Witam , zwracam się do Was z prośbą o poradę.
Moje bliżniaki należą do wrocławskiego Dolmedu. Od urodzenia rejestruje je do
dr Lipowskiej. I właściwie nigdy nie byłam z niej zadowolona ... wiecznie się
spóźniała. Jednak myślałam ,że jakoś wytrzymamy ... do dziś

Dziś byłam z dziećmi na bilansie dwulatka u dr Lipowskiej. Najpierw pani
doktor kazała mi składać jakieś deklaracje,więc latałam po piętrach ...
dzieciaki się zdenerwowały ,płaczą i wrzeszczą.W końcu załatwiłam sprawę
papierów i poszłam do gabinetu . Mały drze się w niebogłosy a dr Lipowska mówi
do mnie "Proszę go uspokoić , jak ja mam go zbadać ". Po prostu ręce mi opadły
, to jest pediatra??????? przecież nie mnie się mały bał tylko jej.Zamiast
wziąść jakiegoś misia , autko i podejśc do dziecka ...to ta paniusia siedzi za
biurkiem i karze mi go uspokajać . Z takim podejściem do dzieci to się ta
kobieta nadaje do prosektorium a nie do leczenia maluszków!!!
Przecież on jej nie zna , jest w nowym miejscu .Jak ja go miałałm uspokoic ...
bateryjkę wyciągnąc albo guziczek nacisnąc??? Zamiast podejśc do małego ,
uśmiechnąc się , zagadać ,pokazac zabawkę to siedzi hrabina za biurkiem.
Przecież to nie jest 16-latek , że gardło pokaże i grzecznie usiądzie. To jest
dwuletnie wystraszone dziecko !!!
Jestem tak wściekła , nie wiem czy mogę gdzies się poskarżyć i czy wobec niej,
jej zachowania , podejścia do małych pacjentow zostaną wyciągnięte jakieś
konsekwencje .Co zrobić ? Może jakaś mama była w pobnej sytuacji?