęk o dziecko, to chyba każda kobieta to przeżywa. Większość z
                  nas, matek rodzących w domu, wybierając takie miejsce do porodu również kieruje
                  się troską o swoje dziecko. (Jeśli niewiele się wie o porodzie domowym, to
                  pewnie trudno w to uwierzyć wink )Rozumiem, że opinie o kobietach serwujących
                  sobie cc "na życzenie" by uniknąć bólu muszą być dla ciebie bardzo przykre.
                  Podobnie, jak przykre są dla kobiet rodzących w domu zarzuty, że to egoizm, bo
                  narażają własne dziecko by zapewnić sobie komfort.
                  Mam nadzieję, że Twoje kolejne dziecko urodzi się w mniej dramatycznych
                  okolicznościach. Ze swojej strony mogę tylko zasugerować konsultacje z jakąś
                  mądrą, doświadczoną położną, która byłaby w stanie porządnie zmierzyć Twoją
                  miednicę oraz przeanalizować informacje z Twojego poprzedniego porodu i ocenić,
                  czy w Twoim przypadku kolejna próba psn w ogóle ma sens.
                  • sugarxxx Re: myroad 09.07.08, 22:03
                    kaakaa, czytam z rozdziawioną gębą...
                    Powinnaś napisać poradnik z rodzaju "jak dobrze urodzić dziecko i nie dać się
                    sużbie zdrowia". I piszę to zupełnie serio, pomyśl o tym.
                    To forum robi się powoli forum z ekspertem smile
                      • kaakaa Mogie się pochwalić? 09.07.08, 22:27
                        Trochę się wstydam, ale, co tam...
                        Oczywiście, są tacy, co mają mnie za głupią babę, ja z nimi nie dyskutuję, ale
                        jak chcę sobie poprawić mniemanie o sobie, to biorę do rąk lipcowy numer
                        "Charakterów" - jest tam notka o pewniej młodej i dobrze zapowiadającej się pani
                        naukowiec... Zgadnijcie, o kim? Hi, hi, hi.
                        Jak ktoś czyta "Charaktery", to może próbować znaleźć wink
                        • kropkaa Re: Pani dr 12.07.08, 00:06
                          Już wszystko wiemsmile
                          I jestem pod wrażeniem!
                          Ale nie napisali, że studiujesz położnictwo.
                          Czyli mamy forum eksperckie podwójniesmile
                          Nie chcę być wścibska, ale kiedy Ty to wszystko zrobiłaś???
                          Miałam takie teorie - było mniej ciąż niż dzieci, ale wtedy to
                          jeszcze większy sajgon więc odpada; ew. adoptowałaś dorosłe, no ale
                          wtedy poród domowy się nie pokrywa. Więc jestem w punkcie wyjścia.

                          A z tym czekaniem na nagrodę to moja teoria jest taka - po co
                          odkładać - coś się stanie i przyjemność szlag trafił, a w dodatku
                          nagroda przepada... wink))
                    • kaakaa Re: myroad 09.07.08, 22:24
                      Nie zawstydzaj mnie, please...
                      Moja wiedza jest tyciutka, choć intensywnie nad nią pracuję. Tego, co wiem, uczą
                      na I roku położnictwa. Potencjalnie więc wie to każda położna. Czy z tej wiedzy
                      korzystają, to już inny temat. Przez całe praktyki w szpitalu nie widziałam
                      niestety, by ktokolwiek (poza studentkami) stosował w czasie porodu badanie
                      zewnętrzne umożliwiające szczegółową ocenę ułożenia dziecka i jego zaawansowanie
                      w kanale rodnym (bez potrzeby badania wewnętrznego i pod pewnymi względami daje
                      to nawet więcej informacji niż bad. wewnętrzne). Widziałam jak położna usiłowała
                      rodzącemu się dziecku odkręcić główkę w kierunku przeciwnym niż zamierzało się
                      ono odkręcić - zaniemówiłam, zamurowało mnie tak, że nie byłam w stanie nawet
                      kwiknąć, nie byłam w stanie zrobić nic choć wiedziałam jak ułożone jest dziecko
                      (robiłam wcześniej badanie zewnętrzne) i w którą stronę będzie się odwracać,
                      potem wielokrotnie chodziłam do tego dziecka na oddział położniczy sprawdzać,
                      czy wszystko OK.
                      Jednym słowem, wiedza, wiedzą ale najbardziej rozwala mnie rutyna, lenistwo,
                      brak odpowiedzialności i totalny brak empatii ze strony medyków. Jak się czyta
                      Irenkę Chołuj, to człowiek ma poczucie, że dla niej rodząca kobieta jest co
                      najmniej równoprawnym partnerem, a w szpitalu... po prostu gadać szkoda.
                      A ja jestem z tych nadwrażliwych i wczuwających się - w każdym dziecku, przy
                      którego narodzinach asystowałam, widziałam moje dziecko, w każdej rodzącej
                      kobiecie widziałam siebie. Nieodmiennie szwendało mi się po głowie pytanie: czy
                      chciałabym, żeby ktoś tak traktował moje dziecko? czy chciałabym, żeby ktoś tak
                      traktował mnie? Na zdrowie psychiczne, to nie idzie wink

                      Tak OT, to chciałabym napisać książkę. Ze względów zawodowych pewnie będę
                      musiała to kiedyś zrobić. Jednak poradnik jaki sugerujesz, już jest - to książka
                      Irenki! Ja będę musiała zająć się czymś innym smile
                      • monicus Re: myroad 09.07.08, 22:41
                        cholera, jak nie lubie gazety wyb. to to jest temat na ten wlasnie nosnik.
                        rodzic po ludzku dalo duzo. ale teraz by sie nadalo jak sie rodzi nieludzko. ehhh
                      • sugarxxx Re: myroad 10.07.08, 15:32
                        kaakaa, tak właśnie pisał pschyrembel: w każdej pacjentce widzieć własną żonę
                        (hmm, zakładał, że tylko faceci mogą być położnikami), a w każym dziecku własne
                        dziecko. Więc o Twoją psyche jestem spokojna smile po prostu masz intensywniejsze
                        przeżycia niż typowa położna/położnik. Ale to chyba lepiej. Raczej nie chciała
                        bym w życiu ciągle stać obok.

                        Co do wiedzy: można mieć ją małą albo b dużą. Ale najcenniejszy jest i tak
                        sposób jej przekazania. A Ty masz taki dar.

                        Charakterów nie czytałam, postaram się i gratuluję!

                        A trzecią ciążę zamawiam u Ciebie - razem z czwartą monicus smile
    • myroad Re: załamka dziewczyny nad moda cc 10.07.08, 09:08
      Co słyszałam ??
      " Ona ma dziwny brzuch , szpiczasty "
      " Głowa dziecka nie chce wejsc w kanał rodny jest za wysoko ,
      sprobujemy to zmienic"

      Oczywiscie że badali mi brzuch i dobrze wiedzieli że trzeba było
      robic cc ale nie było odgornej zgody a ja głupia nie wiedziałam że
      nawet gdy sa powody medyczne do cc to trzeba zapłacic...
      Ja chciałam rodzic naturalnie dla mnie porod do momentu podania "
      dopalacza" był znosny i do wytrzymania ale wyszło jak wyszło.
      W karcie informacyjnej mam napisane że porod przez cc przez brak
      postepu w porodzie i duzy płod. O prawie uduszonym dziecku nie
      wspomnieli uncertain
      Ja po cc meczyłam sie strasznie , komplikacje , zle oczysczona
      macica wspominam to jako moj najwiekszy jak dotad koszmar.

      Co do porodu domowego smile Gdybym miała odwage tez bym chciała tak
      urodzic smile
      • kasia130300 Re: załamka dziewczyny nad moda cc 10.07.08, 10:52
        mam 41 lat 2 porody 1 naturalny 2 cc
        po 1 mam traumę do końca życia podobno był normalny ból ból ból kilka miesięcy
        dochodziłam do siebie fizycznie i psychicznie w pewnym momencie porodu
        pomyślałam CHCę UMRZEć NIECH TO SIę SKOńCZY
        nigdy nie zdecydowałam się na 2 dziecko
        2 ciąża była szokiem na pierwszej wizycie u ginekologa poród stał mi przed
        oczami zasłaniał radość macierzyństwa.
        powiedziałam nie rodzę cc lekarz odpowiedział ok dzięki tej myśli przetrwałam
        ciąże przed samym cc stało mi wszystko przed oczami cały ból i cierpienie
        gdy było już po wszystkim odeszło mi znieczulenie mogłam tańczyć żadnego śladu
        po porodzie dla mnie to też było dziwne lekarze żartowali że ja to chyba jestem
        na wczasach a nie po cc
        nikogo nie namawiam każdy ma własne zdanie jeśli mogłabym wybierać na pewno cc
        nawet jeśli miałabym się zadłużyć
        po 5 latach okazało się że moje dziecko ma niedosłuch lekki przyczyną może być
        ciężki poród jeśli rodziłabym naturalnie miałabym świadomość że to ja
        przyczyniłam się do tego wiem że zrobiłam wszystko by ochronić dziecko
        ryzykowałam tylko ja a czy można poświęcić więcej niż życie dla dziecka.
        w mojej dalekiej rodzinie 1 dziecko porażenie mózgowe 2 zmarło zaraz po porodzie
        3 babcia sprzedała krowę i zapłaciła za cc jest ok 2 pierwsze przypadki
        ciężki poród
        • konfietka.14 Re: załamka dziewczyny nad moda cc 11.07.08, 23:00
          tez sie meczylam.tez strasznie bolalo.po drugiej kroplowce z oksy
          myslalam ze oszaleje z bolu.tez mialam prawo sie zrazic do porodu bo
          znowu bedzie bolalo.ale kiedy zobaczyla te sliczne oczki te
          najpiekniejsze i najkochansze jak moge nie chciec zobaczyc ten cud
          jeszcze raz?albo i nie raz.teraz walcze z checia znowu byc w ciazy i
          urodzic kolejny cud.
          i niech to kurcze boli!!!!!!!
        • magdam110 Re: załamka dziewczyny nad moda cc 22.07.08, 18:57
          Ja też dwa razy rodziłam (obydwa porody na Zelaznej w W-wie lata 96-
          97). Pierwszy poród naturalny, pierwsze skurcze poczułam około 21
          dziecko urodziłam o 17,40. Wydaje mi się ze mam wysoki próg bólu
          dlatego też pomimo silnych skurczy nie krzyczałam tylko oddychałam i
          oddychałam. W czasie partych też. Naczytałam się, że krzykiem nie
          pomagam dziecku a tylko przedłużam poród. Chociaż dziewczyny po
          szkole rodzenia twierdziły, że kobieta w czasie porodu powinna robic
          to co chce łącznie z krzykiem. Po samym porodzie byłam wycieńczona,
          i kiedy zaszłam w drugą ciążę ( Mati miał 4 mies.)to trochę byłam
          przerażona samym porodem. Drugą ciążę pod koniec musiałam spędzic w
          szpitalu ( podwyzszone tętno dzidziusia). I w końcu po 4 tygodniach
          leżenia chyba znudziłam się lekarzom i postanowili wywoływac poród
          chociaż termin był przekroczony 2 dni. Zaplanowano wywoływanie na
          poniedziałek. Rano na KTG pokazały się delikatne skurcze ( wcześniej
          nie miałam żadnych) i pomimo moich próśb, żeby zaczekac jeszcze
          jeden dzień, może poród sam się zacznie ,powiedziano mi że tak
          zaplanowano i nie można tego zmienic( teraz napewno bym się nie
          zgodziła). Podłączono mnie pod kroplówkę i po godzinie dostałam
          takich skurczy , jakich nie pamiętałam przy I porodzie. Było mi
          zimno, więc siedziałam na łóżku , przykryta kołdrą i chciałam żeby
          te skurcze jak najszybciej się skończyły. Po pewnym czasie
          powiedziałam połoznej, że chyba wody mi odchodzą. Po badaniu okazało
          się, ża to krew a szyjka wcale się nie otwiera. Zawieziono mnie na
          porodówkę i czekano.( kroplówki już nie miałam). Niestety tętno
          dzidziusia zaczęło spadac i zrobiono mi cesarkę, ze znieczuleniem
          ogólnym. Gdy zaczęto mnie wybudzac myślałam, ze jestem jeszcze
          operowana bo strasznie bołało mnie miejsce cięcia. Później dostałam
          zastrzyk i było trochę lepiej. Dla mnie po cesarce było okropnie.
          Bolący brzuch, chodzenie w zgięciu, problemy z myciem. Bałam się
          kasłac czy smiac tak bardzo bolało miejsce cięcia. Problemy z
          podnioszeniem dzidziusia. Moja córeczka była malutka(ok.3 kg) ale
          koleżanka w pokoju miała 4,5 bobasa i nie byłam wstanie go podnieśc.
          Do tej pory skóra na brzuchu jest inna tak jakby nie miałam tam
          pełnego czucia. Dla mnie poród naturalny i okres po był
          nieporównywalnie lepszy niż po cc. Miałam nacinane krocze ale to mi
          w niczym nie przeszkadzało. Po naturalnym porodzie miałam dzidziusia
          cały czas przy sobie po cesarce niestety nie a to było dla mnie
          bardzo ważne.
          Dlatego nigdy nie zdecydowałabym się na cesarkę na życzenie.
        • jola-kropek Re: W sprawie odwagi... 10.07.08, 14:56
          to sie nazywa udowadnianeim wyzszosci swiat bozego narodzenia nad swietami
          wielkiej nocy wink))))))))))) wiadomo ze porod naturalny jest najlepszy i dla
          matki i dla dziecka, a ze zdarzaja sie wyjatki... coz, one tylko potwierdzaja
          regule.
          • ann_a30 Re: W sprawie odwagi... 11.07.08, 15:35
            To ja już wolę to forum czytać niż CiP. Mimo iż do porodu domowego nie nadaję
            się. A co więcej jest wciąż ryzyko cc. Kolejne USG wykaże jak się sprawy mają.
            Wiem jedno: jak się mięśniak rozrośnie, to nie ma innej drogi...
            Ale to nie znaczy, że mam się z czego cieszyć. Bo planowałam poród w domu, moja
            położna już się ucieszyła, nawet wspominała poród w wodzie... A tak to ja liczę
            każdy tydzień, byle do przodu, byle nie było porodu przedwczesnego, który może
            się zdarzyć w mojej sytuacji.
            Mam wrażenie że tam zrobiono z patologii normę. Bo to, że ja mam mięśniaka (i
            inne atrakcje), to nie znaczy, że wszystkie kobiety są zagrożone porodem
            przedwczesnym i krwotokiem poporodowym.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka