Dodaj do ulubionych

Pani Beatko pomocy...

26.04.06, 13:04
Cześć dziewczyny, mam taki problemik: moja prawie 2 letnia córcia dosłownie
wszystkiego się boi!! Nie wiem czy to taki okres w jej rozwoju czy taki jej
urok, ale dosłownie to mnie pomału przeraża i przerasta!Konkretnie to wygląda
tak: zwierzątek "beczących" żywych lub maskotek się boi, ciotek, wujków
znanych i nieznanch również nawet jak siedzi u mnie na kolanach a jakaś
ciotunia mówi do niej "chodź do mnie" to ta już panikuje i zaraz płaczliwym
głosem a nawet z płaczem "do mamy" mimo iż siedzi u mnie. Naprawdę nie wiem
co robić i jak jej pomóc przezwyciężyć ten strach - tymbardziej ze od małego
wszędzie ją zabieraliśmy i zawsze dużo ludzi obok niej się kręci!Proszę
napiszcie czy znacie takie przypadki i jak nam pomóć. Dziękuję


Obserwuj wątek
    • bea-ta Re: Pani Beatko pomocy... 26.04.06, 13:41
      Spokojnie, minie. Nie nalezy napewno malucha zmuszać do niczego, bo bedzie efekt
      odwrotny. Jak Pani czy Tato dziecka zachowywaliście się, jakimi byłiście 2
      latkami?To tez ma wpływ. Tu polecam link o
      2-latkach:www.babyboom.pl/dzieci_1_2.html, a to o emocjach i strachu
      www.babyboom.pl/dzieci_1_2/rozwoj/rozwoj_emocji_i_uczuc_w_wieku_poniemowlecym.html
    • bea-ta Re: Pani Beatko pomocy... 26.04.06, 13:52
      Swoja drogą mój 23 m syn tez zaczął sie bac odkurzacza, suszarki, psa( kiedys
      biegał za każdym, od odkurzacza odpedzic nie mogłam w czasie sprzatania) i mamy
      nowe slowo "boję". Przypomniało mi sie co mówiła mama ostatnio( z nią jest syn
      gdy pracuje ).Igor ma basen piłeczkowe z którego ok. roku nie mogłam go wyjąc a
      teraz jak go rozłozylismy z mężem nie chce tam wejśc za skarby!Juz nie wspomne,
      że był okres kiedy wszystkich, każdej osoby wstydził sie, kto go nie zagadnął,
      ale minęło samo.
      Oczywicie to wszytsko obok przekory- "nie" - najczęściej słysze, drażliwość,
      płaczliwośc, nerwy jak coś nie wychodzi w czasie zabawy, prostesty demonstrayjne
      jak coś robie wbrew niemu- mamay inne zdanie np. nie chce iśc gdzie mi
      karze?!Typowy 2-latek bym powiedziała. Duzo jak pisałam zalezy od osobniczych
      cech po rodzicach. Sa malucg\hy odwazne, że z rąk nie schodza ludzuiom obcym i
      sa nieufne. Syn jest zawsze pogodnym dzieckiem ( z wyjątkiem chwilowych
      fanaberii). Napewno tak jak pisze w linku, nie wolno straszyc dziecka- czuej się
      wówczas niepewnie, może maluch sie przestraszyc kogoś i potem odczuwac lęk do
      innych. Dzieci wbrew pozorom bardzo duzo rozumieja i obserwuja nas dokładnie.
      Widze to po swoim małym. B.
      • 55555mmmmm Re: Pani Beatko pomocy... 27.04.06, 09:05
        Dziękuję P. Beatko za odpowiedź. Chciałam jeszcze zapytać o taką rzecz: czy
        2-letnie dziecko może mieć tzw. "uraz" do innych dzieci?- chodzi mi o to ze
        córka została popchnięta z rozbiegu przez chłopca w jej wieku i upadła na
        głowę, po tym incydencie (a był jej to 1 poważniejszy upadek)zauważyłam że
        straciła ona zaufanie do dzieci i nie potrafi się z nimi bawić. Jak widzi takie
        2 letnie dziecko, które idzie w jej stronę (np. chcąc dać mojej zabawkę) to
        zaraz panikuje, chce do mnie i z płaczliwym głosem dosłownie "wyłazi" na mnie
        albo w ogóle mówi ze chce do babci (poprostu chce wyjśc z tego pokoju) NIe wiem
        co zrobić żeby jej to przeszło - przecież to podstawa zeby miała dobry kontakt
        z dziećmi. A gdy przychodzą znajomi z dziećmi to jest koszmar... poprostu jest
        komediodramat... wcześniej było ok. Proszę o radę - dziękuję
        • bea-ta Re: Pani Beatko pomocy... 27.04.06, 09:55
          Jak najbardziej może tak sie dziać, dziecko zaczyna miec świadomośc zagrożeń, a
          jak miała córa tak przykry uraz to nie ma co sie dziwić. Raz uderzone może sie
          obawiac innych dzieci jesli biegną w jej strone( sytuacja kojarzy sie z chlopcem
          , który ją popchnął-b. adekwatna). Trzeba tłumaczyc na spokojnie, cierpliwie i
          nie zmuszac do niczego. Dla nas dziecięcy strach jest irracjonalny, bo mamy inna
          wiedze o świecie i świadomoć zagrożeń, dziecko się dopiero tego wszytskiego uczy
          i włąsnie zacyna sie to w 2rż. W tym wieku pojawiaja sie tez pierwsze koszmary
          senne. Co do zabawy to dzieci w tym wieku w zasadzie bawia się w sposób
          równoległy tzn. jedno dziecko obok drugiego, jest czas na zabawe wspólna z
          innymi dziecmi dopiero ok. 3rż. Tak maluchy bawia się same obok siebie,
          niechetnie uzyczają zabawek, co powduje konflikty, płacze!. Może Pani
          uczestniczyc w zabawie dziecka ( nadal mama jest najlepszym partnerem do
          zabawy)zachęcając je do zabawy z innym maluchem - właczając stopniowo to drugie
          do zabawy, tak żeby maluch czuł sie pewnie w Pani obecności, potem Pani sie
          stopniowo wycofuje. Ja siadam z synem w piaskownicy, a potem jak sie syn rozbawi
          wychodzę. Też przybiega do mnie jak czegoś sie boi , albo jak jest niepewny
          zawsze patrzy w moją strone i czeka na moja reakcje czy potwierdzenie. Córa
          naprawde nie odbiega od normy. Maluchy sa mniej lub bardziej odwazne. Mam
          znajoma która ma odwrotną sytuacje- córa bije wszytskie dzieci nie patzrąc na
          wiek, do starszaka podchodzi jak do równego, czy chlopiec czy dziewczynka,
          podbiehga do każdego, zaczepia, zabiera zabawki maluchom( ba nawet wyjmuje z
          nieswojego wózka czy reklamówki), potrafi zdzielić jak cos nie po myśli,
          wdrapuje się na każdy najwyzszy punkt na placu zabaw. Dziewczyna tez ma z takim
          urwisem 3 światysmilePozdrawiam, Beata
          • 55555mmmmm Re: Pani Beatko 27.04.06, 11:06
            Pani Beatko dziękuję serdecznie za odpowiedź i gorąco pozdrawiam wraz z córką
            Julią!! Miłego dnia!!
            • bea-ta Re: Pani Beatko 27.04.06, 11:51
              Ma Pani Język dwulatka?Ciekawa ksiązka i sa naprawde zyciowe rady. Ważne jest
              jak my rodzice reagujemy w sytuacji zagrożenia malucha, jak sie uderzy, potknie,
              wydarzy sie przykrośc. Czasem warto zbagatelizować sytuacje, nie biec od razu na
              ratunek jak maluch np. upadnie a obserwowac czy sie coś maluchowi stało, jak nie
              na spokojnie podejść i pomóc bez zbędnego panikowania, pocieszania. Niestety
              musze przyznac racje stwierdzeniu, że my mamy jesteśmy często przewrażliwione i
              czasem nadmiernie reagujemy gdy widzimy potencjalne niebezpieczeństwo( często
              wydumane), a dziecko jak gabka chłonie wszytsko i tez reaguje nerwowo w róznych
              sytuacjach. Tatusiowie są bardziej opanowani i pozwalają dziecku na bardziej
              odwazne zabawy, inaczej podchodzi do upadku itd. Widze to na swoim przykładzie.
              Ksiązke polecam, sama wracam do niej, bo warto. Np. jak radzic sobie z małym
              złośnikiem, bo mnie tez nie omijaja takie historie, a mam wiele watpliwości co
              do wychowania synasmilePodrawiam,B.
    • madziulaw Re: Pani Beatko pomocy... 26.04.06, 17:13
      A mój Mikołaj dostał fobii (!!) na punkcie wszystkiego co się rusza, lata --
      myśląc, ze to robaki. Wpada w histerię. Najpierw myślałam, nie śmiejcie się, że
      po upadku z małej drabiny zrobił się krwiak, i ma zwidy....Ło matko...
      Szybko jednak odkryłam, że muchą, osą był latający, a widoczny czasem w slońcu
      np. kurz, cień ptaka. Oczywiście histerii dostawal na punkcie czarnych
      kropek...itp itp. Jednocześnie odkryłam, ze najbardziej fascynującą bajką stał
      się weterynarz fred odc pająk, i "na jagody" - ulubiony fragment o osach i
      pająkach. Odstawiłam te bajki, + na każdy przypadek lęku staralam się znaleźć
      wyjaśnienie i zminimalizować zagrożenie, typu - pszczoły, osy sa przydatne bo
      robią miód na lizaki dla ciebie, boją się czlowieka, bo są malutkie. Jak
      histeryzował nad paprochem w wannie, że osa to, to kazałam mu szukać pieska i
      krówki i traktorka . Próbuję pokazać mu, że fantazja potrafi być fajna i
      straszna, w zależności od podejścia.
      Wydaje i się, ze należy minimalizować strachy - poczuciem humoru, ale takim
      zmuszjacym do myślenia, trzeba wejść w fantazję dziecka i fantazjować razem z
      nim, ale tak żeby przemienić strach w coś normalnego.


      Dobry temat. My już mamy się lepiej w temacie.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka